open source
#1
(02.10.2015, 07:47)Krzyżak napisał(a):
(02.10.2015, 07:40)Borówka napisał(a):
(02.10.2015, 07:38)Krzyżak napisał(a): Ja to mam widzę zboczenie free software'owe jeśli chodzi o kasę Uśmiech

No nie wiew, nie wiem w przypadku tzw. patentów, prawa abstrakcyjnej własności intelektualnej nie pisałeś jak infoanarchista (zwolennik open source). Oczko
To jesteś zwolennikiem open source tylko w pewnym wycinku życia?

Uważam, że możliwie wszystko powinno być free/open source'owe jak np. OpenCola.
Szanuję jednak prawo własności również tej intelektualnej. Jeżeli ktoś swój dorobek intelektualny chce rozpowszechniać na zasadach komercyjnych to ma do tego pełne prawo i ja to uszanuję.


p.s. nie zaśmiecajmy wątku Uśmiech

Zgoda ale to powinien swój pomysł obwarować tak aby nie można go było skopiować lub domagać się odpowiedniej umowy z kupującym. Jeżeli go upublicznia np. na forum czy jako obrazek podglądowy w agencji foto to jego strata i każdy może go bez żadnej zgody kopiować ten podgląd. Bo zresztą zobacz jakie to głupie. Zdjęcia tubylców jedzących plaster miodu skopiowałem i umieściłem na naszym forum ale już w artykule byś się buntował, ze nie można umieścić. A one są dokładnie takie samo skopiowane, przerobionie i opublikowane do moich własnych celów. To tak jakby ktoś powiesił na gwóźdź coś na drzewie na ulicy i domagał się aby karać każdego kto to przepisze i będzie używał do swoich celów. To żadna kradzież bowiem twórca nie stracił swojej własności. Właściciel nic nie stracił a kradzież może być tylko (zgodnie z definicją słownikową) kiedy własność rzeczywista zabrana jest przez osobę B bez zgody właściciela A i właściciel A ją traci tzn. jest jej pozbawiony. Tu nic takiego nie zachodzi. Jeśli autor upublicznił swój pomysł a nie chce go rozpowszechniać to jego problem i jest głupi lub może tylko wykorzystywać siłą narzucone abstrakcyjne zasady i jakieś sztuczne granice od czapy wzięte, wymyślone przez urzędników na jakimś terenie.

Inaczej kradzież jakiegoś jakiegoś pomysłu mogła by wystąpić wtedy kiedy ktoś napisał jakiś wiersz, schował go do szuflady albo na swoim prywatnym dysku twardym trzyma i ktoś się włamał (bez zgody właściciela) na jego własność i wziął ten pomysł. Tylko rzeczywista własność (czyli ta właściwa IMO) decyduje o tym, że to jest kradzież czy włamanie. Jeśli nawet nie skasuje mu pomysłu z dysku lub przepisze wiersz z szuflady i zostawi. To przekroczył prawo naturalne bo włamał się do cudzego domu, otworzył cudzą szufladę lub wziął cudzą kartkę. Tak samo włamał się na cudzy dysk twardy. Pomysł w głowie też dlatego ma właściciela, ze mózg ma swojego właściciela. Idąc dalej jeśli bez zgody właściciela wyciągniesz pomysł z jego mózgu (np. technikami podświadomej manipulacji, lub jakimś podpięciem się pod mózg) to przekraczasz prawo bo naruszyłeś własność posiadacza mózgu.
Cytuj ten post
#2
nie macie większych zmartwień na forum pszczelarskim? pszczoły nie zakarmione, umierają od warrozy, a Wy tu o opensorsie. ;-) hehe
Cytuj ten post
#3
(02.10.2015, 08:01)Borówka napisał(a):  To żadna kradzież bowiem twórca nie stracił swojej własności. Właściciel nic nie stracił a kradzież może być tylko (zgodnie z definicją słownikową) kiedy własność rzeczywista zabrana jest przez osobę B bez zgody właściciela A i właściciel A ją traci tzn. jest jej pozbawiony. 

Kuba daj spokój Uśmiech
Szkoda czasu na takie dysputy. Napisałem co uważam na ten temat i to chyba starczy. Dodam tylko jedno zdanie.
Piszesz, że właściciel "nie stracił". Dla właściciela nie ma znaczenia, że "nie stracił". Właściciel myśli inaczej.
On myśli "nie zarobiłem" i to dla niego jest już strata.
Cytuj ten post
#4
(02.10.2015, 10:03)Krzyżak napisał(a):
(02.10.2015, 08:01)Borówka napisał(a):  To żadna kradzież bowiem twórca nie stracił swojej własności. Właściciel nic nie stracił a kradzież może być tylko (zgodnie z definicją słownikową) kiedy własność rzeczywista zabrana jest przez osobę B bez zgody właściciela A i właściciel A ją traci tzn. jest jej pozbawiony. 

Kuba daj spokój Uśmiech
Szkoda czasu na takie dysputy. Napisałem co uważam na ten temat i to chyba starczy. Dodam tylko jedno zdanie.
Piszesz, że właściciel "nie stracił". Dla właściciela nie ma znaczenia, że "nie stracił". Właściciel myśli inaczej.
On myśli "nie zarobiłem" i to dla niego jest już strata.

Tylko, ze ja pisze o czymś na namacalnym i uniwersalnym w sensie straty a ty o czymś abstrakcyjnym, niepewnym i w dodatki istniejącym tylko w głowie jednego człowieka. Masz rację tylko, ze jak ktoś się obawia o stratę pieniędzy to niech nie upublicznia. Upublicznia to jego problem i jego strata skoro tak uważa.

Nie może być właścicielem czegoś abstrakcyjnego co zakłada się w myślach, że się wydarzy w przyszłości. Prawa własności można stosować tylko do czegoś namacalnego uniwersalnego czego można być właścicielem i co posiada właściciela. Bo bycie autorem to co innego niż bycie właścicielem.

Ja też mogę powiedzieć, ze wymyśliłem tysiące rzeczy które potem okazało się, ze ktoś używa. Np. wymyśliłem pszczelarstwo naturalne zanim zorientowałem się, ze ktoś już to zrobił i na tym zarabia np. prowadząc warsztaty. To jeśli mam ból dupy, że je tego nie zrobiłem pierwszy i nie zdążyłem się urodzić albo dorosnąć aby na tym zarobić, to mój problem tylko i wyłącznie i nie mam żadnych praw aby tego dochodzić jakoś każąc prekursorów w normalnym naturalnym świecie. Duży uśmiech
Cytuj ten post
#5
Kuba, ja powiem tylko tyle: głupoty gadasz ;-) nie zajmuj łącza ;-)
Cytuj ten post
#6
(02.10.2015, 10:32)MrDrone napisał(a): Kuba, ja powiem tylko tyle: głupoty gadasz ;-) nie zajmuj łącza ;-)

Nie wchodź jak Ci się nie podoba i tyle. A jak wchodzisz to Twój problem. 

Udowodnij, ze gadam głupoty skoro tak uważasz. Duży uśmiech
To co piszę jest po prostu konsekwentne i uniwersalne a nie logicznie sprzeczne.
I z palcem w dupie można to udowodnić.
Cytuj ten post
#7
Definicja z wiki:
Własność intelektualna – zbiorcze określenie grupy monopoli prawnych, obejmujące niektóre dobra niematerialne (prawo autorskie) oraz niektóre własności przemysłowe (patenty oraz znaki towarowe).

Nie jest to reguła uniwersalna. Własność to własność. Jeśli własność wymaga jakiegoś epitetu aby była własnością to znaczy, ze nie jest już własnością sensu stricto i tyle.
Cytuj ten post
#8
Szymon powinien to popierać taką logiczną i sprawiedliwą postawę bo przecież sam twórca projektu GNU i prekursor wolnego oprogramowania: Richard Stallman jak najbardziej ją popiera mówiąc, że traktując tzw. własność intelektualną jako tożsamą z prawdziwą własnością to absurd.

Co ciekawe pierwszy termin ten uknuto dopiero w 1888 a do szerszego użycia został wprowadzony 1967 roku. Wcześniej jakoś ludzkość radziła i rozwiązywała konflikty bez niego. haha Czyli 99,999999% historii swojego istnienia bez tych monopoli prawnych narzuconych przemocą przez różne kartele prawne.

"Własność" intelektualną można naruszyć będąc w całkowitej od niej izolacji na zasadzie Ignorantia iuris nocet. Co jest przecież totalnym absurdem jeśli chodzi o prawo własności.
Cytuj ten post
#9
Kubuś, nie filozuj, proszę :-)
prawo autorskie czy inne zagadnienia dotyczące własności intelektualnej może nie są idealnie rozwiązane, ale zapewne sam nie byłbyś szczęśliwy gdyby ktoś "ukradł" Twój tekst o miodzie amitrazowym i podpisał swoim imieniem. Więc jakieś przepisy muszą być w tym zakresie - kwestia czy są dobrze uregulowane, czy da się tego dochodzić prawnie itp to już zupełnie inna sprawa.
Cytuj ten post
#10
(02.10.2015, 11:51)MrDrone napisał(a): Kubuś, nie filozuj, proszę :-)
prawo autorskie czy inne zagadnienia dotyczące własności intelektualnej może nie są idealnie rozwiązane, ale zapewne sam nie byłbyś szczęśliwy gdyby ktoś "ukradł" Twój tekst o miodzie amitrazowym i podpisał swoim imieniem. Więc jakieś przepisy muszą być w tym zakresie - kwestia czy są dobrze uregulowane, czy da się tego dochodzić prawnie itp to już zupełnie inna sprawa.

No sam piszesz "ukradł" w cudzysłowie. Nic by nie ukradł, według mnie ale oszukał po prostu. Jak może mi coś ukraść skoro nadal plik z tym tekstem posiadam u siebie na komputerze a SPN posiada plik na swoim miejscu w serwerze. Jako oszustowi należy mu się takie samo ukaranie jak np. ostracyzm społeczny, publiczne czy prywatne poniżenie, wreszcie proces cywilny jeśli ktoś chce, jak każdemu oszustowi.

Bycie autorem to co innego niż bycie właścicielem. Można być czegoś namacalnego autorem a nie właścicielem. Ja nie uznaję, że mogę być właścicielem jakiegoś pomysłu tylko właścicielem swoich komórek mózgowych. Mogę być autorem i dlatego mogę powiedzieć: oto jest mój pomysł. Dopuszczam jednak, że ktoś może mieć bardzo podobny pomysł. To jest uniwersalne i wystarcza do rozwiązywania konfliktów ludzkich. Zupełnie naturalne jest korzystanie z czyiś opublikowanych czy podpatrzonych pomysłów aby realizować własne cele, zmieniać je, udoskonalać, upowszechniać etc.
Przecież też za każdym razem nie będziesz podpisywał, ze górne wylotki to pomysł Busha (bo może wcale nie jego tylko on też gdzieś to podpatrzył i zmodyfikował).

Ja nie twierdzę, ze ludzie nie mają rozwiązywać sporów autorskich i nie mają istnieć jakieś przepisy autorskie. Natomiast one mogą być rozwiązywane o uniwersalne prawa: oszustwa, wyłudzenia, zajęcia mienia, miru domowego, włamania etc.
Natomiast jestem przeciwnikiem patentów.
Cytuj ten post
#11
"Kubuś, nie filozuj, proszę :-)"

Bo? Filozofować można tylko jak skończy się kierunek filozofii na UW czy UKSW?
Cytuj ten post
#12
"czy da się tego dochodzić prawnie itp to już zupełnie inna sprawa."

Osobiście uważam i nie jest to moja skromna opinia zresztą (podobnie jak poprzednie wypowiedzi zresztą), że prawo nie powinno regulować tego czego nie da się praktycznie dochodzić. Nawet jeśli duża część ludzi uznaje coś na nieeleganckie, wątpliwe moralnie to jeśli prawo ma pozostać martwym prawem praktycznie to jest złym prawem i nie powinno istnieć w formie państwowej bo to tylko zmarnowane pieniądze. Zawsze istnieje możliwość edukowania i krzewienia wartościowych postaw ludzkich.
Cytuj ten post
#13
Popieram OpenSource. Z pozoru może wam się wydawać ze to filozofowanie, dyskusja niezwiązana z pszczelarstwem, ale za kilka lat może się okazać ze będziecie musieli wszyscy płacić tantiemy jakiejś firmie biotechnologicznej jak Monsato za geny swoich pszczół.
I to nie dlatego ze kupicie ich matkę, ale dlatego ze zapłodni ja truteń z płatnymi genami. Tak jest obecnie z wieloma uprawami w stanach, a koronnym przykładem jeśli dobrze pamietam jest rzepak.
W ubiegłych latach opatentowano już jeden z genów świni, który jak pózniej się okazało występował rownież w małych populacjach naturalnie!

Takie dywagacje na temat praw autorskich i własności intelektualnej wydają się wydumane, dopóki pewnego prawa nie zdobędzie zła korporacja i nie dotknie ono nas bezpośrednio. A potem biadolić łatwo.
Uważacie że problem jest tak odległy? Nad modyfikacja pszczół pracuje się obecnie bardzo intensywnie ze względu na ccd.

Pomijam już kwestie, że własność intelektualna powstrzymuje rozwój technologii i jest wymówką ludzi do spoczęcia na laurach zamiast wykorzystania pomysłu w realnym biznesie. Nie twierdzę też, że nie należy się wynagrodzenie za innowacyjność, ale powinno mieć raczej formę państwowej emerytury i/lub nagrody, a nie wyzysku mas.
Cytuj ten post
#14




"Pomieszanie z poplątaniem. Dlaczego prawo autorskie nie jest prawem własności i co z tego wynika"





"Dyskursy prawa autorskiego"

Konrad Gliściński – doktorant w Katedrze Prawa Cywilnego Uniwersytetu Jagiellońskiego, prawnik wewnętrzny w Jagiellońskim Centrum Innowacji sp. z o.o., analityk w Fundacji Kaleckiego oraz wykładowca w Centrum Praw Własności Intelektualnej im. H. Grocjusza. Ukończył wydział Prawa i Administracji UJ oraz studia podyplomowe z zakresu prawa spółek w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Absolwent programu Top500 Innovators na Uniwersytecie Stanforda, poświęconego zarządzaniu i komercjalizacji badań naukowych. W roku 2010 otrzymał nagrodę Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego w organizowanym przez Urząd Patentowy RP konkursie na pracę magisterską.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post