obawy co do zaprzestania leczenia
#91
(07.08.2015, 19:54)MrDrone napisał(a):
(07.08.2015, 19:51)Krzyżak napisał(a): Nie takie super organizmy ginęły. Nigdy nie ma pewności Oczko
Mnie to lotto, najwyżej będę trzymał pszczoły niemiodne Uśmiech

nie mówię, że pszczoła nie wyginie na pewno. mówię, że na pewno nie wyginie przez warrozę ;-) no chyba że tak osłabimy pszczołę i tak wzmocnimy warrozę chemią, że się to stanie... 

Ale to wtedy nie będzie naturalne. Więc nie można za to winić naturę o ile można ją w ogóle za coś winić.
Cytuj ten post
#92
Nie sądzę aby nawet europejska wyginęła przy założeniu PN. Większość rodzin zawarozowionych przeżywa 2 sezony w tym czasie wydaje ze 2 nawet licząc pesymistycznie rójki gdzie jest przerwa w czerwieniu i tak w koło macieju przy okazji odporność rośnie.
Cytuj ten post
#93
Panowie takiej dyskusji to dawno tu nie było. Dzisiaj nie mam czasu ale jutro postaram się włączyć...
Dzisiaj tylko mam pytanie do Radykałów dlaczego dajecie swoim pszczołom wodę i tworzycie poidła?
Przecież w naturze pszczoła sama wyszukuje sobie odpowiedniej wody? Jeżeli jej nie znajdzie to zginie i znakiem tego teren na którym macie pasiekę nie nadaje się do trzymania pszczół...
Cytuj ten post
#94
Dobre Uśmiech Miałem na ten temat podzielone zdanie, ale... A Ty dajesz wodę ? Uśmiech
Cytuj ten post
#95
(07.08.2015, 21:04)bonluk napisał(a): Panowie takiej dyskusji to dawno tu nie było. Dzisiaj nie mam czasu ale jutro postaram się włączyć...
Dzisiaj tylko mam pytanie do Radykałów dlaczego dajecie swoim pszczołom wodę i tworzycie poidła?
Przecież w naturze pszczoła sama wyszukuje sobie odpowiedniej wody? Jeżeli jej nie znajdzie to zginie i znakiem tego teren na którym macie pasiekę nie nadaje się do trzymania pszczół...

więc ja powiem tak: nie mam poideł ;-)) haha
i choć Kuba pod wieloma względami jest większym radykałem niż ja, to on np. mówi o dawaniu im różnych mikstur bezpośrednio do ula (np. z tych grzybów). ja takich rzeczy nie robię i nie przyszłoby mi do głowy dawać im czegokolwiek do ula (oprócz rzecz jasna pokarmu, ale to z innych względów).
natomiast rozważam zrobienie takiego "poidła" gdzie będzie nie tyle woda, co stała wilgoć i wyłożone próchno i kora - pod kątem zaszczepiania się organizmów grzybiczych. Jak będą chciały to coś sobie z tego pobiorą.

Wiesz Łukasz, nam też daleko do tych warunków jakie pszczoły mają całkiem na dziko... mamy ule, ramki, robimy przeglądy... więc nigdy nie będzie tak, że to zupełnie naturalna rodzina - zawsze będzie to "pszczelarstwo".

ale ja mam na przyszły rok 2 kłody do zapszczelenia pod domem, gdzie już nic robił nie będę. poza tym w wolnej chwili na jesieni ruszam z projektem "sztuczna barć" - zamierzam powiesić 4 czy 5 zbitych z szerokich desek sztucznych barci, do których wprowadzę rójki (jak będą mi pszczoły żyły w wystarczającej ilości, żeby to zrobić) lub rozwieszę puste dla ewentualnych dzikich rójek (jeżeli pszczół wiosną u mnie nie będzie) i też nie będę do nich zaglądał... - nawet nie robię sobie technicznej po temu możliwości. 4 dechy skręcone razem, bez otworów do przeglądów. przy czym to już w ogóle nie będą "moje" pszczoły, tylko oddam je do lasu, gdzie ich miejsce. 
Cytuj ten post
#96
Ja odpowiem w ten sposób. Przeżycie każdego organizmu zależy od dwóch czynników: genetycznego i epigenetycznego czyli środowiska. Choćby nie wiadomo jak dobre geny były jeżeli będzie czynnik ograniczający w środowisku np brak wody czy pożywienia to organizm słabnie i umiera. Ponieważ moim przynajmniej celem obecnie jest selekcja pod kątem genotypowym na przeżywalnosc pozostałe czynniki środowiskowe powinienem zapewniać w zakresie optimum. Czyli dawać wodę i dokarmiać jeżeli zaczyna brakować pożywienia.

Marcin
Cytuj ten post
#97
(07.08.2015, 21:28)emzarek napisał(a): Ponieważ moim przynajmniej celem obecnie jest selekcja pod kątem genotypowym na przeżywalnosc pozostałe czynniki środowiskowe powinienem zapewniać w zakresie optimum.

rzecz jasna chodzi Ci o przeżywalność w zetknięciu z warrozą czy inną chorobą... bo "ogólna" przeżywalność to również - między innymi - kwestia wody i pokarmu... 
ja dokładnie w ten sam sposób do tego podchodzę. dach nad głową i jedzenie u mnie mają za darmo ;-)
Cytuj ten post
#98
Owszem. Interesuje mnie oporność na patogena.

Marcin
Cytuj ten post
#99
(07.08.2015, 21:04)bonluk napisał(a): Panowie takiej dyskusji to dawno tu nie było. Dzisiaj nie mam czasu ale jutro postaram się włączyć...
Dzisiaj tylko mam pytanie do Radykałów dlaczego dajecie swoim pszczołom wodę i tworzycie poidła?
Przecież w naturze pszczoła sama wyszukuje sobie odpowiedniej wody? Jeżeli jej nie znajdzie to zginie i znakiem tego teren na którym macie pasiekę nie nadaje się do trzymania pszczół...

Proste. Z tego samego powoduje co stawiamy ule zamiast dziupli z tego samego powodu robimy
u sadzawki jak w prawdziwej wilgotnej puszczy a nie takim wypierdku lesie jak teraz. Staram się maksymalnie (o ile potrafię, mogę i mam wiedzę) zoptymalizować teren pod to jak było w naturze. Wyjaśniłem to w poście o napoju. Bo mam podejrzenia,  że mogą latać do podejrzanej wody w okolicy. Po za tym funkcja probiotyczno-mineralna czyli leku zgodnego z higieną naturalną.
Zresztą to kwestia przyszłości bo na razie nie ma jeszcze tego.

Co do tego, ze w tym miejscu moje miejsce nie nadaje się na pasiekę jak nie mają optimum środowiskowego to zgoda ale ja nigdy nie mówiłem, ze u mnie jest 100% natura bo to jest niemożliwe w pasiece z samej definicji. I wcale nie jestem takim radykałem bo to mnie inni tak określili. Ja tylko prowadzę pasiekę zgodnie z higieną naturalną i pleomorfizmem cyklicznym. Czyli same sobie szukają co szukają a ja dokładam im różne bioaktywne rzeczy. Może radykałem jestem w kwestii rozmnażania rojowego, sztucznej selekcji czy ingerencji w rodziny ale też nie do końca bo odkłady kupiłem i matkę do osieroconego odkładu podałem inną. Także takim rodzinom pomagam w pierwszym sezonie bo kupiłem je od źródeł antyPN oraz są sztucznymi rodzinami czego wolałbym nie robić ale jest jak jest więc pomagam im w większym kontakcie z higieną naturalną stosując leki zgodne z higieną naturalną. Wolałbym tak jak CMS czyli z roi dokładać nowe pszczoły do pasieki i najlepiej jeszcze jak on za darmo a nawet za gratyfikację za pracę. Ale jest jak jest.
Wracając do tego miejsca. Masz rację bo wolałbym pasiekę w środku zony CZarbnobylskiej ale jest jak jest więc robię co możliwe aby było bardziej naturalnie. Bo picie takiej wody jest dla mnie bardziej naturalne niż ścieku przemysłowego, basenu czy oczyszczanej wody z kranu.

Także nadal uważam, ze jestem konsekwentny i spójny.
Bartek ja też myślałem o różnych grzybach w pobliżu pasieki a co do dokładania to tak samo jak zrobiłeś eko-ściółkę to tam grzyba można dać. Bo o ile pamiętam ten człowiek nawet mówił, ze na drzewach bartnych często rósł ten grzyb.

I też moje poidło z mikroorganizmami będzie stało a ja nie zechcą do nie wezmę. Dokładnie tak samo bo nie zamierzam im tego lać do ula przecież. Tak samo jak teraz poidło z czystą wodą olały a wszystkie oprócz jednej lecą gdzieś dalej. A jedna pije z ziemi z doniczek.

Ja stosuje leki i zamierzam stosować też na pszczołach. Tylko moja definicja leku jest inna. Leki współczesnej medycyny i weterynarii objawowej to sa dla mnie podtrutki. Ja zamiast antybiotyku łykam probiotyk z mikroflory do której jestem najlepiej przyzwyczajony i która jest mi najmilsza w tej chwili. Czyli jeśli zdarzy się wyłamanie z homeostazy to nie łykam trutki aby wysterylizować się i w ten sposób zlikwidować objawy tylko łykam bakterie, grzyby i pierwotniaki aby to one przywróciły homesostazę. I to samo stosuje na moich pszczołach biorąc pod uwagę, ze one są innymi zwierzętami więc dopasowuję to do ich profilu drobnoustrojowego.

Sam fakt stosowania starych żywych uli jest w moim rozumieniu lekiem dla pszczół kupionych ze źródłem antyPN.

I też akceptuję dokarmianie pszczół tylko mnie na nie nie stać. Dokarmiałbym organicznym nieprzetworzonym miodem albo zmiksowanymi słodkimi owocami jak daktylami.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
(07.08.2015, 21:28)emzarek napisał(a): Ja odpowiem w ten sposób. Przeżycie każdego organizmu zależy od dwóch czynników: genetycznego i epigenetycznego czyli środowiska. Choćby nie wiadomo jak dobre geny były jeżeli będzie czynnik ograniczający w środowisku np brak wody czy pożywienia to organizm słabnie i umiera. Ponieważ moim przynajmniej celem obecnie jest selekcja pod kątem genotypowym na przeżywalnosc pozostałe czynniki środowiskowe powinienem zapewniać w zakresie optimum. Czyli dawać wodę i dokarmiać jeżeli zaczyna brakować pożywienia.

Marcin

Ja uważam, że epigenetyka to 75-95% a geny to reszta. Np. 90-95% chorób cywilizacyjnych da się wyleczyć stylem życia. Nie mówię tu rzecz jasna o wadach wrodzonych utrudniających funkcjonowania organizmu jako całości.

Z tymże też często to co niektórzy sądzą, ze jest wadą wrodzoną jak krótkowzroczność nią nie jest bo większości przypadków to cecha środowiskowa. Uśmiech
Cytuj ten post
Cytat:"i choć Kuba pod wieloma względami jest większym radykałem niż ja, to on np. mówi o dawaniu im różnych mikstur bezpośrednio do ula (np. z tych grzybów). ja takich rzeczy nie robię i nie przyszłoby mi do głowy dawać im czegokolwiek do ula (oprócz rzecz jasna pokarmu, ale to z innych względów)."

No to wsadzasz o wiele bardziej sztuczną rzecz dla mnie jak cukier a z powodów takich samych. Uważasz, że to dla nich będzie dobre bo lepszy cukier niż trochę głodu. Ja mam dylematy.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
no to napisałem "oprócz pokarmu". i oczywiście, że wg mnie też cukier to "gorsza rzecz" tylko to "rzecz wsadzana" z zupełnie innego powodu.
Cytuj ten post
(08.08.2015, 06:13)MrDrone napisał(a): no to napisałem "oprócz pokarmu". i oczywiście, że wg mnie też cukier to "gorsza rzecz" tylko to "rzecz wsadzana" z zupełnie innego powodu.

Z tymże żeby by była jasność. Ja to w pełni akceptuje co Ty, Łukasz czy Szymon robi. Ja tak robię bo mam wątpliwości. Oczywiście ideałem byłby pozytek ala naturalny bioróznorodny bez długich okresów głodu ale jest jak jest. Nie wiem co będzie lepsze. Utrzymywanie cukrem cały czas super-kolonii jest przegięciem w jedną stroną a znów totalny głód pewno w drugą. Wy szukacie optimum. Ja mam teorie o szkodliwym działaniu cukru i jego podawanie kłóci się z moją wiedzą. Nie wykluczam, że przez to nie działam dla nich optymalnie ale nie ma innej drogi sprawdzenia tego jak tak robienie czy będę jakoś przeżywały pomimo okresów niedoboru pokarmy jeśli nie będą dostawały sztucznego pokarmu. O ile wiem nikt w Polsce z tym nie eksperymentuje i nie prowadził takich porównań w związku z tym ja się podjąłem. 2-3 z miodem i jedna-dwie z pierzglą ramek WZ powinna starczyć do przezimowania.
Praktycznie też trzeba sprawdzić czy ograniczanie matek w czerwieniu na skutek zmniejszonej ilości pokarmu i przez to mniejsze rodziny to będzie takie złe. MI się wydaje to naturalne po prostu. Nie piszę aby doprowadzać do totalnego głodu i głodniaków ale tak po prostu, ze mają mało tego pokarmu. 

Ale też pytanie czy silny rój jeśli mu się w pierwszym sezonie nie zabierze miodu to nie zgromadzi sobie wystarczająco? Ja widziałem, ze moje w zeszłym roku pomimo głodu w pierwszej połowie sierpnia zgromadziły sobie z nawłoci tyle, że dałyby radę przeżyć gdyby się nie osypały prawdopodobnie na nosemozę.
Cytuj ten post
no tak, tylko Kuba, ja podkarmiam te młode rodzinki, których narobiłem straszne ilości...
mam 2 rodziny na 3 moich korpusach, tj. odpowiednik pełnych 2 WLKP (pakiety z maja) i w nich też sklepik zamknięty i nie podkarmiam i zobaczymy co będzie. bo widzę, że sobie radzą.
reszta moimi działaniami została uczyniona w mojej ocenie na tyle słabymi, że w mojej ocenie nie mają szans.
ale gdyby był taki głód jak w zeszłym roku to pewnie i te bym karmił...
ja na razie chcę czynnik potencjalnego głodu eliminować, bo czynnik presji warrozy jest już i tak wyjątkowo silny.
a że cukier szkodzi? no pewnie tak, dlatego staram się co tydzień dać im po literku zamiast wlewać im 10 - 15 litrów we wrześniu na raz.
Cytuj ten post
(08.08.2015, 06:36)MrDrone napisał(a): no tak, tylko Kuba, ja podkarmiam te młode rodzinki, których narobiłem straszne ilości...
mam 2 rodziny na 3 moich korpusach, tj. odpowiednik pełnych 2 WLKP (pakiety z maja) i w nich też sklepik zamknięty i nie podkarmiam i zobaczymy co będzie. bo widzę, że sobie radzą.
reszta moimi działaniami została uczyniona w mojej ocenie na tyle słabymi, że w mojej ocenie nie mają szans.
ale gdyby był taki głód jak w zeszłym roku to pewnie i te bym karmił...
ja na razie chcę czynnik potencjalnego głodu eliminować, bo czynnik presji warrozy jest już i tak wyjątkowo silny.
a że cukier szkodzi? no pewnie tak, dlatego staram się co tydzień dać im po literku zamiast wlewać im 10 - 15 litrów we wrześniu na raz.

Tak więc dla mnie to jest ok. Ja sam widzę, że roje teraz w przerwie pożytkowej dały radę bo miały z lipy 1-2 ramki miodu (pamiętajcie, ze u mnie ramki są większe) tak na wielkie oko bo im środka gniazda nie przeglądam. Natomiast odkłady miały tyle co nic więc dostały raz po pół litra zeszłorocznego miodu. Teraz już noszą więc mam nadzieję, ze z nawłoci uzbierają te dwie pełne (średnio) ramki miodu.

A z tymi robotnicami tropicielami to nie myślałeś Bartek, że może być tak, ze jak dostają syrop jak w pospolitych pasiekach komercyjnych zawsze jak nie noszą i w przerwie pożytkowej to te tropicielki się rozleniwiają albo rodzina ich mniej "produkuje" biorąc pod uwagę, ze się przyzwyczaja do tego, ze jest w ulu żarło. Tak jak zwierzaki które non-stop dostają karmę odzwyczajają się polować i zbierać w dziczy. 
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
Ja u siebie obserwuje, że jak dostają syrop teraz w tym okresie to wpadają w szaleństwo i szukają gdzie się da, dlatego też syrop podajemy późnym wieczorem
Cytuj ten post
(08.08.2015, 06:45)Borówka napisał(a): A z tymi robotnicami tropicielami to nie myślałeś Bartek, że może być tak, ze jak dostają syrop jak w pospolitych pasiekach komercyjnych zawsze jak nie noszą i w przerwie pożytkowej to te tropicielki się rozleniwiają albo rodzina ich mniej "produkuje" biorąc pod uwagę, ze się przyzwyczaja do tego, ze jest w ulu żarło. Tak jak zwierzaki które non-stop dostają karmę odzwyczajają się polować i zbierać w dziczy. 

nie sądzę. pszczoła ma zbyt rozwinięty instynkt gromadzenia. one wiedzą, że nawet za rok mogą być susze, albo długotrwałe deszcze... więc jak będą puste komórki to będą zbierać. jak nie będzie pustych komórek to będą budować. a jak nie będzie miejsca to się wyroją, żeby nie obciążać macierzaka i dać im oddechu (również w kwestii ilości pokarmu)
Cytuj ten post
(08.08.2015, 07:26)MrDrone napisał(a):
(08.08.2015, 06:45)Borówka napisał(a): A z tymi robotnicami tropicielami to nie myślałeś Bartek, że może być tak, ze jak dostają syrop jak w pospolitych pasiekach komercyjnych zawsze jak nie noszą i w przerwie pożytkowej to te tropicielki się rozleniwiają albo rodzina ich mniej "produkuje" biorąc pod uwagę, ze się przyzwyczaja do tego, ze jest w ulu żarło. Tak jak zwierzaki które non-stop dostają karmę odzwyczajają się polować i zbierać w dziczy. 

nie sądzę. pszczoła ma zbyt rozwinięty instynkt gromadzenia. one wiedzą, że nawet za rok mogą być susze, albo długotrwałe deszcze... więc jak będą puste komórki to będą zbierać. jak nie będzie pustych komórek to będą budować. a jak nie będzie miejsca to się wyroją, żeby nie obciążać macierzaka i dać im oddechu (również w kwestii ilości pokarmu)

Zbierać będą. Chodziło mi o to, że w ulu może być mnie wyspecjalizowanych tropicielek tych węszących. Bo jak dorastały a akurat na ich okres edukacji-specjalizacji przypadł okres wielkiego-papu prosto z michy w ulu....
Cytuj ten post
(07.08.2015, 12:13)MrDrone napisał(a): Łukasza niezmiernie szanuję. Nie dlatego, że pisze konkrety, bo akurat nie zgadzam się z potrzebą większości "studium" nad czerwiem czy innymi sprawami. Ale taką ma chłop konstrukcję ;-) Ja go szanuję i podziwiam za to, że jest otwarty na wszystko - ma otwarty umysł i chłonie, a wyciąga swoje wnioski. Nie przekonuje na siłę, ale wystarczy poczytać między wierszami co robi. Parę punktów (mam nadzieję, że czegoś nie nadinterpretuję -  Łukasz skoryguj to, sorki jeżeli coś pomylę, ale tak to widzę):
- gromadzenie jak najbardziej obiecującego materiału, ale potrzeba selekcji tego co ma, a nie szukanie do śmierci igły w stogu siana;
- wydzielenie części rodzin pod obserwację przy podejściu bez leczenia
- otwartość na metody naturalne jak mała komórka czy częściowo brak węzy
- odstąpienie od leczenia "bo tak trzeba" (niezależnie od środka), a kierowanie się w stronę leczenia, kiedy to niezbędne
- pozwolenie na pewien % śmierci w ramach selekcji naturalnej.
Zauważcie, że to nie jest podejście typu: ooo, warroza? to lecz olejkiem z sosny... Czytajcie między wierszami gdzie Łukasz idzie, bo jest bliżej tego co nazywacie "radykalizmem" niż Wam się wydaje... Przepraszam Łukasz jeżeli coś pomyliłem, ale tak to widzę i akurat oceniam to wysoko pozytywnie.

... no to tyle na teraz... sorki za kolejny post z nadmiarem treści ;-)

Nie nadążam za wami tyle piszecie, że ciężko to ogarnąć... Co do moich poczynań i tematu przewodniego to obawy co do zaprzestania leczenia mam ale powoli zaprzestaje i w tym sezonie jak na razie mi się udaje... Przed urlopem jeszcze raz sprawdzę jak się mają rodzinki i może gdzieś trzeba będzie interweniować ale tego nie wiem... Nie jestem ani radykalistą ani liberałem w pszczelarstwie PN. Stoję gdzieś po środku i czerpię trochę od radykałów i trochę od flanki liberalnej a wszystko i tak weryfikują pszczoły i praktyka...
W tym roku dawałem dużo ramek pustych i muszę przyznać, że mam mieszane uczucia bo niektóre rodzinki które dochodziły do siły budowały pięknie czyli tak jakbym chciał.... 80% to komórka na pszczołę około 20% to na trutnie ale zdarzały się też takie rodzinki które każdą jedną ramkę pustą budowały całkowicie na trutnia i takich ramek potrafiło być czasami ze 4 na samego trutnia haha... więc takie moje dokładanie ramek nie zawsze się sprawdza pewnie startując z nową rodzinką bez węzy by to inaczej wyglądało. W tym roku brakło mi już na to czasu aby to sprawdzić.
Cytuj ten post
(07.08.2015, 21:15)markus napisał(a): Dobre Uśmiech Miałem na ten temat podzielone zdanie, ale... A Ty dajesz wodę ? Uśmiech

Markusie na 4 pasieczyska tylko jedno ma wodę w 80 l kastrze... wypełnionej czym tylko się da ziemia, listewki, mech itd.
Akurat to jedno zawsze cierpi na brak wody bo widzę jak pszczoły przyltują do węża po wodę z kranu i dlatego tam od wiosny stoi poidło które praktycznie po napełnieniu jest bezobsługowe. Teraz w te upały musiałem dolać wody do pełna bo już prawie wszystko wyparowało...
tak to wygląda... pszczoły bardzo chętnie korzystają ale nie tylko pszczoły bo widziałem tam i szczury i zaskrońca, rożne jaszczurki itd.

   
Cytuj ten post
(08.08.2015, 08:25)bonluk napisał(a): W tym roku dawałem dużo ramek pustych i muszę przyznać, że mam mieszane uczucia bo niektóre rodzinki które dochodziły do siły budowały pięknie czyli tak jakbym chciał.... 80% to komórka na pszczołę około 20% to na trutnie ale zdarzały się też takie rodzinki które każdą jedną ramkę pustą budowały całkowicie na trutnia i takich ramek potrafiło być czasami ze 4 na samego trutnia haha... więc takie moje dokładanie ramek nie zawsze się sprawdza pewnie startując z nową rodzinką bez węzy by to inaczej wyglądało. W tym roku brakło mi już na to czasu aby to sprawdzić.

... no ale jak wybudowały 4 na trutnia to dużo na siłę Twoich rodzin? jak masz po 3 korpusy po 13 czy 14 ramek (nie wiem ile tam dokładnie masz) i wybudują 4 trutnie, to dużo? U mnie to jest różnie, są z samą komórką pszczelą, są z trutniową, są mieszane... ja nie mam z tym problemu, żeby mieć i 10 ramek trutnia ;-)
i wg mnie dokładanie ramek na pewnym etapie się sprawdzi... tzn. jak już wybudują tyle trutnia ile chcą to zaczną budować pszczelą i tyle ;-) widać chcą mieć więcej trutnia niż Ty byś chciał. nie widzę w tym żadnego zagrożenia ani dla rodziny, ani dla miodności i nie widzę w tym problemu :-) i wg mnie się to sprawdza bo zapewniasz rodzinie realizację wewnętrznych presji - czyli chęci posiadania trutni ;-)
Cytuj ten post
(07.08.2015, 21:04)bonluk napisał(a): Panowie takiej dyskusji to dawno tu nie było. Dzisiaj nie mam czasu ale jutro postaram się włączyć...
Dzisiaj tylko mam pytanie do Radykałów dlaczego dajecie swoim pszczołom wodę i tworzycie poidła?
Przecież w naturze pszczoła sama wyszukuje sobie odpowiedniej wody? Jeżeli jej nie znajdzie to zginie i znakiem tego teren na którym macie pasiekę nie nadaje się do trzymania pszczół...

Dobre pytanie. Tylko że pszczoła to nie dzikie zwierzę i zawsze będziemy ingerować w życie rodzin w taki czy inny sposób. Należy tylko przemyśleć jak ingerować i czy w ogóle dana ingerencja jest potrzebna i wyjdzie długoterminowo na plus.
Często padają tu słowa typu, że coś jest naturalne, a coś nie. Mam troszkę inne zdanie. Człowiek jest częścią natury i powinien się nauczyć z nią dobrze współgrać, nie powinniśmy podchodzić do tego że wszystko od człowieka jest dla pszczół nienaturalne - przyroda to cały ekosystem, gdzie każde żyjątko wpływa na inne. Nie powinniśmy robić podziałów typu "przyroda" i "człowiek", tylko poczuć się częścią tej przyrody.
Cytuj ten post
(08.08.2015, 11:48)Przemek napisał(a):
(07.08.2015, 21:04)bonluk napisał(a): Panowie takiej dyskusji to dawno tu nie było. Dzisiaj nie mam czasu ale jutro postaram się włączyć...
Dzisiaj tylko mam pytanie do Radykałów dlaczego dajecie swoim pszczołom wodę i tworzycie poidła?
Przecież w naturze pszczoła sama wyszukuje sobie odpowiedniej wody? Jeżeli jej nie znajdzie to zginie i znakiem tego teren na którym macie pasiekę nie nadaje się do trzymania pszczół...

Dobre pytanie. Tylko że pszczoła to nie dzikie zwierzę i zawsze będziemy ingerować w życie rodzin w taki czy inny sposób. Należy tylko przemyśleć jak ingerować i czy w ogóle dana ingerencja jest potrzebna i wyjdzie długoterminowo na plus.
Często padają tu słowa typu, że coś jest naturalne, a coś nie. Mam troszkę inne zdanie. Człowiek jest częścią natury i powinien się nauczyć z nią dobrze współgrać, nie powinniśmy podchodzić do tego że wszystko od człowieka jest dla pszczół nienaturalne - przyroda to cały ekosystem, gdzie każde żyjątko wpływa na inne. Nie powinniśmy robić podziałów typu "przyroda" i "człowiek", tylko poczuć się częścią tej przyrody.

Przemku a czy tu ktoś tak podchodzi bo nie zauważyłem.  Tak ja uważam, ze człowiek jako zwierzę należące do rodziny naczelnych jest częścią natury.

Ja np. uważam, ze rabowanie, zjadanie, zabijanie zwierząt w tym pszczół jest w pełni naturalne. Ale nie dlatego, że wykazują małym E356 lub za dużym F564! Czy teraz mnie zrozumiałeś?
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
A co do dzikie czy hodowlane to już tu była kiedyś dyskusja. Ja zgadzam się z teorią, ze jednym z głównym wyróżników, że zwierze jest hodowlane świadczy o tym, że nie boi się człowieka.

Także BF jest domowa bo co to za dzikie zwierzę które daje sobie w środku gniazda grzebać i dawać wyjmować dzieci i zapas pokarmu. Na pewno nie. A super hero niezależna wolna pszczoła tej o której mi Łukasz opowiadał w środku puszczy u Lutza co broni gniazda pół kilometra przed gościem który jeździ kombajnem jest dla mnie dzika.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
(08.08.2015, 11:28)MrDrone napisał(a):
(08.08.2015, 08:25)bonluk napisał(a): W tym roku dawałem dużo ramek pustych i muszę przyznać, że mam mieszane uczucia bo niektóre rodzinki które dochodziły do siły budowały pięknie czyli tak jakbym chciał.... 80% to komórka na pszczołę około 20% to na trutnie ale zdarzały się też takie rodzinki które każdą jedną ramkę pustą budowały całkowicie na trutnia i takich ramek potrafiło być czasami ze 4 na samego trutnia haha... więc takie moje dokładanie ramek nie zawsze się sprawdza pewnie startując z nową rodzinką bez węzy by to inaczej wyglądało. W tym roku brakło mi już na to czasu aby to sprawdzić.

... no ale jak wybudowały 4 na trutnia to dużo na siłę Twoich rodzin? jak masz po 3 korpusy po 13 czy 14 ramek (nie wiem ile tam dokładnie masz) i wybudują 4 trutnie, to dużo? U mnie to jest różnie, są z samą komórką pszczelą, są z trutniową, są mieszane... ja nie mam z tym problemu, żeby mieć i 10 ramek trutnia ;-)
i wg mnie dokładanie ramek na pewnym etapie się sprawdzi... tzn. jak już wybudują tyle trutnia ile chcą to zaczną budować pszczelą i tyle ;-) widać chcą mieć więcej trutnia niż Ty byś chciał. nie widzę w tym żadnego zagrożenia ani dla rodziny, ani dla miodności i nie widzę w tym problemu :-) i wg mnie się to sprawdza bo zapewniasz rodzinie realizację wewnętrznych presji - czyli chęci posiadania trutni ;-)

U mnie wciąż budują na trutnia też pomimo, że trutnie wywaliły. Może opłaca im się gromadzić częściowo miód w trutowych podczas małej ilości pokarmu. Czy nie jest tak, ze w trutowych będzie bardziej ekonomicznie w zużyciu wosku?


Skoro chcą mieć komórki trutowe niech je mają IMO Uśmiech
Cytuj ten post
(08.08.2015, 16:26)Borówka napisał(a): U mnie wciąż budują na trutnia też pomimo, że trutnie wywaliły. Może opłaca im się gromadzić częściowo miód w trutowych podczas małej ilości pokarmu. Czy nie jest tak, ze w trutowych będzie bardziej ekonomicznie w zużyciu wosku?

Tak jest. Im większa komórka mniej wosku trzeba.
Cytuj ten post
(08.08.2015, 16:26)Borówka napisał(a):
(08.08.2015, 11:28)MrDrone napisał(a):
(08.08.2015, 08:25)bonluk napisał(a): W tym roku dawałem dużo ramek pustych i muszę przyznać, że mam mieszane uczucia bo niektóre rodzinki które dochodziły do siły budowały pięknie czyli tak jakbym chciał.... 80% to komórka na pszczołę około 20% to na trutnie ale zdarzały się też takie rodzinki które każdą jedną ramkę pustą budowały całkowicie na trutnia i takich ramek potrafiło być czasami ze 4 na samego trutnia haha... więc takie moje dokładanie ramek nie zawsze się sprawdza pewnie startując z nową rodzinką bez węzy by to inaczej wyglądało. W tym roku brakło mi już na to czasu aby to sprawdzić.

... no ale jak wybudowały 4 na trutnia to dużo na siłę Twoich rodzin? jak masz po 3 korpusy po 13 czy 14 ramek (nie wiem ile tam dokładnie masz) i wybudują 4 trutnie, to dużo? U mnie to jest różnie, są z samą komórką pszczelą, są z trutniową, są mieszane... ja nie mam z tym problemu, żeby mieć i 10 ramek trutnia ;-)
i wg mnie dokładanie ramek na pewnym etapie się sprawdzi... tzn. jak już wybudują tyle trutnia ile chcą to zaczną budować pszczelą i tyle ;-) widać chcą mieć więcej trutnia niż Ty byś chciał. nie widzę w tym żadnego zagrożenia ani dla rodziny, ani dla miodności i nie widzę w tym problemu :-) i wg mnie się to sprawdza bo zapewniasz rodzinie realizację wewnętrznych presji - czyli chęci posiadania trutni ;-)

U mnie wciąż budują na trutnia też pomimo, że trutnie wywaliły. Może opłaca im się gromadzić częściowo miód w trutowych podczas małej ilości pokarmu. Czy nie jest tak, ze w trutowych będzie bardziej ekonomicznie w zużyciu wosku?


Skoro chcą mieć komórki trutowe niech je mają IMO Uśmiech

A to tak to racja pszczoła jest praktyczna hehe...i co się będzie męczyć
Cytuj ten post
U mnie też jest tak jak piszecie. Miód składają do komórek na robotnice, ale trutowych nie opuszczają i też chętnie do nich składają.
Cytuj ten post
Bum!

Naturalna śmierć pszczół nawet ta sezonowo wysoka jest dobra dla pszczół.

"The results revealed a huge loss in diversity of mitochondrial genes, which are passed from one generation to the next only through the female lineage. This shows that the wild population of honeybees experienced a genetic bottleneck. Such bottlenecks arise when few individuals reproduce, reducing the gene pool. “Maybe only four or five queens survived and repopulated the forest,” Seeley said."

http://www.news.cornell.edu/stories/2015/08/some-honeybee-colonies-adapt-wake-deadly-mites
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
A tak budują u mnie na trutnia a trutni na oko brak w ulu.

Łukaszu z mojej perspektywy nie ma co się nad tym zastanawiać ani sprawdzać to w praktyce. Dlatego też nie zaprząta to mojej głowy i nie sprawdzam pszczołom ile jakich komórek budują skoro uznaję teoretycznie a priori, ze pszczoły wiedzą lepiej jaką komórkę budować. I tu teoria jest dla mnie pierwotna w stosunku do praktyki.

Ale oczywiście chętnie się zapoznam np. z Twoimi doświadczeniami i wnioskami z obserwacji z praktyki jeśli Ty je sporządzisz. Uśmiech


Załączone pliki Miniatury
   
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post