wychów matek wg M. Bush'a
#31
(26.09.2015, 16:08)bonluk napisał(a): Według prawidła pszczelarskiego i dostępnej literatury przyjmuje się, że matka z cichej wymiany jest lepsza od rojowej a rojowa lepsza od ratunkowej... oraz na najwyższym poziomie stoi komercyjna po reproduktorce...

Z praktycznej strony to najbardziej chciałoby się mieć matki z cichej wymiany, albo poddane larwy do rodzin w stanie rojowym... Da się to zrobić i tak się robi...
Matki ratunkowe też są bardzo dobre jeżeli tworzy je fajna stabilna rodzinka... Mogą one słabiej wypadać gdy powstaną w mikrusach bądź pszczoły nie będą miały odpowiednich larw do wychowu...

Tak czy inaczej reszta to loteria bo dużo również zależy od unasiennienia matki i tego jak będzie później czerwiła...

Dlatego trzeba mieć matki każdego rodzaju w pasiece i trafić w dobry okres na unasiennianie

no ale wiesz jak to z tym prawidłem pszczelarskim... :
- ... kluczowe jest leczenie
- bez węzy się nie da
- kundelki należy zabijać bezlitośnie bo psują prawdziwe pszczoły
- jak nie zbierzesz 40 litrów to słaby z Ciebie pszczelarz
- itp 
;-)

ps. oczywiście reproduktorki są najlepsze inbredowane sztucznym unasiennieniem, bo tylko wtedy można utrwalić najlepsze cechy ... 
ech, ciemnogród... ;-)
Cytuj ten post
#32
(26.09.2015, 16:32)MrDrone napisał(a):
(26.09.2015, 16:08)bonluk napisał(a): Według prawidła pszczelarskiego i dostępnej literatury przyjmuje się, że matka z cichej wymiany jest lepsza od rojowej a rojowa lepsza od ratunkowej... oraz na najwyższym poziomie stoi komercyjna po reproduktorce...

Z praktycznej strony to najbardziej chciałoby się mieć matki z cichej wymiany, albo poddane larwy do rodzin w stanie rojowym... Da się to zrobić i tak się robi...
Matki ratunkowe też są bardzo dobre jeżeli tworzy je fajna stabilna rodzinka... Mogą one słabiej wypadać gdy powstaną w mikrusach bądź pszczoły nie będą miały odpowiednich larw do wychowu...

Tak czy inaczej reszta to loteria bo dużo również zależy od unasiennienia matki i tego jak będzie później czerwiła...

Dlatego trzeba mieć matki każdego rodzaju w pasiece i trafić w dobry okres na unasiennianie

no ale wiesz jak to z tym prawidłem pszczelarskim... :
- ... kluczowe jest leczenie
- bez węzy się nie da
- kundelki należy zabijać bezlitośnie bo psują prawdziwe pszczoły
- jak nie zbierzesz 40 litrów to słaby z Ciebie pszczelarz
- itp 
;-)

ps. oczywiście reproduktorki są najlepsze inbredowane sztucznym unasiennieniem, bo tylko wtedy można utrwalić najlepsze cechy ... 
ech, ciemnogród... ;-)

No tylko tak można wyhodować czystą rasę superpszczół Bartek. Oczko
Cytuj ten post
#33
(26.09.2015, 16:32)MrDrone napisał(a):
(26.09.2015, 16:08)bonluk napisał(a): Według prawidła pszczelarskiego i dostępnej literatury przyjmuje się, że matka z cichej wymiany jest lepsza od rojowej a rojowa lepsza od ratunkowej... oraz na najwyższym poziomie stoi komercyjna po reproduktorce...

Z praktycznej strony to najbardziej chciałoby się mieć matki z cichej wymiany, albo poddane larwy do rodzin w stanie rojowym... Da się to zrobić i tak się robi...
Matki ratunkowe też są bardzo dobre jeżeli tworzy je fajna stabilna rodzinka... Mogą one słabiej wypadać gdy powstaną w mikrusach bądź pszczoły nie będą miały odpowiednich larw do wychowu...

Tak czy inaczej reszta to loteria bo dużo również zależy od unasiennienia matki i tego jak będzie później czerwiła...

Dlatego trzeba mieć matki każdego rodzaju w pasiece i trafić w dobry okres na unasiennianie

no ale wiesz jak to z tym prawidłem pszczelarskim... :
- ... kluczowe jest leczenie
- bez węzy się nie da
- kundelki należy zabijać bezlitośnie bo psują prawdziwe pszczoły
- jak nie zbierzesz 40 litrów to słaby z Ciebie pszczelarz
- itp 
;-)

ps. oczywiście reproduktorki są najlepsze inbredowane sztucznym unasiennieniem, bo tylko wtedy można utrwalić najlepsze cechy ... 
ech, ciemnogród... ;-)

Pomijając inne prawidła te o matkach raczej są prawdopodobne i pewnie tak jest... pomijając te komercyjne po rep.
Ogólnie wychów matek w starterach, zsypańcach oceniam kiepsko ponieważ takie "niby rodzinki" nie czują tego co czuje rodzinka pełnowartościowa. W rodzince kompletnej mamy loty z pyłkiem, loty po nektar, obronę gniazda jako całości itd. To wszystko jest według mnie bardzo ważne... dlatego na własne potrzeby warto hodować matki nawet nad kratą bez kombinowania.. w okresie rojowym nawet mateczniki bez odpalenia zostają przyjmowane i pięknie odrabiane... Na własne potrzeby nie bawmy się w cieplarki... Szkoda czasu i bólu matek w matecznikach haha... Lepiej zaizolować mateczniki zasklepione lokówkami w ulu i w 14 dniu podać czy to do ulików czy odkładów czy gdzie nam się  podoba...
Cytuj ten post
#34
jasne, że matkowe prawidła zapewne są prawdopodobne. tylko trzeba mierzyć siły na zamiary i zachować zdrowy rozsądek :-)
Cytuj ten post
#35
(26.09.2015, 09:33)MrDrone napisał(a): Kuba. 100 razy pisałem że mi pszczoły zwieją przy 4 pasiekach ... więc nie nastawiam się na rojowe.
ale napisałem, że ratunkowe "będą dominować", a nie że będą tylko takie. to znaczy, że jak już zauważę mateczniki rojowe to ich nie zniszczę tylko je wykorzystam zgodnie z ich przeznaczeniem dzieląc rodzinę z takimi matecznikami :-) ... wydawało mi się to oczywiste więc tego nie pisałem..

Witam, jak technicznie podzielić w takim wypadku rodzinę, w tym samym ulu czy zrobić odkład. Mam 12 ramkowe, dwukorpusowe ule na razie. Może to trywialne pytanie, niemniej będę wdzieczny za podpowiedź.
Cytuj ten post
#36
(06.11.2015, 14:18)MINI GiG napisał(a):
(26.09.2015, 09:33)MrDrone napisał(a): Kuba. 100 razy pisałem że mi pszczoły zwieją przy 4 pasiekach ... więc nie nastawiam się na rojowe.
ale napisałem, że ratunkowe "będą dominować", a nie że będą tylko takie. to znaczy, że jak już zauważę mateczniki rojowe to ich nie zniszczę tylko je wykorzystam zgodnie z ich przeznaczeniem dzieląc rodzinę z takimi matecznikami :-) ... wydawało mi się to oczywiste więc tego nie pisałem..

Witam, jak technicznie podzielić w takim wypadku rodzinę, w tym samym ulu czy zrobić odkład. Mam 12 ramkowe, dwukorpusowe ule na razie. Może to trywialne pytanie, niemniej będę wdzieczny za podpowiedź.

Możesz dzielić jak Ci się rzewnie podoba na 3, 4 części. Warto mieć drugie miejsce pod pasiekę i przewozić tam takie podzielone rodzinki. Jeżeli nie nastawiasz się na duży podział to końcem czerwca początkiem lipca zabierz 5-6 ramek ze starą matką a rodzince daj wychować swoją ratunkową matule... Wtedy będziesz miał miodzik z macierzaka który po wystartowaniu z matecznikiem będzie pracował ochoczo i rodzinkę ze starą matką która dojdzie do siły na zazimowanie...
Cytuj ten post
#37
(06.11.2015, 14:18)MINI GiG napisał(a): Witam, jak technicznie podzielić w takim wypadku rodzinę, w tym samym ulu czy zrobić odkład. Mam 12 ramkowe, dwukorpusowe ule na razie. Może to trywialne pytanie, niemniej będę wdzieczny za podpowiedź.

nie wiem co dokładnie masz na myśli przez "w tym samym ulu", ale "w tym samym ulu" się nie da, bo matki zaczną walczyć i zostanie tylko 1. pewnie dałoby się to zrobić szczelnymi zatworami i zrobieniem szeregu wylotków dla każdej rodziny... ale zdecydowanie łatwiej zrobić każdej rodzince nowy ul bo i tak będziesz musiał kiedyś ten ul im dać i rodzinę wydzielić...

Jak widzisz mateczniki (niezależnie czy rojowe czy ratunkowe) dzielisz na tyle rodzin ile chcesz uzyskać, zabierając ramki i zapewniając każdej matecznik (czy 2 czy 3 - wtedy najwyżej matki stoczą boje). Każdy odkład idzie do osobnego ula - jeżeli wywieziesz jak radzi Łukasz to pszczoły nie zlecą się na macierzak, tylko zostaną w tych nowych rodzinkach. Tylko przy przewózce masz zagrożenie, że matecznik ulegnie zniszczeniu. 
Ja wydzielam małe rodzinki na tym samym pasieczysku i w razie potrzeby najwyżej zasilam je czerwiem lub nalotami (zamieniając miejscami słaby ul z silniejszym z którego chcę zrobić nalot). 

jest też druga opcja - czyli wrzucasz mateczniki do "lokówek" - matka się wygryza i jest uwięziona co jest bezpieczne dla niej i dla innych młodych matek. Wtedy po wygryzieniu matek możesz podzielić rodzinkę z tymi matkami "jednodniówkami" NU i nie podajesz mateczników tylko masz już wygryzione matki. Tylko tu trzeba pilnować terminów, bo raczej matka nie może za długo być w takiej lokówce w ulu, bo pszczoły mogą część z nich nie karmić i młode matki umrą z głodu.

nie wiem czy o to Ci chodziło co napisałem. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#38
Żeby mateczniki się nie zniszczyły można podać po dowiezieniu na miejsce.

Małym rodzinkom na miejscu zatkać wylotek trawą, maja powietrze a są zamknięte (nie trzeba pchać ich do piwnicy), na 3 -4 dni, potem troszkę im pomóc i poluźnić trawę same wysprzątają wylotek i się oblecą, przeszkoda tak działa że oblatują się jak w nowym miejscu.

A co do lokówki to na spodeczek lokówki troszkę miodku i matki nie zemrą, jak przegapisz termin.
Cytuj ten post
#39
(06.11.2015, 14:58)Popszczelony napisał(a): Żeby mateczniki się nie zniszczyły można podać po dowiezieniu na miejsce.

Małym rodzinkom na miejscu zatkać wylotek trawą, maja powietrze a są zamknięte (nie trzeba pchać ich do piwnicy), na 3 -4 dni, potem troszkę im pomóc i poluźnić  trawę same wysprzątają wylotek i się oblecą, przeszkoda tak działa że oblatują się jak w nowym miejscu.

A co do lokówki to na spodeczek lokówki troszkę miodku i matki nie zemrą, jak przegapisz termin.

jak najbardziej. wszystko to prawda :-) dlatego wszędzie pisałem, że jest zagrożenie czy możliwość, a nie że się nie da inaczej :-)
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#40
Uśmiech
Cytuj ten post
#41
(06.11.2015, 14:58)Popszczelony napisał(a): Żeby mateczniki się nie zniszczyły można podać po dowiezieniu na miejsce.

Małym rodzinkom na miejscu zatkać wylotek trawą, maja powietrze a są zamknięte (nie trzeba pchać ich do piwnicy), na 3 -4 dni, potem troszkę im pomóc i poluźnić  trawę same wysprzątają wylotek i się oblecą, przeszkoda tak działa że oblatują się jak w nowym miejscu.

A co do lokówki to na spodeczek lokówki troszkę miodku i matki nie zemrą, jak przegapisz termin.

Czyli przy osiatkowanej dennicy można zamknąć na amen na 3-4 dni?
Cytuj ten post
#42
Tak, to sposób od mojego wujka starego pszczelarza, ale potem jeszcze gdzieś to czytałem. Przy osiatkowanej to bez problemu, ten sposób dotyczy uli całych jak warszawiaki, gdzie musi być dopływ powietrza. Ja jeden ul zapomniałem otworzyć i stał 12 dni, myślałem że po pszczołach a tam, rodzinka zżyta, spokój.
Cytuj ten post
#43
myślę, że może być problem gdyby były wielkie upały. wtedy uważam, że bezwzględnie musiałyby mieć wodę - być może w zamknięciu, ale z wodą dałyby radę, bez wody chyba byłoby krucho...
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#44
Dziękuję o takie porady mi chodziło. mam osiatkowane dennice i ule rezerwowe więc powinienem dać radę, biorę wszystko pod uwagę i pewnie jeszcze kilka razy to przeczytam
Cytuj ten post
#45
Mowa o mateczniku ale żeby był ten matecznik to trzeba albo samemu pociągnąć matki, albo zastać mateczniki w rodzinie... wtedy tak przy dzieleniu może się coś uszkodzić....

Ja mówię o tworzeniu nowych rodzin z miejsca czyli umyślało mi się dzisiaj stworzyć kilka rodzin. Jadę na pasiekę zabieram dennice, gąbkę aby zamknąć ul, dwa korpusy, daszek i pasek do ściągnięcia całości. Na drugiej pasiece szykuje 6 dennic, 6 korpusów, 6 daszków. Wpadam na pasiekę ładuje z każdej rodziny ramki z czerwiem w różnym wieku, z pszczołami, z miodem i pyłkiem. Wszystko pakuje do tych dwóch korpusów czyli daje mi to 26 ramek... zamykam, ściągam paskiem i jadę na pasiekę następną gdzie mam przygotowane ule pod odkłady. Po przyjeździe, otwieram daszek i wyjmuje ramki z pszczołami i czerwiem i przekładam do uli. Wychodzi po 4-5 ramki na odkład. Pszczoły nie specjalnie się rozlatują, gdy już porozkładam ramki, zwężam wylotek na 1-2 pszczółki i podejmuje decyzję co dalej. Czyli jeżeli mam mateczniki hodowlane to daje hodowlane, jeżeli będą za 5 dni to czekam te 5 dni, jeżeli zostawiam sprawę pszczołom to pszczoły same odchowają młodą matkę... Jest jedna ważna spraw. W pierwszych 2-3 dniach nie warto podkarmiać takich rodzin bo rabunek będzie prawie, że pewny. Gdy widzimy, że rodzinki już są ogarnięte czyli zaczynają pilnować wylotków, wykonują loty na pożytek możemy myśleć o podkarmieniu.
Cytuj ten post
#46
(06.11.2015, 15:27)emzarek napisał(a):
(06.11.2015, 14:58)Popszczelony napisał(a): Żeby mateczniki się nie zniszczyły można podać po dowiezieniu na miejsce.

Małym rodzinkom na miejscu zatkać wylotek trawą, maja powietrze a są zamknięte (nie trzeba pchać ich do piwnicy), na 3 -4 dni, potem troszkę im pomóc i poluźnić  trawę same wysprzątają wylotek i się oblecą, przeszkoda tak działa że oblatują się jak w nowym miejscu.

A co do lokówki to na spodeczek lokówki troszkę miodku i matki nie zemrą, jak przegapisz termin.

Czyli przy osiatkowanej dennicy można zamknąć na amen na 3-4 dni?

Tylko po co i w jakim celu zamykać?
Cytuj ten post
#47
jak nie przewozisz
Cytuj ten post
#48
(06.11.2015, 15:49)bonluk napisał(a): Mowa o mateczniku ale żeby był ten matecznik to trzeba albo samemu pociągnąć matki, albo zastać mateczniki w rodzinie... wtedy tak przy dzieleniu może się coś uszkodzić....

Ja mówię o tworzeniu nowych rodzin z miejsca czyli umyślało mi się dzisiaj stworzyć kilka rodzin. Jadę na pasiekę zabieram dennice, gąbkę aby zamknąć ul, dwa korpusy, daszek i pasek do ściągnięcia całości. Na drugiej pasiece szykuje 6 dennic, 6 korpusów, 6 daszków. Wpadam na pasiekę ładuje z każdej rodziny ramki z czerwiem w różnym wieku, z pszczołami, z miodem i pyłkiem. Wszystko pakuje do tych dwóch korpusów czyli daje mi to 26 ramek... zamykam, ściągam paskiem i jadę na pasiekę następną gdzie mam przygotowane ule pod odkłady. Po przyjeździe, otwieram daszek i wyjmuje ramki z pszczołami i czerwiem i przekładam do uli. Wychodzi po 4-5 ramki na odkład. Pszczoły nie specjalnie się rozlatują, gdy już porozkładam ramki, zwężam wylotek na 1-2 pszczółki i podejmuje decyzję co dalej. Czyli jeżeli mam mateczniki hodowlane to daje hodowlane, jeżeli będą za 5 dni to czekam te 5 dni, jeżeli zostawiam sprawę pszczołom to pszczoły same odchowają młodą matkę... Jest jedna ważna spraw. W pierwszych 2-3 dniach nie warto podkarmiać takich rodzin bo rabunek będzie prawie, że pewny. Gdy widzimy, że rodzinki już są ogarnięte czyli zaczynają pilnować wylotków, wykonują loty na pożytek możemy myśleć o podkarmieniu.

I tak się to robi, jak jest czym. Masz pszczoły, ule, i miejsce.
Cytuj ten post
#49
ja na razie mylśę o jednym lub dwóch odkładach, z jednej z rodzin odfrunąl w tym roku rój, a i tak się tak zebrała, że miodu było najwięcej. na wiosnę dojdą jeszcze trzy odkłady z krainką taką jaka u mnie mieszka ale chcę spróbować swoich sił, a poza tym, nie chcę kupować "obcych " matek ,tylko niech żyją takie jakie się sprawdzają w mojej okolicy.
odkłady mam mieć z tego samego źródła co moje tegoroczne rodziny, mam nadzieję, że będa równie "udane"
Cytuj ten post
#50
Chodzi o zrobienie nowej rodzinki bez przewożenia...

Idę do rozwiniętego ula, wyszukuje matkę, zabieram 4-5 ramek z czerwiem na wygryzieniu oraz z matką czerwiącą plus ramka miodu z pyłkiem. Wkładam to wszystko w korpus w którym może być podkarmiaczka z samą czysta wodą. Tam gdzie zostały puste miejsca w ulu uzupełniam czym mam ochotę, węzą, suszem czy pustymi ramkami. W macierzaku nie ma matki i macierzak jest na dwóch korpusach.Przenoszę ten nowo utworzony odkład z czerwiącą matką w inne miejsce i zostawiam go w spokoju z wylotkiem na 1-2 pszczoły, albo przykrywam macierzak od góry folią na to kładę nowo utworzoną rodzinę tylko wylot musi mieć w przeciwną stronę, może być dziura w korpusie lub rama z wylotkiem.

Niestety cała stara lotna pszczoła i tak wróci choćbyśmy tydzień w tym miejscu trzymali rodzinę w zamknięciu...
Cytuj ten post
#51
mam gdzie przewieźć na kilka dni, do znajomej do jej pasieki, jakieś 5 km
Cytuj ten post
#52
(06.11.2015, 16:08)bonluk napisał(a): Chodzi o zrobienie nowej rodzinki bez przewożenia...

Idę do rozwiniętego ula, wyszukuje matkę, zabieram 4-5 ramek z czerwiem na wygryzieniu oraz z matką czerwiącą plus ramka miodu z pyłkiem. Wkładam to wszystko w korpus w którym może być podkarmiaczka z samą czysta wodą. Tam gdzie zostały puste miejsca w ulu uzupełniam czym mam ochotę, węzą, suszem czy pustymi ramkami. W macierzaku nie ma matki i macierzak jest na dwóch korpusach.Przenoszę ten nowo utworzony odkład z czerwiącą matką w inne miejsce i zostawiam go w spokoju z wylotkiem na 1-2 pszczoły, albo przykrywam macierzak od góry folią na to kładę nowo utworzoną rodzinę tylko wylot musi mieć w przeciwną stronę, może być dziura w korpusie lub rama z wylotkiem.

Niestety cała stara lotna pszczoła i tak wróci choćbyśmy tydzień w tym miejscu trzymali rodzinę w zamknięciu...

W tym roku odkłady co sam zrobiłem to wziąłem po po 2 ramki z czerwiem z trzech różnych uli ze starą matką z jednego z uli, plus jakaś jedna ramka z pokarmem/pierzgą. Dorzuciłem tam ramkę częściowo odbudowanej węzy, którą solidnie spryskałem wodą. To wszystko zamknąłem i wstawiłem na trzy dni do szopy. Po wyciągnięciu postawiłem na docelowe miejsce i zmniejszyłem wylotek. Obserwując ten odkład w następnych dniach odniosłem wrażenie, że przynajmniej część lotnej pszczoły pozostała bo odkład ładnie się obleciał i praktycznie zaraz zaczęły się loty. Ogólnie pięknie się rozwinęły mimo pewnych kłopotów z matkami (te kłopoty to poprzez moje kombinacje ale poradziły sobie z moją niewiedzą haha).
Czy to dobry sposób czy po prostu miałem szczęście tego nie wiem, opisuję jak zrobiłem i jakie były tego efekty.
Cytuj ten post
#53
Pastaga możliwe, że i tak było... Kto tam dokładnie sprawdzi gdzie i jak te pszczoły latają... Złudzenie większej ilości pszczół po 3 dniach mogły sprawić pszczoły które się wygryzły ale również część pszczół mogła być na tyle młoda, że została na nowym miejscu...
Cytuj ten post
#54
(25.09.2015, 20:24)MrDrone napisał(a): z ula, z którego chcemy nową matkę, zabieramy starą i usuwamy wszelkie puste, nieobsiadane ramki – nawet w części te z czerwiem (Bush mówi o „kompresowaniu” ula). Pszczoły mają się praktycznie nie mieścić w ulu i mają mieć wręcz chęć roić się z uwagi na brak miejsca. Z takiego ula matki będą dobrze odżywione, bo będą praktycznie jak rojowe, choć są ratunkowe. 

Trochę odswieżę temat
czy ktoś z was zastosował tą metodę ?jeśli tak to może kilka słów o wynikach i obserwacjach.

W tym zakończonym już sezonie próbowałem wprowadzić metodę opisaną w 22 minucie filmu.
W wolnym tłumaczeniu :w osieroconej rodzinie , wybieramy larwę która jest na tyle młoda że nadal stoi w komórce ,niszczymy trzy komórki pod nią i dolną sciankę komórki Z larwą .
grawitacji przechyla  larwę i pszczoły chętnie budują z tego matecznik,bo mają już 'fundament '

Metoda wydała mi się ciekawa,ale odrazu pomyślałem o tym że Oprócz tych mateczników pszczoły zrobią następne ileś tam mateczników gdzie będzie im sie podobało więc gdzie tu sens?
,postanowiłem więc zrobić to w rodzinie z matką.
Efektem miało być wychodowanie  matek z mojej superalfa rodziny bez zakłócenia jej pracy ,ale w terminie dla mnie dogodnych czyli wtedy kiedy będę potrzebować matki.
Chciałem też żeby mleczko pochodziło z tej rodziny. 
Odrazu napiszę że efekt był mizerny.Prawdopodobnie dla tego że nie udało mi śię wyłapać (jeszcze)odpowiedniej relacji miedzy wiekiem larwy i substancją mateczną.
Na dwóch ramkach z czerwiem odizolowanych od gniazda i około 50 tak przygotowanych mateczników 
Powstały tylko dwa,jeden został zgryziony.czyli,praktycznie udało mi się wychodować jedną matkę,reszta komórek została naprawiona .
 Bush stwierdził że tego nie robi bo jest za leniwy.
Cytuj ten post
#55
Jeżeli robiłeś to w rodzinie z matką jak piszesz to nie dziw się, że efekt był mizerny.
Cytuj ten post
#56
(10.11.2016, 17:14)Jacuch napisał(a):
(25.09.2015, 20:24)MrDrone napisał(a): z ula, z którego chcemy nową matkę, zabieramy starą i usuwamy wszelkie puste, nieobsiadane ramki – nawet w części te z czerwiem (Bush mówi o „kompresowaniu” ula). Pszczoły mają się praktycznie nie mieścić w ulu i mają mieć wręcz chęć roić się z uwagi na brak miejsca. Z takiego ula matki będą dobrze odżywione, bo będą praktycznie jak rojowe, choć są ratunkowe. 

Trochę odswieżę temat
czy ktoś z was zastosował tą metodę ?jeśli tak to może kilka słów o wynikach i obserwacjach.

W tym zakończonym już sezonie próbowałem wprowadzić metodę opisaną w 22 minucie filmu.
W wolnym tłumaczeniu :w osieroconej rodzinie , wybieramy larwę która jest na tyle młoda że nadal stoi w komórce ,niszczymy trzy komórki pod nią i dolną sciankę komórki Z larwą .
grawitacji przechyla  larwę i pszczoły chętnie budują z tego matecznik,bo mają już 'fundament '

Metoda wydała mi się ciekawa,ale odrazu pomyślałem o tym że Oprócz tych mateczników pszczoły zrobią następne ileś tam mateczników gdzie będzie im sie podobało więc gdzie tu sens?
,postanowiłem więc zrobić to w rodzinie z matką.
Efektem miało być wychodowanie  matek z mojej superalfa rodziny bez zakłócenia jej pracy ,ale w terminie dla mnie dogodnych czyli wtedy kiedy będę potrzebować matki.
Chciałem też żeby mleczko pochodziło z tej rodziny. 
Odrazu napiszę że efekt był mizerny.Prawdopodobnie dla tego że nie udało mi śię wyłapać (jeszcze)odpowiedniej relacji miedzy wiekiem larwy i substancją mateczną.
Na dwóch ramkach z czerwiem odizolowanych od gniazda i około 50 tak przygotowanych mateczników 
Powstały tylko dwa,jeden został zgryziony.czyli,praktycznie udało mi się wychodować jedną matkę,reszta komórek została naprawiona .
 Bush stwierdził że tego nie robi bo jest za leniwy.


W sezonie minionym nie robiłem wychowu takim sposobem... ale wcześniej zdarzało się podawać matecznik do rodzin w stanie rojowym czyli już dość mocno skompresowanych w pszczołę. Celowo nie kompresowałem pszczół i nie sprawdzałem jakby to miało wyglądać...
Praktycznie zawsze coś odciągnęły może nie było 90-100% poddanych larw ale więcej niż połowa...
Ogólnie miniony sezon był ciężki w hodowli matek... kogo był nie spytał to szło to bardzo opornie...
Cytuj ten post
#57
Na forum TF, Bush napisał fajną maksymę, która mi się spodobała: Nigdy nie oceniaj matki po wyglądzie.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#58
No wygląd może i nie ma znaczenia dla jakości matki ale duża, odróżniająca się barwą od robotnic matka ułatwia i przyspiesza pracę np. przy tworzeniu odkładów.
Cytuj ten post