dokarmiać cukrem czy nie
#31
Acha np. Tata Juli mojej koleżanki pszczelarki z której pasieki jadłem bezwęzowe plastry w zeszłym roku po raz pierwszy chyba od 10 lat nie zimował na miodzie. Zimuje na Nawłoci. Pasiekę prowadzi też ekonomicznie a klienci średnio przepadają za Nawłocią. Ja bardzo lubię. Więc się da nawet w PL.
Cytuj ten post
#32
Pszczoły nie karmione cukrem lepiej sobie radzą także z oczyszczaniem się z pescytydów.

"The researchers found that bees that had been fed honey had a vastly different profile of gene activity in the fat body than those consuming either HFCS or sucrose, with differences in activities observed in hundreds of genes. Furthermore, those differences remained even in an experimental hive that the study authors later discovered had been infected with deformed wing virus, a condition which affects honey bees all over the world.

Some of the genes impacted by dietary changes included have been linked to protein metabolism, brain-signaling and immune defense, the Illinois researchers noted. The latter supports previous research by the university which linked some substances in honey with increased activity in genes that helped honey bees break down pesticides and other potentially toxic substances.


Read more at http://www.redorbit.com/news/science/1113195003/honey-bee-gene-activity-colony-collapse-disorder-072114/#YPzeVWMbl7dPWuVl.99"
Cytuj ten post
#33
(11.08.2015, 20:31)Borówka napisał(a): ... w zeszłym roku po raz pierwszy chyba od 10 lat nie zimował na miodzie. Zimuje na Nawłoci.
Co to znaczy że zimuje nie na miodzie tylko na nawłoci?
Cytuj ten post
#34
(11.08.2015, 21:58)emzarek napisał(a):
(11.08.2015, 20:31)Borówka napisał(a): ... w zeszłym roku po raz pierwszy chyba od 10 lat nie zimował na miodzie. Zimuje na Nawłoci.
Co to znaczy że zimuje nie na miodzie tylko na nawłoci?

Ale ja tak nie napisałem ja TY napisałeś. Dwa oddzielne zdania.
W 2014 pierwszy raz od 10 lat zimował na syropie bo normanie zimował na Nawłoci tzn na pożytku nawłociowym.
Cytuj ten post
#35
Dwa oddzielne zdania ale nie jasne. Teraz rozumiem
Cytuj ten post
#36
Krótki artykuł aczkolwiek nie ma w nim jakiś nowości. Gdyby jednak zobaczyła to nowa osoba:

Także widzisz Szymon, ze nic nie wymyślam tylko poruszam się w obszarze PN.

http://www.motherearthnews.com/homesteading-and-livestock/feeding-refined-sugar-to-honey-bees.aspx

"In the beekeeping world it is common to harvest the honey in the fall. In natural beekeeping, we try to leave enough honey to sustain the bees to last until spring. However many beekeepers feed sugar or high fructose corn syrup to bees."
Cytuj ten post
#37
Olbrzymie zniszczenia jakie dokonuje karmienie cukrem na układ pokarmowy pszczoły.  Zdezorientowany

http://www.resistantbees.com/fotos/estudio/feeding.pdf

I wpływ na lifespan naszych pszczółek:

   
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#38
Zimowanie na miodzie jest na pewno zdrowsze dla pszczół... Mówi się, że spadź jest zła do zimowli ale czy tak jest na prawdę trzeba by to sprawdzić... Pewnie nic się nie stanie i z pszczołami będzie ok

Wszystko rozchodzi się o ekonomiczne aspekty prowadzenia pasieki i jeżeli ktoś będzie umiał to racjonalnie pogodzić to czemu nie zimować na miodzie. Ja na tą chwilę nie umiem tego pogodzić bo ciągłe inwestycje w pasiekę nie pozwalają mi na miodową zimowle... ale prawie zawsze zimuje z dużymi zapasami własnego pokarmu jaki mają pszczoły więc też nie łupę ich do ostatniego kg... Pamiętam, że chyba w 2013 było tak, że pszczoły dolały się strasznie spadzią w październiku i praktycznie na wiosnę byłoby do zabrania po pół korpusu miodu spadziwoego... wszystko poszło na rozwój i do młodych rodzin...
Cytuj ten post
#39
(11.08.2015, 22:59)bonluk napisał(a): Zimowanie na miodzie jest na pewno zdrowsze dla pszczół... Mówi się, że spadź jest zła do zimowli ale czy tak jest na prawdę trzeba by to sprawdzić... Pewnie nic się nie stanie i z pszczołami będzie ok

Wszystko rozchodzi się o ekonomiczne aspekty prowadzenia pasieki i jeżeli ktoś będzie umiał to racjonalnie pogodzić to czemu nie zimować na miodzie. Ja na tą chwilę nie umiem tego pogodzić bo ciągłe inwestycje w pasiekę nie pozwalają mi na miodową zimowle... ale prawie zawsze zimuje z dużymi zapasami własnego pokarmu jaki mają pszczoły więc też nie łupę ich do ostatniego kg... Pamiętam, że chyba w 2013 było tak, że pszczoły dolały się strasznie spadzią w październiku i praktycznie na wiosnę byłoby do zabrania po pół korpusu miodu spadziwoego... wszystko poszło na rozwój i do młodych rodzin...

To fajnie. Bo każdy wiele z pszczelarzy wie, że na miodzie lepiej ale na cukrze sądzą, że to nic takiego. Choć własnie nie zawsze bo słyszałem też wiele razy opinie o tej spadzi oraz, ze koniecznie nawłoć muszę odwirować bo pszczoły padną na Nawłoci.

Sama wiedza nie wystarczy bo ludzie domagają się dowodów z badań i nie wszyscy wierzą w analogię, ze jak BARF (Biologically Appropriate Raw Food) dla psa, fretki i kota będzie bardzo dobry to i BARF dla pszczół też. 

Miejmy nadzieję, że wraz z popularyzacją PN oraz wzrostu świadomości organicznego jedzenie będzie pole dla zaistnienia Raw Organic Honey za odpowiednio większą cenę która choć częściowo zrekompensuje zimowanie na miodzie.
Cytuj ten post
#40
Wydaje mi się, że pszczelarze doskonale wiedzą o miodzie i zimowaniu na nim pszczół tylko wolą odebrać przed zakarmieniem co się da a później zalać cukrem tak wychodzi to dużo taniej...
Cytuj ten post
#41
(11.08.2015, 23:18)bonluk napisał(a): Wydaje mi się, że pszczelarze doskonale wiedzą o miodzie i zimowaniu na nim pszczół tylko wolą odebrać przed zakarmieniem co się da a później zalać cukrem tak wychodzi to dużo taniej...

To czemu w sklepie pszczelarskim w stolicy sprzedawca (pszczelarz) mnie przestrzega przed zimowaniem na Nawłoci?
Chociaż znam jednego który zimuje pół na pół cukier i nawłoć a o jednym słyszałem co zimuje na nawłoci.
Cytuj ten post
#42
Kuba, pszczelarzom wmawia się, że zimowanie na cukrze, jest - uwaga - LEPSZE.
sam byłem na szkoleniu, gdzie takie dane podawali, więc to nie zasłyszane historyjki, tylko sam to słyszałem i widziałem na własne oczy - cała sala dziadków,parę młodszych osób, wychodzi jakiś pan doktor nauk wszelakich i pokazuje tabelkę, z której wynika, że na cukrze lepiej. Że rodziny wychodzą z zimy w większej sile i więcej ich statystycznie przeżywa...

Nie pytaj mnie jakie były założenia tych badań, jak były one prowadzone i czy zgodnie z metodą naukową. Ja sam nie wiem jak się do tego odnieść... tj. nie twierdzę, że tym badaniom wierzę, bo absolutnie jest przeciwnie, ale nie zakładam fałszerstwa tych badań i zastanawia mnie przy jakich zmiennych im to wyszło...?

z tego co mgliście kojarzę uzasadnienie chodziło o to, że w miodzie jest dużo ciężkostrawnych substancji, które zapychają jelita zimujących pszczól. (NIE było to o miodach spadziowych, ale miodach w ogóle!! również nektarowych!). a cukier to takie proste jedzenie dla nich, czyste i łatwostrawne węglowodany - stąd tak dobrze wiosną u pszczół zimujących na cukrze....

może pszczoła z nienaturalnym metabolizmem z węzy 5.4, nieustannie sterylizowana i poddawana chemii faktycznie lepiej zimuje na cukrze, jako na tym pokarmie uboższym, ale nie wymagającym trawienia tych "dodatków"?... Nie wiem, nie dopytywałem o przebieg tego eksperymentu i założenia...
Cytuj ten post
#43
(12.08.2015, 04:56)MrDrone napisał(a): Kuba, pszczelarzom wmawia się, że zimowanie na cukrze, jest - uwaga - LEPSZE.
sam byłem na szkoleniu, gdzie takie dane podawali, więc to nie zasłyszane historyjki, tylko sam to słyszałem i widziałem na własne oczy - cała sala dziadków,parę młodszych osób, wychodzi jakiś pan doktor nauk wszelakich i pokazuje tabelkę, z której wynika, że na cukrze lepiej. Że rodziny wychodzą z zimy w większej sile i więcej ich statystycznie przeżywa...

Nie pytaj mnie jakie były założenia tych badań, jak były one prowadzone i czy zgodnie z metodą naukową. Ja sam nie wiem jak się do tego odnieść... tj. nie twierdzę, że tym badaniom wierzę, bo absolutnie jest przeciwnie, ale nie zakładam fałszerstwa tych  badań i zastanawia mnie przy jakich zmiennych im to wyszło...?

z tego co mgliście kojarzę uzasadnienie chodziło o to, że w miodzie jest dużo ciężkostrawnych substancji, które zapychają jelita zimujących pszczól. (NIE było to o miodach spadziowych, ale miodach w ogóle!! również nektarowych!). a cukier to takie proste jedzenie dla nich, czyste i łatwostrawne węglowodany - stąd tak dobrze wiosną u pszczół zimujących na cukrze....

może pszczoła z nienaturalnym metabolizmem z węzy 5.4, nieustannie sterylizowana i poddawana chemii faktycznie lepiej zimuje na cukrze, jako na tym pokarmie uboższym, ale nie wymagającym trawienia tych "dodatków"?... Nie wiem, nie dopytywałem o przebieg tego eksperymentu i założenia...

Szczerze. Nie wydaje mi się. 

W obszaru dietetyki, nauki medycznej czy weterynarii jest wiele nie tyle nierzetelnych badań (choć i one są) ale i nierzetelnych wniosków). Warto przejrzeć się surowym danym i uważać na wnioski a zwłaszcza z korelacji, które jeszcze nie są dowodami. A korelację można sobie wymyślić dowolną np. noszenie czerwonej sukienki i zapadalność na raka trzustki. Jeśli jakieś badanie bada pszczoły żywione np. przez pół roku grupa A: miodem z pierzgą, grupa B: cukrem z pierzgą to dla mnie owo badanie jest dość rzetelne. Jeśli pszczoły by żywić np. grupa A: miodem z pierzgą a grupa B: tylko cukrem no to już zza bardzo rzetelne nie jest co by udowodnić szkodliwość cukru. W przypadku pszczół wydaje mi się, że łatwiej zrobić badania randomizowane oraz takie które eliminuje inne czynniki. W przypadku ludzi dochodzi też to, że powinny być podwójnie ślepe i najlepiej wieloletnie, i wielopokoleniowe haha co jest niemożliwe. Duży uśmiech  Natomiast pół roku dla pszczół to już kilka pokoleń to da się coś powiedzieć.

Przykład. Jest taka dieta BARF m.in. dla psów która polega na tym, że mniej więcej powinny jeść podobnie jak wilki czy dzikie psy Dingo lub likaony. Brytyjskie Towarzystwo Weterynaryjne nie zaleca tej diety oficjalnie m.in.  powołując się na badanie które wykazuje, że w odchodach psów żywionych BARF-em jest więcej pałeczek salmonelli. Pomimo, że w tym samym badaniu wychodzi, że psy żywionye BARF-em rzadziej chorują na salmonelle czyli mają jakiekolwiek objawy infekcji. Wykazują oni większe zagrożenie dla ludzi epidemiologiczne od takich BaARF-owych psów Duży uśmiech Dla mnie fuck logik to jest. To taki tam przykładzik.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#44
(11.08.2015, 23:14)bonluk napisał(a): Czy karmienie w głodzie jest złe?
Dla mnie nie jest i wolę lunąć jak patrzeć jak pszczółki schodzą w męczarniach.
Czasami wystarczy nie wiele i rodzinka przetrzymawszy posuchę ruszy na pożytki przy lepszej pogodzie.
No ale to każdego filozofia
Cytuj ten post
#45
Gneralnie to była odpowiedź dla Szymona opinii. Nie uważamm że Ty robisz źle bo rozumiem Twoje powody.
Ale czy dobrze czy źle dla pszczół to już mam dylematy.

Pewnie niewielka dawka to dużo lepiej.

Co do posuchy masz rację ale w badaniu, które podałem, w wątku o cukrze, rodziny niedokarmiane cukrem lepiej znoszą głód, efektywniej korzystają z własnego body fat (ciała tłuszczowego które po za magazynem kalorii pełni też u nich rolę wątroby i przetwarza różne białka, węgla i triglicerydy oraz produkuje witaminy). Ich mózg potrafi lepiej wykorzystywać ciała ketonowe więc jest sprawniejszy niż tylko taki uzależniony od węgli więc mogę się założyć (ale nie mam na to żadnych danych), ze takie pszczoły lepiej wyszukają jakiś niewielki pożytek. Nie sądzę też, ze to stanie się od razu ale po kilku pokoleniach.
Wiem, ze może być taka większa posucha która trwale pogorszy stan rodziny ale być może jest i taka mniejsza posucha którą pszczoły zniosą lepiej jeśli już jakiś czas są niekarmione np. od wyklucia z jajeczka albo ich matka nigdy nie była.
Cytuj ten post
#46
(11.08.2015, 23:31)Borówka napisał(a): To czemu w sklepie pszczelarskim w stolicy sprzedawca (pszczelarz) mnie przestrzega przed zimowaniem na Nawłoci?

Chociaż znam jednego który zimuje pół na pół cukier i nawłoć a o jednym słyszałem co zimuje na nawłoci.


Kuba przestrzega Cię z dwóch powodów.
1. Jeżeli zimujesz na nawłoci ale dokarmisz jeszcze inwertem to Ci ten inwert skrystalizuję i rodzina może się osypać z głodu.
2. Chodzą słuchy /u mnie tak nie było być może przez małą komórkę/, że pszczoły potrafią zasklepić niedokońca odparowany nakrop nawłociowy i potem takie plastry mogą sfermentować.
Cytuj ten post
#47
Ale to wtedy nie można jednak uznać ich (przynajmniej te nowoczesne hodowlane pszczoły) za dzikie zwierzę tylko coś na poziomie psa Yorka czy Bulteriera czy kota Persa.

Jednym z rzeczy które należało by zrobić i tak rozumiem wolne pszczoły jest przywrócenie im choć części dzikości. Z tego też powodu to mojej pasieki by pasowała nazwa "Dzikie Pszczoły" ale niestety była już zajęta.
Cytuj ten post
#48
(12.08.2015, 07:26)Krzyżak napisał(a):
(11.08.2015, 23:31)Borówka napisał(a): To czemu w sklepie pszczelarskim w stolicy sprzedawca (pszczelarz) mnie przestrzega przed zimowaniem na Nawłoci?

Chociaż znam jednego który zimuje pół na pół cukier i nawłoć a o jednym słyszałem co zimuje na nawłoci.


Kuba przestrzega Cię z dwóch powodów.
1. Jeżeli zimujesz na nawłoci ale dokarmisz jeszcze inwertem to Ci ten inwert skrystalizuję i rodzina może się osypać z głodu.
2. Chodzą słuchy /u mnie tak nie było być może przez małą komórkę/, że pszczoły potrafią zasklepić niedokońca odparowany nakrop nawłociowy i potem takie plastry mogą sfermentować.

Tak. On dokładnie takie same powody podawał.
Cytuj ten post
#49
(12.08.2015, 07:35)Krzyżak napisał(a): Głód to stres. A stres wcześniej czy później odbije się negatywnie na organizmie.
Łukasz dobrze zauważył, że póki co nie mamy "dzikich wilków" tylko "pieski kanapowe".

Też nie do końca się z tym zgodzę bo właśnie owy głód ma właściwości prozdrowotne przy różnych organizmach. I to są fakty. Organizm zwierzęcia się zajmuje albo trawieniem i przyswajaniem albo leczeniem poszczególnym narządów. Trawienie i przyswajanie pochłania tyle energii, że nie ma na to tyle energii aby jednocześnie koncentrować się na leczeniu narządów. Dlatego 90% leczenia następuje podczas snu czyli krótkookresowego bycia całkiem na czczo. Wiele badań mówi jednak, że dłuższe głodowanie działa własnie tak, ze organizm ma czas dokonać większego samoleczenia gdyż nie musi poświęcać energii na trawienie i przyswajanie a korzysta głównie z body fat (ciała tłuszczowego) oraz gotowych witamin i minerałów które wytwarzają gruczoły i narządy z magazynów swych. Jak linkowałem do badania pszczoły karmione cukrem słabiej potrafią korzystać z własnego ciała tłuszczowego. Są bardziej węglowodanowozalezne a pszczoły żywione miodem potrafią bardziej "jechać" na pyłku i własnym BF (body fat). Oczywiście nie chodzi mi tu o niedożywienie a tylko racjonalne głodowanie do czego organizm jest przystosowany a przynajmniej powinien być.

Są też różne stresy. Krótkotrwały głód to stres często przyjazny dla organizmu na pewnym poziomie i stymulujący przede wszystkim do myślenia i kreatywności. Poza tym podałem badanie które sugeruje, że pszczoła karmiona cukrem się bardziej stresuje podczas głodu niż pszczoła nie karmiona miodem.

Innym stresem jest stres przed zagrożeniem i walką. Organizm jest przystosowany do krótkotrwałych stresów i działają one prozdrowotnie. Stres z powodu ataku drapieżnego zwierza czy wroga na osadę ludzką działa prozdrowotnie. Wydziela się adrenalina i kortyzol: hormony stresu które pozwalają tylko lepiej pokonać zagrożenie. Oczywiście można przy okazji umrzeć lub stracić rękę ale Ci co przeżyją wychodzą na plus i wzmacniają swoje ciało dzięki stresowi. Zupełnie inaczej działa stres non stop przedłużający się w nieskończoność bo wtedy organizm w nieskończoność pcha energię w mięśnie i mózg a olewa organy, trawienie i przyswajanie.
Cytuj ten post
#50
(12.08.2015, 07:35)Krzyżak napisał(a): Głód to stres. A stres wcześniej czy później odbije się negatywnie na organizmie.
Łukasz dobrze zauważył, że póki co nie mamy "dzikich wilków" tylko "pieski kanapowe".


To uwolnijmy je (niech dziczeją) np. zalewając pasieki takimi genami jak przedwojenne, od Lutza czy inne co Łukasz sprowadza oraz pozwalając dziczeć nawet takim "produktom" z "laboratorium" jak BF E7865
Cytuj ten post
#51
(12.08.2015, 07:35)Krzyżak napisał(a): Głód to stres. A stres wcześniej czy później odbije się negatywnie na organizmie.
Łukasz dobrze zauważył, że póki co nie mamy "dzikich wilków" tylko "pieski kanapowe".


Jednak układ pokarmowy i fizjologia, metabolizm tak szybko nie ewoluuje bo to tak, jak pisze Bartek w swoim artykule do Pszczelarstwa, jakby oczekiwać, że wyrośnie pszczole dodatkowe odnóże. Psom kanapowym dalej będzie służyła dieta podobna do wilków i likaonów i pomimo wad genetycznych nadal będzie najlepiej rozwijała optymalnie ich fenotyp. A do takich rzeczy jak cukier, olej rafinowany i oczyszczony czy izolowany proszek aminokwasowy to nie wiadomo czy kiedykolwiek jest ciało żywego organizmu się w stanie się przystosować bo to jest bardzo nienaturalne. Nawet w milionach lat. Przystosować to mam na myśli, ze ma na niego działać optymalnie wewnętrznie a nie ratować go przed głodem.
Cytuj ten post
#52
(12.08.2015, 08:00)Borówka napisał(a): To uwolnijmy je (niech dziczeją) np. zalewając pasieki takimi genami jak przedwojenne, od Lutza czy inne co Łukasz sprowadza oraz pozwalając dziczeć nawet takim "produktom" z "laboratorium" jak BF E7865

Tylko to udomowianie trwało ponad 100 lat więc to zdziczenie nie nastąpi z dnia na dzień. Ciekawe ile by potrwało.
Nie przesadzajmy z tym "laboratorium" w stosunku do Bf, to taka sama pszczoła jak każda inna, fakt że przebrana, przeselekcjonowana ale to nadal pszczoła.
To przecież natura wymyśliła tworzenie Bf. To ona dąży do jak największej puli genowej i z tak otrzymanych osobników daje przeżyć najlepszym. Człowiek to tylko powielił i przyspieszył. Pierw na kraince przez 100 lat a potem na innych pszczołach.
Cytuj ten post
#53
z tego co kojarzę z tamtego szkolenia, to chodziło tylko o zakarmianie zimowe cukrem, a nie o karmienie przez pół roku. i był tam różne grupy.
grupa, której odebrano cały miód i podano syrop
grupa, której zostawiono miód
grupa, której zostawiono część miodu i dokarmiono syropem.
(nie pamiętam czy były też inwerty)

w tabelce widniały "suche fakty" - liczby dotyczące siły i ilości rodzin, które przeżyły.

i chyba "najlepiej" zimowały na cukrze, potem na miodzie, a potem na pokarmie łączonym. ale jak pisałem nie wiem jak ogólnie była prowadzona ta gospodarka i jakie były inne zmienne. mnie to nie przekonało do cukru w każdym razie.
(na tym samym szkoleniu wmawiano, że należy unikać matek ratunkowych bo są "gorsze" i trzeba ściągać matki od "najlepszych hodowców"... to już jest cała nauka pasieki komercyjnej) :-)

za to przyznaję potencjalną teoretyczną możliwość, że przy pozbyciu się patogenów z uli przez jakieś leczenie (jak to robi większość pszczelarzy) cukier może być "lepszy" na przetrwanie zimy, jako faktycznie pokarm "łatwiejszy". weź pod uwagę, że nie mówimy o rozwoju czerwiu/pszczoły czy długim funkcjonowaniu rodziny rozwijającej się na cukrze, a tylko o okresie zimowym kiedy z założenia nie ma czerwiu, a pokarm służy tylko przetrwaniu w pełni wykształconych osobników dorosłych. Natomiast z reguły pszczoła zimowa rozwija się na miodzie, a wiosną już zbiera sobie miód dla czerwiu.
natomiast przy założeniu gospodarki naturalnej, miód ma też inne cele i właściwości niż zimowe przetrwanie osobników dorosłych przez zapewnienie łatwych kalorii, bo ma też sprzyjać rozwojowi prawidłowego ekosystemu ulowego i wzmocnieniu odporności poszczególnych osobników. (przy cukrze tą - że użyję takiego słowa - "regulację zapewnia" pszczelarz, przez zabiegi - oczywiście to niczego nie reguluje, ale pozwala na zabicie patogenów).

to są moje teoretyczne dywagacje na podstawie danych z tego szkolenia (nie wiem czy słuszne) i dla mnie całokształt i tak przemawia za miodem. Jak będę miał taką możliwość związaną z założeniami rozwoju pasieki, to nie będę się zastanawiał nad ceną miodu i cukru tylko wybieram miód. Przez najbliższe lata 30 kg miodu z całej pasieki mi wystarczy i nie jest to dla mnie problem ekonomiczny.
Cytuj ten post
#54
Nie zgadzam się Krzyżak. Różnica pomiędzy eugeniką a selekcją naturalną jest zasadnicza. Człowiek nie jest Bogiem i nigdy nie ma szans się do niego zbliżyć. Nie jest w stanie ocenić tego tak aby spojrzeć na całość. Jest to dla niego wciąż (i całe szczęście) zbyt skomplikowane.
Cytuj ten post
#55
(12.08.2015, 08:10)Krzyżak napisał(a): Tylko to udomowianie trwało ponad 100 lat więc to zdziczenie nie nastąpi z dnia na dzień. Ciekawe ile by potrwało.
Nie przesadzajmy z tym "laboratorium" w stosunku do Bf, to taka sama pszczoła jak każda inna, fakt że przebrana, przeselekcjonowana ale to nadal pszczoła.
To przecież natura wymyśliła tworzenie Bf. To ona dąży do jak największej puli genowej i z tak otrzymanych osobników daje przeżyć najlepszym. Człowiek to tylko powielił i przyspieszył. Pierw na kraince przez 100 lat a potem na innych pszczołach.

Człowiek nie poprawił natury Buckfastem, tylko zrobił sobie lepszą komercyjnie pszczołę. Statystyczny Buckfast nie jest lepiej przystosowany do życia w naturze, tylko w mojej ocenie znacznie gorzej. Jest lepiej przystosowany do gospodarki pasiecznej i założeń ekonomicznych pszczelarstwa. Jeżeli to ma być pszczelarstwo naturalne, to ja nie praktykuję takiego pszczelarstwa ;-)

przy tak szybkim następstwie pokoleń pszczoła może "zdziczeć" wystarczająco przez 5 - 7 lat. wystarczy pozwolić jej na poddanie się prawom natury i selekcji na przeżywalność. 
Cytuj ten post
#56
Cytat:"za to przyznaję potencjalną teoretyczną możliwość, że przy pozbyciu się patogenów z uli przez jakieś leczenie (jak to robi większość pszczelarzy) cukier może być "lepszy" na przetrwanie zimy, jako faktycznie pokarm "łatwiejszy"."

Co masz na myśli łatwiejszy bo jeśli masz na myśli, ze łatwiej przyswajalny to ja myślę, ze to jest pier%^%lenie. Przy łatwostrawności i cięzkostrawności nie chodzi tylko o szybkość z jaką coś się wchłania ale o bioprzyswajalność i bilans energii z  pozywienia a ilości energii którą się zużyło do przyswojenia. Miód jest łatwiej przyswajalny a na cukrze pszczoła musi włożyć więcej pracy bo musi dać ze swojego ciała witaminy i minerały oraz wyprodukować więcej enzymów. Wielu naukowców całkowicie pomija rolę enzymów bo bada pokarmy obrobione termicznie i utlenione. Miód to nie są węglowodany ani glukoza i fruktoza. Miód to są te cząsteczki upakowane w enzymy m.in. insulin like polipeptyd.
Cytuj ten post
#57
(12.08.2015, 08:18)Borówka napisał(a): Nie zgadzam się Krzyżak. Różnica pomiędzy eugeniką a selekcją naturalną jest zasadnicza. Człowiek nie jest Bogiem i nigdy nie ma szans się do niego zbliżyć. Nie jest w stanie ocenić tego tak aby spojrzeć na całość. Jest to dla niego wciąż (i całe szczęście) zbyt skomplikowane.

Nie dla inżynierów ;)
Jako głęboko niewierzący ateista, jestem Bogiem u siebie na pasiece :)


(12.08.2015, 08:19)MrDrone napisał(a): Człowiek nie poprawił natury Buckfastem

Bo nie taki był cel :)


(12.08.2015, 08:19)MrDrone napisał(a): przy tak szybkim następstwie pokoleń pszczoła może "zdziczeć" wystarczająco przez 5 - 7 lat. wystarczy pozwolić jej na poddanie się prawom natury i selekcji na przeżywalność. 

Niszczyliśmy "cechy" przez 100 lat a odbudujemy w 5-7 ?
Śmiała teza ;)
Cytuj ten post
#58
Kuba, nie wiem... piszę tylko o moich dywagacjach na temat wyników tych badań. zastanawiam się nad ich uzasadnieniem i jestem daleki od przekonywania Cię, że cukier to właściwa droga... po prostu myślę jak to wytłumaczyć.
weź pod uwagę, że pszczoły zimowe są w pełni rozwinięte (głównie na miodzie) i potrzebują w zimie praktycznie tylko kalorii (wiem, że trochę upraszczam). pokarm z cukru już jest przerobiony w coś a la miód przez pszczołę letnią. to one wykonały 90% tej pracy o której tu piszesz i padły. ja mówię tu o pszczole zimowej.
Cytuj ten post
#59
(12.08.2015, 08:29)Krzyżak napisał(a):
(12.08.2015, 08:19)MrDrone napisał(a): Człowiek nie poprawił natury Buckfastem

Bo nie taki był cel Uśmiech


(12.08.2015, 08:19)MrDrone napisał(a): przy tak szybkim następstwie pokoleń pszczoła może "zdziczeć" wystarczająco przez 5 - 7 lat. wystarczy pozwolić jej na poddanie się prawom natury i selekcji na przeżywalność. 

Niszczyliśmy "cechy" przez 100 lat a odbudujemy w 5-7 ?
Śmiała teza Oczko

jeżeli nie taki był cel Buckfasta to dlaczego myślisz o nim jako o pszczole odpowiedniej dla pszczelarstwa naturalnego? bo to dla mnie kolejna niespójność tego toku myślenia ;-)

nie twierdzę, że w 5 - 7 lat odbudujemy dzikość. twierdzę, że odzyskamy "wystarczający" stopień przystosowania do dzikości, żeby pszczoły zaczęły sobie dawać radę. to dwie różne rzeczy. proces zrobienia z Yorka wilka jest długi, co nie znaczy, że kundel, który w 10 pokoleniu miał dziadka Yorka, nie może przetrwać w półdzikim środowisku żrąc ze śmietników, czy "polując" na kury w stadzie innych takich skundlonych pekińczyków i yorków. 
Cytuj ten post
#60
(12.08.2015, 08:33)MrDrone napisał(a): jeżeli nie taki był cel Buckfasta to dlaczego myślisz o nim jako o pszczole odpowiedniej dla pszczelarstwa naturalnego? bo to dla mnie kolejna niespójność tego toku myślenia ;-)

A dlaczego ma się nie nadawać. Pszczoła jak każda inna. A te od Lutza, Lundena to co z księżyca ?
Tak samo selekcjonowane na różne cechy i nie jest to na pewno "dzikość". Przywiązujecie się do nazw.
Cytuj ten post