Rójki a napszczelenie
#31
Widzisz, warto było temat poruszyć. Teraz jak będę kupował - ten 1 raz w roku - lakier dla moich pszczółek zwrócę na to uwagę.

PS. Drogi Jakubie jest jakiś temat na świecie, w którym nie jesteś ekspertem? Oczko
Cytuj ten post
#32
Dajcie spokój. Kto chce malować niech maluje, kto nie chce niech nie maluje.
Farba na grzbiecie na pewno nie pomaga i pewnie może czasami szkodzić. Nie ma co się kłócić.
Cytuj ten post
#33
(21.04.2016, 08:41)MN napisał(a): Widzisz, warto było temat poruszyć. Teraz jak będę kupował - ten 1 raz w roku - lakier dla moich pszczółek zwrócę na to uwagę.

PS. Drogi Jakubie jest jakiś temat na świecie, w którym nie jesteś ekspertem? Oczko

Ależ ja nie jestem w tym ekspertem. Po prostu jakoś nie mogę uwierzyć, że wdychanie przez kilka minut przez małego owada rozpuszczalników do farb będzie dla niego korzystne. Na szybko przerzuciłem wujka google aby znaleźć skład tych lakierów i potwierdza to moje przypuszczenia. Oczywiście jeśli matka ma nie żyć 5 lat i bo ja wiem podrażni jej to kilka przetchlinek czy uszkodzi jeden kanalik nasienny a robotnice ją nie wymienią to dla pszczelarza tragedii nie będzie.
http://www.mamanna.pl/kolorowy-podtruwacz-lakier-do-paznokci/

Niemieckie czasopismo konsumenckie Öko-Test przeprowadziło testy lakierów do paznokci w odstępach dwóch lat. Za każdym razem wyniki tych testów jeżyły włosy na głowie. Wyniki z 2007 roku wykazały, że tylko jedna trzecia lakierów do paznokci otrzymała ocenę dobrą. Pozostałe lakiery produkty tej grupy otrzymały oceny dopuszczające, a nawet niedostateczne. Powodami negatywnej oceny były obecność formaldehydu i toluenu.

p.s. Szymon my się nie kłócimy. To jest jasne, że każdy zrobi co będzie chciał.
Cytuj ten post
#34
Oczywiście, że się nie kłócimy. Grzecznie i rzeczowo rozmawiamy sobie na przyzwoitym forum Uśmiech Cenię Kubę za podejście do tematu i jednocześnie uznaję, że przekonał mnie do jednego... na mojej próbnej pasiece PN nie będę znakował matek.
Cytuj ten post
#35
(21.04.2016, 08:50)MN napisał(a): Oczywiście, że się nie kłócimy. Grzecznie i rzeczowo rozmawiamy sobie na przyzwoitym forum Uśmiech Cenię Kubę za podejście do tematu i jednocześnie uznaję, że przekonał mnie do jednego... na mojej próbnej pasiece PN nie będę znakował matek.

hehehe Uśmiech 


masz tutaj jako mniejsze zło listę:

http://www.juliacaban.pl/2014/05/naturalne-lakiery-do-paznokci-bez.html#
Cytuj ten post
#36
Stary nie wiesz jak mi ulżyło... zazwyczaj żona kupuje mi Inglota Język
Cytuj ten post
#37
Na Twoim miejscu wybrałbym Diora, dla pszczół to co najlepsze Uśmiech nie żałuj kasy
Cytuj ten post
#38
Nie wiem, czy kolor będzie mi odpowiadał Język
Cytuj ten post
#39
Nie ma ekologicznych lakierów do paznokci?
Cytuj ten post
#40
Na potrzeby znakowania matek kupiłem korektor w buteleczce z pędzelkiem. W sumie nie wiem czy to bezpieczniejsze ale w każdym razie nie śmierdzi jak lakier do paznokci. Nie zależy mi na kolorach odpowiadających danemu rocznikowi byle łatwiej było matkę namierzyć przy przeglądzie.
Cytuj ten post
#41
W tym roku korektor ma odpowiedni kolor Oczko
Cytuj ten post
#42
myślę, że korektor zgryzą/zliżą pszczoły robotnice dość szybko i po miesiącu oznaczenie zniknie. ma ktoś doświadczenie? 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#43
(21.04.2016, 19:44)MrDrone napisał(a): myślę, że korektor zgryzą/zliżą pszczoły robotnice dość szybko i po miesiącu oznaczenie zniknie. ma ktoś doświadczenie? 

Ja mam. Trzyma się co najmniej rok. Nic nie zlizują. Mój znajomy pszczelarz od kundli kraińskich tak robi więc jak brałem od niego sztuczne roje to miałem. Rzecz jasna trzyma matkę w pudełku do zapałek aż wyschnie. 
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#44
Biały korektor, taki w formie pisaka, to podobno po prostu marker olejowy, taki jak niektórzy korzystają do znakowania matek.
Cytuj ten post
#45
Też nie jestem przekonany do nich:

"Jeden z dystrybutorów zdradził nam skład chemiczny korektora. Zawiera on m.in. cyklopentan. Z informacji uzyskanych w Internecie wynika, że to środek wchłaniany przez skórę, drogi oddechowe oraz z przewodu pokarmowego, działający narkotycznie na układ nerwowy."

https://hyperreal.info/news/na-haju-po-korektorze
Cytuj ten post
#46
Ale to zagrożenie dla kogo? Matki? Wątpię by na nią to zadziałało, za mało rozwinięty układ nerwowy, do tego za krótka ekspozycja na środek.
Na Ciebie? No chyba nie będziesz się zaciągał korektorem? Oczko

Pszczoły stykają się obecnie z dużo groźniejszymi rzeczami niż korektor Oczko
Cytuj ten post
#47
(21.04.2016, 19:49)kosz85 napisał(a): Biały korektor, taki w formie pisaka, to podobno po prostu marker olejowy, taki jak niektórzy korzystają do znakowania matek.

(21.04.2016, 19:57)kosz85 napisał(a): Ale to zagrożenie dla kogo? Matki? Wątpię by na nią to zadziałało, za mało rozwinięty układ nerwowy, do tego za krótka ekspozycja na środek.
Na Ciebie? No chyba nie będziesz się zaciągał korektorem? Oczko

Pszczoły stykają się obecnie z dużo groźniejszymi rzeczami niż korektor Oczko

Dla matki jasne. A ja wątpię aby nic jej się nie działo. Skąd wiesz jaki ma układ nerwowy skoro nigdy nie byłeś matką. Mniejsza jego centralizacja jeszcze nie powoduje, ze nie może to na nią jakoś szkodliwe działać.

A jeśli chodzi o podrażnianie układu oddechowego to tym bardziej bo ma przetchlinki porozrzucane a nie może sobie buzi zasłonić aby czegoś nie wdychać.
Cytat:Pszczoły stykają się obecnie z dużo groźniejszymi rzeczami niż korektor


ps. Zasadniczo jestem za tym by unikać w pszczelarstwie organicznym wkładania trucizn do ula jeszcze przez pszczelarza w jakiejkolwiek formie nawet bardzo niewielkiej i mało oddziałującej. Skoro tyle trucizn naokoło to po co celowo dokładać na ciało matki.  Ale domyślam się, że to radykalny pogląd.

p.s. 2 Zakładam, że wszelkie niesprawdzone syntetyczne chemikalia a zwłaszcza rozpuszczalniki będą szkodliwe mniej lub bardziej dla pszczoły i dopiero dowód czarno na białym, że jest inaczej spowoduję pewnie, że zmienię zdanie.
Cytuj ten post
#48
(21.04.2016, 20:02)Borówka napisał(a): Dla matki jasne. A ja wątpię aby nic jej się nie działo. Skąd wiesz jaki ma układ nerwowy skoro nigdy nie byłeś matką. Mniejsza jego centralizacja jeszcze nie powoduje, ze nie może to na nią jakoś szkodliwe działać.

Jestem Samcem, więc rzeczywiście matką nie byłem i nie będę Oczko Odpowiedź godna argumentu, że będąc człowiekiem nigdy nie byłem pszczołą. Taka trochę tautologia i niewiele to wnosi do dyskusji.

(21.04.2016, 20:02)Borówka napisał(a): A jeśli chodzi o podrażnianie układu oddechowego to tym bardziej bo ma przetchlinki porozrzucane a nie może sobie buzi zasłonić aby czegoś nie wdychać.

ps. Zasadniczo jestem za tym by unikać w pszczelarstwie organicznym wkładania trucizn do ula jeszcze przez pszczelarza w jakiejkolwiek formie nawet bardzo niewielkiej i mało oddziałującej. Skoro tyle trucizn naokoło to po co celowo dokładać na ciało matki.  Ale domyślam się, że to radykalny pogląd.

p.s. 2 Zakładam, że wszelkie niesprawdzone syntetyczne chemikalia a zwłaszcza rozpuszczalniki będą szkodliwe mniej lub bardziej dla pszczoły i dopiero dowód czarno na białym, że jest inaczej spowoduję pewnie, że zmienię zdanie.

Co do przetchlinek to się zgadzam, ale pszczelarze odparowują kwasy w ulu... zamkniętej przestrzeni, a Ty się martwisz korektorem?
Nie powiem, że nie rozumiem tych radykalnych poglądów, ale na to nie ma już rady. Wszędzie jest plastik, BPA, a tam gdzie nie ma BPA, sa inne rodzaje związków BPA podobnych, które dopiero odkrywamy, a o których szkodliwości badania ukażą się za 5-10lat, lub w ogóle. Masz długopis pokryty miękką powłoką? - to właśnie wchłaniasz dawkę ftalanów. Siedzisz na kanapie? Pewnie wchłaniasz przez skórę Brom.
Tak naprawdę należałoby zaprzestać używania przedmiotów ropopochodnych i generalnie tworzyw sztucznych, sztucznych zapachów, barwników, itd, itp. Zostałyby nam metal, ceramika, szkło, drewno.

Naturalne jest nieznakowanie matek w ogóle Uśmiech Trzeba by opracować aplikacje na komórkę, która rozpozna układ żyłek na skrzydełkach, który de facto nie powinien się zmienić, a więc powinien być "odciskiem palca" królowej i będzie od razu wszystko wiadomo.
Ale jak zgadzamy się na znakowanie, to ten korektor to naprawdę już mały pikuś, to już chyba gorszy lakier do paznokci na bazie acetonu, bo się zapewne lekko wżera.
Cytuj ten post
#49
a szelak i klasyczne opalitki? Tak jak pisaliście mozna wymyślić inny wzór
Cytuj ten post
#50
(21.04.2016, 20:26)kosz85 napisał(a):
(21.04.2016, 20:02)Borówka napisał(a): Dla matki jasne. A ja wątpię aby nic jej się nie działo. Skąd wiesz jaki ma układ nerwowy skoro nigdy nie byłeś matką. Mniejsza jego centralizacja jeszcze nie powoduje, ze nie może to na nią jakoś szkodliwe działać.

Jestem Samcem, więc rzeczywiście matką nie byłem i nie będę Oczko Odpowiedź godna argumentu, że będąc człowiekiem nigdy nie byłem pszczołą. Taka trochę tautologia i niewiele to wnosi do dyskusji.

(21.04.2016, 20:02)Borówka napisał(a): A jeśli chodzi o podrażnianie układu oddechowego to tym bardziej bo ma przetchlinki porozrzucane a nie może sobie buzi zasłonić aby czegoś nie wdychać.

ps. Zasadniczo jestem za tym by unikać w pszczelarstwie organicznym wkładania trucizn do ula jeszcze przez pszczelarza w jakiejkolwiek formie nawet bardzo niewielkiej i mało oddziałującej. Skoro tyle trucizn naokoło to po co celowo dokładać na ciało matki.  Ale domyślam się, że to radykalny pogląd.

p.s. 2 Zakładam, że wszelkie niesprawdzone syntetyczne chemikalia a zwłaszcza rozpuszczalniki będą szkodliwe mniej lub bardziej dla pszczoły i dopiero dowód czarno na białym, że jest inaczej spowoduję pewnie, że zmienię zdanie.

Co do przetchlinek to się zgadzam, ale pszczelarze odparowują kwasy w ulu... zamkniętej przestrzeni, a Ty się martwisz korektorem?
Nie powiem, że nie rozumiem tych radykalnych poglądów, ale na to nie ma już rady. Wszędzie jest plastik, BPA, a tam gdzie nie ma BPA, sa inne rodzaje związków BPA podobnych, które dopiero odkrywamy, a o których szkodliwości badania ukażą się za 5-10lat, lub w ogóle. Masz długopis pokryty miękką powłoką? - to właśnie wchłaniasz dawkę ftalanów. Siedzisz na kanapie? Pewnie wchłaniasz przez skórę Brom.
Tak naprawdę należałoby zaprzestać używania przedmiotów ropopochodnych i generalnie tworzyw sztucznych, sztucznych zapachów, barwników, itd, itp. Zostałyby nam metal, ceramika, szkło, drewno.

Naturalne jest nieznakowanie matek w ogóle Uśmiech Trzeba by opracować aplikacje na komórkę, która rozpozna układ żyłek na skrzydełkach, który de facto nie powinien się zmienić, a więc powinien być "odciskiem palca" królowej i będzie od razu wszystko wiadomo.
Ale jak zgadzamy się na znakowanie, to ten korektor to naprawdę już mały pikuś, to już chyba gorszy lakier do paznokci na bazie acetonu, bo się zapewne lekko wżera.

Unikam tego wszystkiego co napisałeś. Śpię na futrze garbowanym w móżdżku i roślinne, wełnie czy łuskach eko-gryki. BPA też unikam zasadniczo. Nie mam plastyki w ulu i nie znakuje matek. Co do plastyku to już w jakimś wątku rozpisywałem się i podawałem jaki plastyk byłby dopuszczalny w pasiecie organicznej bo nie wrzucam też całego plastyku do jednego worka.

Cytat:Co do przetchlinek to się zgadzam, ale pszczelarze odparowują kwasy w ulu... zamkniętej przestrzeni, a Ty się martwisz korektorem?

Nie podobają mi się kwasy i znakowanie. Ale kwasy bardziej.

To, że amitraza być może jest mniej szkodliwa dla pszczół niż kwasy nie znaczy, że będę popierał amitrazę.
Cytuj ten post
#51
(21.04.2016, 20:26)kosz85 napisał(a):
(21.04.2016, 20:02)Borówka napisał(a): Dla matki jasne. A ja wątpię aby nic jej się nie działo. Skąd wiesz jaki ma układ nerwowy skoro nigdy nie byłeś matką. Mniejsza jego centralizacja jeszcze nie powoduje, ze nie może to na nią jakoś szkodliwe działać.

Jestem Samcem, więc rzeczywiście matką nie byłem i nie będę Oczko Odpowiedź godna argumentu, że będąc człowiekiem nigdy nie byłem pszczołą. Taka trochę tautologia i niewiele to wnosi do dyskusji.

Zgadza się bo to odpowiedz na Twoje niewiele wnoszące do dyskusji argumentowanie, że pszczołą ma mniej rozwinięty mózg więc w domyśle przytruwanie jej nie szkodzi lub mniej szkodzi. Ja wychodzę z innego założenia. Jeśli szkodzi człowiekowi to tym bardziej pszczole. Nawet jeśli tylko przez minutę to po co skoro nie muszę tego robić. Oczywiście jeśli ktoś musi to być może korektorem lepiej niż lakierem ale nie jestem do tego przekonany bo nie znam dokładnych składów.
Cytuj ten post
#52
(21.04.2016, 20:42)Borówka napisał(a): Zgadza się bo to odpowiedz na Twoje niewiele wnoszące do dyskusji argumentowanie, że pszczołą ma mniej rozwinięty mózg więc w domyśle przytruwanie jej nie szkodzi lub mniej szkodzi. Ja wychodzę z innego założenia. Jeśli szkodzi człowiekowi to tym bardziej pszczole. Nawet jeśli tylko przez minutę to po co skoro nie muszę tego robić. Oczywiście jeśli ktoś musi to być może korektorem lepiej niż lakierem ale nie jestem do tego przekonany bo nie znam dokładnych składów.

To mnie nie zrozumiałeś, bo mi chodzi raczej o to, że pewne związku działają na układ nerwowy człowieka, a nie mają kompletnie żadnego działania na układ nerwowy owadów i odwrotnie.
Cytuj ten post
#53
(21.04.2016, 21:05)kosz85 napisał(a):
(21.04.2016, 20:42)Borówka napisał(a): Zgadza się bo to odpowiedz na Twoje niewiele wnoszące do dyskusji argumentowanie, że pszczołą ma mniej rozwinięty mózg więc w domyśle przytruwanie jej nie szkodzi lub mniej szkodzi. Ja wychodzę z innego założenia. Jeśli szkodzi człowiekowi to tym bardziej pszczole. Nawet jeśli tylko przez minutę to po co skoro nie muszę tego robić. Oczywiście jeśli ktoś musi to być może korektorem lepiej niż lakierem ale nie jestem do tego przekonany bo nie znam dokładnych składów.

To mnie nie zrozumiałeś, bo mi chodzi raczej o to, że pewne związku działają na układ nerwowy człowieka, a nie mają kompletnie żadnego działania na układ nerwowy owadów i odwrotnie.

Ale w tym wypadku to wiesz? Czy tylko tak zakładasz? Ja wolę po prostu jak napisałem zawsze założyć negatywnie jak nie wiem co to za chemia i jak ona działa a mogę przypuszczać, że nie jest naturalna. Jeśli okaże się, ze jest dowód, że nie jest szkodliwa zmienię zdanie. Ale nieważne naprawdę to już szczegóły taka dyskusja.
Cytuj ten post
#54
Faktem jest, że pszczoły lepiej znoszą kwasy niż ludzie. Nasze płuca tego nie wytrzymają, a pszczoły jako tako z tego podobno wychodzą, choć wiadomo że zdrowsze od tego też nie są.
U mnie korektor trzyma się od zeszłego roku, ale trzeba nałożyć też drugą warstwę po wyschnięciu pierwszej, najlepiej wałkiem lub sprayem ;-) Ale zaostrzona zapałka też działa.

Faktycznie muszę zweryfikować, czy te pstrokate matki są mi aż tak bardzo potrzebne.

Kuba, powinieneś przeczytać książkę "Mordercza gumowa kaczka", kolega po przeczytaniu wywalił większość przedmiotów plastikowych z domu, ja wolę nie czytać i tak zginę marnie od gazów rozpylonych z fabryk w Chinach. Świat jest globalną wioską i ma też swój globalny wioskowy smród. Ponoć najbardziej cierpią od tego Innuici na Północy, bo tam wieje większość wiatrów.

Mam też na tę okazję cytat z filmu "Baśń o ludziach stąd" (polecam):

"Świat schodzi na psy. Pamiętam, kiedyś to śmietnisko było jak jedna czwarta tego, co teraz. Ale co to były za śmieci...
- Społeczeństwo się spauperyzowało. Już nie ma prawdziwych śmieci.
- Kiedyś to było drewno, marmur, porcelana, a teraz...
- Nylon, plastik, nylon...
- A kiedyś...
- A teraz plastik.
- Jedwab, len...
- Nylon, plastik. Nylon."

Swoją drogą dość humorystyczny ciąg skojarzeń - rójki - napszczelenie - matki - znakowanie - lakier - plastik - zło
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#55
Cytat:Faktem jest, że pszczoły lepiej znoszą kwasy niż ludzie. Nasze płuca tego nie wytrzymają, a pszczoły jako tako z tego podobno wychodzą, choć wiadomo że zdrowsze od tego też nie są.

Ciekawe to choć przecież krótkożyjących pszczół nikt nie bada czy mają nowotwór, chorobę autoimmunologiczną, alergie, uczulenia etc.

Musimy pamiętać aby rozdzielać życie człowieka jako jednostki a życie rodziny jako superorganizmu eusocjalnego. Jak tam kwas skróci żywot 1/4 pszczół w rodzinie to pszczelarz nawet tego nie zauważy. Matka też rzadko kiedy w pospolitym pszczelarstwie dożywa swojej sprawnej starości bo po dwóch latach najdalej jest wymieniana. Rzadko który pszczelarz trzyma stare matki. A podejrzewam, że jest tak, że wiele rzeczy wychodzi na starość.
Cytuj ten post
#56
No nieeee, ile ciekawych rzeczy można się dowiedzieć, przy okazji zadania głupiego pytania. To ja już rezygnuje z tego różu do znakowania matek. Uśmiech Niech nie będą znakowane.
Przy okazji uswiadomiłem sobie, by, na ile to jest możliwe, przyszłej dziewczynie, narzeczonej, żonie, ciągle przypominać, że jest najpiekniejsza istotą, jaka stworzył Pan Bóg, przez dar jej rodziców, i nie musi kupować tego całego chemicznego szajsu. No ewentualnie, co na bazie naturalnych produktów pszczelich, jeśli już będzie chciała. Uśmiech

Tak więc...warto czasami strzelić gafę - bo może się opłacać. Uśmiech

No i...najlepiej, by miała brazowe oczy - najpiekniejsze, chociaż nie musi. Uśmiech
Cytuj ten post
#57
(21.04.2016, 20:39)Borówka napisał(a): To, że amitraza być może jest mniej szkodliwa dla pszczół niż kwasy nie znaczy, że będę popierał amitrazę.

Jak tam kwas skróci żywot 1/4 pszczół w rodzinie to pszczelarz nawet tego nie zauważy.

Kuba, uważam, że tymi dwoma stwierdzeniami sam sobie przeczysz.
Kwas zadziała szybko, jednokrotnie i dalej nie ma wpływu na rodzinę pszczelą. Zadziała niekorzystnie na jakiś procent młodszej pszczoły, która akurat będzie się wygryzać. Amitraza zostanie w wosku i będzie miała wpływ na całe pokolenia pszczół. Będzie poniekąd ciągle oddziaływać na cały ul.

Bartek się trochę z tego podśmiechuje, ale uważam, że odejście od stosowania amitrazy, czy innych środków rozpuszczalnych w tłuszczach, znacznie zbliża pszczelarza do pszczelarstwa naturalnego. Kwasy oczywiście nie są idealnym rozwiązaniem, ale dużo lepszym od twardej, syntetycznej chemii.
Cytuj ten post
#58
(22.04.2016, 09:17)MN napisał(a):
(21.04.2016, 20:39)Borówka napisał(a): To, że amitraza być może jest mniej szkodliwa dla pszczół niż kwasy nie znaczy, że będę popierał amitrazę.

Jak tam kwas skróci żywot 1/4 pszczół w rodzinie to pszczelarz nawet tego nie zauważy.

Kuba, uważam, że tymi dwoma stwierdzeniami sam sobie przeczysz.
Kwas zadziała szybko, jednokrotnie i dalej nie ma wpływu na rodzinę pszczelą. Zadziała niekorzystnie na jakiś procent młodszej pszczoły, która akurat będzie się wygryzać. Amitraza zostanie w wosku i będzie miała wpływ na całe pokolenia pszczół. Będzie poniekąd ciągle oddziaływać na cały ul.

Bartek się trochę z tego podśmiechuje, ale uważam, że odejście od stosowania amitrazy, czy innych środków rozpuszczalnych w tłuszczach, znacznie zbliża pszczelarza do pszczelarstwa naturalnego. Kwasy oczywiście nie są idealnym rozwiązaniem, ale dużo lepszym od twardej, syntetycznej chemii.

Tak więc dla organicznych produktów pszczelich kwas będzie lepszym rozwiązaniem a dla dobra dojścia do naturalnych pszczół bez leczenia nie wiem co jest gorsze. Ale mam wątpliwości czy amitraza stosowana rzadko.
Cytuj ten post
#59
(22.04.2016, 09:17)MN napisał(a):
(21.04.2016, 20:39)Borówka napisał(a): To, że amitraza być może jest mniej szkodliwa dla pszczół niż kwasy nie znaczy, że będę popierał amitrazę.

Jak tam kwas skróci żywot 1/4 pszczół w rodzinie to pszczelarz nawet tego nie zauważy.

Kuba, uważam, że tymi dwoma stwierdzeniami sam sobie przeczysz.
Kwas zadziała szybko, jednokrotnie i dalej nie ma wpływu na rodzinę pszczelą. Zadziała niekorzystnie na jakiś procent młodszej pszczoły, która akurat będzie się wygryzać. Amitraza zostanie w wosku i będzie miała wpływ na całe pokolenia pszczół. Będzie poniekąd ciągle oddziaływać na cały ul.

Bartek się trochę z tego podśmiechuje, ale uważam, że odejście od stosowania amitrazy, czy innych środków rozpuszczalnych w tłuszczach, znacznie zbliża pszczelarza do pszczelarstwa naturalnego. Kwasy oczywiście nie są idealnym rozwiązaniem, ale dużo lepszym od twardej, syntetycznej chemii.

kwasy wyjaławiają środowisko. Nie tylko zwiększają podatność pszczół na choroby (uszkadzając chitynę czy organy oddechowe lub pokarmowe), ale też całkowicie niszczą mikroflorę - wg mnie w większym stopniu niż racjonalnie stosowana amitraza (1 - 2 tabletki rocznie max). 
Nie wiem co jest lepsze. Według mnie obydwa środki są po prostu bardzo złe i mniej więcej równie szkodzą pszczołom (choć w inny sposób). 

Coroczna (czy wielokrotnie stosowana każdego roku) dezynfekcja kwasami powoduje, że osłabione pszczoły łapią patogeny i przekazują je kolejnym pokoleniom. Jak znów się nie przydezynfekuje (osłabiając kolejne pokolenia) to może to grozić wybuchem epidemii w ulu.

Gdybym musiał zastosować leczenie to nie wiem co bym wybrał. na szczęście nie muszę... Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#60
Amitraza stosowana rzadko jest bezużyteczna. W zawiązanym kłębie nie działa. Pod zasklep nie przeniknie. Kwas mrówkowy użyty raz lub dwa jest znacznie skuteczniejszy przeciwko walce z warrozą a jednocześnie mniej oddziałuje na rodzinę pszczelą i później ludzi.
Cytuj ten post