Nowi pszczelarze PN - pomagamy czy odrzucamy
#31
Adam, ale to wszystko prawda.
tylko czego oczekujesz? że na forum nie będziemy wyrażać opinii, bo ktoś się zniechęci?
jeżeli ktoś pisze głupoty i to całkowicie nie mające nic wspólnego z pszczelarstwem naturalnym to czego oczekujesz?
to tak jakbyś na Ambrozji pisał, że podstawą dochodowego pszczelarstwa są jednokorpusowe ule i miód wybiera się tylko z 1 skrajnej ramki w tym korpusie.
to co ludzie piszą o PN ma się właśnie tak do takiego pszczelarstwa jak to co napisałem wyżej do pszczelarstwa komercyjnego.

Alternatywą jest zagryzanie zębów i nie pisanie nic... tylko czy o to chodzi? albo ktoś się przegryzie z tematem albo nie. Kto ma pomysł na pszczelarstwo naturalne ten go znajdzie.

Widzisz, jak zakładaliśmy stowarzyszenie każdy miał inną wizję, każdy miał coś napisać o tym co robi, czy w inny sposób to zamanifestować. Ale praktycznie nikt nie pisze o tym co robił i jakie miał/ma przemyślenia. to skąd ma być ta wiedza i inne spojrzenia jak się nikt tym nie dzieli? jest parę osób aktywnych, które mają podejście jakie mają - czy to zniechęca? Nie wiem czy tak. Ja od samego początku szukałem "czegoś" czego nie umiałem jeszcze wtedy sprecyzować. I myślę, że gdybym tu trafił 2 czy 3 lata temu kiedy szukałem swojej drogi to bym tu został na dłużej. ale jeżeli ktoś szuka zamiany apiwarolu na kwasy to wg mnie to żadna zamiana... Oczko ja nie będę wbrew sobie pisał, że to dobry wybór Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#32
(27.11.2015, 23:59)Krzyżak napisał(a):
(27.11.2015, 23:56)Borówka napisał(a):
Cytat:"Może to wynika z tego, że na beesource wielu pszczelarzy może sobie w stopce napisać "treatment free since 2005" i wiadomo, że to jest od razu argument, który odpowiada na pytanie "ile lat trzymasz pszczoły (w ten sposób)?"..."

Na pewno. Coś w tym jest.

Najlepiej byłoby mieć takiego Polaka (dziadka czy młodego) który nie leczy 15 lat i zrobić z nim wywiad. I zawsze linkować. Ale jak sam pisałeś: napiszą: to wyjątek!

To go stwórzmy, w dobie internetu liczy się wirtualna rzeczywistość Uśmiech
Wystarczy zrobić "dziadkowi" stronę, parę zdjęć, kilka opisów, konto na FB i heja Uśmiech
Dziadek istnieje Uśmiech

Hehehe miałem na myśli wywiad na video na YT. Duży uśmiech
Cytuj ten post
#33
(28.11.2015, 00:09)MrDrone napisał(a):  ale jeżeli ktoś szuka zamiany apiwarolu na kwasy to wg mnie to żadna zamiana... Oczko ja nie będę wbrew sobie pisał, że to dobry wybór Oczko

Ja też. I dlatego ten spór będzie nieskończony i powtarzający się. Bo już pewnie amitrazowiec lepiej zrozumie kwasowca niż my pszczelarze PN TF. Dlatego napisałem  pytanie co z tym zrobić skoro akceptujemy to na forum. Tak czy siak ciekawa dyskusja się wywiązała.
Cytuj ten post
#34
No to mamy niemały problem. Faktem jest, że większość aktywnych na tym forum, to radykałowie i może ich radykalizm jak i aktywność zniechęcać innych...pogubiłem sie w waszym dialogu.
Cytuj ten post
#35
Zapewne śmiesznie to zabrzmi, ale co znaczą ostatnie dwie litery w skrócie "PN TF" ? Nie moge skojarzyć.
Cytuj ten post
#36
(28.11.2015, 00:27)markus napisał(a): Zapewne śmiesznie to zabrzmi, ale co znaczą ostatnie dwie litery w skrócie "PN TF" ? Nie moge skojarzyć.

Pszczelarstwo Naturalne Treatment Free (Bez leczenia, wolne od leczenia z angielskiego). Nie brzmi śmiesznie. Ja jakieś kilka miesięcy temu o to samo pytałem Łukasza.
Cytuj ten post
#37
Może nich zabierze głos osoba o jakiej właśnie piszemy czyli zainteresowana PN ale nie radykał.
Jeżeli ktoś taki czyta ten wątek to zapraszamy do dyskusji. Twój głos będzie dla nas ważny.
Może dzięki niemu forum stanie bardziej przyjazne dla większej liczby osób.
Proszę się nie bać, gryziemy ale nie mamy wścieklizny /przynajmniej większość/ Oczko
Cytuj ten post
#38
(28.11.2015, 00:20)Borówka napisał(a):
(28.11.2015, 00:09)MrDrone napisał(a):  ale jeżeli ktoś szuka zamiany apiwarolu na kwasy to wg mnie to żadna zamiana... Oczko ja nie będę wbrew sobie pisał, że to dobry wybór Oczko

Ja też. I dlatego ten spór będzie nieskończony i powtarzający się. Bo już pewnie amitrazowiec lepiej zrozumie kwasowca niż my pszczelarze PN TF. Dlatego napisałem  pytanie co z tym zrobić skoro akceptujemy to na forum. Tak czy siak ciekawa dyskusja się wywiązała.

Niepływające dzieci używające np. "rękawek" będąc na basenie albo skoczą na głęboką wodę bez zastanowienia (bo tam jest rodzic i mówi, że będzie ok) albo potrzebują jakiegoś czasu i potaplania się w wodzie do pasa zanim się na taki skok odważą. Pośpieszanie do przejścia na głęboką wodę niczemu dobremu nie służy i nic nie dają tu argumenty, że wszystkie dzieci już skoczyły.
Trzeba czasu i to czego się bały podoba się najbardziej.
Cytuj ten post
#39
(28.11.2015, 00:38)pastaga napisał(a):
(28.11.2015, 00:20)Borówka napisał(a):
(28.11.2015, 00:09)MrDrone napisał(a):  ale jeżeli ktoś szuka zamiany apiwarolu na kwasy to wg mnie to żadna zamiana... Oczko ja nie będę wbrew sobie pisał, że to dobry wybór Oczko

Ja też. I dlatego ten spór będzie nieskończony i powtarzający się. Bo już pewnie amitrazowiec lepiej zrozumie kwasowca niż my pszczelarze PN TF. Dlatego napisałem  pytanie co z tym zrobić skoro akceptujemy to na forum. Tak czy siak ciekawa dyskusja się wywiązała.

Niepływające dzieci używające np. "rękawek" będąc na basenie albo skoczą na głęboką wodę bez zastanowienia (bo tam jest rodzic i mówi, że będzie ok) albo potrzebują jakiegoś czasu i potaplania się w wodzie do pasa zanim się na taki skok odważą. Pośpieszanie do przejścia na głęboką wodę niczemu dobremu nie służy i nic nie dają tu argumenty, że wszystkie dzieci już skoczyły.
Trzeba czasu i to czego się bały podoba się najbardziej.

Ok. A masz jakieś konkretne rozwiązanie techniczne i logistyczne na to na tym forum? Żeby wilk był syty i owca cała.
Cytuj ten post
#40
(28.11.2015, 00:48)Borówka napisał(a):
(28.11.2015, 00:38)pastaga napisał(a):
(28.11.2015, 00:20)Borówka napisał(a):
(28.11.2015, 00:09)MrDrone napisał(a):  ale jeżeli ktoś szuka zamiany apiwarolu na kwasy to wg mnie to żadna zamiana... Oczko ja nie będę wbrew sobie pisał, że to dobry wybór Oczko

Ja też. I dlatego ten spór będzie nieskończony i powtarzający się. Bo już pewnie amitrazowiec lepiej zrozumie kwasowca niż my pszczelarze PN TF. Dlatego napisałem  pytanie co z tym zrobić skoro akceptujemy to na forum. Tak czy siak ciekawa dyskusja się wywiązała.

Niepływające dzieci używające np. "rękawek" będąc na basenie albo skoczą na głęboką wodę bez zastanowienia (bo tam jest rodzic i mówi, że będzie ok) albo potrzebują jakiegoś czasu i potaplania się w wodzie do pasa zanim się na taki skok odważą. Pośpieszanie do przejścia na głęboką wodę niczemu dobremu nie służy i nic nie dają tu argumenty, że wszystkie dzieci już skoczyły.
Trzeba czasu i to czego się bały podoba się najbardziej.

Ok. A masz jakieś konkretne rozwiązanie techniczne i logistyczne na to na tym forum? Żeby wilk był syty i owca cała.
Zaczynając przygodę z pszczołami jako jedną z pierwszych prawd objawionych dowiedziałem się, że jest warroza i podstawa to odpowiednie leczenie/odymienie. Tak też robiłem ale czułem, że to nie do końca tak powinno być. Następnie natrafiłem m.in na blog Łukasza i jego droga (mała komórka, tymol, kwas mlekowy) spodobała mi się dużo bardziej niż amitraza. Obecnie mam plany takie coś wprowadzić u siebie, jak również spróbować gospodarki bez węzowej. Jak już ww. założenia osiągnę, rozbuduję pasiekę i do tego zapomnę o amitrazie kolejnym krokiem być może będzie szeroko pojęte zaprzestanie leczenia.

Uważam, że potrzebne jest rozgraniczenie/działy dla pszczelarzy na etapie małej komórki i leczenia "eko" i pszczelarzy TF. Przy czym w poszczególnych działach nie powinno się przekonywać bezwzględnie do jedynej słusznej drogi tj. ja nie wejdę z krytyką do działu TF ewentualnie zadam tam pytanie i wysłucham odpowiedzi licząc się, że będzie to odpowiedź w duchu TF i na odwrót. W danych działach dyskutusje powinny się toczyć równolegle i jeśli ktoś zapragnie przejść na stronę TF i potrzebuje stosownej wiedzy to zadaje pytanie, a nie szuka guza udowadniając, że się nie da.
Nie potrafię tego jasno ująć i nie zakładam, że to jedyne słuszne rozwiązanie ale tak to widzę.
Cytuj ten post
#41
(28.11.2015, 01:14)pastaga napisał(a): Uważam, że potrzebne jest rozgraniczenie/działy dla pszczelarzy na etapie małej komórki i leczenia "eko" i pszczelarzy TF. Przy czym w poszczególnych działach nie powinno się przekonywać bezwzględnie do jedynej słusznej drogi tj. ja nie wejdę z krytyką do działu TF ewentualnie zadam tam pytanie i wysłucham odpowiedzi licząc się, że będzie to odpowiedź w duchu TF i na odwrót. W danych działach dyskutusje powinny się toczyć równolegle i jeśli ktoś zapragnie przejść na stronę TF i potrzebuje stosownej wiedzy to zadaje pytanie, a nie szuka guza udowadniając, że się nie da.
Nie potrafię tego jasno ująć i nie zakładam, że to jedyne słuszne rozwiązanie ale tak to widzę.

Znowu zgoda. ALE....
1. te działy już przecież są. tylko nikt w nich nie pisze. ale to nie wina Kuby czy moja. piszcie tam i tyle jak macie tam coś do powiedzenia...
2. o reszcie już pisałem, że trzeba pisać na temat i to załatwia sprawę. przykład: jeżeli Franciszek nie będąc przekonany do PN wtrąca się w rozmowę o polu magnetycznym wywołanym przez gwoździe w korpusie, to nic dobrego to nie wróży... ale to nie wina tych, co mają pomysł nie wbijania gwoździ (dla mnie też to jest absurdalne Oczko ) tylko tych, co włączają się w tą rozmowę "nie mając pojęcia o wyobrażeniu" (jak to mówi moja żona Oczko ) i chcą udowodnić, że tu same oszołomy bo im gwoździe przeszkadzają, a potem łączy to z PN (jak to radykalny odłam najbardziej radykalnych założeń radykałów).... takich przykładów jest więcej. Ja też uwazam, że z tymi polami gwoździ to absurd, bo pasieki często są pod liniami wysokiego napięcia, a ktoś się przejmuje gwoździem.... tylko to jest powód do normalnej dyskusji z argumentami, albo siedzenia cicho, a nie przysyłania zdjęć palonej pasieki ze zdjęciami larw żuczka... bo to naprawdę nie ma nic wspólnego... 

więc kluczem jest pisanie na temat i tyle. jak powiedziałem ja się staram, ale mi nie zawsze wychodzi Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#42
Sztuczny problem...
Jeżeli ktoś ma pomysł na PN to albo się dopyta albo przedstawi jak to widzi...
Dla mnie radykalne odcięcie pszczół w pierwszym roku ich posiadania jest mało rozsądne ale to moje zdanie.
Wolę swoją drogę gdzie przez 3 lata zbieralem materiał, obserwowałem itd.
Cytuj ten post
#43
Zgodze się z Tobą Bartku. Jednak Adam też ma racje. Nie mi decydować, ale uważam, że powinniśmy wyjść na przeciw "niezdecydowany" poprzez np, "uwypuklenie", że choć jesteśmy radykałami, i większość z nas wolałaby, by inni też nasze poglądy przyjeli, to jednak musimy być również otwarci na tych, którzy radykalnych pogladów  nie uznają, czy jeszcze nie uznali. Ja kiedyś też leczyłem i tak jak Adam piszę, potrzebowałem czasu, zresztą, jak chyba każdy z nas.

Dlatego uważam, iż mimo, że są tematy o możliwościach leczenia w jednym z głównych działów, jakim jest PSZCZELARSTWO NTURALNE, to podzieliłbym ten główny dział na dwa, np. PSZCZELARSTWO NATURALNE BEZ LECZENIA i PSZCZLARSTWO NATURALNE Z MOŻLIWOŚCIĄ LECZENIA i do tego działu przeniósł wszystkie tematy związane z leczeniem w zakresie PN, tym samym wychodząc na przeciw niezdecydowanym. W sumie nic by się nie zmieniło, ale z psychologicznego punktu widzenia, uważam, że byłaby to "pewna wizytówka" otwartości na inne poglądy, z zachowaniem oczywiście głównych ram PN.

Ale tak jak napisałem, nie mi o tym decydować. 
Cytuj ten post
#44
Ja tu się zgadzam z Łukaszem w 100% - problem jest sztuczny. kto chce dopyta. jak się ktoś boi - to ja mu na to nic nie poradzę oprócz zaproponowanego trzymania za rękę.
i zgodzę się z Markusem że problem jest "psychologiczny" (czyli sztuczny hehe).
chcecie to wydzielcie "pszczelarstwo bez leczenia" i zostawcie "pszczelarstwo z leczeniem" - ale to wszystko już jest, tylko ludzie tam nie piszą. ja za nich pisać nie będę...
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#45
Wracając do meritum i dyskusji.

Poczekajmy może jakiś tydzień, dwa tygodnie. Wątek sobie powisi. Może ktoś inny kto rzadko pisze (jak Pastaga). Zechce skomentować.
Cytuj ten post
#46
MrDrone: "chcecie to wydzielcie "pszczelarstwo bez leczenia" i zostawcie "pszczelarstwo z leczeniem" - ale to wszystko już jest, tylko ludzie tam nie piszą. ja za nich pisać nie będę... "

(28.11.2015, 10:21)Borówka napisał(a): Wracając do meritum i dyskusji.

Poczekajmy może jakiś tydzień, dwa tygodnie. Wątek sobie powisi. Może ktoś inny kto rzadko pisze (jak Pastaga). Zechce skomentować.

Co do mojego (nie)pisania to wynika ono z braku doświadczeń własnych w nieleczeniu czy też leczeniu nieamitrazowym (trochę próbowałem sił z olejkiem pichtowym ale doświadczenie nikłe). Jeśli będę się cieszyć pszczołami wiosną i uda mi się wprowadzić cokolwiek z założeń PN to wtedy najpewniej ewentualne powodzenia czy też niepowodzenia opiszę.
Cytuj ten post
#47
(28.11.2015, 10:37)pastaga napisał(a): MrDrone: "chcecie to wydzielcie "pszczelarstwo bez leczenia" i zostawcie "pszczelarstwo z leczeniem" - ale to wszystko już jest, tylko ludzie tam nie piszą. ja za nich pisać nie będę... "

(28.11.2015, 10:21)Borówka napisał(a): Wracając do meritum i dyskusji.

Poczekajmy może jakiś tydzień, dwa tygodnie. Wątek sobie powisi. Może ktoś inny kto rzadko pisze (jak Pastaga). Zechce skomentować.

Co do mojego (nie)pisania to wynika ono z braku doświadczeń własnych w nieleczeniu czy też leczeniu nieamitrazowym (trochę próbowałem sił z olejkiem pichtowym ale doświadczenie nikłe). Jeśli będę się cieszyć pszczołami wiosną i uda mi się wprowadzić cokolwiek z założeń PN to wtedy najpewniej ewentualne powodzenia czy też niepowodzenia opiszę.

Pewnie ja mam podobne doświadczenia z praktyką pszczelarską do Ciebie. Rozumiem, ze na wyniki chcesz czekać. Ale w dziale z leczeniem można opisywać i argumentować np. dlaczego ktoś uważa, że leczenie olejkiem będzie lepsze niż amitrazą. Dlaczego leczenie na początku drogi PN będzie lepsze niż nieleczenie. Dlaczego stara się wprowadzić takie kroki i co o tym myśli. Wówczas ta "sekcja" PN będzie reprezentowana na forum i inni to zobaczą.
Każdy z Was ma trochę racji. Uśmiech
Cytuj ten post
#48
Nowi pszczelarze PN - pomagamy czy odrzucamy: po trochu jedno i drugie. Jest tutaj masa ciekawych tematów. Przyszedłem na to forum, żeby zobaczyć dennicę Krzyżaka i zostałem na dłużej Język No, ale miałem już ochotę parę razy trzasnąć drzwiami. Radykałowie niestety za mocno to forum zakrzyczeliście. Sporo tematów jest ciekawych, ale w każdym znajdzie się Wasz tekst krytykujący tych, co robią inaczej i siłą rzeczy narzucacie swój punkt widzenia. Ja jestem młody i pszczoły mam tylko kilka lat, ale taki Franciszek - skarbnica wiedzy, człowiek mający swoje doświadczenia nie da się zakrzyczeć i w końcu tupnie nogą. A i krytykować się nie boi. Jeżeli Franciszek przestanie się na forum udzielać sporo ono straci.
Lubię czytać o eksperymentach, które można przeprowadzić, żeby dojść do określonego celu, ale cel radykałów jest moim zdaniem na TEN MOMENT nieosiągalny. Proszę nie komentować tego - ja tak myślę. Stąd próba podejścia do PN, ale nie na zasadzie, leki idą w kąt, ule wrzucam w pokrzywy i w sierpniu przypominam sobie o miodzie. Tak powinno wyglądać PN, a ja jak ten niedźwiedź powinienem tylko wybrać coś dla siebie i zapomnieć, gdzie ten ul stał... Ja tego nie chcę.
Podziałów sztucznych bym nie wprowadzał. Nie będę pszczelarzem w Waszym rozumowaniu naturalnym, ale chcę podejść do tematu rozsądnie. Nie chcę stosować leków cały sezon, dywaników, litrów kwasu, olejków etc. Chcę np. załatwić sprawę jednym zabiegiem, ale mieć pszczoły tak silne, by do tego zabiegu wytrzymały. Chcę mieć miód. Co najmniej tyle ile mam teraz, a oczywiście i więcej. Niestety nie wierzę w to, że rady Borówki lub MrDrona mi w tym pomogą. Co innego np. Krzyżak, czy Bonluk. Oni idą w kierunku, który mi się podoba. Łukasz nie miał obiekcji, żeby mu Jan Gilewski psiknął do ula olejkiem z gliceryną. Dla testu. Borówka, MrDron Wy byście się zgodzili?
Chodzi o to, żeby nie wystraszyć tych nowych. Ja już się trochę poboksowałem i wiem skąd mogę zgarnąć cios. Zawczasu kupiłem już kask, ale ktoś kto wejdzie, napisze coś od siebie dostanie w łeb i już się nie podniesie. PN to nie tylko w MOIM ROZUMIENIu brak leków, ale odejście od nich w takim stopniu, że pszczoły przeżyją od jesieni do jesieni, przyniosą mi dużo dobrego - czystego miodu, że świeczka, którą zapalę wieczorem nie będzie pachnieć amitrazą. Mam nadzieję, że zrozumiecie mój, jak i pewnie wielu ciekawskich, punkt widzenia.
Cytuj ten post
#49
No to trzymaj teraz gardę Uśmiech
Cytuj ten post
#50
MN, naszym zadaniem nie jest straszyć pszczelarzy Oczko

Nigdy nie napisałem, że należy odstąpić od przeglądów, zrezygnować z miodu i obcowania z pszczołami.
Jeżeli poczytasz co pisałem to za każdym razem mi się to wmawia jako moje słowa. co jest wierutną bzdurą. to że paru pszczelarzy ma taki pogląd o PN pokutuje takim spojrzeniem na to zagadnienie. Do pszczół zaglądam co tydzień dwa. czasem częściej czasem rzadziej (w mojej ocenie zbyt często). Nie zapominam o nich na cały sezon "wrzucając w pokrzywy". Myślę, że Borówka ma podobnie. więc nie wiem czemu teraz Ty insynuujesz jakoby PN na tym właśnie polegało Uśmiech ale przyzwyczaiłem się Uśmiech

Ja bym chciał, żeby Franciszek był na tym forum, bo zapewne jak piszesz jest skarbnicą wiedzy pszczelarskiej. ale tą skarbnicą nie był. wiedzą się nie dzielił. przeczytaj jeszcze raz jego wpisy to się przekonasz ile wniósł wiedzy z zakresu pszczelarstwa naturalnego. Uśmiech (a nawet "po prostu pszczelarstwa"). Niech będzie tu i wnosi tą wiedzę, a nie przysyła zdjęć palonej pasieki, po wcześniejszych wywodach filozoficznych.

co do Twojego pytania: masz rację, nigdy nie wpuściłbym żadnego olejku do mojego ula. Nie ma takiej możliwości. czasy kiedy to rozważałem mam już za sobą.
Długofalowo to dla mnie zła droga. 2, 3 czy nawet 5 rodzin, które umrą w tym ulu pozwoli na wykształcenie ekosystemu dla szóstej, która będzie mieć dzięki temu większe szanse. Tak działają współzależności ekologiczne pomiędzy mikroorganizmami - tak można powstrzymać niczym nie skrępowaną ekspansję patogenów. Wiem, że Ty tak nie myślisz, ale ja tak.
to tak jakbyś kosił łąkę 2 razy w roku i dziwił się, że nie wraca na to miejsce las. nie ma prawa wrócić w takiej sytuacji. a w moim ulu ma wrócić ten właśnie "las".

dzięki za ten głos. Nie zniechęcaj się do obecności na tym forum. Ale nie oczekuj ode mnie, że się będę z Tobą zgadzał haha Oczko Oczko

ps. a merytorycznie (może więc nie na temat w tym wątku): podejście z jednokrotnym leczeniem w roku jest dla mnie pierwszym krokiem do PN. ale nie jednorazowe leczenie powiązane z tym, że cały rok wycinasz trutnie, posypujesz cukrem pudrem, wiosną usuwasz cały czerw, a leczenie przeprowadzasz po 3 tygodniach izolowania matki w izolatorze... taka forma "leczenia raz w roku" powoduje dokładnie tyle samo szkody z punktu widzenia przystosowania pszczół jak dymienie przez pół sezonu. Różnica jest w ilości chemii. biologicznej i ewolucyjnej różnicy nie ma.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#51
MrDrone, zauważ, że nigdzie nie napisałem, że Ty, czy Borówka nie zaglądacie do uli itd. Napisałem to jako moje zdanie o "totalnym" pszczelarstwie naturalnym. Taki klasyczny powrót do barci. Czytam Twoje posty, więc mam pogląd na to jak wygląda Twoje pszczelarstwo. Ciągle mam jednak wrażenie - wiem, że nie cierpisz tego określenia - ale za krótko masz pszczoły. Nie, żebym Ci czegoś odejmował, ale po prostu rok do roku jest tak nierówny, że ciężko mówić o jakimkolwiek doświadczeniu po 3, czy jak ja 5 latach. Uważam, że co roku robię coś inaczej, ale nie wiem jaki byłby efekt np. rok wcześniej, czy później. Po prostu zakładam, że na dany moment taki, a nie inny ruch jest optymalny. Ty pewnie uznałbyś, że brak ruchu byłby lepszy Język
Nie krytykuję. Staram się zebrać tylko to, co sam mogę zjeść. Czasem napiszę jak ja coś robię, nie jestem pasożytem i mam zamiar swoimi nielicznymi doświadczeniami się dzielić. Jak mi coś wyjdzie fajnego, to się pochwalę.
Napiszę tylko tyle, że jak powiedziałem w moim kole, że jest takie stowarzyszenie jak Wasze i nie chcecie leczyć, to pierwsze pytanie było, gdzie jest najbliższy taki pszczelarz. Zaraz by mu pokazali jak lekarstwa wyglądają, bo to zagłada dla wszystkich, taki trzymacz. Sorry, piszę jak było.
Nie leczyć trzeba umieć i cicho siedzieć, robić swoje i jak będzie sukces to ogłosić to wszem i wobec. Ty MrDrone na razie straciłeś to, co 3 lata hodowałeś. Doświadczenie, więc Twoje nie jest trzyletnie a jedynie roczne powtórzone 3 razy. Jak będziesz miał kilka rodzin, które Ci przezimują. Od nich odchowasz co najmniej 50% więcej i wszystkie przeżyją min 2 sezony to jesteś wielki. Serio. Na ten moment wiem, że kupujesz odkłady, czy matki, mimo że upierasz się, żeby hodować tylko swój materiał. Krytykujesz matki spoza naszego rejonu jako nieprzystosowane, a sam zachwalasz pszczoły z Norwegii, czy Rosji. Uważam, że nie tędy droga. Widzę w Tobie wielką chęć edukacji, ale puki co zamiast na uniwersytecie możesz głosić kazania w kościele. Tak ja to widzę, bo nie masz wyników swoich badań, czy doświadczeń. Bliżej Ci do znachora niż naukowca. Tak, wiem, że stoją za Tobą autorytety. Chwała im za to, że są, ale niestety są daleko. W USA nie ma pszczelarzy tak jak u nas - kilku w jednej wiosce. Ich jest kilku na hrabstwo, kilkuset na stan. Pszczół mniej, bo i pożytki mają inne. Jak jeden się uprze to nie przeleczy pszczół, rok, drugi, trzeci i w końcu będzie miał sukces. Ale ciekawe jakby mu pod nos zajechała ciężarówka z 2 tys uli od jakiegoś HODOWCY. Z wściekłą warrozą dałyby sobie te jego pszczoły radę? Nie umniejszam ich zasług, czy jak u Lusby poświęceń, ale nie jestem przekonany, że mają pszczoły odporne na warrozę. Mają pszczoły, które poradziły sobie z jej ilością. Nie mają reinwazji w takim stopniu jak w Polsce, czy ogólnie Europie Środkowej. Mógłbym tak pisać dalej i więcej, ale nie chcę być źle odebrany. Ustawiam się w centrum. MrDrone i Borówka to prawica a Polbart lewica Uśmiech Jakby to nie brzmiało, bo wszyscy deklarujemy chęć pszczelarstwa naturalnego. Nawet bez chemii Uśmiech
Cytuj ten post
#52
Cytat:"Myślę, że Borówka ma podobnie. więc nie wiem czemu teraz Ty insynuujesz jakoby PN na tym właśnie polegało Uśmiech ale przyzwyczaiłem się Uśmiech"


Też za często zaglądam Jeszcze niestety. Własnie dwie godziny temu patrzyłem czy żyją świecąc latarką przez wylotek. hehe Oczko

Cytat:"Chwała im za to, że są, ale niestety są daleko. W USA nie ma pszczelarzy tak jak u nas - kilku w jednej wiosce"

Mylisz się. Są i w Europie. Ostatnio nawet specjalnie pod takie dyskusje napisałem bio Phila Chandlera.
http://wolnepszczoly.github.io/Pszczelarstwo-Naturalne/Phil-Chandler/

A jest jeszcze David Heaf w Anglii, w Czechach i wiele innych osób. Salomon Parker ma kilka podcastów a Europejczykami na Treatment Free Beekeeping Podcast
http://tfb.podbean.com/

Rzecz jasna nie jestem szalony i nie twierdzę, ze to nie jest nisza. Ale ona występuje i nie leczy. Takie są fakty.
Cytuj ten post
#53
Odbiegamy od tematu. Proponuję aby szef admin wydzielił wątek pt: "Ile lat trzeba mieć pszczoły aby zacząć próbować hodować pszczoły bez leczenia podobnie jak: Charles Martin Simon, Michael Bush, Phil Chandler."
Cytuj ten post
#54
I będziemy się licytować? Kto więcej, ten lepszy? Niech to będą chociaż 2-3 lata, ale z sukcesem, a nie 2-3 porażek. Jak mi coś nie wychodzi to nie namawiam, by inni ryzykowali. Jak mi wyjdzie raz to nie uznaję tego za sukces. Wyjdzie 2-3 razy to już jakiś wzór postępowania mam.
Nie odbiegamy od tematu. Pomagajmy, nie odrzucajmy, nie przerzucajmy Uśmiech
Cytuj ten post
#55
MN,
widzę, że nie możesz pojąć jednego. Że ja mówię o tym jak próbować dostosować pszczelarstwo do potrzeb pszczół, a Ty cały czas chcesz mieć doświadczenie pszczelarskie, żeby je należycie prowadzić - zgodnie ze swoją wizją.
Ja chciałbym się uczyć reagować na to co robią pszczoły - Ty chciałbyś "wymusić" na pszczołach to czego chcesz Ty.
I owszem - doświadczenie trzeba mieć i tu i tu, ale zupełnie inne. Mnie warunki bieżące nie interesują, bo ja nie zamierzam tak prowadzić pasieki, żeby z falii słabych pożytków jednak coś ugrać. Chcę tak prowadzić pszczoły, żeby jak najmniej im przeszkadzać, a brać całkowity nadmiar. Wiem, nie umiem tego jeszcze. Ale wiedza Polbarta, Franciszka, Marberta, CarIvana czy wielu innych "wielkich tego pszczelarskiego świata" mnie tam nie prowadzi. Nie da się dojść tam gdzie ja chcę słuchając tych ludzi - bo ich metody prowadzą w przeciwną stronę. Powtórzę analogię: nie da się zalesić terenu kosząc co roku łąkę...
Patrzymy od innej strony. A że doświadczenia im więcej tym lepiej tego nikt nie neguje. tylko cel i metody są inne - i ja się nie chce uczyć tych metod, które nie prowadzą mnie do właściwego celu.

Akurat pszczół z Rosji i Norwegii nie wychwalam. Nie wiem gdzie widzisz niespójność w szukaniu pszczół, które mają wstępnie wypracowaną odporność na warrozę? Przecież nie chcę ich tu sprowadzać co rok. chcę żeby te geny się tu pojawiły i chcę je ulokalniać i rozmnażać.
2/3 mojej pasieki to półdzika i pokrzyżowana AMM (i jej potomkinie), 1/3 to potomkinie pszczół, które dały wstępny obraz odporności na pasożyta.
Od czegoś trzeba zacząć...
pasiekę straciłem raz - a nie 3 razy z rzędu. to tak gwoli ścisłości.

z tymi pszczelarzami w stanach to bajki. Owszem mają inne pszczelarstwo, ale to nie wynika z innego napszczelenia. Ci którzy nie leczą mają te same problemy co tutaj w Europie - z napszczeleniem, z pożytkami, z sąsiadami leczącymi czy nieleczącymi.... nie wiem skąd te bajki że tam sytuacja jest diametralnie inna. Jest inna - tak samo jak w każdym powiecie, województwie czy kraju już tu w Europie.
Różnica jest w tym, że oni spróbowali Uśmiech i nawet jak ponosili porażki to próbowali dalej. to jedyna różnica Uśmiech
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#56
(30.11.2015, 15:50)MN napisał(a): I będziemy się licytować? Kto więcej, ten lepszy? Niech to będą chociaż 2-3 lata, ale z sukcesem, a nie 2-3 porażek. Jak mi coś nie wychodzi to nie namawiam, by inni ryzykowali. Jak mi wyjdzie raz to nie uznaję tego za sukces. Wyjdzie 2-3 razy to już jakiś wzór postępowania mam.
Nie odbiegamy od tematu. Pomagajmy, nie odrzucajmy, nie przerzucajmy Uśmiech

podaj mi choć jeden przykład kogoś kto z sukcesem wyleczył warrozę. będę wdzięczny Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#57
(30.11.2015, 15:50)MN napisał(a): I będziemy się licytować? Kto więcej, ten lepszy? Niech to będą chociaż 2-3 lata, ale z sukcesem,

Mają po 6-8 lat z sukcesem.

Cytat:"Z wściekłą warrozą dałyby sobie te jego pszczoły radę? Nie umniejszam ich zasług, czy jak u Lusby poświęceń, ale nie jestem przekonany, że mają pszczoły odporne na warrozę.

Taki jest właśnie cel Pszczelarstwa bez leczenia. Koegzystencja na zasadzie synoeki lub pareki.
Dążenie do 100% przeżywalności rodzin pszczelich i 100% wybiciu zwalczeniu warrozy to niezdrowa utopia.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Synoekia
https://pl.wikipedia.org/wiki/Parekia


Anglik mówi o koegzystencji. Nie leczy od uli Warre od 2007. Ma więc nieleczone rodziny i rójki z nich od 8 lat! Proszę postaraj się zrozumieć czym jest ekologia i naturalna odporność.





Tworzę nowy wątek. Mam nadzieję, że admin tam przeniesie później początek dyskusji.
Cytuj ten post
#58
Ja jeszcze nawiąże do całości tematu...
Mi nie przeszkadza, że ktoś nawet leczy pszczoły bo wiem, że tak został nauczony i tak prowadzi ule aby mieć z tego zysk bo czasami inaczej pewnie nie może. Dla mnie tylko dziwne jest zmasowane leczenie czym się da i jak się tylko da...
Doskonale także rozumie postępowanie Bartka czy Kuby czy również i własne obchodzie się z pszczołami. Nie mam z tym żadnego problemu. Czasami warto wiele rzeczy sprawdzić samemu aby mieć jakiekolwiek pojęcie o czym się dyskutuje...
Gdyby sprawa była prostsza pewnie nie trzeba by było dyskutować o wszystkim na forum.
Cytuj ten post
#59
MN, bo Ty po prostu.... za długo trzymasz pszczoły... Oczko haha

Rok temu, kiedy padały moje ostatnie rodziny Łukasz mnie pytał w mailu czy nie kusiło mnie,żeby interweniować, czy nie uważałem tego za słuszne itp itd. Dziś pisze to: http://llapka.blogspot.com/2015/11/o-potrzebie-umierania-rodzin-pszczelich.html...

pół roku temu Szymon przekonywał mnie, że robię głupoty. Dziś sam nie leczy (kto wie czy nie robi głupot?haha Oczko ) i tylko przekonuje mnie żebym nie straszył pszczelarzy z zewnątrz i nie pisał takich strasznych rzeczy Oczko

Miej otwarty umysł, a wkrótce do nas dołączysz... Oczko
a fakt, że ja może piszę za dużo... cóż "guilty as charged" Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#60
(30.11.2015, 15:55)MrDrone napisał(a): ...Powtórzę analogię: nie da się zalesić terenu kosząc co roku łąkę...

Tak po prawdzie to da się, co więcej po posadzeniu lasu przez kilka lat trzeba kosić między sadzonkami, żeby ich nie zagłuszyła roślinność łąkowa. Oczywiście można też poczekać na sukcesję wtórną, ale to już wtedy nie podchodzi pod zalesianie tylko właśnie pod sukcesję Uśmiech
Cytuj ten post