Hypoaspis Milo (Stratiolaelaps scimitus)
#31
(24.11.2015, 14:49)kosz85 napisał(a):
(24.11.2015, 14:21)bonluk napisał(a): kosz85 z tym rolnikiem to dowaliłeś... U mnie nie ma rolnictwa na taką skalę aby ktoś robala kupował bo ziemię słabe klasowo i nic oprócz owsa, ziemniaków i żyta się tu nie uprawia w większych ilościach... a większość pól stoi odłogiem...
Szklarnie, szkółki to nie te tereny... W zimie zimno, wiosną zimną itd. Nie ma warunków pogodowych i uprawowych na szklarnie i szkółki... U mnie odłogi, dzika przyroda itd.

Co to za stworzenie to nie mam pojęcia może być to wszystko bo jest tego bardzo dużo. Wiem, że na wkładkach często je widywałem...

A skąd mam wiedzieć Uśmiech Jak jeżdżę to dużo tego jest, a to wcale nie musi być duża szklarnia, wystarczy łebski chłop i problem z ziemiórką w tunelu foliowym.  Ale jak napisałem to było teoretyzowanie i myślenie życzeniowe Uśmiech Ale ciesz się jeśli masz je za darmo Oczko
Możesz zacząć otwierać sklep wysyłkowy z ziemią spod i brudem ze swojego ula Duży uśmiech

Ja osobiście wątpię aby to miało jakieś duże znaczenie dla zdrowotności pszczół ale skoro są takie robale to mi nie przeszkadzają
Cytuj ten post
#32
(24.11.2015, 15:05)bonluk napisał(a): Ja osobiście wątpię aby to miało jakieś duże znaczenie dla zdrowotności pszczół ale skoro są takie robale to mi nie przeszkadzają

myślę, że większe znaczenie mają skorki.
w tym opracowaniu Banaszka o faunie ulowej było tam ze 2 akapity o nich. I wychodzi na to, że są niezłymi czyścicielami uli. zjadają chory czerw, czy ranne pszczoły (zdrowych zarówno czerwiu jak i pszczół wg Banaszka nie tykają!), czyszczą biologiczne resztki (osypane martwe pszczoły czy inne stworzenia). przy tym z tego co tam pamiętam to czasem zjedzą jakiegoś pyłku czy miodu. ale niech się posilą skoro tak ładnie czyszczą ;-)
a skorki u mnie bywają praktycznie wszędzie. 
3 lata temu to jakoś mi się te motylice i skorki nie podobały i starałem się to czyścić i usuwać. bo to zaburzało moją potrzebę estetyki ulowej. chciałem mieć czysto, równo i sterylnie jak wszyscy. Oczko teraz już im w ogóle nie przeszkadzam.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#33
Co tam skorki, co tam mikroskopy. U mnie varroa zajada taki jegomość na śniadanie Uśmiech


Cytuj ten post
#34
(24.11.2015, 16:21)MrDrone napisał(a):
(24.11.2015, 15:05)bonluk napisał(a): Ja osobiście wątpię aby to miało jakieś duże znaczenie dla zdrowotności pszczół ale skoro są takie robale to mi nie przeszkadzają

myślę, że większe znaczenie mają skorki.
w tym opracowaniu Banaszka o faunie ulowej było tam ze 2 akapity o nich. I wychodzi na to, że są niezłymi czyścicielami uli. zjadają chory czerw, czy ranne pszczoły (zdrowych zarówno czerwiu jak i pszczół wg Banaszka nie tykają!), czyszczą biologiczne resztki (osypane martwe pszczoły czy inne stworzenia). przy tym z tego co tam pamiętam to czasem zjedzą jakiegoś pyłku czy miodu. ale niech się posilą skoro tak ładnie czyszczą ;-)
a skorki u mnie bywają praktycznie wszędzie. 
3 lata temu to jakoś mi się te motylice i skorki nie podobały i starałem się to czyścić i usuwać. bo to zaburzało moją potrzebę estetyki ulowej. chciałem mieć czysto, równo i sterylnie jak wszyscy. Oczko teraz już im w ogóle nie przeszkadzam.

Bartek masz to opracowanie pod ręką to wrzuć na forum może inni też sobie poczytają... Mi się gdzieś zagubiło w bałaganie mojego laptopa
Cytuj ten post
#35
(24.11.2015, 17:33)emzarek napisał(a): Co tam skorki, co tam mikroskopy. U mnie varroa zajada taki jegomość na śniadanie Uśmiech

chłop nie zna strachu! Oczko Ty go po mordzie pałą, a on nic! Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#36
(24.11.2015, 17:37)MrDrone napisał(a):
(24.11.2015, 17:33)emzarek napisał(a): Co tam skorki, co tam mikroskopy. U mnie varroa zajada taki jegomość na śniadanie Uśmiech

chłop nie zna strachu! Oczko Ty go po mordzie pałą, a on nic! Oczko

Najadł się warrozy to i mu się ruszać nie chce Oczko
To i tak jest pikuś bo u Łukasza jak pamiętam warroze jadała żmija...
Cytuj ten post
#37
(24.11.2015, 17:44)emzarek napisał(a):
(24.11.2015, 17:37)MrDrone napisał(a):
(24.11.2015, 17:33)emzarek napisał(a): Co tam skorki, co tam mikroskopy. U mnie varroa zajada taki jegomość na śniadanie Uśmiech

chłop nie zna strachu! Oczko Ty go po mordzie pałą, a on nic! Oczko

Najadł się warrozy to i mu się ruszać nie chce Oczko
To i tak jest pikuś bo u Łukasza jak pamiętam warroze jadała żmija...

Kto wie czy ta żmija nie jadała gacków? pytanie kto je żmije, żeby obieg materii w przyrodzie się zamknął? Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#38
(24.11.2015, 15:05)bonluk napisał(a): [quote='kosz85' pid='10721' dateline='1448372999']
[quote='bonluk' pid='10717' dateline='1448371306']
Ja osobiście wątpię aby to miało jakieś duże znaczenie dla zdrowotności pszczół ale skoro są takie robale to mi nie przeszkadzają

Czynników pewnie było i jest kilkanaście lub kilkadziesiąt ( a może i setki) a wszystko razem działa synergicznie na niekorzyść. Z tym się chyba zgadzam wszyscy TF pszczelarze. Dopiero stawiamy na różne czynniki jako główne co nas może różnic.
Cytuj ten post
#39
(24.11.2015, 14:49)kosz85 napisał(a):
(24.11.2015, 14:21)bonluk napisał(a): kosz85 z tym rolnikiem to dowaliłeś... U mnie nie ma rolnictwa na taką skalę aby ktoś robala kupował bo ziemię słabe klasowo i nic oprócz owsa, ziemniaków i żyta się tu nie uprawia w większych ilościach... a większość pól stoi odłogiem...
Szklarnie, szkółki to nie te tereny... W zimie zimno, wiosną zimną itd. Nie ma warunków pogodowych i uprawowych na szklarnie i szkółki... U mnie odłogi, dzika przyroda itd.

Co to za stworzenie to nie mam pojęcia może być to wszystko bo jest tego bardzo dużo. Wiem, że na wkładkach często je widywałem...

A skąd mam wiedzieć Uśmiech Jak jeżdżę to dużo tego jest, a to wcale nie musi być duża szklarnia, wystarczy łebski chłop i problem z ziemiórką w tunelu foliowym.  Ale jak napisałem to było teoretyzowanie i myślenie życzeniowe Uśmiech Ale ciesz się jeśli masz je za darmo Oczko
Możesz zacząć otwierać sklep wysyłkowy z ziemią spod i brudem ze swojego ula Duży uśmiech

Zakładam, że to Naturalnie wychował się jakiś szczep i to pewnie w drodze ewolucji w ciągu 2-ch, albo 3-ch lat, bo jakby inaczej mogło coś takiego nagle w najbliższej przyrodzie się znaleźć?
Do czego prowadzi takie "Naturalne Pszczelarstwo" wg metodologii niektórych, to można sobie popatrzeć tylko na obrazki, aczkolwiek tacy właśnie Teoretycy pokazują filmiki, wygłaszają Swoje elaboraty, nadając im rangę naukowej swojej własnej teorii, której - jeśli się ktoś sprzeciwi, lub wyrazi tzw. 'inne' zdanie, to zaraz go, jako innowiercę pszczelarskiego, niosą na stos! 
A i pospólstwo się znajdzie, co to krzyczy: "na stos z nim, na stos!". Cwaniak Anioł

uż napisałem: nie wszystkiemu wierzy się, co ktoś napisze i tak samo nie wszystkiemu wierzy się, co ktoś mówi, albowiem mało to dzisiaj bredni i bredzących paplaczy, którzy nie wiedzą, co gadają?

Nie, nie, ja wszystkich na ogień nie kładę, tylko niektórych takich wybitnych pionierów, co to gdzieś coś zasłyszeli i jawiło się dla nich, że prorokami dla pszczelarstwa zostali, no i teraz masakra, bo zaraza idzie dalej!

Oto jeden z obrazków ukazujących, do czego prowadzi taka 'nauka':
   

lub taki:
   

A to już Armagedon w takiej pasiece, nawet na płacz i zgrzytanie zębów już nie ma szans:
   
I tak to smutno się kończy  Niezdecydowany Ściana

Wcześniej napisałem: to trzeba zdefiniować, bo inaczej niektórzy bredzą - proszę nie mylić z "brodzą", bo lubię oglądać np. brodzące w promieniach zachodzącego słońca flamingi, a nie filmiki bredzących samouczonych wykładowców totalnej głupoty.

   
Cytuj ten post
#40
Franciszku, masz całkowitą rację. ALE. zawsze jest ale Oczko

Nie możesz zrzucać powszechnych problemów pszczelarstwa na 1 czy 0.1 % eksperymentujących. Problemy pszczelarskie występują u wszystkich.
Warrozę i żuczki mają na świecie wszędzie niezależnie od metod (na siatkach i w ulach jednościennych też mają żuczki i warrozę!). Mają je również Ci, którzy chuchają i dmuchają na swoje pszczoły. Widzisz, ci którzy eksperymentują po prostu zauważyli parę rzeczy:
- metody walki z naturą nie przynoszą oczekiwanych rezultatów;
- metody jak największej "higienizacji" pasiek nie przynoszą oczekiwanych rezultatów;
- metody zwalczania warrozy nie przynoszą oczekiwanych rezultatów;
- metody "z książek" nie przynoszą oczekiwanych rezulatów.
... bo z roku na rok jest nie lepiej a gorzej.

Stąd właśnie potrzeba poszukiwania alternatyw. I ja wiem, że każdy twierdzi, że to dlatego są te problemy, bo inni robią to gorzej, a "u nas" te problemy się nie zdarzają... aż przychodzi jakiś rok (co 3ci? co 5ty? co 10ty?), że i "u nas" ten problem się zdarza i wtedy się okazuje, że to przez jakiś jeden malutki błąd, albo przez to, że ktoś obok nie dbał (najłatwiej zgonić na innych). Ale pszczelarstwem zajmują się przede wszystkim pasjonaci, chcący zgłębiać te tematy i nieustannie te praktyki poprawiający - a skoro tak, to dlaczego wszyscy zakładają, że "tylko my" robimy to dobrze, a te problemy to winna innych...?

A patrząc na to jak na pewien eksperyment logiczny. Nawet jeżeli byłaby to prawda i wszyscy dookoła robią źle, a tylko my dobrze - to może trzeba znaleźć metody, które będą niwelować błędy innych? skoro inni psują nam robotę, to może trzeba tak prowadzić pasiekę, żeby minimalizować ten wpływ innych??

... i mnie ten eksperyment myślowy znów sprowadza do poszukiwania alternatyw... a jak się okazuje innych prowadzi tylko do tego, żeby nakręcać "higienizację" (choć jak pisałem wyżej: dla mnie nie przynosi to oczekiwanych rezultatów).

masz swoje zdanie. szanuję to, nie przekonuję Cię do niczego, bo masz swoje doświadczenia. Ale "pszczelarze naturalni" o których mówisz nie mają tych problemów, a ci co słuchają tych naukowców na których się powołujesz mają te problemy. wytłumaczysz mi to? Oczywiście można założyć, że ci "pszczelarze naturalni" kłamią. ale ja tego nie zakładam, bo nie mam podstaw, żeby przyjąć że kłamią - bo jest to spójny i logiczny (dla mnie) całościowy system. Ja u siebie na blogu wprowadzam ich metody i opisuję wszystko zgodnie z rzeczywistością jaką widzę i jak ją interpretuję - niech to będzie eksperyment dla innych i ewentualna "nauczka" żeby mogli pójść drogą naukowców jeżeli uznają to co opisuję za porażkę.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#41
Pszczelarstwo konwencjonalne w tym higienizacja i leczenie, wszędobylska dezynfekcja działa, palenie pasiek to tym jak pszczoły "zachorują" "działa" tylko jakimś trafem pszczoły są coraz słabsze i wymagają coraz więcej niewoli, przymusowego leczenia. A wszystko wina trzymaczy pszczół i pszczelarzy bez leczenia którzy posiadają <0,1% pszczół. A może to wina braku siatek i używania starych popróchniałych uli przez <0,1% pszczelarzy.. Marzenia ściętej głowy. Ściana
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#42
Ależ ja nie jestem zwolennikiem obwiązywania klamek bandażem i nasączania ich lizolem, a po wizycie gości nie włączam lampy UV, aby wybić przyniesione zarazki.
Żadnej głupoty się nie chwytam, bo taka nie przychodzi mi do głowy.
To, co niektórzy tu piszą nijak nie da się połączyć z pszczelarstwem naturalnym, bo to jest sposób na szerzenie zarazy - aż mózg mi się marszczy, jak czytam niektóre wpisy.
Szok, czy tacy chcą wszystko cofnąć do średniowiecza? - tylko, że wtedy jeszcze warrozy i wszelkiego innego dziadostwa nie było!

A róbta, co chceta!!!

Tylko nie piszta, że to najlepsza przyszłość, bo to już gotowa recepta na zagładę.
Już widzę, jak stosy [uli Ściana ] się palą.
Za to Was Indianie położą kiedyś na kopiec termitów, bo gdzie taki dać pszczoły!
Cytuj ten post
#43
Nie zgodzę się. Przez kilka lat leczyłem, leczyłem, dbałem, leczyłem i pszczoły mi wychodziły słabsze. Leczyłem apiwarolem. Tylko. 4x4 to skromne minimum. W tym roku zmieniłem podejście i w końcu leczę, ale inaczej. Odkłady tylko raz dostały tabletkę - w okresie bezczerwiowym kilka dni po utworzeniu rodziny. Rodziny produkcyjne - część miała trójdzielną ramkę pracy, część leczona 2x KM, część 2 tabletki. Koniec. Pszczoły mam wolne od pasożyta, bo zupełnie testowo, kilkanaście rodzin odymiłem w październiku apiwarolem, żeby sprawdzić skuteczność działań. Spadło niewiele.
Nie wiem, czy jeszcze odymię, ale jeżeli już to wiosną kilka uli wyrywkowo, żeby sprawdzić porażenie. Jak będzie V to pomyślę, jak nie, to mam wolne.
Z apiwarolu będę korzystał, bo zwalcza nie tylko warrozę, ale wiele innych chorób, więc 1 tabletkę na ul w roku lub co drugi spalę. KM w tym roku chyba działał, ale zobaczę, jak będzie za rok, dwa, trzy.
Tak jak pisałem wcześniej. Leczenie nie jest złe. Złe jest leczenie na hurra, wszystkiego jak leci 4x4 + dywanik TT + x+xx+etc. Uważam, że żeby pasieka była wydajna - tak zależy mi na miodzie i tego nie ukrywam - należy pszczołom pomóc. Nie zatruć, nie zalać tylko podać lek jak będzie potrzeba.
Cytuj ten post
#44
(25.11.2015, 10:26)Franciszek napisał(a): Ależ ja nie jestem zwolennikiem obwiązywania klamek bandażem i nasączania ich lizolem, a po wizycie gości nie włączam lampy UV, aby wybić przyniesione zarazki.
Żadnej głupoty się nie chwytam, bo taka nie przychodzi mi do głowy.
To, co niektórzy tu piszą nijak nie da się połączyć z pszczelarstwem naturalnym, bo to jest sposób na szerzenie zarazy - aż mózg mi się marszczy, jak czytam niektóre wpisy.
Szok, czy tacy chcą wszystko cofnąć do średniowiecza? - tylko, że wtedy jeszcze warrozy i wszelkiego innego dziadostwa nie było!

A róbta, co chceta!!!

Tylko nie piszta, że to najlepsza przyszłość, bo to już gotowa recepta na zagładę.
Już widzę, jak stosy [uli Ściana ] się palą.
Za to Was Indianie położą kiedyś na kopiec termitów, bo gdzie taki dać pszczoły!

Franciszku... zaraza szerzy się w pasiekach "konwencjonalnych"... kiedy przyjmiesz do wiadomości, że 5 czy 10 nie leczących osób w kraju (na palcach dwóch rąk!) nie przyczynia się do spadków 30 - 40 % populacji pszczół? czy to nie jest jasne dla Ciebie? 
jaka zaraza? o czym Ty piszesz? 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#45
Nie, to nie jest żaden argument.
(Niestety, na razie swoje 'posiedzenie' przy kompie zmuszony jestem na pewien czas przerwać, więc znikam, jak kamfora).
To brak zdrowej wyobraźni, aby motywować ten stan rzeczy takimi pseudoargumentami, to naciąganie.
W konwencjonalnym pszczelarstwie także nie mało jest nawiedzonych, bezmyślnych, a nawet przygłupów, którym się "coś wydaje", których wiedza nie wynika nawet z czytania codziennej gazety. Zresztą teraz potrafią nawet czytać internet, ot co! Może dlatego to wszystko?
No i dlatego pszczółki nasze są biedne, oj biedne - co z nimi się wyprawia, a to niby człowiek, rozumna istota, prawdopodobnie obdarzona intelektem, bo chyba nie w każdym przypadku - takie rzeczy z nimi wyczynia!
Mam fajny naukowy filmik, bardzo stosowny, bo silnie edukacyjny, ale nie potrafię na razie go tu wstawić.
Jeszcze nad tym popracuję, bo nie ma go na YouTube.
Cytuj ten post
#46
(25.11.2015, 10:30)MN napisał(a): Pszczoły mam wolne od pasożyta, bo zupełnie testowo, kilkanaście rodzin odymiłem w październiku apiwarolem, żeby sprawdzić skuteczność działań. Spadło niewiele.

Pszczoły mam wolne od pasożyta  Spadło niewiele

Nie masz wolne od pasożyta i nigdy mieć prawdopodobnie nie będziesz. A jak jednak kiedyś się uda doprowadzić do zupełnego wyczyszczenia pszczoły z różnych sympatycznych robaczków i przy okazji bakterii, grzybów czy pierwotniaków to będzie to kolejny krok do zagłady pszczół. Chociaż według mnie to mało prawdopodobne. Im więcej leczenia, cukru i chemizacji tym więcej pasożytów ma czym się żywić.

polecam:


"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#47
Franciszku, pewnie pijesz do mojego posta. Podam Ci analogie do ludzi.

Nie wiem czy się orientujesz, ale mamy obecnie epidemię alergii i braku odporności u młodego pokolenia. Naukowcy (nie mylić z lekarzami), zajęli się tym tematem i wiesz co się okazało? Owe alergie i zmniejszona odporność wynikają w dużej mierze z braku kontaktu z patogenami, zbyt sterylnemu środowisku w którym dorastamy. Sądzisz, że nie ma paraleli w stosunku do pszczół? Nazbyt higieniczne środowisko pozwala przeżyć genom, które normalnie zostałyby wyeliminowane, to jest właśnie wracanie do średniowiecza, tylko nie z metodami, a z odpornością pszczoły - chociaż tak naprawdę to ta średniowieczna mogła być bardziej odporna niż obecna.

O Hypoapsis Milo masz naukową prezentacje, sądzisz że znajdziesz go w sterylnych ulach samoistnie? A to nie jedyne organizmy ulowe. Ostatnio odkryto bakterię układu pokarmowego zdziczałych pszczół, która wydłużała jej średni czas życia, w sterylnych ulach traktowanych chemią jej nie znajdziesz, bo jest bardzo wrażliwa. Wydłuża życie pośrednio poprzez zwiększenie odporności i ułatwieniu trawienia. 
Wolisz takie wyjałowione pszczoły? Dlaczego jedynie sterylizujemy ule, może zacznijmy faszerować również pszczoły i ul antybiotykami?

Nie przekonuje Cię byś sam tak robił, ale bez przesady z tym "sianiem zarazy", bo jedyne co ktoś tu sieje, to Ty panikę.  Wiadomo, że zgnilca się usuwa i mimo że znajdzie się kilku takich co powie, że motylica jest cacy, to ja też jestem za jej usuwaniem. Ale jestem bardzo przeciw sterylnemu ulowi, bo ul to nie tylko drewno, wosk i pszczoły, ale cała bioróżnorodność współistniejących organizmów.

Kuba miałby Ci sporo na ten temat do powiedzenia. Dla przykładu ma do przytoczenia sporo autorytetów którzy wręcz wychwalają obecność robaków w organizmie ludzkim. Ewoluowaliśmy razem, my i one - przeciwdziałają nadciśnieniu, chorobą serca, chrobom autoimunologicznym. I to nie są słowa jakiś zapaleńców, tylko naukowców, którzy dostają za te konkretne badania cenione w środowisku medycznym nagrody.
A my idziemy wbrew temu - wyjaławiamy siebie i nasze otocznie, jemy sztuczne pokarmy, a potem mamy problemy i chorujemy.

Człowiek odszedł od natury jakiś czas temu, nie zmuszajmy pszczół do tych samych błędów.
Cytuj ten post
#48
Kosz nie to bym się czepiał absolutnie bo jak się domyślasz w pełni przyklaskuję Twej wypowiedzi. Nie odbieraj tego więc tak. Pisze na wszelki wypadek.

Traktuje się antybiotykami również pszczoły. Nie powszechnie w PL ale już w USA tak. Znam jednego pszczelarza który daje w mojej okolicy. Daje zapobiegawczo dodatkowo wszystkim rodzinom jak leci bez względu na ich aktualny stan zdrowia. Namawiał mnie kiedyś na to jak do niego zadzwoniłem. Dodatkowo zalecał spalić wszystkie moje Warszawiaki i kupić ule od niego ule. Oczko

Inna sprawa to kwestia definicji antybiotyku bo może być taka wąska stricte medyczna jak i słownikowa PWN
"substancja wstrzymująca wzrost drobnoustrojów lub zabijająca je, stosowana jako lek". Przy tej powszechnej to rzecz jasna amitraza i rapicyd to też antybiotyk. Ale mniejsza o to.
Cytuj ten post
#49
(25.11.2015, 14:33)Borówka napisał(a): Inna sprawa to kwestia definicji antybiotyku bo może być taka wąska stricte medyczna jak i słownikowa PWN
"substancja wstrzymująca wzrost drobnoustrojów lub zabijająca je, stosowana jako lek". Przy tej powszechnej to rzecz jasna amitraza i rapicyd to też antybiotyk. Ale mniejsza o to.

nie idźmy za daleko bo się okaże, że właściwą z punktu widzenia założeń pszczelarstwa naturalnego była selekcja pszczół na mniejsze propolisowanie, a tym samym na użycie mniejszej ilości antybiotyków w ulu hahaha Oczko

no generalnie nie ma dwóch zdań. dzisiejszy człowiek jest bakteriofobem i tyle. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#50
(25.11.2015, 14:46)MrDrone napisał(a):
(25.11.2015, 14:33)Borówka napisał(a): Inna sprawa to kwestia definicji antybiotyku bo może być taka wąska stricte medyczna jak i słownikowa PWN
"substancja wstrzymująca wzrost drobnoustrojów lub zabijająca je, stosowana jako lek". Przy tej powszechnej to rzecz jasna amitraza i rapicyd to też antybiotyk. Ale mniejsza o to.

nie idźmy za daleko bo się okaże, że właściwą z punktu widzenia założeń pszczelarstwa naturalnego była selekcja pszczół na mniejsze propolisowanie, a tym samym na użycie mniejszej ilości antybiotyków w ulu hahaha Oczko

no generalnie nie ma dwóch zdań. dzisiejszy człowiek jest bakteriofobem i tyle. 

Naturalne antybiotyki występujące przyrodzie są w porządku i stanowią elementy harmonii.
W końcu wedle tej słownikowej definicji to własne wewnętrzne makrofagi a także bakterofagi (wirusy już oficjalnie pożyteczne) a nawet reaktywne formy tlenu w procesie mitohormezy to też antybiotyki.

Offtop: Co ciekawe przed erą antybiotyków gdyby nie ich upowszechnienie prawdopodobnie upowszechniła by się terapia fagowa czyli terapia wirusami . Aktualnie terapia fagowa (zamiast antybiotycznej) jest bardzo droga i zakazana w UE choć bakteriofagi można znaleźć w kałuży czy surowym mięsie np. ale cichosza. Oczko Ciekawe czy pszczoły mają swoje bakteriofagi np w propolisie.
Cytuj ten post
#51
(25.11.2015, 14:33)Borówka napisał(a): Kosz nie to bym się czepiał absolutnie bo jak się domyślasz w pełni przyklaskuję Twej wypowiedzi. Nie odbieraj tego więc tak. Pisze na wszelki wypadek.

Buahaha, czasem to Cię nie rozumiem, przecież nie napisałeś niczego czepliwego Oczko
Co do antybiotyków, to użyłem uproszczenia i przyjąłem popularne znaczenie, na sztucznie wprowadzane środki bakteriobójcze. Srebro nie jest antybiotykiem, a może mieć podobne wyjaławiające działanie.
Generalnie jeśli coś usuwamy, to powstaje lokalna nisza, która szybko zostaje zajęta przez inne mikroorganizmy. Wyprowadzając środowisko lokalne z równowagi poprzez wyjaławianie, sami się prosimy o niepożądaną nierównowagę środowiska ulowego. Za to stare "zdrowe" ule, są dla mnie dobre, dlatego szczepienie nowych uli florą ze starych jest dla mnie jak najbardziej pożądane. Tak się robi w akwarystyce, jak masz akwaria, to żeby przyśpieszyć start bierze się wodę ze starego aby przyśpieszyć tworzenie odpowiedniego środowiska. Inaczej musimy czekać, aż wytworzy się samoistnie.
Cytuj ten post
#52
(25.11.2015, 14:23)kosz85 napisał(a): Franciszku, pewnie pijesz do mojego posta. Podam Ci analogie do ludzi.

Nie wiem czy się orientujesz, ale mamy obecnie epidemię alergii i braku odporności u młodego pokolenia. Naukowcy (nie mylić z lekarzami), zajęli się tym tematem i wiesz co się okazało? Owe alergie i zmniejszona odporność wynikają w dużej mierze z braku kontaktu z patogenami, zbyt sterylnemu środowisku w którym dorastamy.
Jest to tylko jedna z hipotez wyjaśniających zjawisko wzrostu liczby alergii. Jak na razie nie ma jednoznacznej odpowiedzi co jest przyczyną


(25.11.2015, 14:23)kosz85 napisał(a): Dla przykładu ma do przytoczenia sporo autorytetów którzy wręcz wychwalają obecność robaków w organizmie ludzkim. Ewoluowaliśmy razem, my i one - przeciwdziałają nadciśnieniu, chorobą serca, chorobom autoimunologicznym. I to nie są słowa jakiś zapaleńców, tylko naukowców, którzy dostają za te konkretne badania cenione w środowisku medycznym nagrody.

Określenie "sporo" kojarzy mi się z większą liczbą. Mógłbyś przytoczyć tak np z 10 nazwisk tych autorytetów? Muszę się podokształcać.
Cytuj ten post
#53
To nie forum dotyczące człowieka. Co do tego, że to hipoteza, na to wskazuje statystyka, a więc to już bardziej teoria. Jak Cię temat interesuje to proponuje temat w hyde parku.
Cytuj ten post
#54
(25.11.2015, 18:31)kosz85 napisał(a): To nie forum dotyczące człowieka. Co do tego, że to hipoteza, na to wskazuje statystyka, a więc to już bardziej teoria. Jak Cię temat interesuje to proponuje temat w hyde parku.

Masz rację, to nie to forum, ale sam przywołałeś taki przykład. Co do statystyki to większe ma znaczenie powtarzalność badan i wyników przez różne ośrodki. Dlatego pytałem nazwiska bo bym sobie poszukał na ile ta hipoteza znajduje odzwierciedlenie w różnych badaniach.
Cytuj ten post
#55
(25.11.2015, 16:44)kosz85 napisał(a):
(25.11.2015, 14:33)Borówka napisał(a): Kosz nie to bym się czepiał absolutnie bo jak się domyślasz w pełni przyklaskuję Twej wypowiedzi. Nie odbieraj tego więc tak. Pisze na wszelki wypadek.

Buahaha, czasem to Cię nie rozumiem, przecież nie napisałeś niczego czepliwego Oczko

Na wszelki wypadek na przeciw przewrażliwienia wyszedłem. Nieważne. 
Cytuj ten post
#56
(25.11.2015, 18:18)emzarek napisał(a):
(25.11.2015, 14:23)kosz85 napisał(a): Franciszku, pewnie pijesz do mojego posta. Podam Ci analogie do ludzi.

Nie wiem czy się orientujesz, ale mamy obecnie epidemię alergii i braku odporności u młodego pokolenia. Naukowcy (nie mylić z lekarzami), zajęli się tym tematem i wiesz co się okazało? Owe alergie i zmniejszona odporność wynikają w dużej mierze z braku kontaktu z patogenami, zbyt sterylnemu środowisku w którym dorastamy.
Jest to tylko jedna z hipotez wyjaśniających zjawisko wzrostu liczby alergii. Jak na razie nie ma jednoznacznej odpowiedzi co jest przyczyną

Chyba tylko ktoś niedouczony lub ze słabą intuicją wskaże, ze jest jakaś jedna przyczyna. Przyczyn jest wiele a końcowy efekt synergią wielu. Ta jest jednak na 100% jedną z przyczyn.

Cytat:"Masz rację, to nie to forum, ale sam przywołałeś taki przykład. Co do statystyki to większe ma znaczenie powtarzalność badan i wyników przez różne ośrodki. Dlatego pytałem nazwiska bo bym sobie poszukał na ile ta hipoteza znajduje odzwierciedlenie w różnych badaniach.

Nazwisk jest bardzo dużo. Zbyt dużo czasu zajęłoby ich tu przytaczanie. To nie to forum. Po za tym nie mam gotowej listy bo nie traktuje tak zwanej nauki religijnie i nie muszę sobie wszystkiego udowadniać naukowo aby wiedzieć, że jakaś zależność istnieje, zmienić pogląd czy wprowadzić to w życie. Musiałem bym się więc trochę napracować aby Ci znaleźć jeśli już by na serio Ci na tym zależało. A jestem pewien, że możesz to pewnie zrobić. sam. Możesz jednak zacząć od tego co już przytaczałem. Nazwisko: Joel V. Weinstock, MD
 https://www.tuftsmedicalcenter.org/PhysicianDirectory/Joel-Weinstock.aspx



Cytat:"To nie forum dotyczące człowieka. Co do tego, że to hipoteza, na to wskazuje statystyka, a więc to już bardziej teoria. Jak Cię temat interesuje to proponuje temat w hyde parku."

Po za statystyką też konkretna praktyka u wielu ludzi oraz konkretne badania diagnostyczne.
Cytuj ten post
#57
[...]
Cytuj ten post
#58
Robaka czy nie robak, roztocz czy nie roztocz, jeśli rodziny będą przeżywać będzie nas to tyle interesowało co zabiegi dywanikowe amitrazowe...
Ja upatruje jedynej szansy w lokalności pszczoły i przerwach w czerwieniu. Pomijam resztę ważnych spraw...
Tak na marginesie czy przerywanie czerwienia to nie jest metoda biologiczna walki z varroa czyli ja jednak leczę swoje pszczoły...?
Cytuj ten post
#59
(26.11.2015, 19:56)bonluk napisał(a): Tak na marginesie czy przerywanie czerwienia to nie jest metoda biologiczna walki z varroa czyli ja jednak leczę swoje pszczoły...?

Jedna przerwa w okresie maj-czerwiec to tak jak by wyszła rójka więc uznał bym to za naturalne.
Stosowanie jakiś izolatorów to już inna bajka i można uznać to za jakieś tam leczenie.
Ale nie przesadzajmy. Ważne żeby nie dawać nic do ula.
Dla mnie dawanie takiego  Hypoaspis to jest leczenie w jakimś tam stopniu.
No chyba że ten roztocz był kiedyś w ulu a my pszczelarze go wykończyliśmy chemią. Ale nie mam takiej wiedzy.
Cytuj ten post
#60
ja tego tak nie traktuję. prawda, że niejako sztucznie wspomagasz, ale nie zdejmujesz presji warrozy.
Ja chciałbym dojść do stanu kiedy niejako zastępowalność pokoleń będzie w naturalnym cyklu - wtedy w ogóle nie traktowałbym tego jak ingerencję (nawet wzięcie sztucznie pakietu można uznać za stan względnie identyczny z wyjściem naturalnego roju).

W TEORII widzę to tak, że w latach w po których przeżywalność będzie względnie wysoka rozmnożę pszczoły mniej - czyli też rodziny zostaną większe i większe będą zrobione odkłady (Te lata pewnie będą miodniejsze z racji mniejszych podziałów i większych rodzin). Za to w kolejnym roku spodziewam się z tych właśnie powodów większych spadków - czyli też przeżywające rodzin będę rozmnażał bardziej tworząc więcej mniejszych rodzin (i miodu będzie mniej - jak w tym roku).
I choć te procesy będą wprowadzane sztucznie, to widzę to tak, że dzięki temu populacje zarówno żywiciela jak i pasożyta będą się stabilizować - czyli niejako sztuczne zabiegi powinny wpłynąć na naturalną równowagę. Nie patrzę na to jak na "leczenie" bo nie ingeruję poprzez interwencję chemiczną, a tylko wpływam na "podział" pasożyta razem z rodziną...
jak teoria sprawdzi się w praktyce w 50% to będzie dobrze Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post