Karmienie na zimę
#1
Pytanie do osób które karmią cukrem. W którym momencie osoba mało doświadczona, jak ja, ma sobie powiedzieć dość, żeby nie przesadzić?
Cytuj ten post
#2
(11.09.2015, 17:11)emzarek napisał(a): Pytanie do osób które karmią cukrem. W którym momencie osoba mało doświadczona, jak ja, ma sobie powiedzieć dość, żeby nie przesadzić?

W czym przesadzić w ilości pokarmu?

Wydaje mi się, że rodzin nie masz byków więc jak dasz 10 l syropu w stosunku 3:2 (c:w) to będzie ok
Cytuj ten post
#3
To zależy, niektórzy dają 20 kg cukru na zimę a niektórzy 10.
W tamtym roku mój plan był taki, aby każda rodzina otrzymała 10 kg cukru w trzech porcjach (niezależnie od ilości zapasu), jednak życie go zweryfikowało - jedne wzięły 10 kg, a inne nie, kilka rodzin wzięło tylko 5 kg. Reszta pokarmu to był miód, ciężko określić ile go było, ale od 20 do 50% całości.
Cytuj ten post
#4
(11.09.2015, 17:46)bonluk napisał(a):
(11.09.2015, 17:11)emzarek napisał(a): Pytanie do osób które karmią cukrem. W którym momencie osoba mało doświadczona, jak ja, ma sobie powiedzieć dość, żeby nie przesadzić?

W czym przesadzić w ilości pokarmu?

Wydaje mi się, że rodzin nie masz byków więc jak dasz 10 l syropu w stosunku 3:2 (c:w) to będzie ok
Rodzinki są małe. 1 korpus WLP. 7-8 ramek. Nie ma ryzyka, że dam im za dużo i nie będą miały na czym siedzieć?
Prawie cały sierpień byly podkarmiane co parę dni po 1l 1:1.
Cytuj ten post
#5
Bush twierdzi, że rodziny muszą mieć puste komórki, żeby do nich wejść i zamknąć kłąb. jest to o tyle istotne, że Marcin nie ma rodzin byków, które sobie poradzą niezależnie od warunków i temperatury. Jak będzie gniazdo zalane w 100 % to pszczoły będą siedzieć na miodzie zamiast na pustej woszczyźnie, a to będzie przewodzić chłód do gniazda, tam gdzie jest matka - tak twierdzi Bush i dla mnie to ma dużo sensu. Miód jest na pewno gorszym izolatorem niż pszczoły w kłębie.

Ja już Marcinowi pisałem, że nie wiem ile dać, bo sam robię to na wyczucie i nie mam wystarczającego doświadczenia.
Myślę, że tu nie chodziło w tym pytaniu o to ile jeszcze podać, żeby nie były głodne, tylko jak ocenić po przeglądzie ramek, że pokarmu wystarczy, a że rodziny dadzą właśnie radę - za głosem Bush'a - zamknąć kłąb nie na miodzie tylko na plastrze - bo nie tylko pszczół tam mniej niż w "byku", ale i woszczyzna jest ograniczona.

Marcin, jak Ci pisałem ja nie wiem. ale na ile mam wyobrażenie o wielkości gniazd Twoich pszczół i dostępnej woszczyzny - wg mnie nie może być pokarmu więcej niż 50% powierzchni. Jak będzie 50% wolne od miodu to raczej kłąb zawiążą bez problemu, a do wiosny im też raczej starczy. to moje zdanie na wyczucie - nie poparte dużym doświadczeniem w tym zakresie.
Cytuj ten post
#6
Zimujesz na tych małych korpusikach ilu? 2-3-4?
Daj im 10 litrów tak jak pisałem w dwóch dawkach i będzie dobrze
Jeżeli będziesz widział, że pszczoły nie mają miejsca to pod korpusy podłóż kolejny pusty. Uwiążą się w ładnym kłębie pod ramkami a częściowo na ramkach.

Czy te Twoje maluch mają te korpusy wypełnione to końca ramkami z woszczyną?
Cytuj ten post
#7
(11.09.2015, 18:51)bonluk napisał(a): Zimujesz na tych małych korpusikach ilu? 2-3-4?
Daj im 10 litrów tak jak pisałem w dwóch dawkach i będzie dobrze
Jeżeli będziesz widział, że pszczoły nie mają miejsca to pod korpusy podłóż kolejny pusty. Uwiążą się w ładnym kłębie pod ramkami a częściowo na ramkach.

Czy te Twoje maluch mają te korpusy wypełnione to końca ramkami z woszczyną?
Dokładnie tak jak pisał Bartek. Korpusy są WLP . Od dołu jest dennica osiatkowana, pusty korpus WLP, zasiedlony korpus WLP (7-8 ramek z woszczyną i 2-3 z zaczętymi językami z wosku), powałka i na górze polkorpus z ociepleniem i na to wysoki daszek. Więc miejsca do wiszenia jeżeli nie potrzeba im woszczyny powinno im chyba wystarczyć.
Na małych korpusikach będzie sobie zimowac trzecia rodzinka która jest u mnie najdłużej i w którą nie ingeruję poza podkarmianiem. Ale to będzie eksperyment.
Cytuj ten post
#8
Jest ok.
Jak masz siatkę to zamknij górę szczelnie.
Cytuj ten post
#9
Emzarek nic nie pękaj. Daj tak jak Ci pisał Łukasz i powinno być ok.
Jak z tych 8 ramek z woszczyną 6 będziesz miał zalanych na 2/3 wysokości od góry to będzie ok.
Większość pokarmu i tak będą potrzebowały na wiosnę a nie w zimę. W razie co to podkarmisz wiosną.
Te 2-3 z zaczętymi językami dałbym do dolnego korpusy niech trochę tłumią podmuchy.

Ja dziś swoim dałem pierwszą dawkę po 6 kg cukru.
Cytuj ten post
#10
Ok, jakby co i tak będzie na was Uśmiech
Cytuj ten post
#11
nie wiem czy im tyle potrzebne... to zależy ile odłożyły.

ja mam sporo rodzinek mniej więcej tej wielkości i daję podobnie jak Marcin po litrze syropu od początku sierpnia. część dostała po 6 - 7 litrów i zbierały cały czas nawłoć odkąd zaczęła nektarować - i mają już wg mnie mniej więcej wystarczająco. dam im jeszcze może po litrze, a może w ogóle.
natomiast parę rodzinek ma delikatne zapasy, ale widać, że większość zjadają - te będą musiały dostać na moje oko po 4 - 6 litrów i będzie musiało im starczyć.

pamiętajcie co pisał Marcin, że daje po litrze co parę dni przez sierpień. te pszczoły były cały czas systematycznie karmione i dozbierały trochę nawłoci, a siły nie mają potężnej. Według mnie ma co ich tak męczyć odparowywaniem jeszcze 10 litrów (o ile odkładały przez ten czas jak większość moich)...

natomiast Marcin chyba za mało napisał ile mają do tej pory odłożone.
Cytuj ten post
#12
Bartek napisałem, że ma mieć na 6 ramkach 2/3 pokarmu to daje w sumie jakieś 10kg.
To ani za dużo ani za mało. Weź pod uwagę, że ciepło może być do końca października, matki mogą jeszcze czerwić i zapasów ubędzie, bo nosić to już nie ma z czego, przynajmniej u mnie.
Te sierpniowe dawki po 1l to wciągnęły już dawno nosem :)
Cytuj ten post
#13
ta ocena ile ma być na ramkach jest właśnie bardziej miarodajna.

nie zgodzę się natomiast, że na pewno "wciągnęły już dawno" ten syrop z sierpnia, bo jak piszę niektóre moje (znacząca większość) - w taki sposób karmione - mają pełny ul "miodu". w mojej ocenie spokojnie na zimę wystarczający. nawłoć trochę odbiła z 2 tygodnie temu i u mnie na niektórych pasieczyskach ostro to zbierają. Nie "towarowo", ale w sam raz żeby dozbierać do tych dawek podawanego syropu - w każdym razie przybywa a nie ubywa. sam się zastanawiałem jak zawiążą kłąb na tym.
a inne to znów zjadły. Więc nie ma reguł - i wiesz o tym lepiej ode mnie ;-)
Cytuj ten post
#14
(11.09.2015, 20:27)MrDrone napisał(a): ta ocena ile ma być na ramkach jest właśnie bardziej miarodajna.

nie zgodzę się natomiast, że na pewno "wciągnęły już dawno" ten syrop z sierpnia, bo jak piszę niektóre moje (znacząca większość) - w taki sposób karmione - mają pełny ul "miodu". w mojej ocenie spokojnie na zimę wystarczający. nawłoć trochę odbiła z 2 tygodnie temu i u mnie na niektórych pasieczyskach ostro to zbierają. Nie "towarowo", ale w sam raz żeby dozbierać do tych dawek podawanego syropu - w każdym razie przybywa a nie ubywa. sam się zastanawiałem jak zawiążą kłąb na tym.

To trzeba Bartek wirować !!! potem podkarmisz Oczko
Cytuj ten post
#15
co mam wirować jak mówię, że od początku sierpnia po litrze syropu daję ;-) hehe

ja wychodzę z założenia, że nawłoć jest dla pszczół. przynajmniej w większości :-)
chcę żeby miały jak najwięcej miodu na zimę w pokarmie.
Cytuj ten post
#16
Wiruj, potem pomyślimy nad nazwą dla tego "miodu" Oczko
Cytuj ten post
#17
Szymon.
Jakbym odwirował to jeszcze musiałbym sprzedać i zarobić... a do tej pory pszczelarstwo kojarzyło mi się ze stałymi wydatkami i bezzwrotnymi inwestycjami... zgubiłbym się w tym, zgłupiałbym i nie wiedziałbym co robić...
hehehe ;-)
Cytuj ten post
#18
(11.09.2015, 20:08)MrDrone napisał(a): nie wiem czy im tyle potrzebne... to zależy ile odłożyły.

ja mam sporo rodzinek mniej więcej tej wielkości i daję podobnie jak Marcin po litrze syropu od początku sierpnia. część dostała po 6 - 7 litrów i zbierały cały czas nawłoć odkąd zaczęła nektarować - i mają już wg mnie mniej więcej wystarczająco. dam im jeszcze może po litrze, a może w ogóle.
natomiast parę rodzinek ma delikatne zapasy, ale widać, że większość zjadają - te będą musiały dostać na moje oko po 4 - 6 litrów i będzie musiało im starczyć.

pamiętajcie co pisał Marcin, że daje po litrze co parę dni przez sierpień. te pszczoły były cały czas systematycznie karmione i dozbierały trochę nawłoci, a siły nie mają potężnej. Według mnie ma co ich tak męczyć odparowywaniem jeszcze 10 litrów (o ile odkładały przez ten czas jak większość moich)...

natomiast Marcin chyba za mało napisał ile mają do tej pory odłożone.

Mógł nawet i po 1,5 l lać co tydzień a i tak może okazać się to mało...
Jeżeli chce to zrobić książkowo to niech rozbebeszy rodzinę i oceni ilość pokarmu... Później przeliczy ile musi jeszcze podać aby rodziny zalały ramki w odpowiednim stopniu a tak to można sobie zgadywać...

Moje 10 l to pewne zalanie bez zaglądania do ula.... wiem, że tyle starczy im na pewno a że pszczół się nie da przekarmić to proponuje wiosenne obserwacje i jak ta nadmiarowa ilość daje rodzinom kopa w rozwoju bez latania wczesną wiosną z ciastami czy słoiczkami.
Rozumiem obawy co do "małości" pokarmu ale co do "nadmiarości" nie bardzo... i znowu to męczenie przerobem ehh już mi się nie chce o tym pisać bo szkoda klepać w klawiaturę...
Cytuj ten post
#19
(11.09.2015, 21:00)bonluk napisał(a): Mógł nawet i po 1,5 l lać co tydzień a i tak może okazać się to mało...
Jeżeli chce to zrobić książkowo to niech rozbebeszy rodzinę i oceni ilość pokarmu... Później przeliczy ile musi jeszcze podać aby rodziny zalały ramki w odpowiednim stopniu a tak to można sobie zgadywać...

ale ja właśnie o tym piszę - i chyba też o to Marcin pytał : czyli jak to ocenić? a nie jak zgadnąć... 

Łukasz, "obawy" co do racjonalności zalewania gniazda na 100% spowodował u mnie Bush. On o tym mówił, że taki zimowy nadmiar wcale dla pszczół nie jest lepszy jeżeli nie mogą odpowiednio zagospodarować gniazda i ułożyć kłębu. rozumiem, że masz swoją opinię na ten temat, ale tamta opinia też jest dla mnie znacząca. 
jeżeli nie muszę im podawać cukru - wymagając od nich dodatkowej pracy, powodując choćby zawilgocenie dodatkowe gniazda przez odparowywanie czy biorąc pod uwagę w ogóle to że cukier na pewno nie jest ich naturalnym pokarmem - to po co to robić? Ja nie jestem wyznawcą teorii, że na kilogram przerobionego cukru umiera ileś tam pszczół (wiem, że takie teorie krążą), ale nie oszukujmy się - jest to ich praca, na którą idzie ich czas i siły. a rodziny moje czy Marcina wcale nie są potężne. też uważam, że młodej pszczoły zimowej to nie dotknie. ale wolę, żeby stare pszczoły nosiły nawłoć niż przerabiały cukier, bo to będzie z korzyścią dla wszystkich - i dla mnie i dla nich. 
Cytuj ten post
#20
(11.09.2015, 21:18)MrDrone napisał(a):
(11.09.2015, 21:00)bonluk napisał(a): Mógł nawet i po 1,5 l lać co tydzień a i tak może okazać się to mało...
Jeżeli chce to zrobić książkowo to niech rozbebeszy rodzinę i oceni ilość pokarmu... Później przeliczy ile musi jeszcze podać aby rodziny zalały ramki w odpowiednim stopniu a tak to można sobie zgadywać...

ale ja właśnie o tym piszę - i chyba też o to Marcin pytał : czyli jak to ocenić? a nie jak zgadnąć... 

Łukasz, "obawy" co do racjonalności zalewania gniazda na 100% spowodował u mnie Bush. On o tym mówił, że taki zimowy nadmiar wcale dla pszczół nie jest lepszy jeżeli nie mogą odpowiednio zagospodarować gniazda i ułożyć kłębu. rozumiem, że masz swoją opinię na ten temat, ale tamta opinia też jest dla mnie znacząca. 
jeżeli nie muszę im podawać cukru - wymagając od nich dodatkowej pracy, powodując choćby zawilgocenie dodatkowe gniazda przez odparowywanie czy biorąc pod uwagę w ogóle to że cukier na pewno nie jest ich naturalnym pokarmem - to po co to robić? Ja nie jestem wyznawcą teorii, że na kilogram przerobionego cukru umiera ileś tam pszczół (wiem, że takie teorie krążą), ale nie oszukujmy się - jest to ich praca, na którą idzie ich czas i siły. a rodziny moje czy Marcina wcale nie są potężne. też uważam, że młodej pszczoły zimowej to nie dotknie. ale wolę, żeby stare pszczoły nosiły nawłoć niż przerabiały cukier, bo to będzie z korzyścią dla wszystkich - i dla mnie i dla nich. 

To jak nie chce zgadnąć to niech weźmie pierwszą lepszą książkę o pszczołach i poczyta....
Dziękuje, do widzenia
Cytuj ten post
#21
Cytat:Ja nie jestem wyznawcą teorii, że na kilogram przerobionego cukru umiera ileś tam pszczół

Ja w to wierzę.

Cytat:(wiem, że takie teorie krążą), ale nie oszukujmy się - jest to ich praca, na którą idzie ich czas i siły"
[/quote]

I na pewno ta praca będzie większa przy miodzie niż przy nektarze i spadzi. Czysta science fizyka i co tam każdy chce. Jestem tolerancyjny co do zakarmiania jak ktoś ktoś musi, jestem otwarty doi ratowania ich od śmierci głodowej ale nie uwierzę, ze na cukrze nie męczą się a może jeszcze lżej im to idzie niż na nekatrze i spadzi (jak chcą niektórzy).

W nektarze i spadzi są enzymy i kofaktory. W cukrze nie ma. Praca gruczołów pszczoły jest większa kiedy musi dodać więcej swoich czy mniejsza. Ot zagadka dla chętnych. Uśmiech
Cytuj ten post
#22
(11.09.2015, 21:44)Borówka napisał(a):
Cytat:Ja nie jestem wyznawcą teorii, że na kilogram przerobionego cukru umiera ileś tam pszczół

Ja w to wierzę.

Cytat:(wiem, że takie teorie krążą), ale nie oszukujmy się - jest to ich praca, na którą idzie ich czas i siły"

I na pewno ta praca będzie większa przy miodzie niż przy nektarze i spadzi. Czysta science fizyka i co tam każdy chce. Jestem tolerancyjny co do zakarmiania jak ktoś ktoś musi, jestem otwarty doi ratowania ich od śmierci głodowej ale nie uwierzę, ze na cukrze nie męczą się a może jeszcze lżej im to idzie niż na nekatrze i spadzi (jak chcą niektórzy).

W nektarze i spadzi są enzymy i kofaktory. W cukrze nie ma. Praca gruczołów pszczoły jest większa kiedy musi dodać więcej swoich czy mniejsza. Ot zagadka dla chętnych. Uśmiech
[/quote]

ale nikt tu nie dyskutuje o wyższości cukru nad miodem i każdy chyba zdaje sobie sprawę co jest lepsze...
dyskusja jest o tym ile wlać aby nie płakać wiosną, że padły z głodu. Wtedy to nawet miód nie poratuje
Cytuj ten post
#23
(11.09.2015, 21:20)bonluk napisał(a):
(11.09.2015, 21:18)MrDrone napisał(a):
(11.09.2015, 21:00)bonluk napisał(a): Mógł nawet i po 1,5 l lać co tydzień a i tak może okazać się to mało...
Jeżeli chce to zrobić książkowo to niech rozbebeszy rodzinę i oceni ilość pokarmu... Później przeliczy ile musi jeszcze podać aby rodziny zalały ramki w odpowiednim stopniu a tak to można sobie zgadywać...

ale ja właśnie o tym piszę - i chyba też o to Marcin pytał : czyli jak to ocenić? a nie jak zgadnąć... 

Łukasz, "obawy" co do racjonalności zalewania gniazda na 100% spowodował u mnie Bush. On o tym mówił, że taki zimowy nadmiar wcale dla pszczół nie jest lepszy jeżeli nie mogą odpowiednio zagospodarować gniazda i ułożyć kłębu. rozumiem, że masz swoją opinię na ten temat, ale tamta opinia też jest dla mnie znacząca. 
jeżeli nie muszę im podawać cukru - wymagając od nich dodatkowej pracy, powodując choćby zawilgocenie dodatkowe gniazda przez odparowywanie czy biorąc pod uwagę w ogóle to że cukier na pewno nie jest ich naturalnym pokarmem - to po co to robić? Ja nie jestem wyznawcą teorii, że na kilogram przerobionego cukru umiera ileś tam pszczół (wiem, że takie teorie krążą), ale nie oszukujmy się - jest to ich praca, na którą idzie ich czas i siły. a rodziny moje czy Marcina wcale nie są potężne. też uważam, że młodej pszczoły zimowej to nie dotknie. ale wolę, żeby stare pszczoły nosiły nawłoć niż przerabiały cukier, bo to będzie z korzyścią dla wszystkich - i dla mnie i dla nich. 

To jak nie chce zgadnąć to niech weźmie pierwszą lepszą książkę o pszczołach i poczyta....
Dziękuje, do widzenia
Trochę dziwna wypowiedź. Mając do dyspozycji książkę i żywą osobę z doświadczeniem zawsze wybiorę żywą osobę. Można wtedy wejść w dialog , o pewne sprawy dopytać, inne uściślić. Jeżeli jedną odpowiedzią ma być: poszukaj sobie w książce, to już lepiej oszczędzić sobie czasu i nic nie pisać.
Cytuj ten post
#24
(11.09.2015, 21:57)emzarek napisał(a):
(11.09.2015, 21:20)bonluk napisał(a):
(11.09.2015, 21:18)MrDrone napisał(a):
(11.09.2015, 21:00)bonluk napisał(a): Mógł nawet i po 1,5 l lać co tydzień a i tak może okazać się to mało...
Jeżeli chce to zrobić książkowo to niech rozbebeszy rodzinę i oceni ilość pokarmu... Później przeliczy ile musi jeszcze podać aby rodziny zalały ramki w odpowiednim stopniu a tak to można sobie zgadywać...

ale ja właśnie o tym piszę - i chyba też o to Marcin pytał : czyli jak to ocenić? a nie jak zgadnąć... 

Łukasz, "obawy" co do racjonalności zalewania gniazda na 100% spowodował u mnie Bush. On o tym mówił, że taki zimowy nadmiar wcale dla pszczół nie jest lepszy jeżeli nie mogą odpowiednio zagospodarować gniazda i ułożyć kłębu. rozumiem, że masz swoją opinię na ten temat, ale tamta opinia też jest dla mnie znacząca. 
jeżeli nie muszę im podawać cukru - wymagając od nich dodatkowej pracy, powodując choćby zawilgocenie dodatkowe gniazda przez odparowywanie czy biorąc pod uwagę w ogóle to że cukier na pewno nie jest ich naturalnym pokarmem - to po co to robić? Ja nie jestem wyznawcą teorii, że na kilogram przerobionego cukru umiera ileś tam pszczół (wiem, że takie teorie krążą), ale nie oszukujmy się - jest to ich praca, na którą idzie ich czas i siły. a rodziny moje czy Marcina wcale nie są potężne. też uważam, że młodej pszczoły zimowej to nie dotknie. ale wolę, żeby stare pszczoły nosiły nawłoć niż przerabiały cukier, bo to będzie z korzyścią dla wszystkich - i dla mnie i dla nich. 

To jak nie chce zgadnąć to niech weźmie pierwszą lepszą książkę o pszczołach i poczyta....
Dziękuje, do widzenia
Trochę dziwna wypowiedź. Mając do dyspozycji książkę i żywą osobę z doświadczeniem zawsze wybiorę żywą osobę. Można wtedy wejść w dialog , o pewne sprawy dopytać,  inne uściślić. Jeżeli jedną odpowiedzią ma być: poszukaj sobie w książce, to już lepiej oszczędzić sobie czasu i nic nie pisać.

Widzisz kolego, jak Ty zdajesz pytanie mając już na nie gotową odpowiedź to czego oczekujesz potwierdzenia czy realnej porady...
Realną poradę masz w drugim poście...
Cytuj ten post
#25
(11.09.2015, 21:55)Borówka napisał(a): W nektarze i spadzi są enzymy i kofaktory. W cukrze nie ma. Praca gruczołów pszczoły jest większa kiedy musi dodać więcej swoich czy mniejsza. Ot zagadka dla chętnych. Uśmiech
Problem polega na tym że nie spotkałem się z tym żeby enzymy po przejściu przez układ trawienny nadal pozostawały nie dość że nie strawione to jeszcze aktywne. Więc pszczoła i tak żeby przetwarzać pokarm (czy to nektar czy spadź czy cukier) musi wyprodukować własne enzymy de novo. Ot czysta biochemia, jak zazwyczaj piszesz Uśmiech
Cytuj ten post
#26
(11.09.2015, 21:59)bonluk napisał(a):
(11.09.2015, 21:57)emzarek napisał(a):
(11.09.2015, 21:20)bonluk napisał(a):
(11.09.2015, 21:18)MrDrone napisał(a):
(11.09.2015, 21:00)bonluk napisał(a): Mógł nawet i po 1,5 l lać co tydzień a i tak może okazać się to mało...
Jeżeli chce to zrobić książkowo to niech rozbebeszy rodzinę i oceni ilość pokarmu... Później przeliczy ile musi jeszcze podać aby rodziny zalały ramki w odpowiednim stopniu a tak to można sobie zgadywać...

ale ja właśnie o tym piszę - i chyba też o to Marcin pytał : czyli jak to ocenić? a nie jak zgadnąć... 

Łukasz, "obawy" co do racjonalności zalewania gniazda na 100% spowodował u mnie Bush. On o tym mówił, że taki zimowy nadmiar wcale dla pszczół nie jest lepszy jeżeli nie mogą odpowiednio zagospodarować gniazda i ułożyć kłębu. rozumiem, że masz swoją opinię na ten temat, ale tamta opinia też jest dla mnie znacząca. 
jeżeli nie muszę im podawać cukru - wymagając od nich dodatkowej pracy, powodując choćby zawilgocenie dodatkowe gniazda przez odparowywanie czy biorąc pod uwagę w ogóle to że cukier na pewno nie jest ich naturalnym pokarmem - to po co to robić? Ja nie jestem wyznawcą teorii, że na kilogram przerobionego cukru umiera ileś tam pszczół (wiem, że takie teorie krążą), ale nie oszukujmy się - jest to ich praca, na którą idzie ich czas i siły. a rodziny moje czy Marcina wcale nie są potężne. też uważam, że młodej pszczoły zimowej to nie dotknie. ale wolę, żeby stare pszczoły nosiły nawłoć niż przerabiały cukier, bo to będzie z korzyścią dla wszystkich - i dla mnie i dla nich. 

To jak nie chce zgadnąć to niech weźmie pierwszą lepszą książkę o pszczołach i poczyta....
Dziękuje, do widzenia
Trochę dziwna wypowiedź. Mając do dyspozycji książkę i żywą osobę z doświadczeniem zawsze wybiorę żywą osobę. Można wtedy wejść w dialog , o pewne sprawy dopytać,  inne uściślić. Jeżeli jedną odpowiedzią ma być: poszukaj sobie w książce, to już lepiej oszczędzić sobie czasu i nic nie pisać.

Widzisz kolego, jak Ty zdajesz pytanie mając już na nie gotową odpowiedź to czego oczekujesz potwierdzenia czy realnej porady...
Realną poradę masz w drugim poście...
I bardzo za nią dziękuję. Nie zrozumiałem tego odesłania do książek.
Cytuj ten post
#27
(11.09.2015, 21:59)bonluk napisał(a): Widzisz kolego, jak Ty zdajesz pytanie mając już na nie gotową odpowiedź to czego oczekujesz potwierdzenia czy realnej porady...

A tego fragmentu kompletnie niestety nie rozumiem Smutny Jaką ja niby mam gotową odpowiedź? Jak nie wiem lub mam wątpliwości to pytam...
Cytuj ten post
#28
(11.09.2015, 22:05)emzarek napisał(a):
(11.09.2015, 21:55)bonluk napisał(a): W nektarze i spadzi są enzymy i kofaktory. W cukrze nie ma. Praca gruczołów pszczoły jest większa kiedy musi dodać więcej swoich czy mniejsza. Ot zagadka dla chętnych. Uśmiech
Problem polega na tym że nie spotkałem się z tym żeby enzymy po przejściu przez układ trawienny nadal pozostawały nie dość że nie strawione to jeszcze aktywne. Więc pszczoła i tak żeby przetwarzać pokarm (czy to nektar czy spadź czy cukier) musi wyprodukować własne enzymy de novo. Ot czysta biochemia, jak zazwyczaj piszesz Uśmiech

Owszem denaturują się ale część może być aktywna zanim się zdenaturuje a część się może z powrotem uaktywnić po zalkalizowaniu treści żołądkowej m.in. wodorwęglanem wydzielanym przez trzustkę. Po za tym są jeszcze enzymy w samych bakteriach które też biorą udział w trawieniu. Ot w zdrowej organizmie większość trawienia jest bakteryjna.

Po za tym same białka enzymatyczne są świetnym źródłem białka to stworzenia swoich własnych jakich akurat tam potrzeba. Ale z pustego i Salomon nie naleje.

Ot według mnie to co piszesz to mainstreamowe mity. Nawet w Biochemii Harpera są oczywiste byki. Wszystko trzeba czytać z uwagą z mainstreamu. Surojadzi mają mniejszą trzustkę na przykład od psów które jedzą zniszczoną termicznie żywność co jest jak najbardziej prozdrowotne.
Polecam: "Odżywianie enzymowe" Howella na początek. A dla zaawansowanych prace Dr. Stanleya Bass'a I Aayonus'a Vonderplanitz'a. 
Cytuj ten post
#29
Cytat:Problem polega na tym że nie spotkałem się z tym żeby enzymy po przejściu przez układ trawienny nadal pozostawały nie dość że nie strawione to jeszcze aktywne. Więc pszczoła i tak żeby przetwarzać pokarm (czy to nektar czy spadź czy cukier) musi wyprodukować własne enzymy de novo. Ot czysta biochemia, jak zazwyczaj piszesz undefined

C.D.

Problem polega na tym, że wiele naukowców bada pokarm po obróbce i rozkłada na czynniki pierwsze bo jest redukcjonistami dlatego nie mają pojęcia o surowej  żywności i wyciągają błędne wnioski o holistycznych układach istot żywych i holistycznym pożywieniu.

BTW m.in. surowy miód polecany jest jako alternatywa przetworzonych węglowodanów dla cukrzyków bo węgle są upakowane w Inuline LIke Polipeptydes i wychodzi ich prawdopodobna funkcja to badaniach to nad trzustką cukrzyków więc ta teoria o tym, że enzymy trafia szlak w żołądku i nie ma z nich pożytku później jest niezgodna z praktyką ludzi. Uśmiech
Cytuj ten post
#30
(11.09.2015, 21:59)bonluk napisał(a): Widzisz kolego, jak Ty zdajesz pytanie mając już na nie gotową odpowiedź to czego oczekujesz potwierdzenia czy realnej porady...
Realną poradę masz w drugim poście...

Łukasz, nie jest tak jak piszesz.
Generalnie chodzi o to, żeby zminimalizować podawanie cukru. Twoja rada w drugim poście odnosiła się do minimalizacji pracy i potrzeby oceny rodziny czy ryzyka. I ok - podajesz 10 l, zapominasz. A tu wg mnie chodzi nie o to, żeby minimalizować pracę czy ryzyko tylko minimalizować cukier w ulu. i mam wrażenie że chodzi o to Marcinowi - a mi na pewno też. 
więc jak ja ten wątek czytam to, z tego punktu widzenia, najlepsza była rada Szymona. Nie wiem czy to właściwe proporcje pokarmu na plastrze - bo podobnie jak Marcin nie mam wystarczająco doświadczenia. Ale uznaję tą ocenę za wiarygodną i zgodną z moimi podejrzeniami.  

Nie wiem dlaczego uważasz, że pytanie Marcina było niewłaściwe. Uważam, że argumenty Bush'a, które podałem, są racjonalne i pytanie Marcina też takie było. Marcin nie oczekiwał porady w zakresie tego ile podać cukru żeby nie musieć sprawdzać zakarmienia, tylko zapytał jak ocenić czy to co jest już wystarczy. i w tym ujęciu Twoja rada była nie na temat. 
Cytuj ten post