Apis Mellifera Mellifera. Ciemna pszczoła dla ciemniaków?
#61
(02.05.2015, 10:33)marbert napisał(a):
(02.05.2015, 10:15)Borówka napisał(a):
Cytat:"Z wiadomych względów dziś nie można mieć nadmiernie złośliwych pszczół"

Według mnie można. Może nie koło sąsiadów ale ogólnie to tak. To, że większość tak myśli to nie znaczy, że nie można iść pod prąd i edukować ludzi.

Tylko że ja nie wiem co Ty masz na myśli mówiąc o złośliwości pszczół. Jak nie da się przy nich pracować w kostiumie kosmonauty. To już to?

Pozdrawiam

Ze względów biologicznych te pszczoły lub ich modyfikację są jakie są . W nich jest genów tyle ile jest. Spaliłem taki jeden ul. Bo przez skarpetki w sandałach miałem 70 rządeł.
Cytuj ten post
#62
(02.05.2015, 10:53)marbert napisał(a):
(02.05.2015, 10:33)marbert napisał(a):
(02.05.2015, 10:15)Borówka napisał(a):
Cytat:"Z wiadomych względów dziś nie można mieć nadmiernie złośliwych pszczół"

Według mnie można. Może nie koło sąsiadów ale ogólnie to tak. To, że większość tak myśli to nie znaczy, że nie można iść pod prąd i edukować ludzi.

Tylko że ja nie wiem co Ty masz na myśli mówiąc o złośliwości pszczół. Jak nie da się przy nich pracować w kostiumie kosmonauty. To już to?

Pozdrawiam

Ze względów biologicznych te pszczoły lub ich modyfikację są jakie są . W nich jest genów tyle ile jest. Spaliłem taki jeden ul. Bo przez skarpetki w sandałach miałem 70 rządeł.

Ale takie powierzchowne pewnie czy pełne użądlenia?

Co do puli. To właśnie chciałbym je upierwotnić i poszerzyć na ile mogę w takich warunkach.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#63
(02.05.2015, 10:58)Borówka napisał(a):
(02.05.2015, 10:53)marbert napisał(a):
(02.05.2015, 10:33)marbert napisał(a):
(02.05.2015, 10:15)Borówka napisał(a):
Cytat:"Z wiadomych względów dziś nie można mieć nadmiernie złośliwych pszczół"

Według mnie można. Może nie koło sąsiadów ale ogólnie to tak. To, że większość tak myśli to nie znaczy, że nie można iść pod prąd i edukować ludzi.

Tylko że ja nie wiem co Ty masz na myśli mówiąc o złośliwości pszczół. Jak nie da się przy nich pracować w kostiumie kosmonauty. To już to?

Pozdrawiam

Ze względów biologicznych te pszczoły lub ich modyfikację są jakie są . W nich jest genów tyle ile jest. Spaliłem taki jeden ul. Bo przez skarpetki w sandałach miałem 70 rządeł.

Ale takie powierzchowne pewnie czy pełne użądlenia?

Co do puli. To właśnie chciałbym je upierwotnić i poszerzyć na ile mogę w takich warunkach.

Brałem na odczulenie i 3 dni zwolnienia bo mi ciśnienie oszalało. Mój tato wymiękł a jest odporny.

Wiec wiem co te łajdaczki potrafią. haha

Pozdrawiam
Cytuj ten post
#64
(02.05.2015, 11:07)marbert napisał(a):
(02.05.2015, 10:58)Borówka napisał(a):
(02.05.2015, 10:53)marbert napisał(a):
(02.05.2015, 10:33)marbert napisał(a):
(02.05.2015, 10:15)Borówka napisał(a): Według mnie można. Może nie koło sąsiadów ale ogólnie to tak. To, że większość tak myśli to nie znaczy, że nie można iść pod prąd i edukować ludzi.

Tylko że ja nie wiem co Ty masz na myśli mówiąc o złośliwości pszczół. Jak nie da się przy nich pracować w kostiumie kosmonauty. To już to?

Pozdrawiam

Ze względów biologicznych te pszczoły lub ich modyfikację są jakie są . W nich jest genów tyle ile jest. Spaliłem taki jeden ul. Bo przez skarpetki w sandałach miałem 70 rządeł.

Ale takie powierzchowne pewnie czy pełne użądlenia?

Co do puli. To właśnie chciałbym je upierwotnić i poszerzyć na ile mogę w takich warunkach.

Brałem na odczulenie i 3 dni zwolnienia bo mi ciśnienie oszalało. Mój tato wymiękł a jest odporny.

Wiec wiem co te łajdaczki potrafią. haha

Pozdrawiam

Hehe sporo zalezy od genów ale także od diety i trybu życia. Bardzo wiele od diety zalezy w tej kwestii. Kiedyś byłem mniej odporny o wiele a także reagowałem lekko alergicznie na jakieś pyłki.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#65
Panowie dajcie na luz z tym cytowaniem cytatów Uśmiech
Staje się to nieprzejrzyste. Jak odpowiadamy post pod postem to cytat jest chyba zbędny. Uśmiech

Pozdrawiam
Cytuj ten post
#66
No to do pszczół się chodzi w skarpetkach?
Dla mnie to "spalenie" podchodzi pod barbarzyństwo. Mogłeś np. wymienić matkę.

Ja jak poszedłem rok temu w klapkach robić przegląd japońców to dostałem w stopy ok 25 żądeł. Przez 2 dni miałem tak spóchnięte, że nie mogłem chodzić.
Cytuj ten post
#67
bo do ula to trzeba w gumiakach podchodzić Uśmiech
Cytuj ten post
#68
wojskowe, skórzane zdecydowanie wystarczą. Uśmiech
Cytuj ten post
#69
Panowie, odnośnie agresywności pszczół - byłem u kolegi na pasiece - robiliśmy przeglądy na rzepaku, ma genetycznie bardzo spokojne pszczoły (bf kb), a byłem bez rękawic i dostałem w sumie z 10 żądeł, z czego chyba z 7 w prawą dłoń, więc trochę mi dziś spuchła, haha! I co czy to jest agresja? Nie uważam, po prostu naturalna obrona gniazda, generalnie pszczoły łagodne, ale zdarzają się lepsze i gorsze dni.
--
Pozdrawiam,
Piotr
Cytuj ten post
#70
(04.05.2015, 16:00)Pasieka "U Bzyla napisał(a): Panowie, odnośnie agresywności pszczół - byłem u kolegi na pasiece - robiliśmy przeglądy na rzepaku, ma genetycznie bardzo spokojne pszczoły (bf kb), a byłem bez rękawic i dostałem w sumie z 10 żądeł, z czego chyba z 7 w prawą dłoń, więc trochę mi dziś spuchła, haha! I co czy to jest agresja? Nie uważam, po prostu naturalna obrona gniazda, generalnie pszczoły łagodne, ale zdarzają się lepsze i gorsze dni.

Na zdrowie Uśmiech
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#71
Gdyby się dało matkę wymienić to by była wymieniona.

Czasami takie diabły parę lat temu się zdarzały. Dziś to rzadkość . Przynajmniej tyle mamy z unijnego wsparcia - ludzie matki wymieniają. Uśmiech

Pozdrawiam
Cytuj ten post
#72
Mnie zawsze zastanawia kwestia agresywności czy raczej obronności bo nie wiem czy rodziny puszczone na dziko które mogę się rozmnażać jak chcą i kiedy chcą będą w naturalny sposób dążyć do zwiększonej obronności?
Cytuj ten post
#73
(04.05.2015, 17:08)bonluk napisał(a): Mnie zawsze zastanawia kwestia agresywności czy raczej obronności bo nie wiem czy rodziny puszczone na dziko które mogę się rozmnażać jak chcą i kiedy chcą będą w naturalny sposób dążyć do zwiększonej obronności?

Tak mi się zdaje, że wszystko co dzikie to bardziej nieufne i bardziej agresywne.
Więc obronność powinna wzrastać wraz "zezdziczeniem" rodzin.
Cytuj ten post
#74
W tym wypadku obronność jest cechą pozytywną. Na logikę pszczoły bardziej obronne miały większe szansę na uniknięcie ograbienia gniazda. Z drugiej strony też dzikie zwierzęta i ludzie z kultur zbieracko-łowieckich są bardziej odporni na żądlenie niż człowiek XXI.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#75
ja dziś ostro dostałem od moich maluchów! haha ;-)

chyba z 20 - 25 żądeł (przy praktycznie pełnym zabezpieczeniu) - cięły przez spodnie, skarpetki i przez bluzę, a jedna dała radę przez rękawice. Były wkurzone na maksa... no a na kapeluszu to siedział jakiś rozwścieczony rój ;-)
ale cóż, same są półdzikie, a pogoda u nas była burzowa... tyle że nie było wyjścia bo dziś wypadał termin wycinania mateczników ratunkowych i musiałem dziś...
Jutro jadę na drugie pasieczysko - tam mam jeszcze 2 takie same do ogarnięcia mateczników ratunkowych ... mam nadzieję, że jutro będą spokojniejsze bo dziś było ostro....

z jednej rodziny udało mi się zrobić niewielką drugą która dostała matecznik, a z mojej największej udało mi się zrobić 1 podobną i do tego wrzucić mateczniki do mojego ulika 4-strony-świata (jeden taki mam na 2 moje ramki 18tki) - czyli jak się wszystko uda będzie z niej 5 małych młodych rodzinek + "macierzak" (też z matecznikami ratunkowymi) + wcześniejszy pakiecik... Jest tak wcześnie w sezonie że taka rodzinka weselna powinna sobie jakoś dojść do siły na zimę... Tylko przy takiej polityce będę musiał miód kupować ;-) haha

W każdym razie moje "przedwojenne" pszczoły wszystkie znikają spod domu (z uwagi na sąsiadów) a do kłód pójdą jakieś spokojniejsze - jeszcze nie wiem jakie.
Cytuj ten post
#76
(04.05.2015, 17:29)MrDrone napisał(a): W każdym razie moje "przedwojenne" pszczoły wszystkie znikają spod domu (z uwagi na sąsiadów) a do kłód pójdą jakieś spokojniejsze - jeszcze nie wiem jakie.

Aha. A niech dać przedwojennych do kłód? Pewnie chce obserwować sobie kłody codziennie? Uśmiech
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#77
(04.05.2015, 17:29)MrDrone napisał(a): W każdym razie moje "przedwojenne" pszczoły wszystkie znikają spod domu (z uwagi na sąsiadów) a do kłód pójdą jakieś spokojniejsze - jeszcze nie wiem jakie.

Te które lubisz najbardziej - selekcjonowane Oczko
Cytuj ten post
#78
Szymon, dla mnie są ok. ale sąsiedzi się skarżą. co Ci zrobię ;-)

na drugim pasieczysku nie ma zabudowań dookoła. tam będą mieć dobrze ;-)

wiesz, prawda jest taka, że byłoby inaczej gdyby były prowadzone na ramkach zgodnie z wymiarem ula... wiesz to jest tak, że wyjmuję ten plaster drąc dziką zabudowę dookoła to się wkurzają... gdyby miały normalne plastry nie byłyby takie złe... ale ten okres przejściowy jest ciężki dla nas - i dla mnie i dla nich... :-)
Cytuj ten post
#79
(04.05.2015, 17:08)bonluk napisał(a): Mnie zawsze zastanawia kwestia agresywności czy raczej obronności bo nie wiem czy rodziny puszczone na dziko które mogę się rozmnażać jak chcą i kiedy chcą będą w naturalny sposób dążyć do zwiększonej obronności?

Z tego co wiem to rodziny przeniesione z uli ramkowych na dziką zabudowę wykazują mniejszą agresję. Może to przez większą swobodę?
Co do rozmnażania 'na dziko' to wg mnie loteria.
Cytuj ten post
#80
może i wykazują mniejszą agresję, jak się im tej dzikiej zabudowy nie rozdziera przy wyjmowaniu plastrów i nie zgniata przy tym pszczół... ;-)
Cytuj ten post
#81
Niestety kiepska sprawa...

Pszczółki muszą zniknąć spod mojego domu... :-( Być może nawet na zawsze...
Jedna użądliła sąsiadkę, ta następnego dnia bardzo spuchła na połowie twarzy i poczuła się bardzo słabo (po parunastu godzinach od użądlenia). poszła do lekarza i lekarz ją nastraszył, jak to jest źle, że przy następnej to może być jakiś dramat itp...
skutkiem tego sąsiedzi zaczęli bać się pszczół w ogóle... a ja zadeklarowałem, że usunę wszystkie spod domu, żeby nie ryzykować... :-(
No trudno będę miał pszczoły na innych działkach.

jak widać takie bardziej obronne pszczoły mogą faktycznie przyczynić się do kłopotów pod domem... i to akurat jak pojawiły się matki, a pszczoły praktycznie się uspokoiły i już nas nie gonią... :-(
cóż, gdybym miał te selekcjonowane "baranki" (a przyznam, że nie mam ochoty na takie po tych krótkich doświadczeniach z tymi), pewnie bym sobie dalej patrzył z okna jak latają... Niezdecydowany

ech. może kiedyś sąsiadom przejdzie trauma? jeszcze dosłownie parę dni temu mówili, żebym załatwił inne pszczoły zamiast tych, a dziś widać, że już nie chcą w ogóle żadnych...
Cytuj ten post
#82
Dziś przeglądałem rodzinę, z której Bartek masz mieć matkę. Pogoda paskudna ale musiał to dziś zrobić, bo i tak długo to odwlekałem. Rodzina była wcześniej dość spokojna, więc dziś podszedłem do niej dość nonszalancko, bez podkurzacza z samym spryskiwaczem i dłutem. Rodzina poszła w siłę, zbieraczki w ulu, pogoda marna, zapasy się kurczą. Efekt: z 20 żądeł w kostki i z 5 przez spodnie, jedno we tyłek :)
Dobrze, że kapelusz założyłem :)

p.s. Bartek i tak masz cierpliwych sąsiadów :)
Cytuj ten post
#83
wiem, wiem. nie mam im za złe. z jednej strony tylko moja wina bo takie 'diabelki' przywlokłem - z drugiej jak napisałem innych już nie chcę...

no, ale teraz widzę, że zaczęli się bać. do tej pory śmiali się z tego. i tą sąsiadkę już ze 2 razy użądliły w tym okresie "pobudzenia"... ale za tym razem jakoś ją tak nastraszyli... no trudno.

ps. no nic tylko trzeba sie przerzucić na buckfasty ;-)
Cytuj ten post
#84
Szkoda Smutny. Ale nie ma co ryzykować zdrowia sąsiadów.
Cytuj ten post
#85
szkoda

Gdybyś im nie robił masakry wszystko było by ok.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#86
Kuba, może i tak.
ale rozmnażanie pszczół to jedna z podstawowych czynności pszczelarzy, z której nie zrezygnuję, tak samo jak nie zrezygnuję z okresowego miodobrania. W tym przypadku wybrałem taką metodę - czyli na odciąganie mateczników ratunkowych. Czy można było inaczej to robić? Może tak, ale taki był mój wybór i go podtrzymuję. Wiem, że mogłem przekładać larwy i zrobić rodzinę wychowującą - ale to pozbawiłoby mnie tego czego też w tym szukałem, czyli choćby przerwy w czerwieniu.
wydaje mi się, że utrata matki w rodzinie połączona z wychowem matek ratunkowych jest dla rodziny "normalna" czy "naturalna", w tym sensie, że zdarza się w naturze, pewnie nawet często - choć na pewno jest stresująca. tak jak Ty np. uważasz, że wycinanie im plastrów jest normalne czy naturalne.

A że to wszystko było połączone z przechodzeniem na inną ramkę, rwaniem dzikiej zabudowy i dodatkowo zbiegła się niefortunna pogoda i trochę bardziej obronne geny pszczół - trudno. Biorę to na klatę i usuwam pszczoły. Liczę w skrytości ducha, że nie na zawsze, ale na razie muszę to zrobić. Muszę ustabilizować pasiekę przed latem, muszę też jak najszybciej wymienić czy wyrzucić stare ramki, które uniemożliwiają mi taką pracę jaką przyjąłem za normę w mojej pasiece (jak temperatura pozwoli zrobię to dziś, specjalnie wziąłem urlop).
Cytuj ten post
#87
(15.05.2015, 07:05)MrDrone napisał(a): Kuba, może i tak.
ale rozmnażanie pszczół to jedna z podstawowych czynności pszczelarzy, z której nie zrezygnuję, tak samo jak nie zrezygnuję z okresowego miodobrania. 

Można być pszczelarzem i rozmnażać pszczoły naturalnie tzn. rojowo i dobrze o tym wiesz.





A jeśli nie tak to można robić tak, że uwięzić mateczniki rojowe za kratą odgrodową i wtedy rój bezmatki wraca do ula. Wówczas się oddziela te pszczoły co siedzą w korpusie ze starą królową od tych co siedzą z nową. Tak robi pszczelarz w mojej miejscowości.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#88
Cytat:"wydaje mi się, że utrata matki w rodzinie połączona z wychowem matek ratunkowych jest dla rodziny "normalna" czy "naturalna", w tym sensie, że zdarza się w naturze, pewnie nawet często - choć na pewno jest stresująca."

Tak ale nie następuje wtedy sztuczne dzielenie pszczół. Przypadkowe i syntetyczne z punktu widzenia pszczół.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#89
Moim zdanie łamie się wtedy I przykazanie Busha
Cytat:"Będziesz słuchał pszczół. Nie walcz z nimi. Pracuj z nimi. Pomagaj im. Pozwól, żeby im się udało."

Dalej
Cytat:"Walka z nimi obejmuje takie czynności jak zrywanie mateczników, ograniczanie liczby trutni albo wielkości plastra trutowego, skrobanie propolisu, jeżeli ci bardzo nie przeszkadza, , zapobieganie cichej wymianie, itp."

Dodałbym
Cytat:"Walka z nimi obejmuje sztuczne nienaturalne rozmnażanie, podmienienianie matek, ratowanie strutowiałych i mocno porażonych warrozą rodzin".
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#90
(15.05.2015, 07:27)Borówka napisał(a): A jeśli nie tak to można robić tak, że uwięzić mateczniki rojowe za kratą odgrodową i wtedy rój bezmatki wraca do ula. Wówczas się oddziela te pszczoły co siedzą w korpusie ze starą królową od tych co siedzą z nową. Tak robi pszczelarz w mojej miejscowości.

Widziałeś zdjęcia z wnętrza mojego ula? jak chciałeś tam dać kraty i praktykować to co piszesz? A poza tym myślisz, że one się tak ładnie podzielą że "świta starej matki na prawo, świta nowej, które wróciły na lewo"? Przecież jak rój wróci to od razu się pomieszają z powrotem i wracasz do punktu wyjścia. Być może stres byłby mniejszy, a okres bezmateczny krótszy, ale nie dałbym rady tego przeprowadzić w moich warunkach. 

Podtrzymuję, że chcąc zachować pewne założenia jakie miałem i w rzeczywistości ula jaka była u mnie (głównie chodzi mi o te nietypowe ramki i polepienie wszystkiego dziką zabudową) to było najlepsze rozwiązanie jakie przyszło mi do głowy... może byłoby jakieś inne lepsze, ale nie wpadłem na nie. Mogłem też czekać aż wyjdzie rój i za nim biegać, ale chodzę do pracy i nie ma mnie w domu 5 dni w tygodniu od 6.40 do ok. 18 każdego dnia... 
Cytuj ten post