Trzy drogi dojścia do Pszczół bez leczenia
Drogi Kolego MN,
czy Ty rozróżniasz długofalowy cel od pierwszych lat odwracania negatywnych skutków ostatnich 100 lat, w których trzeba zrównoważyć pewne negatywne procesy? Co więcej uważam, że to co proponują pszczelarze z USA jest metodą najbliższą naturze (acz wciąż niedoskonałą)

rozróżniasz np.
- zachowanie w całości i nienaruszalności Puszczy Białowieskiej od potrzeby nasadzenia szkółek leśnych?
- potrzebę nauki dzieci czytania i pisania, od umiejętności podejmowania przez nie wyborów w dorosłym życiu?
itp itd.

jak zaczniesz rozróżniać to możemy podyskutować na te i inne tematy.


Kuba przyjął taki a nie inny model, ale może się okazać (czego mu nie życzę), że nie będzie samowystarczalny. Co nie znaczy, że nie będzie korzystał z naszej pracy i dobierał pszczół. To ma pewne zalety ma pewne wady.

Wykorzystywanie pszczół leczonych z pasieki komercyjnej do pasieki selekcjonowanej wcale nie musi być najlepszym rozwiązaniem. ALe o tym dużo pisaliśmy i nie ma sensu się powtarzać - masz inne zdanie, rób jak uważasz.

tak mnie teraz zajadle krytykujesz, a już piszesz o konieczności selekcji naturalnej i prowadzenia pasieki bez węzy - o czym ja tłukę od półtora roku, czyli odkąd uważałeś, że dymienie amitrazą to najlepsze co można zrobić dla pszczół. Więc zastanów się gdzie pomału zmierzasz zanim będziesz mnie krytykował dalej. Bo to Ty nieustannie zbliżasz się do mnie, a nie ja do Ciebie. Masz swoje argumenty, miej. Działaj, próbuj.

Jeżeli uważasz, że na 10 pełnych rodzinach przypadkowej (a co gorsza hodowlanej) pszczoły bez podziałów i pracy na odkładach możesz zbudować bioróżnorodną przystosowaną pasiekę to próbuj. Dziel się doświadczeniami. Szczerze życzę Ci powodzenia.

Nie będziesz miał żadnej "selekcji naturalnej" od strony ojcowskiej, bo to o czym piszesz to nie jest "selekcja naturalna". Jeśli już nazywa się to doborem, a selekcja jest trochę czymś innym. Ale niestety wszyscy jak tu piszemy mamy dobór w dużej mierze nienaturalny i zapewniają nam to przede wszystkim (w 99,99999%) tacy pszczelarze jak Ty operujący na nieprzystosowanej pszczole.

Proszę Cię, kto jak kto, ale Ty nie zarzucaj mi braku logiki.

Nie rozróżniasz konieczności przeprowadzenia selekcji naturalnej na przystosowanie obecnych pszczół od prowadzenia selekcji własnej na pasiece. To są dwa odrębne tematy - zanim zaczniesz je łączyć zastanów się proszę czy nie piszesz o dwóch różnych rzeczach.

Tak, sam, sprowadziłem różne pszczoły na start, bo ktoś zrobił pierwsze kroki selekcyjne za mnie. Od czegoś trzeba zacząć. I wiesz dobrze, że lokalnie złapane rójki wcale nie muszą być lokalne (mogą być np. z Twojej pasieki).
Każdy musi od czegoś zacząć. Zacząłem od tego co wydaje mi się najbardziej obiecujące w pierwszych latach (mam ok 2/3 lokalnej AMM i ok. 1/3 selekcjonowanej na odporność pasieki - Ty masz 100 % pszczoły hodowlanej - w związku z tym proszę, akurat Ty, nie zarzucaj mi braku konsekwencji)

100 razy tłumaczyłem dlaczego widzę konieczność podziału rodzin i mam pełnię świadomości, że nie są to działania pozostawiające rodzinę bez ingerencji.
Ale też wolę tak, niż parzyć pszczółki kwasem mlekowym, szczawiowym, mrówkowym czy akumulatorowym.

1100 razy pisałem, że należy rozróżnić pszczelarstwo naturalne od dzikich pszczół w naturze. Ty dalej to łączysz. tłumaczyłem wielokrotnie, że pszczelarstwo naturalne (dla mnie) jest pszczelarstwem umożliwiającym adaptację środowiskową, a niekoniecznie oglądaniem dzikich pszczół w lesie. Dla Ciebie pszczelarstwo naturalne może być spacerowaniem po lesie.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
Nic, kompletnie nic nie zrozumiałeś z tego, co napisałem.
Cytuj ten post
(05.04.2016, 13:21)MN napisał(a): Nic, kompletnie nic nie zrozumiałeś z tego, co napisałem.

czekam na wyjaśnienia wobec tego Uśmiech
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
Nie będę się powtarzał. Przeczytaj na spokojnie raz jeszcze co napisałem. Albo poproś żonę, żeby przeczytała i powiedziała swoimi słowami, bo do Ciebie widocznie nie dociera moja, chyba konstruktywna, ale mimo to krytyka.
Ty krytykujesz Brata Adama, podejście Marberta i moje samemu robiąc niemal to samo, twierdząc, że jednak robisz coś innego, coś bardziej przemyślanego i naturalnego nadając temu jakiś sobie tylko znany szlachetny sznyt.
Cytuj ten post
MN choć chciałbym gospodarować na zasadzie zrównoważonego bartnictwa (niekoniecznie w sensie kłód i barci a zasadzie koncepcji hodowli) ale przez to co jest dookoła (przemysłowa masakra) jestem zmuszony wybrać różne pszczoły nawet takie "sztuczne" które się przeselkcjonują już same. Dlatego nie odżegnuje się, że dokupię jakieś rodziny, odkłady, roje, matki od kolegów z przeselekcjonowanych już pszczół. Nawet jeśli moje wcześniejsze przeżyją. Jak powiedziałem, że nic nie zrobię i dalej będę hodował kundle to miałem na myśli, że nie będę hodował matek w tym sensie, ze robił coś z jajeczkami i ciągnął mateczniki na starterach, nie będę żadnej matki wyróżniał i traktował jak reproduktorkę. Normalnie jak dokupię jakieś kolejne geny to sobie będą się krzyżowały i radziły jak kundle na mojej pasiecie oraz w efekcie kundliły się. Nie zamierzam jednak w stylu brata Adama stwierdzić, że ok teraz mam już swoją dobrą pszczołę typu "pszczoła Kuby niech będzie PK" i dalej sztucznie czysto liniowo hodować tą linię. Rozumiesz różnicę?

Gdybym żył na początku XIX wieku to faktycznie poszedłbym do najbliższych pszczelarzy i kupił trochę rójek i niczym więcej się nie przejmował tylko miał pszczoły.

Swoją drogą jeśli Marbert twierdzisz, że 3 pokolenie skundlone po kupionej BF to dalej jest BF no to gdzio się kończy ta linia? Bo chyba nie chcesz mi powiedzieć, ze jeśli to będzie 10 pokolenie skundlone to dalej będzie BF? Żaden podejrzewam hodowca BF nie uznałbym tego i zostałbym wyśmiany i zrugany jako oszust gdybym chciał to sprzedawać jako BF.
Cytuj ten post
(05.04.2016, 13:33)MN napisał(a): Nie będę się powtarzał. Przeczytaj na spokojnie raz jeszcze co napisałem. Albo poproś żonę, żeby przeczytała i powiedziała swoimi słowami, bo do Ciebie widocznie nie dociera moja, chyba konstruktywna, ale mimo to krytyka.
Ty krytykujesz Brata Adama, podejście Marberta i moje samemu robiąc niemal to samo, twierdząc, że jednak robisz coś innego, coś bardziej przemyślanego i naturalnego nadając temu jakiś sobie tylko znany szlachetny sznyt.

Dociera do mnie Twoja krytyka. I dociera do mnie, że oparta jest na fałszywych podstawach i przeświadczeniach. Przyjmujesz absurdalne założenia i porównania nie mające żadnego oparcia w rzeczywistości. Zupełnie inny jest cel moich działań i Twoich, Marberta i Brata Adama. Zupełnie inne są też metody. Staram się również kopiować metody działające na zachodzie i podpatrywać mądrzejszych. Ty wymyśliłeś parę działań, które prowadzone są od 35 lat w oderwaniu od przyrody i uważasz, że Tobie akurat się uda. Potem wymyśliłeś, że na części pasieki zrobisz w 99% to o czym piszemy od roku, ale wciąż krytykujesz te założenia - bo Ty zrobisz to bardziej humanitarnie, a swoim rozumnym ludzkim działaniem lepiej pokierujesz przyrodą. Potem mi zarzucasz brak logiki i konsekwencji. Lepiej przypatrz się jak konsekwentnie przekonujesz się i przybliżasz do rozwiązań o których piszę od jesieni 2014 roku (a które zajadle od samego początku krytykujesz między innymi skłaniając mnie do "wyprowadzki" z Miodka. teraz przyszedłeś tu, dalej idziesz w tą stronę, ale dalej krytykujesz.). 

Nie wiem czy to co próbuję zrobić jest bardziej przemyślane, naturalne czy szlachetne. Zależy jak na to spojrzeć. Na pewno mam inne priorytety niż Ty. Ale konsekwentnie robię jedno od około 2 lat (Ty zresztą też: krytykujesz). 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
(05.04.2016, 13:53)MrDrone napisał(a):
(05.04.2016, 13:33)MN napisał(a): Nie będę się powtarzał. Przeczytaj na spokojnie raz jeszcze co napisałem. Albo poproś żonę, żeby przeczytała i powiedziała swoimi słowami, bo do Ciebie widocznie nie dociera moja, chyba konstruktywna, ale mimo to krytyka.
Ty krytykujesz Brata Adama, podejście Marberta i moje samemu robiąc niemal to samo, twierdząc, że jednak robisz coś innego, coś bardziej przemyślanego i naturalnego nadając temu jakiś sobie tylko znany szlachetny sznyt.

Dociera do mnie Twoja krytyka. I dociera do mnie, że oparta jest na fałszywych podstawach i przeświadczeniach. Przyjmujesz absurdalne założenia i porównania nie mające żadnego oparcia w rzeczywistości. Zupełnie inny jest cel moich działań i Twoich, Marberta i Brata Adama. Zupełnie inne są też metody. Staram się również kopiować metody działające na zachodzie i podpatrywać mądrzejszych. Ty wymyśliłeś parę działań, które prowadzone są od 35 lat w oderwaniu od przyrody i uważasz, że Tobie akurat się uda. Potem wymyśliłeś, że na części pasieki zrobisz w 99% to o czym piszemy od roku, ale wciąż krytykujesz te założenia - bo Ty zrobisz to bardziej humanitarnie, a swoim rozumnym ludzkim działaniem lepiej pokierujesz przyrodą. Potem mi zarzucasz brak logiki i konsekwencji. Lepiej przypatrz się jak konsekwentnie przekonujesz się i przybliżasz do rozwiązań o których piszę od jesieni 2014 roku (a które zajadle od samego początku krytykujesz między innymi skłaniając mnie do "wyprowadzki" z Miodka. teraz przyszedłeś tu, dalej idziesz w tą stronę, ale dalej krytykujesz.). 

Nie wiem czy to co próbuję zrobić jest bardziej przemyślane, naturalne czy szlachetne. Zależy jak na to spojrzeć. Na pewno mam inne priorytety niż Ty. Ale konsekwentnie robię jedno od około 2 lat (Ty zresztą też: krytykujesz). 

Tak sobie czytam Wywracanie oczami, czytam Wywracanie oczami.

Prawdą jest że MrDrone czasami potrafi kota ogonem wywinąć aby wyszło na jego. Oczko 

Raczej filozoficznie bliższy mi jest MN. 

A MATKA NATURA za kilka lat zweryfikuje te nasze odmienności. Warunkiem jest że rzetelnie będziemy dzielić się informacjami. 
Cytuj ten post
(05.04.2016, 15:57)marbert napisał(a): Prawdą jest że MrDrone czasami potrafi kota ogonem wywinąć aby wyszło na jego. Oczko 

Raczej filozoficznie bliższy mi jest MN. 

A MATKA NATURA za kilka lat zweryfikuje te nasze odmienności. Warunkiem jest że rzetelnie będziemy dzielić się informacjami. 

To czy matka natura to zweryfikuje zależy od tego czy kiedyś tam w końcu poddacie swojej pszczoły jej do weryfikacji. Wtedy się zgadzam. Bo jeśli dalej będzie prowadzili swoje zabiegi w nieskończoność toto nie będzie matka natura.
Cytuj ten post
Natura to dziupla, Roje i święty spokój bez zagladaniaOczko
Więc skończcie filozofowacOczko
Nie ma czegoś takiego jak naturalne pszczelarstwo.
Naturalne pszczelarstwo wygląda tak że nie ma w nim człowieka.
To zagadnienie to jedynie pszczelarstwo bez leczenia, bez chemi, I bez sztucznych dodatków w postaci węży.
Ale naturalne nie są ani ramki, ani barcie ani ule z czego by nie były.
Bo to wymyślił człowiek. Chyba ze idąc tym tokiem rozumowania ze człowiek jest wytworem natury, to naturalnie wytworzył barcie ule ramki węże i apiwarolOczko
Więc skończcie się wywyzszac jeden nad drugiego i róbcie swoje, a nie licytujecie się na forumOczko Bo jak widzicie definicja jest dosyć mocno rozbierzna, i tak debatujac do niczego nie dojdziecie...
Cytuj ten post
(05.04.2016, 17:52)Naturalny Maniek napisał(a): Natura to dziupla, Roje i święty spokój bez zagladaniaOczko
Więc skończcie filozofowacOczko
Nie ma czegoś takiego jak naturalne pszczelarstwo.
Naturalne pszczelarstwo wygląda tak że nie ma w nim człowieka.
To zagadnienie to jedynie pszczelarstwo bez leczenia, bez chemi, I bez sztucznych dodatków w postaci węży.
Ale naturalne nie są ani ramki, ani barcie ani ule z czego by nie były.
Bo to wymyślił człowiek. Chyba ze idąc tym tokiem rozumowania ze człowiek jest wytworem natury, to naturalnie wytworzył barcie ule ramki węże i apiwarolOczko
Więc skończcie się wywyzszac jeden nad drugiego i róbcie swoje, a nie licytujecie się na forumOczko Bo jak widzicie definicja jest dosyć mocno rozbierzna, i tak debatujac do niczego nie dojdziecie...

Według mnie nie jest rozbieżna. Gdyby było "pszczoły bez człowieka" "dzikie pszczoły" czy coś takiego to tak. Sam fakt słowa pszczelarstwo implikuje fakt trzymania pszczół (hodowli) przez człowieka dla swoich potrzeb a naturalny implikuje to aby robić to zgodnie z cyklami natury, potrzebami pszczół, bodźcami ze środowiska na które reagują pszczoły itd. Jest możliwa tu harmonia i balans jak we wszelkich permakulturowych i organicznych hodowlach czyli takich które starają się naśladować naturę, w której człowiek stara się naśladować naturę a nie jej przeciwdziałać. I może nawet to doprowadzać do większych plonów ale odbywa się to zgodnie z obiegiem energii czystej i w postaci roślin, zwierząt i mikrobów w przyrodzie.
Cytuj ten post
(05.04.2016, 18:00)Borówka napisał(a):
(05.04.2016, 17:52)Naturalny Maniek napisał(a): Natura to dziupla, Roje i święty spokój bez zagladaniaOczko
Więc skończcie filozofowacOczko
Nie ma czegoś takiego jak naturalne pszczelarstwo.
Naturalne pszczelarstwo wygląda tak że nie ma w nim człowieka.
To zagadnienie to jedynie pszczelarstwo bez leczenia, bez chemi, I bez sztucznych dodatków w postaci węży.
Ale naturalne nie są ani ramki, ani barcie ani ule z czego by nie były.
Bo to wymyślił człowiek. Chyba ze idąc tym tokiem rozumowania ze człowiek jest wytworem natury, to naturalnie wytworzył barcie ule ramki węże i apiwarolOczko
Więc skończcie się wywyzszac jeden nad drugiego i róbcie swoje, a nie licytujecie się na forumOczko Bo jak widzicie definicja jest dosyć mocno rozbierzna, i tak debatujac do niczego nie dojdziecie...

Według mnie nie jest rozbieżna. Gdyby było "pszczoły bez człowieka" "dzikie pszczoły" czy coś takiego to tak. Sam fakt słowa pszczelarstwo implikuje fakt trzymania pszczół (hodowli) przez człowieka dla swoich potrzeb a naturalny implikuje to aby robić to zgodnie z cyklami natury, potrzebami pszczół, bodźcami ze środowiska na które reagują pszczoły itd. Jest możliwa tu harmonia i balans jak we wszelkich permakulturowych i organicznych hodowlach czyli takich które starają się naśladować naturę, w której człowiek stara się naśladować naturę a nie jej przeciwdziałać. I może nawet to doprowadzać do większych plonów ale odbywa się to zgodnie z obiegiem energii czystej i w postaci roślin, zwierząt i mikrobów w przyrodzie.

właśnie mniej więcej tak to wszystko widzę jak opisał tu Kuba. Chodzi o to, żeby człowiek i pszczoła żyły w zgodzie, a nie jeden kosztem drugiej. 
Ogólnie to jest coś na kształt koncepcji zrównoważonego rozwoju. 

I widzisz Maniek. tu nie chodzi o "wywyższanie" czy "licytowanie". tu chodzi o to, że jesteśmy na forum pszczelarstwa naturalnego i przynajmniej ja czuję potrzebę rozmawiania o pewnych koncepcjach wypracowania przystosowania - nawet długofalowo. Ale długofalowo to nie znaczy dla mnie, że zacznę za 15 lat, a dziś idę w przeciwną stronę,... bo miód. Dlatego mnie nie ma na Miodku i wyrzucili mnie z Ambrozji. Bo tam dyskutuje się o innych koncepcjach, w których byłem burzycielem Oczko 
a tu kolega jeden z drugim napisze: 
"moje pszczoły to muszą mieć miód, to jasne, bo przecież musi mi się opłacać. Jak będą żądlić to przecież nie mogę trzymać pszczół które komuś zagrażają. Nie mogą też umrzeć, bo stracę, a do tego to nie humanitarne - ale chemii skądże, tylko mały kwasik... Przydało by się, żeby były nierojliwe. No i rzecz jasna muszą mieć naturalnie czyli dam im węzę 5.1 ... " itp itd
i gdzie tu mowa o uwzględnianiu naturalnych przystosowań pszczoły? 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
aby znowu wrócić na temat...

Mi jest obojętne jaką kto przyjął taktykę czy sposób gospodarki z pszczołami. Liczy się dla mnie możliwość dojścia do sytuacji, że po okresie 5-10 lat pszczoły nie będą musiały być leczone i dalej będę mógł podebrać im trochę miodku, poprzeszkadzać w ulu itd.

Na tą chwilę według mnie na komercyjnej pszczole jest to nierealne. Mam na myśli sytuację w której kupuje 10 matek od jednego hodowcy, 10 matek od drugiego hodowcy, 10 matek od trzeciego hodowcy i po ruszeniu z rozwojem rodzin zaprzestaje leczenia itd. Mogę się założyć, że w przeciągu 1-2 sezonów padnie wszystko.
Dlatego warto mieć coś skundlonego na start... choćby to były najgorsze dziady i dawały mało miodu. Uważam, że jeżeli będziemy mieli coś takiego na pasiece nasze szanse rosną... i pewnie niektóre pszczoły komercyjne będą mogły po unasiennieniu z wolego lotu dalej prawidłowo funkcjonować.
Cytuj ten post
w tym o czym Łukasz pisze (pośrednio) spierają się właśnie koncepcje selekcji cech i koncepcje bioróżnorodności. Pewnie jedna i druga metoda jakoś działa. ta pierwsza jest w zgodzie z potrzebą sterowania pszczołami, ta druga jest w zgodzie z przyrodą. pewnie w pewnym zakresie można je jakoś połączyć.
Moje zdanie jest takie, że długofalowo druga metoda jest korzystniejsza. w tej pierwszej koncepcji utrata cech (a bez nabycia "dzikich" przystosowań) powoduje znaczące obniżenie szans na przeżywalność.
Na pewno ostrożne wprowadzanie pszczół hodowlanych do pasieki (w mojej ocenie do 5 - 10 % pogłowia maksymalnie) nie powinno znacząco zaszkodzić całej koncepcji o ile wszystko jest oddane selekcji naturalnej. Ale oparcie pasieki na pszczole hodowlanej jest dla mnie koncepcyjną porażką (oczywiście w zakresie tego o czym cały czas tu piszemy).
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
A ja wcale nie chciałem żeby to zabrzmiało jako zachęta do porzucenia pszczrlarstwa.
Bo ja też lubię "pogrzebac" i trochę miodu też bym chciał chociaż dla siebie.
No i rodziny najblizszejDuży uśmiech
Co więcej wpadnie na plus to i tak idzie na pszczolyJęzyk

Tylko chodziło mi o sposób jak rozmawiacie.
Bo naskakujecie jeden na drugiego od kilku stron,I mnie który się tu nie udzielał bo jeszcze w pn raczkuje to wyglądało jak byście się właśnie licytowali jak na jakiejś ambrozji "kto lepszy"

Dlatego też moje wtracenie w temat.

Bonluk, teoretycznie jeśli pszczola przezyje 2 lata I wyda tylko 2 roje to już bilans w naturze będzie wzrostowy. Tylko to teoretycznie. Gdyby tak bylo w praktyce to w lasach bylo by wiecej pszczol, przynajmiej byly by spotykane...

Dzisiaj namierzylem ule stojace w krzakachJęzyk Widać ze opuszczone, muszę się tam przejechać wolnym czasem i popytać ludzi do kogo nalezaDuży uśmiech
Fajnie by było znaleźć tam pszczoly których nikt nie leczył od xxx lat i żeby były stosunkowo niedrogieDuży uśmiech
Trzymajcie kciuki żeby tam coś byloDuży uśmiech Bo do tych uli trzeba bedzie z maczeta sie wybrać bo nawet dojścia nie maDuży uśmiech

Nawiązując do tematu dojścia do pnUśmiech
Myślę ze sposobem który byłby możliwie do zniesienia aby nie stracić za dużo i żeby być na zero to 2 pasieki. I jedna leczona drugą nie leczona. Wtedy za zarobione ewentualny miodek z pszczół leczonych, można pokryć koszty utrzymania jak i powiększania bazy genowej wśród pasieki nieleczonej. Geny na obu pasiekach dac szansę. Odklady nie leczyć, i próbować. Mieszać, kombinowac aby dojść do tego co chcemy osiągnąć.
Ja zastanawiałem się nad całkowitym odrzuceniem leczenia, jednak patrząc na to realniej trochę szkoda zaczynać od zera. Mysle ze w tym roku część mojej pasieki dostanie szansę na rozwój bez chemi. Ale nie wszystkie. Myślę ze trzeba by conajmiej 60-80 rodzin by taki projekt miał jakąkolwiek szansę na powodzenie. Dlatego w tym roku maksymalnie rozmnarzam. To jest mój cel. A jesienią pomyślę co ile i czym i czy w ogole będę leczyl, a właściwie to trul A nie leczyłUśmiech
Ale na pewno jeden odklad z każdej rodziny dostanie swoją szansę jako taka Arka Noego. Potomkowie z każdego ula muszą spróbować swoich sił w pn i pewne jest ze kilka rodzin w swoich ulach nie zobaczy dymu z apiwarolu ani tym podobnych...

Odniose sie tez do waszego sporu na temat sprowadzania genow. Gen to gen. Czy  Z hodowli czy z warszawianka Starego czy z komina czy ściany domu może być wartościowy. Lub po zmieszaniu na pasiece matek po tych genach. Wiec tutaj popieram drone. Skad czlowiek moze wiedziec ktora pszczola da rade? Wszystkie trzeba wyprobowacOczko
Jak Smuda piłkarzy do reprezentacji.
Cytuj ten post
No i widzisz Maniek,
powiedziałeś wszystko na temat. Przekazałeś sporą część (również moich) wątpliwości.
Właśnie dlatego o czym napisałeś namnażam ile mogę (nienaturalnie) i daję szansę. Dlatego też każdy BF, hodowlana krainka czy dzika rójka dostaje taką samą szansę.
I każdy z nas ma wątpliwości i nie wie co robić. Ale jak się zorientowałem doceniasz wagę poddania pszczół próbie i zdajesz sobie sprawę z tego, że bez poddania ich próbie nie jesteś w stanie powiedzieć które sobie radzą, a które nie. I tyle. Nie da się sprawdzić czy poradzisz sobie z jazdą na rowerze czy nie jeżeli nigdy nie spróbujesz.

Co do sposobu dyskusji... cóż... my z MN'em mamy tą dyskusję rozpoczętą jeszcze na miodku w 2014 roku Oczko On mnie często osłabia i tyle Uśmiech
Bo ja szanuję to, że ktoś potrzebuje - z jakiegokolwiek powodu - pszczoły leczyć (choćby dla własnego dobrego samopoczucia, czy nawet i kasy). Uważam to za niewłaściwą i szkodliwą długofalowo drogę, ale każdy podejmuje swoje decyzje. Tak jak napisałeś Ty Maniek, to jest uczciwe i logiczne postawienie sprawy.
Natomiast osłabia mnie jak ktoś pisze: mam najlepszą pszczołę hodowlaną, bo chcę miód, będę leczył bo nie leczyć to barbarzyństwo, będę wybierał miodne i łagodne, aż do momentu kiedy pszczoły się przystosują lokalnie i przestaną umierać. Ręce mi wtedy opadają. To jest tak jakby powiedzieć o rocznym dziecku: mój syn będzie świetnym kolarzem i wygra Tour de France, ale do 17 roku życia nie wpuszczę go na rower, bo to niebezpieczne, a intensywny trening sportowy może zaszkodzić jego zdrowiu. To jest dla mnie tyle samo logiki i dlatego się irytuję Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post