definicja PN
#31
Jak tam uważam, że definicja taka pełna, kompletna PN to pszczoły bez leczenie, zabudowa swobodna bez węzy, ul/mieszkanie z naturalnych materiałów, pokarm tylko miodowy.
Co do wpływu różnych substancji na środowisko ulowe to racja na pewno podanie do ula olejków eterycznych czy tymolu w pewnym stopniu zaburzy to środowisko ale myślę, że proces ten po jakimś czasie wróci do równowagi. Według mnie większy wpływ ma trzymanie pszczół na płytach OSB z których przez cały okres uwalniają się szkodliwe substancje i na pewno nie są to olejki eteryczne pochodzenia naturalnego... Dlatego trzeba patrzeć całościowo na problem...
Cytuj ten post
#32
Kuba, ja się zgodzę, ze wszystkim co piszesz.
Ale jednak chodzi o znalezienie jakiejś równowagi pomiędzy tym co naturalne i dobre, a tym, że jesteśmy pszczelarzami. Tak samo można by pisać, że "tylko barcie" i bez żadnej ingerencji (bo każda zaburza pewną równowagę). a przecież sam trzymasz pszczoły w ulach z wyjmowanymi ramkami itp.
Każdy inaczej tą równowagę widzi i inne rzeczy chce zachować.

Łukasz, co do OSB - zgoda. czuję się winny :-)

ale czy to ma gorszy wpływ niż regularne leczenie (jakąkolwiek substancją?) to nie wiem...
będę się starał jakieś substytut tego znaleźć. Muszę poszukać jakichś desek po 1 - 1,5 cm i będę coś z nich zbijał.
Weź pod uwagę, że "stała" i to tak naprawdę stała obecność jakiejś substancji wywiera wpływ na ekosystem, do którego ekosystem się dostosowuje. Nie próbuję przez to powiedzieć, że jak będziemy stale wywozić toksyczne odpady na pola to to będzie neutralne (tj. nie wpłynie na ten ekosystem). Mówię tylko, że stała niewielka dawka - nawet bardzo toksycznej substancji, czy szkodliwego oddziaływania - wpływa na organizmy poprzez przystosowanie ich do życia w tej substancji/oddziaływaniu. Oczywiście, jeżeli jest niewielka. A myślę, że OSB ma takie niewielkie oddziaływanie.
Polecam do obejrzenia film o przyrodzie w Czarnobylu.

Nie usprawiedliwiam się tym w stosowaniu OSB na dennice i powałki (to jest po prostu niestety "wygodny" materiał...). Po prostu wydaje mi się, że to jest dla ekosystemu ulowego bardziej "neutralne" niż wprowadzanie co jakiś czas dawek "śmiertelnych".
Cytuj ten post
#33
(26.03.2015, 08:48)MrDrone napisał(a):
(26.03.2015, 08:39)Borówka napisał(a): Miód nie zawiera po prostu węglowodanów. To jest mylne pojmowanie natury rzeczy.

Jak to nie zawiera? a czym są cukry w miodzie? wytłumacz to proszę, bo może coś źle rozumiem.

Już napisałem skrótowo. Węglowodany są tylko częścią składową. Są one upakowane z enzymami i tworzą witalną harmonijną skomplikowaną strukturę. Na poziomie molekularnym, entropii, witalności, fizyki kwantowej. Jak w każdej naturalnej surowej żywności na świecie. Może napisze na ten temat obszerniejszy artykuł to Ci się rozjaśni. Skoro by było tak jak mówisz, to mógłbyś się odżywiać proszkiem aminokwasowym, cukrem i olejem samochodowym. Powodzenia. Duży uśmiech

Każda substancja oczyszczona ze zniszczoną strukturą i wysoką entropią jeśli trafia do organizmu bez odpowiedniego kompleksu jaki stworzyła dla niej natura musi się odbić na zdrowiu organizmu żywego choćby i rośliny. Różnica taka sama kiedy nawozisz czystą rafinowaną wyekstrahowaną solą a kompostem czy obornikiem.
Jeżeli zwierzę wchłania czysty cukier to organizm musi uzupełnić brakujące ognika potrzebne do zmetabolizowania tego składnika z własnych zapasów np. organów. Tym samym jego możliwości samouzdrawiania w tym odporność są daleko mniejsze. Na jedną rzecz pomoże ale kosztem dwóch, trzech innych punktów w organizmie gdzie dojdzie do rozbilansowania homeostazy naturalnej. Oczywiście jeśli dasz mnie kilogramów cukru niż więcej. Jeśli zostawisz im pół na pół to będzie lepiej niż nic. Wiadomo. Ale pragnę uświadomić, ze każda dawka ma więcej wad niż zalet jeśli chodzi o zdrowie populacji pszczół.

Tutaj Paul Chek wyjaśnia to skrótowo.
https://www.youtube.com/watch?v=KvSoL7OQ9eY
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#34
Jak można to robić. Czytałem, ze kiedyś przed erą cukru po prostu jeśli brakowało pokarmu bo dany sezon był wyjątkowo niepomyślny to się po prostu oddawało część miodu pszczołom na jesieni który się zabrało wcześniej.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#35
(26.03.2015, 09:19)MrDrone napisał(a): a przecież sam trzymasz pszczoły w ulach z wyjmowanymi ramkami itp.

Zamierzam z tego zrezygnować i ograniczyć wyjmowanie do minimum jeśli w ogóle. Zimować bez uszczuplania gniazda i bez wyjmowania radem. Manipulacje plastrami też uważam za mało naturalne.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#36
Przyrownujac olejki eteryczny czy dawki 5 g tymolu do OSB to ja wolę już te dawki "śmiertelne" jak to nazwales.
Cytuj ten post
#37
Kuba - jeszcze raz: zgoda ze wszystkim.

Ale nie demonizujmy zgubnego wpływu małych dawek "czystego" cukru na pszczoły. I pamiętaj, że piszę to z punktu widzenia tego, że sam chcę zimować w miarę możliwości 100% na miodzie. Po prostu jak mi się nie uda to nie kupię miodu bo też może się okazać, że np. jest przegrzany, albo z domieszką cukru, albo z pozostałościami rozkładu amitrazy itp itd. Wolę podać 4 -5 litrów syropu cukrowego...
Nie wiem czy mogę to napisać publicznie, ale przypominam, że sam zjadłeś z nami pizzę... ;-)) hahaha
Cytuj ten post
#38
(26.03.2015, 09:19)MrDrone napisał(a): Kuba, ja się zgodzę, ze wszystkim co piszesz.
Ale jednak chodzi o znalezienie jakiejś równowagi pomiędzy tym co naturalne i dobre, a tym, że jesteśmy pszczelarzami. Tak samo można by pisać, że "tylko barcie" i bez żadnej ingerencji (bo każda zaburza pewną równowagę). a przecież sam trzymasz pszczoły w ulach z wyjmowanymi ramkami itp.
Każdy inaczej tą równowagę widzi i inne rzeczy chce zachować.

Pytałeś to napisałem. Dla mnie stosowanie olejków eterycznych jest bardziej PN niż cukier i inwerty czy ciasto.

Choć uważam, ze stężenie substancji bioaktywnych w takich wyekstrahowanych olejkach jest niebezpiecznie duże.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#39
(26.03.2015, 09:34)MrDrone napisał(a): Kuba - jeszcze raz: zgoda ze wszystkim.

Ale nie demonizujmy zgubnego wpływu małych dawek "czystego" cukru na pszczoły. I pamiętaj, że piszę to z punktu widzenia tego, że sam chcę zimować w miarę możliwości 100% na miodzie. Po prostu jak mi się nie uda to nie kupię miodu bo też może się okazać, że np. jest przegrzany, albo z domieszką cukru, albo z pozostałościami rozkładu amitrazy itp itd. Wolę podać 4 -5 litrów syropu cukrowego...
Nie wiem czy mogę to napisać publicznie, ale przypominam, że sam zjadłeś z nami pizzę... ;-)) hahaha

Nie zmieniaj tematu. Co ma piernik do wiatraka.

Zgadzam się, że o truciźnie decyduje stężenie i ilość.

4-5 litrów 70% syropu to nie jest dla mnie mała dawka. Mała dawka to by było szklanka syropu. Duży uśmiech
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#40
(26.03.2015, 09:34)MrDrone napisał(a): Ale nie demonizujmy zgubnego wpływu małych dawek "czystego" cukru na pszczoły. I pamiętaj, że piszę to z punktu widzenia tego, że sam chcę zimować w miarę możliwości 100% na miodzie. Po prostu jak mi się nie uda to nie kupię miodu bo też może się okazać, że np. jest przegrzany, albo z domieszką cukru, albo z pozostałościami rozkładu amitrazy itp itd. Wolę podać 4 -5 litrów syropu cukrowego...

To ja wolę dać surowy miód nawet z pozostałościami rozkładu amitrazy.
Im zdrowszy organizm tym lepiej sobie radzi z małymi dawkami różnych toksyn.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#41
(26.03.2015, 09:30)bonluk napisał(a): Przyrownujac olejki eteryczny czy dawki 5 g tymolu do OSB to ja wolę już te dawki "śmiertelne" jak to nazwales.

Łukasz, ja nie wiem jak bardzo to OSB "paruje" do ula.
Wiem, że to straszny syf. Nie musisz mnie przekonywać. Od samego początku zastanawiałem się nad innymi rozwiązaniami... Na pewno deska będzie lepsza (o ile np. nie będzie zaprawiona impregnatem).

Ale dawka śmiertelna - zabija co w ulu żyje. Żeby ekosystem odbudować muszą się pojawić ponownie te organizmy, które znów zmieciesz za parę tygodni/miesięcy itp. W międzyczasie nisze zapełniają się z tego co jest aktualnie najbardziej ekspansywne
Mikroorganizmy natomiast mają czas na ewoluowanie w środowisku mikroskopijnych dawek. Co miesiąc czy rok (nie wiem, nie znam się, nie szukałem badań na ten temat) oddziałwywanie OSB maleje, bo substancje systematycznie odparowują.
Jeszcze raz podkreślam - nie uważam tego za dobre rozwiązanie. Bilansując wszystko zdecydowałem się na razie tego używać i nie jestem z tego ani dumny ani zadowolony...
Cytuj ten post
#42
Zgoda z Łukaszem. OSB jest słabe dla mnie. Duży uśmiech


Bartek nie wypominaj mi, ze nie jestem 100% bo to jest śmieszne. Ja przecież sam od siebie tego nie oczekuje ani od innych. Pytałeś to napisałem. Mam gdzie swój ideał 100% i wiadomo, ze we współczesnych czasach go raczej nie osiągnę. Należy jednak mieć ten ideał przed sobą aby widzieć przed sobą szczyt nawet jeśli nie wejdzie się na samą górę.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#43
Nie demonizujmy małych dawek tymolu. Tymol w małych stężeniach jest raczej roztworem bakteriostatycznym a nie bakteriobójczym. To nie jest antybiotyk.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#44
(26.03.2015, 09:38)Borówka napisał(a): Nie zmieniaj tematu. Co ma piernik do wiatraka.

Zgadzam się, że o truciźnie decyduje stężenie i ilość.

4-5 litrów 70% syropu to nie jest dla mnie mała dawka. Mała dawka to by było szklanka syropu. Duży uśmiech

Ja nie mówię, że masz podać 4 - 5 litrów w jednej dawce.
Można dawać np. po literku co tydzień w sierpniu. czy co parę dni w czasie kwitnienia nawłoci. Wtedy pszczoły zbierają jeszcze co zbierają, a dostają domieszki syropu, który mieszają z miodem naturalnym.

Piernik do wiatraka ma tylko tyle, że jednorazowe czy niewielkie dawki czegoś co nie pomaga (lub szkodzi) w ogólnym bilansie nie spowodują załamania zdrowia czy siły populacji.
Cytuj ten post
#45
(26.03.2015, 09:47)MrDrone napisał(a):
(26.03.2015, 09:38)Borówka napisał(a): Nie zmieniaj tematu. Co ma piernik do wiatraka.

Zgadzam się, że o truciźnie decyduje stężenie i ilość.

4-5 litrów 70% syropu to nie jest dla mnie mała dawka. Mała dawka to by było szklanka syropu. Duży uśmiech

Ja nie mówię, że masz podać 4 - 5 litrów w jednej dawce.
Można dawać np. po literku co tydzień w sierpniu. czy co parę dni w czasie kwitnienia nawłoci. Wtedy pszczoły zbierają jeszcze co zbierają, a dostają domieszki syropu, który mieszają z miodem naturalnym.

Piernik do wiatraka ma tylko tyle, że jednorazowe czy niewielkie dawki czegoś co nie pomaga (lub szkodzi) w ogólnym bilansie nie spowodują załamania zdrowia czy siły populacji.

Ale po co?
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#46
(26.03.2015, 09:45)Borówka napisał(a): Zgoda z Łukaszem. OSB jest słabe dla mnie. Duży uśmiech


Bartek nie wypominaj mi, ze nie jestem 100% bo to jest śmieszne. Ja przecież sam od siebie tego nie oczekuje ani od innych. Pytałeś to napisałem. Mam gdzie swój ideał 100% i wiadomo, ze we współczesnych czasach go raczej nie osiągnę. Należy jednak mieć ten ideał przed sobą aby widzieć przed sobą szczyt nawet jeśli nie wejdzie się na samą górę.

Zgoda z Wami. OSB jest dramatyczne dla mnie też ;-)

nie wypominam Ci niczego. Piszę tylko, że każdy idzie na pewne ustępstwa. Wątek ma właśnie przedstawić różne podejścia :-)
Cytuj ten post
#47
(26.03.2015, 09:50)Borówka napisał(a): Ale po co?

Po to, żeby nie doprowadzić do głodu i żeby rodziny nie padły w zimie czy na przedwiośniu.
Ja mówię o sytuacji, kiedy oceniasz, że pożytki są słabe, miodu nie przybywa itp.
Jeżeli nie ma takiej potrzeby to też jestem przeciwny podkarmianiu. Przecież o tym tylko piszę.
Cytuj ten post
#48
(26.03.2015, 09:52)MrDrone napisał(a):
(26.03.2015, 09:50)Borówka napisał(a): Ale po co?

Po to, żeby nie doprowadzić do głodu i żeby rodziny nie padły w zimie czy na przedwiośniu.
Ja mówię o sytuacji, kiedy oceniasz, że pożytki są słabe, miodu nie przybywa itp.
Jeżeli nie ma takiej potrzeby to też jestem przeciwny podkarmianiu. Przecież o tym tylko piszę.

Niektóre padną, niektóre nie. Dokładnie jak w przypadku warrozy. Jakby miały miód z wcześniejszych pożytków to szanse, ze padną są mniejsze. Po za tym taki głód lekki też może być dla nich dobry w ogólnym bilansie. Nie wiadomo jak to jest do końca.
Ja cenił będę bardziej te pszczoły które przezywają okresy posuchy. 
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#49
No to czemu im kupiłeś miodu w zeszłym roku?
Cytuj ten post
#50
Tylko dla sztucznych rodzin bo je sztucznie zrobiłem późno bo w sierpniu więc od samego początku nie było to PN.

Ale dokarmianie miodem dla mnie jest ok. Pisałem o tym.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#51
Nie rozmawiamy o tym co każdy robi w swojej pasiece ale czym jest PN a to przecież teoretyczna dyskusja w dużej części w naszym gronie. Oczko
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#52
(26.03.2015, 09:56)Borówka napisał(a):
(26.03.2015, 09:52)MrDrone napisał(a): Po to, żeby nie doprowadzić do głodu i żeby rodziny nie padły w zimie czy na przedwiośniu.
Ja mówię o sytuacji, kiedy oceniasz, że pożytki są słabe, miodu nie przybywa itp.
Jeżeli nie ma takiej potrzeby to też jestem przeciwny podkarmianiu. Przecież o tym tylko piszę.

Niektóre padną, niektóre nie. Dokładnie jak w przypadku warrozy. Jakby miały miód z wcześniejszych pożytków to szanse, ze padną są mniejsze. Po za tym taki głód lekki też może być dla nich dobry w ogólnym bilansie. Nie wiadomo jak to jest do końca.
Ja cenił będę bardziej te pszczoły które przezywają okresy posuchy. 

Kuba czasami jak Cię czytam to wysłałbym Cię do biblioteki, żebyś poczytał o biologii pszczół a w szczególności o wpływie ilości pokarmu w gnieździe na rodzinę pszczelą Oczko
Jak nie ma pokarmu w gnieździe lub jest go mało to matka jest ograniczona w czerwieniu. Jak jest mało czerwiu, to za miesiąc z super rodziny robi się słabiak. Słabiak jest mniej odparny na wszelkie zagrożenia z zewnątrz, choroby, podtrucia, rabunki itp. Choćbyś mu dał na koniec sezonu miód zabrany wcześniej to i tak na przeżycie ma małe szanse, bo braknie pszczoły do wygrzania kłębu. Głód nigdy nie jest dobry, zawsze odbija się negatywnie na rodzinie, wcześniej lub później.
Cytuj ten post
#53
Czytałem co nieco o biologii. Na tyle wystarczająco aby zrozumieć jak szkodliwą działalnością jest karmienie cukrem dla pszczół.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#54
Co do głodu to napisałem, że to tylko wątpliwa hipoteza.
Nie zmienia to nijak mojego stanowiska wobec cukru. Można karmić miodem.

Czytałem co nieco o biologii. Na tyle wystarczająco aby zrozumieć jak szkodliwą działalnością jest karmienie cukrem dla pszczół.

Po za tym mnie interesuje rola darwinizmu w biologii pszczół i jej zdrowej kondycji. Słabiak jest wielce prawdopodobne, ze powinien paść. Nie zamierzam utrzymywać sztucznie słabiaków także nie jest to dla mnie argument.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#55
Kuba, rozmawiamy właśnie o tym jak każdy widzi PN i co to dla niego znaczy. Jakie ingerencje uznaje za PN a jakie nie. itp. Więc musimy się powoływać na nasze pasieki i konkrety.

Szymon, ja popieram w dużej mierze Kubę. Jak nie ma pokarmu co do zasady niech pszczoły ograniczą matki w czerwieniu. My mamy inne podejście niż Ty, bo uważamy, że naturalne pożytki powinny wpływać na naturalny rozwój rodziny.
Ty chciałbyś pszczelarstwa naturalnego, ale z pszczołą nienaturalną - czyli taką, która tworzy "superkolonie", bo wydaje Ci się, że to lepiej... Więc PN tak, ale naturalny rozwój rodziny nie...
Rodzina co do zasady powinna dostosować się swoim rozwojem i wielkością do pożytków. Czasem słabiak będzie miał większe szanse, bo ma wolniejszy rozwój i mniej zjada pokarmu. Więc teoretycznie okres głodu powinien przetrwać sam. Puść Buckfasta na głód bez dokarmiania i nie ma szans, bo to jest pszczoła, która ma wbudowaną potrzebę stałego czerwienia do chwili kiedy nie zje ostatniego grama miodu. A puść "pszczołę naturalną" i się ograniczy w rozwoju i przetrwa.

Ale trzeba rozróżnić sytuacje długotrwałego głodu czy przygotowania do zimy. Ja uważam, że pszczoły należałoby wspomóc bo cośniecoś im zabieramy. Jeżeli miałbym pszczoły po to, żeby mieć pszczoły, a nie też dla miodu, to zgodzę się z Kubą. Bo jak nawet będzie rok głodu, to rodzina powinna mieć coś choćby z zeszłego roku, tak jak to często bywa w naturze w obszernych dziuplach, gdzie co roku coś donoszą...
Ale jeżeli ja im "kradnę" to ograniczam pokarm, który byłby w gnieździe gdybym nie kradł... Więc powinienem im to oddać. Problem jest dla mnie ile im mogę zabrać, żebym (optymalna sytuacja) nie musiał im nic dodawać... Jak im wezmę, a przyjdzie głód, którego nie mogłem przewidzieć, to wg mnie powinienem im to oddać...
Cytuj ten post
#56
(26.03.2015, 10:20)MrDrone napisał(a): Kuba, rozmawiamy właśnie o tym jak każdy widzi PN i co to dla niego znaczy. Jakie ingerencje uznaje za PN a jakie nie. itp. Więc musimy się powoływać na nasze pasieki i konkrety.

Szymon, ja popieram w dużej mierze Kubę. Jak nie ma pokarmu co do zasady niech pszczoły ograniczą matki w czerwieniu. My mamy inne podejście niż Ty, bo uważamy, że naturalne pożytki powinny wpływać na naturalny rozwój rodziny.
Ty chciałbyś pszczelarstwa naturalnego, ale z pszczołą nienaturalną - czyli taką, która tworzy "superkolonie", bo wydaje Ci się, że to lepiej... Więc PN tak, ale naturalny rozwój rodziny nie...
Rodzina co do zasady powinna dostosować się swoim rozwojem i wielkością do pożytków. Czasem słabiak będzie miał większe szanse, bo ma wolniejszy rozwój i mniej zjada pokarmu. Więc teoretycznie okres głodu powinien przetrwać sam. Puść Buckfasta na głód bez dokarmiania i nie ma szans, bo to jest pszczoła, która ma wbudowaną potrzebę stałego czerwienia do chwili kiedy nie zje ostatniego grama miodu. A puść "pszczołę naturalną" i się ograniczy w rozwoju i przetrwa.

Ale trzeba rozróżnić sytuacje długotrwałego głodu czy przygotowania do zimy. Ja uważam, że pszczoły należałoby wspomóc bo cośniecoś im zabieramy. Jeżeli miałbym pszczoły po to, żeby mieć pszczoły, a nie też dla miodu, to zgodzę się z Kubą. Bo jak nawet będzie rok głodu, to rodzina powinna mieć coś choćby z zeszłego roku, tak jak to często bywa w naturze w obszernych dziuplach, gdzie co roku coś donoszą...
Ale jeżeli ja im "kradnę" to ograniczam pokarm, który byłby w gnieździe gdybym nie kradł... Więc powinienem im to oddać. Problem jest dla mnie ile im mogę zabrać, żebym (optymalna sytuacja) nie musiał im nic dodawać... Jak im wezmę, a przyjdzie głód, którego nie mogłem przewidzieć, to wg mnie powinienem im to oddać...

I tu pełna zgoda. Uśmiech

Nie pisałem o długotrwałym głodzie a o "lekkim" czyli krótkotrwałym. Podejrzewam tylko, że "jechanie" jakiś tydzień lub dwa na lekkim deficycie kalorycznym może być sumarycznie długofalowo w jakiś sposób korzystne dla optymalnego zdrowia populacji. Nie mam na ten temat naukowych argumentów względem pszczół a tym bardziej dowodów. To tylko luźna hipoteza.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#57
Panowie bo widzę, że zaczynamy się zapędzać w kozi róg... Wszystko można podważyć i zanegować bo "coś tam" ale jakbyśmy chcieli mieć takie idealne PN to cóż trzeba by dziać barcie czy czy szykować jakieś kłody... Najlepiej jakby jeszcze to były stare drzewa w których tętni życie i pełno jest różnych substancji biologicznych.
Niestety trzeba dokonywać jakichś wyborów i mieć w głowie koncepcję jak najbardziej zbliżoną do PN... Czy cukier szkodzi nie mam pojęcia w jakim stopniu ale wiem, że brak żelaznego zapasu w gnieździe to ogromny stres dla rodziny pszczelej i narażenie jej na zachwianie odporności. W takim wypadku lepszy dla mnie jest cukier niż jego brak w ulu. Nie wiem czy się da jakoś ocenić czy dana ilość substancji np. olejku eterycznego podana do rodziny (jak siła rodziny?) na gniazdo (jaka wielkość gniazda, kubatura ?) może w znacznym stopniu zaburzyć środowisko ulowe i na jak długo... ? Według Bartka każda ilość zaburza to środowisko i niszczy naturalną barierę biologiczną pszczelego gniazda. Według mnie nie jestem w stanie tego prawidłowo ocenić.
Cytuj ten post
#58
(26.03.2015, 10:20)MrDrone napisał(a): Puść Buckfasta na głód bez dokarmiania i nie ma szans, bo to jest pszczoła, która ma wbudowaną potrzebę stałego czerwienia do chwili kiedy nie zje ostatniego grama miodu. A puść "pszczołę naturalną" i się ograniczy w rozwoju i przetrwa.

Tu bym się nie zgodził bo wiem jak to wyglądało w tamtym roku u mnie. Część rodzina na buckfascie się ograniczyła i nie cisnęła matki z czerwieniem a część rodzin była bliska głodu. Dlatego nie można pisać, że buckfast się zagłodzi bo ma pęd na czerwienie i jest bezmyślną pszczołą....
Cytuj ten post
#59
Bartek dawanie pszczołom litr po malutku brzmi lepiej niż 4-5 na raz syropu. Uśmiech

Nie chodziło mi o to, ze każda ilości cukru ma dyskredytować kogoś od nazywania swojej pasieki PN. Jeśli tak to źle zostałem zrozumiany. Chodziło mi o to, że jeśli ktoś dajmy na to stosuje tylko drewno, rezygnuje z nieleczenia a daje cukru tyle aby mieć wszystkie rodziny silne (według niego) to dla mnie jest to mniej PN niż używanie naturalnych olejków eterycznych.

Bardziej PN jest dla mnie zostawianie tyle naturalnych zapasów rodzinom aby miały szanse przeżyć.

Nie zmienia to faktu, że do drugiej połowy XIX wieku gospodarowano bez cukru i jakoś dawano radę.

Co do słabiaków to tez widziałem wiele przykładów na to, że jakieś słabiaki samopas przeżyły a w kolejnym sezonie przyniosły największą ilość miodu. Więc różnie to może być.

W pasiece komercyjnej siłą rzeczy to wszystko jest herezją. Uśmiech
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#60
(26.03.2015, 10:29)bonluk napisał(a): Według Bartka każda ilość zaburza to środowisko i niszczy naturalną barierę biologiczną pszczelego gniazda. Według mnie nie jestem w stanie tego prawidłowo ocenić.

Łukasz, zgoda, że trzeba znaleźć swoją równowagę - o tym właśnie mówię, żeby dyskutować gdzie jest dla kogo granica.

Natomiast nie twierdzę, że "każda ilość", tylko ilość wystarczająca, żeby aktywnie zabić warrozę. Jeżeli pszczoła przyniesie miód tymiankowy to zakładam że nie będzie tam 5 czy 10 g tymolu... (o ile w miodzie tymiankowym tymol jest - zakładam, że tak)
Jeżeli wprowadzi się ilość zdolną zabić kilkaset sztuk roztoczy to zapewniam, że będzie oddziaływać też na mikroflorę. I to chyba można powiedzieć bez badań...
Cytuj ten post