Dennica osiatkowana
#91
Cytat:W tym sezonie podawać będziemy 12,5g tymolu w żelu dwukrotnie, co rozciągnie proces odparowania na co najmniej 2 miesiące.

Krzysiek czyli wychodzi 25 g tymolu na rodzinę... Wydaje mi się, że to za duża ilość. Wiem, że apiquard ma takie dawki ale dla mnie i tego co widziałem po pszczołach to nie będą zadowolone z takich dużych dawek w tak długim czasie...
Cytuj ten post
#92
Cytat:Zależy, jak rozumiesz słowa. Pszczoła środkoworosyjska np., jak udało mi się wygrzebać na rosyjskim necie, potrafi napełnić zbyt ciasny ul miodem i potem go porzucić, co wykorzystywano w gospodarce bartnej.

Ale Ty chyba nie zamierzasz wirować miodu z rodzin które porzuciły ul napełniając go ulem? Oczko

Nawet jeśli to rzeczywiście zjawisko nierzadkie (choć wątpię) a nie anomalia albo np. pozostawienie miodu dla inne rodziny która planowo i celowo ma się osiedlić w danej barci (bo tego nie możesz wykluczyć).
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#93
(10.09.2016, 08:19)flamenco108 napisał(a): Mała komórka: obowiązkowo.
jak widzisz Webster wcale nie uważa tego za obowiązek Oczko



(10.09.2016, 08:19)flamenco108 napisał(a): Brak węzy: wątpliwości, liczy, że ja to wyćwiczę.

powodzenia. to łatwe i przyjemne Uśmiech

(10.09.2016, 08:19)flamenco108 napisał(a): Trutnie: podejście produkcyjne na razie - nie dyskutowaliśmy tematu. W tym sezonie kazał mi wkładać ramkę pracy. Ostatecznie wkładałem, a potem i tak nie przestrzegałem, bo nie dostałem szczegółowej procedury. Mam teraz parę ramek Dadanta w pełni trutowych, po kilku pokoleniach trutni chyba, bo dobrze zbrązowiałe.
istnieje bardzo wiele obserwacji wskazujących, że trutnie nie przeszkadzają, a wręcz pomagają w produkcji - choć "nauka nowoczesnego pszczelarstwa" rzecz jasna temu chce zaprzeczyć


(10.09.2016, 08:19)flamenco108 napisał(a): Zimowanie na miodzie: jeżeli tylko się da nie naruszając bilansu finansowego pasieki (z czym się zgadzam)

pytanie z czym się tak naprawdę zgadzasz i jak rozumiesz bilans finansowy pasieki oraz od której strony podchodzisz do problemu, bo:
a. co jeżeli jest to jeden z warunków koniecznych długofalowego zdrowia pszczół TF? (niezależnie od "bilansu finansowego pasieki")
b. jak rozumiesz ten bilans (już Kuba Cię pytał) - czy dochód ma być taki jak z rodzin produkcyjnych leczonych i wywożonych na pożytki czy też po prostu pasieka ma być samowystarczalna finansowo i dać plus (no i pytanie jaki plus ma dać)
c. ja też zgadzam się z tym, że pasieka długofalowo ma mi dać zysk - ale ja chcę nauczyć się jak trzymać zdrowe pszczoły które przeżywają (a mam głębokie przekonanie, że zimowanie na miodzie jest jednym z kluczy w tym zakresie), a potem uczyć się co też takiego ja "mogę z nich wyciągnąć". Natomiast większość pszczelarzy patrzy od drugiej strony - tj. ile może z pszczół uzyskać i ewentualnie jeżeli jakieś działanie nie będzie z tym kolidować to się na to godzi. W tym podejściu w zasadzie zawsze nieodebranie miodu narusza bilans finansowy pasieki, bo za 1 słoik 0,9 miodu zakarmia się rodzinę na zimę. 



(10.09.2016, 08:19)flamenco108 napisał(a): Procedura leczenia: podawać stałą dawkę, w stały sposób (z podziałem na odkłady, rodziny produkcyjne, z uwzględnieniem warunków przyrody itp. oczywiście), brak leczenia interwencyjnego. Jako stały element wsparcia, z którym muszą sobie poradzić same. W tym sezonie podawać będziemy 12,5g tymolu w żelu dwukrotnie, co rozciągnie proces odparowania na co najmniej 2 miesiące.
ma to sens, ale wydaje mi się, że dawka za duża (na ile ja się [nie]znam na tymolu). wydaje mi się, że każdorazowe leczenie powinno i tak odsiewać osobniki najsłabiej przystosowane, a nie powinno być działaniem maksymalnie skutecznym. Przyroda musi mieć pewien margines na działanie jeżeli docelowo ma być samowystarczalna.


(10.09.2016, 08:19)flamenco108 napisał(a): Tak w ogóle jest przeciwnikiem wszelkiej ideololo. Czynności zgodne z PN zamierza robić tylko dlatego, że są logiczne, pożyteczne i służą długofalowemu pożytkowi pasieki. Barcie na drzewach zamierza wieszać, bo pszczoły leśne to szansa na odporną genetykę, którą można wykorzystać w gospodarce pasiecznej.

pytanie jak rozumiesz "ideololo" - bo to często też za czymś stoi (np. za zdrowiem, które jest podstawą naszej odpowiedniej egzystencji). 
jak sam zauważyłeś wieszanie barci dla pszczół jest dla pszczelarza TF krokiem do racjonalnego opanowania terenu pszczołami "samoselekcjonującymi się" (ja to tak traktuję, a założę się, że dla 99% jest to bezproduktywne "ideololo" jakiegoś oszołoma-szaleńca). i większość tych działań jakie są tu poruszane są tylko częściowo "ideololo", bo to "ideololo" po prostu sprzyja długofalowemu celowi. Bioróżnorodność, cechy dzikie pszczoły, zdolnosć do życia w naturze (nawet kosztem wydajności) itp - to wszystko sprzyja pszczołom TF, które mają produkować. Problem w tym, że nie można ich traktować jak maszynek do robienia miodu - ale czy to "ideololo" czy racjonalny krok jeżeli za 5 czy 10 lat chcemy się cieszyć samowystarczalnymi pszczołami TF?
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#94
(10.09.2016, 09:15)bonluk napisał(a):
Cytat:W tym sezonie podawać będziemy 12,5g tymolu w żelu dwukrotnie, co rozciągnie proces odparowania na co najmniej 2 miesiące.

Krzysiek czyli wychodzi 25 g tymolu na rodzinę... Wydaje mi się, że to za duża ilość. Wiem, że apiquard ma takie dawki ale dla mnie i tego co widziałem po pszczołach to nie będą zadowolone z takich dużych dawek w tak długim czasie...

Zapewniam, że z dużą uwagą i po kilkakroć przeczytałem Twoje wpisy nt. tymolu. Zanabyłem nawet wskazaną książkę, aby sprawdzić, czy i co tam stoi o tymolu. Decyzja o odmierzeniu takiej dawki na początek podyktowana była niepewnością, jako że obaj mamy pszczoły po amitrazie, a ja tylko niektóre plastry na komórce zmniejszonej (w tym bodaj 4 rodziny). U mentora tydzień temu przeszły opisane w apiguard 2 tygodnie i od tygodnka mają następną porcję. Z tego, co wiem, zmniejszył dawkę u słabszych rodzin, bo zaczęły wykazywać niechęć do gromadzenia pokarmu na zimę. Silne robią jak zwykle. Myślę, że grę robi tutaj krzywa sublimacji, która w wypadku naszej mikstury jest pozioma, gdy podanie Twoją  metodą daje uwalnianie tymolu opadająco od intensywnego po śladowy. Poza tym u nas tego jednak nie wynoszą, jak zaobserwował. Pozostaje wyschnięta grudka, ok 1/4 wielkości oryginału, która daje się łatwo kruszyć w palcach. Ciągle pachną tymiankiem. Ja będę podawał prawdopodobnie dziś wieczorem, razem z karmieniem. Zamierzam od razu dawkować zależnie od odnotowanej wczoraj siły rodziny.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#95
(10.09.2016, 14:44)MrDrone napisał(a):
(10.09.2016, 08:19)flamenco108 napisał(a): Trutnie: podejście produkcyjne na razie - nie dyskutowaliśmy tematu. W tym sezonie kazał mi wkładać ramkę pracy. Ostatecznie wkładałem, a potem i tak nie przestrzegałem, bo nie dostałem szczegółowej procedury. Mam teraz parę ramek Dadanta w pełni trutowych, po kilku pokoleniach trutni chyba, bo dobrze zbrązowiałe.
istnieje bardzo wiele obserwacji wskazujących, że trutnie nie przeszkadzają, a wręcz pomagają w produkcji - choć "nauka nowoczesnego pszczelarstwa" rzecz jasna temu chce zaprzeczyć
Nie przeczę. Tu raczej chodzi o tą sztuczkę z warrozą. Oraz kontrolę rojenia, jeśli się nie mylę. Mnie się ta cała historia wydaje zawracaniem głowy.

(10.09.2016, 14:44)MrDrone napisał(a):
(10.09.2016, 08:19)flamenco108 napisał(a): Zimowanie na miodzie: jeżeli tylko się da nie naruszając bilansu finansowego pasieki (z czym się zgadzam)

pytanie z czym się tak naprawdę zgadzasz i jak rozumiesz bilans finansowy pasieki oraz od której strony podchodzisz do problemu, bo:
a. co jeżeli jest to jeden z warunków koniecznych długofalowego zdrowia pszczół TF? (niezależnie od "bilansu finansowego pasieki")
b. jak rozumiesz ten bilans (już Kuba Cię pytał) - czy dochód ma być taki jak z rodzin produkcyjnych leczonych i wywożonych na pożytki czy też po prostu pasieka ma być samowystarczalna finansowo i dać plus (no i pytanie jaki plus ma dać)
c. ja też zgadzam się z tym, że pasieka długofalowo ma mi dać zysk - ale ja chcę nauczyć się jak trzymać zdrowe pszczoły które przeżywają (a mam głębokie przekonanie, że zimowanie na miodzie jest jednym z kluczy w tym zakresie), a potem uczyć się co też takiego ja "mogę z nich wyciągnąć". Natomiast większość pszczelarzy patrzy od drugiej strony - tj. ile może z pszczół uzyskać i ewentualnie jeżeli jakieś działanie nie będzie z tym kolidować to się na to godzi. W tym podejściu w zasadzie zawsze nieodebranie miodu narusza bilans finansowy pasieki, bo za 1 słoik 0,9 miodu zakarmia się rodzinę na zimę. 
Bilans rozumiem tak, że cały interes z pasieką liczącą 100 uli, do czego w tej chwili dążę, ma sie bilansować jako plan minimum. O czym tu jeszcze dyskutować? Hobbystyczna pasieka to 10-20 uli. A zabawa z brakiem bilansu, to pewnie z 5 uli. Ale przy takich liczbach, to tylko Fort Knox...
(10.09.2016, 14:44)MrDrone napisał(a):
(10.09.2016, 08:19)flamenco108 napisał(a): Tak w ogóle jest przeciwnikiem wszelkiej ideololo. Czynności zgodne z PN zamierza robić tylko dlatego, że są logiczne, pożyteczne i służą długofalowemu pożytkowi pasieki. Barcie na drzewach zamierza wieszać, bo pszczoły leśne to szansa na odporną genetykę, którą można wykorzystać w gospodarce pasiecznej.

pytanie jak rozumiesz "ideololo" - bo to często też za czymś stoi (np. za zdrowiem, które jest podstawą naszej odpowiedniej egzystencji). 
jak sam zauważyłeś wieszanie barci dla pszczół jest dla pszczelarza TF krokiem do racjonalnego opanowania terenu pszczołami "samoselekcjonującymi się" (ja to tak traktuję, a założę się, że dla 99% jest to bezproduktywne "ideololo" jakiegoś oszołoma-szaleńca). i większość tych działań jakie są tu poruszane są tylko częściowo "ideololo", bo to "ideololo" po prostu sprzyja długofalowemu celowi. Bioróżnorodność, cechy dzikie pszczoły, zdolnosć do życia w naturze (nawet kosztem wydajności) itp - to wszystko sprzyja pszczołom TF, które mają produkować. Problem w tym, że nie można ich traktować jak maszynek do robienia miodu - ale czy to "ideololo" czy racjonalny krok jeżeli za 5 czy 10 lat chcemy się cieszyć samowystarczalnymi pszczołami TF?

Nie zrozum mnie źle. Ideololo to ten sentymentalny, poetycki, kolorowy aspekt działania. To jest to podpinanie etyki pod przyrodę, to ostatecznie fałszywe wyobrażenia i błędne wnioski. Ale bez odrobiny ideololo prawdopodobmie nie jest możliwy postęp i rozwój wiedzy. 
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#96
(11.09.2016, 06:35)flamenco108 napisał(a):
(10.09.2016, 09:15)bonluk napisał(a):
Cytat:W tym sezonie podawać będziemy 12,5g tymolu w żelu dwukrotnie, co rozciągnie proces odparowania na co najmniej 2 miesiące.

Krzysiek czyli wychodzi 25 g tymolu na rodzinę... Wydaje mi się, że to za duża ilość. Wiem, że apiquard ma takie dawki ale dla mnie i tego co widziałem po pszczołach to nie będą zadowolone z takich dużych dawek w tak długim czasie...

Zapewniam, że z dużą uwagą i po kilkakroć przeczytałem Twoje wpisy nt. tymolu. Zanabyłem nawet wskazaną książkę, aby sprawdzić, czy i co tam stoi o tymolu. Decyzja o odmierzeniu takiej dawki na początek podyktowana była niepewnością, jako że obaj mamy pszczoły po amitrazie, a ja tylko niektóre plastry na komórce zmniejszonej (w tym bodaj 4 rodziny). U mentora tydzień temu przeszły opisane w apiguard 2 tygodnie i od tygodnka mają następną porcję. Z tego, co wiem, zmniejszył dawkę u słabszych rodzin, bo zaczęły wykazywać niechęć do gromadzenia pokarmu na zimę. Silne robią jak zwykle. Myślę, że grę robi tutaj krzywa sublimacji, która w wypadku naszej mikstury jest pozioma, gdy podanie Twoją  metodą daje uwalnianie tymolu opadająco od intensywnego po śladowy. Poza tym u nas tego jednak nie wynoszą, jak zaobserwował. Pozostaje wyschnięta grudka, ok 1/4 wielkości oryginału, która daje się łatwo kruszyć w palcach. Ciągle pachną tymiankiem. Ja będę podawał prawdopodobnie dziś wieczorem, razem z karmieniem. Zamierzam od razu dawkować zależnie od odnotowanej wczoraj siły rodziny.

Kwestia jak rodziny będą reagować... musisz obserwować bo przy duzych dawkach możesz nawet spodziewać się zaciukania matki...
Cytuj ten post
#97
(11.09.2016, 08:08)flamenco108 napisał(a): Bilans rozumiem tak, że cały interes z pasieką liczącą 100 uli, do czego w tej chwili dążę, ma sie bilansować jako plan minimum. O czym tu jeszcze dyskutować? Hobbystyczna pasieka to 10-20 uli. A zabawa z brakiem bilansu, to pewnie z 5 uli. Ale przy takich liczbach, to tylko Fort Knox...


czyli na 0? 
wyceniając jakoś pracę? 
pytam, bo mnie to interesuje. chcesz to robić jako przedsięwzięcie biznesowe, a jednocześnie masz w głowie coś co może być inwestycją, a może być marnotrawstwem zasobów (o ile się nie da, lub się nie zbilansuje - no właśnie pytanie jak się ma zbilansować)


(11.09.2016, 08:08)flamenco108 napisał(a): Nie zrozum mnie źle. Ideololo to ten sentymentalny, poetycki, kolorowy aspekt działania. To jest to podpinanie etyki pod przyrodę, to ostatecznie fałszywe wyobrażenia i błędne wnioski. Ale bez odrobiny ideololo prawdopodobmie nie jest możliwy postęp i rozwój wiedzy. 

dalej nie do końca rozumiem jak to definiujesz. 
Dla mnie etyka ludzkiego działania względem przyrody przekłada się bezpośrednio na jakość życia moją czy kolejnych pokoleń. (zdrowie, zasoby, długofalowa ekonomia itp itd).
czy jak ktoś walczy o przeżycie słoni zabijanych dla kości słoniowej to jest ideololo czy nie? (ilość słoni i innych gatunków może być wprost przeliczalna np. na dochód z turystyki)
czy jak ktoś mówi - nie zatruwajmy wód oceanu to jest ideololo czy nie? (czyste i bogate ekologicznie zasoby mogą mieć wpływ choćby na jakość odławianego pożywienia - czy jak przełowimy łowiska to Twoje dzieci mają jeść tylko syntetyczne tabletki rybne? itp itd). 

To ideololo i etyka naszych działań dla mnie przekłada się wprost na jakość mojego życia.
a przykład z naszej działki: to że ktoś 30 lat temu potrzebował mieć dochód z pasieki 10 czy 10000 uli dziś przekłada się na to, że dziś musimy truć siebie czy pszczoły (choćby narażając się na koszty i straty materialne, ale i problemy zdrowotne) itp itd. Jak dla mnie to ideololo i etyka pewnych rozwiązań łączy się bezpośrednio z praktyką i ekonomią. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#98
(11.09.2016, 12:41)MrDrone napisał(a):
(11.09.2016, 08:08)flamenco108 napisał(a): Bilans rozumiem tak, że cały interes z pasieką liczącą 100 uli, do czego w tej chwili dążę, ma sie bilansować jako plan minimum. O czym tu jeszcze dyskutować? Hobbystyczna pasieka to 10-20 uli. A zabawa z brakiem bilansu, to pewnie z 5 uli. Ale przy takich liczbach, to tylko Fort Knox...


czyli na 0? 
wyceniając jakoś pracę? 
pytam, bo mnie to interesuje. chcesz to robić jako przedsięwzięcie biznesowe, a jednocześnie masz w głowie coś co może być inwestycją, a może być marnotrawstwem zasobów (o ile się nie da, lub się nie zbilansuje - no właśnie pytanie jak się ma zbilansować)

Uważam, że pszczelarstwo moje powinno wyjść długofalowo co najmniej na zero. Praca moja w tym, o ile nie przejdę na zawodowstwo, nie może być wyceniana. Poza tym, skoro moja praca szkodzi pszczołom, to jak ją w tym kontekście wyceniać?
(11.09.2016, 12:41)MrDrone napisał(a): dalej nie do końca rozumiem jak to definiujesz. 
Dla mnie etyka ludzkiego działania względem przyrody przekłada się bezpośrednio na jakość życia moją czy kolejnych pokoleń. (zdrowie, zasoby, długofalowa ekonomia itp itd).
czy jak ktoś walczy o przeżycie słoni zabijanych dla kości słoniowej to jest ideololo czy nie? (ilość słoni i innych gatunków może być wprost przeliczalna np. na dochód z turystyki)
czy jak ktoś mówi - nie zatruwajmy wód oceanu to jest ideololo czy nie? (czyste i bogate ekologicznie zasoby mogą mieć wpływ choćby na jakość odławianego pożywienia - czy jak przełowimy łowiska to Twoje dzieci mają jeść tylko syntetyczne tabletki rybne? itp itd). 

To ideololo i etyka naszych działań dla mnie przekłada się wprost na jakość mojego życia.
a przykład z naszej działki: to że ktoś 30 lat temu potrzebował mieć dochód z pasieki 10 czy 10000 uli dziś przekłada się na to, że dziś musimy truć siebie czy pszczoły (choćby narażając się na koszty i straty materialne, ale i problemy zdrowotne) itp itd. Jak dla mnie to ideololo i etyka pewnych rozwiązań łączy się bezpośrednio z praktyką i ekonomią. 

A ja pomnę ze studiów, że często czyjeś nastawienie biznesowe przynosiło więcej pożytku, niż działanie kierowane etyką, czy czymś podobnym. Z etycznego pktu widzenia warroza ma takie samo prawo do życia jak pszczoła. Ale pragmatycznie rzecz ujmując chcę być pszczelarzem, a nie warroziarzem. Interesują mnie produkty pszczele, a pszczelarstwo naturalne uważam za właściwą ku temu drogę, zważywszy podane na tym forum argumenty biologiczne, etologiczne, genetyczne, praktyczne oraz inne. Pszczoły są fantastyczne, ale dla mnie. Są ważne dla środowiska i to bardzo dobrze. Ale moje pozytywne nastawienie do tf nie wynika z potrzeby ratowania środowiska, tylko z faktu, że uważam pszczoły za fantastyczne i nie wiem, dlaczego straciłem ostatnią dekadę i nie uprawiałem pszczół. Czyli kieruję się względami dość egoistycznymi. 
Przykład ze słoniami jest szczególnie znamienny. Podam przykład z literatury. Lem pisał o wyprawie IjonaTichego do Pinty i Panty. Na jednej z tych planet pustynniało. Wezwano więc Mistrza Oh, który tak przeprojektował społeczeństwo, że nie tylko pustynie zniknęły, ale co niżsi obywatele utonęli. Tak działa pragmatyczny mechanizm, któremu nadasz kierunek - ktoś, kto będzie ratował skutecznie słonie, bo kość słoniowa to świetny biznes, może doprowadzić do sytuacji, że po stepach będą biegać ogromne stada zębatych słoni. Kierujący się etyką usypiają dzikie słonie i piłują im ciosy. Rynku kości słoniowej to nie zniszczyło, przeciwnie, kwitnie. Domyślasz się mechanizmu. 
Tak źle i tak niedobrze. Ratujący środowisko są przekonani, że wiedzą coś, czego inni nie dostrzegają. Jak myślisz, mają rację (że tak myślą)? Czytałem blog Allena Dicka, kanadyjskiego pszczelarza przemysłowego. Jak myślisz, odwiedził on Dee Lusby, poznał jej metody i ocenił na własne oczy? Był na pokazie gospodarki Webstera? Konkluzja za dwa tygodnie?
Co do jakości mojego życia - biez wodki nie razbieriosz Oczko .
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#99
(11.09.2016, 13:12)flamenco108 napisał(a): A ja pomnę ze studiów, że często czyjeś nastawienie biznesowe przynosiło więcej pożytku, niż działanie kierowane etyką, czy czymś podobnym. Z etycznego pktu widzenia warroza ma takie samo prawo do życia jak pszczoła. Ale pragmatycznie rzecz ujmując chcę być pszczelarzem, a nie warroziarzem. Interesują mnie produkty pszczele, a pszczelarstwo naturalne uważam za właściwą ku temu drogę, zważywszy podane na tym forum argumenty biologiczne, etologiczne, genetyczne, praktyczne oraz inne. Pszczoły są fantastyczne, ale dla mnie. Są ważne dla środowiska i to bardzo dobrze. Ale moje pozytywne nastawienie do tf nie wynika z potrzeby ratowania środowiska, tylko z faktu, że uważam pszczoły za fantastyczne i nie wiem, dlaczego straciłem ostatnią dekadę i nie uprawiałem pszczół. Czyli kieruję się względami dość egoistycznymi. 
Przykład ze słoniami jest szczególnie znamienny. Podam przykład z literatury. Lem pisał o wyprawie IjonaTichego do Pinty i Panty. Na jednej z tych planet pustynniało. Wezwano więc Mistrza Oh, który tak przeprojektował społeczeństwo, że nie tylko pustynie zniknęły, ale co niżsi obywatele utonęli. Tak działa pragmatyczny mechanizm, któremu nadasz kierunek - ktoś, kto będzie ratował skutecznie słonie, bo kość słoniowa to świetny biznes, może doprowadzić do sytuacji, że po stepach będą biegać ogromne stada zębatych słoni. Kierujący się etyką usypiają dzikie słonie i piłują im ciosy. Rynku kości słoniowej to nie zniszczyło, przeciwnie, kwitnie. Domyślasz się mechanizmu. 
Tak źle i tak niedobrze. Ratujący środowisko są przekonani, że wiedzą coś, czego inni nie dostrzegają. Jak myślisz, mają rację (że tak myślą)? Czytałem blog Allena Dicka, kanadyjskiego pszczelarza przemysłowego. Jak myślisz, odwiedził on Dee Lusby, poznał jej metody i ocenił na własne oczy? Był na pokazie gospodarki Webstera? Konkluzja za dwa tygodnie?
Co do jakości mojego życia - biez wodki nie razbieriosz Oczko .

No Krzyśku, ale to o czym piszesz świadczy też o jakichś etycznych argumentach - choćbyś je sobie podbudował czy to ekonomią czy czymkolwiek innym. Bo mógłbyś podejść jak wielu - czyli uznać, że wystarczą czyste produkty i biznes się kręci (na kwasie czy tymolu). Tymczasem dostrzegasz (choć wiadomo, że każdy na swój sposób to robi - inną sprawą jest jak i czy to realizują) nawet prawo warrozy do życia. Dla mnie zrównoważenie pszczół i warrozy jest nie tylko właściwym etycznie, ale też racjonalnie najmądrzejszym długofalowo wyborem. 
Wiele działań może być uznanych za egoistyczne. Myślisz, że Matka Teresa siedziała w Indiach wbrew sobie? też w jakiś sposób realizowała swoje potrzeby (egoistyczne??) pomagania innym.
Jak dla mnie to kierujemy się pewnego rodzaju etycznymi wyborami tak czy siak. Pieniądze można zdobywać okradając innych (a legendarny Robin Hood to nawet okradając innych postępował ponoć etycznie Oczko ), żebrząc czy uczciwie pracując za głodową lub wygórowaną stawkę. A generalnie często bywa tak, że wybory "etyczne" są równocześnie wyborami racjonalnymi również z innych względów. 

Co do ratujących środowisko - myślę, że kierują się różnymi motywacjami. Myślę też, że wielu dostrzega coś czego inni nie chcą dostrzec. Ale na pewno nie dotyczy to całości jednego i drugiego środowiska. Nie zmienia to dla mnie faktu, że 90% działań ekologów jest racjonalna (nawet jak trzeba przez żabkę otoczyć jakiś rezerwat autostradą zamiast puścić drogę przez środek).

Co do Allena Dicka - nie mam pojęcia kto to jest, co zrobił i gdzie był i jakimi motywacjami się kieruje Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
(11.09.2016, 13:32)MrDrone napisał(a): Wiele działań może być uznanych za egoistyczne. Myślisz, że Matka Teresa siedziała w Indiach wbrew sobie? też w jakiś sposób realizowała swoje potrzeby (egoistyczne??) pomagania innym.
Jak dla mnie to kierujemy się pewnego rodzaju etycznymi wyborami tak czy siak. Pieniądze można zdobywać okradając innych (a legendarny Robin Hood to nawet okradając innych postępował ponoć etycznie Oczko ), żebrząc czy uczciwie pracując za głodową lub wygórowaną stawkę. A generalnie często bywa tak, że wybory "etyczne" są równocześnie wyborami racjonalnymi również z innych względów. 

Co do ratujących środowisko - myślę, że kierują się różnymi motywacjami. Myślę też, że wielu dostrzega coś czego inni nie chcą dostrzec. Ale na pewno nie dotyczy to całości jednego i drugiego środowiska. Nie zmienia to dla mnie faktu, że 90% działań ekologów jest racjonalna (nawet jak trzeba przez żabkę otoczyć jakiś rezerwat autostradą zamiast puścić drogę przez środek).

Co do Allena Dicka - nie mam pojęcia kto to jest, co zrobił i gdzie był i jakimi motywacjami się kieruje Oczko

Robin Hood postępował etycznie, bo żył we własnej etyce Oczko Chodzi mi o to, że wchodząc w pszczelarstwo zacząłem bardzo szybko dowiadywać się, że to nie do  końca tak, jak publicznie się przedstawia. Właściwie zupełnie nie tak. To był (jest) proces. Ostatecznie zapytałem mentora, co on o tym sądzi. "Powinniśmy traktować istoty, których czerpiemy, z szacunkiem." Dalej wystarczyło już tylko postarać się doprecyzować, co przez to rozumiemy. Ten proces ciągle trwa. Mnie się wydaje, że szacunek oznacza brak sentymentów i dążenie do rozpoznania rzeczywistych związków. A PN, jak sądzę, z grubsza podąża we właściwym kierunku.
A koncepcja lejzy bkpn to już w ogóle odlot!
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
(11.09.2016, 17:53)flamenco108 napisał(a): Robin Hood postępował etycznie, bo żył we własnej etyce Oczko Chodzi mi o to, że wchodząc w pszczelarstwo zacząłem bardzo szybko dowiadywać się, że to nie do  końca tak, jak publicznie się przedstawia. Właściwie zupełnie nie tak. To był (jest) proces. Ostatecznie zapytałem mentora, co on o tym sądzi. "Powinniśmy traktować istoty, których czerpiemy, z szacunkiem." Dalej wystarczyło już tylko postarać się doprecyzować, co przez to rozumiemy. Ten proces ciągle trwa. Mnie się wydaje, że szacunek oznacza brak sentymentów i dążenie do rozpoznania rzeczywistych związków. A PN, jak sądzę, z grubsza podąża we właściwym kierunku.
A koncepcja lejzy bkpn to już w ogóle odlot!

no to nie mów Krzyśku, że to nie jest ideololo... a nawet ideolololololo Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
(11.09.2016, 18:18)MrDrone napisał(a): no to nie mów Krzyśku, że to nie jest ideololo... a nawet ideolololololo Oczko

Takie czasy, że jak ktoś jest uczciwy i nie kradnie, uważa się go za czcigodnego. Kiedyś wiedziano, że złodziejstwo to kiepski interes, interes dla głupków. Jak ktoś nie kradł, można było sądzić, że co najwyżej nie jest tak do końca głupi, ale taka postawa nie była powodem do chwały.
Takoż traktowanie istot, z których czerpiemy, z szacunkiem, nie jest ideolololo. To pragmatyzm w najczystszej postaci. To, że większość nie widzi dziś powodu do takiego postępowania, nie znaczy, że większość postępuje logicznie, pratkycznie i sensownie. Powody ze szczegółami, tymi ciekawymi i tymi mniej, tymi potrzebnymi, i tymi mniej, wszystkie w zasadzie, dużo lepiej wyłoży Ci nasz forumowy Kolega Borówka Oczko
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
(11.09.2016, 18:49)flamenco108 napisał(a):
(11.09.2016, 18:18)MrDrone napisał(a): no to nie mów Krzyśku, że to nie jest ideololo... a nawet ideolololololo Oczko

Takie czasy, że jak ktoś jest uczciwy i nie kradnie, uważa się go za czcigodnego. Kiedyś wiedziano, że złodziejstwo to kiepski interes, interes dla głupków. Jak ktoś nie kradł, można było sądzić, że co najwyżej nie jest tak do końca głupi, ale taka postawa nie była powodem do chwały.
Takoż traktowanie istot, z których czerpiemy, z szacunkiem, nie jest ideolololo. To pragmatyzm w najczystszej postaci. To, że większość nie widzi dziś powodu do takiego postępowania, nie znaczy, że większość postępuje logicznie, pratkycznie i sensownie. Powody ze szczegółami, tymi ciekawymi i tymi mniej, tymi potrzebnymi, i tymi mniej, wszystkie w zasadzie, dużo lepiej wyłoży Ci nasz forumowy Kolega Borówka Oczko

czekam wobec tego na jego wypowiedź Oczko

ale też Krzyśku - skoro jest tak jak piszesz, to chyba nie ma na świecie ani jednego wyznawcy ideololo Oczko wliczając przykuwających się do drzew. 

no ale dobrze napisałeś. generalnie to co Ty określasz "szacunkiem do istoty" jest tym co ja nazywam korzystaniem z równowagą. dobrze też, że jest coraz więcej osób, które rozumieją, że działanie dla dobra gatunku jest pragmatycznym podejściem do naszych pszczelarskich interesów. Niestety wielu łączy nie tyle interes pszczół ze swoim interesem co swój interes z interesem pszczół - i dowodów na to bez liku wszędzie. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post