Trutówki
#1
Bezmateczną rodzinę (4 tygodnie) podzieliłem na odkłady 4 ramkowe - wyszło 5 sztuk. Dałem matki jednodniowe. Po tygodniu w 2 jest przyjęcie matki, w 3 nie, za to sa trutówki - po 3 - 6 jajeczek, węzy nie budują, siedzą do kury kuprami i buczą, agresywne, no i jest trochę czerwiu trutowego, nawet matecznik na trutniu.
3 matki zmarnowane. Dziś przychodzą mi nowe. Mam zamiar skasować czerw, włożyć matki (matki wkładam do ramki, między pionową belkę ramki a plaster), potrzymać dwa dni - zobaczyć jak pszczoły zachowują się wobec matki i otworzyć dostęp do ciasta - zresztą jak zawsze. Nie mówię że tamte matki nie zostały przyjęte czy zginęły. Ale 10 dni na czekanie na efekt do dużo i kryzys sie pogłębia. Miałem dwie zapasowe na taki wypadek w ulikach weselnych, wszystko było super ale tez je cos zjadło na lotach. Sikorki myslę. Narobiło sie ich odkąd mam ule. Siedzą dookoła uli po krzakach, łapia pszczołę z trawy przed ulem , z wylotka - wyciera żądło w gałąź i gotowe i następna. Mam pytanie poza wysypywaniem jakoś można skasować trutówki, lub odwrócić proces strutowienia.
Cytuj ten post
#2
(24.06.2015, 09:00)Popszczelony napisał(a): Bezmateczną rodzinę (4 tygodnie) podzieliłem na odkłady 4 ramkowe - wyszło 5 sztuk. Dałem matki jednodniowe.  Po tygodniu w 2 jest przyjęcie matki, w 3 nie, za to sa trutówki - po 3 - 6 jajeczek, węzy nie budują, siedzą do kury kuprami i buczą, agresywne, no i jest trochę czerwiu trutowego, nawet matecznik na trutniu.
3 matki zmarnowane. Dziś przychodzą mi nowe. Mam zamiar skasować czerw, włożyć matki (matki wkładam do ramki, między pionową belkę ramki a plaster), potrzymać dwa dni - zobaczyć jak pszczoły zachowują się wobec matki i  otworzyć dostęp do ciasta - zresztą jak zawsze. Nie mówię że tamte matki nie zostały przyjęte czy zginęły. Ale 10 dni na czekanie na efekt do dużo i kryzys sie pogłębia. Miałem dwie zapasowe na taki wypadek w ulikach weselnych, wszystko było super ale tez je cos zjadło na lotach. Sikorki myslę. Narobiło sie ich odkąd mam ule. Siedzą dookoła uli po krzakach, łapia pszczołę z trawy przed ulem , z wylotka - wyciera żądło w gałąź i gotowe i  następna. Mam pytanie poza wysypywaniem jakoś można skasować trutówki, lub odwrócić proces strutowienia.

Odwrócić trutowienie można tylko w ten sposób, że będą miały matkę i zaczną ją karmić mleczkiem a nie siebie. Później pewnie zabiją te trutówki. 
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#3
Bush pisze, że najlepszym rozwiązaniem na każdy problem z matką (brak matki, trutówki, matka nie czerwi itp itd) - to podanie co tydzień 1 ramki z czerwiem otwartym. Feromony czerwiu otwartego wg tego co pisze najczęściej najdalej przy drugim (a max przy trzecim) podaniu czerwiu otwartego zmieniają nastroje i albo pszczoły wychowują matkę albo matka podejmuje czerwienie. Niezależnie od tego czy trutówki były czy nie.
Cytuj ten post
#4
(24.06.2015, 09:26)MrDrone napisał(a): Bush pisze, że najlepszym rozwiązaniem na każdy problem z matką (brak matki, trutówki, matka nie czerwi itp itd) - to podanie co tydzień 1 ramki z czerwiem otwartym. Feromony czerwiu otwartego wg tego co pisze najczęściej najdalej przy drugim (a max przy trzecim) podaniu czerwiu otwartego zmieniają nastroje i albo pszczoły wychowują matkę albo matka podejmuje czerwienie. Niezależnie od tego czy trutówki były czy nie.

Pytanie czy narządy rozrodcze i feromony im się uwstecznią znów przy braku karmienia mleczkiem. Po prostu inne robotnice je zabiją raczej.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#5
prawdopodobnie.
wygonią, zabiją czy co tam. a może będą dalej czerwić do naturalnej śmierci, tylko wróci w ogólny nastrój roboczy w ulu? kto to wie. przecież to nie 100% robotnic jest czerwiącymi trutówkami.
Cytuj ten post
#6
(24.06.2015, 09:31)MrDrone napisał(a): prawdopodobnie.
wygonią, zabiją czy co tam. a może będą dalej czerwić do naturalnej śmierci, tylko wróci w ogólny nastrój roboczy w ulu? kto to wie. przecież to nie 100% robotnic jest czerwiącymi trutówkami.

Wydaje mi się, że unasienniona królowa nie będzie tolerowała innych jajeczek i feromonów raczej.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#7
Ok, dam im po ramce czerwiu, ale na tym koniec - jak teraz nie przyjmą matek to połączę. Nie będe osłabiał rodzin kosztem odkładów. W tamtym roku wysypywałem pszczoły - to podziałało - ale armagedon był po prostu. Takie działanie nie pozostaje bez wpływu na sąsiednie ule. A i matkę miałem czerwiącą. A wszyscy mówili skasuj to - nie warto - ratować 8 ramek. A teraz już będę 3 raz wyciągał miodek lipowo spadziowy.
Cytuj ten post
#8
to już decyzja Twoja, na czym Ci zależy.
ja w tym roku chcę zbudować maksymalnie dużą ilość rodzin. więc tworzę mikrorodzinki po 2 rameczki z matkami nieunasiennionymi i unasiennionymi - co się tylko da. wykorzystuję każdą matkę jaka wpadnie mi w ręce. Prawdopodobnie nie dadzą rady bez wspomagania dojść do fajnej siły na zimę więc będę zmuszony na koniec lipca jeszcze pewnie coś poosłabiać, żeby wspomóc te maluchy (albo nalotami, albo przez przekładanie czerwiu).
ale ja o miodzie nie myślę w tym roku - chcę mieć tylko dla siebie do wiosny - a mniej więcej tyle już mam...

no ale pomału muszę stopować tworzenie tych rodzinek, bo to już taki czas w roku, a mi pomału kończą się daszki i powałki ;-) no i pomału brak już silniejszych rodzinek, żeby mieć z czego te odkładziki tworzyć... ;-)
Cytuj ten post
#9
(24.06.2015, 09:54)MrDrone napisał(a): to już decyzja Twoja, na czym Ci zależy.
ja w tym roku chcę zbudować maksymalnie dużą ilość rodzin. więc tworzę mikrorodzinki po 2 rameczki z matkami nieunasiennionymi i unasiennionymi - co się tylko da. wykorzystuję każdą matkę jaka wpadnie mi w ręce. Prawdopodobnie nie dadzą rady bez wspomagania dojść do fajnej siły na zimę więc będę zmuszony na koniec lipca jeszcze pewnie coś poosłabiać, żeby wspomóc te maluchy (albo nalotami, albo przez przekładanie czerwiu).
ale ja o miodzie nie myślę w tym roku - chcę mieć tylko dla siebie do wiosny - a mniej więcej tyle już mam...

no ale pomału muszę stopować tworzenie tych rodzinek, bo to już taki czas w roku, a mi pomału kończą się daszki i powałki ;-) no i pomału brak już silniejszych rodzinek, żeby mieć z czego te odkładziki tworzyć... ;-)

Nieźle kombinujesz. Uśmiech Ale spoko.
Ja wolę mieć mniej ale bez dokarmiania i wtrącania się.

A trutówki jeśli nie z mojej winy, ludzkiej manipulacji lub nagłego wypadku to by się stało to bym zostawił samym sobie skoro sobie nie potrafią w porę podmienić matki lub wyhodować matecznika to ich przeznaczeniem jest dezintegracja rodziny i przekazanie genów tylko przez trutnie jeszcze.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#10
Taki plan miałem jak Ty. Ale mało czasu zostało 1,5 miesiąca. Dlatego trochę mnie trafia, bo 11 dni w plecy. A tak dobrze szło. Po pasiekę powiększyłem z dwóch do 10, jakby te odkłady się udało uratować byłoby 13. Ale to max bo tez zostały m i tylko 2 korpusy Uśmiech.
Cytuj ten post
#11
jeżeli nie jest jakaś słabizna to nawet jak teraz dopiero wychowa matkę to da radę. ja 2 lata temu miałem odkład w końcu lipca (24 lub 25 lipca) na 4 ramkach wielkopolskich i doszedł fajnie do siły na zimę - na chyba 8 ramek - pięknie przezimował i wiosną ruszył z kopyta.
Więc na razie bez paniki. niby pomału ten najbardziej dynamiczny rozwój się kończy, ale w końcu jest jeszcze czerwiec.
Cytuj ten post
#12
W tym roku wszystko o 20 dni wcześniej. W niedziele z jednego ula wszystkie trutnie zostały wygonione. leżały ich dziesiątki przed ulem. A sikorki ucztowały.
Cytuj ten post
#13
(24.06.2015, 10:22)Popszczelony napisał(a): W tym roku wszystko o 20 dni wcześniej. W niedziele z jednego ula wszystkie trutnie zostały wygonione. leżały ich dziesiątki przed ulem. A sikorki ucztowały.

Lepiej dokarm tą rodzinę, bo pewnie głód.
Cytuj ten post
#14
(24.06.2015, 09:59)Popszczelony napisał(a): Taki plan miałem jak Ty. Ale mało czasu zostało 1,5 miesiąca.

Zostało przynajmniej 2,5 miesiąca czerwienia więc spokojnie. Z dobrą matką  największy słabiak dojdzie jeszcze do siły.
Dopilnować i będzie git.
Cytuj ten post
#15
(24.06.2015, 14:18)Krzyżak napisał(a):
(24.06.2015, 10:22)Popszczelony napisał(a): W tym roku wszystko o 20 dni wcześniej. W niedziele z jednego ula wszystkie trutnie zostały wygonione. leżały ich dziesiątki przed ulem. A sikorki ucztowały.

Lepiej dokarm tą rodzinę, bo pewnie głód.

Ja z tamtąd miód wybiorę za tydzień.
Cytuj ten post
#16
Panowie czasu jest jeszcze sporo na nowe rodziny... Pakiety z końca lipca spokojnie dochodziły do stanu fajnego na zazimowanie. Jesień jest teraz ciepła i do 15 września matki mają czas na czerwienie albo i dłużej...
Cytuj ten post
#17
Mam słabą rodzinkę z trutówkami. Łączyć czy rozgonić? Przy łączeniu nie zaciupią matki?
Cytuj ten post
#18
Rozgonić
Cytuj ten post
#19
(11.07.2017, 21:27)Krzyżak napisał(a): Rozgonić

Jak rozumiem rozgonić to znaczy zabrać im ul i się rozlecą która gdzie popadnie?
Cytuj ten post
#20
Tak, silne można ratować nalotem na matkę czerwiącą ale na słabiak szkoda zachodu.
Cytuj ten post