Dzikie łąki lokalne
#1
Zareklamuje tu znajomego. Uważam, ze jeśli komuś zależy na lokalnych rodzimych pożytkach (tak jak Przemkowi) to jednym z najlepszych rozwiązań będzie to. Warunek jest taki, ze trzeba mieć cierpliwość i trochę funduszy oraz nienajlepszą glebę. Oczko Z tym drugim nie powinno być problemu.

Większość roślin to dzikie długoletnie byliny i pełnia łąki kwietnej rozwija się dopiero po kilku latach. Ale przy koszeniu raz, dwa razy na rok albo lepiej bo naturalnie (wypasaniu tam zwierząt cyklicznie) można mieć ją w nieskończoność.

http://www.luczaj.com/polskal.htm

Dla nas dla pszczelarzy chyba największe właściwości miododajne miałaby Kwietna Murawa. Pozycja nr. dwa.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#2
Wszystko ładnie pięknie, tylko ceny z kosmosu.
Jeśli będę chciał mieć taką łąkę, to sam skomponuję mieszankę.
Najbardziej interesują mnie gatunki na stanowiska kserotermiczne kwitnące lipiec-sierpień.
Cytuj ten post
#3
(12.07.2015, 11:56)Przemek napisał(a): Wszystko ładnie pięknie, tylko ceny z kosmosu.
Jeśli będę chciał mieć taką łąkę, to sam skomponuję mieszankę.
Najbardziej interesują mnie gatunki na stanowiska kserotermiczne kwitnące lipiec-sierpień.


Nie do końca z kosmosu bo człowiek ten od lat się m.in. z tego utrzymuje czyli ma dobrze dostosowane ceny do rynku zbytu. Uśmiech
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#4
No tak, zależy w jakich klientów się celuje. Dla rolnika to na pewno będą ceny z kosmosu, a dla człowieka, który chce mieć kawałek łączki koło warzywniaka już nie Uśmiech.
Cytuj ten post
#5
Owszem chociaż w sklepach rolniczych ciężko będzie kupić niektóre dzikie byliny w takiej ilości.
Cytuj ten post
#6
U tych dwóch Panów dostanie się wszystko co pszczelarzowi potrzebne:
Firma Zielarska Lewandowski
Ogrodnik Morawski
Cytuj ten post
#7
(13.07.2015, 07:32)Krzyżak napisał(a): U tych dwóch Panów dostanie się wszystko co pszczelarzowi potrzebne:
Firma Zielarska Lewandowski
Ogrodnik Morawski

Tak ale to co innego. Nie chodzi tylko o rośliny pszczelarskie tylko o dziką łąkę lokalną wieloletnią która sama się utrzymuje. Wszystkich roślin które powszechnie występują na łąkach.

Napisałem do tych firm i jak na razie nie otrzymałem odpowiedzi. Kilku rzeczy nie mają które mniej interesują.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#8
Co do ceny to oczywiście zgadzam się, ze drogie. Dlatego napisałem dla tych co mają budżet.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#9
odp.    
Cytuj ten post
#10
Na zagranicznych stronach dostaniesz wszystko, co chcesz. Fakt, trochę droższe niż w PL, bo w euro, ale niektórych roślin rzeczywiście w PL w ogóle nie ma. I tak duużo taniej wychodzi importować i zrobić własną mieszankę, niż brać z luczaj.com.
Mój znajomy importuje z Niemiec albo z Anglii wszystko, mimo, że w kraju ma taniej, ale bardzo chwali, ponoć o wiele większa kiełkowalność.
Cytuj ten post
#11
Ja kupiłem niedawno 0,5 kg facelii w sklepie z nasionami dla rolników, po obniżonej cenie bo była zanieczyszczona. Chabrem bławatkiem...
Cytuj ten post
#12
Napisałem do Ogrodnika Morawskiego tydzień temu z zamówieniem i pytaniem co jest aktualnie w ofercie i odpowiedzi zero.
Cytuj ten post
#13
    Pasieka w takim otoczeniu mi się marzy. Stawiam hipotezę, ze monokultury i rolnictwo jako nienaturalne też jest mniej korzystne dla pszczół niż bioróznorodne pożytki. Także w tym samym czasie. Zdaje sobie sprawę, ze pewne pożytki w pewnym czasie były wiodące ale w pierwotnej puszczy i na pierwotnej łące, pomimo wszystko, było znacznie większe zróżnicowanie. Co mogołby się przyczyniać do zdrowotności pszczół być może.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#14
Przyjedz do mnie to takich łąk jest do okola
Cytuj ten post
#15
(16.07.2015, 06:10)bonluk napisał(a): Przyjedz do mnie to takich łąk jest do okola

A mogę ze swoimi pniami przyjechać i Ci podebrać? Duży uśmiech hahaha

p.s. U mnie pewnie byłyby podobne gdyby nie koszenie i opryskiwanie kilka razy do roku. A wtedy zaczyna dominować poza trawami tylko kilka gatunków bylin które to znoszą. Nawet jak znoszą to nie mogą rozwinąć swoich skrzydeł. Smutne :/
Cytuj ten post
#16
U mnie tak duże napszczelenie, że parę pni więcej to bez różnicy...
Cytuj ten post
#17
Choć nie mam tak źle. Według mnie i tak lepiej niż w otoczeniu samych monokultur. Mam parki i wiele nieużytków w których coś rośnie. W tym nawłoć na którą liczę jako późny pożytek. Przydało by się więcej jednak na teraz czyli drugą połowę lipca i początek sierpnia.
Cytuj ten post
#18
Dostałem w końcu cennik od Pana Morawskiego wraz z dostępnymi nasiona. Przeanalizujmy z Łuczaj.com ceny.

U Morawskiego z 5-10 g mam 5 zł jedną roślinę czyli za 1 kg muszę zapłacić w zakresie 500-1000 zł.
U Łuczaja za kg mieszanki płacę 720 zł. Mam jednak już przygotowaną mieszanką pod wieloletnią łąkę lub murawę przez profesjonalistę gwarantującą takie proporcje aby łąką obfitująca w wieloletnie byliny w kilka lat nabrała potrzebnego wigoru ale też aby od pierwszego roku nie świeciła pustkami czyli rośliny zielne łatwo wschodzące np. mak. Zbierane z dzikich roślin a nie hodowlanych dodatkowo co jest większą pracą a zyskujemy odporniejsze rośliny. Dodatkowo wiem, że Łukasz radzi przez kolejne lata co robić jakie prace wykonac jeśli z glebą czy czymś innym, żeby łąka rozwijała się jak należy. Odwiedza też miejsca swoich klientów.

Cena za większe ilości więc jest nawet bardziej atrakcyjna ale jednorazowo trzeba wydać więcej.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#19
Ale nie ma żadnych mieszanek kwitnących od 20 lipca do końca sierpnia.
Cytuj ten post
#20
artykuł:

http://www.ogrodyewy.pl/o-lakach-prawdziwych-i-rabatach-lakowych/
Cytuj ten post
#21
No ja w tym roku tez ruszam z małymi kawałkami łąki kwietnej... Nakupiłem różnych nasion jednorocznych i będę wysiewał a mam kilka takich miejscówek, że ładnie to będzie wyglądać. Zobaczymy jak te nasionka będą wschodzić...
Cytuj ten post
#22
Raczej nie założę dużego łanu łąkowego, ale rozprzestrzeniam rośliny które mają szanse na przetrwanie w zależności od stanowiska i wymagań.
Wsiewam w rozgarnięte kretowiska koniczynę białą (na perskiej i szwedzkiej nie widziałem pszczół), w mało koszonych miejscach rozsiewam przegorzan kulisty, na suchych stanowiskach dziewannę (choć pożytek z niej znikomy) i malwę, w tym roku zacznę rozsadzać mikołajka wielkolistnego rozmnażanego z podziału bryły korzeniowej. Chciałbym też bardziej rozpowszechnić tymianek pospolity, bo miła to roślinka (marzeniem byłoby mieć tak ze dwa hektary, aby pozyskać miód o takim profilu aromatycznym jak na Krecie) .

Bo trzeba pamiętać, że nasze ogródkowe wysiłki na małą skalę, sprawiają więcej satysfakcji nam, niż pożytku pszczołom. Choć uważam, że nawet niewielkie domieszki roślin leczniczych mogą poprawić kondycję pszczół.

Pszczoły potrzebują zwartych łanów kwiatów tego samego gatunku, aby mogły sprawnie zbierać nektar/pyłek.
Także rośliny lepiej czują się w grupie "swoich", podobno komunikują się na różne sposoby informując się o zagrożeniach i wspomagają wzajemnie swój wzrost.

Dlatego siejąc "kwiatki" dobieram im siedlisko do wymagań i myślę o perspektywie dalszej ich naturalnej ekspansji w danym miejscu. Innymi słowy, robię tak aby przy najmniejszym wysiłku osiągnąć najlepsze efekty (w perspektywie długofalowej).

Jeśli mamy jakieś cieki wodne (zwykłe, powierzchniowe ;) to można posadzić nad ich brzegami żywokost, arcydzięgiel, kaczeniec (mimo że jego pyłek ponoć trujący), miętę, pożyteczne wierzby, przebiśniegi licząc na to, że samodzielnie rozprzestrzenią się z nurtem wody... kiedyś ;-)
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#23
5 darmowych odcinków o łąkach i murawach kwietnych:

http://lukaszluczaj.pl/moj-nowy-cykl-audycji-tv-laki-i-murawy-skarb-przyrody-podkarpacia/
Cytuj ten post
#24
Tutaj ciekawy artykuł, jeśli mamy koszony trawnik, co nam daje różne opóźnienie pierwszego wiosennego koszenia według chronologii w celu wzbogacenia trawnika w kwiaty.

http://lukaszluczaj.pl/kiedy-zaczac-kosic-trawe-na-trawniku/
Cytuj ten post
#25
Panie i Panowie.

Sąsiad właściciela łąki gdzie w zeszłym roku posiałem wiele roślin wieloletnich, jednorocznych i dwuletnich w przypływie rozładowywania się fizycznego, niezgodnie z umową, skosił mi całą łąkę miniony weekend. Pozostawię to bez komentarza bo bym musiał przeklinać.
Były już kilkucentymentrowe Wiesiołki drugoroczne, facelie, przegorzany kulisty, kocimiętki. Nawet nie chcę wymieniać po zasadziłem wiele różnych roślin. Wiele roślin co dopiero miało zakwitnąć w tym roku. Jaka jest szansa, że te rośliny odżyją jeszcze?
Wieloletnie pewnie tak ale dwuletnie w drugim roku pewnie trafi szlak po takim okaleczeniu?
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#26
Ooo czy nostrzyk w drugim roku odrodzi się po takim skoszeniu bo jego miałoby być całkiem sporo.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#27
Powinny odbić.
Cytuj ten post
#28
Jak mi sąsiad skosił przegorzany to odrosły w tym samym roku i zakwitły
Cytuj ten post
#29
Ale tez takie dopiero ktorym idzie drugi rok zycia i pierwsze kwitnienie?
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#30
Właśnie takie na drugi rok miały już kule, i ten ciachnął bo myślał że jakieś chwaściory - ale odrosły połowę niższe i zakwitły na jesień. Ale że ludzie juz gola trawniki to niestety norma, u mnie też w weekend wszyscy wyciągnęli swoje kosiary.
Cytuj ten post