Hypoaspis Milo (Stratiolaelaps scimitus)
#91
(08.03.2017, 11:39)MN napisał(a): Dzięki Kubo za uwagę. Myślałem o tym, ale nie słyszałem złych opinii na temat tych żyjątek. Może bardzo nie pomogą, ale na pewno nie zaszkodzą. Z ciekawości wstawię jesienią kwas do 10% rodzin, albo spalę tabletkę (wolałbym inny test) i sprawdzę co się sypie. Jak będzie mało V wiadomo, że zadziałały robale.

Jak dla mnie badanie osypu to mało wiarygodny test ale jakiś tam będzie w przypadku tej metody. Ostatecznie liczy się czy rodzina żyje i ma się dobrze.
Może HM będzie zjadała te mniej zjadliwe, bardziej nieostrożne V. Czynników może być sporo.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#92
Dla mnie wszystko co pomoże, a nie zaszkodzi jest warte zainteresowania i przetestowania (jeśli nie kosztuje miliona złotych monet, bo na takie testy mnie nie stać).
Do you think this is wise, boy? Crossing blades with a pirate?
Cytuj ten post
#93
A ja jestem mocno sceptyczny.
Jeżeli robal żyje tylko na dennicy i tam zjada to co spadnie to szkoda zachodu. Zamiast wydawać na niego kasę wolę mieć osiatkowaną dennicę przez którą warroza leci na ziemię.
Gdyby robal żerował na Varroa, która jest na pszczole, mocno ograniczając jej ilość to już dawno byłoby to odtrąbione i pół świata by to używało. Więc moim zdaniem szkoda kasy.
Kolejna sprawa, historia ludzkości pokazuje, że "sztuczne" przesiedlanie gatunków na nowy teren często w dłuższej perspektywie kończy się katastrofą.
Inną też sprawą jest to, że jest to takie samo wspomaganie jak olejkami czy tymolem. Nie do końca to TF.
Cytuj ten post
#94
Szymon ten stworek podobno żyje na terenie Europy w sposób naturalny... więc kto wie... widzisz u mnie na wkładce swego czasu też takich małych było pełno wiec same sobie przyszły do jedzenia. Według mnie na wkładce na tej ekodennicy będą sobie żyły jakiś czas lub okresowo będą sobie przychodzić...
Cytuj ten post
#95
Cóż możliwe że żyje sobie u mnie na działce w starej spróchniałej wierzbie, albo w w drewutni, stodole lub gdziekolwiek i jak wsypie próchno do dennicy z tych miejsc to sam się zasiedli i zeżre całą warozę bez kupowania.
Jak pisał Bartek na Swoim blogu - w ulu nie ma miejsca na inne życie niż pszczoła i varroa Uśmiech w przeciwieństwie do dziupli. Być może zbyt ufnie podszedłem do pszczół (zawsze cos przeżywało) - teraz postanowiłem że spróbować nie zaszkodzi, bo idea mi się podoba, praktyka pokaże albo i nie - bo jak to ocenić, jedyny wyznacznik to że rodziny będa żyć, przynajmniej w części.
Cytuj ten post
#96
Cytat:Gdyby robal żerował na Varroa, która jest na pszczole, mocno ograniczając jej ilość to już dawno byłoby to odtrąbione i pół świata by to używało. Więc moim zdaniem szkoda kasy.

Przecież jakaś tam nisza używa i sobie chwali nawet w komercyjnych pasiekach np. w USA. I podobno jest mniejsza ilość problemów z V.
To, że coś jest niszowe nie znaczy jeszcze, że się nie nadaje. Powoduje to choćby cena i być może mniejsza skuteczność ale nam wcale nie chodzi o dużą skuteczność a tylko aby lekko opóźnić czy wydłużyć presję V. Aby zmniejszyć ryzyko upadku 100%. To właściwie byłby mój główny cel jeśli użyłbym tego. Ten roztocz żyje w Europie więc nie jest to całkiem obcy gatunek. Nie wiem jeszcze czy żyje normalnie na terenie Polski ale i tak go się używa w ogrodnictwie i terrariach więc już dawno się przedostał do przyrody z hodowli i tak. Użyję Twego argumentu. Więc jeśli stanowiłby zagrożenie już dawno byłoby to wiadomo.

Przypomnę Ci też co pisałeś o standardach. W skrócie, ze ludzkość jest tak głupia, że leci za standardami i modą zamiast odkrywać innowacje na wyciągnięcie ręki. Więc czy warto się zawsze powoływać na większość?

BTW, Jeśli to by się stale osiedliły czy czasowo przychodziło do restauracji samo z siebie to nie byłoby to coś jak leczenie IMO.
Na dobrą sprawę jeśli pszczoły żyłyby tylko przez coroczne czy dwuletnie sztuczne podziały czy usuwaniu czerwiu i przesiedlanie na węzę (jak robi Harnaś) toto też byłoby czy jest rodzajem T.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#97
Use in Biological Control: Stratiolaelaps are used primarily to control young larvae of fungus gnats in the soil or planting media. They also help control soil stages of thrips and may account for up to 30% of thrips control. They do not control shore flies or moth flies, but will feed on other soil organisms, such as springtails and root mealybugs. They have been used successfully in bedding and potted plant production, seedling and cutting propagation, and poinsettia stock. Stratiolaelaps adapt well to the various growth media and capillary mats used in plant production, but do not survive freezing or flooding conditions.

Life Cycle: The complete life cycle takes about 18 days at 68°F (20°C). The sex ratio is an equal 1:1, females to males. Eggs hatch in 2-3 days into young nymphs, which are also fierce predators that consume eggs and small larvae. Each adult Stratiolaelaps will consume 1-5 prey per day. It can also survive as a scavenger in the absence of pests, feeding on algae and plant debris. Populations will naturally fluctuate throughout the growing season.

http://www.evergreengrowers.com/stratiolaelaps-scimitus-womersley-hypoaspis.html
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#98
Don’t use the Stratiolaelaps mites in a hive where you’ve used acaricides in the recent past. We know these pesticides persist in the wax combs for long periods, and there is no reason to assume the predatory mites have any resistance whatsoever. Be wary of the “hard” pesticides as well as soft preparations such as thymol and formic, oxalic, and hop beta acids. Also keep them away from essential oils such as wintergreen.

What is best for honey production is not best for your predatory mites. According to EvergreenGrowers.com, the mites prefer cool, damp soil at 60-72° F. Good top ventilation speeds the curing of honey, but it may make the hive too dry for the mites. If you decrease the top ventilation you can preserve moisture, but you will slow the curing of the honey and perhaps make the hive too hot for the mites. So, if you want the mites to thrive, you will have to optimize conditions for them, rather than optimizing for honey or brood production.

https://honeybeesuite.com/tips-for-using-stratiolaelaps-scimitus/
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#99
Cytat:Na dobrą sprawę jeśli pszczoły żyłyby tylko przez coroczne czy dwuletnie sztuczne podziały czy usuwaniu czerwiu i przesiedlanie na węzę (jak robi Harnaś) toto też byłoby czy jest rodzajem T.

wrzucanie i wyrywanie rodziny od czerwiu raczej jest mało naturalne... podziały w okresie rojowym według mnie ok.
Idąc takim tropem myślowym Kuba to okaże się że rójka jest nie naturalna bo zmusił ja do tego ciasny ul...
Cytuj ten post
(08.03.2017, 20:42)bonluk napisał(a):
Cytat:Na dobrą sprawę jeśli pszczoły żyłyby tylko przez coroczne czy dwuletnie sztuczne podziały czy usuwaniu czerwiu i przesiedlanie na węzę (jak robi Harnaś) toto też byłoby czy jest rodzajem T.

wrzucanie i wyrywanie rodziny od czerwiu raczej jest mało naturalne... podziały w okresie rojowym według mnie ok.
Idąc takim tropem myślowym Kuba to okaże się że rójka jest nie naturalna bo zmusił ja do tego ciasny ul...

Ależ ja nie idę takim tropem Łukaszu. Przytoczyłem tylko to po to aby uzmysłowić, że można dojść właśnie do absurdu.

Osobiście dopuszczam różne metody bez leków chemicznych które oddziaływują na pszczołę. Między innymi oczywiście rojenie (http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?tid=752&highlight=naturalne+rozmna%C5%BCanie+rodzin+pszczelich) a teraz także teoretycznie małe ule które wejdą do mnie do pasieki. W sensie poza słabymi rodzinami także małe ule w których będą one żyły.

Pisałem o tym kilka razy a także w tym wątku:
http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?tid=446&pid=10883#pid10883

Teraz. Czy wyrywanie czerwiu nie jest tak bardzo naturalne? Zależy od wyjaśnienia i metod. Vaclav Smolik też to robił i pisał, że w ten sposób udaje niedźwiedzia którego ulubionym kąskiem jest czerw. W sumie w naturze pewno nieraz czerw był zjadany. To prawda, że wiele zwierząt w tym ludy tradycyjne wybierają zwłaszcza tłusty i duży czerw trutowy i trudno im się dziwić. W związku z tym i do ramki pracy można by mieć w miarę naturalne wyjaśnienie.

Problem w tym jeśli coś staje się regularną i cykliczną wyrywkową metodą leczniczą, która służy do walki z warrozą bez której pszczoły nie przeżyją. Nieregularne takie działania wydają się w miarę ok. Ja oczywiście nie spalił bym takiego czerwiu gdyż uważałbym to za najwyżej rangi marnotrastwo. Ja zamierzam co jakiś czas "wyrywać" (rabować) czerw bo też po to hoduje pszczoły aby żywić się od czasu do czasu organicznie hodowanym czerwiem i mleczkiem czyli najlepiej dużym czerwiem i małym czerwiem podlanym mleczkiem. Natomiast pewnie nie na zasadzie całego czerwiu a tym bardziej nie regularnie i nie jako walka z V.

Dlatego też widzę różnicę pomiędzy regularnym cyklicznym podawaniem drapieżnego pajęczeka do walki z warrozą a jednorazowym zaszczepieniem i próbowaniem umożliwienia mu stworzenia jako takiego środowiska do próby przeżycia. Tym niemniej każda metoda która nie niszczy i nie osłabia zdrowia długofalowo (a więc i odporności) pszczół wydaje mi się mniejszym złem nawet jeśli używana jako lek.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
Dla mnie ten robal może mieć sens o ile stawiamy na problem V. i to że to V. będzie atakowane na plastrach inaczej według mnie ta są funkcje na dennicy będą pełnić mrówki... Kolejna sprawa o ile ten robal przylezie tam sam to ok chciał przyszedł wyparl inne robale czy żyje z nimi w zgodzie i sobie razem jedzą V. ale wprowadzenie robala celowo chodź jest to biologiczny wróg jednak wywiera presje na V. (do końca tego nie wiemy) jest już celowym zabiegiem chodź może mało szkodliwym lub wcale nie szkodliwym. Z drugiej strony robal może zjadać i inne zyjatka które do tej pory żyły w ulu i miały się dobrze a jest to podnoszony argument do stosowania olejków jakoby zabijaly pozostałe zyjatka.
Cytuj ten post
Zgoda ale olejki też działają szkodliwie na pszczoły i ich mikroflorę.

Łukaszu zgadzam się. Problem nie jest czarno-biały i nigdy 100% nic nie wiadomo jeśli chodzi o środowisko ula i pszczoły. Dlatego ja bym nie próbował na wszystkich ulach.
Z drugiej strony nie znam na razie jakiś dużych negatywów aby nie spróbować eksperymentalnie.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
Tak chodzi aby za pomocą HM wywrzeć lekką presją na V. i zmniejszyć presję V. na pszczołę a raczej wydłużyć w czasie (o ile to możliwe) upadki i wąskie gardła. A wszystko po to aby lepiej zabezpieczyć się przed 100% upadkiem swojej pasieki.
Dlatego, że nie mamy takich super warunków jak mieli w Gwynedd w Walli. V jest już dużo dłużej u nas z pszczołą i pszczelarze oraz centralni zdążyli już wiele napsuć (z punktu widzenia TF) i psują cały czas dookoła.

Zgodzisz się, że gdyby np. wszyscy członkowie SPN WP przeprowadzili się do jednej gminy z terenami bogatymi leśnymi. Zdominowali napszczelenie, mieli do dyspozycji zdziczałe rójki które przeszły wąskie gardło, sytuacja była by o niebo lepsza.

Nie znam na razie innej metody poza wspomaganiem leczonych pszczół i uli probiotykami, rojeniem i HM która mogłaby stanowić potencjalnego kandydata na spowalniacza presji V. na pszczołę a jednocześnie nie szkodziła by bezpośrednio pszczole.

Noszę się z tym od ponad dwóch lat a właściwe trzech więc może w końcu spróbuję.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
Apropo HM na plastrach... tak sobie właśnie pomyślałem, to jest to spory minus ramek. W Barciach plastry były przymocowany i taki HM prawdopodobnie dużo częściej zawędruje na plaster niż na ramce, gdzie plaster dotyka ścianek ula jedynie górnymi wąsami. Takie luźne spostrzeżenie. Generalnie miałem zamiar kupić je już w zeszłym roku Uśmiech Ale nie sądziłem, że zaliczę tak spektakularną klęskę.
Cytuj ten post
(08.03.2017, 21:47)Borówka napisał(a): Tak chodzi aby za pomocą HM wywrzeć lekką presją na V.


Ale ta presja może zadziałać na niekorzyść pszczoły. Varroza widząc, że coś na nią poluję gdy przebywa poza komórką może wcześniej do niej wchodzić i tam spokojnie żerować na larwie nie od jej 9 dnia życia a od 4 tego.
Więc długoterminowo wytrenujemy warrozę na jeszcze bardziej zjadliwą i wcześniej atakującą larwy.
Każdy kij ma dwa końce a proca trzy Oczko
Cytuj ten post
(09.03.2017, 08:23)Krzyżak napisał(a): Ale ta presja może zadziałać na niekorzyść pszczoły. Varroza widząc, że coś na nią poluję gdy przebywa poza komórką może wcześniej do niej wchodzić i tam spokojnie żerować na larwie nie od jej 9 dnia życia a od 4 tego. 
Więc długoterminowo wytrenujemy warrozę na jeszcze bardziej zjadliwą i wcześniej atakującą larwy.
Każdy kij ma dwa końce a proca trzy Oczko
Pomyślałem sobie to samo, kiedy ktoś tu zlinkował tego faceta, co mówił, że faza foretyczna varroa się skróciła, i teraz ona woli siedzieć w komórce - zaraz pszczelarze w środku sezonu będą robić akcję zakopywania/palenia/przetapiania ramek z czerwiem i varroa będzie musiała wymyślić nową strategię przetrwania Oczko Wtedy wróci do mody hypoaspis milo i kleszcz będzie miał naprawdę trudne życie - aż wyrodzi się z tego superkleszcz, który przeniesie się na człowieka Oczko
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
hehe... czarny scenariusz Krzyśku a może w końcu odpuści?
Cytuj ten post
(09.03.2017, 08:23)Krzyżak napisał(a):
(08.03.2017, 21:47)Borówka napisał(a): Tak chodzi aby za pomocą HM wywrzeć lekką presją na V.


Ale ta presja może zadziałać na niekorzyść pszczoły. Varroza widząc, że coś na nią poluję gdy przebywa poza komórką może wcześniej do niej wchodzić i tam spokojnie żerować na larwie nie od jej 9 dnia życia a od 4 tego.
Więc długoterminowo wytrenujemy warrozę na jeszcze bardziej zjadliwą i wcześniej atakującą larwy.
Każdy kij ma dwa końce a proca trzy Oczko

Zgadza się ale takto można powiedzieć o każdej regularnej cyklicznej interwencji które negatywnie wpływa na populację V. Podobnie sztuczne podziały i wymuszona przerwa w czerwieniu czy eliminacja czerwiu. Nie wspomnę już o ingerencjach w ziołach do przeszkadzania V. Też może być tak, ze V selekcjonuje się na taką która lepiej przetrwa na pszczole dorosłej albo spowolni selekcję i naukę przez macierzaka jak poradzić sobie z V. Po to to się przecież to się robi aby spowolnić / wydłużyć presję V na macierzaka i dać mu więcej czasu na naukę i adaptację a uważa się, że nie wpłynie to jakoś mocno na selekcję V. bo jest to działaniem "lekkim" a nie szkodzi się pszczole w sposób bezpośredni.

Gdyby to było robione regularnie i cyklicznie jak lek to owszem mogło by to zajść z większym prawdopodobieństwem. Gdy roztocz się osiedli czy będzie czasowo zaglądał do restauracji to nie jest to na tyle duża ingerencja w populację V w jednym ulu i jest zbyt rozproszona w czasie i przestrzeni, że prawdopodobieństwo tego się zmniejsza a presja na pszczołę nie spadnie może na tyle, że pszczoła nie będzie się w stanie selekcjonować i uczyć radzić z V.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
Zresztą podobnie z dokarmianiem na zasadzie treatment against starvation.
Jeżeli V. na tyle wpłynie na jakąś populację pszczół w ulu chorobami czy ogólnym osłabieniem, że nie będę się w stanie zakarmić na zimę a obok na tym samym pasieczysku są rodziny które się zakarmiły, to dokarmiając na zimę te głodomory aby je ratować też teoretycznie można selekcjonować V. na taką która może osłabić rodzinę do stanu w którym nie można się zakarmić a jednak rodzina trwa dalej i dalej można na niej żerować. Dodatkowo takim pokarmem (cukrem) które lepiej koreluje z zapadalnością na różne choroby czy niedoborami (choć jedno z drugim się łączy).

W ten sposób można argumentując dojść do ściany, że tylko sztuczne dziuple, barcie i zero pszczelarstwa mają sens i najlepiej przyjść za 10 lat zobaczyć czy coś przeżywa.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
Albo zostawić te 10lat, albo użyć wszystkich rozsądnych metod naraz, aby presja na varroa była tak duża, jak obecnie varroa na pszczoły, czyli totalna eliminacja Oczko Różnica jest taka, że przeżycie jednej sztuki varroa, ma się nijak do przeżycia jednej pszczoły. Więc varroa ma tu znaczną przewagę. Szczególnie, że późniejszy rabunek może "uratować" geny takiego roztocza i w efekcie dostaniemy niefajne roztocze zabijające rodziny. Ale z HP takie wolno chodzące varroa nie będą mieć lekko Uśmiech

Ja mam plan zastosować obie. Jako że ule bliżej miejsca zamieszkania już są przesądzone, to tam dalej chcę tylko rozstawić ule i zostawić je same sobie Uśmiech Miejsca dla pszczół mam więcej niż potencjalna wielkość pożytków. Ale to raczej plan na rok 2018, myślę o zakupie a.m.m. augustowskiej, która chyba najlepiej zniesie marne pożytki.

A bliżej domu, pudrowanie, dzielenie i Hypoapsis Milo, a co uda się przezimować ponad miarę, dostanie zsyłkę w dzicz Oczko Jak coś mi przeżyje, to będzie rezerwuar dobrych genów.
Cytuj ten post
(09.03.2017, 15:17)kosz85 napisał(a): Albo zostawić te 10lat, albo użyć wszystkich rozsądnych metod naraz, aby presja na varroa była tak duża, jak obecnie varroa na pszczoły, czyli totalna eliminacja Oczko Różnica jest taka, że przeżycie jednej sztuki varroa, ma się nijak do przeżycia jednej pszczoły. Więc varroa ma tu znaczną przewagę. Szczególnie, że późniejszy rabunek może "uratować" geny takiego roztocza i w efekcie dostaniemy niefajne roztocze zabijające rodziny. Ale z HP takie wolno chodzące varroa nie będą mieć lekko Uśmiech

Ja mam plan zastosować obie. Jako że ule bliżej miejsca zamieszkania już są przesądzone, to tam dalej chcę tylko  rozstawić ule i zostawić je same sobie Uśmiech Miejsca dla pszczół mam więcej niż potencjalna wielkość pożytków. Ale to raczej plan na rok 2018, myślę o zakupie a.m.m. augustowskiej, która chyba najlepiej zniesie marne pożytki.

A bliżej domu, pudrowanie, dzielenie i Hypoapsis Milo, a co uda się przezimować ponad miarę, dostanie zsyłkę w dzicz Oczko Jak coś mi przeżyje, to będzie rezerwuar dobrych genów.

a czemu amm augustowska ma znosić lepiej marne pożytki?
Cytuj ten post
(09.03.2017, 15:22)bonluk napisał(a): a czemu amm augustowska ma znosić lepiej marne pożytki?

Wiem, że opisy linii są wybujałe, ale augustowka żyje w puszczy, która nie jest zbyt bogata w pożytki, więc opisy powinny mniej więcej nadal pasować do realiów. Jeśli choć ułamek z opisów jest prawdziwy, to zniesie pobyt w lesie lepiej, a mam na myśli cechy takie jak: wykorzystanie złej pogody, wykorzystanie słabych pożytków, przenoszenie zapasów nad miejsce w którym uwiąże się kłąb zimowy.


Ale oczywiście to nie będzie jedyna pszczoła, którą mam zamiar tam zawieźć Uśmiech Ale wiem, że buckfasta tam raczej nie zawiozę, chyba, że na rzepak Oczko
Cytuj ten post
(09.03.2017, 15:39)kosz85 napisał(a):
(09.03.2017, 15:22)bonluk napisał(a): a czemu amm augustowska ma znosić lepiej marne pożytki?

Wiem, że opisy linii są wybujałe, ale augustowka żyje w puszczy, która nie jest zbyt bogata w pożytki, więc opisy powinny mniej więcej nadal pasować do realiów. Jeśli choć ułamek z opisów jest prawdziwy, to zniesie pobyt w lesie lepiej, a mam na myśli cechy takie jak: wykorzystanie złej pogody, wykorzystanie słabych pożytków, przenoszenie zapasów nad miejsce w którym uwiąże się kłąb zimowy.


Ale oczywiście to nie będzie jedyna pszczoła, którą mam zamiar tam zawieźć Uśmiech Ale wiem, że buckfasta tam raczej nie zawiozę, chyba, że na rzepak Oczko

Według mnie ta puszcza jest bardziej bogata w pożytki niż Twoje rejony... a już na pewno ma bardziej bogatszy i wartościowszy pokarm więc nic z tego nie rozumiem...
Cytuj ten post
(09.03.2017, 15:48)bonluk napisał(a): Według mnie ta puszcza jest bardziej bogata w pożytki niż Twoje rejony... a już na pewno ma bardziej bogatszy i wartościowszy pokarm więc nic z tego nie rozumiem...

Nie lubię tej Twojej kwestionującej formy zakończonej "nic z tego nie rozumiem...", przyczep się i miej jakieś zastrzeżenia do toku rozumowania, a nie taka mamałyga retoryczna.
Cenię Twoje zdanie i doświadczenie, ale nie wiesz gdzie to jest, więc ciężko, żebyś mógł porównać bazę pożytkową. Mój teren jest biedniejszy w równomiernie rozłożone pożytki, ale jest w miarę bogaty jeśli chodzi o ich różnorodność. Las ma część suchą i cześć mokrą, jest sad, są wierzby, jeżyny, lipy, akacje, są chabry, nawłoć, jest rzepak, a sam wysiewam inne rośliny miododajne.

Zachowanie przenoszenia miodu nad kłąb, jak i wykorzystywanie słabych pożytków wyciągam z opisu linii, liczę, że się to potwierdzi i będą sobie żyły tam bez zakarmiania. Ale zapewne każda inna rozsądnie gospodarująca zasobami pszczoła pewnie mogłaby sobie poradzić. Tylko skoro to są jej wskazywane cechy, to czemu nie spróbować? Dalej nie rozumiesz? 
Cytuj ten post
hehe... bez komentarza...
Cytuj ten post
(09.03.2017, 16:17)bonluk napisał(a): hehe... bez komentarza...

bez komentarza, oznacza że nic już nie odpowiadasz, pisanie "bez komenatrza" to komentarz nicponiu Język Duży uśmiech Duży uśmiech

Ja lecę, pewnie mnie znowu nie będzie kilka dni, więc również... bez komentarza... Język

Kuba, jak się zdecydujesz na Hypoapsis Milo do kilku swoich uli, to możemy kupić wspólnie - taka propozycja. Ja mam nadzieję przed zjazdem będę mieć już pszczoły Uśmiech
Cytuj ten post
Ale zamierzasz im podac odrazu teraz na wiosne?
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post