Rójki a napszczelenie
#91
Kuba, jeszcze tego kwasu nie stosowałem. Polecili mi Czesi, których jakiś czas temu odwiedziłem. Pan Doktor w pracy przytoczonej przez Łukasza stwierdził, że kwas mlekowy nie ma skutków ubocznych i na pszczoły działa tylko pozytywnie.
Cytuj ten post
#92
I o ile znam się na człowieku jako tako to raczej bakterie kwasu mlekowego są korzystne a kwas mlekowy sam w sobie. Bakterie te występują wszędzie np. na skórce niemytego owoca. Ale jak ktoś unika tego wszystkiego lub nie ma kontaktu to raz na jakiś czas lepszy będzie taki mocniejszy strzał w postaci kiszonki, jogurtu czy pierzgi.
Cytuj ten post
#93
(22.04.2016, 10:58)MN napisał(a): Kuba, jeszcze tego kwasu nie stosowałem. Polecili mi Czesi, których jakiś czas temu odwiedziłem. Pan Doktor w pracy przytoczonej przez Łukasza stwierdził, że kwas mlekowy nie ma skutków ubocznych i na pszczoły działa tylko pozytywnie.

Swego czasu stosowałem kwas mlekowy 15% w opryskach z olejkami... zazwyczaj używałem przy przeglądach zamiast podkurzacza... Wzrokowo nie stwierdziłem jakichś kłopotów z tego powodu ale też i nie szukałem celowo... Czy pomagał też togo nie wiem. Wtedy wierzyłem, że może pomóc... jak jest naprawdę ciężko to jakoś miarodajnie przedstawić...
Cytuj ten post
#94
MN Anioł a nie taniej zakisić kapustę czy ogóreczki i tym polać - toć to czysty kwas mlekowy Duży uśmiech
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Cytuj ten post
#95
(22.04.2016, 11:02)Modliszqa napisał(a): MN  Anioł a nie taniej  zakisić kapustę czy ogóreczki i tym polać - toć to czysty kwas mlekowy Duży uśmiech

Raczej słaby pomysł bo inne antyodżywcze substancje by im zaszkodziły i duża ilośc soli. Chyba, ze jakoś mocno rozcieńczone do ilości izotonicznej dla zmiennocieplnych owadów (ja tak robiłem). Znacznie lepsza mi się wydaje skwaśniała serwatka z niepasteryzowanego koziego mleka. Rozcieńczoną 1:10 sam używałem do pryskania pszczół podczas przeglądu dwa lata temu. Tyle, że to są ilości które w żaden sposób nie szkodzą warrozie a nawet być może ją wspomagają podobnie jak pszczoły być może.

Z tymże nie jest to oczywiście żaden czysty kwas mlekowy. Bardziej mi chodziło o bakterie a nie o kwas mlekowy który jest produktem ubocznym ich fermentacji (odżywiania) przy okazji pełniąć rolę konserwującą (stąd używany w przemyśle spożywczym). Uwaga MN: jest składnikiem ich odchodów. Duży uśmiech Duży uśmiech Duży uśmiech Duży uśmiech buahahaha
Cytuj ten post
#96
(22.04.2016, 11:02)Modliszqa napisał(a): MN  Anioł a nie taniej  zakisić kapustę czy ogóreczki i tym polać - toć to czysty kwas mlekowy Duży uśmiech

Musiałabyś mocno zredukować sok z tych ogórków lub kapusty, bo standardowo stężenie kwasu mlekowego nie przekroczy tam 5%, co nie będzie miało wpływu na V.
Cytuj ten post
#97
(22.04.2016, 10:51)MN napisał(a): Łukasz, założę w swoim czasie i będę zdawał fotorelację Uśmiech

Bartek, napisałem, że to nie moje obserwację, tylko tych, co używali. Dla mnie nie jest to takie głupie, bo jak pszczoły nagle zgubiły pasożyta to było im zwyczajnie lżej. Nabrały wigoru, bo więcej pszczół pewnie wylatywało po pyłek i nektar i napędzało rozwój. Jak pomyślisz to sam do tego dojdziesz. Nie przeczę, że w Twojej nieleczonej pasiece taki zabieg mógłby mieć inny wpływ, bo Twoje wiele lat nieleczone pszczoły mają swoją unikalną mikroflorę i kwas mógłby im wszystko rozkurzyć Język

Kwas mlekowy bardzo pozytywnie wpływa na człowieka, pszczoły wcinają codziennie pierzgę, gdzie też niemało go jest, więc może temu sposobowi przyjrzę się bliżej. Kupiłem od Czechów jedną flaszkę, bo u nich kwas mlekowy jest do kupienia wszędzie - stosują go winiarze. Czescy pszczelarze używają kw mlekowego na odkłady, twierdzą, że jak użyje się innego środka odkłady nie mają takiego wigoru.

... myślę że do tego nie dojdę Oczko od ponad 2 lat o tym myślę cały czas i dochodzę do odmiennych wniosków Oczko
Michał, "kuracje" mogą mieć krótkotrwały "pozytywny" efekt, bo czyścisz wiele rzeczy w pszczole i w ulu - również tych "złych" czy "niekorzystnych". Ale po jakimś czasie jeżeli nie ma równowagi w ekosystemach efekt może być odwrotny.

Poobserwuj przyrodę w różnych stadiach po "dezynfekcji" - czyli np. ekosystemy leśne, działki nie użytkowane od lat, działki nie używane kilka lat i grunty orne. zobacz gdzie jest większa równowaga. I zapewne dojdziesz do wniosku, że jedna z mniej korzystnych sytuacji dla równowagi przyrodniczej jest wtedy kiedy ekosystemy są nieużytkami dopiero kilka lat (2 - 4) - wcześniej rośnie co tam rzucisz i rozsiewają się i wychodzą różne rośliny - potem one są niszczone i zagłuszane przez monokulturę jakiegoś gatunku najbardziej inwazyjnego i dopiero po wielu latach tworzą się względnie naturalne stany równowagi. W tym okresie powiedzmy 2 - 4 czy 5 lat są trawska zagłuszające wszystko co tylko może być wartościowe. W przypadku takim jak proponujesz zawsze będziesz oczyszczał i doprowadzał do tego najmniej korzystnego stadium, potem znów oczyszczał itp itd. Jeżeli wszystko zostawisz własnemu biegowi to po czasie tworzą się pewne zależności i wraca różnorodność.... Jeżeli pomyślisz to sam do tego dojdziesz Język
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#98
(22.04.2016, 12:58)MrDrone napisał(a): Poobserwuj przyrodę w różnych stadiach po "dezynfekcji" - czyli np. ekosystemy leśne, działki nie użytkowane od lat, działki nie używane kilka lat i grunty orne. zobacz gdzie jest większa równowaga. I zapewne dojdziesz do wniosku, że jedna z mniej korzystnych sytuacji dla równowagi przyrodniczej jest wtedy kiedy ekosystemy są nieużytkami dopiero kilka lat (2 - 4) - wcześniej rośnie co tam rzucisz i rozsiewają się i wychodzą różne rośliny - potem one są niszczone i zagłuszane przez monokulturę jakiegoś gatunku najbardziej inwazyjnego i dopiero po wielu latach tworzą się względnie naturalne stany równowagi. W tym okresie powiedzmy 2 - 4 czy 5 lat są trawska zagłuszające wszystko co tylko może być wartościowe. W przypadku takim jak proponujesz zawsze będziesz oczyszczał i doprowadzał do tego najmniej korzystnego stadium, potem znów oczyszczał itp itd. Jeżeli wszystko zostawisz własnemu biegowi to po czasie tworzą się pewne zależności i wraca różnorodność.... Jeżeli pomyślisz to sam do tego dojdziesz Język

Uzupełnij schemat o globalizację. Na moich terenach stoi mnóstwo nieużytków nieużytkowanych od czasu, jak zaczęli dopłacać rolnikom. Bliskość wielkiego miasta nie sprzyja tradycyjnemu ani nowoczesnemu rolnictwu. I co? Tam, gdzie nie ma lasu, króluje nawłoć. Gatunek z innego kontynentu (to nie ta nasza, tylko kanadyjska, badyle ponad metr wysokie), inwazyjny nawet w ich warunkach, u nas nie ma przeciwnika. Dojście ekosystemu do równowagi w wypadku roślin potrwa pewnie ze sto lat albo i więcej - wcześniej całą okolicę pokryją suburbia i się skończy (babci ten tego).
Chodzi mi tylko o fakt, że dowolny analizowany układ naturalny jest dynamiczny. Czasem bioróżnorodność nie wraca, bo nie ma dokąd.
I dlatego istnieją Wolne Pszczoły!
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#99
(22.04.2016, 13:16)flamenco108 napisał(a):
(22.04.2016, 12:58)MrDrone napisał(a): Poobserwuj przyrodę w różnych stadiach po "dezynfekcji" - czyli np. ekosystemy leśne, działki nie użytkowane od lat, działki nie używane kilka lat i grunty orne. zobacz gdzie jest większa równowaga. I zapewne dojdziesz do wniosku, że jedna z mniej korzystnych sytuacji dla równowagi przyrodniczej jest wtedy kiedy ekosystemy są nieużytkami dopiero kilka lat (2 - 4) - wcześniej rośnie co tam rzucisz i rozsiewają się i wychodzą różne rośliny - potem one są niszczone i zagłuszane przez monokulturę jakiegoś gatunku najbardziej inwazyjnego i dopiero po wielu latach tworzą się względnie naturalne stany równowagi. W tym okresie powiedzmy 2 - 4 czy 5 lat są trawska zagłuszające wszystko co tylko może być wartościowe. W przypadku takim jak proponujesz zawsze będziesz oczyszczał i doprowadzał do tego najmniej korzystnego stadium, potem znów oczyszczał itp itd. Jeżeli wszystko zostawisz własnemu biegowi to po czasie tworzą się pewne zależności i wraca różnorodność.... Jeżeli pomyślisz to sam do tego dojdziesz Język

Uzupełnij schemat o globalizację. Na moich terenach stoi mnóstwo nieużytków nieużytkowanych od czasu, jak zaczęli dopłacać rolnikom. Bliskość wielkiego miasta nie sprzyja tradycyjnemu ani nowoczesnemu rolnictwu. I co? Tam, gdzie nie ma lasu, króluje nawłoć. Gatunek z innego kontynentu (to nie ta nasza, tylko kanadyjska, badyle ponad metr wysokie), inwazyjny nawet w ich warunkach, u nas nie ma przeciwnika. Dojście ekosystemu do równowagi w wypadku roślin potrwa pewnie ze sto lat albo i więcej - wcześniej całą okolicę pokryją suburbia i się skończy (babci ten tego).
Chodzi mi tylko o fakt, że dowolny analizowany układ naturalny jest dynamiczny. Czasem bioróżnorodność nie wraca, bo nie ma dokąd.
I dlatego istnieją Wolne Pszczoły!

To fakt. Oczko
Cytuj ten post
Bartek, szczerze mówiąc nie wiem, gdzie zaobserwowałeś takie zjawiska. Zgodzę się z flamenco, bowiem u mnie nieużytków mnóstwo. Zrekultywowane tereny po kopalni kruszywa szybko zarosły olszynami, wierzbami i sosnami. Gdzieniegdzie przebiła się akacja, pewnie przez to, że naturalnie ziarno nie kiełkuje często w pierwszym roku, tylko po kilku latach...
Wśród mniejszych roślin oczywiście nawłoć, trochę nostrzyka i dziewanny. Tak już 4 lata to wygląda i co roku tylko nawłoci przybywa...
Cytuj ten post
(22.04.2016, 13:56)MN napisał(a): Bartek, szczerze mówiąc nie wiem, gdzie zaobserwowałeś takie zjawiska.

wszędzie Oczko mam oczy otwarte to widzę Uśmiech


ja też się zgodzę z flamenco. i zgodzę się, że trwa to latami - może i nawet 100 lat to mało. co nie znaczy, że z roku na rok pojawia się coraz więcej roślin przystosowanych lokalnie, które mogą się przebić przez te trawska czy nawłoć. 
 
nawłoć też zabija różnorodność - akurat jest dla nas ta roślina okazała się korzystna, ot co. ale po 4 - 5 latach są w niej brzózki i wierzby (mam takie pola obok siebie to widzę co się dzieje). 
i dziś nawłoć też jest elementem tego tworzącego się ekosystemu. i właśnie jest tym gatunkiem inwazyjnym, który w pierwszych latach wycina inne rośliny, ale potem wraz ze wzrostem drzewek i większych krzewów zanika. to tylko potwierdza to co pisałem. gdyby takie pole zostawić na 50 czy 100 lat założę się, że nawłoci już nie będzie, a będzie różny drzewo i krzewostan. 

dokładnie jak napisał Flamenco - jest to proces bardzo dynamiczny, ale stale dążący do równowagi. jak się go wybije z rytmu to zaczyna się od nowa. jak wykarczujesz młodniki z brzózek i wierzb znów wraca nawłoć i "monokultura". i tak w kółko.  
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
(22.04.2016, 13:56)MN napisał(a): Bartek, szczerze mówiąc nie wiem, gdzie zaobserwowałeś takie zjawiska. Zgodzę się z flamenco, bowiem u mnie nieużytków mnóstwo. Zrekultywowane tereny po kopalni kruszywa szybko zarosły olszynami, wierzbami i sosnami. Gdzieniegdzie przebiła się akacja, pewnie przez to, że naturalnie ziarno nie kiełkuje często w pierwszym roku, tylko po kilku latach...
Wśród mniejszych roślin oczywiście nawłoć, trochę nostrzyka i dziewanny. Tak już 4 lata to wygląda i co roku tylko nawłoci przybywa...

Trzeba by dla równowagi sprowadzić jakiegoś naturalnego wroga nawłoci kanadyjskiej. Oczko. To żarcik  Język. To już było w wielu miejscach na świecie praktykowane i się mało sprawdziło. 

Wystarczy nałożyć kary na  rolników co na ich gruntach nawłoć kanadyjska występuje. Zresztą zgodnie z obowiązującym prawem.
Cytuj ten post
Mr Drone
"ale potem wraz ze wzrostem drzewek i większych krzewów zanika. to tylko potwierdza to co pisałem. gdyby takie pole zostawić na 50 czy 100 lat założę się, że nawłoci już nie będzie, a będzie różny drzewo i krzewostan."

Wyślij mi zdjęcie co w nawłoci kanadyjskiej wyrosło. Bo jeszcze nie widziałem Oczko
Cytuj ten post
Do ubiegłego roku mieliśmy w mojej pięknej gminie spore pole. Wiele, naprawdę wiele lat była na nim tylko nawłoć. Nic się nie przebiło! Jedyne co dało radę to buldożery, które rozpoczęły budowę stacji paliw...

Marbert, postem wyżej potwierdzasz mój punkt widzenia Uśmiech
Cytuj ten post
Jeżeli jakiś gatunek zaczyna dominować naturalnie to znaczy, że widocznie jest to korzystne jakiś czas. Trwanie w układzie holistycznym nie polega na tym, że im więcej bioróżnorodności w sensie różnych gatunków tym lepiej. Jest różnie i czasowo zmiennie.
Cytuj ten post
Bo na to potrzeba czasu...
Cytuj ten post
(22.04.2016, 14:19)marbert napisał(a): Mr Drone
"ale potem wraz ze wzrostem drzewek i większych krzewów zanika. to tylko potwierdza to co pisałem. gdyby takie pole zostawić na 50 czy 100 lat założę się, że nawłoci już nie będzie, a będzie różny drzewo i krzewostan."

Wyślij mi zdjęcie co w nawłoci kanadyjskiej wyrosło. Bo jeszcze nie widziałem Oczko

wieczorem Wam wyślę. 
rok temu też wykarczowali jedną działkę niedaleko mojego domu (cała w nawłoci). 2 fury młodych drzewek wywieźli. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
(22.04.2016, 14:11)MrDrone napisał(a): nawłoć też zabija różnorodność - akurat jest dla nas ta roślina okazała się korzystna, ot co. ale po 4 - 5 latach są w niej brzózki i wierzby (mam takie pola obok siebie to widzę co się dzieje). 
i dziś nawłoć też jest elementem tego tworzącego się ekosystemu. i właśnie jest tym gatunkiem inwazyjnym, który w pierwszych latach wycina inne rośliny, ale potem wraz ze wzrostem drzewek i większych krzewów zanika. to tylko potwierdza to co pisałem. gdyby takie pole zostawić na 50 czy 100 lat założę się, że nawłoci już nie będzie, a będzie różny drzewo i krzewostan.   

Cieszę się, że się ze mną zgadzacie, to zupełnie na odwrót niż moja żołna... Ale faktycznie, wśród nawłoci wyrasta brzoza, ona jedyna jest drapieżniejsza... Zatem teraz brzoza, potem coś - ale w tempie roślin, czyli ciut szybszym niż geologiczne. Nam, ludziom tego nie doczekać. I dlatego istnieją Wolne Pszczoły!
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
(22.04.2016, 14:31)flamenco108 napisał(a):
(22.04.2016, 14:11)MrDrone napisał(a): nawłoć też zabija różnorodność - akurat jest dla nas ta roślina okazała się korzystna, ot co. ale po 4 - 5 latach są w niej brzózki i wierzby (mam takie pola obok siebie to widzę co się dzieje). 
i dziś nawłoć też jest elementem tego tworzącego się ekosystemu. i właśnie jest tym gatunkiem inwazyjnym, który w pierwszych latach wycina inne rośliny, ale potem wraz ze wzrostem drzewek i większych krzewów zanika. to tylko potwierdza to co pisałem. gdyby takie pole zostawić na 50 czy 100 lat założę się, że nawłoci już nie będzie, a będzie różny drzewo i krzewostan.   

Cieszę się, że się ze mną zgadzacie, to zupełnie na odwrót niż moja żołna... Ale faktycznie, wśród nawłoci wyrasta brzoza, ona jedyna jest drapieżniejsza... Zatem teraz brzoza, potem coś - ale w tempie roślin, czyli ciut szybszym niż geologiczne. Nam, ludziom tego nie doczekać. I dlatego istnieją Wolne Pszczoły!

Oczywiście, że trwa to latami. 
Wracając do pszczół - O tym właśnie mówię, że nie trwa to "od dezynfekcji jesiennej do dezynfekcji wiosennej". trzeba te ule zostawić na całe lata. Jeżeli w świecie roślinnym trwa to 200 czy 300 lat (ale powiedzmy po 50 mamy już "względną chwiejną równowagę"), to ciężko założyć, że w świecie bakterii potrwa to tydzień. każdy miesiąc czy rok to krok wprzód. Jeżeli zburzymy proces odnowy równowagi to po prostu zaczynamy od zera, a poprzednie lata są stracone. można te procesy przyspieszać przez zaszczepienie pewnych organizmów (stąd u mnie dennice z próchem, które występują obok braku dezynfekcji), ale resztę po prostu musi zrobić czas i cieprliwość.  
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
Nie aż tak długo to trwa - aż się przeszłam za płot i zrobiłam 4 fotki
1. Ten widoczny rów to koryto Łódki - po lewej stronie lat temu 40 i 39 było kartoflisko, później łąka, później nawłoć a teraz gaj - wierzby, klony, brzozy, czarny bez, jabłonie , głogi. Tam daleko jeszcze jest pas nawłoci ale w niej tośnie topinambur, oset i łopian    

2. Prawa strona  była porośnięta łąką , na której owszem, pojawiła się nawłoć ale jednak jest tu jeszcze nostrzyk, żmijowiec, żywokost, łopian i oset, mnóswo mydlnicy, wrotycz i rumianek oraz  jak widać drzewa owocowe - mirabelki i jabłonie,  tudzież dęby i brzozy              

3. Tu z kolei 39 lat temu rosło żyto i chabry , później zarosło trawą i nawłocią a teraz  rozną liczne klony, kilka jabłonek, mirabelki i dzika róża, jest też nostrzyk, topinambur, oset , wrotycz, szczaw koński i trawa . Ciut dalej na podobnym polu już praktycznie został wąski pas nawłoci i wysiały się leszczyny, orzech włoski , dęby i brzozy. 
   

Czyli cały cykl trwał 40 lat Uśmiech 
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Cytuj ten post
i tak to wygląda... u mnie też przerastają zazwyczaj wierzby, dzikie róże, głogi, jakieś dzikie jabłonie, tarnina itd...
Cytuj ten post
(22.04.2016, 15:20)bonluk napisał(a): i tak to wygląda... u mnie też przerastają zazwyczaj wierzby, dzikie róże, głogi, jakieś dzikie jabłonie, tarnina itd...

Uwielbiam dojrzałą już przemrożoną tarninę zbieraną w listopadzie / grudniu. Kiedyś robiłem z niej naprawdę, według mniej, prima sort jakości wytrawne wino. Teraz po prostu spożywam.
Cytuj ten post
(22.04.2016, 15:26)Borówka napisał(a):
(22.04.2016, 15:20)bonluk napisał(a): i tak to wygląda... u mnie też przerastają zazwyczaj wierzby, dzikie róże, głogi, jakieś dzikie jabłonie, tarnina itd...

Uwielbiam dojrzałą już przemrożoną tarninę zbieraną w listopadzie / grudniu. Kiedyś robiłem z niej naprawdę, według mniej, prima sort jakości wytrawne wino. Teraz po prostu spożywam.

U mnie takie stoi ze 30 l z 2011 roku więc wiem o czym mówisz... jak na razie zapominam o nim i niech czeka na lepsze czasy...
Cytuj ten post
dzięki Jola, bo już nie będę tych zdjęć robił Oczko

u mnie są znacznie młodsze stadia rozwoju (3 - 5 lat od koszenia - już wyrastają takie 2m brzózki). za to na mojej działce gdzie mam pszczoły mam zakwalifikowane "łąki i pastwiska" a są tam 20 - 30 letnie drzewa (brzozy, olszyny, osiki, dęby). przyroda potrzebuje czasu, ale wraca na swoje miejsce.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
(22.04.2016, 09:46)Borówka napisał(a): MN

Nikt nie wątpi że kwas jest skuteczny w walce z warrozą tylko ma duże wątpliwości czy jest skuteczny w dojściu do pszczół bez leczkilkudziesięciuzaniechaniu walki. Już było klepane tysiące razy.

Nie pamiętam czy znasz angielski? Jeśli nie to może poproś kogoś. TO tylko kilkominutowy filmik a masz tam wszystko co nas różni.
https://www.youtube.com/watch?v=6gCY6EZkgxE

Obejrzałem. Pan nie powiedział nic specjalnie nowego, czego by wcześniej nie napisano na forum. Słowa o tym jak prowadzi gospodarkę pasieczną, jakie ma pszczoly etc. 7% strat po zimie u kilkudziesięciu pszczelarzy? Spoko...dobrze, że nie muszę wierzyć we wszystko, co pokazane w Internecie.
Cytuj ten post
(23.04.2016, 15:27)MN napisał(a):
(22.04.2016, 09:46)Borówka napisał(a): MN

Nikt nie wątpi że kwas jest skuteczny w walce z warrozą tylko ma duże wątpliwości czy jest skuteczny w dojściu do pszczół bez leczkilkudziesięciuzaniechaniu walki. Już było klepane tysiące razy.

Nie pamiętam czy znasz angielski? Jeśli nie to może poproś kogoś. TO tylko kilkominutowy filmik a masz tam wszystko co nas różni.
https://www.youtube.com/watch?v=6gCY6EZkgxE

Obejrzałem. Pan nie powiedział nic specjalnie nowego, czego by wcześniej nie napisano na forum. Słowa o tym jak prowadzi gospodarkę pasieczną, jakie ma pszczoly etc. 7% strat po zimie u kilkudziesięciu pszczelarzy? Spoko...dobrze, że nie muszę wierzyć we wszystko, co pokazane w Internecie.

No jasne, ze było to wałkowane milion 500 razy. Podałem Ci tylko filmik który wyłuszcza jak wiele nas różni. Ja nie chcę walczyć z warrozą. Warroza jest elementem ekosystemu. A Ty wciąż piszesz o walce z warrozą. Co zrobić aby warrozę zniszczyć, wytępić, zlikwidować.
Zatem miłego parzenia pszczół kwasami. W tej części leczonej.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
(23.04.2016, 15:27)MN napisał(a): (...)
Spoko...dobrze, że nie muszę wierzyć we wszystko, co pokazane w Internecie.

hehehe Oczko 
np. w to, że kwasy przyspieszają rozwój? Duży uśmiech
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
(23.04.2016, 20:56)MrDrone napisał(a):
(23.04.2016, 15:27)MN napisał(a): (...)
Spoko...dobrze, że nie muszę wierzyć we wszystko, co pokazane w Internecie.

hehehe Oczko 
np. w to, że kwasy przyspieszają rozwój? Duży uśmiech

Przyśpieszają bo eliminują spowalniacza rozwoju... Oczko
Cytuj ten post
(23.04.2016, 21:08)pastaga napisał(a):
(23.04.2016, 20:56)MrDrone napisał(a):
(23.04.2016, 15:27)MN napisał(a): (...)
Spoko...dobrze, że nie muszę wierzyć we wszystko, co pokazane w Internecie.

hehehe Oczko 
np. w to, że kwasy przyspieszają rozwój? Duży uśmiech

Przyśpieszają bo eliminują spowalniacza rozwoju... Oczko

To prawda Oczko
Cytuj ten post
(24.04.2016, 15:17)marbert napisał(a):
(23.04.2016, 21:08)pastaga napisał(a):
(23.04.2016, 20:56)MrDrone napisał(a):
(23.04.2016, 15:27)MN napisał(a): (...)
Spoko...dobrze, że nie muszę wierzyć we wszystko, co pokazane w Internecie.

hehehe Oczko 
np. w to, że kwasy przyspieszają rozwój? Duży uśmiech

Przyśpieszają bo eliminują spowalniacza rozwoju... Oczko

To prawda Oczko

Ale jeśli zależy Wam tak bardzo na przyspieszaniu to czemu nie zastosujecie czegoś takiego. Zdrowsze toto dla pszczół bo nie ma chemicznych oparów ani nic w miodzie nie zostaje.
Pszczoły też szczęśliwe bo przyspieszone.




Filozofia zdrowia którą ja wyznaje mówi, że każde chorowanie trzeba przechodzić w odpowiednim czasie i nie należy przyspieszać zdrowienia co by organizm miał czas się wyleczyć do końca. Można go za to wspomagać.

Oczywiście w naturze zdarzy się, ze jakieś zwierzę nie da rady zdążyć się wyleczyć np. z powodu niedożywienia, osłabienia, starości etc etc, i padnie. Może też paść przez sztuczne zabiegi bo nie jest zdolne do życia samodzielniei i nie ma siły aby zdążyć się wyleczyć lub nawet nie ma odpowiedniego układu immunologicznego. I selekcja naturalna to załatwi.

Wy chcecie robić coś takiego, żeby pszczoły po dostaniu antybiotyku na receptę z funduszu "NFZ" (dotacji) następnego dnia już mogły iść do pracy w której Wy jesteście prezesami szefami.
Cytuj ten post