krótki film o pszczelarstwie naturalnym w Czechach
#1
cześć!

podsyłam link do tego filmu, o którym Wam mówiłem na spotkaniu:

https://www.youtube.com/watch?v=W53ssJn0D4Q

to on walczy z warrozą metodą "na niedźwiedzia" czyli co roku wycina jeden lub dwa najciemniejsze plastry (tak jakby robił to niedźwiedź w naturze - przynajmniej jego zdaniem).

poza tym z tą jego organizacją wiążą dwie ciekawe historie:

po pierwsze za nieleczenie pszczół czeski związek pszczelarski nałożył na niego ekskomunikę - chcieli go podać do sądu i spalić ule. dlatego Vaclav stworzył dla siebie nowy zawód - "zapylarz", czyli ktoś kto zajmuje się pszczołami nie dla miodu, a dla środowiska.

po drugie jak tam byłem to powiedział jedną rzecz, która bardzo mnie zainspirowała. ta jego organizacja nazywała się "mam pszczoły", co jest pewnym paradoksem, bo po latach doszedł do wniosku, że pszczół nie można posiadać. on podawał przykład budki dla ptaków, która zawieszamy w ogródku i jeśli coś nam się tam zalęgnie to nie mówimy, że posiadamy tego ptaka, tylko, po prostu, że zamieszkał w budce, którą zawiesiliśmy. tak samo jest z pszczołami - nieważne jak bardzo byłyby pokrzyżowane, mało agresywne i miododajne - i tak nigdy nie będą udomowione i zawsze będą należeć do natury, a nie do człowieka.
Cytuj ten post
#2
Dzięki za linka. Poczynania Vaclawa Smolika śledzimy na jego kanale YT.
Spoko koleś. Pozytywnie zakręcony.
Może ktoś podjąłby się dołożenia napisów do tego filmiku w języku polskim ?
Może kolega Pastaga ? Uśmiech
Cytuj ten post
#3
(27.10.2015, 10:00)psp napisał(a): po drugie jak tam byłem to powiedział jedną rzecz, która bardzo mnie zainspirowała. ta jego organizacja nazywała się "mam pszczoły", co jest pewnym paradoksem, bo po latach doszedł do wniosku, że pszczół nie można posiadać. on podawał przykład budki dla ptaków, która zawieszamy w ogródku i jeśli coś nam się tam zalęgnie to nie mówimy, że posiadamy tego ptaka, tylko, po prostu, że zamieszkał w budce, którą zawiesiliśmy. tak samo jest z pszczołami - nieważne jak bardzo byłyby pokrzyżowane, mało agresywne i miododajne - i tak nigdy nie będą udomowione i zawsze będą należeć do natury, a nie do człowieka.

dokładnie to samo podejście mają niektórzy amerykańscy organicznicy - np. Sam Comfort czy Charles Martin Simon. Piszą o tym samym. Pszczoły są natury, a pszczelarz jest tylko jakby "zbieraczem" nadmiaru pożytków i zapewnia lokalizację dla pszczół.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#4
(27.10.2015, 10:10)Krzyżak napisał(a): Dzięki za linka. Poczynania Vaclawa Smolika śledzimy na jego kanale YT.
Spoko koleś. Pozytywnie zakręcony.
Może ktoś podjąłby się dołożenia napisów do tego filmiku w języku polskim ?
Może kolega Pastaga ? Uśmiech

Dzięki Krzyżak za pokładane nadzieje ale ja na prawdę nigdy j. czeskiego się nie uczyłem, a że czasem coś uda mi się zrozumieć to tylko dla tego, że mieszkam na pograniczu i w związku z tym czasem bywam w czeskich knajpkach na piwie ;-)

Postarałem się coś przetłumaczyć (pierwsze 2 min.). Zaznaczam, że może to być/jest bardzo niedokładne tłumaczenie, potraktujcie je jako poglądowe. Jeśli takie może być i nie znajdzie się ktoś kto zna ten język lepiej to mogę "potłumaczyć" pozostałe 3 min.

"Do pszczół brał mnie dziadek jak bylem malutki. Potem jak dorastałem, musiałem pomagać przy pojemnikach/odstojnikach, nosić tony miodu do domu, wirować i to już mnie tak nie cieszyło - wolałem głupieć na motorze niż być zamknięty w malingotce (chyba wóz z pszczołami) ale i tak to było kuszące.


Na pierwszych zdjęciach, które mam zachowane z dzieciństwa kiedy miałem może 7 lat, są pszczele ule, wóz z pszczołami (coś tam jeszcze) i to w człowieku już tak zostanie.

Chciałem pszczelarzyć dlatego, że wydawało mi się to czyste, naturalne i spokojne. Jak zacząłem już pszczelarzyć to okazało się, że to nie jest czyste, nie jest naturalne i w tym momencie przestało być dla mnie spokojne.
Gdy się dowiedziałem, że w ulach używa się chemię, że to pszczelarzenie jest jakieś "technologiczne" zacząłem poszukiwać (chyba innego sposobu pszczelarzenia) ale nie znalazłem niczego ani nikogo kto by to stosował w praktyce.
Założyłem blog gdzie zacząłem publikować kroczek po kroczku jak się mi powodzi lub nie powodzi i to co wszyscy mówili, że nie wyjdzie, a to właśnie wychodziło, wychodziło ekstremalnie łatwo. Przystąpiłem do tego jak zwykły "prostaczek", dałem pszczoły do ula (i coś tam ;-) )
Żeby mogły pszczoły żyć naturalnym/dzikim sposobem życia potrzebują ul który im to umożliwi tzn. ul w którym nie ma ramek, do którego można zaglądnąć od spodu ponieważ jak zaglądniesz od spodu to widzisz co się w tym ulu dzieje."
Cytuj ten post
#5
Cytat:"on podawał przykład budki dla ptaków, która zawieszamy w ogródku i jeśli coś nam się tam zalęgnie to nie mówimy, że posiadamy tego ptaka, tylko, po prostu, że zamieszkał w budce, którą zawiesiliśmy. tak samo jest z pszczołami - nieważne jak bardzo byłyby pokrzyżowane, mało agresywne i miododajne - i tak nigdy nie będą udomowione i zawsze będą należeć do natury, a nie do człowieka."

Dyskusyjne filozoficznie.

Analogiczna sytuacja, według mnie, występuje kiedy przyleci do nas spontanicznie rój. Taka sytuacja występuje u mnie w japończyku i nawet tam ani razu nie zaglądałem od czasu osadzenia się roju i nie mam zamiaru. Ten ule jest ich tak samo jak dziupla a ja im udostępniam, wypożyczam im teren.

Już była tu taka dyskusja. Nie można postawić w dyskusji o udomowieniu wyraźnej granicy. Według mnie taki Buckfast np. ma wszelkie cechy udomowionej pszczoły: nierojliwość, mała obronnośc albo jej całkowity brak, trzymanie się plastra przy przeglądzie, duża miododajność znaczy dużo większa niż sama potrzebowała by do przeżycia w naturze (czyli do przekazania genów za pomocą usamodzielnienia się płodnych potomków). Jedną cech przy rozpatrywaniu udomowienia się zwierząt jest stopień przyzwyczajenia się do obecności człowieka, brak agresji w stronę człowieka, spolegliwość, brak strachu, poddaństwo. Taki lis np. choćby od malutkiego wychowywany w domu nigdy tak nie przywyknie do warunków domowych i człowieka jak pies domowy. Choć w obrębie psa różne stopnie bo są bardziej pierwotne rasy i całkiem już syntetyczne które bez opieki weterynaryjnej nie dadzą rady utrzymać jako takiego zdrowia potrzebnego do usamodzielnienia się płodnych potomków.

Jeżeli, tak jak Łukasz mówił na zjeździe, jakaś pszczoła pozwala wsadzić sobie głowę do gniazda lub zaglądać (jak mi) tam tylko w majtkach i nic nie robi to dla mnie jest to wyraźnie udomowiona pszczoła. Z tymże ponieważ pszczoła jest bardziej oddalona od człowieka więc trudniej tutaj o posługiwanie się ludzkimi wartościami i oceną tak jak w przypadku ssaków czy nawet ptaków. Widać wyraźnie, ze taki symboliczny buckfast z wielkimi rodzinami i czerwieniem do późna nie da rady w większości sam funkcjonować bez ingerencji pszczelarza. Potrzebuje więc Pana (właściciela) do bycia niewolnikiem aby zyć. Oczywiście zawsze można zwrócić nawet Buckfastowi wolności w tym wolność od lekarstw, ingerencji, poprawek pszczelarza i prawo do naturalnej śmierci, do "rodzenia" anomalii różnych (nawet takich z góry skazanych na naturalną porażkę) jak chce CMS czy ja.

Zaznaczam, ze nie mam jakiegoś problemu z Buckfastem w PN. Wymieniam go tylko jako symboliczną rasę pszczelą.
Cytuj ten post
#6
Pastaga jest bardzo dobrze. Taka jakość tłumaczenia w zupełności starcza.
Choć częściej na to piwo na druga stronę Uśmiech

PSP, wstawi Twój kolega to tłumaczenie na YT jak byłoby dopracowane ?
Cytuj ten post
#7
(27.10.2015, 11:41)Krzyżak napisał(a): PSP, wstawi Twój kolega to tłumaczenie na YT jak byłoby dopracowane ?

Też my możemy wstawić na naszym kanale jak kolega Wacław się zgodzi. 
Cytuj ten post
#8
Wstawiam całość co udało mi się zrozumieć/przetłumaczyć. Na pewno konieczna jest spora korekta ale jak ktoś chce to coś z tego zrozumie.

"Na pierwszych zdjęciach, które mam zachowane z dzieciństwa kiedy miałem może 7 lat, są pszczele ule, wóz z pszczołami (coś tam jeszcze) i to w człowieku już tak zostanie.

Chciałem pszczelarzyć dlatego, że wydawło mi się to czyste, naturalne i spokojne. Jak zacząłem już pszczelarzyć to okazało się, że to nie jest czyste, nie jest naturalne i w tym momencie przestało być dla mnie spokojne.
Gdy się dowiedziałem, że w ulach używa się chemię, że to pszczelarzenie jest jakieś "technologiczne" zacząłem poszukiwać (chyba innego sposobu pszczelarzenia) ale nie znalazłem niczego ani nikogo kto by to stosował w praktyce.
Założyłem blog gdzie zacząłem publikować kroczek po kroczku jak się mi powodzi lub nie powodzi i to co wszyscy mówili, że nie wyjdzie, a to właśnie wychodziło, wychodziło ekstremalnie łatwo. Przystąpiłem do tego jak zwykły "prostaczek", dałem pszczoły do ula (i coś tam ;-) )
Żeby mogły pszczoły żyć naturalnym/dzikim sposobem życia potrzebują ul który im to umożliwi tzn. ul w którym nie ma ramek, do którego można zaglądnąć od spodu ponieważ jak zaglądniesz od spodu to widzisz co się w tym ulu dzieje.
Najważniejsze rzeczy dzieją się na spodzie, dlatego ten ul musi być dostępny od sopdu - my to nazywamy drewniana kuszka dlatego, że w słomianych kuszkach gospodarowało się tak samo.
Różnica jest oczywiście w leczeniu pszczół ale ta najbardziej podstawowa różnica jest w tym jak się człowiek na pszczoły patrzy, że się z nich cieszy, że nie najważniejsze jest pozyskiwanie miodu ale najważniejsze jest żeby te pszczoły żyły aby zapylały. Jak pszczoły żyją to rozlatują się po rejonie i służą każdemu, a głównym/podstawowym pożytkiem/zajęciem jest zapylanie.
Na koniec roku, pszczelarskiego roku to jest po przekwitnięciu lipy (???) zupełnie pusta, zostaną tam tylko zapasy miodu i pyłku. Wszystkie starsze plastry, te ciemne, zostaną wycięte. Pozostaną tylko te jasne.
Pierwotne dzieło.
To nie jest całkowicie automatyczne żebyśmy wzieli z przyrody coś co jakaś inna forma zgromadziła (???)to jest coś co tysiące (??? pojedyńczych sztuk ???)nazbierało po mikro kropelkach prosto z kwiatów i innych roślin Jest to wspaniale pachnące, nazbierane do plastrów, które sobie same zrobiły z tego samego materiału to znaczy z tych cukrów przetworzyły ten wosk. Pszczoły lecą do kwiatka, biorą mikro kropelkę, która w 70% jest wodą, donoszą to do ula, częścią się pożywią, z części wytworzą kawałek plastra, a część tego ułożą/zmagazynują. Dzięki temu, że powtórzą tą czynność milion razy powstanie ul w którym jest 20kg miodu i 1kg wosku.

Ten miód nie jest na sprzedaż, to jest coś specjalnego, to jest coś czego się nigdzie (?nikt?) nie kupi i nikt tego nie sprzedaje. Oznacza to, że słoik miodu mam w domu (...) to jest zupełnie coś innego, nie jest to produkt, jest to BONUS jest to coś więcej, coś co można zyskać z przyrody przez to, że włożyliśmy w to poczciwą pracę, uwagę.

Jest to może trochę ironiczne ale z wosku nie robimy nic. Z dziećmi robimy świeczki, resztę składujemy w takim ogromnym stosie w skrzyni, w której mamy ubrania/szaty, te ubrania/szaty (może chodzi o materiał) pachną nam woskiem. Myślimy, że będziemy z niego coś kiedyś robić, czasem zrobimy małe pudełeczko kremu, smarujemy ręce, popękane usta. Wosk zbieramy bo jest dla nas piękny, chodzimy go oglądać, dla nas jest jak artefakt.

Te nasze małe pszczoły są pod czereśniami, wiśniami, akacjami, sąsiad tam ma brzoskwinię, która (???) może pierwszy raz w życiu bo pszczoły są tam pierwszy rok na tym miejscu. Ma urodzaj brzoskwiń (???). Jest to wspaniałe, że to bzyczy. To są właśnie części estetyki, poprostu jest to żywe, jest to żyjące."
Cytuj ten post
#9
(27.10.2015, 13:42)pastaga napisał(a): Wstawiam całość co udało mi się zrozumieć/przetłumaczyć. Na pewno konieczna jest spora korekta ale jak ktoś chce to coś z tego zrozumie.

"Na pierwszych zdjęciach, które mam zachowane z dzieciństwa kiedy miałem może 7 lat, są pszczele ule, wóz z pszczołami (coś tam jeszcze) i to w człowieku już tak zostanie.

Chciałem pszczelarzyć dlatego, że wydawło mi się to czyste, naturalne i spokojne. Jak zacząłem już pszczelarzyć to okazało się, że to nie jest czyste, nie jest naturalne i w tym momencie przestało być dla mnie spokojne.
Gdy się dowiedziałem, że w ulach używa się chemię, że to pszczelarzenie jest jakieś "technologiczne" zacząłem poszukiwać (chyba innego sposobu pszczelarzenia) ale nie znalazłem niczego ani nikogo kto by to stosował w praktyce.
Założyłem blog gdzie zacząłem publikować kroczek po kroczku jak się mi powodzi lub nie powodzi i to co wszyscy mówili, że nie wyjdzie, a to właśnie wychodziło, wychodziło ekstremalnie łatwo. Przystąpiłem do tego jak zwykły "prostaczek", dałem pszczoły do ula (i coś tam ;-) )
Żeby mogły pszczoły żyć naturalnym/dzikim sposobem życia potrzebują ul który im to umożliwi tzn. ul w którym nie ma ramek, do którego można zaglądnąć od spodu ponieważ jak zaglądniesz od spodu to widzisz co się w tym ulu dzieje.
Najważniejsze rzeczy dzieją się na spodzie, dlatego ten ul musi być dostępny od sopdu - my to nazywamy drewniana kuszka dlatego, że w słomianych kuszkach gospodarowało się tak samo.
Różnica jest oczywiście w leczeniu pszczół ale ta najbardziej podstawowa różnica jest w tym jak się człowiek na pszczoły patrzy, że się z nich cieszy, że nie najważniejsze jest pozyskiwanie miodu ale najważniejsze jest żeby te pszczoły żyły aby zapylały. Jak pszczoły żyją to rozlatują się po rejonie i służą każdemu, a głównym/podstawowym pożytkiem/zajęciem jest zapylanie.
Na koniec roku, pszczelarskiego roku to jest po przekwitnięciu lipy (???) zupełnie pusta, zostaną tam tylko zapasy miodu i pyłku. Wszystkie starsze plastry, te ciemne, zostaną wycięte. Pozostaną tylko te jasne.
Pierwotne dzieło.
To nie jest całkowicie automatyczne żebyśmy wzieli z przyrody coś co jakaś inna forma zgromadziła (???)to jest coś co tysiące (??? pojedyńczych sztuk ???)nazbierało po mikro kropelkach prosto z kwiatów i innych roślin Jest to wspaniale pachnące, nazbierane do plastrów, które sobie same zrobiły z tego samego materiału to znaczy z tych cukrów przetworzyły ten wosk. Pszczoły lecą do kwiatka, biorą mikro kropelkę, która w 70% jest wodą, donoszą to do ula, częścią się pożywią, z części wytworzą kawałek plastra, a część tego ułożą/zmagazynują. Dzięki temu, że powtórzą tą czynność milion razy powstanie ul w którym jest 20kg miodu i 1kg wosku.

Ten miód nie jest na sprzedaż, to jest coś specjalnego, to jest coś czego się nigdzie (?nikt?) nie kupi i nikt tego nie sprzedaje. Oznacza to, że słoik miodu mam w domu (...) to jest zupełnie coś innego, nie jest to produkt, jest to BONUS jest to coś więcej, coś co można zyskać z przyrody przez to, że włożyliśmy w to poczciwą pracę, uwagę.

Jest to może trochę ironiczne ale z wosku nie robimy nic. Z dziećmi robimy świeczki, resztę składujemy w takim ogromnym stosie w skrzyni, w której mamy ubrania/szaty, te ubrania/szaty (może chodzi o materiał) pachną nam woskiem. Myślimy, że będziemy z niego coś kiedyś robić, czasem zrobimy małe pudełeczko kremu, smarujemy ręce, popękane usta. Wosk zbieramy bo jest dla nas piękny, chodzimy go oglądać, dla nas jest jak artefakt.

Te nasze małe pszczoły są pod czereśniami, wiśniami, akacjami, sąsiad tam ma brzoskwinię, która (???) może pierwszy raz w życiu bo pszczoły są tam pierwszy rok na tym miejscu. Ma urodzaj brzoskwiń (???). Jest to wspaniałe, że to bzyczy. To są właśnie części estetyki, poprostu jest to żywe, jest to żyjące."

Czy ktoś potrafi wstawić to bezpośrednio do filmiku?
Cytuj ten post
#10
Pastaga wielkie dzięki. Jesteś wielki :)
Cytuj ten post
#11
(27.10.2015, 13:54)Borówka napisał(a):
(27.10.2015, 13:42)pastaga napisał(a): Wstawiam całość co udało mi się zrozumieć/przetłumaczyć. Na pewno konieczna jest spora korekta ale jak ktoś chce to coś z tego zrozumie.

"Na pierwszych zdjęciach, które mam zachowane z dzieciństwa kiedy miałem może 7 lat, są pszczele ule, wóz z pszczołami (coś tam jeszcze) i to w człowieku już tak zostanie.

Chciałem pszczelarzyć dlatego, że wydawło mi się to czyste, naturalne i spokojne. Jak zacząłem już pszczelarzyć to okazało się, że to nie jest czyste, nie jest naturalne i w tym momencie przestało być dla mnie spokojne.
Gdy się dowiedziałem, że w ulach używa się chemię, że to pszczelarzenie jest jakieś "technologiczne" zacząłem poszukiwać (chyba innego sposobu pszczelarzenia) ale nie znalazłem niczego ani nikogo kto by to stosował w praktyce.
Założyłem blog gdzie zacząłem publikować kroczek po kroczku jak się mi powodzi lub nie powodzi i to co wszyscy mówili, że nie wyjdzie, a to właśnie wychodziło, wychodziło ekstremalnie łatwo. Przystąpiłem do tego jak zwykły "prostaczek", dałem pszczoły do ula (i coś tam ;-) )
Żeby mogły pszczoły żyć naturalnym/dzikim sposobem życia potrzebują ul który im to umożliwi tzn. ul w którym nie ma ramek, do którego można zaglądnąć od spodu ponieważ jak zaglądniesz od spodu to widzisz co się w tym ulu dzieje.
Najważniejsze rzeczy dzieją się na spodzie, dlatego ten ul musi być dostępny od sopdu - my to nazywamy drewniana kuszka dlatego, że w słomianych kuszkach gospodarowało się tak samo.
Różnica jest oczywiście w leczeniu pszczół ale ta najbardziej podstawowa różnica jest w tym jak się człowiek na pszczoły patrzy, że się z nich cieszy, że nie najważniejsze jest pozyskiwanie miodu ale najważniejsze jest żeby te pszczoły żyły aby zapylały. Jak pszczoły żyją to rozlatują się po rejonie i służą każdemu, a głównym/podstawowym pożytkiem/zajęciem jest zapylanie.
Na koniec roku, pszczelarskiego roku to jest po przekwitnięciu lipy (???) zupełnie pusta, zostaną tam tylko zapasy miodu i pyłku. Wszystkie starsze plastry, te ciemne, zostaną wycięte. Pozostaną tylko te jasne.
Pierwotne dzieło.
To nie jest całkowicie automatyczne żebyśmy wzieli z przyrody coś co jakaś inna forma zgromadziła (???)to jest coś co tysiące (??? pojedyńczych sztuk ???)nazbierało po mikro kropelkach prosto z kwiatów i innych roślin Jest to wspaniale pachnące, nazbierane do plastrów, które sobie same zrobiły z tego samego materiału to znaczy z tych cukrów przetworzyły ten wosk. Pszczoły lecą do kwiatka, biorą mikro kropelkę, która w 70% jest wodą, donoszą to do ula, częścią się pożywią, z części wytworzą kawałek plastra, a część tego ułożą/zmagazynują. Dzięki temu, że powtórzą tą czynność milion razy powstanie ul w którym jest 20kg miodu i 1kg wosku.

Ten miód nie jest na sprzedaż, to jest coś specjalnego, to jest coś czego się nigdzie (?nikt?) nie kupi i nikt tego nie sprzedaje. Oznacza to, że słoik miodu mam w domu (...) to jest zupełnie coś innego, nie jest to produkt, jest to BONUS jest to coś więcej, coś co można zyskać z przyrody przez to, że włożyliśmy w to poczciwą pracę, uwagę.

Jest to może trochę ironiczne ale z wosku nie robimy nic. Z dziećmi robimy świeczki, resztę składujemy w takim ogromnym stosie w skrzyni, w której mamy ubrania/szaty, te ubrania/szaty (może chodzi o materiał) pachną nam woskiem. Myślimy, że będziemy z niego coś kiedyś robić, czasem zrobimy małe pudełeczko kremu, smarujemy ręce, popękane usta. Wosk zbieramy bo jest dla nas piękny, chodzimy go oglądać, dla nas jest jak artefakt.

Te nasze małe pszczoły są pod czereśniami, wiśniami, akacjami, sąsiad tam ma brzoskwinię, która (???) może pierwszy raz w życiu bo pszczoły są tam pierwszy rok na tym miejscu. Ma urodzaj brzoskwiń (???). Jest to wspaniałe, że to bzyczy. To są właśnie części estetyki, poprostu jest to żywe, jest to żyjące."

Czy ktoś potrafi wstawić to bezpośrednio do filmiku?

Wstawić mały problem ale trzeba mieć zgodę smolika 
Cytuj ten post
#12
(27.10.2015, 14:36)bonluk napisał(a): Wstawić mały problem ale trzeba mieć zgodę smolika 

Ale to nie jest film Smolika tylko MaterialTimes.
To z nimi trzeba gadać jako twórcami filmu. Tak mi się wydaje.
Z tego co zrozumiałem PSP to jego znajomi.
Cytuj ten post
#13
Zgodzić się aby wstawić nasze tłumaczenie do ich filmiku powinni bez problemu bo w końcu to będzie promowało i poszerzało grono odbiorców ich filmiku. Z wstawieniem filmiku na nasz kanał to inna historia.

Mogę do nich napisać mejla w tej sprawie ale jak to znajomi PSP to lepiej aby on napisał.
Cytuj ten post
#14
jasne, już napisałem do tego mojego znajomego z Material Times i czekam na odpowiedź, ale nie mam żadnych wątpliwości, że się zgodzi.

poza tym mogę go poprosić żeby nałożył na ten film angielskie napisy, to łatwiej będzie nam dopasować polskie.

i ostatnia rzecz - ten film jest ilustracją do artykułu, który na ten temat powstał. poniżej wklejam link:

http://www.materialtimes.com/tema-tydne/pod-rukama-1/vaclav-smolik-vcely-dodavaji-pustemu-prostoru-zivot.html
Cytuj ten post
#15
a tu jeszcze taki mały off top, czyli inny film z Material Times, tym razem o branży kolegi borówkiUśmiech

https://www.youtube.com/watch?v=BMStAotfbyA&feature=youtu.be
Cytuj ten post
#16
W Czechach jak zawsze czeski film... ale metoda na niedźwiedzia dobra...
Cytuj ten post
#17
Tomas Princ - czyli autor filmu, zgodził się a nawet ucieszył z możliwości dodania polskich napisów do filmu. powiedział mi też, że w ciągu dwóch tygodni postara się nanieść angielskie napisy żeby było nam łatwiej dopasować polskie.
Cytuj ten post
#18
No i git malina Uśmiech
Cytuj ten post