obawy co do zaprzestania leczenia
(17.08.2015, 15:26)Przemek napisał(a): Może i tak. Ciężko stwierdzić czym kierują się przy budowie, chyba chwilową potrzebą.
W mojej jednej kłodzie na przykład przebudowały pół gniazda, po prostu zgryzły plastry i zrobiły od nowa zmieniając konstrukcję. Dokładniej przyjrzę się temu we wrześniu.

Bardzo ciekawe! Coraz bliżej jestem powrotu do myśli niewymieniania plastrów w rodzinach które mam nadzieję jakieś przezimują. Takie było moje pierwsze założenie ale później na blogu Bartka poczytałem, ze to takie złe. Oczko
Cytuj ten post
kto mówi, że złe?
ja tylko piszę,że to nie jest zgodne z moimi założeniami wynikającymi z prac amerykanów. chodzi tu przede wszystkim o kwestię powrotu pszczoły do naturalnych rozmiarów. najłatwiej to robić przez systematyczną wymianę woszczyzny. więc ja mam zamiar zimować pszczoły na woszczyźnie z danego roku i w kolejnym roku ją wymieniać.
dodatkowym argumentem jest dla mnie to, że ewentualna chemia z pól nie będzie się kumulować.

jak ktoś ma już pszczołę naturalnej wielkości i żyje w czystym środowisku to niech trzyma na starej woszczyźnie. dee Lusby daje radę na pustyni na czarnych ramkach, ale o ile wiem mało kto pryska pustynię chemią ;-)
Cytuj ten post
(17.08.2015, 19:13)MrDrone napisał(a): kto mówi, że złe?
ja tylko piszę,że to nie jest zgodne z moimi założeniami wynikającymi z prac amerykanów. chodzi tu przede wszystkim o kwestię powrotu pszczoły do naturalnych rozmiarów. najłatwiej to robić przez systematyczną wymianę woszczyzny. więc ja mam zamiar zimować pszczoły na woszczyźnie z danego roku i w kolejnym roku ją wymieniać.
dodatkowym argumentem jest dla mnie to, że ewentualna chemia z pól nie będzie się kumulować.

jak ktoś ma już pszczołę naturalnej wielkości i żyje w czystym środowisku to niech trzyma na starej woszczyźnie. dee Lusby daje radę na pustyni na czarnych ramkach, ale o ile wiem mało kto pryska pustynię chemią ;-)

Chyba, ze tak. Pamiętam, ze też pisałeś o "zarazkach" i "brudzie" na starych plastrach ale może źle pamiętam.
Cytuj ten post
a toś mnie zaskoczył... ;-)
nie przypominam sobie, żebym bał się jakoś wyjątkowo tych zarazków. :-)

być może chodzi Ci o to, że przetopiłem praktycznie całą woszczyznę po zeszłorocznych padłych pszczołach. tam mogłem coś wspomnieć, że nie wiem co zabiło moje pszczoły i przeczerwione ramki przetapiałem bezwzględnie, zwłaszcza tam gdzie się ostawał pojedynczy niewygryziony czerw (z uwagi na możliwość pozostałości patogenów - może tam coś napisałem takiego jako pewną hipotezę, która była jedną z moich "pobocznych" motywacji). Niemniej jednak główną moją motywacją było i jest wymiana wosku co najmniej raz w roku żeby systematycznie powracać do naturalnego rozmiaru pszczoły. woszczyzna po padłych rodzinach zapewne niosłaby jakieś zagrożenie, ale przetapiałem ją głównie dlatego, że uznaję, że żywa rodzina powinna budować dla siebie i w miarę możliwości nie dostawać wosku z zewnątrz. dawanie odbudowanego wosku z większą komórką nie ma dla mnie sensu. niezależnie czy po żywych czy padłych rodzinach. gdybym tak całkiem bał się tych patogenów to nie zostawiłbym nawet tych 10 ramek, które zostawiłem ;-)
Cytuj ten post
(17.08.2015, 20:05)MrDrone napisał(a): a toś mnie zaskoczył... ;-)
nie przypominam sobie, żebym bał się jakoś wyjątkowo tych zarazków. :-)

być może chodzi Ci o to, że przetopiłem praktycznie całą woszczyznę po zeszłorocznych padłych pszczołach. tam mogłem coś wspomnieć, że nie wiem co zabiło moje pszczoły i przeczerwione ramki przetapiałem bezwzględnie, zwłaszcza tam gdzie się ostawał pojedynczy niewygryziony czerw (z uwagi na możliwość pozostałości patogenów - może tam coś napisałem takiego jako pewną hipotezę, która była jedną z moich "pobocznych" motywacji). Niemniej jednak główną moją motywacją było i jest wymiana wosku co najmniej raz w roku żeby systematycznie powracać do naturalnego rozmiaru pszczoły. woszczyzna po padłych rodzinach zapewne niosłaby jakieś zagrożenie, ale przetapiałem ją głównie dlatego, że uznaję, że żywa rodzina powinna budować dla siebie i w miarę możliwości nie dostawać wosku z zewnątrz. dawanie odbudowanego wosku z większą komórką nie ma dla mnie sensu. niezależnie czy po żywych czy padłych rodzinach. gdybym tak całkiem bał się tych patogenów to nie zostawiłbym nawet tych 10 ramek, które zostawiłem ;-)

Tutaj pełna zgoda. Mnie też nie przekonuje dawanie nowych rodzin czy to rojów czy odkładów na plastry po innej rodzinie. Rodzina ma sobie sama mieszkanko wyszykować. Ale jak już wyszykuję to chciałbym minimalizować wtrącanie się w rodziny licząc (byc może naiwnie), że a to różne robaki w tym barciaki zgryzą co trzeba, same pszczoły przebudują jak u Przemka a zostawią co im tam pasuje. Nigdy intencjonalnie nie zabijam żadnego stworzenia w ulu. W dwóch ulach oprócz Barciaków mam też takie duże ćmy no i pełno jakiś "zaleszczotków".
Cytuj ten post
Co do pestycydów w wosku to ja liczę na możliwości detoksykacji na naturalnej diecie:

http://www.pnas.org/content/110/22/8842.full.pdf

Honey constituents up-regulate detoxification
and immunity genes in the western honey bee
Apis mellifera
Cytuj ten post
(13.08.2015, 12:27)Borówka napisał(a):
(13.08.2015, 12:24)MrDrone napisał(a): ale do czego Ci te wymiary potrzebne? ważne, żeby było miejsce na ramkę (jeżeli jest standardowa). a grubość ścianki jaką nie zrobisz będzie dobrze, skoro jednościenna deska koło 2 cm wystarczy. Zrób jaką uważasz. 1 cm deski, 2 - 3 cm sieczki słomianej (czy innego materiału izolacyjnego) i 1 cm deski to już nadto. a jak zrobisz więcej to też będzie dobrze, skoro decha 2 cm jest wystarczająca (wiem - nie wg wszystkich).

Podobnie jak Bartek myślę.

Po przemyśleniu nie do końca podobnie. Weź Bartek pod uwagę, że wiele zmienia dennica: otwarta czy lita. Na cienkich ściankach będzie możliwość kondensacji pary wodnej z ciepłoty kłębu. W przypadku dennicy otwartej będzie duża wentylacja naturalna, która to zniweluje. W przypadku Warszawiaka Zwykłego z litą dennicą kłąb będzie blisko dłuższej ściany. W WZ który jest substytutem dziupli chodzi aby ścianki od wewnątrz były podobnie cieplejsze jak w grubej dziupli.  W upały też łatwiej będzie pszczołom przeciwdziałać zbyt dużej temperaturze przy grubych ścianach z litą dennicą. Otwarta dennica zmienia cały ten system.
Cytuj ten post