Ile lat trzeba mieć pszczoły aby zacząć przygodę z TF
#1
Zapraszam do dyskusji
Cytuj ten post
#2
(30.11.2015, 16:06)Borówka napisał(a): Zapraszam do dyskusji

Ja bym tu zadał inne pytanie.
Jakie trzeba mieć pszczoły i ile rodzin pszczelich aby zacząć przygodę z TF...
Cytuj ten post
#3
(30.11.2015, 16:21)bonluk napisał(a):
(30.11.2015, 16:06)Borówka napisał(a): Zapraszam do dyskusji

Ja bym tu zadał inne pytanie.
Jakie trzeba mieć pszczoły i ile rodzin pszczelich aby zacząć przygodę z TF...

Większość zwykle mówi o czasie bycia pszczelarzem jako miarodajnym czynniku. Ale Twój temat też dobry może więc utwórzmy drugi lub temu dodajmy rozwinięcie w tytule/.
Cytuj ten post
#4
Jeśli chodzi o czas to ja bym osobiści w pierwszym roku nie próbował... Bałbym się strat, własnych błędów itd.
Szkoda by mi było pewnie zainwestowanej kasy, czasu itd.

Dlatego już to pisałem warto początkiem pobawić się z pszczołami bardziej standardowo ze stopniowym przejściem na naturalne metody...

Dalej się zastanawiam czy nie za wcześnie wystartowałem z TF i nie chodzi mi tu o czas posiadania pszczół a o ilość rodzin które w to weszły... Chciałem dociągnąć do 100 rodzinek i pójść krok dalej. Jednak zdecydowałem się przy mniejszej ilości w tym roku.
Zobaczymy czy decyzja była dobra wiosną i w trakcie sezonu. Jeśli przeżyje mi około 30% to jestem w stanie odbudować stan pasieki do wersji jaka szła do zimowli... Oczywiście wtedy trzeba zapomnieć o miodzie itd. ale ważniejsze będzie odbudowanie jak największej liczby rodzin które przezywają...
Bardzo też liczę na rodzinki z projektu smartbees...
Cytuj ten post
#5
ja nie mam najmniejszych wątpliwości że:
1. im więcej ma się rodzinek tym lepiej. i 2 będzie lepiej niż 1, 10 lepiej niż 9, a 1000 lepiej niż 100.
2. im więcej doświadczenia tym lepiej - możemy to liczyć w latach, w ilości obsługiwanych uli czy w "pszczołogodzinach"
3. 1 i 2 z przejściem na gospodarkę "bez leczenia" ma może sporo wspólnego, ale na pewno nie są warunkami bezwzględnymi. Na Beesource jest sporo pszczelarzy którzy twierdzą, że mają 3, 5 czy 20 uli.
4. wyrabiać doświadczenie można niezależnie od tego czy się leczy czy się nie leczy.

Problem jest czy chcemy bezwzględnie być samowystarczalni i czy przy okazji zależy nam na zbiorach miodu na sprzedaż (bo dla siebie na tzw. "oblizanie" to i na 2 ulach będzie). W Polsce problemem jest to, że nie ma łatwodostępnych (choć źle nie ma, co widać po dorobku stowarzyszenia) pszczół, które dają większe szanse niż standardowe. W USA i coraz powszechniej na świecie jest tak, że po prostu jak pszczoły się osypią (np. nasze "oba" ule) to kupią te pszczoły u jakiegoś pszczelarza selekcjonującego VSH czy typowego "organicznika". U nas takich osób nie ma (mam nadzieję: na razie). Więc utrata pasieki składającej się z 5 uli to często utrata "wyrobionego przez lata dorobku" pszczelarskiego... Mam nadzieję, że się to zmieni. O dziwo te małe pasieki w USA (z tego co pisali na Beesource) trwają często latami jako samowystarczalne. z 5 uli padnie 4, 1 przeżyje, rozmnażają go itp. Oczywiście jest różnie. Ale wszystko tak naprawdę zależy od podejścia.

Chcąc być na 99% samowystarczalnym jest tak jak pisze Łukasz - trzeba mieć co najmniej kilkadziesiąt rodzinek na starcie i fajnie mieć doświadczenie. Ale coraz więcej osób w Polsce nie leczy. Łącznie tych nieleczonych rodzinek mamy na pewno ponad 100 (mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie 150 - 200) - jest z czego wybierać, jest w razie czego skąd te pszczoły zdobyć. Ktoś kto zaczyna, ma 2 ule i 0 doświadczenia, a nie chce leczyć może już dziś liczyć na pomoc. 2 lata temu nie mógł. i to jest sukces!
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#6
To prawda, że sukcesem jest możliwość wspomagania się pszczołami czy nawet matkami pszczelimi...
Myślę, że z roku na rok będzie więcej rodzin TF przybywać...
Cytuj ten post
#7
Przestałem leczyć przy 22 rodzinach i z dużej części z dość "przypadkową" pszczołom.
Przyznaję, że to wynik mojej niecierpliwości, bo powinienem poczekać do przyszłego roku powiększyć pasiekę razy 4 z trochę "lepszymi" matkami. Teraz może być bardzo różnie Uśmiech
Cytuj ten post
#8
To zaczyna wyglądać jak spotkanie AA Oczko Ja jeszcze nie zacząłem leczyć wiec nie wiem do jakiej grupy pasuję.
Cytuj ten post
#9
(30.11.2015, 19:50)emzarek napisał(a): To zaczyna wyglądać jak spotkanie AA Oczko Ja jeszcze nie zacząłem leczyć wiec nie wiem do jakiej grupy pasuję.

Marcin, Ty bezwzględnie musisz zacząć leczyć, żeby wiedzieć co ewentualnie krytykujesz czy czego unikasz... po prostu tak nie można... tak normalnie "po ludzku" nie można... Oczko

Szymon będzie dobrze. Najwyżej żona Cię zabije Oczko Stowarzyszenie wystawi delegację na Twój pogrzeb Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#10
Mogę im podać polopirynę jak będą mieć gorączkę Oczko
Cytuj ten post
#11
(30.11.2015, 19:56)emzarek napisał(a): Mogę im podać polopirynę jak będą mieć gorączkę Oczko

Byle nie ibuprom, bo on jest toksyczny dla psów, a więc na pewno też dla pszczół hahahahaha Oczko Oczko Oczko

poza tym jak się okazuje ta gorączka doskonale zwalcza warrozę... więc bądź tu mądry Oczko Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#12
Co to za nowy skrót TF ?
Wydaje mi się że można mieć i 5 rodzin w tym rzecz, że trzeba mieć pszczoły "dziewice" , nie leczone . Wzięte od jakiegoś dziadka, który nie leczył a pszczoły robiły co chciały - roiły się 5 razy w roku, żyły w starym spróchniałym ulu, nie odkażanym. W Polsce tylko takie widzę możliwości skoro nie ma gdzie dostać pszczół varroa tolerancyjnych. Gdyby moja świadomość była większa jeszcze parę lat temu miał bym teraz pewnie sporo takich okazów dziewiczych. Niestety co roku jest trudniej zdobyć takie pszczoły. Roje już nie latają tak jak kiedyś , zrobiła się cisza . Zapewne wpłynęło na to kilka czynników. Wprowadzanie nierojliwych bucfastów, chemizacja rolnictwa itp.
Cytuj ten post
#13
(30.11.2015, 20:36)slawekmalec1992 napisał(a): Co to za nowy skrót TF ?

Treatment Free - bez leczenia, wolne od leczenia, nieleczone
Cytuj ten post
#14
Jak to dobrze, że jest Was kilku, i czasami w niektórych kwestiach, różnicie się dość istotnie w swoich stanowiskach. Jest możliwość, "przyklejenia się" do akurat tego a nie innego stanowiska.  Uśmiech  Do Bartka się "przyklejam". Uśmiech

(30.11.2015, 17:32)bonluk napisał(a): Jeśli chodzi o czas to ja bym osobiści w pierwszym roku nie próbował... Bałbym się strat, własnych błędów itd...

Och Łukaszu, "łamiesz serce" tym, którzy mając niewiele, stracili wszystko, a chcieli by przyjąć radykalne stanowisko, zaczynając od zera. Uśmiech Nie widzę się w Twoim rozwiązaniu, bo mając radykalne podejści, miałbym inwestować w sprzęt, pszczoły, czas, by za jakieś mniej więcej 5 lat zaprzestać leczenia ? Nie widzę tego !
Choć patrząć z Twojego punktu widzenia, zapewne masz racje i chesz dobrze dla innych.

To stowrzyszenie no i sam kierunek PN, to wg. mnie "siedmiomilowy krok" w polskim pszczelarstwie.
I choć wielu bardzo sceptycznie do tego kierunku podchodzi, wielu naśmiewa się, czy wręcz śle przykre wyzwiska pod adresem niektórych, to wierzę w to, że po wielu trudach, przyjdzie upragniony sukces.

Z drugiej strony, ciekawe czy ludzie nauki, śledzą Wasza prace. Uśmiech Mam powody domniemać, że tak.

Co do tematu, ja uważam, że to co zawiera to forum, plus to co zawiera blog Bartka i Łukasza, łacznie z wizjami Jakuba, Szymona i innych, bo każdy coś wnosi, (no może prawie każdy - siebie nie liczę), daje podstawę, by zacząć, choćby "od zaraz" i ilość rodzinek nie ma aż tak wielkiego znaczenia, jeśli się jest hobbystą, nie liczy na zyski, licząc się ze 100%-wymi stratami. Oczywiście, inaczej to wygląda w "wyższej lidze" do której wielu z was należy. Jak najbardziej start ze 100 rodzinami wielce wskazany.

Ogólnie, i więcej rodzin i większe doswiadczenie, tym lepiej.

Ja w przyszłym roku zamierzam skończyć sezon z conajmniej 10 rodzinami, choć może się okazać, że zaczne sezon z dwoma przybłędami, które, jak Bóg da, przeżyją, bo mają szanse. Uśmiech Co do wiedzy i doświadczenie - mizerne mam, ale są fajni ludzie, fajna idea, fajne stowarzyszenie i fajne forum, a to już coś ! Uśmiech
Będzie dobrze - wierzę w to. Uśmiech
Cytuj ten post
#15
Każdy sam musi ustalić ten radykalny krok... Kiedy i jak chce zacząć. Ja patrzę dość realnie chodź i tak niektórzy powiedzą, że jestem magikiem czy coś mi się w głowie pomieszało.. haha... Kto mnie zna ten wie, że myślę dość realnie w temacie PN... czy się uda to się zobaczy. Nie mamy nic a nic do stracenia a przynajmniej ja nic nie muszę ani nikomu udowadniać ani przed nikim się tłumaczyć...
Cytuj ten post
#16
Dorzucę do ognia. Nie ilość lat, czy uli ma znaczenie, ale również to z czym zaczynamy. Jeżeli co roku będą to tylko odkłady to nie ma sensu. Nie spotkałem się z hodowlą, która wybiera dobrych reproduktorów spośród dzieci. Uważam, że należy dojść do jakiegoś stanu pasieki - nie wiem jakiego, ale pewnie spośród 20-30 rodzin będzie można wytypować takie, które nie poddają się porażeniu i mają np. najmniejsze osypy warrozy jesienią. Następnego roku w czerwcu zrobić po jednym odkładzie. Rozwinąć i zobaczyć jaki efekt. I tym sposobem bawić się w selekcję. Jak kupię 10 odkładów, z nich zrobię w lipcu kolejne 10 to jak taka "rodzina" bez leczenia ma przeżyć? W naturze to nie występuje.
Ile lat trzeba, więc mieć pszczoły, by podjąć się większych wyzwań. Pewnie... wszystko można od razu. Ale po co? Przecież jak się jest magistrem to się wszystko wie i potrafi, tylko profesor miewa wątpliwości. Dobre poznanie zwyczajów rodziny pszczelej to podstawa, a przecież inaczej zachowują się pszczoły, gdy wiosna przyjdzie w lutym a inaczej, gdy w maju. Lato upalne i suche, czy zimne i mokre? Jesień we wrześniu, czy w listopadzie? Zima z przymrozkiem, czy kwartał w śniegu po pachy i mrozem po 20/30 stopni? Pszczelarz musi wiedzieć jak zareagują pszczoły na takie sytuacje, żeby później nie było zdziwienia, że warroza coś tam. Niekoniecznie. Pogoda i same pszczoły też muszą wiedzieć jak żyć, a młoda rodzinka temu często nie podoła.

Dodam, że ten rok też był niezwykły. W znacznej mierze pomoże on takim zapaleńcom jak Kuba, czy Szymon, gdyż termika w ulach wielokrotnie była zachwiana. U mnie np. wygryzały się żółte pszczoły w największe upały. Pidek pisał, że może to dotyczyć matek, ale widocznie i pszczół - nie nie były to mieszanki buckfasta, gdyż jak tylko się ochłodziło sytuacja z kolorem wróciła do normy. Wysokie temperatury nie sprzyjały rozwojowi warrozy, co było najbardziej widoczne w ulach jednościennych podczas badania osypów.
Cytuj ten post
#17
Bardzo dobrze. wiedza nie boli. 20 lat pszczelarzysz i wiesz to wszystko. umiesz ustawić gniazdo na każdą temperaturę i każdą wilgotność.
Podjąłeś też decyzję, że nie ingerujesz w przypadku porażenia warrozą.
Jak się ta cała wiedza ma się do tego co zrobisz z warrozą?

Każdy gram wiedzy i doświadczenia jest niezmiernie cenny. Nikt tego nie neguje. chodzi tylko o to, żeby znaleźć powiązanie. Oczywiście, że pszczelarz niedoświadczony wielokrotnie popełni błąd i doprowadzi z własnej winy do osłabienia, a nawet śmierci rodziny. Ale jak to się ma do decyzji: leczyć czy nie leczyć? bo nie rozumiem....?

wiosna przyszła w lutym... i co? inaczej się wtedy "nie leczy" niż jak wiosna przyjdzie w kwietniu?
w upalne lato inaczej się "nie leczy" niż w lato mokre?
fakt, pszczoły będą się zachowywać inaczej. trzeba to poznać, żeby im nie szkodzić, ale jak to się ma do tego, że poznajesz to lecząc lub nie lecząc? co ma nieleczenie do znajomości reakcji pszczoły na suche warunki? nie łapię powiązań...
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#18
MrDrone, potrafisz teraz ocenić we wczesnym stadium kiedy rodzina jest w punkcie krytycznym i już jej nie odratujesz? Rozumiem założenia TF, ale może warto iść za ostatnimi rozważaniami Krzyżaka i jednak dać takiej rodzinie szansę, przeleczyć, wymienić matkę - de facto stworzyć nową rodzinę, która mogłaby się od wiosny wykazać?
Do tego potrzeba doświadczenia dłuższego niż roczne, czy pięcioletnie.
Cytuj ten post
#19
Oczywiście że nie potrafię tego ocenić! pisałem to wielokrotnie. I nigdy nie będę umiał ocenić. i z całym szacunkiem nikt tego nie umie ocenić. Czy umiesz ocenić kiedy umrze ktoś chory? bo ja nie, chyba że już jest za późno i widzisz agonię...

Przyznałem Krzyżakowi rację, że byłby to genialny sposób gdybym umiał ocenić... Ale nie umiem.
Zapytaj Krzyżaka czy bonluka czy potrafią to jednoznacznie to ocenić.

Jestem głęboko przekonany, że Ty też nie umiesz. (chyba, że jesteś magistrem to umiesz - jak już będziesz profesorem to stracisz tą umiejętność Oczko )

dlatego, że nie umiem tego ocenić zdecydowałem się nie leczyć, a rozmnażać przeżywające rodziny.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#20
Umiem ocenić, że dalsza agonia nie ma sensu. W tym roku nie wywiozłem jednej rodziny na pożytek, bo widziałem, że coś jest nie tak. Ta rodzina musiała być leczona, wymieniona matka i na facelii wykazała się wzorowo. Inne rodziny, które były takie sobie dostały szansę na rzepaku i dały radę się wylizać. Widziałem jednak różnicę między nimi, a tą która została.
Pewnie nie zawsze uda się ocenić w 100% jak się sytuacja potoczy, ale wolę stracić i zostawić takie pszczoły niż zagrażać zdrowym.

Oczywiście możesz napisać, że być może tamta rodzina na rzepaku doszłaby do siły, ale ja mam wątpliwości. Po spaleniu tabletki na wkładce było czarno od roztocza. Odymiłem tę rodzinę 2 razy. Poddałem korpus z węzą, zakarmiłem. Miały teren tylko dla siebie, więc pyłku pod dostatkiem. Na rzepaku pewnie by naniosły miodu i się wypszczeliły.
Cytuj ten post
#21
(01.12.2015, 11:52)MN napisał(a): Umiem ocenić, że dalsza agonia nie ma sensu. W tym roku nie wywiozłem jednej rodziny na pożytek, bo widziałem, że coś jest nie tak. Ta rodzina musiała być leczona, wymieniona matka i na facelii wykazała się wzorowo. Inne rodziny, które były takie sobie dostały szansę na rzepaku i dały radę się wylizać. Widziałem jednak różnicę między nimi, a tą która została.
Pewnie nie zawsze uda się ocenić w 100% jak się sytuacja potoczy, ale wolę stracić i zostawić takie pszczoły niż zagrażać zdrowym.

Oczywiście możesz napisać, że być może tamta rodzina na rzepaku doszłaby do siły, ale ja mam wątpliwości. Po spaleniu tabletki na wkładce było czarno od roztocza. Odymiłem tę rodzinę 2 razy. Poddałem korpus z węzą, zakarmiłem. Miały teren tylko dla siebie, więc pyłku pod dostatkiem. Na rzepaku pewnie by naniosły miodu i się wypszczeliły.

prawdopodobnie by umarły. masz rację. 
nie zmieniłoby to mojej decyzji, żeby nie leczyć.
uważam, że podanie chemii do ula to błąd.
uważam, że wywożenie pszczół to błąd. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#22
I masz prawo Uśmiech
Cytuj ten post