Pasieka dzikusów w lesie
#91
Membrany paro-przepuszczalne są ponoć nieodporne na żuwaczki pszczele.
Folia ogrodnicza (taka na szklarnie) wytrzymuje.
Ale dobrze jak jest dystans między folią a ramką.
Chociażby, żeby miały przejście górą.

Ale wszystko się utlenia...
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#92
MN mam 8 rodzin, ale na korpusach ala warre Uśmiech 30x30x20cm i mam ich zawsze więcej niż potrzeba, żeby pszczoły miały gdzie budować (w dół), bo na pasiece jestem średnio raz na miesiąc.

Bartek, nie wiem czy tak drożej Duży uśmiech Nie jeździsz do pasieki 300km w jedną i w drugą Duży uśmiech

Co do foli, na forach wszyscy mówili o foli paro-przepuszczalnej jako tej właściwiej, sprzedają nawet taką w kilku sklepach i na allegro specjalnie do uli. Ja swoją po nakłuwałem i w sumie też się przestało skraplać tak bardzo Uśmiech Wentylacja też ma wiele do powiedzenia, przy wylotkach tuż przy daszku problem z wilgocią jest znacznie mniejszy.

Kuba zimuje tak kilka rodzin (3-4), chociażby tą łączoną i przedwojenne, które są bardzo liczne, ale nie postanowiły zejść korpus niżej. Natomiast nie wypełniły jeszcze w pełni górnego korpusa, gniazdo to piękna półkula. Po każdym gniazdem jest minimum 1-2 puste korpusy, chociażby z tego względu, że nie mam ich gdzie podziać Oczko Poza tym czytałem, że im wyżej tym cieplej, mróz ścina najbardziej tuż przy gruncie.
Cytuj ten post
#93
(21.10.2016, 11:47)kosz85 napisał(a): Kuba zimuje tak kilka rodzin (3-4), chociażby tą łączoną i przedwojenne, które są bardzo liczne, ale nie postanowiły zejść korpus niżej. Natomiast nie wypełniły jeszcze w pełni górnego korpusa, gniazdo to piękna półkula. Po każdym gniazdem jest minimum 1-2 puste korpusy, chociażby z tego względu, że nie mam ich gdzie podziać Oczko Poza tym czytałem, że im wyżej tym cieplej, mróz ścina najbardziej tuż przy gruncie.

Czyli tak jak u mnie przedwojenne. Też niepełny jeden górny korpus i nie chciały zejść niżej. Wydaje mi się, że jednak beleczki szerokie stanowią pewną nienaturalną barierę: sztuczne dno. Gdyby nic nie miały pod spodem absolutne zero to podejrzewam, że pociągnęły by dłuższe plastry a nie tylko jeden korpsus rozbudowywały na szerokość.
W przyszłym roku testuje wąskie snozy. Też zimuję na niepełnym korpusie z dwoma pustymi pod spodem ale ociepleniem na górze jak w klasycznym Warre.

Zobaczymy na wiosnę.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#94
Koszu najważniejsze są niepowodzenia, bo to one uczą. Sukces nic nie uczy. Więc życzę Ci w przyszłym sezonie samych problemów i porażek Uśmiech Tak w ramach nauki Uśmiech
Co do foli. Nic nie trzeba dawać między folię a ramki, pszczoły same wybudują same mostki aby podnieś folię tam gdzie będą potrzebować. Worki wydają się być jednak lepszym rozwiązaniem. Jak się nie rozleniwię do końca to dam i moim na próbę w tym roku.
Cytuj ten post
#95
(21.10.2016, 14:47)Krzyżak napisał(a): Koszu najważniejsze są niepowodzenia, bo to one uczą. Sukces nic nie uczy. Więc życzę Ci w przyszłym sezonie samych problemów i porażek Uśmiech Tak w ramach nauki Uśmiech

Miałem trochę pobiadolić, ale przeczytałem ponownie ten fragment i zrobiło mi się jakby lepiej Uśmiech Jeszcze raz dzięki Szymon! (Chociaż za pierwszym razem tego nie napisałem).

Pierwszy sukces to, że mam ule.
Drugi sukces to, że nie miałem warrozy na pszczole, ani widoczej nosemozy Oczko
Trzeci sukces, że nauczyłem się czego nie robić i jak nie przygotowywać pszczół do zimy.
Czwarty sukces, że psychicznie przygotowałem się już do zaczynania tej wiosny od nowa.

Porażkę mam tylko jedną. Moje pszczoły już nie polatają. Niestety zakarmiłem je za późno i za późno zareagowałem na straszny głód i suche ramki we wrześniu. W sierpniu jeszcze miały zapsy i wyglądało to ładnie, liczyłem jeszcze na nawłoć, a tu we wrześniu było nagle pusto. Dałem ile mogłem, ale cukier sypany, nawet zraszany chyba nie został tak szybko spracowany jakby mógł zostać spracowany syrop. Nie bardzo miałem warunki by podać syropu. Niby miały już w październiku poszyte górne komórki ramek, a odkłady były poszyte w 1/3. Jednak zima złapała w tym roku bardzo szybko, efekt - pszczoły zamarznięte na niespracowanym cukrze. Nie wiem czy próbowały go pobrać w pierwsze przymrozki, czy jak skończyły się im zapasy, ale efekt jest widoczny. Puste ramki - błąd pszczelarza.
Jedynie przedwojenne miały zapas na ostaniej skrajnej ramce, ale widać wyraźnie, że kłąb poszedł w przeciwną stronę. One miały również najcięższe korpusy przy ostatnim karmieniu w październiku.

Pluje sobie w brodę, tyle tylko mogę, ale mam nauczkę by jednak zaczynać podkarmiać wcześniej i nie liczyć na inne pożytki. Pocieszam się tylko, że na pszczołach nie ma warrozy. Ale troche marna to pociecha, bo nic mi już z tego nie przyjdzie.
Jak się uda to w tym roku może 2 ule postawie bliżej, niż na drugim końcu Polski Oczko Ale nie mam zamiary rezygnować zupełnie. Liczę że w ule które tam wyjechały złapią się jakieś roje. Jak nie cudze, to może moje. Planuję kupić 2 rodzinki jeszcze przed rzepakiem i 2 odkłady i jakieś rójki do mijesca gdzieś bliżej.
Drugi wariant to zakup buckfasta i korzystając z jego plenności i narobić odkładów z wartościowymi matkami. Tak więc koledzy, uczcie się rozmnażać mateczki, bo pewnie nie tylko ja będę chciał materiał z tego co przeżyło Uśmiech

Jak widzicie, wieści złe - jeszcze nie zrezygnowałem i zostaję na polu boju Diabeł
Cytuj ten post
#96
Trzymaj się KoszOczko
Ja trzymam kciuki za ciebie, jak i za każdego udzielającego się na tym forumDuży uśmiech
Nawet za siebieDuży uśmiech
No myślę, że warto jednak mieć pszczoły bliżej siebie, aby wyjazd do nich nie był wyprawą na cały dzien drogi, tylo na max godzinę drogi i cały dzień patrzenia na wylotekOczko
Cytuj ten post
#97
Koszu warto zwłaszcza na początku mieć pasiekę pod ręką bo można zareagować w razie problemu. Masz już jakieś obycie, masz sprzęt, masz widzę również duże chęci więc trzeba czekać wiosny i dalej próbować...
Cytuj ten post
#98
Szkoda, szkoda. Ciekawe ile takich wiosen można wytrzymać Oczko. Zostały się graty i doświadczenie. Ja uważam że zima nie była sroga, była całkiem zwykła i dość krótka. A że pszczoły tego nie wytrzymały to tylko znaczy jak gdzieś pisał Łukasz że są bardzo słabe jako gatunek.
Cytuj ten post
#99
(20.02.2017, 11:50)Popszczelony napisał(a): Szkoda, szkoda. Ciekawe ile takich wiosen można wytrzymać Oczko. Zostały się graty  i doświadczenie. Ja uważam że zima nie była sroga, była całkiem zwykła i dość krótka. A że pszczoły tego nie wytrzymały to tylko znaczy jak gdzieś pisał Łukasz że są bardzo słabe jako gatunek.

Ja nie napisałem, że winię zimę. Raczej tylko siebie Uśmiech Dla mnie ta zima była zabójcza tylko z tego powodu, że przyszła wcześnie. Rok temu w listopadzie i grudniu jeszcze było względnie ciepło, a w tym zimno było już w końcówce października. Gdyby to była zima 2015 to jest szansa, że moje pszczoły by się teraz oblatywały. We wrześniu jak je dokarmiałem to już zagryzałem zęby licząc na nawłoć (bo nosiły) i przyjęcie cukru, bo widziałem że jest źle. Zresztą efekt moich działań był dobry, zabrakło tych cieplejszych 2tyg.
Mam nauczkę, by karmić już od sierpnia nawet jak kwitnie mi facelia, ogórecznik i niecierpek. Po prostu nie patrzeć na nic, bo zarządzając pasieką na taką odległość nie mogę zareagować odpowiednio wcześnie. Muszę myśleć miesiąc do przodu i przyjmować czarne scenariusze. Dodatkowo to jednak był mój pierwszy rok Uśmiech Teraz już wiem czego nie robić i kiedy jest źle. Wcześniej nie byłem pewny. Jakbym wiedział to co wiem teraz, to pewnie targałbym na pasiekę syropu nawet jakby to przekroczyło wszelkie rozsądne rachunki kosztów Oczko

Ile wiosen takich można przeżyć... dobre pytanie. Podziwiam Bartka za wytrwałość. Ja mam łatwiej, mi nie padły pszczoły "bo tak", tylko padły z mojej winy. Póki mamy co poprawiać i jest jakaś nadzieja: cukier puder, woda z kiszonek, syrop o PH miodu, ramka wąsko wysoka, większe odległości pomiędzy ulami, itd... to dla mnie będą kolejne wiosny Uśmiech Najgorsze to by było gdyby wszystko padło, a w moim przeświadczeniu wszystko zostało dopracowane perfekcyjnie. A tak, życie toczy się dalej i jest nad czym pracować Uśmiech
Cytuj ten post
Koszu jak chcesz lub musisz karmić późno to lepiej już jest dać paszę a nie syrop cukrowy.
Paszę muszą tylko przenieść do komórek i gotowe. Cukier muszą przerobić i odparować a to ciężka robota. Pogoda ma tu duże znaczenie. Przy deszczowej jesieni ciężko im odparować syrop, szczególnie u Cibie w wilgotnym lesie.
Cytuj ten post
(20.02.2017, 13:22)Krzyżak napisał(a): Koszu jak chcesz lub musisz karmić późno to lepiej już jest dać paszę a nie syrop cukrowy.
Paszę muszą tylko przenieść do komórek i gotowe. Cukier muszą przerobić i odparować a to ciężka robota. Pogoda ma tu duże znaczenie. Przy deszczowej jesieni ciężko im odparować syrop, szczególnie u Cibie w wilgotnym lesie.

A czy w takiej sytuacji nie można dać gotowego miodu?
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
(20.02.2017, 13:22)Krzyżak napisał(a): Koszu jak chcesz lub musisz karmić późno to lepiej już jest dać paszę a nie syrop cukrowy.
Paszę muszą tylko przenieść do komórek i gotowe. Cukier muszą przerobić i odparować a to ciężka robota. Pogoda ma tu duże znaczenie. Przy deszczowej jesieni ciężko im odparować syrop, szczególnie u Cibie w wilgotnym lesie.

A co nazywasz paszą? Bo pierwszy raz się w tym momencie spotykam z tym terminem w kontekście pszczół.
Co do wilgotności, to masz rację, też to zauważyłem empirycznie. Mam zamiar je przenieść w suchsze miejsce, aczkolwiek tam gdzie stoją to jedno z suchszych miejsc w lesie. Natomiast wiadomo, że las trzyma wilgoć.
Cytuj ten post
(20.02.2017, 13:25)Borówka napisał(a): A czy w takiej sytuacji nie można dać gotowego miodu?

Pewnie, że można i to najlepsze rozwiązanie.

(20.02.2017, 13:27)kosz85 napisał(a): A co nazywasz paszą? Bo pierwszy raz się w tym momencie spotykam z tym terminem w kontekście pszczół.
Co do wilgotności, to masz rację, też to zauważyłem empirycznie. Mam zamiar je przenieść w suchsze miejsce, aczkolwiek tam gdzie stoją to jedno z suchszych miejsc w lesie. Natomiast wiadomo, że las trzyma wilgoć.

A np. cuś takiego.
Cytuj ten post
(20.02.2017, 13:35)Krzyżak napisał(a): A np. cuś takiego.

A nawet zastanawiałem się nad czymś takim, widać trzeba było nie myśleć, tylko kupić, może by to coś zmieniło. Dzięki.
Cytuj ten post
(20.02.2017, 13:45)kosz85 napisał(a):
(20.02.2017, 13:35)Krzyżak napisał(a): A np. cuś takiego.

A nawet zastanawiałem się nad czymś takim, widać trzeba było nie myśleć, tylko kupić, może by to coś zmieniło. Dzięki.

nic by nie zmieniło... zdrowe pszczoły wciagneyby to co miały nosem chodzby był listopad... nie ma co łudzić się że to wina późnego karmienia... może być wina małej ilości zapasów jedynie...
Cytuj ten post
(20.02.2017, 14:04)bonluk napisał(a):
(20.02.2017, 13:45)kosz85 napisał(a):
(20.02.2017, 13:35)Krzyżak napisał(a): A np. cuś takiego.

A nawet zastanawiałem się nad czymś takim, widać trzeba było nie myśleć, tylko kupić, może by to coś zmieniło. Dzięki.

nic by nie zmieniło... zdrowe pszczoły wciagneyby to co miały nosem chodzby był listopad... nie ma co łudzić się że to wina późnego karmienia... może być wina małej ilości zapasów jedynie...

Nawet suchy cukier upakują i zasklepią? 5-10 stopni na zewnątrz i spora wilgotność zwykle przy takiej temp i niżu im na to pozwala? Tylko pytam.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
a co w październiku już był mróz?
a jak w styczniu pobierają ciasto?
jaka temp jest nad kłębem?
tylko pytam?
Cytuj ten post
(20.02.2017, 14:09)bonluk napisał(a): a co w październiku już był mróz?
a jak w styczniu pobierają ciasto?
jaka temp jest nad kłębem?
tylko pytam?

Jasne. Dlatego tylko pytam Ciebie jako bardziej doświadczonego.
Moje doświadczenie wskazuje, że cukier pobierają wolniej niż ciasto jednak. Ze 3-4 razy wolniej.
Co może być zaletą w innych przypadkach.

Pytanie czy Koszu podał ten cukier nad kłąb?
A jak mają 5-8 stopni na plusie na zewnątrz a jeszcze pada to jak mają wylatywać po wodę aby dodać ją do cukru?
Może trzeba do cukru dać poidełko z wodą nad kłąb?
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
a ja jestem zdania, że zdrowe pszczoły mimo nawet niesprzyjającej pogody poradziłyby by sobie z pokarmem. Już wiele razy widziałem, że te które miały problem z pobieraniem pokarmu kończyły marnie...
Cytuj ten post
(20.02.2017, 14:19)bonluk napisał(a): a ja jestem zdania, że zdrowe pszczoły mimo nawet niesprzyjającej pogody poradziłyby by sobie z pokarmem. Już wiele razy widziałem, że te które miały problem z pobieraniem pokarmu kończyły marnie...

No więc skoro Koszu nie ma zdrowych pszczół a nie chcę aby padły z głodu to pasza będzie dla nich ułatwieniem.
Cytuj ten post
(20.02.2017, 14:19)bonluk napisał(a): a ja jestem zdania, że zdrowe pszczoły mimo nawet niesprzyjającej pogody poradziłyby by sobie z pokarmem. Już wiele razy widziałem, że te które miały problem z pobieraniem pokarmu kończyły marnie...

Ja nie przeczę temu zdaniu a dopytuję. Moje pobierały suchy cukier do mniej więcej połowy listopada aczkolwiek im zimniej tym słabiej i pod koniec szału nie było. Nie zjadły do końca. Wiem to bo w jednym WZ dałem im do tyłu na dennice i dało się patrzeć jak znika a one na nim siedzą a w KTBH miałem szybkę i patrzyłem. Tylko, że w obu przypadkach to było na dnie a nie nad kłębem.
Teraz stwierdzam, że niepotrzebnie im dałem bo i tak mają teraz dość pokarmu. Tylko pytanie czy dadzą sobie radę tam dojść z kłebem albo odsklepić.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
(20.02.2017, 14:21)Krzyżak napisał(a):
(20.02.2017, 14:19)bonluk napisał(a): a ja jestem zdania, że zdrowe pszczoły mimo nawet niesprzyjającej pogody poradziłyby by sobie z pokarmem. Już wiele razy widziałem, że te które miały problem z pobieraniem pokarmu kończyły marnie...

No więc skoro Koszu nie ma zdrowych pszczół a nie chcę aby padły z głodu to pasza będzie dla nich ułatwieniem.

Szymon ale o czym Ty gadasz... przy takim stanie to i pasza nie pomoże... Będą brać, będą robić to bardzo wolno i na pierwszy rzut oka wydadzą się, że wszystko ok ale i tak za jakiś czas padną... pasza tu nic nie pomoże.
Cytuj ten post
heheh czyli co, jak masz pszczoły nie leczone to nie ma sensu karmić, bo i tak padną ? Uśmiech
Cytuj ten post
Generanie to Kosz z tego co pamiętam zabierał miód z jednej lub niektórych.
Ciekawe co by było gdyby nie zabrał pszczołom wcześniej i nic nie dokarmił.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
(20.02.2017, 14:34)Krzyżak napisał(a): heheh czyli co, jak masz pszczoły nie leczone to nie ma sensu karmić, bo i tak padną ? Uśmiech

a czy ja coś takiego napisałem?
Cytuj ten post
(20.02.2017, 14:37)Borówka napisał(a): Generanie to Kosz z tego co pamiętam zabierał miód z jednej lub niektórych.
Ciekawe co by było gdyby nie zabrał pszczołom wcześniej i nic nie dokarmił.

Zabrałem z jednego, w drugim zostawiłem, w obu było pusto.
Cytuj ten post
Dzikusy reaktywacja! Oczko
Przewiozłem dziś jedną rodzinę. Nie miałem tego z początku w planach, ale pięknie zakwitł posiany rzepak, a jedna z moich rodzinek po dojściu do siły straciła rozum i zaczęła się robić nieprzyjemna.
Zrobiła się skoczliwa, co ja rękę nad ul to 10-20 pszczół hop w powietrze. Niby nie specjalnie agresywna, żądła nie dostałem, dostała osoba postronna Język ale jak tu pracować jak ledwo ramki widać w tej latającej masie. Zapadła więc decyzja o zesłaniu w dzicz. Próbowałem normalnie, ale koniec końców zmusiły mnie by nadymić co nie miara by w jako takich warunkach przenieść ramki do transportówek, ale capiłem później jakbym się w ognisku tażał.

Na miejscu też nie lepiej, ale tylko wściekle waliły z czułka Oczko No ale teraz mają 2ha gęstego rzepaku tylko dla siebie Uśmiech
Cytuj ten post
No to w Boże Ciało pojechała kolejna rodzina na zesłanie. Tym razem z powodów praktycznych, pod domem chce mieć tylko jedną genetykę pszczoły, cała reszta wyjeżdża Uśmiech
Rodzina która wywiozłem w maju, naniosła 3 korpusy miodu, z czego 2 zabrałem. Sądziłem, że to będzie rzepak, ale wygląda mi to bardziej na akację. W zeszłym roku akacja nie dopisała, a jak widać w tym już owszem, zresztą miejscami przekwitają ostatnie kwiaty. A już szykuje się lipa.
Rodzina nr 1, pracowała na małym skrawku facelii, która wysiała się z zeszłego roku, więc nie była nawet jakoś bardzo agresywna, aczkolwiek momentami miałem już jej dosyć. Upierdliwie obsiadała siatkę kapelusza, dobrze, że nie jest pod domem. Zabrałem jej 2 korpusy miodu, i dałem 2 kolejne suszu. Łącznie jest na 5 korpusach.
Rodzina nr 2, dostała korpus suszu i korpus do odbudowy, łączenie 3 korpusy.

Mowa o korpusach, ale powinienem chyba to przeliczać na cm, bo mam różne korpusy, rodzina nr 1 to 68cm (pełna WP 44, 20 i 14), a nr 2 to 60cm (3x20cm).

Ciekawe, bo sądziłem, że nie będę mieć suszu, że barciak wszystko zje, a tu w środku lasu cały susz stoi w otwartych ulach i nic się nie dzieje. Ule otwarte bo liczyłem na rójkę, niestety nic się nie naleciało. A barciaki są, bo w ulu z pszczołami widziałem larwy pod płótnem. W każdym ulu mam mrówki i zastanawiam się, czy to aby mrówki nie trzebią larw barciaka.
Cytuj ten post
Cytat:tylko jedną genetykę pszczoły, cała reszta wyjeżdża

W kwestii genetyki sensu stricte czy ktoś robił badania genetyczne DNA na tych hodowlach zachowawczych w PL?
Jak one się mają do badań na genetyką AMM np. na Uralu czy Skandynawii?
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
(19.06.2017, 10:12)Borówka napisał(a):
Cytat:tylko jedną genetykę pszczoły, cała reszta wyjeżdża

W kwestii genetyki sensu stricte czy ktoś robił badania genetyczne DNA na tych hodowlach zachowawczych w PL?
Jak one się mają do badań na genetyką AMM np. na Uralu czy Skandynawii?

Mam tylko "Nuclear and mitochondrial patterns of introgression into native dark bees ( Apis mellifera mellifera ) in Poland" z 2009 roku. Na temat lini północnej i augustowskiej.

Dodatkowo mam o samych badaniach DNA pszczoły:
http://www.izoo.krakow.pl/czasopisma/wiadzoot/2010/1/8Oleksa.pdf

Tu jest o pasiekach zachowawczych ale po cechcach morfometrycznych, za to artykuł z 2016r:
http://www.izoo.krakow.pl/czasopisma/wiadzoot/2016/1/WZ_2016_1_art09.pdf

Problem z tymi artykułami jest taki, że trzeba szukać rocznik po roczniku, a artykuły pokazują się raz na 2-3 lata. Można też szukać po autorach, ale nie wszystko jest poindeksowane. A w spisy artykułów na stronach uczelni są niepełne Uśmiech Więc to jak szukanie igły w stogu siana, ale po nazwiskach chyba najtrafniej. Szukanie po "a.m.m" nie ma sensu, bo wyszukiwarki traktują frazę z podwójnym mellifera tak samo praktycznie i ciężko coś znaleźć w ten sposób.
Cytuj ten post