Dlaczego AMM
#61
Przyczepiliście się do jednego elementu z większej całości, który nie jest tak bardzo istotny Uśmiech Anglicy dają radę to i ja spróbuję. A mają równie wymieszaną populację i różnych sąsiadów za płotem. Cała reszta plusów AMM nadal pozostaje jej plusami. Nawet jeśli miałyby się kompletnie te pszczoły skundlić, to zauważcie co to za różnica w stosunku do innych pszczelarzy? Tak naprawdę Ci, którzy nie robią sztucznej inseminacji grają w dokładnie tą samą grę, tylko nie mają narzędzi do kontroli. Mają domieszki z BF, Elgona, kaukaza, cypryjek, jeden wielki miszmasz. Tu przynajmniej morfometria pozwala odsiać dużą część mierzalnych mieszanek.

I nie dorabiam teorii, tylko bazuje na praktykach Uśmiech Skoro to zadziałało w Niemczech i działa w UK, czemu miałoby nie działać u nas?
Cytuj ten post
#62
(14.06.2017, 08:46)kosz85 napisał(a): I nie dorabiam teorii, tylko bazuje na praktykach Uśmiech Skoro to zadziałało w Niemczech i działa w UK, czemu miałoby nie działać u nas?

Na Wielkiej Brytanii jest bodaj 400K rodzin pszczelich. Powierzchnia 3/4 Polski. W Niemczech jest chyba 700K rodzin pszczelich, a powierzchnia dwukrotnie większa od Polski.
Faktycznie, czytałem, że u Angliczan jest dość silny ruch pszczoły AMM oraz hodowli miejscowych mongreli, co u nas bytuje w cichości.

Za Twoim projektem przemawiają badania skrzydełek dokonane ongi przez Łukasza, gdzie wyszło mu, że przedwojenne (czyli miejscowe kundelki) wykazują przewagę krwi AMM, nie wiadomo skąd. Ale ja widzę, że moje kupione w tym roku przedwojenne pochodzą w części od italianek, bo niektóre mają porządne zażółcenia na odwłokach:
[Obrazek: 2017-05-22-01_Y03Pilawa-02_odklad_03_czy..._dobra.jpg]
Co akurat nie wpływa na ich zachowanie, spływają z ramek, chowają się po drugiej stronie plastra, zwiewają na ścianki i wgłąb ula. A jak im się znudzi zabawa w berka, tną.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#63
Polecam książkę załączoną powyżej, to równie dobrze może być efekt krainek. Włoszki, krainki i kaukazy są blisko spokrewnione, krainki tak samo mają geny odpowiadające za obrączki. AMM do nich mają się tak jak one do pszczół afrykańskich, jeśli chodzi o różnice genetyczne. AMM jest mocno wyodrębnioną genetycznie pszczołą, stąd też silna heterozja ujawniająca się agresją, podobnie jak z killer-bee. AMM jeśli chodzi o kolor to ma głównie skórzane kolory i plamki, żadnych żółtych obrączek.

Teraz żółte prążki ma większość krainek hodowanych przy buckfastach i włoszkach, co zabawne, bo krainka to przecież oryginalnie ciemna pszczoła Uśmiech Ale ja tam się cieszę, bo łatwiej będzie odsiać ziarno od plew.

Jeśli przedwojenne trutnie ciemne i z dobrym indeksem to nadal mogłyby się przysłużyć sprawie Oczko Po prostu matek nie ma sensu z nich ciągnąć jeśli unasiennione złym materiałem.
Cytuj ten post
#64
Według moich doświadczeń krótkich w TF to stek bzdur... fenotyp to nie genotyp....
Cytuj ten post
#65
Jako ciekawostka.
Ja na te 8 rodzin przedwojennych i córek przedwojennych, które miałem zazimowane to wiele z nich miało zażółcone i pomarańczowe osobniki w robotnicach w niemałych ilościach.
Ta jedna co u mnie przeżyła nie ma żadnych zażółconych osobników aczkolwiek prążki robotnice ciemnożółte mają i taki szary mały znaczek na samym tyłku. Co ciekawe są jednak bardzo homogeniczne w porównaniu do średniej przedwojennych jakie miałem. Wszystkie robotnice wyglądają podobnie a dla człowieka pobieżnie nieomal identycznie.

I co ciekawe jak na razie w zeszłym roku i do teraz jest spokojna przy przeglądach. Dla mnie. To znaczy, że dla standardu jest bardzo spokojna.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#66
Fenotyp jest silnie skorelowany z genotypem. Ale zgadzam się, że różne kwiatki mogą po drodze wyjść. Natomiast według doświadczeń Anglików z BIBA, taka selekcja fenotypowa spowodowała ograniczenie obcych genów. Robili badania genetyczne.

Jakub bo w sumie zapomniałem odpowiedzieć na Twoje pytanie apropo unasienniania. Według badań na krainkach i włoszkach, obie grupy preferowały unasiennianie na innych wysokościach w miejscach kongregacji trutni, co pośrednio lub bezpośrednio powodowało dobór trutni własnego gatunku w stosunku 3:1 na korzyść własnego gatunku (praca dr Gudrun Koeniger). Dla AMM nikt tego nie badał, natomiast BIBA wyciąga wnioski, że musi istnieć podobne zjawisko, jeśli pomimo masowego importu pszczół do UK, AMM ma wciąż znaczący udział w tamtejszej genetyce (robili szeroko zakrojone badanie na ten temat w kilku hrabstwach, gdy poszukiwali źródła jak najczystszych rodzimych AMM). Zresztą podobne choć znacznie skromniejsze badanie odbyło się w Polsce w rejonie występowania pszczoły augustowskiej. Jak i podobne zachowanie obserwuje się w pszczole Dobrej, która jak wiesz generalnie nie lubi obcej genetyki Uśmiech
AVM jest tu tylko dodatkowym mechanizmem, który może polepszyć ten stosunek, wynikającym z dostosowania pszczoły do niesprzyjających warunków pogodowych.

Pracuję nad własnym programem do automatycznej analizy morfometrycznej skrzydełka, zobaczymy z jakim skutkiem Uśmiech Na razie traktuję to jako zabawę w wolnym czasie. A w między czasie znalazłem ciekawy program do automatycznej analizy skrzydełek pszczelich (i nie tylko):
http://drawwing.org
Cytuj ten post
#67
Dziękuję za odpowiedź. W świetle takich danych (jakaś mocno procentowa dyskryminacja mocno odmiennych genetycznie trutni) skupianie się na AMM aby dojść do TF w okolicy leczonej która w 99% nie jest AMM, rzeczywiście wydaje się mieć sens. Przy zachowaniu jakieś tam różnorodności na starcie. A nie np. że wszystkie matki jako córki jednej matki. Bo tak może być w przypadku tych 3 Ast.

Sam też zamierzam generalnie iść w dużym stopniu w ciemne pszczoły środkowoeuropejskie. Nawet jak kupowałem odkłady to też wybrałem Dobrą ze względu na udział w niej AMM. Jak kupowałem Przedwojenne to też brałem pod uwagę badania Łukasza które wskazały na udział AMM.
Teraz pytania na ulu robotnicach z ilu rodzin to było badanie. Jak pozbieram skrzydełka z tej jednej rodziny co przeżyła to też prześlę Tobie i Łukaszowi do analizy.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#68
Ambitny plan, powodzenia i wytrwałości.
Cytuj ten post
#69
(14.06.2017, 11:26)Borówka napisał(a): Dziękuję za odpowiedź. W świetle takich danych (jakaś mocno procentowa dyskryminacja mocno odmiennych genetycznie trutni) skupianie się na AMM aby dojść do TFw okolicy leczonej która w 99% nie jest AMM rzeczywiście wydaje się mieć sens. Przy zachowaniu jakieś tam różnorodności na starcie. A nie np. że wszystkie matki jako córki jednej matki. Bo tak może być w przypadku tych 3 Ast.

Zgadzam się, dlatego chce kupić matki Ast w kilku rzutach i domieszać do tego od strony ojcowskiej nieco czystej krwii AMM z Niemiec i Norwegii, może tą Baszkirkę. Bo mogę je kupić NU i pomimo że u mnie lata wszystko to trutnie nadal będą czyste genetycznie. Później kupić czyste UN Asty i pociągnąć po nich dopiero matki do selekcji. Ale to dalekosiężny plan na kilka lat do przodu, jeszcze dużo się może zmienić. Generalnie Niemcy stwierdzili, że aby nie wystąpiły problemy z inbredem w dłuższej perspektywie, potrzeba co najmniej 80 rodzin pszczelich. W tej chwili mam 5-7, zależnie jak się sytuacja w mikro rodzinkach rozwinie, uli i korpusów mam tylko na 10-12 rodzin więc jeszcze długa droga przede mną Uśmiech
Cytuj ten post
#70
Postanowiłem podzielić się schematem i prostymi słowami, jak osiągnąć prosty plan dojścia z AMM do TF w warunkach amatorskich niewielkich pasiek. Nakreślony wcześniej wstępnie przez Kosza.

Motywacja.

Otóż pragnę rozwiać wątpliwości jeśli się takie pojawiły. Celem nie jest dochodzenie czy utrzymywanie czystego podgatunku AMM dla samego faktu czystości. Celem głównym nie jest też np. patriotyzm lokalny ani sympatia do AMM i antypatia do innych pogatunków i hybryd czy kundelków. Choć taka motywacją oczywiście może współgrać z głównym celem ale nie musi. Głównym celem jest dojście do pszczół TF wykorzystując niektóre zjawiska przyrodnicze właściwe dla AMM.
Także cel ten jest tożsamy z celem dojścia do TF polegającym na kundleniu tylko zostaje zawężona pula pszczół na starcie możliwych do wykorzystania oraz nieco inny wynik, które ma być sukcesem. Sukcesem ma być w miarę stabilne stadko AMM TF.

Założenia:
Założenia polegają na kilku badaniach i eksperymentach z których teraz ograniczę się dla mnie do najważniejszych.
Mianowicie czysta AMM po pierwsze ma większe możliwości unnasiennania się w złą pogodę a po drugie i co ważniejsze charakterystyczna dla niej jest dyskryminacja seksualna w krzyżowaniu się z innymi podgatunkami takimi jak krainki, kaukazy, włoszki. Innymi słowy czyste matki i czyste trutnie AMM, jak mają taką możliwość, preferują się unasienniać w obrębie swojego podgatunku. Mniejsza o powody. Ważne, że zostało to jak na razie potwierdzone np. w tym eksperymencie w Olecku.
https://link.springer.com/article/10.1007%2Fs13592-013-0212-y/fulltext.html

A tu po polskie podsumowanie opisowe naukowca:
http://www.staff.amu.edu.pl/~nocbiol/habilitacje/pliki/autoreferat/36.pdf

Okazało się, że w terenie zdominowanym przez nieAMM a hodowane komercyjne pszczoły wystarczyła ilość trutni z pasieki hodowlanej augustowskiej linii aby 24 matki augustowskie zostały zapłodnione z wolnego lotu tylko trutniami augustowskimi a matki kraińskie trutniami augustowskimi i kraińskimi. Innymi słowy rodziny z matką augustowską pozostały czyste podgatunkowo a rodziny kraińskie zostały mieszańcami. Preferencje i dyskryminacje seksualne są więc niesymetryczne i wykazała je tylko AMM z naszych pszczół a konkretnie w tym eksperymencie Augustowska.

Cała ta metoda i wszystkie kolejne założenia opierają się właśnie o prawdziwości owych badań i są eksperymentem czy te zbadane wstępnie zjawiska będą się potwierdzały w naszych amatorskich warunkach. Jeżeli ktoś więc uważa je za stek bzdur i nieprawdę a założenia guzik warte to nie ma sensu dalej czytać bo cała metoda będzie dla tej osoby do chrzanu i nierealna.

Dzięki sytuacji, że wiele osób (np. ja i Koszu) jest w sytuacji beznadziejnego tła z punktu widzenia TF czyli większość tła to komercyjne geny kraińskie, włoskie, kaukaskie i mieszanki między nimi. Prawie nikt nie hoduje AMM i nie ma też dzikich terenów gdzie ona mogła by występować jako mieszaniec. Paradoksalnie to staje się zaletą. Bowiem to zjawisko dyskryminacji seksualnej powoduje, że nasz materiał TF ma szanse się unasienniać jakby był na wyspie czy w dolinie.
To jednak zawęża pule pszczół do wykorzystania tylko w obrębie czystej AMM (idealnie dzikiej czystej ale wobec ich braku do wykorzystania są: kampinoska, asta, augustowska, północna (mieszanka mazurki z pomorską), norweska oraz inne z zagranicy czyste AMM wchodzą w rachubę). Zachodzi bowiem prawdopodobieństwo, że mieszanka AMM z innymi podgatunkami może się chętnie krzyżować zarówno z AMM jak i komercyjnymi leczonymi genami.



Modelowy plan dla małej pasieki.
W modelu przyjmuję, że na każde 15 posiadanych rodzin pada zimą 12 i zostaje 3. W rzeczywistości raz pewnie padnie połowa a raz wszystkie prócz jednej. Chodzi jednak o uproszczenie.

Plan hodowli może być uproszczony dla amatora np. zainspirowany pierwszymi przedwojennymi latami amatorskiej małej hodowli Asty. Ale jednak unowocześniona dzięki np. dostępowi dla amatora do możliwości badań morfometrycznych i fenotypowych które dobrze (znów według badaczy) korelują z genetyką jeśli są na odpowiednim poziomie dokładności i próbie statystycznej.
Opis hodowli Pana Stasińskiego jest tutaj. Pięknie opisany przez niego samego. W dobie elektroniki taki list to prawie jak dzieło sztuki. Oczko Otóż hodowla pni ojcowskich odbywa się bardzo uproszczoną metodą wstawiania w środek gniazda z początkiem czerwca ramki z suszem trutowym. Rodzinę podkarmia się sytą jak nie ma wziątku. Po zawiązaniu się czerwiu trutowego pień osieraca się robiąc mały odkład ze starą matką. W ten sposób Pan Stasiński mógł prowadzić hodowlę głównie na matkach ratunkowych w sierpniu kiedy większość obcych trutni już zmniejszała się. W tej metodzie loty godowe można prowokować też unasiennianiem wieczornym i w złą pogodę (ale nie tragiczną) aby jeszcze bardziej zwiększyć prawdopodobieństwo krzyżowania w obrębie AMM. AMM ma lepsze możliwości zapłodnienia w złą pogodę od innych komercyjnych ras.

W metodzie tej stosuje się mniej więcej podobne zasady zbliżone do 4 kroków Busha.

1 rok:
Zakłada się pasiekę najlepiej na nieleczonych robotnicach i plastrach ale jak nie ma to na jakichkolwiek. Na nich tworzy się rodziny na bazie kupionych matek AMM z wyżej wymienionych źródeł. Matki NU z braku laku unasienniają się oczywiście, brzydko mówiąc, byle czym z okolicy czyli w zdecydowanej większości leczonymi komercyjnymi pszczołami nieAMM. Nie ma to jednak znaczenia dla przyszłorocznej produkcji trutni w rodzinach ojcowskich bowiem truteń dziedziny genetykę tylko po matce. Można też kupić AMM UN jak komuś nie żal pieniędzy aby zaryzykować, że padnie pierwszej zimy.

2 rok:
Z 15 rodzin przeżywają zimę bez leczenia 3 rodziny, które zostają pniami ojcowskimi. W zależności od siły tych rodzin kupuje się nowe pszczoły albo na bazie tych ojcowskich buduje się nowe rodziny weselne z nowo zakupionymi różnymi matkami AMM. Nowe matki czyste AMM unasienniają się zgodnie z założeniem teoretycznym czystymi trutniami AMM z rodzin ojcowskich nieleczonych.
Stare matki z rodzin ojcowskich w drugim roku trzeba usunąć z pasieki bądź nie pozwolić im wydać nowych matek córek bo są unasienione byle czym leczonym nieAMM. Dlatego córki ratunkowe z pni ojcowskich, które są mieszankami też usuwamy i wymieniamy na nowe matku UN AMM. Nie trzeba ich zabijać. Można wywieźć na inne pasieczysko czy do lasu poza lotami trutni albo komuś oddać np. nieleczącemu.

3 rok:
Przeżywają zimę 3 rodziny, które stanowią nowe pnie ojcowskie. Jeżeli zimę przeżyły jakieś pozostawione stare matki z pierwszego roku na pasiece unasiennione jeszcze czymkolwiek z okolicy, to mogą znów stanowić pnie ojcowskie (ponieważ trutnie z nich są tylko AMM) ale znów nie można pozwolić zostawić ich córek ratunkowych dlatego, że będą mieszankami. Jednak córki ratunkowe po matkach unasiennionych w drugim roku już można zostawić. Tak postępować można z założycielkami stada aż do ich naturalnej śmierci. Znów dzięki nowym matkom kupionym AMM odbudowujemy pasiekę do 15 pni.

4 rok.
Znów przezywają zimę 3 rodziny który zostają pniami ojcowskimi. Procedura powtarza się w kółko. Za którymś razem stadko zaskoczy, będzie przezywało więcej i będzie można odbudowywać pasiekę na własnych matkach rojowych czy ratunkowych i stworzą one podstawę do budowy lokalnej populacji AMM TF krzyżującej się głównie we własnym gronie.

Dodatkowe zmienne:
Cały czas w pierwszych latach monitoruje się amatorskimi metodami cechy robotnic z unasiennionych matek. Raz aby sprawdzić czy działa zjawisko, dyskryminacji obcych komercyjnych podgatunków i preferencji własnych czystych AM.M.
Mieszanki musimy usuwać z pasieki. Dlatego, że mieszanka z AMM może się pewnie chętnie krzyżować zarówno z leczonymi nieAMM z okolicy jak i własnymi nieleczonymi AMM a także może też chętniej unasienniać się w złą pogodę i rozmywać izolację seksualną.
Później już po rozwinięciu stada do pokaźnych rozmiarów można już monitorować cechy na wyrywki.
Najlepiej by było gdyby były albo inne osoby stosujące podobną metodą z którymi można wymienisć się jakimiś matkami AMM TF aby nie dochodziło do bliskiego pokrewieństwa. Mogło by powstać coś jak BLACK FORT KNOX czy AMM FORT KNOX. Opcją jest też branie materiału AMM TF z rozwijającego się w Polsce bartnictwa po zbadaniu czy jest ona rzeczywiście AMM.

Stosowanie tej metody nie wyklucza stosowania metody z kundleniem. Dlatego, że można wywozić na inne pasieczysko czy do lasu wszystkie matki mieszańce które się nie nadają. Można też podarować matki dla innych pasiek TF i też przyczyniać się w ten sposób do metody z kundleniem. Choć mi się wydaje, opierając się też na pewnych danych obserwacyjnych z bartnictwa, że metoda z kundleniem też po jakimś czasie będzie ujednolicała pszczoły w kierunki cech AMM dla większości obszarów dorzecza Odry i Wisły. Tym niemniej w metodzie z kundleniem nie da się wykorzystać zjawiska w metodzie dochodzenia do TF niezależności od komercyjnego leczonego tła a o to własnie w niej głównie chodzi. W metodzie tej, moim zdaniem, można trzymać na pasiece stada eksperymentalnego AMM, pszczoły w ogóle nie AMM a nawet je leczyć i traktować jak produkcyjne. Dlatego, że jeśli zjawisko izolacji seksualnej ma działać dla pasiek w bezpośrednim sąsiedztwie to powinno zadziałać też na pnie na tej samej pasiece. Warunek jest, że nie mogą to być mieszanki z AMM.

Teraz zapraszam do krytyki założeń teoretycznych.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#71
O matko
Cytuj ten post
#72
(06.09.2017, 05:56)bonluk napisał(a): O matko

Dobry argument. Od razu odrzuciłem wszystkie swoje założenia. Oczko
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#73
(06.09.2017, 06:48)Borówka napisał(a):
(06.09.2017, 05:56)bonluk napisał(a): O matko

Dobry argument. Od razu odrzuciłem wszystkie swoje założenia. Oczko

Hehe... 
Cytuj ten post
#74
Nie mam zamiaru krytykować, tylko czekam na efekty i kibicuję Oczko. Wyzwanie kosmiczne.
Cytuj ten post
#75
(06.09.2017, 08:18)Popszczelony napisał(a): Nie mam zamiaru krytykować, tylko czekam na efekty i kibicuję Oczko. Wyzwanie kosmiczne.

OK.
Tu muszę zaznaczyć, że nie miałem na myśli znaczenia 1. a 2. i 3. Oczko
Czyli neutralna i pozytywna ocena oraz argumenty i kontrargumenty też mile widziane, poza negatywnymi.


PWN
krytyka

1. «surowa lub negatywna ocena kogoś lub czegoś»
2. «analiza i ocena książki, filmu lub czyichś dokonań»
3. «tekst lub wypowiedź zawierające taką ocenę»
4. «dział piśmiennictwa obejmujący oceny utworów literackich, muzycznych, dzieł sztuki itp.»
5. «grupa ludzi zajmująca się formułowaniem takich ocen»
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#76
(06.09.2017, 08:24)Borówka napisał(a): Czyli neutralna i pozytywna ocena oraz argumenty i kontrargumenty też mile widziane, poza negatywnymi.

Staram się coś wymyślić, ale do głowy przychodzą mi tylko negatywne argumenty i oceny Oczko har,har,har Oczko

A tak nawiasem, to trzymam kciuki. Po tym sezonie żywię przekonanie, że należy jak najwięcej poluzować smycz. Ciekawe, co będę myślał w przyszłym sezonie Oczko
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#77
(06.09.2017, 08:42)flamenco108 napisał(a): Po tym sezonie żywię przekonanie, że należy jak najwięcej poluzować smycz. Ciekawe, co będę myślał w przyszłym sezonie Oczko

Jak zauważyłem w mojej wypowiedzi różne podejścia nie muszą się wykluczać. Można robić ten eksperyment obok innych metod.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#78
List faktycznie wspaniały.
Cytuj ten post
#79
Lubię eksperymenty. I tak trzeba, to sprawdzić w praktyce. Zapisuję się do projektu. Kiedy zaczynamy?
Cytuj ten post
#80
Hmm Jakubie... Baw się dobrze tak długo jak Twoje AMM będą chciały bawić się z Tobą Duży uśmiech
Cytuj ten post
#81
(06.09.2017, 09:17)regulus napisał(a): Lubię eksperymenty. I tak trzeba, to sprawdzić w praktyce. Zapisuję się do projektu. Kiedy zaczynamy?

W przyszłym sezonie?

Sezon wstępny zero ja już zrobiłem bo aktuanie zazimowuję obok innych pszczół: dwie nieleczone medykamentami córki zarodowych 6-letnich matek Kampinowskich ze stada nieleczonego medykamentami a zrzutem na węzę przez 16 lat przez D. Lutza, jedną Astę, jedną Augustowską. Jeżeli przeżyją w przyszłym sezonie będą mogły dać trutnie. Jest jakaś szansa, że część z nich unasienniła się trutniami nieleczonymi przywiezionymi od Łukasza (które już może mają jakieś zdolności warrozo-kontrolujące) więc jest szansa, że może przeżyją ze dwie zimy bez leczenia będąc pniami ojcowskimi.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#82
(06.09.2017, 09:22)MN napisał(a): Hmm Jakubie... Baw się dobrze tak długo jak Twoje AMM będą chciały bawić się z Tobą Duży uśmiech

W tej chwili mam na pasiece 4 rodziny z hodowli AMM i nie używam w nich dymu przy przeglądzie.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#83
Spróbuję znaleźć coś teraz, jak się nie uda, to początek w maju.
Cytuj ten post
#84
(06.09.2017, 09:29)Borówka napisał(a):
(06.09.2017, 09:22)MN napisał(a): Hmm Jakubie... Baw się dobrze tak długo jak Twoje AMM będą chciały bawić się z Tobą Duży uśmiech

W tej chwili mam na pasiece 4 rodziny z hodowli AMM i nie używam w nich dymu przy przeglądzie.

Ja mam trzy czarne rodziny, tę z roju i dwie po córkach od niej. Obydwie nie są jakoś specjalnie spokojne a oryginał po sobotnim przeglądzie wręcz skutecznie zniechęcił mnie do kolejnych odwiedzin w tym roku. Nie leczone niech czekają wiosny. Teraz ładują tony pyłku do gniazda.
Mam bulteriery na złodzieja chociaż.
Cytuj ten post
#85
(06.09.2017, 09:45)MN napisał(a):
(06.09.2017, 09:29)Borówka napisał(a):
(06.09.2017, 09:22)MN napisał(a): Hmm Jakubie... Baw się dobrze tak długo jak Twoje AMM będą chciały bawić się z Tobą Duży uśmiech

W tej chwili mam na pasiece 4 rodziny z hodowli AMM i nie używam w nich dymu przy przeglądzie.

Ja mam trzy czarne rodziny, tę z roju i dwie po córkach od niej. Obydwie nie są jakoś specjalnie spokojne a oryginał po sobotnim przeglądzie wręcz skutecznie zniechęcił mnie do kolejnych odwiedzin w tym roku. Nie leczone niech czekają wiosny. Teraz ładują tony pyłku do gniazda.
Mam bulteriery na złodzieja chociaż.

Przepraszam ale twierdzenie ciemne rodziny = czysta AMM jest nic nie warte. Pogadaj z Łukaszem Oczko
Możesz przykładowo albo nie mieć AMM w ogóle albo mieć mieszankę z AMM. 

Choć można stwierdzić, że jeśli matka, robotnice czy trutnie są pomarańczowe czy żółte to na pewno nie jest czysta AMM.

Po za tym dla Ciebie jak się przekonaliśmy agresja = jedno żądło przy pełnym przeglądzie. Duży uśmiech
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#86
Oczywiście guzik mnie obchodzi czy to AMM, czy cokolwiek innego o ile mi pasuje. Akurat na pasiece nieleczonej może zostać kilka ostrzejszych rodzin, bo rok temu miałem problem z myszami... Te nie wpuszczą ich nawet przed ul, a co dopiero do środka.

Te są agresywne. Bardzo nawet. Jedno żądło to można dostać przypadkiem a po otwarciu gniazda robi się sajgon. Ciekawe jednak jest to, że po kilku minutach jednak się uspokajają. I atakują jakby trochę mniej...
Cytuj ten post
#87
Regulus, my właściwie już zaczęliśmy Uśmiech Ale ja tam nie chcę wyprzedzać faktów, niech najpierw dożyją wiosny. Natomiast pierwsze przygotowania poczyniłem. Tylko ja pewnie jeszcze dodam do tego unasiennianie wieczorne, by jednak nie zdawać się na sam dobór trutni przez pszczoły, bo jak będzie dużo obcych trutni, to matka zwyczajnie może im nie uciec. Aczkolwiek AVM (Apiary Vincity Mating) to znowu raczej cecha AMM.

MN, to wszystko kwestia genów, a nie koloru. Mam smoliście czarną krainkę i jak pogoda nie przypasuje to do Kampinowskiej mogę zajrzeć bez dymu i wszystko jest ok, a do krainki to mam opory podchodzić i z podkurzaczem. Na drugim pasieczysku mam niby czystą krainkę, od której po miodobraniu wróciłem niczym jeż.

Jakub, apropo nieużywania dymu, to AMM reaguje czasem agresją na zbyt dużo dymu, a spryskiwacz im nie przeszkadza. W tym sezonie za Twoim przykładem używam spryskiwacza i naprawdę zastanawiam się czy to nie lepszy sposób. Jak spokojnie wszystko robisz i nawet uderzysz ramką to kilka psiknięć i sytuacja się wycisza. Dymu używałem do miodobrania. Poza tym nie trzeba rozpalać podkurzacza i śmierdzieć dymem Oczko
Cytuj ten post
#88
Kuba zwróciłeś uwagę na wnioski na końcu listu (teraz dopiero skończyłem bo czytam na wyrywki w końcu w robocie jestem Uśmiech,
Cytuj ten post
#89
(06.09.2017, 10:08)MN napisał(a): Oczywiście guzik mnie obchodzi czy to AMM, czy cokolwiek innego o ile mi pasuje. Akurat na pasiece nieleczonej może zostać kilka ostrzejszych rodzin, bo rok temu miałem problem z myszami... Te nie wpuszczą ich nawet przed ul, a co dopiero do środka.
.

Ale co to ma do rzeczy. Chodzi o to, że w moim odczuciu kiedy piszesz, że AMM są agresywne na podstawie 3 rodzin co do których nie wiesz, że są AMM to popełniasz błąd i nie mogę traktować Twojej opinii poważnie.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#90
(06.09.2017, 10:50)kosz85 napisał(a): Tylko ja pewnie jeszcze dodam do tego unasiennianie wieczorne, by j

Brak dokładnego czytania. Oczko

(05.09.2017, 23:04)Borówka napisał(a): W tej metodzie loty godowe można prowokować też unasiennianiem wieczornym i w złą pogodę (ale nie tragiczną) aby jeszcze bardziej zwiększyć prawdopodobieństwo krzyżowania w obrębie AMM. AMM ma lepsze możliwości zapłodnienia w złą pogodę od innych komercyjnych ras.
 


Cytat:Jakub, apropo nieużywania dymu, to AMM reaguje czasem agresją na zbyt dużo dymu, a spryskiwacz im nie przeszkadza. W tym sezonie za Twoim przykładem używam spryskiwacza i naprawdę zastanawiam się czy to nie lepszy sposób. Jak spokojnie wszystko robisz i nawet uderzysz ramką to kilka psiknięć i sytuacja się wycisza.

Dokładnie podobne spostrzeżenia. Tylko trzeba wszystkie ruchy robić spokojnie i nie obijać. Co też oszczędza pszczoły (brak gniecenia) czego nie lubię np. w ulach korpusowych. Beleczki albo powałka elastyczna z płótna pomagają. Ręce nacieram mięta albo spryskuję moim spryskiwaczem z olejkami miętowym i melisowym oraz probiotykiem (zapach kwasu chlebowego) i to też działa. Zazwyczaj pracuję z AMM bez rękawiczek w ładną pogodę. Bardzo lubią ten zapach i smak. Zamiast żądlić siadają na beleczce i spijają oprysk. Duży uśmiech 

Do spryskiwacza przekonał mnie Phil Chandler minimalizujący użyciu dymu i Prof. Woyke omawiając obronność pszczół afrykańskich (może AMM reaguje w sposób bardziej zbliżony do nich kto wie)
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post