Pszczelarze TF w Europie
Michale. Sławku.

Zajrzyjcie na listę z pierwszego posta. Film znalazł się na forum dawno temu.
http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?tid=461&pid=34345#pid34345
Warunki na Ziemi od początku życia nie są optymalne dla życia (Warónki na ziemi od poczontkó rzycia niesom optymalne dla rzycia).
Cytuj ten post
Dorian Pritchard
http://www.dave-cushman.net/bee/dorian_writings.html
w magazynie BIM najnowszym numerze 51 w arytkule "Just look what happens if you don’t treat against varroa!"
https://bibba.com/bim-51-summer-2018/
Opisuje, że ostatni raz leczył swoje native i near-native AMM w 2002 roku.

O zachowaniu natywnych dla wysp brytyjskich pszczół (AMM)
https://www.youtube.com/watch?v=jPL1CKE52cY
Cytuj ten post
(17.12.2018, 08:37)kosz85 napisał(a): O zachowaniu natywnych dla wysp brytyjskich pszczół (AMM)
https://www.youtube.com/watch?v=jPL1CKE52cY

To takie jeszcze są? A brat Adam pisał, że jakoś tak w latach 60-tych znalazał ostatnią kolonię natywnej brytyjskiej pszczoły, która przeniesiona do jego pasieki padła szybko na świdraczka... 


----
To jest link do strasznych rzeczy
Cytuj ten post
(17.12.2018, 10:19)michal79 napisał(a): To takie jeszcze są? A brat Adam pisał, że jakoś tak w latach 60-tych znalazał ostatnią kolonię natywnej brytyjskiej pszczoły, która przeniesiona do jego pasieki padła szybko na świdraczka... 

Cała organizacja BIBBA, to właśnie przywracanie AMM. Nie we wszystko co ktoś pisał, należy wierzyć, nawet jeśli to brat Adam. Może szukał jedynie w obrębie hrabstwa gdzie mieszkał, nie wiem, ale to nie prawda, że AMM nie przetrwała. Zachowały się czyste lub prawie czyste AMM, i to nie jeden ekotyp, a kilka. Czyste zachowały się na wyspach, w górach w Szkocji i Irlandii. Ale we wszystkich zimniejszych regionach Wielkiej Brytanii mają sporo jak oni to nazywają "native or near-native bees", które to właśnie BIBBA promuje jako pszczołę lokalną i przywraca poprzez oddolne programy hodowli. Zwykli pszczelarze zaczynając od pszczół zawierających 40% genów AMM, przywrócili je do stanu 60-90% genów AMM. Pszczoły złagodniały, zaczęły wykazywać cechy pszczół rodzimych, jak jednolity ciemno brązowy kolor, składowanie pyłku wokół czerwiu (również od dołu), lepszą zimotrwałość itd. Dodatkowo tamtejsi pszczelarze twierdzą, między innymi Dorian Pritchard, że ich rodziny AMM radzą sobie z warrozą bez żadnych ingerencji. Co ciekawe we wspomnianym artykule przytacza między innymi artykuł naukowy Wilde o groomingu naszej pszczoły Augustowskiej Uśmiech
Polecam materiały z BIBBA, są w większości po bazie z przesłaniem stowarzyszenia. Pszczoły lokalne, rodzime, dostosowane do klimatu, na tyle odporne, że nie potrzebują leczenia. Szkoda, że nasze AMM są tak zaniedbywane.
Cytuj ten post
(17.12.2018, 10:19)michal79 napisał(a):
(17.12.2018, 08:37)kosz85 napisał(a): O zachowaniu natywnych dla wysp brytyjskich pszczół (AMM)
https://www.youtube.com/watch?v=jPL1CKE52cY

To takie jeszcze są? A brat Adam pisał, że jakoś tak w latach 60-tych znalazał ostatnią kolonię natywnej brytyjskiej pszczoły, która przeniesiona do jego pasieki padła szybko na świdraczka... 

Wilie Robson: 2000 pni na natywnej AMM w południowej Szkocji.
Warunki na Ziemi od początku życia nie są optymalne dla życia (Warónki na ziemi od poczontkó rzycia niesom optymalne dla rzycia).
Cytuj ten post
A Brother Adam tak:

-----
I was also aware of the good qualities of the native British bee, and its usefulness
and potential value in cross-breeding, and I tried to get hold of it again if
it still existed. About 1942 Mr. J. Tinsley, then in charge of the beekeeping
section of the West of Scotland Agricultural College, Auchincruive, thought he
had discovered a few colonies on an island off the west coast of Scotland, but
further tests showed that this was not so. In the summer of 1945 I secured some
queens from a secluded place in the extreme west of Ireland, which were claimed
to be pure natives. This strain proved to be like the old native British bee in its
susceptibility to acarine; we raised a batch of queens but, although they were
mated with drones of our own strain, the first-cross as well as the original stock
succumbed to acarine.
-------------
http://www.pedigreeapis.org/biblio/artcl/BAacarine68en.pdf
----------

Możliwe, że pod tym samym zbitkiem słów (old native British Bee - po polsku pewnie Wrzosówka) on rozumie jakiś inny podgatunek pszczoły...


----
To jest link do strasznych rzeczy
Cytuj ten post
Nie wiem jak Brat Adam, ale Brytyjczycy przez native black bee rozumieją apis mellifera mellifera. Możesz poczytać więcej na stronach Dave Cushman'a http://www.dave-cushman.net

http://www.dave-cushman.net/bee/honeybeefamily.pdf Tu jest wzmianka o tym, że Brat Adam nie był nieomylny, strona 7.
"It is not true as many authors have stated (including Brother Adam) that the native bee was completely wiped out. Many colonies survived, especially further north of the country - although Willie Hamilton, in The Art of Beekeeping, states that ‘even in some of the Highlands of Scotland..."
Cytuj ten post
To nawet dobrze, bo wyginięcie całej brytyjskiej AMM trochę nie zgadzało się z teorią, że zazwyczaj jednak coś przeżywa, by wydać potomstwo Oczko


----
To jest link do strasznych rzeczy
Cytuj ten post
(16.12.2018, 22:21)michal79 napisał(a): Sławku...
Chris Pakham to reporter, który pojechał zrobić wywiad z tym pszczelarzem.
Pszczelarz to Ron Hoskins, o którym pisaliśmy m.in. w wątku "upadki rodzin nieleczonych - wieść gminna a praktyka".
Film opublikowano 3 lata temu. Ja go znalazłem w okolicach wiosny. Na tym forum znalazł się dość niedawno (chyba że jeszcze gdzieś przemknął między 2015 a 2018).
Coraz bardziej ciekawi mnie ta fundacja, fajne rzeczy robią, może tu zaglądnęli? Oczko

Faktycznie przekręciłemJęzyk
Cytuj ten post
(01.12.2015, 18:03)Borówka napisał(a):
(01.12.2015, 17:43)MrDrone napisał(a): Kim są Ci ludzie o których piszecie? hahaha Oczko

dodałbym do tego nas!!! Oczko) tylko sukcesów na razie brak Oczko

No właśnie. A tu chodzi o ludzi którzy z sukcesem nie leczą kilka lat. Aby było czarno na białym, że się da.

Myślę, że pora dodać do listy:
Łukasz Łapka (Polska) nie leczy od 2015
Bartłomiej Maleta (Polska) nie leczy od 2015

Co do Bartka, to jak napisał na blogu sam niewie na ile określić długość nieleczenia jego pszczół. Ale z tego co napisał to w 2014 stosował cukier puder, od 2015 nie stosował już żadnego leczenia.
Z drugiej jednak strony uważam, że można by ująć tu datę  od kiedy pasieka stała się samowystarczalna czyli daje się utrzymać bez dukupowania rodzin (uznając taką samowystarczalność za sukces który jest wymagany do umieszczenia na liście).
Cytuj ten post
Ja nie leczyłem od 2014. Oczko


Łukasz co Ty na to? Dopisać Cię?
Warunki na Ziemi od początku życia nie są optymalne dla życia (Warónki na ziemi od poczontkó rzycia niesom optymalne dla rzycia).
Cytuj ten post
W takich kryteriach, to ja nie leczę od zawsze Oczko Przynajmniej tą większą część pasiek prowadzonych TF. Skoro nie liczy się przeżywalność rodzin, to myślę, że można wpisać wiele osób Język Jak dla mnie do wpisania nadaje się jedynie Łukasz.
Cytuj ten post
(15.02.2019, 10:04)Borówka napisał(a): Ja nie leczę od 2014. Oczko


Łukasz co Ty na to? Dopisać Cię?

Co ciebie to nie byłem pewien czy na dzien dzisiejszy masz rodziny nieleczone. Pisałeś kiedyś że bedziesz jednak jakoś tam leczył. Jeśli jednak masz rodziny nieleczone to też trzeba cię dopisać. 


Podałem osoby o których wiem, jeśli jest ktoś jeszcze kto nie laczy przynajmniej te 3-4 lata z sukcesem, to uważam że też warto ich dopisać.
Cytuj ten post
(15.02.2019, 10:23)Janek napisał(a): Podałem osoby o których wiem, jeśli jest ktoś jeszcze kto nie laczy przynajmniej te 3-4 lata z sukcesem, to uważam że też warto ich dopisać.

No właśnie 3-4 lata z sukcesem, Bartkowi padała w między czasie cała pasieka, podobnie jak mi. Nie pamiętam jak było u Kuby. Trzeba zdefiniować co to jest sukces, bo śmiertelność na poziomie 90% to raczej nie jest sukces tylko zwykły łut szczęścia, że coś przeżyło Oczko U Łukasza, powoli sądzę, że można mówić o sukcesie.
Nie wiem czy J.Merc nie nadawałby się na tą listę, może Lutz? Ale to znowu pytanie czy jak ktoś zrzuca na węzę rodziny, to jest to jeszcze TF, czy nie? Czy taka osoba może korzystać z czyichś matek (primorska przykładowo), itd.
Cytuj ten post
(15.02.2019, 10:23)Janek napisał(a): Co ciebie to nie byłem pewien czy na dzien dzisiejszy masz rodziny nieleczone. Pisałeś kiedyś że bedziesz jednak jakoś tam leczył. 
Proszę tutaj stan przed zimowlą: http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?tid=742&pid=52775#pid52775

Cytat:Jeśli jednak masz rodziny nieleczone to też trzeba cię dopisać.

To był żart Janku. Według mnie mam na razie same porażki pszczelarskie na tym polu, do czego się przyznaję.
Warunki na Ziemi od początku życia nie są optymalne dla życia (Warónki na ziemi od poczontkó rzycia niesom optymalne dla rzycia).
Cytuj ten post
(15.02.2019, 10:04)Borówka napisał(a): Ja nie leczyłem od 2014. Oczko


Łukasz co Ty na to? Dopisać Cię?

Uważam że za wcześnie... taki okres 10 letni fajnie by było złapać aby można było konkretnie stwierdzić samowtstarczalnosc TF
Cytuj ten post
(15.02.2019, 11:03)bonluk napisał(a): Uważam że za wcześnie... 

Ok. Tak przypuszczałem, że się tak wypowiesz, ale wolałem dopytać.
Warunki na Ziemi od początku życia nie są optymalne dla życia (Warónki na ziemi od poczontkó rzycia niesom optymalne dla rzycia).
Cytuj ten post
Sukces jak dla mnie to:

"pasieka stała się samowystarczalna czyli daje się utrzymać bez dukupowania rodzin (uznając taką samowystarczalność za sukces który jest wymagany do umieszczenia na liście)."
Nie wchodził bym tu już w sprawy miodu, dochodowości itp. Bo nie oto przecież w tym momencie chodzi.


Co do Bartka to sam niewiem czy się nadaje w tym momencie na listę, dlatego dodałem o tej samowystarczalności, której Bartek jednak nie zachował.


Łukasza jednak według mnie powinniśmy dodać. Nie leczy, rozbudowuje pasiekę, ma miód, sprzedaje nawet matki. Jak dla mnie to sukces. 
Uważam że bezcelowe było by wprowadzanie jakichś sztywnych kryteriów sukcesu, np % przeżywalności.


MOD:
Zmoderowano formatowanie posta w html. Proszę nie umieszczać całych odpowiedzi, aż tak wielkimi czcionkami (rozmiar 6-7), jeśli nie jest to dobrze uzasadnione. To razi w oczy, zajmuje niepotrzebnie za dużo miejsca na ekranie i może być odebrane jako krzyk czy jakieś bulwersowanie się z punktu widzenia netykiety (choć tak pewnie wcale nie było). Jeżeli kogoś cytujemy to wypada napisać kogo, a najlepiej skorzystać z narzędzia do cytowania z linkiem do tego cytatu.
Cytuj ten post
(15.02.2019, 11:03)bonluk napisał(a):
(15.02.2019, 10:04)Borówka napisał(a): Ja nie leczyłem od 2014. Oczko


Łukasz co Ty na to? Dopisać Cię?

Uważam że za wcześnie... taki okres 10 letni fajnie by było złapać aby można było konkretnie stwierdzić samowtstarczalnosc TF

Dałem tą propozycję wzorując się tym że w 2015 byli dodawani nieleczący od 2009, 2010. Jeśli natomiast Łukasz ma inne zdanie, to jego zdanie trzeba tu brać pod uwagę.

Przepraszam za wielkość czcionki w poprzednim poście. Skopiowałem tekst a po wklejeniu czcionka sama się zmieniła czego nie zauważyłem bo pisze z telefonu. Było to więc niezamieżone. Gdybym użył opcji cytuj zapewne nie pojawiłby się problem z czciaką.
Cytuj ten post
(15.02.2019, 11:11)Janek napisał(a): "pasieka stała się samowystarczalna czyli daje się utrzymać bez dukupowania rodzin (uznając taką samowystarczalność za sukces który jest wymagany do umieszczenia na liście)."
Nie wchodził bym tu już w sprawy miodu, dochodowości itp. Bo nie oto przecież w tym momencie chodzi.

Nawet jeśli w tym momencie nie dla niektórych, to nie znaczy, że w ogóle nie, jako właśnie jedna z miar sukcesu. Gdy tworzyłem tę listę, miałem na względzie pszczelarstwo i pszczelarzy treatment free (bez podawania leków zwalczających pasożyty, patogen to jest de facto mikrobiologiczny pasożyt), którzy odnieśli sukces. Pszczelarstwo to jest gospodarka, którą się prowadzi dla jakiś tych gospodarczych produktów. Oczywiście mniej lub bardziej, ale jednak to ją odróżnia np. od hodowania (to raczej za duże słowo) mrówek w formikarium. Owszem może istnieć coś takiego jak trzymanie pszczół dla samego trzymania (sam to robię aktualnie z dwoma ulami) i innymi pszczołami jak murarki, nożycówki i porobnice. Można to nazwać ogrodnictwem pszczelim, neobartnictwem przyrodnicznym, sztuczną dziuplą, czy pszczelarstwem total hands-off i nie zabierać nic, choć słowo pszczelarstwo będzie tu trochę na wyrost. Aby nie być gołosłownym podam przykład. Jeżeli zacny projekt Bartnicy Sudetów się powiedziecie (bo to jest taki właśnie czysto przyrodniczy projekt a nie pszczelarstwo), to koordynator tego projektu nie znajdzie, się w moim przekonaniu, i tak na tej liście. Na razie na tej liście są pszczelarze, którzy na miarę swoich potrzeb i możliwości osiągnęli też jakiś sukces produkcyjny, nawet jeśli na bardzo małą skalę. Mamy tutaj komercyjnego hodowcę przemysłowego Keffusa, któremu moim zdaniem, bardzo daleko do tego czym się określa Pszczelarstwo Naturalne oraz Davida Heafa, który jest małoskalowym pszczelarzem, bliskim tego co się określa PN. Wszystkich ich łączy tylko to, że nie używają leków do zwalczania pasożytów, z sukcesem już kilka lat minimum. Gdyby ją rozszerzyć na tych co na razie próbują to zaraz lista rozciągnęła by się na co najmniej kilka stron. Ale nie oto mi chodziło, jak ją tworzyłem, przy pomocy kolegów. Takie jest moje stanowisko. Czy są sprzeciwy?
Warunki na Ziemi od początku życia nie są optymalne dla życia (Warónki na ziemi od poczontkó rzycia niesom optymalne dla rzycia).
Cytuj ten post
(18.02.2019, 00:15)Borówka napisał(a): Gdyby ją rozszerzyć na tych co na razie próbują to zaraz lista rozciągnęła by się na co najmniej kilka stron. Ale nie oto mi chodziło, jak ją tworzyłem, przy pomocy kolegów. Takie jest moje stanowisko. Czy są sprzeciwy?

Ok zrozumiałe, poprostu chodzi o sukces który będzie mógł zostać uznany przez komercyjną część środowiska, żeby pokazać że jednak "da się". Przepraszam za zamieszanie.
Cytuj ten post
(18.02.2019, 11:43)Janek napisał(a): Ok zrozumiałe, poprostu chodzi o sukces który będzie mógł zostać uznany przez komercyjną część środowiska, żeby pokazać że jednak "da się". Przepraszam za zamieszanie.

Można i krócej. Według mnie chodzi o sukces pszczelarski w pszczelarstwie TF.
Warunki na Ziemi od początku życia nie są optymalne dla życia (Warónki na ziemi od poczontkó rzycia niesom optymalne dla rzycia).
Cytuj ten post
Wg relacji Juhaniego Lundena bardzo wielu pszczelarzy w Norwegii nie leczy swoich pszczół (przynajmniej przeciwko Varroa destructor).

Terie Reinertsen zaprzestał leczenia pod koniec lat 90-tych XXw. po kilku latach zmagania się z warrozą i aktualnie ma straty takie same lub mniejsze jak krajowa średnia, tj. ok. 10%. Z szybkiego przeglądu netu wynika, że jest lokalnym autorytetem, gdyż wygłasza odczyty, jak również sprzedaje swoje matki pszczele w kraju i za granicą. Ma ok. 200 pni, a jego pasieki otoczone są pasiekami ok. 150 innych pszczelarzy z ok. 1500 pni, z czego większość nieleczonych.

Jak donosi Lunden, Terje wysłał swoje matki do wielu uczonych w Europie i niektórym udało się powtórzyć jego sukces, a innym nie. Terje twierdzi, że nie wszyscy naukowcy są dobrymi pszczelarzami.

Znalazłem też kilka filmików z Terjem na youtube: https://www.youtube.com/channel/UCNbYgUUcCovxJoridXWefvw

Przegryźć się przez te dane nie tak łatwo, bo wszystko po norwesku... Z szybkiego rozumienia relacji Lundena wynika, że pasieki Terjego znajdują się gdzieś w południowej Norwegii (tj. na południe od Bergen), zatem nie przekraczają na północ równoleżnikowo położenia pasiek Lundena.

Jeżeli ktoś chce więcej się dowiedzieć, a nie czyta po angliczańsku, to dajcie znać. Kto czyta, ten sobie doczyta - link na samym początku wpisu.
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
Fajne. Stare styropiany dają radę tylko daszki blaszane sobie do nich dorobił chyba.
Niektóre filmiki są tłumaczone na angielski.
Warunki na Ziemi od początku życia nie są optymalne dla życia (Warónki na ziemi od poczontkó rzycia niesom optymalne dla rzycia).
Cytuj ten post
A język oczywiście super. Cwaniak
Cytuj ten post
Miałem 10 matek od Juhaniego , wydałem na nie trochę kasy. To coś nie nadaje się do trzymania w ulach. Zły
Podobnie jak farmazony Erika O, i jego badziewie zwane elgon. A tego badziewia miałem sporo.

Po tych doświadczeniach nie czytam już nic co obaj bajarze piszą. Anioł

Szkoda czasu i atłasu. Wywracanie oczami
Cytuj ten post
(11.07.2019, 12:43)marbert napisał(a): Po tych doświadczeniach nie czytam już nic co obaj bajarze piszą. Anioł 
Szkoda czasu i atłasu. Wywracanie oczami
Terjego możesz sam sprawdzić. Zamieściłem linki. A jak wpiszesz do gugla jego imię i nazwisko, to wyskoczy więcej, tyle, że po norwesku (działa translator gugla).
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post