Ankieta: Leczyć czy nie leczyć? Jaką drogę preferujesz?
Radykalną
Metodę małych kroczków lub drogę środka
[Wyniki ankiety]
 
 
leczyć czy nie leczyć?
#91
Super !!! Cwaniak
Cytuj ten post
#92
Równowaga czy konflikt? Należy liczyć się z faktem , iż metoda totalnego leczenia warrozy ma niebezpieczny w pływ na genetyczne zmiany roztocza, polegające na możliwości rozwoju osobników odpornych na leki. Możliwe są tutaj dwie koncepcje myślowe. Po pierwsze pasożyt w sensie zachowania swoich interesów i tzw. „przestrzeni życiowej” w prowadza pewne zahamowania w rozmnażaniu, nie zagrażające egzystencji pszczół (model harmonijny). Niestety, użycie leków przeszkadza w rozwoju takiej równowagi. Druga koncepcja zmierza do tego, że Varroa w ramach obecnych stosunków „robi wszystko” , aby możliwie jak najszybciej się rozmnożyć (model konfliktowy). Mało prawdopodobne jest przystosowanie się pasożyta do pszczoły selekcjonowanej na krótki okres trwania stadium czerwiu zasklepionego, oczyszczanie się z pasożyta, usuwanie porażonego warrozą czerwiu. Z drugiej zaś strony można oczekiwać, że przez zabiegi hodowlane nastąpi zwiększenie udziału niepłodnych samic Varroa j. lub obniżenie atrakcyjności czerwiu dla roztoczy. (Neue Bienenzeitung, 1992, nr 1).


Pszczelarstwo 07/1992
Cytuj ten post
#93
Dzisiaj skontrolowałem stan warrozy w plasterkach trutowych i gęba mi się cieszy od ucha do ucha.

https://www.youtube.com/watch?v=n9Mj-CJKxoM

Pozdrawiam
Harnaś
Cytuj ten post
#94
Mgr inż. Maciej Howis, dr inż. Marcin Kadej1, prof. dr hab. Piotr Nowakowski
instytut Hodowli Zwierząt, Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu
1 Zakład Biologii, Ewolucji i Ochrony Bezkręgowców, Uniwersytet Wrocławski

Koewolucja między Apis meiffera i Varroa destructor

Pszczelarstwo 2012 / 10

Dostosowanie genotypu endosymbionta można mierzyć liczbą nowych gospodarzy, których zainfekuje (w przeliczeniu na pokolenie), co oznacza, że Varroa destructor ma bardzo dobrze dostosowany genotyp do swojego żywiciela. Jeżeli endosymbionty przekazywane są (transmitowane) z gospodarza na gospodarza poziomo (horyzontalnie), czyli między dowolnymi członkami populacji także w obrębie tej samej generacji, to liczba nowo zainfekowanych gospodarzy może rosnąć proporcjonalnie do liczby potomstwa symbionta opuszczającego starego gospodarza. Jeżeli symbionty przechodzą do nowego gospodarza przed śmiercią starego, ich dostosowanie zależy w niedużym stopniu od sukcesu rozrodczego gospodarza zamieszkiwanego przez symbionty rodzicielskie. Dobór naturalny prowadzić więc będzie do utrwalenia genotypów, które mają wysokie tempo reprodukcji, nawet jeśli zabije to gospodarza. Może więc doprowadzić do ewolucji wysoce zjadliwych pasożytów (Futuyma, 2008).

Jeżeli żywiciel szybko uodparnia się na pasożyta, to dobór naturalny będzie faworyzował genotypy pasożyta o szybkim namnażaniu się. W przypadku warrozy u pszczoły miodnej nie obserwujemy szybkiego uodparniania się na pasożyta. Obserwuje się natomiast szybkie namnażanie się roztoczy spowodowane stosowaniem leków, co sprzyja ewolucji w kierunku większej wirulencji pasożyta. Leki używane przeciwko Varroa destructor nie mają 100% skuteczności i pro- wadzą do bardzo ostrej selekcji wśród populacji roztoczy.

Podejmowane próby selekcji pszczół odpornych na obecność pasożytów bez stosowania leków doprowadzały do przetrwania ich bardzo małej populacji po kilku latach hodowli. Jednak rodziny odporne na pasożyty charakteryzowały się znacznie mniejszą produkcyjnością.

W momencie pojawienia się roztoczy w rodzinach pszczelich, rozpoczęto efektywne jego zwalczanie, wprowadzając substancje: bromo- propylat, fluwalinat, amitraz i kumafos, co spowodowało w 1995 roku w południowej Europie pojawienie się pierwszych objawów oporności roztoczy na fluwalinat i na inne pyretroidy, np. flumetrynę (Milani, 1995; Hillesheim i wsp., 1996). Używanie leków przeciwko warrozie o skuteczności poniżej 100% spowodowało przebieg koewolucji w kierunku wytworzenia genotypów bardziej zjadliwych (wirulentnych), niż pierwotne populacje pasożyta. Aktualne populacje roztoczy są dużym zagrożeniem dla całkowitej egzystencji pszczoły miodnej w ekosystemie, mimo coraz większej liczby możliwości ograniczania populacji pasożytów i stosowania zwiększonych dawek substancji czynnych. Zwiększanie dawek i aplikacji chemicznych prowadzi do wzrostu pozostałości leków w środowisku ula. Ilość i liczba rozpuszczalnych w tłuszczach pozostałości leków może przechodzić do produktów pszczelich spożywanych przez ludzi (Wallner, 1999; Bogdanów, 2006; Martel i wsp., 2007). Możemy jedynie przypuszczać, że mieli- byśmy populacje roztoczy mniej zjadliwych, które mogłyby funkcjonować w rodzinach pszczelich w stanie większej równowagi, niż jest to obecnie, gdyby od momentu pojawienia się roztoczy nie używano środków chemicznych. Za takim stwierdzeniem przemawia fakt, że pierwotne populacje roztoczy namnażały się wolniej i znaczenie później osiągały stan zagrożenia dla rodziny pszczelej niż jest to obecnie (Ritter i Perschil, 1982; Fries i wsp., 1994; Boecking i Genersch, 2008). W latach 80. ubiegłego wieku rodzina pszczela ginęła po 4 latach od momentu za- rażenia pasożytem, a obecnie może zginąć po jednym sezonie produkcyjnym.

Efekty rozwoju koewolucji między mellifera i Varroa destructor są trudne do określenia. Należy jedynie przypuszczać, że pszczołę miodną można uchronić przed Varroa destructor, wybierając jeden z dwóch scenariuszy, niebędących z sobą w konflikcie. Według pierwszego wariantu, przy aktualnym pędzie do używania środków chemicznych we wszystkich dziedzinach naszego życia, może uda się wyprodukować środek chemiczny o 100% skuteczności przeciwko Varroa destructor. Jednak nie jest to takie łatwe, mimo wielu podjętych do tej pory prób. Drugą drogą jest rozpoczęcie selekcji pod kątem pszczół bardziej odpornych na obecność pasożytów i jednoczesną selekcję Varroa w kierunku mniejszej zjadliwości. Jest to możliwe przy korzystaniu z metod biotechnicznych oraz używaniu kwasów organicznych i olejków eterycznych do wspomagania rodzin pszczelich w osiągnięciu równowagi w specyficznym układzie żywiciel - pasożyt. Jest to droga proekologiczna i coraz częściej akceptowana zarówno przez pszczelarzy, jak i społeczeństwo - konsumentów produktów pszczelich.

Cytuj ten post
#95
Nie wiadomo dokładnie, jaka jest graniczna liczba pasożytów, przy której w rodzinach występują już zmiany chorobowe. W literaturze spotyka  się informacje o wystąpieniu objawów już przy 3000 pasożytów i o normalnej egzystencji rodzin z ponad 10 000 samic Varroa (Bretschko 1985).  W naszych obserwacjach, prowadzonych w 1985 r., zazimowano w jednej  z pasiek rodziny, w których do października nagromadziło się ponad 3000  samic Varroa bez wystąpienia objawów choroby, podczas gdy w drugiej  pasiece rodziny z mniejszą liczbą pasożytów osłabły tak silnie, że trzeba  je było zlikwidować przed zimą. Moż­na przypuszczać, że o postępie choroby w tych rodzinach zadecydowała nie  tyle ogólna liczba pasożytów, ile ich proporcja do czerwiu i pszczół.

Problemy z Warrozą
Dr. Zofia Konopacka
Pszczelarstwo 1986 / 04
Cytuj ten post
#96
Chciałbym odświeżyć dyskusję vel. polemikę (http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?tid=36&pid=299#pid299) z początku istnienia forum na cele aktualnej ankiety.
Od tego czasu w przestrzeni polskojęzycznej wymiany internetowej informacji pojawiło się kilka artykułów na ten temat i więcej własnych doświadczeń szanownych użytkowników forum. Doszli także nowi użytkownicy. Wydaje mi się więc, że ciekawie może być zobaczyć sobie, co aktualnie myślimy na tytułowe zagadnienie, opisane bardziej szczegółowo w pierwszym poście (link powyżej).

Jedna z dróg tam opisana to droga tzw. radykalna (nazwijmy ją tak), która postuluje, bez względu na cechy posiadanych pszczół, ilość pni oraz własne doświadczenie pszczelarskie, niebranie pod uwagę jakiejkolwiek formy leczenia w całości pasieki.
W tym duchu można znaleźć tłumaczenie artykułu amerykańskiego pszczelarza TF: Michaela Busha: "Dlaczego nie biorę pod uwagę jakiejkolwiek formy leczenia":
http://wolnepszczoly.org/dlaczego-nie-biore-pod-uwage-jakiejkolwiek-formy-leczenia/

Inne drogi to w zasadzie droga małych kroczków lub droga środka. Mogą one przybierać różne znane i nieznane metody. Można by wydzielić jeszcze np. metodę selekcji na cechy. Dla uproszczenia ankiety proponuję wrzucić je do jednego worka i zaniechać rozdrabniania się.
W tym duchu można znaleźć polskojęzyczne artykuły autorów z rodzimego podwórka. Mianowicie:
Łukasza Łapki "Metoda małych kroczków do Pszczelarstwa Naturalnego dla Początkujących":
http://wolnepszczoly.org/metoda-malych-krokow-do-pszczelarstwa-naturalnego-dla-poczatkujacych/
oraz Krzysztofa Smirnowa "Droga środka do pasieki bez leczenia":
http://wolnepszczoly.org/droga-srodka-do-pasieki-bez-leczenia/

Dla precyzji i gwoli ścisłości proponuję przyjąć na potrzeby tej ankiety definicję leków jako środków parazytobójczych lub biobójczych, które pszczelarz wprowadza do środowiska ula (ewentualnie nęci pszczoły poza ulami do ich pobierania) w celu zwalczania pasożytów pszczół i walki z chorobami pszczół.  W konsekwencji pszczelarstwem bez leczenia nazywamy pszczelarstwo bez używania tychże środków. Jakiekolwiek by one nie były.

ANKIETA:

Leczyć czy nie leczyć? Jaką drogę preferujesz?
1. Radykalną
2. Metodę małych kroczków lub drogę środka

Dziękuję z góry za wzięcie udziału w ankiecie. Jeżeli będą jakieś nowe pomysły w celu poszerzenia możliwości wyboru w ankiecie to czekam na propozycje aby dopisać.
Pszczoły miodne nie wymierają w Polsce i w USA.
Polska Czerwona Księga Zwierząt - Bezkręgowce, PAN
Cytuj ten post
#97
Kurde.
3 lata minęły. Zaraz ma wrócić Paluh przez samo ha, opowiedzieć jak tam u niego z nieleczeniem Uśmiech
Cytuj ten post
#98
a w sensie , że gdzie on jest ? bo nie wyczytałem tego ? Uśmiech
zabierał się do sprawy ambitnie
Cytuj ten post
#99
Generalnie chodzi o to, że za 3 lata będziemy czytać to, co dziś piszemy. I być może śmiać się.
Np. gdzie jest dziś kol. Paluh i jego rozliczenie z 35 dadantów? Oczko

Ja to już dziś się śmieję z siebie, jak się ekscytowałem patykiem wetkniętym w wylotek. Duży uśmiech
Sama radość w tym pszczelarstwie.

Byle do wiosny.
Cytuj ten post
ten patyk byl artystyczny sam w sobie Uśmiech

co do Paluha, to fakt, z czystej konsekwencji powinmien oglosić klęskę, bo pewnie nie sukces. Smutny
ale ta idea jest porywająca. ktoś po 3 latach swoje wie. ale czy my nowi nie mamy prawa aby prubować ? moze czynniki zewnetrzne, dobry pomysł, lub coś innego zawazy na tym ze jednak znowu komus się uda.
Pamietajmy że są osoby z sukcesem na koncie Uśmiech
Cytuj ten post
czemu ta ankieta jest anonimowa ?
Cytuj ten post
To, że nie widzisz jak kto głosuje, nie znaczy że jest anonimowo. Raczej nie jest Oczko
Cytuj ten post
Myślę że tak jest praktyczniej dla świętego spokoju i większej liczby głosów. Ktoś obawiając się dyskusji czy krytyki w jawnej-nie oddałby głosu albo tendencyjnie skłamał ( po cichu robiąc u siebie i tak to co chce ).
Przy ankiecie niejawnej, nikt się nie naraża, a wszyscy widzą uczciwie jaki jest trend.
Ostatecznie w mniejszej grupie i tak wyczuwamy kto co robi Uśmiech
Cytuj ten post
(16.11.2018, 16:01)Tomek napisał(a): Myślę że tak jest praktyczniej dla świętego spokoju i większej liczby głosów. Ktoś obawiając się dyskusji czy krytyki w jawnej-nie oddałby głosu albo tendencyjnie skłamał ( po cichu  robiąc u siebie i tak to co chce ).
Przy ankiecie niejawnej, nikt się nie naraża, a wszyscy widzą uczciwie jaki jest trend.
Ostatecznie w mniejszej grupie i tak wyczuwamy kto co robi Uśmiech

Dokładnie. O tym samym myślałem.

Każdy użytkownik może stworzyć swoją ankietę jeśli jakaś mu nie odpowiada. Poza tym udział w tej, jak i każdej, jest dobrowolny.

Co nie znaczy, że nie wezmę pod uwagę konstruktywnych i merytorycznych kontrargumentów. Jeśli takie się pojawią.
Pszczoły miodne nie wymierają w Polsce i w USA.
Polska Czerwona Księga Zwierząt - Bezkręgowce, PAN
Cytuj ten post
Witam wszystkich. Zagłosowałem na metodę małych kroczków.
Powiem tak - w 2015 kupiłem pierwsze dwie rodziny, a w 2016 wiosną dokupiłem jeszcze dwie (czyli razem 4).
Przez 3 lata nie leczyłem i ten rok zaczynałem z 5 rodzinami mimo że przez te 3 lata zrobiłem chyba ze 30 odkładów. W tym roku zastosowałem tymol, gdyż już w czerwcu widziałem po stanie pszczół, że pewnie we wrześniu będę zamiatał całość pasieki.
Nie mówię że się nie da radykalnie, ale bardzo wiele zależy od miejsca umiejscowienia pasieki, od napszczelenia, od pożytków.
Generalnie myślę, że lepiej zareagować jak się widzi początek końca, niż zaczynać na nowych pszczołach...
W tym roku do zimy poszło u mnie 26 rodzin.
Zobaczymy jak będzie po zimie, niemniej widzę światełko w tunelu bo dla dwóch z nich to trzecia zimowla i wyglądają całkiem nieźle.
Patrząc na to forum, to przytłaczająca większość nas jest początkującymi pszczelarzami, którzy tych pszczół jakoś muszą się nauczyć. Więc potrzebują na to ze 2-3 sezony, a trudno uczyć się na martwych pszczołach.
Selekcja ma sens na większej ilości rodzin (30-40), jakoś do tej ilości trzeba dojść.
Przepraszam, rozpisałem się...
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
(16.11.2018, 18:02)Adam1969 napisał(a):  dla dwóch z nich to trzecia zimowla i wyglądają całkiem nieźle.

i te też przeleczyłeś ?

(16.11.2018, 18:02)Adam1969 napisał(a): Przepraszam, rozpisałem się...

pisz.pisz.
po to jest forum.
Cytuj ten post
(16.11.2018, 19:12)Jacuch napisał(a):
(16.11.2018, 18:02)Adam1969 napisał(a):  dla dwóch z nich to trzecia zimowla i wyglądają całkiem nieźle.

i te też przeleczyłeś ?

(16.11.2018, 18:02)Adam1969 napisał(a): Przepraszam, rozpisałem się...

pisz.pisz.
po to jest forum.

Jedna z nich dostała jedną dawkę tymolu końcem lipca bo mocno osłabła i miała duże porażenie wirusami. Druga dała radę bez leczenia, ale w maju poszła na węzę ze starą matką i praktycznie bez jaj, larw i czerwiu. Mimo tego zabrałem od tych dwóch rodzin po 35 kg miodu i podebrałem w sezonie dużo czerwiu. No ale rok był wyjątkowo dobry. Z każdej mam po 3 odkłady i one też najlepiej rozwijały się ze wszyskich. Obie te rodziny pochodzą od "leśnego dziadka" - to te dwie dokupione wiosną 2016. Były w warszawiakach na ramkach tak czarnych że ciężko je było złamać Oczko Teraz są na wielkpolskich...
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
czyli jedną idzie w trzeci sezon bez leczenia?
dobrze rozumiem?
jak tak to brawo Ty  Uśmiech
Cytuj ten post
(16.11.2018, 20:45)Jacuch napisał(a): czyli jedną idzie w trzeci sezon bez leczenia?
dobrze rozumiem?
jak tak to brawo Ty  Uśmiech

No tak. Od wiosny 2016 jest u mnie bez leczenia, jeśli zrzut na węzę w maju to nie jest leczenie?
Bo różnie można na to patrzyć. To była taka sztuczna rójka, więc jakiś zabieg mający na celu pozbycie się dręcza z rodziny. Zabieg leczniczy. Czy nastawienie zwichniętej nogi to nie leczenie? No nie wiem...

Na brawa poczekajmy do wiosny, oby można je było bić w maju pszyszłego roku... Uśmiech
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
rójki jaką by nie była to jednak kanon naturalnego procesu ucieczki rodziny.
Wow.radykalnie max.
nawet jak rodzina padnie to wykonała swoje zadanie. pomnożyła się. bo to chyba jest wyznacznik. chyba że dążymy do ideału gdzie jedna rodzina żyje pod nawiasem skalnym sto (czy ile tam) lat.
Cytuj ten post
Nie jestem radykalny.
Spieramy się tu o definicje leczenia, a można ją rozciągać w każdą stronę Uśmiech
Masażysta leczy, psycholog leczy, logopeda.... a przecież nie używają chemii.
Pszczelarz który wycina czerw trutowy, izoluje matkę, robi mnóstwo (nadmiar) odkładów aby wygrać wyścig z dręczem itd. też leczy. To są zabiegi lecznicze.
Czytałem tu wypowiedzi kolegi z za oceanu, który dumny z tego że nie leczy pisze że odkłady przez cały sezon karmi i karmi - czyli stwarza pszczołom idealne warunki pokarmowe - czy to nie jest zabieg leczniczy? Czy tak mają w naturze?
Tyle że nie używa chemii. I tu pytanie - dlaczego nie używam ciężkiej chemii? - ano dlatego że chcę jeść czysty od chemii miód Uśmiech Może i moim pszczołą by było lepiej po amitrazie, taj jak mi po zażyciu antybiotyku przy zapaleniu gardła. Ja po prostu jestem pragmatykiem i egoistycznie chcę swojego dobra i spokoju sumienia że jak ktoś zje miód od moich pszczół to nie będzie się truł i tyle...
Ja chcę mieć zdrowy miód, pyłek, propolis i wosk....
Ja chcę być rolnikiem i hodować pszczoły dla wszystkich tych produktów z ula co im mogę podkraść...
Wszystko co robię z pszczołami robię z pobudek egoistycznych - bo ja lubię grzebać w ulu - pszczoły tego nie lubią, to im nie służy Uśmiech
Kiedyś pszczelarz żył długo w zdrowiu dzięki swojemu hobby. Teraz już wielokrotnie słyszałem o raku gardła, płuc, nerek... czy to aby nie od wdychania amitrazy...
Wydaje mi się że dużo na tym forum idealistycznej gadaniny na temat dobra pszczół, a wszystkich nas łączy jedno - pragniemy tego słodkiego ale zdrowego i nie przyprawionego TakTikiem miodu...

ps.
Zachęciłeś mnie Jacuch do pisania - to cierp... Uśmiech
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
Adam, dzieki za otwartą i szczerą opinię, masz wiele racji. Niestety z ta całkowitą naturalnością to raczej nie damy rady. Wyjątkiem może być państwowy plan zachowania puli genetycznej na jakimś wyizolowanym obszarze - rodzaj rezerwatu. Nasze pasieki z założenia przeczą naturze z powodu koncentracji. Możliwe ze te nie chemiczne zabiegi pszczelarskie to właśnie ten "zloty środek". Przynajmniej w kwestii zdrowego miodu, a myślę ze czlłowiek tego miodu się nie wyrzeknie już Uśmiech
W Twoim wypadu uważam, ze te dziadkowe pszczoły zwiększyły szanse sukcesu.
Chyba zamiast tracić sezony na próby nieleczenia pszczół już "przechodowanych" warto poswiecic czas na znalezienie takich 'leśno dziadkowych ".
Zainspirowany Twoją historią dzisiaj dostałem kolejny namiar na kogoś takiego Uśmiech

Dzieki i powodzenia Uśmiech
Cytuj ten post
Wedłu mnie warto poczytać (choćby z automatycznym tłumaczeniem strony dla nie rozumiejących po angielsku),  artykuł Randy Olivera. Traktuje między innymi o powracającej modzie na pszczelarstwo, o dopiero zaczynajacych i chcących nie leczyć, o tym czy warto zareagować przed upadkiem rodziny, o pszczelarstwie naturalnym o pszczelarstwie bez leczenia... o tym żeby być częścią rozwiązania, nie problemem dla sąsiada.

http://scientificbeekeeping.com/the-varroa-problem-part-17c/
Cytuj ten post
ANKIETA:

Leczyć czy nie leczyć? Jaką drogę preferujesz?

Jak na razie wyniki są takie:

1. Radykalną: 4 głosy 36%
2. Metodę małych kroczków lub drogę środka: 7 głosów 64%
Pszczoły miodne nie wymierają w Polsce i w USA.
Polska Czerwona Księga Zwierząt - Bezkręgowce, PAN
Cytuj ten post
(04.12.2018, 11:53)Borówka napisał(a): ANKIETA:

Leczyć czy nie leczyć? Jaką drogę preferujesz?

Jak na razie wyniki są takie:

1. Radykalną: 4 głosy 36%
2. Metodę małych kroczków lub drogę środka: 7 głosów 64%

Do tak postawionego pytania, odpowiedzi powinny być:
1. leczyć
2. nie leczyć

Do Twoich odpowiedzi według mnie pytanie powinno brzmieć:
Jaką drogę odejścia od leczenia wybierasz?

A i tak dodałbym trzecią odpowiedź:
3. żadną z powyższych.
I może czwartą:
4. Nie zamierzam odchodzić od leczenia.

Wtedy ankieta obejmie większą ilość forumowiczów.
"od wiedzy, ważniejsza jest wyobraźnia"
Cytuj ten post
Dzięki Kolego za uwagi. Faktycznie może tak by było precyzyjniej. Tak napisałem bo taki był tytuł wątku. Jednak jest to doprecyzowane w pełnej wersji tutaj: http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?tid=36&pid=53137#pid53137
Pszczoły miodne nie wymierają w Polsce i w USA.
Polska Czerwona Księga Zwierząt - Bezkręgowce, PAN
Cytuj ten post
Od precyzji (choć i ona jest ważna), bardziej mi chodziło o wstawienie furtki dla tych, którzy nie zgadzają się z żadną opcją. Wtedy procenty inaczej się rozłożą.
"od wiedzy, ważniejsza jest wyobraźnia"
Cytuj ten post
Czesc Wam ......i chwala.
Odpowiedz do ankiety : nie leczyc...amen.
?
Tak jak juz ktos napisal, bazowac na tych ktore przezyly.....Ja pomagam jeszcze zlapanymi rojkami. Matki swoje unasienione z wolnego lotu.
Eeeee pisalem juz to .......powtarzam sie (oznaka starosci????)
Pozdrawiam Was serdecznie.
  Huh
Cytuj ten post
(04.12.2018, 23:39)Yanushspark@gmail.com napisał(a): Czesc Wam ......i chwala.
Odpowiedz do ankiety : nie leczyc...amen.
?
Tak jak juz ktos napisal, bazowac na tych ktore przezyly.....Ja pomagam jeszcze zlapanymi rojkami. Matki swoje unasienione z wolnego lotu.
Eeeee pisalem juz to .......powtarzam sie (oznaka starosci????)
Pozdrawiam Was serdecznie.

Pozwól, że odniosę się. Fajnie napisać "amen", ale jak ktoś ma tylko dostęp do pszczół od "Piechowskiego" to też byś mu to polecał? O ile dobrze pamiętam z Twojego wpisu o Twojej pasiece to prędzej czy później wszystkie pszczoły od Piechowskiego Ci padły. Ja np. nie mam rójek w okolicy. To znaczy może mam, ale nie złapałem żadnej w ciągu kilku lat, choć pewnie mógłby ktoś napisać, że wciąż za mało się starałem. Ale nawet jakbym złapał to z dużym prawdopodobieństwiem mogę powiedzieć, że to byłaby rójka typu "piechowskiego". Z mojego punktu widzenia 100% upadek pasieki, albo bliski 100% ze zdechlakami, które nawet, jeśli przeżyły to nie nadają się do jakichkolwiek podziałów i ledwo zipią, jest kwintesencją pełnej porażki (może poza nauką i wnioskami, które z tego płyną) i ja osobiście go nie mogę polecać. Ale to moje zdanie.

Czy nie uważasz Kolego, pod wpływem własnych doświadczeń z przeszłości, że lepiej było jednak leczyć te pszczoły od Piechowskiego (skoro i tak wszystkie padły) i wymieniać w nich matki, albo bazować na ich odkładach i poddawać matki od tych pszczół, które zdobyłeś inną drogą, a rokowały przeżywalność (a przede wszystkim podzielność i rozmnażmażalność) znacznie lepiej. Aby mieć własne dobre matki, trzeba też mieć rodziny z pszczołami, które nadają się do podziałów i wychowania matek, albo mieć rodzinę wychowującą. Objawowo zawirusowana schorowana rodzina dobrze wychowa matkę? Nie sądzę.
Pszczoły miodne nie wymierają w Polsce i w USA.
Polska Czerwona Księga Zwierząt - Bezkręgowce, PAN
Cytuj ten post
(05.12.2018, 09:18)Borówka napisał(a): ale jak ktoś ma tylko dostęp do pszczół od "Piechowskiego" to też byś mu to polecał?

Ale przecież w ankiecie nie ma takich zastrzeżeń. Zatem każdy uczestnik ankiety składa deklarację najprostszą z możliwych. Może uważać to za deklarację stale stosowanych technik, lub w okresie przejściowym. Może też deklarować, co by chciał robić, ale nie robi, ponieważ, a może tylko wybrać opcję, która mu się po prostu bardziej podoba. Ankieta tego nie precyzuje.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post