Siła rodziny a odporność na choroby
Jest w tym sporo racji , matki czerwić nie chciały i teraz nie ma pszczoły.
Cytuj ten post
u mnie jest stabilnie. nie zauważyłem osłabienia rodzinek. przy czym ja mam te rodzinki słabe... ale mniej więcej jest taka siła jak na początku sierpnia. Niektóre trochę się jeszcze rozwinęły. 2 najsilniejsze delikatnie osłabły ale jak dla mnie to po prostu symptom połowy września.
generalnie jak na tą siłę jaka jest uważam, że jest w porządku.

ps. zakwitły u mnie 2 jabłonie i amorfa krzewiasta. myślicie, że idzie wiosna? ;-))
Cytuj ten post
U mnie też w miarę stabilnie po za jakimiś rodzynkami które widać, że walczą... Najbardziej podobają mi się te małe rodzinki w ulikach weselnych... U nich tam widać Varroa gołym okiem a stan rodziny bardzo dobry...

Ta jedna którą spisałem na straty jednak cały czas walczy i jestem ciekaw jak długo jeszcze pociągnie. Ogólnie w sierpniu jeszcze widziałem tam sporo V. i pszczoły zdeformowane. Teraz nie widać V ale jest więcej jakby pszczół zdeformowanych i co daje nadzieję matka ładnie zaczęła czerwić bo czerwiu otwartego na 2-3 ramkach więc widać, że wola przetrwania jest... Jak zwalczą to osłabienie i wyczyszczą porażone pszczoły to kto wie. Może nagram jakiś filmik żeby pokazać jak rodzinka z maja która była na trzech korpusach walczy teraz na 6-8 ramkach o przetrwania. Zastanawiające jest, że mają spory zapas pokarmu.
Cytuj ten post
(11.09.2015, 07:30)bonluk napisał(a): Zastanawiające jest, że mają spory zapas pokarmu.

Może go nie jedzą bo robią sobie leczniczą głodówkę. hahaha
A jak się daje syrop do ula to dostają świriozy i biorą i pal licho ketonemię i autofagię.
Cytuj ten post
(11.09.2015, 21:58)Borówka napisał(a):
(11.09.2015, 07:30)bonluk napisał(a): Zastanawiające jest, że mają spory zapas pokarmu.

Może go nie jedzą bo robią sobie leczniczą głodówkę. hahaha
A jak się daje syrop do ula to dostają świriozy i biorą i pal licho ketonemię i autofagię.

Może być tak, że ten pokarm był niżej a teraz go przenoszą do góry bo wcześniej u góry go nie było
Cytuj ten post
(11.09.2015, 22:01)bonluk napisał(a):
(11.09.2015, 21:58)Borówka napisał(a):
(11.09.2015, 07:30)bonluk napisał(a): Zastanawiające jest, że mają spory zapas pokarmu.

Może go nie jedzą bo robią sobie leczniczą głodówkę. hahaha
A jak się daje syrop do ula to dostają świriozy i biorą i pal licho ketonemię i autofagię.

Może być tak, że ten pokarm był niżej a teraz go przenoszą do góry bo wcześniej u góry go nie było

Trochę żartowałem. Oczko
Aczkolwiek.... w każdej teorii spiskowej i legendzie ponoć jest ziarenko prawdy. Oczko
Cytuj ten post
u mnie też pasieka się kurczy, tylko osy wlatują i wylatują z uli, słabo to wygląda
Cytuj ten post
to kiepsko... :-(
ja miałem tak w zeszłym roku i tylko jedna rodzina dotrwała do końca roku..., a stwierdziłem jej zgon w połowie stycznia :-(
może u Ciebie będzie lepiej...
Cytuj ten post
No to faktycznie kiepsko, na dodatek okoliczni pszczelarze mają mi za złe, bo waroza z moich uli pójdzie do nich.
Cytuj ten post
(14.09.2015, 15:06)Popszczelony napisał(a): No to faktycznie kiepsko,  na dodatek okoliczni pszczelarze mają mi za złe, bo waroza z moich uli pójdzie do nich.

To Ty miej im za złe, że czynią warrozę zjadliwszą a pszczołę słabszą. 
Cytuj ten post
(14.09.2015, 15:06)Popszczelony napisał(a): No to faktycznie kiepsko,  na dodatek okoliczni pszczelarze mają mi za złe, bo waroza z moich uli pójdzie do nich.

no i co z tego, że będą mieć 10 czy 20 sztuk więcej? czy to coś zmieni u nich? i tak będą dymić i dymić do marca czy będą mieć te 10 (a nawet i 100) sztuk od Ciebie czy nie. do mrozów i tak będą dymić, a jak się zacznie zima to będą roztocza umierać razem z pszczołami i i tak do nich nie pójdą.

to jest dla mnie jakiś strasznie rozdmuchany problem. ale cóż, tak to już jest w tym świecie pszczelarskim, że każdy ma za złe, bo inny robi inaczej. 
ja w ogóle się przestałem tym przejmować, robię co do mnie należy najlepiej jak umiem. 
...ale też mam im za złe, że 35 lat zmarnowali ;-)
Cytuj ten post
To dla mnie oczywiste. Ale nie dla nich. Np. jeden z nich zainwestował swoich i unijnych 20tys w tym roku w pasiekę, sprzęt do pozyskiwania pyłku, suszenia itd. I ma pretensje że on leczy wywala kasę na leki, z tego zyje itd. a ja nie ponoszę żadnych kosztów i narażam jego pasiekę. Ale tam, i tak przenoszę się do lasu z pszczołami. Nie będą mi zbierać pryskanego rzepaku.
Cytuj ten post
to ja pozwolę sobie użyć powiedzonka Szymona:
- to niech się ogarną!
;-))
Cytuj ten post
Najlepiej gdyby im kasy nie starczyło na te leki. Oczko
Cytuj ten post
(14.09.2015, 17:25)Borówka napisał(a): Najlepiej gdyby im kasy nie starczyło na te leki. Oczko

tak źle życzysz pszczelarzom??!! ;-]
Cytuj ten post
(14.09.2015, 17:30)MrDrone napisał(a):
(14.09.2015, 17:25)Borówka napisał(a): Najlepiej gdyby im kasy nie starczyło na te leki. Oczko

tak źle życzysz pszczelarzom??!! ;-]

Bo dobrze życzę pszczołom. Uśmiech A skoro jedno z drugim nie jest kompatybilne...
Cytuj ten post
(14.09.2015, 15:48)Popszczelony napisał(a): To dla mnie oczywiste. Ale nie dla nich. Np. jeden z nich zainwestował swoich i unijnych 20tys w tym roku w pasiekę, sprzęt do  pozyskiwania  pyłku, suszenia itd. I ma pretensje że on leczy wywala kasę na leki, z tego zyje itd. a ja nie ponoszę żadnych kosztów i narażam jego pasiekę. Ale tam, i tak przenoszę się do lasu z pszczołami. Nie będą mi zbierać pryskanego rzepaku.

Ale to po co się wdajesz z nimi w dyskusje i "chwalisz" się tym. Ja tam mojego znajomego pszczelarza unikam na bazarku, żeby nie kłamać, ze nie karmię i nie karmiłem całą suszę i nie leczę. Bo by mi dał godzinny wykład i mówił to samo co Tobie. Oczko
Cytuj ten post
Nie chwale się, raczej edukuję bezpośrednio. Mam kłamać ? Mówię prosto z mostu jak jest. Jedno z najczęściej zadawanych pytań przez ludzi niezwiązanych z pszczołami: ile jest cukru w miodzie, jak dużo daję cukru do miodu - odpowiadając dodatkowo streszczam jakie inne substancje mogą się zaleźć w miodzie. Ja cały miód rozdałem 40 L, zostało mi 3 słoiki, i to jest doskonała okazja do edukowania. Jak ktoś jest bardziej dociekliwy to doszuka sobie w necie. Takie jest podobno napszczelenie, ale na dziś jak bym miał 400 l to bym sprzedał, bo tak się interesują ludzie.
Cytuj ten post
(15.09.2015, 08:51)Popszczelony napisał(a): Nie chwale się, raczej edukuję bezpośrednio. Mam kłamać ? Mówię prosto z mostu jak jest. Jedno z najczęściej zadawanych pytań przez ludzi niezwiązanych z pszczołami: ile jest cukru w miodzie, jak dużo daję cukru do miodu - odpowiadając dodatkowo streszczam jakie inne substancje mogą się zaleźć w miodzie. Ja cały miód rozdałem 40 L, zostało mi 3 słoiki, i to jest doskonała okazja do edukowania. Jak ktoś jest bardziej dociekliwy to doszuka sobie w necie. Takie jest podobno napszczelenie, ale na dziś jak bym miał 400 l  to bym sprzedał, bo tak się interesują ludzie.

Przez nie-pszczelarzy to jasne. Chodziło mi o twardogłowych pszczelarzy po innej stronie mocy.

Cukier cukrem a równie ważne jest zwracanie uwagi na surowość i nie-mikrofiltrację bo podgrzewany i mikroflitrowany miód zrównuje się z cukrem do syropu. A jak jest niemikroflitrowany to taki podgrzewany może być jeszcze gorszy niż cukier.
Cytuj ten post
U mnie super rok i susza to tylko medialne przekazy. Małe porcje syropu cukrowego i tak dostają do tego co sobie w rodni nagromadziły.
Cytuj ten post
Dwie rodziny który być może walczyły i to w nich widziałem czyszczenie poczwarek prawdopodobnie, jakby wyszły na prostą. Są najmniejsze ale jakoś przetrzymały bez podkarmiania. Mają mocne loty i pszczół jakby więcej się pojawiło. Ruszyła też budowa plastrów ale mozolnie. Teraz próbuję je trochę podkarmić na zimę, aczkolwiek jeszcze zbierają więc może nie za dużo. Bo są małe więc i tak pewno te 10 kg nie zmieszczą. Podkarmienie ma służyć będzie aby było tyle zapasu aby rodzinka miała szanse przeżyć jeśli nie będzie minus 20 stopni wiele dni. Nie podkarmiałem na rozwój w ogóle podczas suszy a więc rodziny są zróżnicowane niejako naturalnie. Jedne mniejsze inne większe. Zobaczymy.
Cytuj ten post
Cytat:Ewolucja jest “survival of the fittest” (walką o byt)

Termin ‘survival of the fittest’ (tłumaczona na polski jako: walka o byt, prawo silniejszego, dobór naturalny) pochodzi od filozofa Herberta Spencera a nie od Darwina. Spencer używał tego terminu jeszcze zanim Darwin opublikował swoje dzieło „O pochodzeniu gatunków” (On the Origin of Species). W pierwszych wydaniach tej książki termin ten w ogóle nie istniał. Dopiero w piątym wydaniu, w rozdziale czwartym stanęło: „Natural selection; or the survival of the fittest” (naturalna selekcja czyli przeżycie najsilniejszych). Ten podtytuł sugeruje, że według Darwina selekcja naturalna jest tym samym co przeżycie najsilniejszych. Jeśli więc dla uproszczenia założymy, że głównym celem ewolucji jest selekcja naturalna wówczas rzeczywiście wyglądałoby na to, że darwinowską teorię ewolucji można sprowadzić do przeżycia najsilniejszych.

Jednak i tu mamy do czynienia z nieporozumieniem. Lub raczej z błędem myślowym. To wszystko z powodu znaczenia angielskiego słowa „fit”. Fit znaczy coś jak „w dobrej kondycji”. Myślimy zaraz o wysportowanym mężczyźnie w siłowni (fitness). Jakby to tylko najsilniejszy przeżył. Tak nie jest. Fit znaczy przede wszystkim „pasujący”. Najbardziej pasujące organizmy przeżywają; te które pasują do swojego środowiska.

Analizując to słowo dalej można by słowo fit interpretować jak „być dobrym w przeżyciu”. Survival of the fittest – czytaj jak: kto jest dobry w przeżywaniu ten przeżywa. Dosyć oczywiste.

Bas Haring
Tłumaczył: Andrzej Skibiński
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post