Karmienie na zimę
Gdzie zdanie zmieniłem ? Uśmiech
Chodzi o to żeby nie było wilgoci. Małą rodzinkę możesz zamknąć i wilgoci nie będzie.
Jak zamkniesz dużą to może się pojawić.
Cytuj ten post
(16.08.2017, 08:11)Borówka napisał(a):
(16.08.2017, 08:09)Krzyżak napisał(a): Nic nie musi być silne. 5ramkowe odkłady dają radę.
Ok. Czyli zmieniłeś zdanie? Bo wcześnieś doradzałeś (nie chce mi się szukać ale pamiętam) aby słabiakom domykać siatkę aby (cytuję niedokładnie) "miały łatwiej".

Pszczoły grzeją kłąb. Zatem większy kłąb jest wydajniejszy energetycznie w przeliczeniu na pszczołę. Mniejszy kłąb ma trudniej. Kubatura ula w zasadzie nie ma znaczenia, bo -> grzeją kłąb, a nie kubaturę. Zatem mały odkład też da radę. Ale oczywiście jest coś takiego jak straty ciepła - gdyby ich nie było, kłąb nie musiałby się stale grzać. I te straty ciepła w ulu o ograniczonej kubaturze są mniejsze. Stąd w leżakach (i nie tylko) zaleca się ograniczenie kubatury do obszaru zajmowanego przez pszczoły przy pomocy zatworu. Z tego samego powodu Webster zimuje małe rodzinki w ulach nukleusowych. Domykanie siatki służy temu samemu: zmniejszeniu ulotów ciepła kosztem wentylacji. Zdaniem Webstera wilgoć w ulu to pikuś. Zdaniem polskich pszczelarzy stanowi ona zasadniczy problem. I tak ze wszystkim kurde w pszczelarstwie. Znajdziesz dobre argumenty za i przeciw. Oczko
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
(16.08.2017, 08:48)flamenco108 napisał(a):
(16.08.2017, 08:11)Borówka napisał(a):
(16.08.2017, 08:09)Krzyżak napisał(a): Nic nie musi być silne. 5ramkowe odkłady dają radę.
Ok. Czyli zmieniłeś zdanie? Bo wcześnieś doradzałeś (nie chce mi się szukać ale pamiętam) aby słabiakom domykać siatkę aby (cytuję niedokładnie) "miały łatwiej".

Pszczoły grzeją kłąb. Zatem większy kłąb jest wydajniejszy energetycznie w przeliczeniu na pszczołę. Mniejszy kłąb ma trudniej. Kubatura ula w zasadzie nie ma znaczenia, bo -> grzeją kłąb, a nie kubaturę. Zatem mały odkład też da radę. Ale oczywiście jest coś takiego jak straty ciepła - gdyby ich nie było, kłąb nie musiałby się stale grzać. I te straty ciepła w ulu o ograniczonej kubaturze są mniejsze. 

To IMO skrótowo można powiedzieć, że kłąb grzeje kubaturę. Czyt. wydziela ciepło dzięki któremu przy okazji nagrzewa się jego mieszkanko i dzięki temu ma cieplej jeśli mieszkanko wolniej oddaje ciepło czy też sprawniej promieniowanie podczerwone i ciepło konwekcyjne od kłębu ogrzewa ciasny domek. Inaczej jest dłużej cieple przy przerwaniu dostarczania ciepła konwekcyjnego i promieniowania IR. To się równa mniejszemu wydatkowaniu własnej energii na termoregulację.

Podobnie jak ludzie w pomieszczeniu grzeją i siebie i kubaturę w której przebywają. Oczywiście można się czepiać, że grzeją tylko siebie a kubaturę przy okazji. Ale to już językowe sprzeczki. Oczko 
Cytuj ten post
(16.08.2017, 08:56)Borówka napisał(a): Podobnie jak ludzie w pomieszczeniu grzeją i siebie i kubaturę w której przebywają. Oczywiście można się czepiać, że grzeją tylko siebie a kubaturę przy okazji. Ale to już językowe sprzeczki. Oczko 

Nie.

Kluczem jest fakt, że kłąb grzeje siebie, a nie kubaturę. Podgrzana kubatura stanowi bonus, który w kontekście przeżywalności nie powinien mieć znaczenia rozstrzygającego. Pszczoły mogą przeżyć w gnieździe bez ścian, zawieszonym na gałęzi - bo grzeją kłąb, a nie otaczające ich powietrze. A grzeją dlatego, że mają ulot ciepła. Bo gdyby nie miały, to by nie musiały stale grzać wnętrza kłębu. Otaczającą kubaturę podgrzewają zatem stratami ciepła, energią, która przeznaczona była na straty. Pszczoły przeżywają także w ulu stale wentylowanym, albo w przeciągu. Czyli straty ciepła kłębu nie powinny mieć decydującego znaczenia - czasem mają, ale to jest pytanie o granice TF.

Równie dobrze (szukając obcych analogii) możesz zbudować ocieplony domek dla sikorek. One świetnie zimują u nas na gałązce, ale pewnie niektóre by się skusiły. Oczko
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
Dobre.

Cytat:Nie.

Cytat:kłąb grzeje siebie, a nie kubaturę

Cytat:Otaczającą kubaturę podgrzewają zatem stratami ciepła, energią, która przeznaczona była na straty.

Podtrzymuje. Grzeją czy podgrzewają kubaturę. A to czy przy okazji i jaką funkcja, nie ma dla mnie znaczenia dla stwierdzenia skrótowego.

Cytat:Ale to już językowe sprzeczki

Podtrzymuje

Cytat:"Pszczoły mogą przeżyć w gnieździe bez ścian, zawieszonym na gałęzi"

Stale przywołujesz ten przykład a to zwykła anomalia w warunkach polskich. Można pominąć.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Rozk%C5%82ad_normalny
Nawet jak jedna na 100 000 tysięcy rodzin tak przeżyje to nic nie znaczy aby brać to pod uwagę przy optymalizacji mieszkania dla nich. Choć oczywiście robi to wrażenie i wzbudza podziw taki jednostkowy kazuistyczny przykład.
Cytuj ten post
Ok niech będzie, że stanowi bonus. Oczko To mi się nawet podoba.

Dla mnie to sprzeczka językowa. Kluczem jest to aby ten bonus jak najbardziej zoptymalizować pod potrzeby pszczół.
Cytuj ten post
(16.08.2017, 10:44)Borówka napisał(a): Ok niech będzie, że stanowi bonus. Oczko To mi się nawet podoba.

Dla mnie to sprzeczka językowa. Kluczem jest to aby ten bonus jak najbardziej zoptymalizować pod potrzeby pszczół.

I w ten sposób zużyć 90% pracy na rozwiązanie 10% problemów Oczko
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
(16.08.2017, 11:06)flamenco108 napisał(a):
(16.08.2017, 10:44)Borówka napisał(a): Ok niech będzie, że stanowi bonus. Oczko To mi się nawet podoba.

Dla mnie to sprzeczka językowa. Kluczem jest to aby ten bonus jak najbardziej zoptymalizować pod potrzeby pszczół.

I w ten sposób zużyć 90% pracy na rozwiązanie 10% problemów Oczko

Tylko widzisz dla mnie to jest czasami 90% albo 100% problemów. I dla pszczół też.

"W dobrze docieplonym ulu pszczoły zużywają znacznie mniej pokarmu, przez to nie zaperzają się i nie chorują na nosemozę." K. Radomski
Cytuj ten post
(16.08.2017, 11:16)Borówka napisał(a): "W dobrze docieplonym ulu pszczoły zużywają znacznie mniej pokarmu, przez to nie zaperzają się i nie chorują na nosemozę." K. Radomski

Bzdura.
Cytuj ten post
(16.08.2017, 11:45)Krzyżak napisał(a):
(16.08.2017, 11:16)Borówka napisał(a): "W dobrze docieplonym ulu pszczoły zużywają znacznie mniej pokarmu, przez to nie zaperzają się i nie chorują na nosemozę." K. Radomski
Bzdura.
Mógłbyś rozwinąć tę myśl, jak już wcześniej Ci się udało. Oczko Np. zlinkować do poprzedniej, gdzie oceniłeś te stare publikacje... A ja dodam, że w jeszcze starszej książce np. Witwicki proponował ul w kształcie jakiejś fallicznej piramidy (działo orgonowe??? Oczko ). Na szczęście się nie przyjął, bo dziś znaleźliby się tacy, co i tego gotowi bronić Oczko
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
To już było gadane... jakbyś nie zimowal i gdzie to przy TF ma to marginalne znaczenie... bo co słabe padnie niezależnie w jakim ulu a przedłużać agonie o 2-3 tygodnie czasami nie warto.
Cytuj ten post
(16.08.2017, 12:15)flamenco108 napisał(a): Mógłbyś rozwinąć tę myśl, jak już wcześniej Ci się udało. Oczko Np. zlinkować do poprzedniej, gdzie oceniłeś te stare publikacje...

Moim zdaniem rodzina zużywa mniej pokarmu w ulu jednościennym na siatce niż w "termosie".

To jeszcze jeden przykład dla Ciebie o ulach Oczko

Tekst pochodzi z TEJ strony.
Musiolik Wiktor
ur. 16.07.1920r.
Rogów

Pszczołami zajmuję się od 6 roku życia. Zainteresował mnie nimi p. Knura (imienia nie pamiętam) któremu pomagałem w pasiece w latach dziecięcych i młodzieńczych. Połknąłem bakcyla pszczelarstwa i później założyłem własną pasiekę. Pszczoły dostałem wraz z ulami od pana Józefa Janika w 1936r. gdy miałem 16 lat. Wymieniony p. Józef Janik w 1936r. miał około 60 lat i pszczelarzył od lat młodzieńczych. Wymieniony cześniej p. Knura posiadał około 7-8 rodzin pszczelich. Część jego uli była ramkowa a część dłubana. W tych dłubanych barciach były beleczki powałowe, od których odcinał woszczyznę wraz z miodem i przechowywał nawet do wiosny. Okurzał pszczoły starym garnkiem z dziurą w dolnej części, do której się dmuchało ustami, a dym wychodził górną częścią garnka. Pan Knura zmarł około 1935r.w wiekU przypuszczalnie 100 lat, tak więc pszczoły posiadał prawdopodobnie przed 1900r. Ja hodowałem pszczoły od 1939 roku do chwili wyjazdu na roboty do Niemiec. Pasieką zajmowała się wtedy moja matka przy pomocy wspomnianego wcześniej p.Józefa Jańika. Ja doglądałem pszczół tylko sporadycznie gdy przyjeżdżałem do domu z Kędzierzyna na niedzielę. Po wojnie dostałem się do niewoli radzieckiej i pracowałem tam również w kołchozowej pasiece. W 1947r. po powrocie do domu, powiększyłem pasiekę z 4 do 12 uli. Ciekawą rzeczą, którą podpatrzyłem na Syberii i zastosowałem u siebie było to, że przestałem ocieplać ule. Okazało się że pszczołom nie robiło to różnicy. Do 1955r. nie miałem wirówki do miodu. Pożyczałem ją od p. Józefa Janika. Własną wirówkę zakupiłem w 1955r. i przyniosłem z Wodzisławia na plecach do domu. Obecnie posiadam wytapiarkę do wosku oraz prasę do wyrobu węzy.


Cytuj ten post
(16.08.2017, 12:28)bonluk napisał(a): To już było gadane...  jakbyś nie zimowal i gdzie to przy TF ma to marginalne znaczenie... bo co słabe padnie niezależnie w jakim ulu a przedłużać agonie o 2-3 tygodnie czasami nie warto.

Ale to co przeżyje może lepiej żyć może. Przy 1-3 czy nawet kilku surwiwalowych rodzinach to może mieć dużej znaczenie: rozwój.
Cytuj ten post
(16.08.2017, 12:57)Krzyżak napisał(a): Moim zdaniem rodzina zużywa mniej pokarmu w ulu jednościennym na siatce niż w "termosie".

A mógłbyś to uzasadnić?

W takim razie gdzie tkwi metodologiczny błąd w tych badaniach:

Przydatność uli systemu Langstrotha o ścianach pojedynczych


1979 / 02 Pszczelarstwo
Cytuj ten post
Stopień wilgotności też był większy w ulach jednościennych LN niż izolowanych.
Szymon pewnie powie, że to przez brak siatki.
A pokarm? Gdzie tkwi błąd.
Bo nie może być tak, że Twoje rodziny zużywają mniej a inne w badaniach więcej. Musi gdzieś tkwić w błąd w badaniach albo w teorii..
No chyba, że użycie siatki powoduje, że zużywają mniej.


Załączone pliki Miniatury
           
Cytuj ten post
Przecież te rodziny nie były na siatce a dodatkowo były ocieplone zatworami 50 mm ze słomy Uśmiech
Cytuj ten post
Wiedziałem, że Szymon powie" siatka.

Po pierwsze nie wszyscy chcą hodować pszczoły na siatce więc nie traktuj wszystkich systemów jednakowo. Oczko
Skoro widzisz różnice pomiędzy wersjami zimowli w ulu jednościennym to też może być różnica pomiędzy styropianem, poliuteranem a warkoczami żytniej słomy i drewnem. Uśmiech

Po drugie czyli siatka powoduje, że w ulach jednościennych zużywają mniej niż w ulach podwójnych bez siatki?
Na to wychodzi. Jakoś mnie to nie przekonuje. Oczko



Cytat:Zużycie pokarmu w czasie zimy


Zużycie pokarmu przez pszczoły w czasie wszystkich badanych sezonów zimowych, zarówno w przeliczeniu na rodzinę jak i na jedną ramkę, było w ulach o ścianach pojedynczych istotnie wyższe niż w ulach o ścianach podwójnych, jak również w ulach owijanych papierem silosowym(tab. 3). Różnice te w stosunku do uli podwójnych wystąpiły w każdym sezonie zimowym, a w przypadku uli owiniętych papierem silosowym nie stwierdzono ich tylko w bardzo surowym sezonie zimowym 1975/76. Przy surowej zimie nie wystarcza izolacja z papieru silosowego uli o ścianach pojedynczych.
Cytuj ten post
(16.08.2017, 12:57)Borówka napisał(a):
(16.08.2017, 12:28)bonluk napisał(a): To już było gadane...  jakbyś nie zimowal i gdzie to przy TF ma to marginalne znaczenie... bo co słabe padnie niezależnie w jakim ulu a przedłużać agonie o 2-3 tygodnie czasami nie warto.

Ale to co przeżyje może lepiej żyć może. Przy 1-3 czy nawet kilku surwiwalowych rodzinach to może mieć dużej znaczenie: rozwój.

Według mnie nie... 
Cytuj ten post
Dużo zależy też od warunków zewnętrznych (atmosferycznych). Pogoda była kiedyś jakby bardziej tradycyjna, a pszczelarz wykonywał prace terminowo pod kalendarz. A teraz to co by się nie zrobiło to zawsze coś się spieprzy.
Na siatce jak mają chłodno to są mniej aktywne, krócej czerwią i zużywają mniej pokarmu. Tak to sobie wyobrażam. Mają siedzieć w kłębie i tyle.
ignorabimus
Cytuj ten post
Ja nikogo nie namawiam na ule jednościenne czy na siatce. Każdy niech sobie gospodaruje jak chce.
Ale nie cytujmy Panów z lat 70tych i nie utrwalajmy stereotypów, że w Polce lepsze dla pszczół są ule ocieplane, bo to bzdura do kwadratu.
Pszczoły żyją w naszym klimacie bez żadnych ociepleń od tysiące lat i myślę, że jest to dla nich stan "naturalny".
Cytuj ten post
(16.08.2017, 13:11)Borówka napisał(a): No chyba, że użycie siatki powoduje, że zużywają mniej.
Ad. załączonych miniatur tabelek: toż różnice tam wykazane oscylują koło błędu pomiarowego. 
rok - różnica per rodzina/różnica per ramka
74/75 - 8dag/1dag
75/76 - 91dag/10dag -- tutaj jest jedyna istotna różnica, choć dalej jest to PONIŻEJ kilograma różnicy per rodzina
76/77 - 8dag/1dag
Kiedy podaje się liczbę kilogramów miodu/cukru potrzebne rodzinie do przeżycia, wykazane wyżej różnice mogą mieć znaczenie. Ale obstawiałbym, że zwykle nie mają. Bo zwykle nie występują drastycznie wielkie sploty niekorzystnych okoliczności, w których ten kilogram miodu robiłby różnicę: bezpożytek do czerwca???
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
(16.08.2017, 13:33)Krzyżak napisał(a): Ja nikogo nie namawiam na ule jednościenne czy na siatce. Każdy niech sobie gospodaruje jak chce.
Ale nie cytujmy Panów z lat 70tych i nie utrwalajmy stereotypów, że w Polce lepsze dla pszczół są ule ocieplane, bo to bzdura do kwadratu.

Cytat K. Radomskiego z 2000 roku.
Cytaty z Tombachera z 2017 roku.
Inne cytaty z lat '80
Badania faktycznie z lat 70 ale chyba zużycie pokarmu się nie zmieniło pszczole

Cytat:Pszczoły żyją w naszym klimacie bez żadnych ociepleń od tysiące lat i myślę, że jest to dla nich stan "naturalny".

Tylko widzisz Szymon. Jest to argument o tyle problematyczny (argumentum ad naturae), że np. Pan K. Radomski twierdzi, że ul ciepły izolowany z 6 stron na zimę przypomina najbardziej naturalne warunki w dziupli w naszym klimacie. Z kolei Pan Tombacher twierdzi, że ciasne gniazdo WZ najbardziej przypomina kubaturą najpowszechniejsze warunki naturalne w naszym klimacie.

Jeśli chodzi o siatkę to i Ty musisz się zgodzić, że pszczoły w naturze nie miały żadnej siatki na dennicy. Nie piszę, że to jest złe ale z pewnością nie naśladuje dziupli. Oczko

Widzę, że pszczoły przeżywają w różnych warunkach. Sam kupiłem nowoczesny ul na siatce i będę testował. Sam testuję jednościenne. Nie mogę zaprzeczać faktom, że pszczoły zimują w różnych systemach. Ale nadal pozostaje problem co jest dla nich najbardziej optymalne nawet jeśli to zmienia coś o 10% to dlaczego miałbym je nie "uszczęśliwiać" w tych 10%?
Cytuj ten post
Ta, w miarę jak poznawałem kolejnych pszczelarzy, przekonywałem się, że każdy ma swoją prawdę najwyższą. Swój najlepszy ul, pszczoły i gospodarkę. Niech to trwa.
Ja powtarzam sobie: "skuteczność jest miarą prawdy". Na wiosnę się okaże, choć pszczoły są wytrzymałe i potrafią się dostosować do niekorzystnych warunków stworzonych czy to przez człowieka (gospodarka pasieczna), czy przez naturę (wybuch superwulkanu).
Tylko po co dyskutować? Żeby udowodnić kto ma "rację"? Kto podeprze argumenty większą liczbą "autorytetów" i badań?
Pszczoły przeżyją albo nie. Lepiej lub gorzej. Tyle.
ignorabimus
Cytuj ten post
(16.08.2017, 13:46)flamenco108 napisał(a):
(16.08.2017, 13:11)Borówka napisał(a): No chyba, że użycie siatki powoduje, że zużywają mniej.
Ad. załączonych miniatur tabelek: toż różnice tam wykazane oscylują koło błędu pomiarowego. 
rok - różnica per rodzina/różnica per ramka
74/75 - 8dag/1dag
75/76 - 91dag/10dag -- tutaj jest jedyna istotna różnica, choć dalej jest to PONIŻEJ kilograma różnicy per rodzina
76/77 - 8dag/1dag
Kiedy podaje się liczbę kilogramów miodu/cukru potrzebne rodzinie do przeżycia, wykazane wyżej różnice mogą mieć znaczenie. Ale obstawiałbym, że zwykle nie mają. Bo zwykle nie występują drastycznie wielkie sploty niekorzystnych okoliczności, w których ten kilogram miodu robiłby różnicę: bezpożytek do czerwca???

Jak dla mnie to każdy kilogram mniej cukru na rodzinę plus też w proporcjach więcej naturalnego pokarmu to gra warta świeczki. Uśmiech Ale Ty masz chyba inne cele: 10 000 pni jak Twój ulubiony Austriak. Więc rozumiem bo przy standaryzacji obsługi to ten problem może znikać. Dla mnie idealnie byłoby nie karmić w ogóle.
 
Zwłaszcza, że jestem miłośnikiem starych i staromodnych uli więc miłe mi są badania, które wskazują na ich przydatność. Nie mogę temu zaprzeczać. Oczko
Cytuj ten post
(16.08.2017, 13:31)bonluk napisał(a):
(16.08.2017, 12:57)Borówka napisał(a):
(16.08.2017, 12:28)bonluk napisał(a): To już było gadane...  jakbyś nie zimowal i gdzie to przy TF ma to marginalne znaczenie... bo co słabe padnie niezależnie w jakim ulu a przedłużać agonie o 2-3 tygodnie czasami nie warto.

Ale to co przeżyje może lepiej żyć może. Przy 1-3 czy nawet kilku surwiwalowych rodzinach to może mieć dużej znaczenie: rozwój.

Według mnie nie... 

Czyli według Ciebie rodzina porażona mocno Nosemozą nie ma szans na odratowanie się?
Przeciwnie do tych porażonych V.?
Cytuj ten post
Według mnie ul to 101 powód który wpływa na przeżywalność
Cytuj ten post
(16.08.2017, 08:48)flamenco108 napisał(a): Z tego samego powodu Webster zimuje małe rodzinki w ulach nukleusowych. Domykanie siatki służy temu samemu: zmniejszeniu ulotów ciepła kosztem wentylacji. Zdaniem Webstera wilgoć w ulu to pikuś. Zdaniem polskich pszczelarzy stanowi ona zasadniczy problem. I tak ze wszystkim kurde w pszczelarstwie. Znajdziesz dobre argumenty za i przeciw. Oczko

Właśnie. Zadałem Ci pytanie o efektywność i napracowanie się w wątku pod artykułem.

To wszystko co robi Webster aby połączyć ule, docieplić i owinąć czarnym materiałem jest pracochłonne.
Rozumiem, że u niego ma to sens biorąc pod uwagę prostotę uli (przy masowej produkcji i ich dużej liczbie) oraz pasiekę wędrowną. Wyobraź sobie jednak stacjonarną pasiekę hobbystyczną na 10-20 albo nawet nawet do 35.
Przy takim założeniu to czy nie efektywniej posiadać porządnie wykonany (z perspektywą 50 lat i więcej) izolowany ul i nic nie docieplać ani nie łączyć uli ze sobą na jesieni aby je później na wiosnę rozłączać? A w dodatku ładniejsze i piękniej się prezentujące w ogrodzie. Oczko
Cytuj ten post
(16.08.2017, 14:09)bonluk napisał(a): Według mnie ul to 101 powód który wpływa na przeżywalność

Z tym się mogę zgodzić ale nie odpowiedziałeś na pytanie o odratowanie się z Nosemozy. Oczko
Cytuj ten post
(16.08.2017, 14:12)Borówka napisał(a):
(16.08.2017, 14:09)bonluk napisał(a): Według mnie ul to 101 powód który wpływa na przeżywalność

Z tym się mogę zgodzić ale nie odpowiedziałeś na pytanie o odratowanie się z Nosemozy. Oczko

No nie znam odpowiedzi 
Cytuj ten post
(16.08.2017, 14:12)Borówka napisał(a):
(16.08.2017, 08:48)flamenco108 napisał(a): Z tego samego powodu Webster zimuje małe rodzinki w ulach nukleusowych. Domykanie siatki służy temu samemu: zmniejszeniu ulotów ciepła kosztem wentylacji. Zdaniem Webstera wilgoć w ulu to pikuś. Zdaniem polskich pszczelarzy stanowi ona zasadniczy problem. I tak ze wszystkim kurde w pszczelarstwie. Znajdziesz dobre argumenty za i przeciw. Oczko

Właśnie. Zadałem Ci pytanie o efektywność i napracowanie się w wątku pod artykułem.

To wszystko co robi Webster aby połączyć ule, docieplić i owinąć czarnym materiałem jest pracochłonne.
Rozumiem, że u niego ma to sens biorąc pod uwagę prostotę uli (przy masowej produkcji i ich dużej liczbie) oraz pasiekę wędrowną. Wyobraź sobie jednak stacjonarną pasiekę hobbystyczną na 10-20 albo nawet nawet do 35.
Przy takim założeniu to czy nie efektywniej posiadać porządnie wykonany (z perspektywą 50 lat i więcej) izolowany ul i nic nie docieplać ani nie łączyć uli ze sobą na jesieni aby je później na wiosnę rozłączać? A w dodatku ładniejsze i piękniej się prezentujące w ogrodzie. Oczko

1. Webster nie ma pasieki wędrownej tylko stacjonarną. Przewozi odkłady, wiesz dlaczego.
2. Nie mam pojęcia, jak bardzo jest pracochłonne to jego owijanie uli w porównaniu do jednorazowych kosztów wykonania ula izolowanego warkoczami ze słomy makowej (lub innej). Nie próbowałem i nie zamierzam na razie. Izolacja w daszku to normalna praktyka w ulach jednościennych, więc się nie liczy. Pozostaje izolacja od ziemi - z termodynamicznego pktu widzenia odpowiada to podniesieniu ula na jakąś tam wysokość (odległość od gruntu) i z pewnością ma jakieś znaczenie wiosną. Ale jakie - nie wiem. Dotyczy to zresztą tylko jego najmniejszych rodzinek. Ścianki owija (jak przetłumaczyłem) papą, ale to jest inna papa niż u nas - jest to smołowany papier. Nie jest to zatem izolacja, tylko owijka przeciwwiatrowa. Być może odgrywa jakąś rolę termoregulacyjną, kiedy świeci ostre, zimowe słońce, ale nie wiem.
3. Nie sądzę, aby kiedykolwiek zastanawiał się, czy jakaś inna ramka byłaby lepsza, albo ul o innej konstrukcji. Nie modyfikował ula - dołożył do niego tylko podkarmiaczkę. Jego ul jest prawie identyczny z produktami dostępnymi u nich w sklepie.
4. Ul porządnie wykonany jest bardzo efektywnie posiadać, jeżeli stoi Ci pod domem, bez potrzeby przewożenia w perspektywie 50 lat i więcej.
5. Estetyka ula jest ważna, o ile spełniony pozostaje warunek z pkt 4. Wszędzie indziej ma znaczenie pomijalne. A mnie od pewnego czasu bardzo podoba się taka trochę dzika i niechlujna estetyka uli, jak np. ten Warre, co go zimą z Konradem skleciliśmy z odpadów:

[Obrazek: 2017-07-20-Gniewoszow_02_ulik_Warre.jpg]

Oczko
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post