Przygotowania zimowe
#31
(31.08.2016, 12:32)shinobi napisał(a): co do leczenia jestem zdania że pszczoły powinno się leczyć, ale z umiarem, Waroza jest chorobą zwalczaną z urzędu więc o jej leczeniu w zasadzie nie powinno być dyskusji...

Cześć shinobi.
no cóż... gdyby było jak tu piszesz to całe nasze forum nie miałoby racji bytu Oczko
po pierwsze warroza nie jest chorobą zwalczaną z urzędu (taką jest tylko zgnilec)
po drugie pytanie pozostaje czy jak nie leczysz "do skutku", a tak jak piszesz to nie popełniasz takiego samego "grzechu zaniedbania" jak ten co nie leczy w ogóle Oczko
po trzecie zgodnie z tym co pisałeś niżej (wyciąłem) wielu z nas (w tym ja) zamierza prowadzić gospodarkę w taki sposób, aby pszczoły były zdolne do powrotu do przyrody, żebyśmy mogli właśnie o nich zapomnieć tam gdzie będą. Na dzień dzisiejszy raczej nie są do tego zdolne z uwagi na wypieranie genów radzących sobie przez geny nie radzące sobie (właśnie przez leczących pszczelarzy - tu głównie winę ponosi Marbert hahaha Duży uśmiech). tym samym właśnie powstanie inicjatyw pszczelarzy nieleczących być może lokalnie umożliwi życie pszczół w naturze.


więc rzecz jasna Twój wybór jak postąpisz, ale dla mnie izolator chmary + dymek to brak umożliwienia wykształcenia odporności na presję. czyli tym samym brak perspektyw na powrót pszczół do natury (takie moje zdanie).
w każdym razie powodzenia w przesięwzięciuUśmiech
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#32
(31.08.2016, 12:32)shinobi napisał(a): Waroza jest chorobą zwalczaną z urzędu więc o jej leczeniu w zasadzie nie powinno być dyskusji... 

W zasadzie tak. O ile Twoje pszczoły chorują na warrozę...
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#33
(31.08.2016, 12:32)shinobi napisał(a): ...
co do leczenia jestem zdania że pszczoły powinno się leczyć, ale z umiarem, Waroza jest chorobą zwalczaną z urzędu więc o jej leczeniu w zasadzie nie powinno być dyskusji...
....
Zostawiam warozę pszczołom - niech się uczą z nią walczyć , poza tym uodparniamy warozę na leki odymiając ....
Moim zdaniem zostawienie pszczół samych sobie nie jest dobrym rozwiązaniem - jeżeli ktoś chce tak zrobić to niech je wypuści na wolność i o nich zapomni wtedy Zgodzę się że sobie same poradzą.
....

Jeżeli leczysz poza sezonem i leczysz z zależności od rzekomego porażenia to warroza też będzie się powoli uodparniała na leki. Zobacz co jest w mojej stopce napisane. Praktycznie nie ma możliwości wybić całej warrozy co do "nogi" w pasiece i prawdopodobnie w ulu.

Jeżeli zgadzasz się, że pszczoły na wolności sobie poradzą to dlaczego uważasz, że puszczonym na wolno w pasiece trzeba pomagać w tym zakresie zwalczania chorób?

Piszesz, że zostawiasz warrozę pszczołom a później piszesz, że dbasz aby rodziny poszły teoretycznie bez warrozy do zimy. Nie uważasz, że nauczenie się żyć z warrozą również (a raczej przede wszystkim) obejmuje zimę?

Piszesz, że warrozę należy zwalczać ale zgadzasz się, że puszczone wolno pszczoły się do nie zaadaptują. Chyba wiesz, ze pszczoły się wzajemnie rabują. Wtedy z tych puszczonych na wolnośc rodzin będzie warroza i tak się rozprzestrzeniała na inne pasieki w których są pszczoły w które nie umieją z nią żyć zimą. Trutnie z tych puszczonych na wolność rodzin będą zapładniały matki w pasiekach. Te trutnie jednak będą nosiły w sobie informację jak żyć z Varroa. Tymczasem jak pszczelarz zobaczy w rodzinie varroa to je zgodnie z Twoją koncepcją przeleczy czyli mamy paradoks. Więc pszczelarz będzie musiał zwiększyć ilośc leku. Czy nie uważasz, że lepiej będzie działać całościowo i w pasiekach i w dziczy w puszczonych pszczołach bez interwencji? To by było spójne. Inaczej tworzymy paradoks.

Co do dymienia. W zasadzie to forum zrzesza ze swojej definicji ludzi którzy uważają, że akarycydów i innych świństw podobnych do pestycydów czy antybiotyków nie powinno się stosować w pszczelarstwie w ogóle. Podejrzewam więc, że doradzanie jak należy dymić, jak dużo i kiedy byłoby swoistym propagowaniem i tolerowaniem tych metod na tym forum. Przynajmniej w moich odczuciach.

Co do izlowania matki na zimę uważam, że jest to wybitnie szkodliwe dla pszczół jako populacji.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#34
Po pierwsze
warroza (Varroosis) jest chorobą podlegającą rejestracji , może nie zwalczaną ale jakby nie było odsyłam do
http://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:FIGaFKJl0LcJ:piwstar.bip.gov.pl/fobjects/download/29061/wykaz_chorob-pdf.html+&cd=1&hl=pl&ct=clnk&gl=pl
załącznik nr 3 poz. 38
po drugie
leczenie amitrazą (np. apiwarol ) wybija 100% roztocza znajdującego się poza czerwiem krytym , tak przynajmniej donoszą badania a profesorowie na swoich szkoleniach o tym przekonują - więc jak dla mnie odymienie 1 czy 2 ale w okresie bezczerwiowym jest leczeniem do skutku
po trzecie
co do genów warroza istniała kiedyś wyłącznie w Azji na pszczołach które radziły sobie z tym pasożytem a przez człowieka została rozprowadzona po świecie i dzisiaj wybija nasze pszczoły które w drodze ewolucji nie nauczyły się jeszcze walki z warrozą
po czwarte
nieumiejętne leczenie uodparnia warrozę na leki - właśnie dlatego, że pszczelarze leczyli w trakcie sezonu kiedy roztocze będąc w kom. z czerwiem zakrytym uodporniało się na leki....
napisałem tak jak uważam w sezonie niech pszczoły sobie radzą same bo odymianie i tak nie ma sensu, natomiast na zimę wolę żeby były przynajmniej w jakimś stopniu uwolnione od tego pasożyta
kiedyś ktoś porównał warrozę do zająca - to jak jakby zając człowiekowi siedział na plecach i wbijał zęby w plecy pijąc krew.... więc ciekawe czy ktoś z nas chciałby się w taki sposób uczyć walczyć z pasożytem czy poszlibyśmy do lekarza .... ?
po piąte
warroza jest to roztocze ale umownie mówimy że to choroba nie czepiajmy się drobiazgów
po kolejne
"Jeżeli zgadzasz się, że pszczoły na wolności sobie poradzą to dlaczego uważasz, że puszczonym na wolno w pasiece trzeba pomagać w tym zakresie zwalczania chorób? "
jak mogą być puszczone na wolno w pasiece ? to tak jakbyśmy powiedzieli że puszczamy na wolno psa w kojcu .... ?
chodzi mi o to że gdyby człowiek nie ingerował w przyrodę to z pewnością dały by sobie radę to nie pszczoły przyniosły warrozę z azji..... i nie pszczoły zaniosły ją do USA albo australii nie latają aż tak daleko...
- "Piszesz, że zostawiasz warrozę pszczołom a później piszesz, że dbasz aby rodziny poszły teoretycznie bez warrozy do zimy. Nie uważasz, że nauczenie się żyć z warrozą również (a raczej przede wszystkim) obejmuje zimę?" pragnę przypomnieć o zającu o którym pisałem ... nauczyłbyś się życ z takim pasożytem przez całą zimę ? Uśmiech

Panowie umówmy się
przerwanie jednego cyklu rozwojowego warrozy zgładziłaby ją do nogi (utopia wiem)
to wymagałoby współpracy pszczelarzy , gdyby wszyscy w jednym czasie odymili ule a potem walczyli biologicznie np poprzez ramkę chmary po 1 zimie warrozy by nie było. 1 - walka chemiczna 2- biologiczna 3- brak możliwości roznoszenia pasożyta
warroza nie potrafi (jeszcze) rozmnażać się poza czerwiem....

mam nadzieję że za tego posta nie zostanę wyrzucony z forum Uśmiech
Cytuj ten post
#35
Apiwarolem nie wybijesz warrozy co do sztuki. Pszczoły naniosą jej z innych pasiek tak, czy siak. Apiwarol jest trucizną nie tylko dla warrozy, ale również dla pszczół i przede wszystkim dla człowieka. Pamiętaj o tym jedząc miód za rok.
Cytuj ten post
#36
Cytat:"jak mogą być puszczone na wolno w pasiece ? to tak jakbyśmy powiedzieli że puszczamy na wolno psa w kojcu .... ? "

Porównanie nie trafione. Trafione jest wtedy kiedy osadzam psa w domu i daję mu w stodole miejscówkę do spania a nawet do rozmnożenia z suką którą se znajdzie. Ale sam musi zadbać o jedzenie i sam radzić sobie z chorobami. Zero weterynarza. Nie ma żadnego ogrodzenia czyli absolutnie nie jest w niewoli. Jak chce to może uciec. Ja jestem zadowolony jak pies nie ucieka bo odstrasza dzikie zwierzęta wałęsające się po okolicy które zjadłyby mi mój ogródek warzywny albo byłyby zagrożeniem dla moich dzieci (drapieżniki). W podzięce ma stodołę w której może przeżyć zimę i uwić gniazdo z suką.

Dokładnie tym samym (taką stodołą) mogą być ule TF doliczając w to niedokarmianie. Tutaj jeszcze dodatkowo pszczoły muszą zgodzić się na zdoworozsądkowe podbieranie pożytków pszczelich. No bo jak się nie zgadzają to mogą tak być obronne, że praktycznie uniemożliwiają jakikolwiek przegląd lub uciec.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#37
Wolałbym nie czytać na tym forum jak to dobrze jest odymić pszczoły dla ich dobra, takie porady są na Ambrozji. Powinny wylecieć Twoje posty i Ty z forum. A jak zmienisz podejście to zapraszam.
Cytuj ten post
#38
Myślę shinobi, że nie zostaniesz wyrzucony, choć na tym forum staramy się raczej podchodzić do problemu inaczej.

ad. 1
rejestracja to nie zwalczanie z urzędu

ad 2
skuteczność apiwarolu zdaje się producent określa na 98 % (pytanie na ile V się uodporniła)

ad 3.
tak, my ludzie przenieśliśmy Varroa z Azji, a ponieważ nie damy rady już jej tam oddać to trzeba znaleźć sposób na nią. Jak dowodzą ostatnie dekady chemia nie jest sposobem.

ad 4.
masz rację że nieodpowiednie leczenie uodparnia roztocza na leki. podobnie jak odpowiednie Oczko (patrz pkt 2)
jeżeli chodzi o tego zająca, to takich pasożytów z którymi żyjemy jest sporo (np. tasiemce). Niestety tak działa przyroda. Możemy iść za głosem przyrody, albo walczyć z przyrodą. Jak rozumiem, Ty wybierasz walkę Oczko

ad 5
warroza to nazwa choroby powodowanej przez roztocze Varroa destructor. "Warroza" jako roztocze to uproszczenie, które często stosujemy wszyscy, ale to nazwa jednostki chorobowej, a nie organizmu.

ad kolejne
możemy próbować maksymalnie odtwarzać warunki przyrodnicze w pasiekach. O tym właśnie są dyskusje na tym forum. Są pomysły lepsze i gorsze. Kuba akurat w mojej ocenie maksymalnie te warunki odtwarza - chyba najbardziej z nas wszystkich.

Panie shinobi umówmy się.
Twoja wizja jest bardziej utopijna niż pomysły MN'a na pszczoły bez leczenia Oczko ta proponowana metoda nie zadziała, bo:
a. nie upilnujesz wszystkich pszczelarzy choćbyś pod groźbą kary śmierci chciał wymusić jego zastosowanie
b. nawet jak się uda ją wytępić to warroza wróci z czech, ukrainy, niemiec (a jak wytępimy w Europie to przyjdzie z Azji czy Afryki). A całego świata nie przeleczymy równocześnie (wliczając wszystkie dzikie rójki w różnych dziwnych miejscach świata, które z warrozą żyją i mają się dobrze)

powodzenia w założeniach Uśmiech
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#39
(31.08.2016, 13:47)shinobi napisał(a): mam nadzieję że za tego posta nie zostanę wyrzucony z forum Uśmiech

Jeśli chodzi o mnie to nie ma podstaw jak na razie. Ale będąc (jak zwykle) szczery wolałbym aby na forum nie można było propagować leczenia amitrazą, kumaflosem i rapicydem radząc innym jak należy wykonywać leczenie. Tak jak się umówiliśmy na początku. Czyli np. pisać dlaczego jest pożyteczna w gospodarce czy dyskutować i doradzać innym jak leczyć amitrazą, kumaflosem czy rapicydem. To jeśli chodzi o mnie. Wiadomo, że będą się zdarzały sytuacje z niewiedzy, że ktoś zapyta. Wtedy to co innego. Co innego jeśli pomimo wiedzy zdarza się to nagminnie.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#40
(31.08.2016, 14:04)Popszczelony napisał(a): Wolałbym nie czytać na tym forum jak to dobrze jest odymić pszczoły dla ich dobra, takie porady są na Ambrozji. Powinny wylecieć Twoje posty i Ty z forum. A jak zmienisz podejście to zapraszam.

(31.08.2016, 14:10)Borówka napisał(a):
(31.08.2016, 13:47)shinobi napisał(a): mam nadzieję że za tego posta nie zostanę wyrzucony z forum Uśmiech

Jeśli chodzi o mnie to nie ma podstaw jak na razie. Ale będąc (jak zwykle) szczery wolałbym aby na forum nie można było propagować leczenia amitrazą, kumaflosem i rapicydem radząc innym jak należy wykonywać leczenie. Tak jak się umówiliśmy na początku. Czyli np. pisać dlaczego jest pożyteczna w gospodarce czy dyskutować i doradzać innym jak leczyć amitrazą, kumaflosem czy rapicydem. To jeśli chodzi o mnie. Wiadomo, że będą się zdarzały sytuacje z niewiedzy, że ktoś zapyta. Wtedy to co innego. Co innego jeśli pomimo wiedzy zdarza się to nagminnie.

z regulaminu:

Cytat:Celami (...)tego forum są:

(...)5. popularyzowanie wśród pszczelarzy potrzeby odejścia od stałego wspomagania lekami chemicznymi pasiek;

Cytat:5. Administratorzy forum na zasadzie własnej swobodnej i racjonalnej oceny Twoich wypowiedzi, mogą kasować posty, zawiesić Cię na czas wyjaśnienia sprawy lub na czas określony, a także skasować Twoje konto, jeżeli będziesz wygłaszał treści jawnie sprzeciwiające się zasadom obowiązującym na forum lub jego celom. W zależności od tego co zrobisz może to być poprzedzone ostrzeżeniem, ale nie musi;
6. Administratorzy będą usuwać treści niezgodne z celami forum, nielegalne, wulgarne, pornograficzne, zdezaktualizowane, obraźliwe i spam;

Ja też bym wolał o tym nie czytać szczerze mówiąc. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#41
ps. a poza tym taki zając był tylko jeden w historii więc nie ma co demonizować (w Monty Pythonie i Świętym Graalu).
do tego nie zając tylko królik Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#42
(31.08.2016, 14:23)MrDrone napisał(a): ps. a poza tym taki zając był tylko jeden w historii więc nie ma co demonizować (w Monty Pythonie i Świętym Graalu).
do tego nie zając tylko królik Oczko

Ale pisząc na poważnie. Praktycznie nie ma w naturze żadnego zwierzaka który nie miał pasożytów choćby jakiś słabych.
Organizmy większe zamieszkują mniejsze i są jego elementarna obligatoryjną częścią.

Są organizmy z definicji symbiotyczne i komensalne, są organizmy oportunistyczne, są organizmy patogenne (i tych jest najmniej zazwyczaj w tym ekosystemie powiedzmy 10% średnio). Praktycznie nie da się stworzyć takich warunków aby nie było w ogóle tych ostatnich. To jest możliwe tylko sztucznie i to też nie łatwo i raczej nie w sposób idealny (bo chyba, że na śmierć).

https://pl.wikipedia.org/wiki/Drobnoustroje_oportunistyczne

Weźmy organizmy oportunistyczne. W zalezności od środowiska mogą się zmienić (upraszczając) od śmiercionośnych, chorobotwórczych, synoekię, komensalnych aż do symbiotycznych. Czyli one mogą praktycznie zacząć być zjadliwymi pasożytami. Zależy to od środowiska. A środowisko zależy od zdrowia ekosystemu (tutaj większego organizmu) w tym od zdrowia jego systemu immunologicznego.


 
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#43
(31.08.2016, 14:30)Borówka napisał(a):
(31.08.2016, 14:23)MrDrone napisał(a): ps. a poza tym taki zając był tylko jeden w historii więc nie ma co demonizować (w Monty Pythonie i Świętym Graalu).
do tego nie zając tylko królik Oczko

Ale pisząc na poważnie. Praktycznie nie ma w naturze żadnego zwierzaka który nie miał pasożytów.
Organizmy większe zamieszkują mniejsze i są jego elementarna obligatoryjną częścią.

Są organizmy z definicji symbiotyczne i komensalne, są organizmy oportunistyczne, są organizmy patogenne (i tych jest najmniej zazwyczaj w tym ekosystemie powiedzmy 10% średnio). Praktycznie nie da się stworzyć takich warunków aby nie było w ogóle tych ostatnich. To jest możliwe tylko sztucznie i to też nie łatwo i raczej nie w sposób idealny (bo chyba, że na śmierć).

Weźmy organizmy oportunistyczne. W zalezności od środowiska mogą się zmienić od śmiercionośnych, chorobotwórczych, synoekię, komensalnych aż do symbiotycznych. Czyli one w każdym organizmie mogą praktycznie zacząć być pasożytami. Zależy to od środowiska. A środowisko zależy od zdrowia ekosystemu (tutaj większego organizmu) w tym od zdrowia jego systemu immunologicznego.


 

Ze szkoły pomnę, że są jeszcze mutualistyczne...
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#44
(31.08.2016, 14:31)flamenco108 napisał(a): Ze szkoły pomnę, że są jeszcze mutualistyczne...

Upraszałem. Może by to drzewo zależności rozbudowywać jeszcze bardziej.
Ale masz rację z tymże to podpada pod symbiozę, tyle, że ściśle obligatoryjną.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#45
(31.08.2016, 09:32)kosz85 napisał(a): A jak szkoda Ci matki, to dołącz do eksperymentu Kajetana undefined weź garść pszczół z matką, wrzuć do jakiegoś pojemnika po żywności, albo jakiegoś kubełka z plasterkiem miodu, jakąś pierzgą i odrobiną wody, zanieś do kuchni albo na ganek i sprawdź czy matka tak przezimuje do wiosny.

Rozumiem, że w domu w temp <16 C pszczoły i matka będą bardziej pobudzone co wtedy z usuwaniem odchodów?
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#46
(31.08.2016, 13:47)shinobi napisał(a): Po pierwsze
warroza (Varroosis) jest chorobą podlegającą rejestracji , może nie zwalczaną ale jakby nie było odsyłam do
http://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:FIGaFKJl0LcJ:piwstar.bip.gov.pl/fobjects/download/29061/wykaz_chorob-pdf.html+&cd=1&hl=pl&ct=clnk&gl=pl
załącznik nr 3 poz. 38
po drugie
leczenie amitrazą (np. apiwarol ) wybija 100% roztocza znajdującego się poza czerwiem krytym , tak przynajmniej donoszą badania a profesorowie na swoich szkoleniach o tym przekonują - więc jak dla mnie odymienie 1 czy 2 ale w okresie bezczerwiowym jest leczeniem do skutku
po trzecie
co do genów warroza istniała kiedyś wyłącznie w Azji na pszczołach które radziły sobie z tym pasożytem a przez człowieka została rozprowadzona po świecie i dzisiaj wybija nasze pszczoły które w drodze ewolucji nie nauczyły się jeszcze walki z warrozą
po czwarte
nieumiejętne leczenie uodparnia warrozę na leki - właśnie dlatego, że pszczelarze leczyli w trakcie sezonu kiedy roztocze będąc w kom. z czerwiem zakrytym uodporniało się na leki....
napisałem tak jak uważam w sezonie niech pszczoły sobie radzą same bo odymianie i tak nie ma sensu, natomiast na zimę wolę żeby były przynajmniej w jakimś stopniu uwolnione od tego pasożyta
kiedyś ktoś porównał warrozę do zająca - to jak jakby zając człowiekowi siedział na plecach i wbijał zęby w plecy pijąc krew.... więc ciekawe czy ktoś z nas chciałby się w taki sposób uczyć walczyć z pasożytem czy poszlibyśmy do lekarza .... ?
po piąte
warroza jest to roztocze ale umownie mówimy że to choroba nie czepiajmy się drobiazgów
po kolejne
"Jeżeli zgadzasz się, że pszczoły na wolności sobie poradzą to dlaczego uważasz, że puszczonym na wolno w pasiece trzeba pomagać w tym zakresie zwalczania chorób? "
jak mogą być puszczone na wolno w pasiece ? to tak jakbyśmy powiedzieli że puszczamy na wolno psa w kojcu .... ?
chodzi mi o to że gdyby człowiek nie ingerował w przyrodę to z pewnością dały by sobie radę to nie pszczoły przyniosły warrozę z azji..... i nie pszczoły zaniosły ją do USA albo australii nie latają aż tak daleko...
- "Piszesz, że zostawiasz warrozę pszczołom a później piszesz, że dbasz aby rodziny poszły teoretycznie bez warrozy do zimy. Nie uważasz, że nauczenie się żyć z warrozą również (a raczej przede wszystkim) obejmuje zimę?" pragnę przypomnieć o zającu o którym pisałem ... nauczyłbyś się życ z takim pasożytem przez całą zimę ? Uśmiech

Panowie umówmy się
przerwanie jednego cyklu rozwojowego warrozy zgładziłaby ją do nogi (utopia wiem)
to wymagałoby współpracy pszczelarzy , gdyby wszyscy w jednym czasie odymili ule a potem walczyli biologicznie np poprzez ramkę chmary po 1 zimie warrozy by nie było. 1 - walka chemiczna 2- biologiczna 3- brak możliwości roznoszenia pasożyta
warroza nie potrafi (jeszcze) rozmnażać się poza czerwiem....

mam nadzieję że za tego posta nie zostanę wyrzucony z forum Uśmiech

Kolego bez obrazy ale widać, że wpadłeś na jakieś piękne szkolenie... dla "młodych nowoczesnych pszczelarzy"... hehe.
Tzw. szkoła ambrozyjska wypisz wymaluj... Nie nikt Cię nie wyrzuci z forum ale wiesz warto też zapoznać się z innymi faktami a wykłady naukowców, prelegentów którzy pośrednio lub bezpośrednio powiązani są różnymi układami z firmami produkującymi leki można wpuszczać jednym uchem a drugim wypuszczać...
Cytuj ten post
#47
(31.08.2016, 14:06)MrDrone napisał(a): ad 3.
tak, my ludzie przenieśliśmy Varroa z Azji, a ponieważ nie damy rady już jej tam oddać to trzeba znaleźć sposób na nią. Jak dowodzą ostatnie dekady chemia nie jest sposobem.

A może ułatwiliśmy? przyspieszyliśmy np. komunikacją geograficznie i słabą odpornością pszczół, słabą mikroflorą i fauną ekosystemu pszczół stwarzając lukę w konkurencji pomiędzy organizmami o zdobywanie środowiska.

Nie jest powiedziane, że bez człowieka V. nie  przeszłaby też w inne rejony i na Pszczołę miodną. Działanie człeka nie jest jakimś ewenementem w tym względzie.  Bez człeka też się różne organizmy przenoszą, zdobywają inne habitaty, pasożyty innych żywicieli itd.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#48
(31.08.2016, 17:54)Borówka napisał(a):
(31.08.2016, 14:06)MrDrone napisał(a): ad 3.
tak, my ludzie przenieśliśmy Varroa z Azji, a ponieważ nie damy rady już jej tam oddać to trzeba znaleźć sposób na nią. Jak dowodzą ostatnie dekady chemia nie jest sposobem.

A może ułatwiliśmy? przyspieszyliśmy np. komunikacją geograficznie i słabą odpornością pszczół, słabą mikroflorą i fauną ekosystemu pszczół stwarzając lukę w konkurencji pomiędzy organizmami o zdobywanie środowiska.

Nie jest powiedziane, że bez człowieka V. nie  przeszłaby też w inne rejony i na Pszczołę miodną. Działanie człeka nie jest jakimś ewenementem w tym względzie.  Bez człeka też się różne organizmy przenoszą, zdobywają inne habitaty, pasożyty innych żywicieli itd.

może tak, niemniej jednak do XX wieku varroa siedziała gdzie jej miejsce. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#49
(31.08.2016, 09:41)pastaga napisał(a):
(31.08.2016, 09:32)kosz85 napisał(a): A jak szkoda Ci matki, to dołącz do eksperymentu Kajetana Duży uśmiech weź garść pszczół z matką, wrzuć do jakiegoś pojemnika po żywności, albo jakiegoś kubełka z plasterkiem miodu, jakąś pierzgą i odrobiną wody, zanieś do kuchni albo na ganek i sprawdź czy matka tak przezimuje do wiosny.
Jeśli komuś uda się wypracować system zimowania czerwiących matek w ten sposób, to będzie z pewnością do przodu przed wszystkimi.
Jakby umieścić takie mateczki na wiosnę z czerwiem w inkubatorze, żeby pszczoły nie musiały grzać czerwiu, to może nawet dałoby się z tego sklecić potem jakąś rodzinę Oczko

Oczywiście to na tym etapie bajki Uśmiech

Jestem teraz poza domem i nie mam jak sprawdzić/przytoczyć ale Pidek w swojej książce o matkach pszczelich opisywał skuteczność podobnych eksperymentów.

[Obrazek: VTMOnddhwGgCqC1IJ2ONW-4wTPinifHNJfGwFevZ...66-h768-no]

Odnośnie słabych odkładów to je dziś połączyłem, matkę zostawiłem z tego silniejszego, druga powędrowała do ulika. Przy okazji mam jeszcze 4 odkłady późne, które możliwe, że też połącze - z 4 zrobię 2 ale o tym zdecyduję pewnie na początku października albo i później.
Cytuj ten post
#50
Tak przed zimą to pszczelarze podobno zwężają gniazda... też kiedyś takie coś robiłem, ale ostatnio mniej się tym przejmuję.
Może wiecie dlaczego należy pszczołom na zimę zostawić 8 ramek zamiast 10 lub 11 ?
Bo ja pierwszy raz zimuję pszczoły w stojakach wielkopolskich i mam różnie ustawione.
Zazwyczaj w jednym korpusie mam 11 ramek zalanych pokarmem, z czego obsiadanych jest od 6 do 10 plastrów. Niektóre plastry bezwęzowe zbudowane tylko do połowy (choć raczej je zamieniałem na w pełni odbudowane jeszcze w lipcu).
W kilku ulach dałem dwa korpusy po 7 ramek i słomiane zatwory. W jednym dałem półnadstawkę z suszem pod pełny korpus, a w innym półnadstawkę nad gniazdo (ramki 1/2 zalane całkowicie syropem, a ramki gniazdowe tylko w górnej połowie. Mam też leżaki z zabudową ciepłą z 10 ramkami, oraz leżaki ze snozami na zabudowie zimnej 10 do 12 plastrów.
Totalny eksperyment zimowlowy, czas pokaże co było dobre, a co lepsze.
Tymczasem zachodzę w głowę czy dobrze robię, czy krzywdy bezbronnym pszczółkom nie czynię ;-)
Będę wdzięczny za jakieś opinie, czy warto zwężać czy też nie.

Aha, lenistwo zwyciężyło z amitrazą (a może też Wasz zwariowany paradygmat pszczelarski we mnie dojrzewa) , prawie połowa pasieki idzie do zimy nie truta chemią.
Ostatnio pomyślałem, że gdyby połowa się osypała, to przynajmniej będzie gdzie odkłady umieścić ;-)
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#51
(21.09.2016, 22:19)Czarek napisał(a): Może wiecie dlaczego należy pszczołom na zimę zostawić 8 ramek zamiast 10 lub 11 ?


Pszczelarze uważają, że w ten sposób:
- pszczołom będzie łatwiej utrzymać ciepło i zużyją mniej pokarmu
- będą wiedziały gdzie zawiązać kłąb
- nie rozniosą pokarmu po całym ulu a co za tym idzie nie osypią się z głodu
- zaoszczędzą na cukrze
- ramki nieobsiadane im nie spleśnieją lub nie pożre je motylica
- pszczołom pomagają, bo te "debilne zwierzęta" nie wiedzą jak się do zimy przygotować
- itp.

Nigdy nie ujmowałem ramek na zimę a pszczoły mimo wszystko żyją. Ciekawe jak to jest, jakiś fenomen Uśmiech
Żadna ramka mi też nie spleśniała czy nie sfermentowała z te tego powodu.
Cytuj ten post
#52
zgodnie z moją wiedzą robi się zwężenie z powodów:
- pszczoły obsiadające ograniczony obszar są bardziej stłoczone i lepiej się grzeją
- ta sama ilość pokarmu rozkłada się na mniejszą ilość ramek, a więc ten pokarm mają nad głową i raczej nie postanie możliwość, że pszczoły zjedzą wszystko, a mróz przytrzyma je w jednym miejscu i padną z głodu mając obok ramki z miodem
- te nieobsiadane ramki z pokarmem są przemrażane w większym stopniu, co grozi skrystalizowaniem pokarmu i ewentualnym trudniejszym przyswojeniem przez pszczoły w zimie
- za duże gniazdo jeżeli jest wilgoć w ulu może spleśnieć na obrzeżach
- pasożyty wosku (np. motylica) i inne zwierzaki mogą mieć łatwe używanie w nieobsiadanych ramkach.

to chyba tyle, choć pewnie może być więcej powodów.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#53
Zwężanie gniazda w ulu wlkp i dadancie służy m.in. temu, że można usunąć stare ramki z gniazda. Przełożenie ramki za zatwór, oczyszczenie jej przez pszczoły i topiarka. Wówczas 8-7 ramek do zimowli.
W tym roku zwężałem gniazda w kilku 18tkach i langach. Tylko dlatego, że część miała po 2-2.5 korpusa pokarmu, a część rodzin miała za mało. Moim celem było wyrównanie ilości pokarmu w rodzinach i tak część zimuje na 2 część na 3 korpusach 18tkach średnio po 8 ramek w korpusie. Te nieleczone mają pełne korpusy. Im nic nie zabierałem, bo mają się uczyć samodzielności Oczko
Cytuj ten post
#54
(21.09.2016, 22:19)Czarek napisał(a): Tak przed zimą to pszczelarze podobno zwężają gniazda... też kiedyś takie coś robiłem, ale ostatnio mniej się tym przejmuję.
Może wiecie dlaczego należy pszczołom na zimę zostawić 8 ramek zamiast 10 lub 11 ?
Bo ja pierwszy raz zimuję pszczoły w stojakach wielkopolskich i mam różnie ustawione.
Zazwyczaj w jednym korpusie mam 11 ramek zalanych pokarmem, z czego obsiadanych jest od 6 do 10 plastrów. Niektóre plastry bezwęzowe zbudowane tylko do połowy (choć raczej je zamieniałem na w pełni odbudowane jeszcze w lipcu).
W kilku ulach dałem dwa korpusy po 7 ramek i słomiane zatwory. W jednym dałem półnadstawkę z suszem pod pełny korpus, a w innym półnadstawkę nad gniazdo (ramki 1/2 zalane całkowicie syropem, a ramki gniazdowe tylko w górnej połowie. Mam też leżaki z zabudową ciepłą z 10 ramkami, oraz leżaki ze snozami na zabudowie zimnej 10 do 12 plastrów.
Totalny eksperyment zimowlowy, czas pokaże co było dobre, a co lepsze.
Tymczasem zachodzę w głowę czy dobrze robię, czy krzywdy bezbronnym pszczółkom nie czynię ;-)
Będę wdzięczny za jakieś opinie, czy warto zwężać czy też nie.

Aha, lenistwo zwyciężyło z amitrazą (a może też Wasz zwariowany paradygmat pszczelarski we mnie dojrzewa) , prawie połowa pasieki idzie do zimy nie truta chemią.
Ostatnio pomyślałem, że gdyby połowa się osypała, to przynajmniej będzie gdzie odkłady umieścić ;-)

Ja jestem zdania, że nie trzeba nic zwężać czy zabierać... zwłaszcza jeśli pszczoły przez cały okres bytowały na tych plastrach... Skoro tyle odbudowały to tyle im zostawiam... w ich interesie jest dobre ułożenie pokarmu i wybór części plastrów na gniazdo, co jak widać po tym sezonie większości się to udaje...
Cytuj ten post
#55
(22.09.2016, 08:04)bonluk napisał(a): Ja jestem zdania, że nie trzeba nic zwężać czy zabierać... zwłaszcza jeśli pszczoły przez cały okres bytowały na tych plastrach... Skoro tyle odbudowały to tyle im zostawiam... w ich interesie jest dobre ułożenie pokarmu i wybór części plastrów na gniazdo, co jak widać po tym sezonie większości się to udaje...

To tutaj dochodzą dwie kwestie, które mam nierozwiązane:
1. Szczególnie w leżakach może być taka sytuacja, że zabieram jednak ramki (no, chyba 17 sztuk na zimę nie ma co zostawiać?) i wtedy chyba z boku trzeba dać jakiś zatwór. Dla eksperymentu w jednym ulu dałem zatwór, jaki dostałem od sprzedawcy (ramka ocieplona), a w innym "okryłem" zestaw po prostu ramką z węzą. Podobnie postępowałem w korpuśniakach dadanowskich, tzn. jeżeli nie odbudowały wszystkich ramek, albo zamieniałem im na odbudowane (tym silniejszym), albo dawałem z boków węzę (tym słabszym). Chodzi mi o to, że w ramkach miałem pewien bałagan: część była częściowo owęzowana i tylko częściowo odbudowana, część w pełni odbudowana, część tylko w pełni owęzowana. Zakładałem, że pół-ramki lepiej zamienić na pełne, jeżeli ładny wosk, to na wiosnę im się przyda. Czy to miało jakiś w ogóle sens? Czy jest sens wymieniać ramki nie w pełni odbudowane na odbudowane itp.? Szczególnie, gdy leżą w środku gniazda?
2. W moim jedynym óló, który przeniosłem na Zandera na zimę (pozostałe "wycofałem" na różne sposoby, na Dadancie mają duże, stare plastry, liczę, że im tam będzie lepiej), pod spód wstawiłem korpus suszu z owęzowanymi ramkami (mało suszu zanderowego mi pobudowały) po bokach - 4 ramki suszu, 6 ramek z węzą. Pakuję im karmienie (inwert), co uzupełnić ma ich zapasy (nie podbierałem) i mam zamiar lać, dopóki będą brać. A biorą, że hej. Czy możliwe, że zaczną odbudowywać tą węzę, jak im zabraknie miejsca na suszu? Tak się pytam, i tak to będę mógł sprawdzić na wiosnę, ale może ktoś wcześniej mi powie Oczko
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#56
Jak masz w środku gniazda nieodbudowane ramki o tej porze to jakaś dziwna sprawa...? albo mieszałeś im tam, że o tej porze są tam takie niedoróbki albo sam nie wiem co...
Jeżeli znalazłeś takie ramki o tej porze co też skłania do pytania po co rozbierałeś gniazdo? to wymień na odbudowane... albo poprzesuwaj a te nieodbudowane daj na skraj gniazda...
Co do odbudowy węzy, to jak będziesz pakował na maxa pszczoły pokarmem to są duże, szanse że i będą budować chodź temperatura na razie temu nie sprzyja...
Cytuj ten post
#57
(22.09.2016, 08:25)bonluk napisał(a): Jak masz w środku gniazda nieodbudowane ramki o tej porze to jakaś dziwna sprawa...? albo mieszałeś im tam, że o tej porze są tam takie niedoróbki albo sam nie wiem co...
Jeżeli znalazłeś takie ramki o tej porze co też skłania do pytania po co rozbierałeś gniazdo? to wymień na odbudowane... albo poprzesuwaj a te nieodbudowane daj na skraj gniazda...
Co do odbudowy węzy, to jak będziesz pakował na maxa pszczoły pokarmem to są duże, szanse że i będą budować chodź temperatura na razie temu nie sprzyja...

ja też tak miałem z tymi ramkami. Ale ja nie ukrywam, że im mieszałem na różne sposoby przy tych wszystkich podziałach. U mnie wynikało to z tego, że:
- przy tworzeniu rodzinek i podbieraniu ramek uzupełniałem gniazdo niedobudowanymi ramkami. 
- słabe rodzinki miały zaczęte plastry na których zaczynały czerwić, a dokładałem im odbudowane przez inne rodziny ramki z boku. a ponieważ rodzinki nie były silne, był głód i kisiły się tak przez pół sezonu to często nie budowały dalej na tych niedokończonych tylko korzystały z tej części jaką miały. a więc w efekcie miały ramki niedobudowane w środku gniazda.

jeden z minusów ramek bezwęzowych jest taki, że lepiej uzupełniać je gdzieś w gnieździe niż na bokach - bo te na bokach są krzywione, pogrubiane, odsuwane itp itd. Więc często jak widzę, że rodzina sobie radzi to odsuwam ramkę albo dwie i tam dokładam ramki puste. Jak przychodzi potem kryzys pożytkowy i pogodowy jak w tym roku, to to niestety potem się odbija w niedobudowanych plastrach... stąd najlepszą metodą jest chyba wycięcie plastra z zostawieniem rzędu komórek na górze. dzięki temu można dokładać z boku z bardzo niewielkim prawdopodobieństwem wykrzywiania i "psucia".  

generalnie w tym roku pszczoły nie chciały budować i często nie kończyły plastrów choć miały je zaczęte od czerwca. Tylko ja się z tym uporałem gdzieś koło połowy sierpnia - pozabierałem co trzeba i pozostawiałem je na odbudowanych w całości lub prawie w całości, tak że już miesiąc lub więcej mają zwarte gniazda i tylko uzupełniają sobie pokarm jak chcą, ewentualnie tylko kończąc plaster gdzieś na samym dole jak ująłem dolną beleczkę z ramki.

to jest między innymi dla mnie jeden z powodów dla których podoba mi się praca w warszawiakach - tam nie ma praktycznie zupełnie z tym problemów. (bo przy korpusowych zwłaszcza z niską ramką dochodzi jeszcze problem rozbicia tego na więcej korpusów, co już potrafi całkiem poszatkować gniazdo przy słabszych rodzinach. przy silnych zdrowych i prężnych tego problemu też w zasadzie nie ma bo one z budową idą jak burza).
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#58
Coś mi się zdaje że za bardzo wszyscy grzebiecie w tych ulach. Październik na karku. Zostawcie pszczoły czas na konsumpcję przy kominku.
Cytuj ten post
#59
Mam podobne spostrzeżenia co Bartek. W sierpniu kładłem ramki bez węzy do wielu rodzin - odbudowane zabierałem do słabszych odkładów i mieszałem... To były te ramki z centymetrową listewką. Część rodzin pięknie je odbudowała i problemu nie było, ale część rodzin w ogóle ich nie tknęła, albo tylko "języczki" pobudowała. Nie ważne, czy były wsadzone centralnie do korpusa, czy na boku.
Uważam jednak, że ma to głównie związek z linią pszczół. Tam, gdzie były buckfasty i ich mieszańce ramki w większości są wybudowane, krainki miały budowanie o tej porze sezonu w nosie. Wszystkie rodziny stały na tych samych pasieczyskach, w podobnych ulach, różnice były tylko w rasach, więc kolejny mały punkcik dla BFaOczko
Cytuj ten post
#60
(22.09.2016, 08:25)bonluk napisał(a): Jak masz w środku gniazda nieodbudowane ramki o tej porze to jakaś dziwna sprawa...? albo mieszałeś im tam, że o tej porze są tam takie niedoróbki albo sam nie wiem co...

Łukasz, oczywiście, że mieszałem, przecież to mój pierwszy sezon. Ale mieszanie zakończyłem ponad 2 tygodnie temu, razem z miodobraniem i później oddaniem ramek z pierzgą z powrotem do rodzin (kilka się takich trafiło). Teraz po prostu skorzystałem z okazji, żeby zapytać, co o tym sądzą doświadczeńsi.
W przyszłym roku, mam nadzieję, wszystko będzie się odbywało w jako-tako lepszym porządku. Rośnie we mnie silne przekonanie, że pszczoły należy odwiedzać (rodziny pełne, odkłady to inna sprawa) kilka razy w roku, wliczając miodobrania.
Co prawda same pasieczyska chyba trzeba nawiedzać częściej - w weekend zastaliśmy jeden ul ze spadniętym na ziemię korpusem i daszkiem: oba odwrócone, tj. daszek leżał na ziemi papą do dołu, a na nim (krzywo) spoczywał korpus do góry nogami. Na ramkach stały nietknięte miseczki z syropem, które ten korpus miał osłaniać. Stąd wnoszę, że to jakiś złodziejaszek lub ciekawski, co zwiał, jak go coś ucięło w papugę. Myślę, że dzik by to wszystko powywracał, a nie tak precyzyjnie... Przedwczoraj zresztą miałem widzenie z dzikiem na innym pasieczysku - spora bestia była - drzemał sobie kilka metrów od uli.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post