Siła rodziny a odporność na choroby
#1
Czekam na argumenty Szymona ;-)

Stephen Braun z La Palmy (resistancebees.com) sugeruje, że zasadnym jest prowadzenie selekcji na odkładach, a nie pełnych rodzinach, do momentu, kiedy 80% takich mniejszych rodzin nie będzie przeżywać.

Uzasadnieniem ma być nie tylko to, że wraz ze śmiercią odkładu "traci się mniej", ale też to, że w takich mniejszych rodzinach pszczoły walczą lepiej i niejako "uczą się" walczyć z varroa.
Łukasz w jednym z ostatnich filmów też zauważył, że w rodzinkach weselnych te cechy odpornościowe łatwiej się ujawniają.

Dla miłośników empirii. W zeszłym roku na swoim blogu pantruten zauważył (pantruten będzie mówił o sobie w trzeciej osobie jak pan prezydent w orędziu ... ;-) ), że te najsilniejsze rodziny padły praktycznie w "pierwszej turze". Na pasieczysku 2 panatrutnia najdłużej przetrwała rodzinka (z 18!), która praktycznie cały sezon należała do najsłabszych. W największej sile (w sierpniu) miała chyba do 5 ramek wielkopolskich. Pantruteń wie, że to niczego nie dowodzi ;-) haha. ale jest to jakaś obserwacja ;-)

co o tym myślicie?
Szymon, masz jakieś dane, że rodziny na 7 korpusach nie wymagają leczenia? ;-) "udowodnij"!!! ;-) oczywiście jeżeli spełniasz warunek formalny, żeby podjąć dyskusję czyli wystarczająco długo trzymasz pszczoły ;-))
Cytuj ten post
#2
Bartek czekasz na odpowiedź p. Szymona, jednak najpierw ja coś napiszę. Oczko W zeszłym roku u mnie do zimowli szło 5 rodzin. Mało, ale wyszło jak wyszło, to już inna historia. Miały one różną siłę. Jedne były mocniejsze, inne słabsze, ale 5 rodzin to 5 rodzin. Oczko Na wiosnę została jedna. Ta która się w sezonie wyroiła, a zarazem ta, która była drugą najsłabszą rodziną. Nie wiem czy to, że przeżyły miało coś wspólnego z tym, że były słabszą rodzinką, czy z ich genami, a może jeszcze z innym czynnikiem. Ale jeśli mówi się i obserwuje, że te mniejsze rodzinki są odporniejsze, to coś musi być na rzeczy. Oczko

Moja pasieka w obecnym stanie: Oczko
https://www.youtube.com/channel/UC81-ypZjmroQeH0KuUzGttg/videos
http://pasiekamieszancowrasowych.blogspot.com/
Cytuj ten post
#3
(11.08.2015, 10:23)luki5050 napisał(a): Bartek czekasz na odpowiedź p. Szymona, jednak najpierw ja coś napiszę. Oczko W zeszłym roku u mnie do zimowli szło 5 rodzin. Mało, ale wyszło jak wyszło, to już inna historia. Miały one różną siłę. Jedne były mocniejsze, inne słabsze, ale 5 rodzin to 5 rodzin. Oczko Na wiosnę została jedna. Ta która się w sezonie wyroiła, a zarazem ta, która była drugą najsłabszą rodziną. Nie wiem czy to, że przeżyły miało coś wspólnego z tym, że były słabszą rodzinką, czy z ich genami, a może jeszcze z innym czynnikiem. Ale jeśli mówi się i obserwuje, że te mniejsze rodzinki są odporniejsze, to coś musi być na rzeczy. Oczko

Moja pasieka w obecnym stanie: Oczko
https://www.youtube.com/channel/UC81-ypZjmroQeH0KuUzGttg/videos
http://pasiekamieszancowrasowych.blogspot.com/

dodatkowo, jak piszesz, wyroiła się - więc miała przerwę w czerwieniu.
przerwa w czerwieniu jest chyba coraz częściej zauważana jakoby miała służyć lepszej kondycji rodziny.
Cytuj ten post
#4
A co Ty mnie tak tu pod ... bierzesz Uśmiech

Nie wiem czy mam raję. Może się mylę. Przeniosłem na pszczoły trochę myślenie ze świata ludzkiego.
Tam silny /fizycznie i psychicznie/ ale nie mylić z dużym w sensie wielkości organizm przeważnie lepiej sobie radzi z zagrożeniami płynącymi ze świata. Taka siła u pszczół moim zdaniem objawia się w liczebności populacji. Uważam, że jak rodzina jest duża to pokazuje, że ma siłę i wolę wychować, i wykarmić dużo czerwiu. Czyli ma duży potencjał i chce go wykorzystać. Moim zdaniem to ukazuję siłę koloni.
Silna z kolei kolonia jest mniej narażona za zagrożenia świata zewnętrznego np. rabunki. Lepiej sobie radzi chorobami, bo gdy nawet część czerwiu zostanie zainfekowana i zginie, to  i tak pozostanie go na tyle dużo, że rodzina będzie miała się z czego odbudować. To samo tyczy się też pszczół lotnych. Nawet jak część zginie, to nie ma tragedii dla rodziny. Więcej rąk do pracy to więcej pszczoły do pozbywania się warrozy.
Wiem, że zaraz napiszecie, że jak większa rodzina to więcej pasożytów i proporcjonalnie na jedno wychodzi.
Tak może i jest jak rodzina jest już mocno zainfekowana ale gdy jest to początek infekcji to proporcje są inne i silna rodzina ma większe szansę na opanowanie zagrożenia.

A tak w ogóle to dlaczego nie mieć dużych rodzin ? Łatwiej się pracuje, łatwiej tworzyć odkłady czy pakiety, więcej miodu, itp. Same plusy Uśmiech
Cytuj ten post
#5
no biorę, bo jak już pisałem taką mamy relację ;-) haha

właśnie z tym myśleniem dotyczącym przekładania sposobu myślenia ludzkiego na inne organizmy trzeba zachować ostrożność.
Chyba Bush (no bo któż inny pisałby o górnych wylotkach, ale przyznam, że mi się miesza kto i co, stąd "chyba") pisał, że tym sposobem myślenia urządzono dolne wylotki, bo przecież człowiek wchodzi do domu od dołu, a potem idzie do góry... ciężko żeby wchodził od góry ;-)
więc z tym myśleniem w takich kategoriach to jest różnie :-)

wiesz, "mały ale wariat" też ma zalety ;-) jak w rodzinie jest źle i jest mało zainfekowanego czerwiu to łatwiej gniazdo opuścić czy je wyczyścić. Łatwiej ograniczyć w czerwieniu jak jest głód, łatwiej gospodarować zapasami. itp.

Nie mówię, żeby nie mieć dużych rodzin. mówię, że trzeba się zastanawiać czy to najlepsze dla pszczół, żeby wybierać do rozmnażania tylko takie, likwidować inne, selekcjonować w tą stronę itp.
Cytuj ten post
#6
(11.08.2015, 10:50)MrDrone napisał(a): wiesz, "mały ale wariat" też ma zalety ;-) jak w rodzinie jest źle i jest mało zainfekowanego czerwiu to łatwiej gniazdo opuścić czy je wyczyścić. Łatwiej ograniczyć w czerwieniu jak jest głód, łatwiej gospodarować zapasami. itp.

No ale też każde zabranie im miodu bardziej odczuwają no i mniej pszczół musi przerobić więcej cukru na zimę.
Ja widzę więcej minusów jak plusów.
Cytuj ten post
#7
(11.08.2015, 10:50)MrDrone napisał(a): no biorę, bo jak już pisałem taką mamy relację ;-) haha

właśnie z tym myśleniem dotyczącym przekładania sposobu myślenia ludzkiego na inne organizmy trzeba zachować ostrożność.
Chyba Bush (no bo któż inny pisałby o górnych wylotkach, ale przyznam, że mi się miesza kto i co, stąd "chyba") pisał, że tym sposobem myślenia urządzono dolne wylotki, bo przecież człowiek wchodzi do domu od dołu, a potem idzie do góry... ciężko żeby wchodził od góry ;-)
więc z tym myśleniem w takich kategoriach to jest różnie :-)

Trzeba zachować ostrożność ale też patrzeć całościowo i rzetelnie. Szymon ma rację. Silny fizycznie i psychicznie radzi sobie lepiej. Ale silny jak słusznie zauważył nie znaczy wprost proporcjonalnie do duży. Bo duże mięśnie nadmuchane sterydami spokojnie mogą nie mieć tyle siły co człowieka o mniejszych mięśniach. Bo to nie jest tak właśnie. Goście którzy potrafią np. podciągnąć się cały pełny jeden raz na jednym ręku mają niesamowitą siłę w łapach ale są duża bardziej niepozorni niż jacyś nakoksowani goście z wybiegu. Taki mistrz świata w rwaniu np. to by po przebiegnięciu kilkuset metrów na pełnej wydolności padł pewno na zawał. Więc więcej nie znaczy silniej.
Co do wylotków to też nie do końca bo w pierwszym mieście neolitycznym człowieka i stałych domach w Jerycho wejścia były od góry. Język I właśnie to dla nich było łatwe bo chodzili po glinianych dachach i wchodzili od góry. Haha
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#8
... no to już czekam na atak Borówki na ten cukier... ;-)

a tak serio, to przecież możesz dać mniej tego cukru do mniejszej rodziny, skoro już w tych kategoriach myślisz. przecież można dostosować ilość cukru na pszczołę - wystarczy je przeliczyć.. haha ;-)

a czy taka rodzina da mniej - pewnie da, zwłaszcza z pożytków masowych, towarowych. ale w przypadku pożytków słabych już zaczyna się walka o lepszą strukturę rodziny, a nie jej siłę. pisał o tym niejaki Mazurek w książce, którą miałem od Łukasza (nie pamiętam tytułu). i o ile nie zgadzam się z jego metodami, to przyznaję tej teorii (i jego wnioskom praktycznym) rację.
Cytuj ten post
#9
wiesz, "mały ale wariat" też ma zalety ;-)
nie mam takiej wiedzy ;)

jak w rodzinie jest źle i jest mało zainfekowanego czerwiu to łatwiej gniazdo opuścić
Tego nie chcę, mają siedzieć u mnie :)

czy je wyczyścić.
Łatwiej wyczyścić silnej rodzinie.

Łatwiej ograniczyć w czerwieniu jak jest głód,

Od tego jest pszczelarz żeby reagował

łatwiej gospodarować zapasami. itp.

Niby dlaczego ?
Cytuj ten post
#10
Ogólnie nie mamy jakoś dużego wpływu przy PN na siłę czy nie siłę rodziny bo ta i tak będzie szła własnym rytmem. Mi się wydaje, że z czasem jak na pasiece będziemy mieli już te bardziej ulokalnione pszczoły to one same dojdą do pewnego poziomu w rozwoju i uznają, że na ten teren taka sił jest wystarczająca. Teraz to co inna matka to inna siła rodziny chodź i tak jest to zależne od bazy pożytkowej...

W małej lepiej widać pewne sprawy bo przynajmniej według mnie ilość pszczół jest jakby większa do ilości czerwiu... Druga sprawa, że takie małe rodzinki weselne na 6 rameczkach mają często przerwy 7-14 dniowe zanim matka zacznie czerwić więc i pszczoły mają czas na czyszczenie gniazdka...

Jeżeli bierzemy tą odporność na tapetę to przy nie leczeniu pszczół przerwa w czerwieniu według mnie będzie musiała mieć miejsce na początku lipca i to około 2 tygodnie. W tym roku zdarzyły mi się chyba ze 3-4 takie rodziny gdzie a to matkę mi gdzieś wcięło a to pszczoły same wymieniły i ta przerwa była. Widać, że takier rodziny nie mają problemu z Varroa i innymi objawami chorobowymi bo u nich i miodu sporo i czerwiu dużo i w ogóle nie widzę roztoczy... czy u małych produkcyjnych rodzin normalnie prowadzonych będzie tak samo?
Cytuj ten post
#11
(11.08.2015, 10:58)MrDrone napisał(a): a tak serio, to przecież możesz dać mniej tego cukru do mniejszej rodziny, skoro już w tych kategoriach myślisz. przecież można dostosować ilość cukru na pszczołę - wystarczy je przeliczyć.. haha ;-)

Ilość zapasu na zimę i czerw wiosenny nie jest proporcjonalna do ilości pszczoły w ulu.
Mała rodzina musi przerobić więcej cukru per pszczoła niż duża.
Cytuj ten post
#12
A co do cukru no to jasne.
I nie atak ale informacje bo ja nie atakuje tylko podaję konkretne fakty, korelacje i wnioski. Karmiąc pszczoły cukrem wzmacniamy je w kategoriach pszczelarza ale osłabiamy w kategoriach zdrowia i odporności i w kontekście całej lokalnej populacji pszczół. Gdzie będzie to optimum, że lepiej mieć pszczoły i je rozwijać nawet osłabiając ich odporność cukrem niż zostawić zagłodzone tego przyznaję nie wiem i nigdy pewno się nie dowiem.

Jednak intuicyjnie stosuje nie dokarmianie czyli roje są naturalnie duże epigenetycznie i genetycznie wiec selekcja pod kątem odporności jest czysto naturalna. Co do sztucznych rodzin z odkładów czy pakietów to już nie można powiedzieć, ze naturalnie więc nie wiem jaka jest odpowiedz na to optitum ile można im zaszkodzić cukrem, żeby pomóc im przeżyć.

Natomiast argument, który znalazłem, że stają się tak jak wszystkie zwierzęta pod jego wpływem bardziej węglowodanowo zależne czyli bardziej nektarozależe i mniej odporne na głód mnie na razie utwierdza w wyborze, ze i odkładów karmić cukrem nie należy jeśli chce się mieć pszczoły zupełnie zdrowe treatment free.

Bo robi się tu taka sama paranoja jak w przypadku leczenia warrozy. Im więcej leczymy tym mniej odporne pszczoły. Im bardziej karmimy tym bardziej potrzebujące cukru i nektaru pszczoły.

Ale to już dyskusja na wątek karmić cukrem czy nie na który zapraszam. Uśmiech
Cytuj ten post
#13
Kuba zgoda co do teorii. Jeżeli byśmy mieli środowisko z przed 100 lat to bym cukru może nie dawał.
Teraz jest jak jest i moim zdaniem jest bardzo mało miejsc gdzie można nie karmić.
Cytuj ten post
#14
(11.08.2015, 11:18)Krzyżak napisał(a): Kuba zgoda co do teorii. Jeżeli byśmy mieli środowisko z przed 100 lat to bym cukru może nie dawał.
Teraz jest jak jest i moim zdaniem jest bardzo mało miejsc gdzie można nie karmić.

Zapraszam do dyskusji i lektury tu:
http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?tid=311
Co by mieszać Bartkowi w wątku. Choć sam to sprowokował.  Anioł
Cytuj ten post
#15
A wracając do wątku, to może najlepiej by było zostawić siłę rodzin samym pszczołom?  Może wtedy będą najodporniejsze? Jak będą chciały mniejszą siłę to się wyroja lub matki będą mniej czerwić, a jak większą siłę to będą intensywnie czerwić, z tym się wiąże również nie używanie krat odgrodowych. Może pozostawienie pszczół samych sobie wzmocni ich odporność?  Co panowie na to?
Cytuj ten post
#16
prosę pani, to Symon sprowokował! ;-)



wiesz, "mały ale wariat" też ma zalety ;-)
nie mam takiej wiedzy Oczko

tak to przedstawia strona resistancebees.com. 


jak w rodzinie jest źle i jest mało zainfekowanego czerwiu to łatwiej gniazdo opuścić
Tego nie chcę, mają siedzieć u mnie Uśmiech

z tym nie polemizuję, ale to już jest zachowanie negujące naturalne instynkty niektórych rodzin 


czy je wyczyścić.
Łatwiej wyczyścić silnej rodzinie.


myślę, że zależy od proporcji ilości pszczół do zainfekowanego czerwiu, a nie od ilości pszczół  ogóle.



Łatwiej ograniczyć w czerwieniu jak jest głód,

Od tego jest pszczelarz żeby reagował


to neguje pewne założenia PN



łatwiej gospodarować zapasami. itp.

Niby dlaczego ?

bo jak nastąpi głód to nie mają nagle 15 ramek czerwiu do wykarmienia z odłożonych zapasów. a jak wystąpi pożytek to matka może szybciej czerwienie nadrobić.


Mi nie chodzi o to, żeby rodziny były słabe, ale żeby były reagujące na środowisko. tak jak te "dawniejsze" pszczoły (wg opisów). natomiast w tym wątku wskazuję tylko obserwacje, że te, które są "słabsze niż silniejsze" mogą miewać się lepiej. 
Cytuj ten post
#17
(11.08.2015, 11:46)luki5050 napisał(a): A wracając do wątku, to może najlepiej by było zostawić siłę rodzin samym pszczołom?  Może wtedy będą najodporniejsze? Jak będą chciały mniejszą siłę to się wyroja lub matki będą mniej czerwić, a jak większą siłę to będą intensywnie czerwić, z tym się wiąże również nie używanie krat odgrodowych. Może pozostawienie pszczół samych sobie wzmocni ich odporność?  Co panowie na to?

Jestem za brakiem krat odgrodowych generalnie. Ale to przy mojej gospodarce. Inni mają inne potrzeby i swoje metody. Ja jeszcze nie wsadziłem kraty do ula. Uśmiech 
Cytuj ten post
#18
(11.08.2015, 11:46)luki5050 napisał(a): A wracając do wątku, to może najlepiej by było zostawić siłę rodzin samym pszczołom?  Może wtedy będą najodporniejsze? Jak będą chciały mniejszą siłę to się wyroja lub matki będą mniej czerwić, a jak większą siłę to będą intensywnie czerwić, z tym się wiąże również nie używanie krat odgrodowych. Może pozostawienie pszczół samych sobie wzmocni ich odporność?  Co panowie na to?

oczywiście, że o to właśnie chodzi.
tylko problem w tym, że znacząca większość pszczół na rynku jest selekcjonowana nienaturalnie na rozwijanie dużej siły. więc przyjęcie, że naturalne jest, że jakaś "nowoczesna pszczoła" siedzi na 7 korpusach, bo tak chce, jest mylące. to często czysta eugenika i wyszukiwanie genów, które zapewniają zaspokojenie chciejstwa pszczelarzy, choć w naturze gen takiej rodziny zapewne zostałby wyeliminowany max w 2 sezony. 
Cytuj ten post
#19
Bartek, a może te selekcjonowane po latach wróca do normy?
Cytuj ten post
#20
(11.08.2015, 12:06)luki5050 napisał(a): Bartek, a może te selekcjonowane po latach wróca do normy?

Te co przeżyją wrócą przy okazji krzyżując się z tym co jest dookoła. Wszystkie organizmy zostawione samym sobie dziczeją generalnie. Normalna przyroda. 
Cytuj ten post
#21
Jeżeli chodzi o ten rok to w tym roku akurat nie było by najmniejszego problemu z zazimowaniem pszczół na ich własnym miodzie ale, że pszczelarz nie trzyma pszczół po to aby oglądać je jak mrówki w akwarium czy rybki więc zabiera to co uważa za słuszne a w zamian zapewnia inne rzeczy takie jak ul, żarło na zimę itd.
Na ten dzień pozostawione mam jeszcze 2 pasieki od których zamierzam coś tam jeszcze odebrać a reszt już pracuje na siebie i widzę, bo wczoraj robiłem przegląd, że mimo tych upałów mają tego miodku tak po 3 pełne moje ramki więc duża część pokarmu na zimę to będzie właśnie ich miód...

Jednak zdarzają się podłe pogodowo lata np. 2014 że bez papu nie dało by raczej rady...
Cytuj ten post
#22
tak to przedstawia strona resistancebees.com.
Mają jakieś kompleksy Oczko


myślę, że zależy od proporcji ilości pszczół do zainfekowanego czerwiu, a nie od ilości pszczół  ogóle.
W dużej rodzinie ta proporcja jest bardziej na korzyść pszczół


to neguje pewne założenia PN
Brak pomocy pszczelarza jak jest głód, to jest barbarzyństwo a nie PN


bo jak nastąpi głód to nie mają nagle 15 ramek czerwiu do wykarmienia z odłożonych zapasów. a jak wystąpi pożytek to matka może szybciej czerwienie nadrobić.
Z tych 15 ramek to pewnie z 4-5 czerw otwarty a w słabiaku 3  więc nie przesadzajmy. Na tyle to powinny mieć zapasu. Ograniczenie matki w czerwieniu nie wiele rodzinie pomoże a wręcz zaszkodzi jak potem przychodzi pożytek a nie ma pszczoły żeby sobie nanosiła np. na zimę.
Cytuj ten post
#23
Hehe trochę jak dyskusja czy lepszy warszawiak czy dadant. Uśmiech

Szymon ale uważasz, ze im większa tym lepsza? Aż tak?

Bo w sumie jednak z jakiś powodów Borówka budowała mniejsza gniazda niż Włoszka która dała tą cechę w BF.
Czyli do naszych warunków, wegetacji przyrody, zimy to było pewno bardziej optymalne w stanie dzikim.
Cytuj ten post
#24
"to neguje pewne założenia PN
Brak pomocy pszczelarza jak jest głód, to jest barbarzyństwo a nie PN"

Szymon ale wiesz, że to o braku pomocy w chorobie czy o nie leczeniu można to samo powiedzieć. Jak już ktoś napisał.
Dopuszczania do naturalnej śmierci rodziny podobnie etc.

Coś czuje, ze te dwie strony się długo lub nigdy nie dogadają. Uśmiech
Wymagało by to większej otwartości. Widzisz ja nie uważam, że zachowujesz się barbarzyńsko bo postępujesz wedle własnej wiedzy i potrzeb, które rozumiem lub staram się rozumiem lub nie rozumiem ale toleruję.
Cytuj ten post
#25
(11.08.2015, 12:28)bonluk napisał(a):  i widzę, bo wczoraj robiłem przegląd, że mimo tych upałów mają tego miodku tak po 3 pełne moje ramki więc duża część pokarmu na zimę to będzie właśnie ich miód...

Jednak zdarzają się podłe pogodowo lata np. 2014 że bez papu nie dało by raczej rady...

u mnie na jednym pasieczysku był głód jakieś niecałe 2 tygodnie temu,
na dwóch coś tam mają,
a pod domem, choć rodziny względnie mizerne, to zebrały całkiem rozsądnie pokarmu (oczywiście w kategoriach "dla siebie" jak na względnie niewielkie rodzinki). też się dziwię z czego przy tej suszy... nawłoci pod dostatkiem, ale ledwie zaczynała kwitnąć jak sprawdzałem i pszczół na niej nie widzę... 
Cytuj ten post
#26
Porównanie rodziny pszczelej do organizmu człowieka wydaje mi się nietrafione. Prędzej porównałbym do jakiegoś państwa - pamiętajcie, że największe imperia zawsze osiągały taki poziom wewnętrznego bałaganu, że w końcu przestawały sobie radzić i to był ich koniec. Być może z rodzinami pszczelimi jest podobnie i małym łatwiej wszystko kontrolować. To nawet logiczne.
Jak pewnie wiecie uznaję gonienie pszczół cukrem czy sztuczne powiększanie gniazda za zło i nie manipuluję wielkością rodziny pszczelej, siła zależy głównie od pożytku.
Co do rójek to wydaje mi się, że to nie tylko sposób na rozmnażanie, ale i mechanizm obronny.
Cytuj ten post
#27
(11.08.2015, 14:06)Przemek napisał(a): Porównanie rodziny pszczelej do organizmu człowieka wydaje mi się nietrafione. Prędzej porównałbym do jakiegoś państwa - pamiętajcie, że największe imperia zawsze osiągały taki poziom wewnętrznego bałaganu, że w końcu przestawały sobie radzić i to był ich koniec. Być może z rodzinami pszczelimi jest podobnie i małym łatwiej wszystko kontrolować. To nawet logiczne.
Jak pewnie wiecie uznaję gonienie pszczół cukrem czy sztuczne powiększanie gniazda za zło i nie manipuluję wielkością rodziny pszczelej, siła zależy głównie od  pożytku.
Co do rójek to wydaje mi się, że to nie tylko sposób na rozmnażanie, ale i mechanizm obronny.

Jednej rodziny to tak ale już jednego osobnika czemu nie. Według mnie. Oczywiście przy pewnej dozie abstrakcji.
Chociaż organizm człowieka i to co się dzieje w jego wnętrzu też można by do państwa albo do innej struktury społecznej porównać. Oczywiście przy pewnym luzie i metaforze. Nie oglądaliście "Było sobie życie"? Uśmiech

[Obrazek: 624_01_5579.jpg]

A co do państw to myślę podobnie. Osobiście podoba mi się wizja Europy Tysiąca Liechtensteinów. Duży uśmiech
Cytuj ten post
#28
(11.08.2015, 14:06)Przemek napisał(a): Jak pewnie wiecie uznaję gonienie pszczół cukrem czy sztuczne powiększanie gniazda za zło i nie manipuluję wielkością

A co znaczy sztucznie powiększane gniazado bo mnie to zaciekawiło
Cytuj ten post
#29
To znaczy że np wstawiasz pusty korpus czy tam ramki w środek gniazda żeby pszczoły go odbudowały i szybko zaczerwiły.
Cytuj ten post
#30
(11.08.2015, 13:06)MrDrone napisał(a):
(11.08.2015, 12:28)bonluk napisał(a):  i widzę, bo wczoraj robiłem przegląd, że mimo tych upałów mają tego miodku tak po 3 pełne moje ramki więc duża część pokarmu na zimę to będzie właśnie ich miód...

Jednak zdarzają się podłe pogodowo lata np. 2014 że bez papu nie dało by raczej rady...

u mnie na jednym pasieczysku był głód jakieś niecałe 2 tygodnie temu,
na dwóch coś tam mają,
a pod domem, choć rodziny względnie mizerne, to zebrały całkiem rozsądnie pokarmu (oczywiście w kategoriach "dla siebie" jak na względnie niewielkie rodzinki). też się dziwię z czego przy tej suszy... nawłoci pod dostatkiem, ale ledwie zaczynała kwitnąć jak sprawdzałem i pszczół na niej nie widzę... 

U mnie zeszłego lata w lipcu i sierpniu było słabo z okresami głodu ale jakoś tam sobie z Nawłoci te przedlipcowe roje dozbierały ku mojemu zdziwieniu. Sierpniowe sztuczne rodzinki musiałem dokarmiać miodem. Jak zbierałem osyp i puste ramki wiosną to widziałem na moje mało praktyczne oko, ze chyba do wiosny by im starczyło. Wiem od pszczelarza, że 2-3 pełne ramki WZ miodu im mogą wystarczyć a u mnie miały 2-5 w zależności od rodziny. Pierzgi też tam było bo do dziś ją jem. Tego się nie dowiedziałem bo się osypały prawdopodobnie na nosemę.
Cytuj ten post