metody i kryteria selekcji
#61
No dobra gadu gadu ale czy dobrze interpretuje tę obserwację czy to może być coś innego?
Cytuj ten post
#62
(03.09.2015, 20:40)Borówka napisał(a): No dobra gadu gadu ale czy dobrze interpretuje tę obserwację czy to może być coś innego?

Kuba odsklepiona komórka z poczwarką której oczy robią się już fioletowe to prawdopodobnie jest zachowanie higieniczne... Czyszczenie komórek z poczwarek nie musi wiązać się tylko z Varroa. Obserwuj czy poczwarka jest wygryzana z komórki...
Zazwyczaj po wyciągnięciu poczwarki z takiej komórki wyciągniemy samice V wraz z białym samczykiem. Wtedy wiemy, że pszczoły przerwały reprodukcję...
Cytuj ten post
#63
(04.09.2015, 10:10)bonluk napisał(a):
(03.09.2015, 20:40)Borówka napisał(a): No dobra gadu gadu ale czy dobrze interpretuje tę obserwację czy to może być coś innego?

Kuba odsklepiona komórka z poczwarką której oczy robią się już fioletowe to prawdopodobnie jest zachowanie higieniczne... Czyszczenie komórek z poczwarek nie musi wiązać się tylko z Varroa. Obserwuj czy poczwarka jest wygryzana z komórki...
Zazwyczaj po wyciągnięciu poczwarki z takiej komórki wyciągniemy samice V wraz z białym samczykiem. Wtedy wiemy, że pszczoły przerwały reprodukcję...

Aha dzięki. Tak zrobię jak zaglądnę kolejny raz. Dziś pada. Uśmiech
Cytuj ten post
#64
Pada i niech pada cały dzień...
Wczoraj już był piękny ruch na pasiece jak wiosną... Deszczyk zrosił i pszczoły pięknie latały z pyłkiem.
Matki pewnie ruszą z czerwieniem na nowo i aby ta wrześniowa pszczoła była dopasiona na zimę
Cytuj ten post
#65
(04.09.2015, 10:25)bonluk napisał(a): Pada i niech pada cały dzień...
Wczoraj już był piękny ruch na pasiece jak wiosną... Deszczyk zrosił i pszczoły pięknie latały z pyłkiem.
Matki pewnie ruszą z czerwieniem na nowo i aby ta wrześniowa pszczoła była dopasiona na zimę


U mnie cała pasieka wyhamowała ostro z czerwieniem. Podkamianie pobudzające nic nie dało. Cały sierpień zero deszczu więc wszystko żółte. Nawłoć spalona, poplony ledwo wzeszły. Jutro zaczynam karmić na zimę i na czerwienie już zbytnio nie liczę. Pszczoły w formie średnio dobrej. Jak by nie było suszy były by pewnie w bardzo dobrej.
Cytuj ten post
#66
Nie tylko u Ciebie wyhamowały... Praktycznie większość kraju tak ma...
Rodziny nie powalają siłą ale przynajmnjiej przez te przerwania czerwienia V zgłupiała i jest jej mniej.
Jak wrzesień dopiszę czyli, będzie więcej deszczu i tem około 16-20 st. C to myślę, że rodzinki się odbudują. Trzeba będzie sprawdzać stany zapasów bo jak matki ruszą z czerwieniem to może być mało a karmić trzeba.
Ja karmienie zimowe rozpocznę dopiero po 10 września nie wcześniej albo i jeszcze przeciągnę jak zobaczę, że matki ładnie czerwią
Cytuj ten post
#67
Odpaliłem dziś pierwszy raz w życiu Franię. Coś pięknego, robota sama się robi :)
Teraz to mogę rozrabiać choćby i na 100 uli :)
Bajka
Cytuj ten post
#68
(07.09.2015, 18:59)Krzyżak napisał(a): Odpaliłem dziś pierwszy raz w życiu Franię. Coś pięknego, robota sama się robi Uśmiech
Teraz to mogę rozrabiać choćby i na 100 uli Uśmiech
Bajka

haha... no jest wygoda.
Jeszcze lepiej jak w workach 25 kg

wlewam 15 l i wsypuje na wirowaniu 25 kg cukru... piję kawkę i następna porcja...
Cytuj ten post
#69
Szukałem ale nawet w hurtowniach nie mieli worków po 25kg.
Ale ja ostatnio kawę ograniczam to mogę otwierać te torebki Uśmiech
Cytuj ten post
#70
(07.09.2015, 19:08)Krzyżak napisał(a): Szukałem ale nawet w hurtowniach nie mieli worków po 25kg.
Ale ja ostatnio kawę ograniczam to mogę otwierać te torebki Uśmiech

A jest jeszcze inny i w sumie szybszy sposób na mieszanie 200 litrów na jeden raz.... ale jeszcze nie czas go wdrażać
Cytuj ten post
#71
betoniara? ;-)
Cytuj ten post
#72
Przejdę na ten temat bo on jest właściwy do dyskusji czy buckfast lub inna pszczoła selekcjonowana na cechy przydatne związane z przeżywalnością będą mogły po przeniesieniu z jednego rejonu tak samo funkcjonować gdzieś indziej?

Chciałbym aby tak było... ale niestety praktyka pokazuje zupełnie coś innego. Przeniesione pszczoły o cechach przydatnych nie zawsze te cechy przenoszą na teren docelowy. Obawiam się, że jeżeli hodowcy wyselekcjonują daną pszczołę która będzie przeżywać bez leczenia i mieć zadowalające cechy komercyjne po przeniesieniu na dany teren zostanie dopadnięta przez miejscowe patogeny i jej wyspecjalizowane cechy do niczego nam się nie przydadzą. Może być również tak, że tylko ta konkretna pszczoła będzie sobie radzić ale już jej córki niestety będą umierać co będzie oznaczało ciągłe sprowadzanie takiej pszczoły.
Dlatego logiczne wydaje się operowanie na pszczołach lokalnych i nie ważne jakie to rasowe pszczoły są ale żeby to były pszczoły które na danym terenie występują bez selekcji na cechy komercyjne i są rozmnażane w oparciu o stały materiał miejscowy. Wtedy może być to nawet i buckfast w którymś tam pokoleniu rozmnażany bez selekcji na konkretne cechy itd.
Powiedzmy sobie szczerze na tą chwilę, żadna komercyjna pszczołą nie da rady z miejsca przeżywać na danym terenie po sprowadzeniu z innego środowiska w którym przeżywała.
Cytuj ten post
#73
bonluk, nie zgodzę się z Tobą. Uważam, że racjonalne podejście do sprowadzania dobrych genów ma przyszłość. Geny mieszają się w powietrzu. Można zatem dobrać sobie np. 2 linie, po których spodziewasz się wysokiej przeżywalności. Jedną prowadzić na rodzinę ojcowską i nasycać trutniami teren. Po drugiej hodować matki. Oczywiście nie ma gwarancji, że akurat te dwie rodziny się ze sobą połączą, ale ilość "dobrych" trutni w powietrzu może zrobić różnicę - wiem po przykładzie swojej pasieki, gdzie przez 5 lat w promieniu 5km nie miałem innej pasieki.
Cytuj ten post
#74
Michał gdybym o tym nie wiedział to bym nie napisał tego co wyżej... stwierdzam fakt po zimowli 61 rodzin i wiem co mi w ulach zostało dlatego według mnie lokalne pszczoły mają większy potencjał chodź nie przekreślam selekcjonowanych na te przydatne cechy. Jednak ich szanse przetrwania są dużo mniejsze.
Cytuj ten post
#75
Czyli się zgadzamy. Nie chodzi o to, żeby te rodziny "przetrwały". Mają przetrwać ich geny zmieszane z lokalnymi, co stworzy nową jakość.
Cytuj ten post
#76
(23.03.2016, 11:06)MN napisał(a): bonluk, nie zgodzę się z Tobą. Uważam, że racjonalne podejście do sprowadzania dobrych genów ma przyszłość. Geny mieszają się w powietrzu. Można zatem dobrać sobie np. 2 linie, po których spodziewasz się wysokiej przeżywalności. Jedną prowadzić na rodzinę ojcowską i nasycać trutniami teren. Po drugiej hodować matki. Oczywiście nie ma gwarancji, że akurat te dwie rodziny się ze sobą połączą, ale ilość "dobrych" trutni w powietrzu może zrobić różnicę - wiem po przykładzie swojej pasieki, gdzie przez 5 lat w promieniu 5km nie miałem innej pasieki.

Michał, przykład skrajny i może trochę absurdalny. Weź no zdrowego i świetnie radzącego sobie eskimosa przenieś do Indii, każ mu pić wodę z Gangesu i zobacz czy dobre geny sobie poradzą. 



Wszystko się da przystosować - na tym właśnie polega między innymi selekcja naturalna. Kilka pokoleń i najlepszy Bf z rodowodem poradzi sobie wszędzie. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#77
Jeżeli ten Eskimos zdąży najpierw zrobić kilka dzieci, to myślę że jak sam napije się tej "wody" z Gangesu i padnie to jego dzieci będą miały się świetnie. Co nie? No może rówieśnicy będą się trochę z nich śmiać Język
Cytuj ten post
#78
(23.03.2016, 11:39)MN napisał(a): Jeżeli ten Eskimos zdąży najpierw zrobić kilka dzieci, to myślę że jak sam napije się tej "wody" z Gangesu i padnie to jego dzieci będą miały się świetnie. Co nie? No może rówieśnicy będą się trochę z nich śmiać Język
A zróbmy inny eksperyment: przenieśmy tego Eskimosa (tuż przed tym, jak zaczerpnął wody z Gangesu) oraz Hindusa (po tym, jak już się napił i mu to wybitnie pomogło) do np. Londynu i posadźmy za biurkiem w finansowym korpo. Odpalmy stoper i czekajmy, który pierwszy podejmie próbę samobójczą Oczko

W tej analogii chciałem zwrócić uwagę na fakt, że środowisko, w którym żyją dziś pszczoły, zostało bardzo zmienione. Czerpanie od Eskimosów i Hindusów ma sens pod warunkiem, że walczymy jednak o dobrze przystosowaną do prawdziwych, a nie wydumanych lokalnych warunków pszczołę. A prawdziwe warunki to chemizacja, monokultura, przemysł... A nie kwiatki na miedzy, ognicha w ziemniakach i chabry w pszenicy.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#79
Celna uwaga, ale o tym już dawnooooo pisałem i jakoś dla Bartka to nigdy nie był argument, bo na Zachodzie się da Uśmiech
Cytuj ten post
#80
(23.03.2016, 11:47)flamenco108 napisał(a):
(23.03.2016, 11:39)MN napisał(a): Jeżeli ten Eskimos zdąży najpierw zrobić kilka dzieci, to myślę że jak sam napije się tej "wody" z Gangesu i padnie to jego dzieci będą miały się świetnie. Co nie? No może rówieśnicy będą się trochę z nich śmiać Język
A zróbmy inny eksperyment: przenieśmy tego Eskimosa (tuż przed tym, jak zaczerpnął wody z Gangesu) oraz Hindusa (po tym, jak już się napił i mu to wybitnie pomogło) do np. Londynu i posadźmy za biurkiem w finansowym korpo. Odpalmy stoper i czekajmy, który pierwszy podejmie próbę samobójczą Oczko

W tej analogii chciałem zwrócić uwagę na fakt, że środowisko, w którym żyją dziś pszczoły, zostało bardzo zmienione. Czerpanie od Eskimosów i Hindusów ma sens pod warunkiem, że walczymy jednak o dobrze przystosowaną do prawdziwych, a nie wydumanych lokalnych warunków pszczołę. A prawdziwe warunki to chemizacja, monokultura, przemysł... A nie kwiatki na miedzy, ognicha w ziemniakach i chabry w pszenicy.

Dobrze kolega pisze, tylko że te wydumane warunki pszczół chyba każdy umie ocenić u siebie... a te kwiatki na miedzy, ognicha w ziemiankach i chabry w pszenicy są całkiem realne i nie oszukujmy się, że takie miejsca to "zaginiona Atlantyda". Coraz więcej jest monokultur i upraw nieprzydatnych dla pszczół i na takich ternach raczej ciężka sprawa z pszczelarstwem a tym bardziej z pszczelarstwem PN.
Cytuj ten post
#81
W mojej okolicy 3 lata temu pozakładali pod dotacje z UE łąki z motylkowymi. Lucerna, koniczyna biała, czerwona, czego byście nie chcieli, było wszystko na tych łąkach. Dziewanny, mlecze, wyka, maki, gorczyca polna, chabry, żmijowce... Sprowadziłem kazukazy licząc na pyszny miodek z czerwonej koniczyny, bo tej było mnóstwo. Łąka koszona jest na początku maja i pod koniec czerwca. Zakwitnąć zdąży biała koniczyna. Reszta jak popada to niemrawo odbija w sierpniu, ale to już "po ptokach".
A wszyscy mi tych łąk zazdrościli Język
Cytuj ten post
#82
(23.03.2016, 12:58)bonluk napisał(a):  Coraz więcej jest monokultur i upraw nieprzydatnych dla pszczół i na takich ternach raczej ciężka sprawa z pszczelarstwem a tym bardziej z pszczelarstwem PN.

I teraz w świetle powyższego, o co właściwie się rozchodzi? Czy o PN? W takim razie jest to Klub Tańczących Kadryla, lub coś równie niszowego (admin skasował link do mojej strony, ale trudno o coś bardziej niszowego od stenografii), a nie realny cel. A może chodzi o pszczołę, która w tych warunkach jeżeli nie rozkwitnie, to chociaż przeżyje?
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#83
(23.03.2016, 13:21)flamenco108 napisał(a):
(23.03.2016, 12:58)bonluk napisał(a):  Coraz więcej jest monokultur i upraw nieprzydatnych dla pszczół i na takich ternach raczej ciężka sprawa z pszczelarstwem a tym bardziej z pszczelarstwem PN.

I teraz w świetle powyższego, o co właściwie się rozchodzi? Czy o PN? W takim razie jest to Klub Tańczących Kadryla, lub coś równie niszowego (admin skasował link do mojej strony, ale trudno o coś bardziej niszowego od stenografii), a nie realny cel. A może chodzi o pszczołę, która w tych warunkach jeżeli nie rozkwitnie, to chociaż przeżyje?

O tuż to... Sprawdzał ktoś czy przeżyje przez x lat? Przecież nie pisze, że jest to niemożliwe ale będzie pewnie trudne.
A że PN to niszowa spraw chyba nie trzeba do tego porównań do innych zajęć... Dla Ciebie co jest realnym celem w PN? Tylko poprzez własne doświadczenia z pszczołami na swoim terenie możesz sprawdzić czy ten realny cele jest naprawdę realny.

P.S. W sprawie skasowani pisz do admina i z nim wyjaśniaj sprawę...
Cytuj ten post
#84
(23.03.2016, 13:11)MN napisał(a): W mojej okolicy 3 lata temu pozakładali pod dotacje z UE łąki z motylkowymi. Lucerna, koniczyna biała, czerwona, czego byście nie chcieli, było wszystko na tych łąkach. Dziewanny, mlecze, wyka, maki, gorczyca polna, chabry, żmijowce... Sprowadziłem kazukazy licząc na pyszny miodek z czerwonej koniczyny, bo tej było mnóstwo. Łąka koszona jest na początku maja i pod koniec czerwca. Zakwitnąć zdąży biała koniczyna. Reszta jak popada to niemrawo odbija w sierpniu, ale to już "po ptokach".
A wszyscy mi tych łąk zazdrościli Język

Jest jeszcze kwestia ile tego kaukaza było w kaukazie. Z resztą nie ma co gdybać. Była pszczoła nie nosiła czy nosiła i tyle.
Cytuj ten post
#85
(23.03.2016, 13:46)bonluk napisał(a): P.S. W sprawie skasowani pisz do admina i z nim wyjaśniaj sprawę...

A co tu wyjaśniać. Kasuje wszystkim "reklamy" w sygnaturach. Co by tam nie było.
Cytuj ten post
#86
Nie traktujcie tego jak reklamę, ale kazukazy od Piotra Różyńskiego uznaję za jedne z najlepszych pszczół z jakimi pracowałem. Co w nich jest z kaukaza nie wiem, ale na czerwonej koniczynie żerują Uśmiech
Cytuj ten post
#87
(23.03.2016, 13:46)bonluk napisał(a): O tuż to... Sprawdzał ktoś czy przeżyje przez x lat? Przecież nie pisze, że jest to niemożliwe ale będzie pewnie trudne.
A że PN to niszowa spraw chyba nie trzeba do tego porównań do innych zajęć... Dla Ciebie co jest realnym celem w PN? Tylko poprzez własne doświadczenia z pszczołami na swoim terenie możesz sprawdzić czy ten realny cele jest naprawdę realny.
No właśnie, czy chodzi o cel czy drogę? Tzn. czy celem jest PN czy PL (pszczoła lokalna)? W statucie brzmi to tak:

ciach...
My, Pszczelarze z terenu całej Polski, zauważając potrzebę powrotu do korzeni pszczelarstwa i konieczność propagowania zasad pszczelarstwa naturalnego, postanawiamy się zrzeszyć w Stowarzyszeniu, którego celem będzie odwrót od negatywnych tendencji nowoczesnego pszczelarstwa oraz powrót do zasad selekcji pszczoły miodnej sprzyjającej ewolucji gatunku w kierunku przystosowania do bieżących warunków środowiska, wypracowanie metod sprzyjających naturalnej tolerancji na zagrożenia obecne w pasiekach, a zwłaszcza na roztocze Varroa Destructor.

Hmmm... No, nie potrafię powiedzieć. Wygląda na to, że chodzi zarówno o drogę, jak i cel. Czyli nie tylko chodzi o konkretną pszczołę, ale też metody, jakimi się ją osiągnie.
Paragraf 5. daje nawet przewagę drodze nad celem. Tak mi się wydaje. Stąd wniosek, że na tym forum dyskusja "dlaczego?" oraz "po co?" jest bezprzedmiotowa. Pozostaje już tylko "jak?", zastrzeżeniem, że tylko metodami naturalnymi. Tutaj jeszcze się można pospierać, które to metody. Oczko

(23.03.2016, 13:46)bonluk napisał(a): P.S. W sprawie skasowani pisz do admina i z nim wyjaśniaj sprawę...
Ale ja nie płaczę, tylko konkluduję fakt. Niech admin czyni swą powinność.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#88
flamenco...
Statut i regulamin został tak skonstruowany żeby, praktycznie każdy pszczelarz mógł wstąpić do stowarzyszenia z takiego etapu na jakim jest obecnie przy wdrożeniu założeń PN na połowie pasieki . To co kto robi u siebie na pasiece w ramach PN to już jego prywatna sprawa. Nie odnoś wszystkiego do całości jakby każdy myślał jednakowo...

Dyskutować można o czym tylko dusza zapragnie aby miało to związek z pszczelarstwem.

Zadajesz pytania ale nie odpowiadasz na zdane Tobie... Jaki Ty masz cel długofalowy w pszczelarstwie i czy wierzysz w pszczoły bez leczenia?

P.S. a czy ktoś napisał, że płaczesz?
Cytuj ten post
#89
(23.03.2016, 14:33)flamenco108 napisał(a):
(23.03.2016, 13:46)bonluk napisał(a): O tuż to... Sprawdzał ktoś czy przeżyje przez x lat? Przecież nie pisze, że jest to niemożliwe ale będzie pewnie trudne.
A że PN to niszowa spraw chyba nie trzeba do tego porównań do innych zajęć... Dla Ciebie co jest realnym celem w PN? Tylko poprzez własne doświadczenia z pszczołami na swoim terenie możesz sprawdzić czy ten realny cele jest naprawdę realny.
No właśnie, czy chodzi o cel czy drogę? Tzn. czy celem jest PN czy PL (pszczoła lokalna)? W statucie brzmi to tak:

ciach...
My, Pszczelarze z terenu całej Polski, zauważając potrzebę powrotu do korzeni pszczelarstwa i konieczność propagowania zasad pszczelarstwa naturalnego, postanawiamy się zrzeszyć w Stowarzyszeniu, którego celem będzie odwrót od negatywnych tendencji nowoczesnego pszczelarstwa oraz powrót do zasad selekcji pszczoły miodnej sprzyjającej ewolucji gatunku w kierunku przystosowania do bieżących warunków środowiska, wypracowanie metod sprzyjających naturalnej tolerancji na zagrożenia obecne w pasiekach, a zwłaszcza na roztocze Varroa Destructor.

Hmmm... No, nie potrafię powiedzieć. Wygląda na to, że chodzi zarówno o drogę, jak i cel. Czyli nie tylko chodzi o konkretną pszczołę, ale też metody, jakimi się ją osiągnie.
Paragraf 5. daje nawet przewagę drodze nad celem. Tak mi się wydaje. Stąd wniosek, że na tym forum dyskusja "dlaczego?" oraz "po co?" jest bezprzedmiotowa. Pozostaje już tylko "jak?", zastrzeżeniem, że tylko metodami naturalnymi. Tutaj jeszcze się można pospierać, które to metody. Oczko

(23.03.2016, 13:46)bonluk napisał(a): P.S. W sprawie skasowani pisz do admina i z nim wyjaśniaj sprawę...
Ale ja nie płaczę, tylko konkluduję fakt. Niech admin czyni swą powinność.

Kolego

Jak łysy, siwy, uparty, wredny, "sandinista" czyt. "rewolucjonista" czyli ja Oczko Jest w tej grupie. Znaczy to coś Pomysł Serce
Cytuj ten post
#90
(23.03.2016, 11:47)flamenco108 napisał(a): W tej analogii chciałem zwrócić uwagę na fakt, że środowisko, w którym żyją dziś pszczoły, zostało bardzo zmienione. Czerpanie od Eskimosów i Hindusów ma sens pod warunkiem, że walczymy jednak o dobrze przystosowaną do prawdziwych, a nie wydumanych lokalnych warunków pszczołę. A prawdziwe warunki to chemizacja, monokultura, przemysł... A nie kwiatki na miedzy, ognicha w ziemniakach i chabry w pszenicy.

(23.03.2016, 12:00)MN napisał(a): Celna uwaga, ale o tym już dawnooooo pisałem i jakoś dla Bartka to nigdy nie był argument, bo na Zachodzie się da Uśmiech

Szanowni Koledzy Uśmiech
analogia z Eskimosem była celowo przerysowana - wyraźnie to napisałem i podkreśliłem. te nieprzystosowania mogą być mniejsze, subtelniejsze. Amerykańscy pszczelarze organiczni, których czytuję i którzy są dla mnie autorytetem twierdzą, że mała subtelność może dać różnicę pomiędzy życiem i śmiercią - weźmy przykład małego wianuszka miodu w ostatnich dniach zimy. te które go mają przetrwają, te, które go nie mają umrą z głodu. Organizmy zewnętrznie i w podstawowych cechach są bardzo podobne - często dla nas nierozróżnialne, co zresztą jest dla mnie podstawowym powodem dla którego nie selekcjonuję "ręcznie", a zdaję się na przyrodę - to subtelności decydują o życiu i śmierci (ciut zwinniejsza antylopa ucieknie gepardowi, a 5% mniej zwinna da się upolować itp - znów przykład łopatologiczny i duże uproszczenie). 
Dla pszczelarzy ważne jest, że ma być miód. I oceniają, że jedna rodzina dała 60 kg, a druga 15 kg. Obie "żyją" i "wyglądają na zdrowe". I co? chcecie mi powiedzieć, że wiecie w której jest ta "kropelka" która zadecyduje o przeżyciu lub śmierci? Jeżeli tak, to albo jesteście geniuszami obserwacji, albo mówi przez Was pycha. Oczko ... No albo umiecie rozmawiać z pszczołami niczym Bee-Whisperer Duży uśmiech tacy też są Duży uśmiech

Co do tych wydumanych warunków naturalnych... To o czym piszecie to jest nieprawdopodobne nieporozumienie... Dla mnie Michale to nie był argument, bo ja nie szukam przystosowania do wydumanych warunków. Szukam przystosowania do MOICH LOKALNYCH warunków - jakie by nie były. I dlatego też piszę - i powtarzam to za moimi autorytetami z USA - że pszczoła ma być przystosowana lokalnie tam gdzie jest pasieka, a sprowadzanie pszczół jest niezbędne na start, bo od czegoś trzeba zacząć... Można sprowadzać pszczoły tolerujące warrozę z całego świata, tylko co z tego jak one nie będą tolerowały naszej odmiany nosemy, albo miejscowego miodu spadziowego pełnego mikroorganizmów układu trawiennego mszyc. Sprowadzenie pszczoły "odpornej" to jest start, a nie koniec selekcji. Dowód na to macie w doświadczeniach tegorocznych Bonluka. 

To nieporozumienie wyjaśniałem wielokrotnie tu na forum. W ostatnim moim wpisie na blogu wyjaśniłem to ponownie. Dlatego też Michał nie dociera do mnie Twój argument, bo nie dotyczy tego o czym piszę. 

Poniżej ten fragment z mojego bloga.

Cytat:Powrót pszczół do natury


Większość wciąż zarzuca pszczelarzom naturalnym, że ci chcą wrócić do tego co było 100 lat temu, choć warunki całkowicie się zmieniły.
Bzdura.
Nie możemy wracać - bo jak słusznie zauważają krytycy - warunki się zmieniły. Musimy umożliwić pszczołom obecnie występującym dostosowanie do bieżących warunków. "Powrót do natury" jest skrótem myślowym i oznacza, że chcemy wrócić do zasad doboru naturalnego i zasad selekcji naturalnej jakie funkcjonują od powstania życia na planecie, czyli od około 3 miliardów lat. W efekcie pszczoła będzie inna niż 100 lat temu, bo i warunki są inne.
Nie zmienia to natomiast faktu, że dzika pszczoła sprzed 100 lat zapewne lepiej dostosowałaby się do dzisiejszych "dzikich" warunków, niż pszczoła hodowlana. Ta pierwsza była bardziej plastyczna i lepiej reagowała na środowisko. Ta druga nie potrafi podejmować decyzji
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post