Małe gniazdo- ciasne ule, duże gniazdo-obszerne ule
#1
Jak to widzicie. Interesują mnie wasze spostrzeżenia czyli co lepsze dla pszczół.
Oczywiście mam swoją teorię na ten temat którą opieram na obserwacji pszczół w moich ulach jakie posiadam na pasiece czyli korpusy o sporej pojemności...

Nawiązuje do tematu bo dyskutujemy z Jakubem pod moim filmikiem z pszczołą AMM a tu będzie łatwiej się pospierać.
Cytuj ten post
#2
pod którym filmikiem? daj linka ;-)

ja uważam, że pszczoły będą wolały większą objętość gniazda i jak będą mieć do wyboru małe i duże gniazdo to w większości wybiorą duże.
Chyba Bush (nie jestem pewny) pisał, że w sezonie pilnuje zawsze żeby pszczoły miały dostępne praktycznie 2 krotność obsiadywanego miejsca. tj. jak siedzą na 2 korpusach daje im 2 więcej. itp.
Jeżeli nie będzie jakichś drastycznych załamań pogody w połączeniu z powiększaniem gniazda poprzez włożenie dużej ilości pustych ramek, które wiadomo ciepła nie utrzymają, to pszczoły sobie to wszystko ogarną. takie np. zmniejszanie gniazd na zimę i regulowanie zatworami jeżeli jest rodzina "normalna" wg mnie niewiele daje i jest tylko niepotrzebnym mieszaniem. W dziuplach nikt zatworów nie wstawiał.

Ale jak jest w rzeczywistości? to tylko pszczoły wiedzą ;-) moim zdaniem się nie kierują ;-)
Cytuj ten post
#3
(28.06.2015, 07:16)MrDrone napisał(a): pod którym filmikiem? daj linka ;-)

j takie np. zmniejszanie gniazd na zimę i regulowanie zatworami jeżeli jest rodzina "normalna" wg mnie niewiele daje i jest tylko niepotrzebnym mieszaniem. W dziuplach nikt zatworów nie wstawiał.

Zgoda. Ale też im nikt nie powiększał miejsca. Np. forsując do rozwoju większego macierzystej rodziny i pozyskiwania większych ilości miodu zamiast wielokrotnych rójek. Miejsca pszczołom nie zabraknie bo najwyżej się wyroją. Mówią oczywiście o skundlonych zdziczałych rodzinach czy AMM a nie o czystych rasach hodowanych pod kątem nierojliwości.

W gospodarce rojowej nie siłą rzeczy nie mogą być nie wiadomo jak duże ule bo chodzi o to aby uzyskać i złapać maksymalnie możliwą liczbę roi.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#4
Link jest tu:

https://plus.google.com/u/0/+%C5%81ukasz%C5%81apka/posts/NUKPVBtSK6W


Rozmawiajmy tu. Popieram Łukasza.
Oto to pisaliśmy:


Załączone pliki Miniatury
               
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#5
ale to o czym piszesz to już metoda gospodarki, a sprawa małego czy dużego gniazda wybieranego naturalnie.
W ulu Langstrotha czy Dadanta też możesz trzymać pszczoły na 1 korpusie jak potrzebujesz taką gospodarkę prowadzić.
Wydaje mi się, że jak będzie nadmiernie rozszerzone gniazdo tą metodą o której piszesz to pszczoły po prostu odchowają część czerwiu i porzucą tamte plastry i się skupią w jednym miejscu.

Ja tak mam w jednej małej rodzince. miałem tam problem z matką (nieważne, nie będę opisywał) i dodawałem czerwiu od czasu do czasu, a także ramki z pokarmem, które dawałem poza gniazdo oddzielone pustymi ramkami. I dziś pszczoły mi ładnie siedzą na 4 czy 5 ramkach, dalej są puste miejsca i jakieś ramki z boku (te co miały ten pokarm). Nikt ich nie goni. dojdą do tych ramek to je obejmą gniazdem i tyle.
Cytuj ten post
#6
Mój dziadek gospodarował na wz potem na wp i wielkopolskich. Tato na wielkopolskich i dadantach.

Przez lata pszczoły się zmieniały. Jak miałem w swych dadantach kałkazkie ins środkowoeuropejskimi
to dochodziły góra do 7 ramek w gniezdzie i fru. Nadstawki nie miały nigdy nie było po co wkładać.

Teraz dodaję nadstawkę dwa tygodnie przed zakwitnięciem czereśni ( folią zasłaniam gniazdo -dwie boczne uliczki zostawiam otwarte). Jak się ustali temperatura zabieram folię i do gniazda już nie zaglądam.
Dadanty 12 ramkowe więc powierzchnia duża.

Ale miałem bardzo dobre beskidki które do nadstawki za cholere nie weszły. W tym roku elgonom odbiło zalewają gniazda a nadstawki puste.
Więc uważam że pojemność ula musi być dopasowana do upodobań konkretnych ras pszczół.
Cytuj ten post
#7
Jestem zdania, że pszczoły powinny w ulu mieć zawsze miejsca pod dostatkiem. Mowa o tradycyjnej gospodarce, bo rojowa to już osobny temat, a ograniczenie miejsca zakrawa właśnie na gospodarkę rojową.
W swoich warre zawsze na dole mam przynajmniej 2 korpusy wolne, aby mogły powiększać gniazdo kiedy chcą, a po zabudowaniu któregoś dostawiam kolejny. W leżakach (TBH, WZ) na tej samej zadsadzie, zawsze mają na końcu wolne snozy / ramki. Proste i nie trzeba nic kombinować, i tak nic nowego się nie wymyśli. Nie ważne, czy to ul warre, wielkopolski i jakikolwiek inny.
Druga sprawa - nie popieram rozczerwiania pszczół na siłę. Rodziny nie się u mnie pędzone cukrem, nie robię wolnych przestrzeni w środku gniazda, aby je powiększyły, robią całkowicie swoim rytmem, uzależnionym od pogody i pożytków. Prawda, że w ten sposób nie osiągam jakichś super-silnych rodzin, ale chyba nie o to w tym chodzi.
Brak miejsca w ulu zmusza pszczoły do rójki. Nie wnikając, czy to naturalne, czy nie, u mnie to niedopuszczalne. Nie stosuję żadnych zabiegów anty-rojowych więc i tak jeśli jakieś tego chcą to się wyroją, nieważne, że mają miejsce w ulu.
Cytuj ten post
#8
Przemek to nie jest rozszczerwianie na siłę. Nie rozumiesz mnie. Dyskurs trwa o to co wolą pszczoły. Jeśli pszczoły zasiedlą samoistnie jeden korpus Dadanta lub kłodę to znaczy, ze to wybrały i nie spodziewają się, ze nagle im to gniazdo urośnie. Więc rojeniem w takim gnieździe z powodu zajęcia całego gniazda jest rojeniem naturalnym jak najbardziej.

Być może naturalne jest to, ze pszczoły podniecają się i wpadają w nastrój jak się kończy im miejsce. A może nie jest. Tego nie rozstrzygniemy. Natomiast to co chce uświadomić toto, że myślenie, że pszczoły zawsze wolą pustą przestrzeń i duże gniazdo wywodzi się nie z pierwotnego myślenia o pszczołach ale z gospodarki współczesnej nowoczesnej. A więc jest popędem wtórnym u pszczół i myśleniem wtórnym.

Nie chodzi mi o stricte gospodarkę rojową ale bardziej taką jak w bartnictwie. Choć rojowa bardziej jest do niej podobna. Nie manipulujesz gniazdem. A co pszczoły wolą to ja nie wiem. W każdym razie wiem, ze nie zawsze wybierają większe gniazda.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#9
Ciekawy temat i istotny.
"Ameryki nie odkryje" jak napiszę, iż uważam, że należy nieco sprecyzować temat, pod kątem rasy pszczoły, ula i formatu ramki. Nie będę pisał o różnicach między AMM a np. bakfastem, bo w większości każdy z nas ma co najmniej minimum wiedzy na ten temat. Jednak, na pewno inaczej będzie się zachowywała w barci AMM, a inaczej bakfast, choć wątpię, czy dobrym pomysłem było by zasiedlenie barci bakfastem.

Format ramki, czy jak kto woli poziomy przekrój ula.
Uważam, że jest to ważny czynnik. Ul o wewnętrznym przekroju np. 440x440mm jest dobry dla plennych ras, składających się do zimowli w dużej liczebności. Wątpię, czy podobne efekty uzyskamy w takim ulu z AMM. Inny będzie układ kłębu na przekroju 315x315mm - korpusowy WP.

Powiększanie powierzchni gniazda.
Tak jak napisał Przemek, nie widzę problemu z ulem, w którym korpusy są dodawane od dołu. Pszczoły powiększają gniazdo w dół, kiedy chcą i jak chcą, praktycznie bez zakwiania ich ciepłotą panującej w gnieździe, byle tylko na czas dodawać korpusy. Podobnie jest w barci, jeśli jest dostatecznie obszerna. Inaczej sprawa wygląda, kiedy poszerzamy gniazdo dodając korpusy od góry -  nad częścią gniazdowa.. I tu też ważny jest rozmiar ramki, zwłaszcza, stosunek ramki nadstawkowej do gniazdowej. Trzeba mieć wiedze i praktykę, by wiedzieć kiedy powiększyć przestrzeń ula za jednym razem o 100%.

I jeszcze dochodzą preferencje samego pszczelarza, więc...opisując dany przypadek, czy doświadczenie, należy podać dokładnie warunki, w jakich ono miało miejsce. Założenia, motywy pszczelarza, tez są istotne.

Pozdrawiam - markus.
Cytuj ten post
#10
Co do mojego teoretyzowania o którym pisał, słusznie zresztą, Łukasz. Zgadza się, że mam mniejsze doświadczenie i chętnie korzystam z doświadczeń bardziej doświadczonych i mądrzejszych w praktyce kolegów. Jestem jednak eksperymentatorem a pasiekę posiadam hobbystycznie. Ja bym zasiedlił Buckfastem barć i zobaczył co się stanie. Dlaczego nie. Nie uważam tego twierdzenia, że nie da się za a priori jednoznacznie prawdziwe. W związku z tym dopuszczam, ze dotychczasowo praktyka może tego nie potwierdzać.

Jeśli jednak idzie o teoretyzowanie to nie uważam tworzenia założeń i hipotez na jej gruncie za gorsze. Zwłaszcza jeśli teoria powinna opiera się o dobre aksjomaty i logiczne myślenie.

Pozwólcie, ze przytoczę jednego z moich autorytetów. Choć w innej dziedzinie to jednak pasuje:

"Jeśli chcielibyśmy dokonać racjonalnego wyboru jednej spośród konkurencyjnych i
niedających się pogodzić interpretacji, możemy tego dokonać tylko pod warunkiem, że
dysponujemy teorią albo przynajmniej teoretycznym twierdzeniem, którego prawdziwość
nie zależy od zdarzeń historycznych, lecz przysługuje mu a priori, tzn. raz na zawsze, ze
względu na reguły intelektualnego ujmowania rzeczywistości lub na rozumienie natury
rzeczy. W pewnych kręgach takie podejście nie cieszy się poważaniem. Niektórzy
filozofowie, zwłaszcza należący do kierunku empiryczno-pozytywistycznego, stwierdzili, że
każda taka teoria wykracza poza granice nauki albo jest wręcz niemożliwa."

Hans Hermann Hoppe
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#11
Łukaszu, bym właściwie Twoją polemikę z Jakubem zrozumiał, chodzi Ci tylko i wyłącznie o gniazdo, czyli przestrzeń gdzie matka mam możliwość składania jaj, czy o całą kubaturę ula ?
Cytuj ten post
#12
Pozwolę jeszcze sobie nawiązać do tego co pisał Łukasz o pszczole sprzed 200 lat.

Uważam, ze błędem jest posługiwanie się latami w kontekście ludzkim. Tak jak człowiek na poziomie ewolucyjnym biologicznym tkwi w epoce paleolitu poza niewielkimi zmianami tak u pszczoły też pewne zmiany co jest dla niej optymalne a co nie jako gatunek nie dzieją się tak nagle. Nie można też stosować tej samej skali czasu bo dla pszczoły czas ekspresji i wyciszenia konkretnych genów oraz dziedziczenia cech nabytych w zbiorowej podświadomości biegnie szybciej, z uwagi na to, że jeden sezon to dla robotnic kilka pokoleń a dla królowych jeden sezon to kolejne pokolenie.

Teoretyzuję więc, ze jeśli dla kotów np. 4-5 pokoleń złej diety (przetworzonej) jest wystarczająca aby całkiem zdegenerować potomków do niemożliwości rozmnażania się lecz później większość z nich uratować przynajmniej od śmierci, tak dla pszczół ten czas w latach będzie szybszy o ile zapewni jej się dobrą dużą możliwą pulę genetyczną do naturalnych krzyżówek i rozmnażania oraz pozwoli działać selekcji naturalnej oraz będzie się stosowało wszelkie możliwe rozwiązania sprzyjające zdrowiu jak bogata mikroflora czy brak dokarmiania cukrem.

Wierzę i stawiam hipotezę, ze dla pszczół nadal optymalna będzie to co było w naturze i w okresie bartnictwa. Stąd moje działania się do tego zbliżają nawet w gospodarce pasiecznej z ulami. Bo o ile pszczoła została zmanipulowana przez człowieka to wydaje mi się, ze w całokształcie i długofalowo nadal będzie dla niej optymalne to co jest naturalne gdyż cały gatunek nie jest tak prosto zmienić zabawiając się w Boga czy Matkę Naturę aby zupełnie inne rzeczy były dla niego optymalne.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#13
(28.06.2015, 12:53)Borówka napisał(a): Pozwólcie, ze przytoczę jednego z moich autorytetów. Choć w innej dziedzinie to jednak pasuje:

"Jeśli chcielibyśmy dokonać racjonalnego wyboru jednej spośród konkurencyjnych i
niedających się pogodzić interpretacji, możemy tego dokonać tylko pod warunkiem, że
dysponujemy teorią albo przynajmniej teoretycznym twierdzeniem, którego prawdziwość
nie zależy od zdarzeń historycznych, lecz przysługuje mu a priori, tzn. raz na zawsze, ze
względu na reguły intelektualnego ujmowania rzeczywistości lub na rozumienie natury
rzeczy. W pewnych kręgach takie podejście nie cieszy się poważaniem. Niektórzy
filozofowie, zwłaszcza należący do kierunku empiryczno-pozytywistycznego, stwierdzili, że
każda taka teoria wykracza poza granice nauki albo jest wręcz niemożliwa."

Hans Hermann Hoppe

Wybacz Przyjacielu, ale moja sfera poznawcza, nie jest aż tak rozwinięta, bym zdołał właściwie pojąć, co przez zamieszczenie powyższego cytatu chciałeś mi przekazać.

Ja może bardziej "po chłopsku". Konerwę rybną siekiera też otworzę, ale czy to ma sens, skoro mogę użyć otwieracza ? Sprawa wygląda inaczej, kiedy z założenia np. badam korelacje między ilością sosu pomidorowego na ścianie a jakością ostrza siekiery.

Badać można wszystko, z wyjątkiem tego, co nie jest "badalne".
Jeśli masz żyłkę badacza, jasne, że możesz kłodę zasiedlić bakfastem i zobaczyć co się stanie. Z mojego punktu widzenia, nie widzę takiej potrzeby, ponieważ jestem świadom, w mniejszym lub większym stopniu, w jakim celu wyselekcjonowano bakfasta.

Pozdrawiam - m.
Cytuj ten post
#14
(28.06.2015, 13:11)markus napisał(a):
(28.06.2015, 12:53)Borówka napisał(a): Pozwólcie, ze przytoczę jednego z moich autorytetów. Choć w innej dziedzinie to jednak pasuje:

"Jeśli chcielibyśmy dokonać racjonalnego wyboru jednej spośród konkurencyjnych i
niedających się pogodzić interpretacji, możemy tego dokonać tylko pod warunkiem, że
dysponujemy teorią albo przynajmniej teoretycznym twierdzeniem, którego prawdziwość
nie zależy od zdarzeń historycznych, lecz przysługuje mu a priori, tzn. raz na zawsze, ze
względu na reguły intelektualnego ujmowania rzeczywistości lub na rozumienie natury
rzeczy. W pewnych kręgach takie podejście nie cieszy się poważaniem. Niektórzy
filozofowie, zwłaszcza należący do kierunku empiryczno-pozytywistycznego, stwierdzili, że
każda taka teoria wykracza poza granice nauki albo jest wręcz niemożliwa."

Hans Hermann Hoppe

Wybacz Przyjacielu, ale moja sfera poznawcza, nie jest aż tak rozwinięta, bym zdołał właściwie pojąć, co przez zamieszczenie powyższego cytatu chciałeś mi przekazać.

Ja może bardziej "po chłopsku". Konerwę rybną siekiera też otworzę, ale czy to ma sens, skoro mogę użyć otwieracza ? Sprawa wygląda inaczej, kiedy z założenia np. badam korelacje między ilością sosu pomidorowego na ścianie a jakością ostrza siekiery.

Badać można wszystko, z wyjątkiem tego, co nie jest "badalne".
Jeśli masz żyłkę badacza, jasne, że możesz kłodę zasiedlić bakfastem i zobaczyć co się stanie. Z mojego punktu widzenia, nie widzę takiej potrzeby, ponieważ jestem świadom, w mniejszym lub większym stopniu, w jakim celu wyselekcjonowano bakfasta.

Pozdrawiam - m.

Inaczej.

Jeżeli uznajemy za logiczne i prawdziwe a priori twierdzenie, ze selekcja naturalna dla pszczół jest korzystna to zasiedlenie barci Backfastem będzie korzystne bez względu na wynik praktyczny tego eksperymentu.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#15
a ja zasiedliłem warszawiaka elgonem ;-) i nie będę miał chyba żadnych nadstawek. 16 ramek WP, bez węzy. ciekawy jestem co będzie ;-)

mam co prawda mały problem, bo pszczoly nie chcą ruszyć z budową (jest to pakiet na pusty ul), ale może już ruszą, bo wczoraj dostały czerwiu odkrytego...
Cytuj ten post
#16
(28.06.2015, 12:27)Borówka napisał(a): Przemek to nie jest rozszczerwianie na siłę. Nie rozumiesz mnie. Dyskurs trwa o to co wolą pszczoły. Jeśli pszczoły zasiedlą samoistnie jeden korpus Dadanta lub kłodę to znaczy, ze to wybrały i nie spodziewają się, ze nagle im to gniazdo urośnie. Więc rojeniem w takim gnieździe z powodu zajęcia całego gniazda jest rojeniem naturalnym jak najbardziej.

Być może naturalne jest to, ze pszczoły podniecają się i wpadają w nastrój jak się kończy im miejsce. A może nie jest. Tego nie rozstrzygniemy. Natomiast to co chce uświadomić toto, że myślenie, że pszczoły zawsze wolą pustą przestrzeń i duże gniazdo wywodzi się nie z pierwotnego myślenia o pszczołach ale z gospodarki współczesnej nowoczesnej. A więc jest popędem wtórnym u pszczół i myśleniem wtórnym.

Nie chodzi mi o stricte gospodarkę rojową ale bardziej taką jak w bartnictwie. Choć rojowa bardziej jest do niej podobna. Nie manipulujesz gniazdem. A co pszczoły wolą to ja nie wiem. W każdym razie wiem, ze nie zawsze wybierają większe gniazda.

Za bardzo koncentrujesz się na tym, co jest bardziej naturalne i co pszczoły wybiorą. Moim zdaniem to nie takie istotne, obie opcje wydają mi się jak najbardziej naturalne. A co wolą? Wg mnie zajmą każde miejsce nadające się do życia, czy jest to przestrzeń ograniczona, czy też nie.
Można rozważać jedynie dwa typy gospodarki, konwencjonalną lub rojową. Jeśli zależy mi na rojach z każdego ula, to oczywiście wybiorę ograniczoną przestrzeń i gospodarkę rojową.


Co do barci to oczywiście nikt nie kontrolował wychodzenia rojów, ale kubatura wnętrza była zawsze mniej-więcej ta sama. Natomiast z ulami kłodowymi było już inaczej, zalecano trzymać kłody różnej wielkośc, rój osadzać w mniejszych, a później przesiedlać do większych, jeśli miejsca im braknie. Ciekawe, co wtedy robili z pozostawionym czerwiem...

Tak do końca nie wzorowałbym się na okresie bartnictwa. A pierwotna gospodarka rojowa w kószkach na większości terenu naszego kraju to zupełna porażka, a to z tego względu, że najlepsze pszczoły były siarkowane, czyli selekcja nie szła w tą stronę co powinna. Oczywiście nie wszędzie tak było, co bardziej światli gospodarze nie zabijali pszczół, tylko dołączali do innych rodzin, niestety było to może 10% przypadków.

Osobiście uważam rojenie się pszczół za najlepszą metodę rozmnażania, a gospodarkę typowo rojową za najszybszą metodę selekcji naturalnej.
Cytuj ten post
#17
(28.06.2015, 12:42)markus napisał(a): Ciekawy temat i istotny.
"Ameryki nie odkryje" jak napiszę, iż uważam, że należy nieco sprecyzować temat, pod kątem rasy pszczoły, ula i formatu ramki. Nie będę pisał o różnicach między AMM a np. bakfastem, bo w większości każdy z nas ma co najmniej minimum wiedzy na ten temat. Jednak, na pewno inaczej będzie się zachowywała w barci AMM, a inaczej bakfast, choć wątpię, czy dobrym pomysłem było by zasiedlenie barci bakfastem.

Format ramki, czy jak kto woli poziomy przekrój ula.
Uważam, że jest to ważny czynnik. Ul o wewnętrznym przekroju np. 440x440mm jest dobry dla plennych ras, składających się do zimowli w dużej liczebności. Wątpię, czy podobne efekty uzyskamy w takim ulu z AMM. Inny będzie układ kłębu na przekroju 315x315mm - korpusowy WP.

Powiększanie powierzchni gniazda.
Tak jak napisał Przemek, nie widzę problemu z ulem, w którym korpusy są dodawane od dołu. Pszczoły powiększają gniazdo w dół, kiedy chcą i jak chcą, praktycznie bez zakwiania ich ciepłotą panującej w gnieździe, byle tylko na czas dodawać korpusy. Podobnie jest w barci, jeśli jest dostatecznie obszerna. Inaczej sprawa wygląda, kiedy poszerzamy gniazdo dodając korpusy od góry -  nad częścią gniazdowa.. I tu też ważny jest rozmiar ramki, zwłaszcza, stosunek ramki nadstawkowej do gniazdowej. Trzeba mieć wiedze i praktykę, by wiedzieć kiedy powiększyć przestrzeń ula za jednym razem o 100%.

I jeszcze dochodzą preferencje samego pszczelarza, więc...opisując dany przypadek, czy doświadczenie, należy podać dokładnie warunki, w jakich ono miało miejsce. Założenia, motywy pszczelarza, tez są istotne.

Pozdrawiam - markus.
Markus zgadzam się w 100%.

Pozdrawiam
Cytuj ten post
#18
Przemku pewno każdy się koncentruje na czym innym. Nie wiem dlaczego za bardzo? Jeśli osiągnę swoje cele to znaczy, ze akurat w sam raz. Uśmiech Mam już sporo (jak na moje aktualne potrzeby) dużych uli (WZ standardowe). Czas na mniejsze. Uśmiech

Łukasz napisał, ze hodowanie współczesnej pszczoły w japończyku i mniejszym gnieździe to cyrk. Oraz, ze pszczoły wolą zawsze większe gniazda.

Pozwoliłem z nim polemizować pytając o odpowiednie argumenty.
Stąd ta dyskusja.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#19
"Pszczoły powiększają gniazdo w dół, kiedy chcą i jak chcą, praktycznie bez zakwiania ich ciepłotą panującej w gnieździe, byle tylko na czas dodawać korpusy. Podobnie jest w barci, jeśli jest dostatecznie obszerna."

Nie jest podobnie w tym sensie, ze barć jest taka sama wielkością w momencie kiedy pszczoły ją zasiedlają, kiedy ją zabudowują i kiedy się roją. Nic im od dołu nie przybywa więc rojenie się w nich pszczół jeśli nawet z powodu ciasnoty pośrednio jest całkiem naturalne.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#20
(28.06.2015, 13:23)MrDrone napisał(a): a ja zasiedliłem warszawiaka elgonem ;-) i nie będę miał chyba żadnych nadstawek. 16 ramek WP, bez węzy. ciekawy jestem co będzie ;-)

mam co prawda mały problem, bo pszczoly nie chcą ruszyć z budową (jest to pakiet na pusty ul), ale może już ruszą, bo wczoraj dostały czerwiu odkrytego...

Nie wiem, jaki jest ten Twój elgon, ale jeśli taki jak mój, to bardzo prawdopodobne, że przy 16-ramkowym WP bez nadstawek, na 99% będzie miał za ciasno. No chyba, że zastosujesz pionowa kratę odgrodową i ograniczysz matkę w czerwieniu. Kupiłem rok temu pod koniec czerwca krainki, lub krainkopochodne, rójkę majową, która pięknie na czerwiec doszła do siły i pod koniec lipca na 16-tce też bez nadstawek, był już na drzewie. A z moich mizernych doświadczeń wiem, że elgon rozwojowo kraince nie ustępuje. Dodam, że krainka był ograniczona kratą pionową, początkowo na 6 WP, a potem chyba na 8 lub 9. Miodu wiele nie było, ale pszczół i czerwiu mnóstwo. Niestety, nie przetrwały zimy.

Ale z niecierpliwością poczekam na Twoje doświadczenia. Uśmiech

Ja planuje robić, WP 9 -ramkowe, rodnia dla AMM-pochodnych na maks 7 ramek. nadstwka 300x138mm. ocieplone grubo sieczką. A te, jednościenne które mam, zasiedlę, i będę obserwował różnicę między jednymi a drugimi.
Cytuj ten post
#21
Myślałem będąc prawie pewien, ze minimalizowanie użycia kraty ograniczające matkę wpisaliśmy do statutu zasad PN. A jednak nie...
W każdym razie ja nie zamierzam stosować krat.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#22
Lubie plenne pszczoły i duże gniazda. Dla pszczelarza większe gniazdo to wygoda i większa elastyczność.
Dla pszczół, za dużo miejsca też nie jest problemem. Ale jak mają za ciasno to myślę, że im to przeszkadza. Każdy chce mieć komfort a klaustrofobia na nikogo /również na pszczołę/ dobrze nie działa.
Co rójka wybiera na gniazdo nie ma znaczenia. Wybierają co mają w pobliżu a nie co by chciały.
Cytuj ten post
#23
(28.06.2015, 16:20)Krzyżak napisał(a): Lubie plenne pszczoły i duże gniazda. Dla pszczelarza większe gniazdo to wygoda i większa elastyczność.
Dla pszczół, za dużo miejsca też nie jest problemem. Ale jak mają za ciasno to myślę, że im to przeszkadza. Każdy chce mieć komfort a klaustrofobia na nikogo /również na pszczołę/ dobrze nie działa.
Co rójka wybiera na gniazdo nie ma znaczenia. Wybierają co mają w pobliżu a nie co by chciały.

Dziwna teza według mnie. Wybierają co mają w pobliżu zgoda ale z pośród tego co mają w pobliżu w rozkładzie normalnym wielkości gniazd (krzywa gaussa) im bliżej środka tym bardziej standardowy wybór. Gdyby długi czas wybierały coś totalnie nieoptymalnie dla zdrowia i przetrwania to by się anihilowały.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#24
Markus, myślę, że ten Elgon będzie plenny i będzie tego warszawiaka szybko odbudowywał (o ile ruszy i przetrwa). A jaki jest to nie wiem, przekonam się.
Natomiast ja nie boję się matek ratunkowych, zależy mi na powiększeniu ilości rodzin i jak trzeba będzie to będę robił 2 razy w roku pakiet ze "starą" matką pozwalając na wychów ratunkowych. Ja wiem, że to stres dla rodziny, ale na pewno dadzą radę. Jak będę widział, że zapełniają gniazdo to przy okazji wycofam sporo ramek i pozwolę im budować 5 - 6 nowych. Damy wspólnie radę. Jak nawet przez to miodu tyle nie będzie to przynajmniej rodzinek narobię dużo ;-)

Natomiast co do plenności. Nie wiem skąd wyobrażenie że AMM niekoniecznie jest plenna... ten AMM (wiem, że skundlony i "zdziczały"), który sprowadziłem, czyli "pszczoly przedwojenne", to nieprawdopodobnie plenne pszczoły. I o ile nie mam doświadczeń z Bf to myślę, że żadnemu nie ustępuje, a pewnie wiele Buckfastów za tą AMM nie nadąży. Ta pszczoła goni jak głupia! i myślę, że Łukasz potwierdzi. Pewnie tylko jest taka różnica, że będzie chciał się roić, podczas gdy Bf będzie tworzył te swoje superkolonie.
Cytuj ten post
#25
Nie zauważyłem, żeby AMM ustępowały krainkom plennością. Rojliwe na pewno są bardziej, ale te które się nie roją dochodzą do podobnej siły.
Cytuj ten post
#26
Napakowaliście tyle tych postów że nie mam pojęcia do czego się odnieś więc wrócę do początku całego zamieszania czyli tego że AMM będą idealne do japończyków... chyba Marcin tak stwierdził... Później dyskusja się rozwinęła i dobrze...
Zacznę od tego, że korpusiki japońskie może i fajne ale małe i nikt mi nie wmówi, że pszczoły czują się tam świetnie bo wymiar 30x30 to moje uliki weselne i sam dobrze wiem co się dzieje jak młoda matka się unasienni i ciśnie z czerwieniem w takim uliku... Od razu pomijam tym gospodarki czy to specjalnie gospodarka rojowa czy inna w ten deseń...

Następna sprawa przypisywanie danej pszczole czyli rasie czy linii pewnych cech mija się z celem i z góry jest błędne... Wymyślanie, że Elgon to a krainka to też jest nie prawdziwe... to tylko nazwy i nic więcej... Liczy się zdrowa młoda matka, pożytek i nie przeszkadzanie pszczołom przez pszczelarza... Mogę udowodnić, że AMM osiągną identyczną siłę jak buckfasty bez zbędnych zabiegów... z resztą już to robią ale jeżeli nie pozwolimy im na swobodny rozwój i w którymś momencie przystopujemy naturalną chęć do rozwijania się to może być tak, że i jednego korpusu nie odbudują a będą myśleć jak zmienić ciasny domek, który zgotował im pszczelarz.
Popieram Szymona i jego stwierdzenie, że pszczoły zasiedlają to co mają dostępne i pod ręką... Brak odpowiednich miejscówek zmusza je nawet do wejścia w skrzynki z OSB.

Większość pszczół teraz jest plennych a tylko czasami zdarzą się jakieś słabsze rodzinki które nie koniecznie z braku chęci do rozwoju stoją w miejscu ale tylko dlatego, że coś im dolega lub matka w złym czasie poszła na lot i źle czerwi albo sami swoimi łapami zaszkodziliśmy w ich rozwoju...

Czy to buckfast, czy to carnica, czy to amm każda według mnie będzie wolała mieć zapewnioną przestrzeń i nie będę wchodził w szczegóły czy korpus od góry czy od dołu czy w bok po prostu pszczoły lubią mieć sporo miejsca dla siebie...
Cytuj ten post
#27
Z mojego punktu widzenia, rojliwość uważam za pozytywną cechę, oczywiście przy założeniu, że nie wychodzi zbyt duża ilość rójek z jednego ula. A nawet jeśli, w naturze małe rodzinki raczej mają niewielkie szanse na przetrwanie, oczywiście, ważny jest również czas, biorąc pod uwagę nasz klimat. Poza tym, uważam, że rojliwość jest konieczna, by mogła mieć miejsc naturalna selekcja. Uważam również, że największe zło, jakie człowiek wyrządził pszczole, to wyselekcjonowanie jej na łagodności i nierojliwość, z pominięciem zdrowotności. Oczywiście, masochistą nie jestem, i nie skupiam się tylko na agresji pszczół. Nie widzę nic złego w łagodności, ale nie za cenę zdrowotności i możności przetrwania.

A co ogólnie mamy ? A no rynek hodowców, zapewniający "dobry materiał" z "możliwością wymiany" co dwa lata.
Czy ktoś słyszał o pszczelarzu, który miał wybitnie dobra matkę i ubił ja po dwóch tatach, tylko dlatego, że tak ogólnie przyjęto ? A jakie są następne pokolenia matek, po tym "wybitnie dobrym" materiale ? Różnie piszą na forach, ale często można przeczytać, że następne pokolenia odbiegają od materiału początkowego.

W/g mnie, rójka jest ok, a co z tym faktem zrobi pszczelarz to już inny temat. Uśmiech
Cytuj ten post
#28
Łukaszu, prosiłbym o sprecyzowanie problemu.
Zgodzę się z Tobą i chyba nie tylko ja, że jeśli chodzi o wiosenny rozwój, to masz racje, że rasy niewiele się różnią. Natomiast w skali całego sezonu, różnice są wielkie. Krainkopochodne, które ja miałem, końcem sierpnia i początkiem września, mało co czerwiły. Elgony i bakfasty miały mnóstwo czerwiu, nawet i w październiku. W listopadzie również matki czerwiły obficie, jak na ten okres. Na pewno inaczej plenne rasy się ułożą do zimowli, a inaczej mniej plenne. A to wszystko jest istotne, jeśli chodzi o wybór gospodarki i metod. To moje zdanie, wyrobione na podstawie moich niewielkich doświadczeń z pszczołami.
Cytuj ten post
#29
To jeszcze w ramach uzupełnienia początku tej dyskusji. Napisałem, że AMM byłyby świetne do japończyków ze względu na zaobserwowane przez Łukasza intensywne spływanie z ramek pod wpływem dymu co jest przy gospodarowaniu w japończykach cechą ważną. I nadal nie widzę problemu w rozmiarze 30x30 ze względu na możliwość dodawania dowolnej ilości korpusów. Oczywiście praktykę mam nikłą i dobrze byłoby gdyby zabrał głos ktoś, kto na japończykach pracował lub pracuje. W moim przypadku to co pojechało do zasiedlenia miało spełnić rolę transportówki i rozmiar był podyktowany pakownością bagażnika. Rój który osadziłem w czymś takim 2 tyg temu jak na razie radzi sobie dobrze i zadowala się trzema piętrami. Jak zapełnią dwa to dostaną następne. A jak się to okaże pomyłką to korpusiki wypadną z obiegu i zostaną przemianowane na nadstawki do leżaków.
Cytuj ten post
#30
(28.06.2015, 21:19)emzarek napisał(a): To jeszcze w ramach uzupełnienia początku tej dyskusji. Napisałem, że AMM byłyby świetne do japończyków ze względu na zaobserwowane przez Łukasza intensywne spływanie z ramek pod wpływem dymu co jest przy gospodarowaniu w japończykach cechą ważną. I nadal nie widzę problemu w rozmiarze 30x30 ze względu na możliwość dodawania dowolnej ilości korpusów. Oczywiście praktykę mam nikłą i dobrze byłoby gdyby zabrał głos ktoś, kto na japończykach pracował lub pracuje. W moim przypadku to co pojechało do zasiedlenia miało spełnić rolę transportówki i rozmiar był podyktowany pakownością bagażnika. Rój który osadziłem w czymś takim 2 tyg temu jak na razie radzi sobie dobrze i zadowala się trzema piętrami. Jak zapełnią dwa to dostaną następne. A jak się to okaże pomyłką to korpusiki wypadną z obiegu i zostaną przemianowane na nadstawki do leżaków.

Dodajmy, ze japończyk to tylko formuła. Można zrobić japończyka 60x60. Podobnie jak mam WZ na 24 ramki i 12 ramek.  Czy będzie 30x30 czy 60x60 Emzarkowi chodziło (jak mniemam) o to, że jak pszczoła schodzi z plastra to przy odcinaniu plastrów drutem lub zabieraniu drugiego korpusu łatwiej będzie ją z stamtąd wygonić.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post