NIE da się...:)
#1
Wrzuciłem filmik na mój kanał o nieleczonych rodzinkach na jednej z pasiek i jeden z komentarzy jest taki jak temat wątku czyli NIE DA SIĘ....

Śmiać się czy płakać... myślałem, że już trochę nasze poglądy są znane a tu totalna ignorancja i brak poznania tematu.
Cytuj ten post
#2
A w dodatku gniazda nie ścieśniasz Uśmiech
Cytuj ten post
#3
(28.10.2015, 21:43)Krzyżak napisał(a): A w dodatku gniazda nie ścieśniasz Uśmiech

Wiem wiem, w książkach i w pasiece piszą inaczej ale co mnie to obchodzi hahaha
Cytuj ten post
#4
Dlatego potrzebna wiki! Duży uśmiech Uświadamiać Panowie! Uświadamiać! Jak nie zechcą po dobroci to zaczniemy spam im na skrzynki słać o PN Duży uśmiech A jak dalej się nie nawrócą to im wasze "zupełnie nie agresywne" pszczoły pocztą wyślemy! Niech zobaczą na własne oczy ten wigor nieleczonych kundelków! Oczko
Cytuj ten post
#5
Łukasz, oni wszyscy myślą w innych kategoriach. Mają te swoje zabawki i poglądy jak to rodzinę trzeba prowadzić i jak na każdym kroku kontrolować. Więc patrząc z tamtej perspektywy mają rację: nie da się.

da się tylko zmieniając wizję pszczelarstwa i pszczoły. Da się tylko zmieniając założenia i oczekiwania.

Jeżeli ktoś ma założenie gospodarki intensywnej na wyjątkowo miodnych, łagodnych i nierojliwych pszczołach (najlepiej rasowych z rodowodem), a do tego wszystko poniżej 100% przeżywalności to porażka, to faktycznie przyznaję im rację, że się nie da...

Jeżeli traktujesz śmierć rodziny jako porażkę, a nie krok w kierunku zrównoważonej, selekcjonowanej naturalnie zdrowej pszczoły, to faktycznie się nie da. tylko to trzeba nie mieć zakutego łba i chytrości na miód...
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#6
(28.10.2015, 22:21)MrDrone napisał(a): Łukasz, oni wszyscy myślą w innych kategoriach. Mają te swoje zabawki i poglądy jak to rodzinę trzeba prowadzić i jak na każdym kroku kontrolować. Więc patrząc z tamtej perspektywy mają rację: nie da się.

da się tylko zmieniając wizję pszczelarstwa i pszczoły. Da się tylko zmieniając założenia i oczekiwania.

Jeżeli ktoś ma założenie gospodarki intensywnej na wyjątkowo miodnych, łagodnych i nierojliwych pszczołach (najlepiej rasowych z rodowodem), a do tego wszystko poniżej 100% przeżywalności to porażka, to faktycznie przyznaję im rację, że się nie da...

Jeżeli traktujesz śmierć rodziny jako porażkę, a nie krok w kierunku zrównoważonej, selekcjonowanej naturalnie zdrowej pszczoły, to faktycznie się nie da. tylko to trzeba nie mieć zakutego łba i chytrości na miód...
Trzeba jeszcze dodać, że taki punkt widzenia jest ładowany w głowy pszczelarzom na wszelkich możliwych kursach.
Cytuj ten post
#7
Chyba za mało się udzielamy na innych forach , chociaż z drugiej strony ludzie często zachowują się jak przysłowiowe "osły" , nie chce nikogo obrażać oczywiście. Przypomniał mi się w tym momencie utwór A.Mickiewicza ze szkoły średniej "Oda do młodości". - Poglądy inne niż te powszechnie uznane są silnie tłumione, a już w kręgu pszczelarzy jest jakaś masakra. Wystarczy pójść na jakieś zebranie koła pszczelarzy i rzucić hasło " pszczoły bez leczenia " nie wiem czy znalazła by się jedna osoba, która by powiedziała, że się da. Więksi pszczelarze też raczej nam nie pomogą bo mają $$ zamiast oczu.
Cytuj ten post
#8
Ciekawą rzeczą jest też to, że już tyle się mówi o nie leczeniu a tu widać że to chyba zupełna nowość.. Język
Cytuj ten post
#9
Czasami jak mnie najdzie to walczę z wiatrakami na Ambrozji :)
Ale to niewiele daję a w pojedynkę to już zupełnie nie ma sensu :)
Ale od czasu do czasu lubię pokazać, że jestem inny :)

Chyba zmienię tam sobie sygnaturę na "Jestem szalony i jestem z tego dumny" :)
Cytuj ten post
#10
(28.10.2015, 23:01)Krzyżak napisał(a): Czasami jak mnie najdzie to walczę z wiatrakami na Ambrozji Uśmiech
Ale to niewiele daję a w pojedynkę to już zupełnie nie ma sensu Uśmiech
Ale od czasu do czasu lubię pokazać, że jestem inny Uśmiech

Chyba zmienię tam sobie sygnaturę na "Jestem szalony i jestem z tego dumny" Uśmiech

ja się na Miodku poddałem i uznałem, że to nie ma sensu. dokładnie jak mówi Szymon - odosobniony głos(y) w środowisku kilkuset osób to głos zakrzyczany i to głos jakiegoś oszołoma...

ale przypomniałbym Wam Wasze słowa względem mnie jeszcze pół roku temu: nie bądź taki radykalny bo straszysz ludzi... Oczko ...a dziś... sami radykałowie hehe ;-) dalej uważacie że to radykalne? ;-)
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#11
Z pewnymi rzeczami trzeba się oswoić Uśmiech
Cytuj ten post
#12
(29.10.2015, 09:46)slawekmalec1992 napisał(a): Z pewnymi rzeczami trzeba się oswoić Uśmiech

fakt, ja się oswajałem od grudnia 2013 / stycznia 2014. ;-) też mi zeszło parę miechów zanim to sobie ułożyłem, ale te "prawdy" (czy jak niektórzy twierdzą "niesprawdzone hipotezy") przyjąłem praktycznie od razu. Jakoś od pierwszej minuty nie miałem Busha za radykała, tylko biła z tego wszystkiego racjonalność i logika. Ale prawda i taka, że nie miałem za sobą 5 - 10 (czy więcej) lat wmawiania że się nie da. Łatwiej jest to przyjąć jak głowa jest czysta od tych wszystkich pszczelarskich mądrości... ;-)
teraz i tak jest łatwiej, bo 2 lata temu po polsku praktycznie nikt nie pisał o takim pszczelarstwie. Nie było nigdzie mowy o pszczelarstwie bez leczenia. dziś kto szuka ten znajdzie. Wtedy trzeba było szukać za oceanem. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#13
Ja tam do słowa radykalny nic nie mam.

1. «będący skutkiem zdecydowanych, bezkompromisowych działań»
2. «dążący do zasadniczych zmian

Jakby nie patrzeć moje pszczelarstwo jest radykalne z punktu widzenia stanu zastanego.
Cytuj ten post
#14
(29.10.2015, 10:28)Borówka napisał(a): Ja tam do słowa radykalny nic nie mam.

1. «będący skutkiem zdecydowanych, bezkompromisowych działań»
2. «dążący do zasadniczych zmian

Jakby nie patrzeć moje pszczelarstwo jest radykalne z punktu widzenia stanu zastanego.

No właśnie, dobrze Kuba mówi "z punktu widzenia stanu zastanego".
Jak by każdy myślał tak jak my to stan zastany byłby inny i nie byłoby mowy o jakimkolwiek radykalizmie czy nawet odmienności.
Cytuj ten post
#15
a ja uważam, że słowo "radykał" kojarzy się negatywnie - tak powiedzmy z marginesem pewnych działań/zachowań.
w pszczelarstwie naturalnym nie ma nic radykalnego. to jest pszczelarstwo jakie było od setek lat i próba powrotu (przynajmniej w pewnym stopniu) do tego jak żyły pszczoły od tysięcy (jeśli nie milionów) lat. Co w tym radykalnego, że wraca się do natury i pierwowzoru? to raczej ci zwalczający roztocza do 0 i ci leczący są radykałami.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#16
Słowo radykał odnośnie PN ma tam jakieś swoje uzasadnienie do ogólnego stanu pszczelarstwa na daną chwilą.
Tak jak mówisz Bartku czym bardziej człowiek się zacznie zastanawiać nad sensem leczenia itd. tym bardziej się przekonuje, że tylko maksymalne zbliżenie pszczół do natury daje szanse na powodzenie.
Proces przekonywania czy bardziej akceptacji prawidłowości postępowania czyli pszczół bez leczenia musi zajść u każdego w głowie bo inaczej żadne namowy, przekonania czy inne treści nie dadzą rady. Dlatego nie dziwie się pszczelarzom, którzy przez lata byli przyzwyczajani do danej gospodarki, często z pokolenia na pokolenia i wtłaczane mają na każdym szkoleniu, każdych wykładach, że się NIE DA i już...
Cytuj ten post
#17
(29.10.2015, 13:05)bonluk napisał(a): Proces przekonywania czy bardziej akceptacji prawidłowości postępowania czyli pszczół bez leczenia musi zajść u każdego w głowie bo inaczej żadne namowy, przekonania czy inne treści nie dadzą rady.

Ale jak nie będzie tych  namów, przekonywania czy innych treści to głowa sama nawet nie zacznie o tym myśleć.
Więc powinniśmy mówić, przekonywać czy namawiać. Może jeden na 10 przemyśli sprawę i w jego głowie narodzi się nowe myślenie. Każdy z nas kiedyś myślał inaczej niż teraz.
Cytuj ten post
#18
(29.10.2015, 13:14)Krzyżak napisał(a):  Każdy z nas kiedyś myślał inaczej niż teraz.

Co do pszczelarstwa to ja akurat nie. Oczko Nigdy nie myślałem o podawaniu moim pszczołom leków (drugs).
Cytuj ten post
#19
(29.10.2015, 13:18)Borówka napisał(a):
(29.10.2015, 13:14)Krzyżak napisał(a):  Każdy z nas kiedyś myślał inaczej niż teraz.

Co do pszczelarstwa to ja akurat nie. Oczko Nigdy nie myślałem o podawaniu moim pszczołom leków (drugs).


Co racja to racja ale większość szprycuje bo tak zostali nauczeni
Cytuj ten post
#20
Kuba, nie zdążyłeś przejść na ciemną stronę mocy Oczko
Cytuj ten post
#21
(29.10.2015, 13:20)Krzyżak napisał(a): Kuba, nie zdążyłeś przejść na ciemną stronę mocy Oczko

Darth Borówka? Duży uśmiech
Cytuj ten post
#22
ja na przykład nie miałem tradycji pszczelarskich, nie było źródeł wiedzy i do końca nie wiedziałem o co w tym chodzi. stąd w pierwszym roku przeleczyłem i dawałem węzę na moich 2 rodzinach. Może i dobrze, bo dzięki temu zorientowałem się, że więcej nie chcę ;-) był to jakiś impuls do poszukiwań i nie brnąłem w tą wiedzę powszechną tylko względnie od razu zacząłem szukać alternatyw, bo mi się to wszystko nie podobało ;-)
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#23
Jakiś czas czytam Wasze posty i się zastanawiam dokąd dojdziecie. Serio - bardzo kibicuję.
Nie da się ...Uśmiech pewnie, że się da, tylko nawet Wy nie zwróciliście uwagi na wiele detali. Naturalnie pszczoły nie żyją w takich skupiskach jak pasieki. Żyły w lasach, powiedzmy 1 rodzina na 1-2 ha lasu. Lasy były mieszane, bogate w runo, nie przetrzebiane. Polany leśne, pola pełne chwastów, kwiatów i jakiś dzikich drzewek - najczęściej rajskie jabłka, czy wierzby. Gdzie teraz uświadczyć takiej dzikości?
Monokultury, chemizacja, urbanizacja i gospodarka leśna oparta na pozyskiwaniu surowca zniszczyła możliwości, z których pszczoła czerpała swą siłę. Stała się nieodporna na choroby, gdyż brakuje lekarstw w przyrodzie. Mam jedną z pasiek w totalnie zapuszczonym terenie z ostami i pokrzywami. Zawsze tam jest najmniej warrozy i najwięcej pszczół. Tam, gdzie ładnie skoszony trawnik już tak fajnie nie jest.

Podsumowując, uważacie, że zapewniając odpowiedni ul, pokarm, brak chemii etc. możecie doprowadzić do stanu sprzed 40 lat? To tak jakby wstawić takiego Borynę do bloku na wielkim osiedlu. Jak myślicie długo wytrzyma?

Nie traktujcie mnie jako sceptyka, bo tak nie jest. Ograniczyłem leczenie w tym roku znacznie w stosunku do roku ubiegłego. Zmieniłem typ ula, sposoby leczenia i karmienie (lub prawie jego brak). Próbuję. Po swojemu, ale, czy powrót do stanu 0 jest NAPRAWDĘ możliwy?

Uważam, że nie. Po prostu dojdziemy do czegoś nowego. Za wiele, wiele lat lub dziesięcioleci idąc tą drogą może uda się stworzyć superbee odporną na chemię, choroby i pasożyty. I faktycznie trzeba minimalizować dawkowanie środków do ula, z tym się zgadzam. Zaprzestanie leczenia zupełnie, pozostawienie pszczół samym sobie teraz, na początku drogi niechybnie spowoduje ich klęskę. To tak jakby zostawić upośledzonego człowieka samego w puszczy. Człowiek upośledził pszczoły i teraz musi znaleźć jakieś lekarstwo na ten stan. Brak lekarstwa w tym wypadku nie jest lekarstwem - jakkolwiek, by to nie brzmiało Uśmiech
Pozdrawiam Wszystkich Zapaleńców!
Cytuj ten post
#24
Hehehe ;-)
no wszyscy są otwarci i gadają to samo. ;-)

okazuje się, że Ci co próbowali mogą, a Ci co:
- jadą na węzie
- leczą
- mają "najlepsze" pszczoły
- sterylizują ule
- wywożą
- stosują gospodarkę intensywną, w której myślą za pszczoły
- karmią cukrem
- poprawiają co mogą
- pomagają gdzie mogą
... to jakoś wiecznie twierdzą że czasy są nie te, że pszczoła nie ta, że ule nie te, że pożytki nie te.

Oczywiście że tak jest, bo nic nie zmieniają w swoich pasiekach i swojej głowie, a oczekują cudów, albo twierdzą że się nie da... zresztą ja już dziesiątki jak nie setki razy to pisałem i nie ma sensu się powtarzać ;-)

nie da się i tyle ;-) MN rób swoje, ale póki będziesz "ograniczał leczenie" pozbawiając presji selekcyjnej warrozy i niszcząc odporność pszczół i ekosystemy ulowe, to przyznaję Ci rację: u Ciebie się nie da ;-))
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#25
MrDrone, Twoim zdaniem wywożenie uli ma zły wpływ na pszczoły? Lepiej umieścić je w jednym miejscu - z 50 pni dajmy na to - i liczyć, że one się wyżywią, wyleczą i pokażą pszczelarzowi jaki jest fajny dając im taką "rodzinną" atmosferę?

Leczyłem kwasem mrówkowym, sprawdziłem 1 tabletką apiwarolu. Kilka uli naniosło sobie miodu na zimę, więc tak zostały, reszta cukier. Ule mam nowe z sosny, pojedynczej deski na osiatkowanej dennicy, więc nie sterylizowałem ich. I nie zamierzam, dopóki jakaś rodzina nie padnie - wówczas opalę.

Przede wszystkim jednak skupiam się na czymś innym, czym uważam, że pomagam - tak celowo użyłem tego słowa. Mianowicie pasieki ustawiam po max 15-20 pni, staram się ustawiać je przy wodzie, wierzbach i pokrzywach - nie wiem dlaczego, ale tam mają się najlepiej - śmieszne nie? Uśmiech
Ponadto wiele, wiele linii i ras w pasiece. Jest buckfast, celle, kaukaz, kundel, hinderhofer, alpejka i nieska. W przyszłym roku dorzucę kolejne geny. Uważam, że tylko mieszańce mają szansę się wykazać, bo nasza pszczoła niestety już nie. Dlatego pisałem o nowej pszczole, nie o tej, co była kiedyś.
Cytuj ten post
#26
(29.10.2015, 15:03)MN napisał(a): MrDrone, Twoim zdaniem wywożenie uli ma zły wpływ na pszczoły? Lepiej umieścić je w jednym miejscu - z 50 pni dajmy na to - i liczyć, że one się wyżywią, wyleczą i pokażą pszczelarzowi jaki jest fajny dając im taką "rodzinną" atmosferę?

Leczyłem kwasem mrówkowym, sprawdziłem 1 tabletką apiwarolu. Kilka uli naniosło sobie miodu na zimę, więc tak zostały, reszta cukier. Ule mam nowe z sosny, pojedynczej deski na osiatkowanej dennicy, więc nie sterylizowałem ich. I nie zamierzam, dopóki jakaś rodzina nie padnie - wówczas opalę.

Przede wszystkim jednak skupiam się na czymś innym, czym uważam, że pomagam - tak celowo użyłem tego słowa. Mianowicie pasieki ustawiam po max 15-20 pni, staram się ustawiać je przy wodzie, wierzbach i pokrzywach - nie wiem dlaczego, ale tam mają się najlepiej - śmieszne nie? Uśmiech
Ponadto wiele, wiele linii i ras w pasiece. Jest buckfast, celle, kaukaz, kundel, hinderhofer, alpejka i nieska. W przyszłym roku dorzucę kolejne geny. Uważam, że tylko mieszańce mają szansę się wykazać, bo nasza pszczoła niestety już nie. Dlatego pisałem o nowej pszczole, nie o tej, co była kiedyś.


Oczywiście że wywożenie ma zły wpływ na pszczoły. to jest niesamowity stres dla rodziny zaburzający naturalny cykl życiowy. to tak jakbyś wsiadł w autobus do grecji i jechał tam 20 godzin - ciekawe w jakiej będziesz potem formie :-) do tego nagle jesteś w obcym miejscu, gdzie są obce organizmy, inne pożytki - to dodatkowe stresy, które w połączeniu ze stresem wynikającym z przewiezienia powodują obniżenie odporności. Myślisz, że pszczoły lubią być wytrząsane na drodze? pozbawione możliwości wyjścia z ula? że one się cieszą, że je wywozisz? :-) 
pszczoły - jak każdy organizm - potrzebują przede wszystkim spokoju. 

kwasem mrówkowym uszkodziłeś pancerzyki pszczół i ich przewody pokarmowe i oddechowe. to tak jakbyś miał zadrapania na skórze - to co do tej pory nie ruszało Twojej skóry (czyli tony bakterii czy grzybów) wnika w Ciebie jak chce. Czyli "leczeniem" kwasami zapewniłeś zmniejszoną odporność na patogeny pszczół. Owszem - zabiłeś też sporo tych patogenów, ale tym samym zakłóciłeś przy okazji pozytywną naturalną mikroflorę pszczół i uli. Spróbuj zażywać "dla fanu" antybiotyk - zobaczymy po której kuracji złapie Cię jakiś syf czy to grzybica czy inny. 

różnorodność naturalnych pożytków i dzikie źródła wody to akurat nic śmiesznego - to w zasadzie jedyne z czym się zgadzam z Twojej wypowiedzi. :-)

jeżeli w pasiece masz wiele ras to jest to dopiero podstawa do zaczęcia selekcji. powiedz mi lepiej jaki procent z tych pszczół to kundel wychowany u Ciebie - co najmniej f3 lub f4? ten taki lokalny, który daje radę w Twoich warunkach. taki, który nie czerwi jak jest miesiąc upałów albo miesiąc deszczów, taki który zakarmiony we wrześniu nie musi być dokarmiany w listopadzie, żeby nie umarł z głodu?
Co z tego, że masz tyle linii, skoro każda jest selekcjonowana wbrew naturze? każda pszczoła której rodowód i nazwę linii da się wyprowadzić (o ile nie była selekcjonowana wprost na odporność na choroby - czyli w ramach selekcji naturalnej) to pszczoła, która nie ma nic wspólnego z naturą. to sztucznie wytworzona pszczoła nie reagująca na naturę - to pszczoła, która genetycznie ma wyciąganą wydajność, czerwienie całoroczne, brak obronności, brak rojliwości - czyli wszystko to co nie jest dla pszczoły normalne i naturalne. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#27
A wiesz Bartek jak one się cieszą po przewozie, gdy wychodzą z ula a tam 200 ha naktarującego w słońcu rzepaku :)
Są przeszczęśliwe jak prawiczek w burdelu ;)
Cytuj ten post
#28
(29.10.2015, 15:38)Krzyżak napisał(a): A wiesz Bartek jak one się cieszą po przewozie, gdy wychodzą z ula a tam 200 ha naktarującego w słońcu rzepaku. Są przeszczęśliwe jak prawiczek w burdelu Oczko

hahaha ;-)
no nie mam wątpliwości. ale potem jak się przyzwyczają to je pakujesz i stres zaczyna się od początku ;-)
kto chce niech wywozi - nie moja sprawa - ale nie przekonujcie mnie, że dziki organizm lubi być przewożony kilka razy w roku. ;-) spróbuj tak przesiedlać wilki czy żubry czy inne stworzenia - ciekawe jak to zniosą ;-)

oczywiście te udomowione jakoś sobie dają radę z tego rodzaju stresem, bo na to są selekcjonowane - ale przy okazji wyplenia się inne pozytywne zachowania, cechy, zmniejsza odporność itp. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#29
Do Grecji dawno temu jechałem autobusem 36h i nie było tak źle Uśmiech Później jeszcze 3h po przesiadce innym autokarem, 1,5h promem i godzinę taxą. Pszczoły też dają radę. Przede wszystkim dlatego, że czeka je nagroda - pożytek, który leczy 90% problemów zdrowotnych u pszczół. W tym roku na rzepaku, gdzie więcej miały z dzikich jabłoni i grusz pożytku, 2 rodziny wyleczyły się z nosemozy.
Polewanie kwasem może ma takie właściwości, ale nie dawanie do odparowania na powałkę. To nie takie stężenie - jadasz czasem zimne nóżki z octem? Taki sam odczynnik kwasu jest wówczas w ulu - tylko kwas inny.
Miałem takie f3, f4 i niestety lokalne pszczoły były za słabe. Ginęły w naszych warunkach. Trzeba mieć dobre geny na początku, by później mieć z czym pracować. Za jakieś kilka/kilkanaście lat pewnie będę wiedział więcej o tym, co dobre a co nie.
Nie chcę usprawiedliwiać leczenia, szukam lżejszych środków. Od amitrazy odszedłem na rzecz kwasu. Odejdę od kwasu na rzecz sumaka, huby, wrotyczu, końskiego szczawiu i olejku pichtowego za rok. To są też dobre metody. Nie wiem, czy wystarczające, ale zabawa trwa.
Jak wystarczą to ok, jak nie będę szukał dalej.

Czemu chcę szukać? Jak pisałem, nie ma tego co było kiedyś. Pamiętam jak 20 lat temu u mojej babci w lesie rosły tysiące drzewek o milionach kwiatów, teraz są sosny. Na łące była koniczyna, stokrotki, mlecze. Teraz jest trawa. Na polach saladera, chabry, maki, teraz żyto. Z czego te pszczoły mają czerpać? Chwalę sobie rolników, z którymi współpracuję. Wywożę pszczoły na rzepak i facelię. Na rzepaku nie mam wielu oprysków, na kwitnieniu w tym roku był 1. Pszczoły przeczekały to przez 1 dzień i było ok. Facelia jest naturalna w 100% bez oprysków, więc pszczoły mają raj. Bez wywożenia miałyby biedę.
Facelii przyniosły tyle, że trochę doniosły już na miejscu zimowli trochę wielokwiatu i tak poszły do zimy.

Stres dla pszczół jest mobilizujący - jak dla wszystkich stworzeń. Powoduje migracje, poszukiwanie nowych terenów żywieniowych. Pszczoły kiedyś dawały upust stresowi migrując jako roje. Zmieniały teren na bogatszy same, bez udziały pszczelarza. 2 rodziny na 1 ha terenu to stanowczo za dużo - odpowiedz mi ile masz rodzin na 1 ha?
Trzeba szukać nowego a niekoniecznie wracać do niemożliwego. Cel jednak mamy taki sam. Mieć pszczoły zdrowe i samowystarczalne. Bez leczenia.
Cytuj ten post
#30
(29.10.2015, 15:45)MN napisał(a): Trzeba szukać nowego a niekoniecznie wracać do niemożliwego. Cel jednak mamy taki sam. Mieć pszczoły zdrowe i samowystarczalne. Bez leczenia.

cieszę się. 
jak znajdziesz mi 1 przykład na świecie gdzie to o czym piszesz zadziałało to przyznam Ci rację ;-) tylko 1 nie więcej :-)
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post