NIE da się...:)
#31
(29.10.2015, 15:41)MrDrone napisał(a):  spróbuj tak przesiedlać wilki czy żubry czy inne stworzenia - ciekawe jak to zniosą

Ich nie trzeba przewozić. Wilki mają tereny rzędu kilkudziesięciu tysięcy ha powierzchni. Nasze głupie sarenki mogą w rok migrować z Gniezna do Wrocławia. Ptaszki lecą zaś do ciepłych krajów.

Pszczoły wywóz znoszą świetnie. Po kilku jazdach w roku nawet nie wyjdą z ula po przewozie. I na następny dzień oblot mają taki, jakby naprawdę się cieszyły Uśmiech
Cytuj ten post
#32
(29.10.2015, 15:49)MrDrone napisał(a):
(29.10.2015, 15:45)MN napisał(a): Trzeba szukać nowego a niekoniecznie wracać do niemożliwego. Cel jednak mamy taki sam. Mieć pszczoły zdrowe i samowystarczalne. Bez leczenia.

cieszę się. 
jak znajdziesz mi 1 przykład na świecie gdzie to o czym piszesz zadziałało to przyznam Ci rację ;-) tylko 1 nie więcej :-)

Proszę: http://www.national-geographic.pl/blogi/archiwum/afrykanskie-pszczoly-zabojczynie-i-polskie-pszczoly-miodne

Udało się... tylko nie tak do końca.
Cytuj ten post
#33
Wszystko zależy jakie kto ma uwarunkowania. Np. w moim terenie po sadach już nic nie ma i pszczoły się nie rozwijają więc utrzymanie większej liczby rodzić musi wiązać się z przewózką. Takie są moje realia. Z pewnością jest wiele takich miejsc gdzie pszczoły mają co robić od wiosny do jesieni.
Cytuj ten post
#34
(29.10.2015, 15:50)MN napisał(a):
(29.10.2015, 15:41)MrDrone napisał(a):  spróbuj tak przesiedlać wilki czy żubry czy inne stworzenia - ciekawe jak to zniosą

Ich nie trzeba przewozić. Wilki mają tereny rzędu kilkudziesięciu tysięcy ha powierzchni. Nasze głupie sarenki mogą w rok migrować z Gniezna do Wrocławia. Ptaszki lecą zaś do ciepłych krajów.

Pszczoły wywóz znoszą świetnie. Po kilku jazdach w roku nawet nie wyjdą z ula po przewozie. I na następny dzień oblot mają taki, jakby naprawdę się cieszyły Uśmiech

oczywiście, że pszczoły znoszą świetnie wywóz. muszą.
tak samo doskonale znoszą zakarmianie cukrem, wrzucanie matek w izolatory, selekcję na miodność i łagodność, coroczne wymiany matek, perfekcyjnie radzą sobie z odbudową węzy 5.4 - co więcej świetnie znoszą nawet odymianie apiwarolem i palenie kwasami! powiem jeszcze więcej - znacząca ich większość przeżywa te zabiegi! :-)

jestem też przekonany, że mając oblot cieszą się, że ich katorga się skończyła i znów są wolne ;-) 

... problem jest, że my tu nie o tym :-) (a przynajmniej ja) :-) tu nie chodzi o to co one zniosą, tylko o to jak zapewnić im maksymalnie dobre warunki na radzenie sobie z patogenami, stresem, pasożytem. co trzeba zrobić żeby móc nie leczyć, a nie co pszczoły zniosą, żeby trzeba było im odparować kwas w ulu. 

(29.10.2015, 15:52)MN napisał(a): Proszę: http://www.national-geographic.pl/blogi/archiwum/afrykanskie-pszczoly-zabojczynie-i-polskie-pszczoly-miodne

Udało się... tylko nie tak do końca.

Michał, pierwsza sprawa, nie o to mi chodziło - chodziło mi o Twój pomysł, a nie o pszczołę zafrykanizowaną. o to gdzie zadziałało to o czym mówisz. skoro kwestionujesz metody choćby Bush'a czy Lusby (u których to wszystko działa) to podaj przykład zadziałania metod o których piszesz. tylko 1 na świecie.

ps. nie wczytywałem się w ten wpis, bo jak przeczytałem, że trutnie nie mają żadnych zadań oprócz kopulacji, a po kopulacji umierają z powodu "utraty dużej ilości energii" to uznałem to za pracę dość niewiarygodną Oczko 


(29.10.2015, 16:03)slawekmalec1992 napisał(a): Wszystko zależy jakie kto ma uwarunkowania. Np. w moim terenie po sadach już nic nie ma i pszczoły się nie rozwijają więc utrzymanie większej liczby rodzić musi wiązać się z przewózką. Takie są moje realia. Z pewnością  jest wiele takich  miejsc gdzie pszczoły mają co robić od wiosny do jesieni.

Sławku, nie wiem jakie są Twoje realia, ale też nie mam powodów Ci nie wierzyć że tak właśnie jest. pytanie natomiast to jak ten problem rozwiązać. bo skoro jest tak źle a chcesz się bawić w gospodarkę w pełni naturalną, to trzeba może pomyśleć o zmianie miejscówki? a może znaleźć drugie miejsce i wywieźć pszczoły wiosną na obecne miejsce, a potem po sadach na to drugie? ja nie mam najmniejszych wątpliwości że z każdym przewożeniem pszczoły przechodzą przez nienaturalny stres, który może spowodować osłabienie ich odporności. im mniej razy to zrobisz tym lepiej dla nich. jeżeli zrobisz to 2 razy w roku to będzie lepiej niż 4, 6 czy 8. Nie jesteśmy w stanie pozbawić pszczół naszych ingerencji bo chcemy być pszczelarzami, ale musimy je minimalizować jeżeli chcemy im dać szanse na przetrwanie. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#35
(29.10.2015, 18:11)MrDrone napisał(a): ja nie mam najmniejszych wątpliwości że z każdym przewożeniem pszczoły przechodzą przez nienaturalny stres, który może spowodować osłabienie ich odporności.

Wystawiamy je na varroa, grzyby, bakterie, wirusy, osy, szerszenie, myszy, brak nektaru, brak pyłku,brak wody, zanieczyszczenie środowiska, zmuszamy do radzenia sobie z ramkami, kratami odgrodowymi i tysiącem innych warunków środowiskowych.
Jak chcą przeżyć w XXI wieku to ze stresem przewożenia też muszą nauczyć się żyć.
Cytuj ten post
#36
(29.10.2015, 18:38)Krzyżak napisał(a):
(29.10.2015, 18:11)MrDrone napisał(a): ja nie mam najmniejszych wątpliwości że z każdym przewożeniem pszczoły przechodzą przez nienaturalny stres, który może spowodować osłabienie ich odporności.

Wystawiamy je na  varroa, grzyby, bakterie, wirusy, osy, szerszenie, myszy, brak nektaru, brak pyłku,brak wody, zanieczyszczenie środowiska, muszą sobie radzić z ramkami, kratami odgrodowymi i tysięcy innymi warunkami środowiskowymi do których zmuszamy je aby się przystosowały. Jak chcą przeżyć w XXI wieku to stresu przewożenia też muszą się nauczyć.

moje nie muszą ;-) 
Ty swoje ucz. :-)

moje nie mają też krat odgrodowych, a reszta czynników (poza zanieczyszczeniem środowiska i powiedzmy ramkami - choć sama ramka w sobie w mojej ocenie krzywdy nie robi) to czynniki presji selekcji naturalnej. więc na tym właśnie polega selekcja naturalna, żeby te czynniki były obecne.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#37
Cytat:"tak samo doskonale znoszą zakarmianie cukrem"

Oczywiście się nie zgadzam. Znoszą na tyle słabo, że potrzebują służby "zdrowia".
Cytuj ten post
#38
(29.10.2015, 21:14)Borówka napisał(a):
Cytat:"tak samo doskonale znoszą zakarmianie cukrem"

Oczywiście się nie zgadzam. Znoszą na tyle słabo, że potrzebują służby "zdrowia".

tak samo jak po stałym wywożeniu. Kuba, to było z przekąsem.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#39
(29.10.2015, 15:50)MN napisał(a):
(29.10.2015, 15:41)MrDrone napisał(a):  spróbuj tak przesiedlać wilki czy żubry czy inne stworzenia - ciekawe jak to zniosą

Ich nie trzeba przewozić. Wilki mają tereny rzędu kilkudziesięciu tysięcy ha powierzchni. Nasze głupie sarenki mogą w rok migrować z Gniezna do Wrocławia. Ptaszki lecą zaś do ciepłych krajów.

Pszczoły wywóz znoszą świetnie. Po kilku jazdach w roku nawet nie wyjdą z ula po przewozie. I na następny dzień oblot mają taki, jakby naprawdę się cieszyły Uśmiech

Czy wywóz znoszą świetnie to raczej pobożne życzenie pszczelarza... W sezonie wożę mało bo góra na dwa pożytki i staram się w czerwcu już być z pszczołami w docelowym miejscu... Systematyczne przewozy pszczół z pożytku na pożytek to masakra dla rodziny pszczelej. Przez tą zmianę środowiska ma styczność ze wszystkimi patogenami i wirusami jakie są na danym terenie i przywieziona na miejsce docelowe(zimowe) niestety nie daje rady normalnie funkcjonować i albo trzeba ją łączyć albo liczyć się z tym, że do zimy pójdzie bardzo osłabiona...
Oczywiście pożytki wczesne jak wierzba, rzepak czy akacja to bardziej pomogą jak zaszkodzą w przewozach ale następne spadź, późna spadź, nawłoć, wrzos już stają się kłopotliwe bo niestety zahaczają o końcówkę sezonu...
Cytuj ten post
#40
Przewożenie pszczół jest trochę jak przesadzanie roślin na nowe miejsce w ogrodzie. Czasem może pomóc w rozwoju, ale jest zaburzeniem cyklu życiowego i nie należy z nim przesadzać.
Cytuj ten post
#41
(30.10.2015, 11:17)emzarek napisał(a): Przewożenie pszczół jest trochę jak przesadzanie roślin na nowe miejsce w ogrodzie. Czasem może pomóc w rozwoju, ale jest zaburzeniem cyklu życiowego i nie należy z nim przesadzać.

To też zależy na czym na zależy, jeśli chcemy mieć dużo miodu, to nie możemy decydować się na pasiekę stacjonarną (chyba, że ktoś ma wręcz "idealne" miejsce). Jeśli myślimy innymi kategoriami - miód to nasz dodatek do radości z obcowania w pszczołami, wówczas mogą stać w jednym miejscu dziesięciolecia.
--
Pozdrawiam,
Piotr
Cytuj ten post