Dlaczego AMM
#61
Przyczepiliście się do jednego elementu z większej całości, który nie jest tak bardzo istotny Uśmiech Anglicy dają radę to i ja spróbuję. A mają równie wymieszaną populację i różnych sąsiadów za płotem. Cała reszta plusów AMM nadal pozostaje jej plusami. Nawet jeśli miałyby się kompletnie te pszczoły skundlić, to zauważcie co to za różnica w stosunku do innych pszczelarzy? Tak naprawdę Ci, którzy nie robią sztucznej inseminacji grają w dokładnie tą samą grę, tylko nie mają narzędzi do kontroli. Mają domieszki z BF, Elgona, kaukaza, cypryjek, jeden wielki miszmasz. Tu przynajmniej morfometria pozwala odsiać dużą część mierzalnych mieszanek.

I nie dorabiam teorii, tylko bazuje na praktykach Uśmiech Skoro to zadziałało w Niemczech i działa w UK, czemu miałoby nie działać u nas?
Cytuj ten post
#62
(14.06.2017, 08:46)kosz85 napisał(a): I nie dorabiam teorii, tylko bazuje na praktykach Uśmiech Skoro to zadziałało w Niemczech i działa w UK, czemu miałoby nie działać u nas?

Na Wielkiej Brytanii jest bodaj 400K rodzin pszczelich. Powierzchnia 3/4 Polski. W Niemczech jest chyba 700K rodzin pszczelich, a powierzchnia dwukrotnie większa od Polski.
Faktycznie, czytałem, że u Angliczan jest dość silny ruch pszczoły AMM oraz hodowli miejscowych mongreli, co u nas bytuje w cichości.

Za Twoim projektem przemawiają badania skrzydełek dokonane ongi przez Łukasza, gdzie wyszło mu, że przedwojenne (czyli miejscowe kundelki) wykazują przewagę krwi AMM, nie wiadomo skąd. Ale ja widzę, że moje kupione w tym roku przedwojenne pochodzą w części od italianek, bo niektóre mają porządne zażółcenia na odwłokach:
[Obrazek: 2017-05-22-01_Y03Pilawa-02_odklad_03_czy..._dobra.jpg]
Co akurat nie wpływa na ich zachowanie, spływają z ramek, chowają się po drugiej stronie plastra, zwiewają na ścianki i wgłąb ula. A jak im się znudzi zabawa w berka, tną.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#63
Polecam książkę załączoną powyżej, to równie dobrze może być efekt krainek. Włoszki, krainki i kaukazy są blisko spokrewnione, krainki tak samo mają geny odpowiadające za obrączki. AMM do nich mają się tak jak one do pszczół afrykańskich, jeśli chodzi o różnice genetyczne. AMM jest mocno wyodrębnioną genetycznie pszczołą, stąd też silna heterozja ujawniająca się agresją, podobnie jak z killer-bee. AMM jeśli chodzi o kolor to ma głównie skórzane kolory i plamki, żadnych żółtych obrączek.

Teraz żółte prążki ma większość krainek hodowanych przy buckfastach i włoszkach, co zabawne, bo krainka to przecież oryginalnie ciemna pszczoła Uśmiech Ale ja tam się cieszę, bo łatwiej będzie odsiać ziarno od plew.

Jeśli przedwojenne trutnie ciemne i z dobrym indeksem to nadal mogłyby się przysłużyć sprawie Oczko Po prostu matek nie ma sensu z nich ciągnąć jeśli unasiennione złym materiałem.
Cytuj ten post
#64
Według moich doświadczeń krótkich w TF to stek bzdur... fenotyp to nie genotyp....
Cytuj ten post
#65
Jako ciekawostka.
Ja na te 8 rodzin przedwojennych i córek przedwojennych, które miałem zazimowane to wiele z nich miało zażółcone i pomarańczowe osobniki w robotnicach w niemałych ilościach.
Ta jedna co u mnie przeżyła nie ma żadnych zażółconych osobników aczkolwiek prążki robotnice ciemnożółte mają i taki szary mały znaczek na samym tyłku. Co ciekawe są jednak bardzo homogeniczne w porównaniu do średniej przedwojennych jakie miałem. Wszystkie robotnice wyglądają podobnie a dla człowieka pobieżnie nieomal identycznie.

I co ciekawe jak na razie w zeszłym roku i do teraz jest spokojna przy przeglądach. Dla mnie. To znaczy, że dla standardu jest bardzo spokojna.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#66
Fenotyp jest silnie skorelowany z genotypem. Ale zgadzam się, że różne kwiatki mogą po drodze wyjść. Natomiast według doświadczeń Anglików z BIBA, taka selekcja fenotypowa spowodowała ograniczenie obcych genów. Robili badania genetyczne.

Jakub bo w sumie zapomniałem odpowiedzieć na Twoje pytanie apropo unasienniania. Według badań na krainkach i włoszkach, obie grupy preferowały unasiennianie na innych wysokościach w miejscach kongregacji trutni, co pośrednio lub bezpośrednio powodowało dobór trutni własnego gatunku w stosunku 3:1 na korzyść własnego gatunku (praca dr Gudrun Koeniger). Dla AMM nikt tego nie badał, natomiast BIBA wyciąga wnioski, że musi istnieć podobne zjawisko, jeśli pomimo masowego importu pszczół do UK, AMM ma wciąż znaczący udział w tamtejszej genetyce (robili szeroko zakrojone badanie na ten temat w kilku hrabstwach, gdy poszukiwali źródła jak najczystszych rodzimych AMM). Zresztą podobne choć znacznie skromniejsze badanie odbyło się w Polsce w rejonie występowania pszczoły augustowskiej. Jak i podobne zachowanie obserwuje się w pszczole Dobrej, która jak wiesz generalnie nie lubi obcej genetyki Uśmiech
AVM jest tu tylko dodatkowym mechanizmem, który może polepszyć ten stosunek, wynikającym z dostosowania pszczoły do niesprzyjających warunków pogodowych.

Pracuję nad własnym programem do automatycznej analizy morfometrycznej skrzydełka, zobaczymy z jakim skutkiem Uśmiech Na razie traktuję to jako zabawę w wolnym czasie. A w między czasie znalazłem ciekawy program do automatycznej analizy skrzydełek pszczelich (i nie tylko):
http://drawwing.org
Cytuj ten post
#67
Dziękuję za odpowiedź. W świetle takich danych (jakaś mocno procentowa dyskryminacja mocno odmiennych genetycznie trutni) skupianie się na AMM aby dojść do TF w okolicy leczonej która w 99% nie jest AMM, rzeczywiście wydaje się mieć sens. Przy zachowaniu jakieś tam różnorodności na starcie. A nie np. że wszystkie matki jako córki jednej matki. Bo tak może być w przypadku tych 3 Ast.

Sam też zamierzam generalnie iść w dużym stopniu w ciemne pszczoły środkowoeuropejskie. Nawet jak kupowałem odkłady to też wybrałem Dobrą ze względu na udział w niej AMM. Jak kupowałem Przedwojenne to też brałem pod uwagę badania Łukasza które wskazały na udział AMM.
Teraz pytania na ulu robotnicach z ilu rodzin to było badanie. Jak pozbieram skrzydełka z tej jednej rodziny co przeżyła to też prześlę Tobie i Łukaszowi do analizy.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#68
Ambitny plan, powodzenia i wytrwałości.
Cytuj ten post
#69
(14.06.2017, 11:26)Borówka napisał(a): Dziękuję za odpowiedź. W świetle takich danych (jakaś mocno procentowa dyskryminacja mocno odmiennych genetycznie trutni) skupianie się na AMM aby dojść do TFw okolicy leczonej która w 99% nie jest AMM rzeczywiście wydaje się mieć sens. Przy zachowaniu jakieś tam różnorodności na starcie. A nie np. że wszystkie matki jako córki jednej matki. Bo tak może być w przypadku tych 3 Ast.

Zgadzam się, dlatego chce kupić matki Ast w kilku rzutach i domieszać do tego od strony ojcowskiej nieco czystej krwii AMM z Niemiec i Norwegii, może tą Baszkirkę. Bo mogę je kupić NU i pomimo że u mnie lata wszystko to trutnie nadal będą czyste genetycznie. Później kupić czyste UN Asty i pociągnąć po nich dopiero matki do selekcji. Ale to dalekosiężny plan na kilka lat do przodu, jeszcze dużo się może zmienić. Generalnie Niemcy stwierdzili, że aby nie wystąpiły problemy z inbredem w dłuższej perspektywie, potrzeba co najmniej 80 rodzin pszczelich. W tej chwili mam 5-7, zależnie jak się sytuacja w mikro rodzinkach rozwinie, uli i korpusów mam tylko na 10-12 rodzin więc jeszcze długa droga przede mną Uśmiech
Cytuj ten post