Apis Mellifera Mellifera. Ciemna pszczoła dla ciemniaków?
#91
Mi się wydaje, że Bartek miał pecha w tym okresie bo nałożyło mu się kilka spraw... Byłem przy przesiedlaniu tych pszczół i ramki były wyjmowane, pszczoły strzepywane do nowych skrzynek, rój pszczół w powietrzu nalatywały się na ule obok i tylko jedno żądło wtedy dostałem a byłem w cienkiej bluzie i lateksowych rękawiczkach... Te pszczoły były dla mnie normalne czyli taki jakie i ja posiadam bez ugruntowanego pochodzenia... Czekam na swoje rójki z tego źródła i zobaczymy jak pójdą na węzie 4,9 mm... i już się nie mogę doczekać bo widziałem co to za fajne pszczółki...
Cytuj ten post
#92
(15.05.2015, 07:31)Borówka napisał(a): Moim zdanie łamie się wtedy I przykazanie Busha
Cytat:"Będziesz słuchał pszczół. Nie walcz z nimi. Pracuj z nimi. Pomagaj im. Pozwól, żeby im się udało."

Dalej
Cytat:"Walka z nimi obejmuje takie czynności jak zrywanie mateczników, ograniczanie liczby trutni albo wielkości plastra trutowego, skrobanie propolisu, jeżeli ci bardzo nie przeszkadza, , zapobieganie cichej wymianie, itp."

Dodałbym
Cytat:"Walka z nimi obejmuje sztuczne nienaturalne rozmnażanie, podmienienianie matek, ratowanie strutowiałych i mocno porażonych warrozą rodzin".

Bush pszczoły rozmnaża. 99% pszczelarzy rozmnaża pszczoły "sztucznie". Do co "dodałbyś" to Ty dodałbyś. Zgoda, że to stres, ale jak piszę: ja nie zrezygnuję z rozmnażania pszczół. 
Cytuj ten post
#93
(15.05.2015, 07:34)MrDrone napisał(a): A poza tym myślisz, że one się tak ładnie podzielą że "świta starej matki na prawo, świta nowej, które wróciły na lewo"? Przecież jak rój wróci to od razu się pomieszają z powrotem i wracasz do punktu wyjścia. Być może stres byłby mniejszy, a okres bezmateczny krótszy, ale nie dałbym rady tego przeprowadzić w moich warunkach. 

Nie podzieli je idealnie. Przecież piszę, ze to nie idealna metoda ale on twierdzi, że dzielą się całkiem nieźle. Pszczoły podporządkowane każdej królowej chcą przebywać bardziej z nią. Dodatkowo są przedzielone ( o ile pamiętam) jednym korpusem wielkopolskim bez matki także jakiś tam podział jest. Wiadomo, ze nie na 100% ale chyba bardziej naturalny niż przy robieniu odkładu czy pakietu.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#94
(15.05.2015, 07:35)bonluk napisał(a): Mi się wydaje, że Bartek miał pecha w tym okresie bo nałożyło mu się kilka spraw... Byłem przy przesiedlaniu tych pszczół i ramki były wyjmowane, pszczoły strzepywane do nowych skrzynek, rój pszczół w powietrzu nalatywały się na ule obok i tylko jedno żądło wtedy dostałem a byłem w cienkiej bluzie i lateksowych rękawiczkach... Te pszczoły były dla mnie normalne czyli taki jakie i ja posiadam bez ugruntowanego pochodzenia... Czekam na swoje rójki z tego źródła i zobaczymy jak pójdą na węzie 4,9 mm... i już się nie mogę doczekać bo widziałem co to za fajne pszczółki...

bo to są normalne i fajne pszczółki! i jak pisałem - innych nie chcę :-)
a jak mają matki to są naprawdę niewiele bardziej obronne niż każde inne. Jak pisałem i pisze Łukasz nałożyło się wiele spraw. A jedną z ważniejszych była ta rwana dzika zabudowa i nietypowe ramki. Gdybym miał pszczoły na swoich ramkach to przełożyłbym szybko dwie ramki z pszczołami do nowego ula z matecznikiem i byłby spokój - a tak to musiałem ciąć te mateczniki, strzepywać pszczoły, rwać dziką zabudowę itp. 
Cytuj ten post
#95
(15.05.2015, 07:36)MrDrone napisał(a): Bush pszczoły rozmnaża. 99% pszczelarzy rozmnaża pszczoły "sztucznie". Do co "dodałbyś" to Ty dodałbyś. Zgoda, że to stres, ale jak piszę: ja nie zrezygnuję z rozmnażania pszczół. 
Oczywiście, ze ja. Przecież ja to piszę a nie kto inny. Duży uśmiech

No ale przyznasz, że gdyby tego nie robić miałbyś dwie rodzinki u siebie na posesji.
A tak to znów poszła fama, ze te czarne dzikusy to jakieś wielkie zagrożenie.
A lekarz oczywiście przesadza. Reakcje tej kobiety są normalne dla osoby nieprzyzwyczajonej lub z obniżoną odpornością.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#96
(15.05.2015, 07:38)Borówka napisał(a):
(15.05.2015, 07:34)MrDrone napisał(a): A poza tym myślisz, że one się tak ładnie podzielą że "świta starej matki na prawo, świta nowej, które wróciły na lewo"? Przecież jak rój wróci to od razu się pomieszają z powrotem i wracasz do punktu wyjścia. Być może stres byłby mniejszy, a okres bezmateczny krótszy, ale nie dałbym rady tego przeprowadzić w moich warunkach. 

Nie podzieli je idealnie. Przecież piszę, ze to nie idealna metoda ale on twierdzi, że dzielą się całkiem nieźle. Pszczoły podporządkowane każdej królowej chcą przebywać bardziej z nią. Dodatkowo są przedzielone ( o ile pamiętam) jednym korpusem wielkopolskim bez matki także jakiś tam podział jest. Wiadomo, ze nie na 100% ale chyba bardziej naturalny niż przy robieniu odkładu czy pakietu.

Jakub widziałeś kiedyś jak młoda matka próbuje przecisnąć się przez kratę do światła...? Wiesz co się wtedy z nią dzieje i jak jej pszczoły pomagają? Druga sprawa co się dzieje z trutniami nad kratą... pszczoły je muszą usuwać czyli ćwiartują i przeciskają przez kratę... każda metoda ma wady i zalety... i nie przesadzał bym z tym, że pszczoły po podziale nagle tracą ochotę do życia i są w stanie rozpadu... Według mnie czasami jest odwrotnie a z leniwej rodziny przed rojowej staje się rodziną pełną życia i gotową do pracy...
Cytuj ten post
#97
(15.05.2015, 07:42)bonluk napisał(a): Jakub widziałeś kiedyś jak młoda matka próbuje przecisnąć się przez kratę do światła...? Wiesz co się wtedy z nią dzieje i jak jej pszczoły pomagają? Druga sprawa co się dzieje z trutniami nad kratą... pszczoły je muszą usuwać czyli ćwiartują i przeciskają przez kratę... każda metoda ma wady i zalety... i nie przesadzał bym z tym, że pszczoły po podziale nagle tracą ochotę do życia i są w stanie rozpadu... Według mnie czasami jest odwrotnie a z leniwej rodziny przed rojowej staje się rodziną pełną życia i gotową do pracy...

Nic takiego nie napisałem.

Lubiłbym również leniwe rodziny. Oczko

Po prostu w mojej wizji jakoś mi nie pasuje takie dzielenie. Nie lubię wtrącania się w rodziny pszczele jeśli chodzi o dzielenie i osierocanie.. W zeszłym roku to zrobiłem i mi nie pasowało. I nie podarowałem sobie napisania, że w tym wypadku Bartek dalej miałby pszczoły na posesji a czarna nie uchodziła by za wielkie zagrożenie wbrew temu jaką ma powszechną opinię.

Oczko
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#98
(15.05.2015, 07:42)Borówka napisał(a): Oczywiście, ze ja. Przecież ja to piszę a nie kto inny. Duży uśmiech

No ale przyznasz, że gdyby tego nie robić miałbyś dwie rodzinki u siebie na posesji.
A tak to znów poszła fama, ze te czarne dzikusy to jakieś wielkie zagrożenie.
A lekarz oczywiście przesadza. Reakcje tej kobiety są normalne dla osoby nieprzyzwyczajonej lub z obniżoną odpornością.

Rozmawiałem z bratem (który jest lekarzem) i powiedział mi jasno : zadaniem lekarza jest ostrzegać. 
Więc z drugiej strony nie ma się co dziwić. Ja z sąsiadami o tym cały czas rozmawiam - staram się ich przekonywać, że skoro reakcja jest mocno opóźniona i polega na opuchliźnie to raczej nie jest groźna. powtarzam "raczej", a gwarancji nie da nikt... a niezależnie od tego że staram się ich uspokoić jest dla mnie jasne że muszę je stąd - mam nadzieję na razie - usunąć. 

co do "dzikusów" - sąsiad się śmieje jak się przy nim zachwycam tymi pszczółkami ;-) haha. Pyta mnie czy ktoś aby celowo mi takich nie wcisnął... i czy mnie nie zabiją w aucie jak będę je przewoził... haha ;-) 
Cytuj ten post
#99
A ja z sąsiadami ma sprawę jasną... Jak kogoś pszczołą użądli to mówię, że to nie moja bo moje są hodowlane i łagodne a w okolicy każdy ma pszczoły to pewnie jakieś dzikie z lasu przyszły haha...
Cytuj ten post
(15.05.2015, 07:50)MrDrone napisał(a): Rozmawiałem z bratem (który jest lekarzem) i powiedział mi jasno : zadaniem lekarza jest ostrzegać. 

Przed w tym w co on wierzy i uważa za słuszne oczywiście.
To powinien też ostrzegać przed jeżdżeniem samochodem?
Bo z tego powodu jest sporo więcej śmierci niż z powodu owadów, odry czy grypy. Duży uśmiech

Wynikiem tego są takie głupie interwencje.
http://www.fakt.pl/wydarzenia/dziecko-mieszkalo-w-krzakach-w-warszawie,artykuly,473548.html
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
Kuba, decyzja jest Twoja, a - generalizując - jak idziesz do lekarza to Ci mówi tak, żeby mu ktoś nie zarzucił... ;-)
a na brata nic nie mogę mówić, bo dzięki niemu mam tylko 1 palec mniej niż inni ;-) haha
i też mnie ostrzegał, że prawdopodobieństwo uszkodzenia moich przyszytych palców jest większe niż zdrowych i trudniej je będzie ewentualnie naprawić z racji rozległych zbliznowaceń. i tak to jest. a co robię - decyzja jest moja a nie jego ;-)
Cytuj ten post
(15.05.2015, 08:09)MrDrone napisał(a): Kuba, decyzja jest Twoja, a - generalizując - jak idziesz do lekarza to Ci mówi tak, żeby mu ktoś nie zarzucił... ;-)

Niestety wiem. Dlatego jestem za uwolnieniem tego zawodu ze sztywnych ram.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
Cytat:"a na brata nic nie mogę mówić, bo dzięki niemu mam tylko 1 palec mniej niż inni ;-) haha"

Chirurgia to zupełnie inna bajka i tu ukłony.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
ja bym tam wolał wiedzieć kiedy idę do lekarza z dyplomem, a kiedy idę do "znachora" ;-) a gdzie pójdę to jak pisałem mój wybór. i nie twierdzę, że każdy lekarz będzie mądrzejszy niż każdy znachor. natomiast lekarz poddany jest pewnym procedurom weryfikacji i "teoretycznie" jest człowiekiem wykształconym w danej dziedzinie. a znachor może być poprzedniego dnia ślusarzem, a potem uznać, że tak mu będzie wygodniej żyć :-)
Cytuj ten post
(15.05.2015, 08:23)MrDrone napisał(a): ja bym tam wolał wiedzieć kiedy idę do lekarza z dyplomem, a kiedy idę do "znachora" ;-) a gdzie pójdę to jak pisałem mój wybór. i nie twierdzę, że każdy lekarz będzie mądrzejszy niż każdy znachor. natomiast lekarz poddany jest pewnym procedurom weryfikacji i "teoretycznie" jest człowiekiem wykształconym w danej dziedzinie. a znachor może być poprzedniego dnia ślusarzem, a potem uznać, że tak mu będzie wygodniej żyć  :-)

To możesz do takich chodzić przecież. Chodzi o to aby ludzie decydowali u kogo i jak się leczą i mieli wolny wybór.

Każda usługa lekarska poddana jest weryfikacji najlepszej czyli popytowi na usługę.
Ja nie jestem przeciwko akademiom i dyplomom. Wręcz przeciwnie własnie. Chodzi o to aby jedna akademia mogła nauczać A a inna B a trzecia C. Na zasadzie mistrz-uczeń jak to drzewiej bywało. Zaufanie, prestiż i szacunek do dyplomów danego stowarzyszenia i organizacji regulowane było przez ludzi na zasadach rynkowych np. różnych cechów.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
Cytat:"natomiast lekarz poddany jest pewnym procedurom weryfikacji i "teoretycznie" jest człowiekiem wykształconym w danej dziedzinie."

Oczywiście, ze tak. Jednak nawet nauka medyczna i praktyka lekarska nie pozbędzie się cech ogólnoludzkich i naturalnych, ze ten kto finansuje ten ma oczekiwania i wymagania i jest szefem a a ten kto korzysta robi tak aby dalej korzystać. W większości wypadków. Wyjątki są. Jasne.

W przypadku kiedy jest monopol na dawanie $ i korzystanie z $ skutki chyba są oczywiste i naturalne. Również w nauce w grantach, stypendiach i praktyce.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
Dr. William Osler

"When schemes are laid in advance, it is surprising how often the circumstances fit in with them."

Internal Medicine as a Vocation" Address to the New York Academy of Medicine (1897); later published in Aequanimitas, and Other Addresses (1905)."

Ten cytat mógłby być jednym z naszych motto. Oczko Propozycja: moglibyśmy mieć na stronie kilka takich cytatów. Nie wiem jeszcze gdzie i jak. Oczko
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
(14.05.2015, 20:17)Krzyżak napisał(a): p.s. Bartek i tak masz cierpliwych sąsiadów Uśmiech

Ja mam sąsiadów cierpliwych - pszczoły od kilkudziesięciu lat są w ogrodzie i nikt nie protestuje, choć czasami zdarzają się ukąszenia. Myślę, że gdyby nie uczulenie, które wyszło sąsiadce, to też by się przyzwyczaili. Przykra sprawa.
--
Pozdrawiam,
Piotr
Cytuj ten post
(15.05.2015, 14:17)Pasieka "U Bzyla napisał(a):
(14.05.2015, 20:17)Krzyżak napisał(a): p.s. Bartek i tak masz cierpliwych sąsiadów Uśmiech

Ja mam sąsiadów cierpliwych - pszczoły od kilkudziesięciu lat są w ogrodzie i nikt nie protestuje, choć czasami zdarzają się ukąszenia. Myślę, że gdyby nie uczulenie, które wyszło sąsiadce, to też by się przyzwyczaili. Przykra sprawa.

Uczulenie? Opuchlizna która wychodzi później nie musi świadczyć o uczuleniu.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
(15.05.2015, 14:25)Borówka napisał(a): Uczulenie? Opuchlizna która wychodzi później nie musi świadczyć o uczuleniu.

Nie musi, ale może, poza tym pozostają nam dywagacje, bo nie widzieliśmy tej Pani, ani pszczoły, która mogła być osą...
--
Pozdrawiam,
Piotr
Cytuj ten post
(15.05.2015, 14:27)Pasieka "U Bzyla napisał(a):
(15.05.2015, 14:25)Borówka napisał(a): Uczulenie? Opuchlizna która wychodzi później nie musi świadczyć o uczuleniu.

Nie musi, ale może, poza tym pozostają nam dywagacje, bo nie widzieliśmy tej Pani, ani pszczoły, która mogła być osą...

W pobliżu może nie być żadnej pasieki i ktoś połknie niechcący szerszenia lub dziką pszczołę i umrze w ciągu kilku minut.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
(15.05.2015, 14:27)Pasieka "U Bzyla napisał(a):
(15.05.2015, 14:25)Borówka napisał(a): Uczulenie? Opuchlizna która wychodzi później nie musi świadczyć o uczuleniu.

Nie musi, ale może, poza tym pozostają nam dywagacje, bo nie widzieliśmy tej Pani, ani pszczoły, która mogła być osą...

Ale może być też uczulony kiedy nie wystąpi znaczna opuchlizna.
Po prostu nieprzyzwyczajenie i panika pośród współczesnego społeczeństwa.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
Kuba, ich prawo nie być żądlonym, a ja chcę z sąsiadami dobrze żyć :-)
sąsiadka się wystraszyła, bo jej węzeł chłonny spuchł po użądleniu, a lekarka ją wystraszyła bardziej. choć dziś z moją żoną gadała i się trochę śmiała... ale na razie stoi na tym, że pszczół ma nie być...
dla mnie to normalne i dla każdego pszczelarza, a ludzie nie chcą żeby ich bolało :-) ich prawo.
Cytuj ten post
a tak w ogóle to dziś pod domem wyszła mi rójka... byłem w ciężkim szoku, bo przecież wszędzie wziąłem stare matki, czerwiu nie ma, parę mateczników na pustych ramkach zostało... widać młoda matka się już unasienniła i choć czerwiu nie było to się im ciasno siedziało... :-)
ja właśnie wyszedłem do pszczół i chciałem zobaczyć czy młode matki zaczęły czerwić... no i jakież było moje zdziwienie jak nagle zaczęły się zlatywać na młodą czereśnię. podkurzacz był rozpalony, bluza z kapeluszem ubrana... nic tylko łapać ;-)

To była pierwsza rójka jaka mi wyszła i pierwsza złapana własnoręcznie ;-) w zeszłym roku mi sama przyszła do ula...

no i klops. bo miały być pszczółki wywiezione, a pasowałoby teraz zostawić do wychowu mateczników... żona mówi, żebym wywiózł tak czy siak i ewentualnie pogodził się ze stratą, jeżeli mateczniki się zniszczą... i chyba tak trzeba będzie zrobić. tylko dodam im młodych larw, w razie czego pociągną sobie nowe...
Cytuj ten post
(15.05.2015, 19:21)MrDrone napisał(a): Kuba, ich prawo nie być żądlonym, a ja chcę z sąsiadami dobrze żyć :-)
sąsiadka się wystraszyła, bo jej węzeł chłonny spuchł po użądleniu, a lekarka ją wystraszyła bardziej. choć dziś z moją żoną gadała i się trochę śmiała... ale na razie stoi na tym, że pszczół ma nie być...
dla mnie to normalne i dla każdego pszczelarza, a ludzie nie chcą żeby ich bolało :-) ich prawo.

A czy ja coś mówię, że nie mają prawa?  Krytykuje tylko ogólne nastawienia społeczeństwa i upośledzoną świadomość przyrodniczą współczesnego społeczeństwa. Choć Twoi sąsiedzi i tak są wyrozumiali jak mówisz.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
(15.05.2015, 19:37)MrDrone napisał(a): a tak w ogóle to dziś pod domem wyszła mi rójka... byłem w ciężkim szoku, bo przecież wszędzie wziąłem stare matki, czerwiu nie ma, parę mateczników na pustych ramkach zostało... widać młoda matka się już unasienniła i choć czerwiu nie było to się im ciasno siedziało... :-)

Żadna rójka. Pewnie młoda matka wyleciała się jeszcze unasienić (2 lub 3 lot) a pszczoły się za nią poderwały.
Częsty przypadek Uśmiech
Cytuj ten post
(15.05.2015, 21:06)Krzyżak napisał(a):
(15.05.2015, 19:37)MrDrone napisał(a): a tak w ogóle to dziś pod domem wyszła mi rójka... byłem w ciężkim szoku, bo przecież wszędzie wziąłem stare matki, czerwiu nie ma, parę mateczników na pustych ramkach zostało... widać młoda matka się już unasienniła i choć czerwiu nie było to się im ciasno siedziało... :-)

Żadna rójka. Pewnie młoda matka wyleciała się jeszcze unasienić (2 lub 3 lot) a pszczoły się za nią poderwały.
Częsty przypadek Uśmiech

Czyli bzykać jej się chciało Duży uśmiech
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post


"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
No ja dzisiaj sobie zamówiłem troszkę mateczek kampinosa prosto z puszczy...
Zobaczymy czy będą kąśliwe... Od razu na piszę, że nie są to matki ze stacji z Parzniewa czy innych przybytków ze stadami zachowawczymi...
Cytuj ten post
No to mógłbyś jeszcze napisać skąd.
Cytuj ten post