Pszczelarze TF w Europie
Jestem ciekaw jak on to wiruje i jakie oni mają tam pożytki?
Cytuj ten post
(06.11.2017, 21:08)bonluk napisał(a): Jestem ciekaw jak on to wiruje i jakie oni mają tam pożytki?


Na jednym z tych filmów to wiele tego miodu nie wyjmował.... po kilka centymetrów od góry. Może ze 3-4 plastry zasklepione w ponad połowie...
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
Na innym filmie pokazał miodarkę 3-plastrową, do której wkładał te wielkie ramki.

Co do uzysków miodu, to na razie nie mam za wielu danych, na dobrą sprawę tylko jego deklaracje, czy to słowne, czy to w postaci filmu. Z tego, co mówi, on czasem bierze miód we wrześniu i drugi raz w listopadzie, kiedy poszyją do końca. Na TYM filmie wyjął w listopadzie chyba 11 ramek, na oko średnio 2,5kg. Głośno twierdził, że cały miód poszyty, czyli po zasklepie oceniałem. Ale wiemy, że jak komu zależy, to zrobi odpowiedni filmik.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
Wygląda na to, że znalazł się Norweg Terje Reinertsen który ma najdłużej ze wszystkich pszczoły bez leczenia. Podobno nie leczy od 1997 roku… chodź pojawia się info, że w 1993 roku znalazł w swoiich ulach warroze i później leczył 2 lata kwasem mrówkowym co spowodowało duże straty. Później całkowicie zaprzestał leczenia czyli wychodziłoby 1995/96. Podobno 200 rodzin, komórka 4,9 mm. Przez pierwsze lata doświadczał dużych strat. Obecnie jego straty nie są większe niż 5% po zimie. Oczywiście wybierał do hodowli to co przetrwało ale jeszcze zwracał uwagę na to jak pszczoły radzą sobie z mrówkami. Juhani Lunden ma z nim kontakt. Jest praca naukowa na temat jego pszczół. Ogólnie info znalazłem na forum beesource. Tam jest ogólna radość bo okazuje się że za Juhanim:
Facet w przeciągu 20 lat na terenie bez izolacji z unasiennianiem z wolnego lotu, przy zwykłym namnażaniu tych co przeżywały bez celowych testów uzyskał pszczoły bez leczenia które zachowały cechy komercyjne a ich straty po zimie to 5% i wszystko zostało udowodnione naukowo.

Praca naukowa:  https://peerj.com/articles/3956/
Źródło: http://www.beesource.com/forums/showthread.php?341099-Treatment-Free-Beekeeping-in-Norway-scientifically-studied/page4
Cytuj ten post
Ciekawe, ze się teraz znalazł. Ciekawe ile jest takich mniej lub bardziej pokrywanych nieleczących.

Najdłużej jednak na razie jest ten dziadek Francuz od małych kłódek:
Paul Chapelle (Francja) nie leczy co najmniej od 1990 roku

Keffus pierwsze eksperymenty z testem bonda: 1993/1994
Jeszcze jest Ron Hoskins (Wlk. Brytania) nie leczy od 1995 który metodą sztucznego unasienniania wyhodował higieniczną pszczółkę Varroaodporną. Jest o nim filmik na YT.


Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
Jeszcze dopiszę z pracy naukowej, że sukces rodzin które przeżyły wcale nie bierze się z ich umiejętności które się bada czyli VSH czy grooming. Z testów porównawczych wyszło im, że zarówno rodziny kontrolne jak i te rodziny które przeżywają bez leczenia mają podobne wyniki. Różniło je tylko ilość warrozy w rodzinie. Otóż ilość warrozy w rodzinach które przeżywały była znacząco mniejsza. Daje to podstawy do stwierdzenia, że pszczoły maja jeszcze jakieś inne mechanizmy do tego aby móc utrzymywać ilość V. na odpowiednim poziomie. Z badań wynika też, że zmniejszenie sukcesu reprodukcyjnego V. o 30% wystarcza aby rodzina pszczela przeżywała.

I na koniec cały cytat po Angielsku bo moje tłumaczenie byłoby kalekie:
Cytat:This Norwegian honey bee population, taken together with previously reported independent cases (Locke, 2016) clearly show that European honey bee subspecies can indeed develop traits to overcome extreme V. destructor infestations by means of natural selection. It is therefore high time we take advantage of these cases and gain a better understanding of natural host adaptations (Fries & Bommarco, 2007) for a practical application in apiculture and honey bee conservation worldwide.
Cytuj ten post
(16.11.2017, 16:38)Borówka napisał(a): Paul Chapelle (Francja) nie leczy co najmniej od 1990 roku

A myślałem, że Chapelle nigdy nie leczył...
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
(16.11.2017, 16:38)Borówka napisał(a): Ciekawe, ze się teraz znalazł. Ciekawe ile jest takich mniej lub bardziej pokrywanych nieleczących.

Najdłużej jednak na razie jest ten dziadek Francuz od małych kłódek:
Paul Chapelle (Francja) nie leczy co najmniej od 1990 roku

Keffus pierwsze eksperymenty z testem bonda: 1993/1994
Jeszcze jest Ron Hoskins (Wlk. Brytania) nie leczy od 1995 który metodą sztucznego unasienniania wyhodował higieniczną pszczółkę Varroaodporną. Jest o nim filmik na YT.

Wiesz Kuba tu chodzi o to, że chłop zrobił to w sumie z podejściem komercyjnym... czyli pasieka nastawiona produkcyjnie i w dodatku jest to jako tako udowodnione naukowo...
Cytuj ten post
(16.11.2017, 16:55)flamenco108 napisał(a):
(16.11.2017, 16:38)Borówka napisał(a): Paul Chapelle (Francja) nie leczy co najmniej od 1990 roku

A myślałem, że Chapelle nigdy nie leczył...

Tak ale z filmu dokładnie nie wynikało od kiedy ma pszczoły dlatego jest co najmniej. Widocznie w filmie pojawiła się taka data 1990.

Chodzi oczywiście o długość nieleczenia po pojawieniu się Warrozy.
Np. UK jest tutaj na poszkodowanej Oczko niesprawiedliwej pozycji bo tam V. dotarła później. Może gdyby dotarła wcześniej to David Heaf i inni nieleczyli by wcześniej. hehe
Na wyspie Man gdzie mają czystą AMM nigdy nie leczono bo nie dotarła tam V. więc trzeba by wszystkich pszczelarzy z tej wyspy dać do listy. gdyby nie było takiego kryterium.
http://www.iombeekeepers.com/information/
https://www.youtube.com/watch?v=jRebDnqj-wc


(16.11.2017, 16:55)bonluk napisał(a):
(16.11.2017, 16:38)Borówka napisał(a): Ciekawe, ze się teraz znalazł. Ciekawe ile jest takich mniej lub bardziej pokrywanych nieleczących.

Najdłużej jednak na razie jest ten dziadek Francuz od małych kłódek:
Paul Chapelle (Francja) nie leczy co najmniej od 1990 roku

Keffus pierwsze eksperymenty z testem bonda: 1993/1994
Jeszcze jest Ron Hoskins (Wlk. Brytania) nie leczy od 1995 który metodą sztucznego unasienniania wyhodował higieniczną pszczółkę Varroaodporną. Jest o nim filmik na YT.

Wiesz Kuba tu chodzi o to, że chłop zrobił to w sumie z podejściem komercyjnym... czyli pasieka nastawiona produkcyjnie i w dodatku jest to jako tako udowodnione naukowo...

Jasne, że tak. Tak tylko pisze dla porządku. Właściwie to Keffus i Hoskins też komercyjnie (Hoskins też sprzedaje matki)
Też dla obydwu są prace naukowe. Hoskins to w jakimś ośrodku badawczym chyba pracuje.
Psy jednak szczekają a karawana jedzie dalej. Oczko Pewnie i tak "windowsowi" pszczelarze powiedzą, że w Polsce się nie da bo Puławy nie mają takich badań a oni przecież muszą się słuchać patentodawcy. Oczko
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
(16.11.2017, 16:52)bonluk napisał(a): ..... że pszczoły maja jeszcze jakieś inne mechanizmy do tego aby móc utrzymywać ilość V. na odpowiednim poziomie. Z badań wynika też, że zmniejszenie sukcesu reprodukcyjnego V. o 30% wystarcza aby rodzina pszczela przeżywała......
[/quote]

Czyli:
- zaniechać zabiegów przyspieszających rozwój wiosenny
- pozwolić pszczołom na mniej intensywny rozwój w okresach bezpożytkowych (nie przekarmiać)
- nie doprowadzać do b. dużej siły na zimę (gdzieś czytałem że średniej wielkości rodziny lepiej zimują)
- dopilnować by szybko zakończyły czerwienie jesienią
Najlepiej szukać pszczół, które tak właśnie potrafią przejść przez sezon...
No może jeszcze jakieś ziółka w sezonie co by troszeczkę dręcza podręczyć Uśmiech

I MAMY SUKCES !?

Czy poprawnie rozumuje???
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
Szczerze wątpię aby to wystarczyło...
Nieuniknione są duże straty w pierwszych latach a reszta to 4 kroki Busha w różnych przerobkach pod siebie.
Cytuj ten post
(16.11.2017, 21:41)bonluk napisał(a): Szczerze wątpię aby to wystarczyło...
Nieuniknione są duże straty w pierwszych latach a reszta to 4 kroki Busha w różnych przerobkach pod siebie.

OK.
Ale można (i trzeba) dać pszczołom trochę "luzu"...
Jak koś zaczyna tak jak ja to myślę ze w pierwszych 2-3 sezonach trzeba się skupić na dojściu do przynajmniej 50-60 rodzin na 5-6 pasieczyskach oddalonych jedno od drugiego o minimum 3-4 km. Potem będzie z czego uzupełniać straty...
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
(16.11.2017, 22:07)Adam1969 napisał(a): OK.
Ale można (i trzeba) dać pszczołom trochę "luzu"...
Jak koś zaczyna tak jak ja to myślę ze w pierwszych 2-3 sezonach trzeba się skupić na dojściu do przynajmniej 50-60 rodzin na 5-6 pasieczyskach oddalonych jedno od drugiego o minimum 3-4 km. Potem będzie z czego uzupełniać straty...

Jak dasz pszczołom "luzu" to różnie się to może potoczyć, szczególnie zaczynając i mając tylko kilka rodzin. Mogą luźno przeżyć, albo luźno ci wszystkie poumierają Oczko Do tego dojście do 50-60 rodzin, dopiero zaczynając jest... ciekawym wyzwaniem. Sam próbuję, w efekcie po tym sezonie zimuję 2 rodziny Duży uśmiech A miało być 10... to tyle jeśli chodzi o zaczynanie z mojego doświadczenia.
Cytuj ten post
Zapomniałem

[Obrazek: full_550dac5f3da69.JPG]

Leoš Dvorský (Czechy). Nie leczy część uli od 2006 roku. Aktualnie zdecydowaną większość nie leczy.
http://dvorsky.leos.sweb.cz/
http://www.galerie-ne.cz/profily/detail/id/142/leos-dvorsky-nejtezsi-je-zbavit-se-toho-stareho-mysleni


Z tego co mi odpowiedział leczy tylko niektóre ule kwasami jak widzi, że nie dają rady. Aktualnie wychodzi to coś jak 1 na 50 uli.
Jego matki i pnie ojcowskie pochodzą jednak tylko z najdłużej nieleczonych rodzin (aktualnie 9-10 lat, trzecie pokolenie matki).
Monitoruje stan rodziny aby wybierać te najlepsze i odrzuca te słabe aby minimalizować horyzontalną migrację Varroa po okolicy.
Varroa nie jest, według niego, głównym problemem u niego a Nosemy i wirusy.
Test na przeżywalność jest testem definitywnym.

Pszczelarz komercyjny. Sprzedaje też warroatolerancyjne matki. Robi wykłady.

Tak mi odpowiedział kiedyś.
http://forum.sanceprovcely.cz/tema-Alternativni-vceli-stat?pid=12301#pid12301

Czy uznajemy go TF, wrzucamy na listę?

Ja jestem za. W końcu teraz ma większość uli które nigdy nie leczy.
A na liście jest: Bernhard Heuvel (Niemcy) nie leczy od 2003, który ma tylko kilka uli Warre nieleczonych niekomercyjnych a wszystkie produkcyjne leczy kwasami.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
To co piszesz Adam1 969 to fajnie wygląda,ale tylko w teorii.
Dojście do 50-60 rodzin wcale nie jest takie łatwe.
Ja zaczynałem nie leczenie na 25 rodzinach i już powinienem mieć za rok 50...tylko że to za rok 50 jakoś od trzech lat powtarzam i zimuję 30 w tym roku,a raczej 15 bo te drugie 15 na 5 ramkach i dopiero w przyszłym sezonie będę mógł powiedzieć że to rodziny.
Nie uważam się za jakiegoś niezdarnego pszczelarza, są po prostu czynniki na które nie ma się wpływu

W tym sezonie miałem 6 pożytków ale na trzech padało a dwoma pszczoły nie były zainteresowane tzn czerwoną koniczyną i bobikiem to też jest minus lokalnej nie rasowej pszczoły że ma krótszy język i z roślin nie lokalnych jak i niektórych lokalnyc nie nosi. 

Byłem też na nawłoci w tym roku z 12 rodzin 10 poszło do zimowli na tej nawłoci a dwie padły z głodu.
I tu zaznaczę że te dwie nie były jakieś inne od reszty ,mam zmixowane pszczoły już od dawna i z tych moich kundelków próbuję wycisnąć coś odpornego na waroa, plus inne czynniki.
Tu na forum koledzy dzielą rodzinę na 3-4 ale taki odkładzik będzie rodziną dopiero w pszyszłym sezonie i jeszcze musi przeżyć te dwa trzy lata żeby można było określić jak się taka rodzina ma do tej selekcji na waroa i inne.
Takie pełne duże rodziny można obserwować jak zachowują się wiosną ,jak na pożytku, jak przy braku pożytku oraz względem siebie i jesienią , wtedy dopiero można jakos ocenić czy to już ta lokalna pszczoła bo odpowiednio reaguje do zmian srodowiska w którym powinna czuć się naturalnie.

Wiec raczej nie 2-3 sezony tylko 6-12.
Nikogo nie zniechęcam jak najbardziej gra warta świeczki. 
Czym dłużej to robię tym bardziej wydaje mi sie że jest to realne żeby takie nie leczone pszczoły sobie żyły i miały się dobre.
Cytuj ten post
kosz85 ;Jacuch - Z tym luzem to źle mnie zrozumieliście Uśmiech (albo niejasno napisałem).
Teraz niestety jestem w pracy Uśmiech ale wieczorem napisze o jaki luz mi chodzi...
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
To co idzie do zimy jest mało ważne...
To co przetrwa do wiosny i w maju będzie szło w rozwój można nazwać jak się chcę. Kiedyś opracowałem wzór możliwego namnozenia rodzin w sezonie i dalej twierdzę że jest całkiem dobrze zrobiony i odpowiada rzeczywistości... więc Adamie jeżeli wiosną przeżyje Ci 8 rodzin to 4 będą w stanie ładnie się rozwijać a kolejne 4 będą się kisić ... finalnie według mnie będziesz w stanie doprowadzić do zimy około 20-24 rodziny
Cytuj ten post
(17.11.2017, 13:28)bonluk napisał(a): Kiedyś opracowałem wzór możliwego namnozenia rodzin w sezonie i dalej twierdzę że jest całkiem dobrze zrobiony i odpowiada rzeczywistości... 

Mógłbś coś wiecej o tym wzorze napisać?
Albo podlinkować .
Cytuj ten post
Panowie;
Przez danie luzu rozumiem nie przeszkadzanie pszczołom w rozwoju według uwarunkowań środowiska. Nie przyspieszanie rozwoju przez zacieśnianie gniazda, podawanie wody do ula, pierzgi. itd itp
Przez te pierwsze dwa, trzy, czy cztery lata chcę się skupić na zbudowaniu pasieki w jak największym stopniu przystosowanej do otoczenia i w odpowiedniej wielkości...o sprzęcie już nie wspominając Uśmiech
Nie wykluczam natomiast stosowania ziół do jakiegoś ograniczenia presji ze strony dręcza. Może nawet tymolu czy innych zabiegów mechanicznych. Myślę że w tym okresie najważniejsze jest dla mnie utrzymanie moich pszczół w odpowiedniej liczebności i jako takiej kondycji. Muszę się tego pszczelarstwa nauczyć, a bez pszczół to się nie da Uśmiech
Można oczywiście od razu pójść na maxa i założyć duże straty. Zaczynać co roku od nowa. Od nowych pszczół - ale myślę że to jest gorsza droga... bo czy te nowe pszczoły będą lepiej przystosowane? Wydaje mi się że nie.

Bonluk - Masz racje. Z 8 rodzin nie zrobi się więcej niż 20, ale zakładam też pozyskiwanie materiału z zewnątrz.
Wydaje mi się że 50 rodzin (na kilku pasieczyskach) to niezbędne minimum w naszych polskich warunkach aby próbować sensownie gospodarować TF. A jak będzie to zobaczymy oczywiście... Uśmiech 

Nie chcę tylko "trzymać" pszczół dla samej przyjemności patrzenia na nie (choć również). Chcę im trochę podkradać tego co znoszą do ula. I nie myślę o miodzie (bo to najmniej wartościowy ich wytwór) lecz o pyłku i propolisie.
Chcę by to co im podbiorę było naprawdę zdrowe, a nie przyprawione TakTikiem Uśmiech

I tak dalej... sie rozpisałem Uśmiech

Uważnie czytam wszystko co na tym forum i staram się wyciągać wnioski. Dzięki za wszystkie informacje które tu publikujecie...
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
(17.11.2017, 14:14)Jacuch napisał(a):
(17.11.2017, 13:28)bonluk napisał(a): Kiedyś opracowałem wzór możliwego namnozenia rodzin w sezonie i dalej twierdzę że jest całkiem dobrze zrobiony i odpowiada rzeczywistości... 

Mógłbś coś wiecej o tym wzorze napisać?
Albo podlinkować .

Tu o tym pisałem http://llapka.blogspot.com/2016/08/podsumowanie-sezonu-tf.html
Cytuj ten post