To się nazywa rabunek...
#1
Salomon Parker nagrał u siebie jak wygląda zmasowany rabunek...


Cytuj ten post
#2
masakra
Cytuj ten post
#3
o kurde , ale na taką dużą rodzinę?
Cytuj ten post
#4
(04.12.2015, 10:19)Popszczelony napisał(a): o kurde , ale na taką dużą rodzinę?

Nie wiadomo jak duża była ta rodzina, może pszczół było na jeden korpus czy dwa korpusy.
Jak Ci się zleci pół pasieki a "wejść" do ula jest kilka to ciężko upilnować.
Po chwili macierzak zaczyna sam siebie rabować i leci z rabującymi do nowego ula. Polityka :)
Cytuj ten post
#5
(04.12.2015, 10:24)Krzyżak napisał(a): Po chwili macierzak zaczyna sam siebie rabować i leci z rabującymi do nowego ula. Polityka Uśmiech

a Ty podobno nie oglądasz telewizji... to skąd wiesz, że to polityka? Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#6
mnie niestety dzisiaj dotknął podobny - dwa słabsze ule oblepione rabującymi. Pozatykałam wylotki ale skubane od środka po minucie wypychają zatyczki. Jak wróciłam z miasta do domu to w ogrodzie taki huk jakby mi się rójka zleciała. Smutny zwabiłam część pszczół na susz, a później dałam go do rojnicy, ale nie wiem jak dużo rabusiów uda mi się "odłowić". Może dać im troche miodu bo mam zamiar te pszczoły w rojnicy 3 dni w lochu potrzymać i zasilić te ule, które przezyją.
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Cytuj ten post
#7
Ha, nie widziałem tego filmiku Uśmiech To wygląda jak fontanna pszczół Uśmiech

U mnie też rabunki, w jednym ulu na pasiece bliżej obcej pasieki kręcą się pszczoły z pomarańczową obrączką (moje są czarne), chyba w porę zwęziłem wylotek, bo trochę się pokotłowały i następnego dnia wyglądało na to, że jest spokój. Rodzinka zdechlak, są w trakcie wymiany matki.
Cytuj ten post
#8
rabunek
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Cytuj ten post
#9
Czytałem w pszczelarstwie z 1998 roku taki pomysł (ponoć bardzo skuteczny) aby posmarować kawałki zamoczyć kawałki materiału 30/30 cm w kreolinie i przypiąć na przedniej ścianie ula nad wylotkami. Ponoć rabunek ustaje w pół godzinie. Taki smród dla pszczół. Teraz o kreolinę ciężko. Może można by użyć jako substytut dziegciu brzozowego lub sosnowego.

Inną metodą, jeśli to własne pszczoły rabują, jaką usłyszałem kiedyś to popruszenie rabujących pszczół mąką aby zobaczyć do którego ula się zlatują. I coś zrobić z tym ulem: wywieźć albo zamknąć na jakiś czas.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#10
U mnie zrobił się kolosalny rabunek na ul z matką rep Primorską. W 2 dni straciły cały pokarm a wygryzające się robotnice przestały być karmione. Wylotek miały zwężony na 1 pszczołę od od tygodnia, bo pojedyncze pszczoły rabowały już wcześniej. Żadne zabiegi nie pomogły. Matkę podłożyłem do silnego pakietu i mam nadzieję, że jakoś da radę się do zimy odbudować.
Cytuj ten post
#11
(01.08.2017, 08:36)MN napisał(a): U mnie zrobił się kolosalny rabunek na ul z matką rep Primorską. W 2 dni straciły cały pokarm a wygryzające się robotnice przestały być karmione. Wylotek miały zwężony na 1 pszczołę od od tygodnia, bo pojedyncze pszczoły rabowały już wcześniej. Żadne zabiegi nie pomogły. Matkę podłożyłem do silnego pakietu i mam nadzieję, że jakoś da radę się do zimy odbudować.

Ale rozumiem, że zabiegu ze śmierdzącą kreoliną nie próbowałeś?
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#12
Do momentu przeczytania Twojego posta nie znałem słowa kreolina, więc nie, nie próbowałem Oczko
Cytuj ten post
#13
Żeby przeciwdziałać już zaistniałym rabunkom trzeba być na pasiece, a tak to po ptokach, mi zlikwidowały jedną rodzinę z Kampinoską :| Drugą rodzinkę (krainkę) ocaliłem wpychając gazetę w wylotek, ale zdążyły dorwać matkę, więc klęska straszna, na szczęście będę mieć w tym tygodniu matkę na podmianę.
Mikro rodziny muszą mieć mikro wylotki, a najlepiej jakby do tego te rodziny nie były mikro Oczko
Cytuj ten post
#14
W ubiegłym roku w sierpniu robiłem pakiety po ok 1.5 - 2kg. Większość ma się dobrze do dzisiaj. Dostawały matki NU! W tym roku słabo widzę podobne operacje, bo głód zarówno pyłkowy jak i miodowy jest dużo większy niż w poprzednich latach. Widać to po osach, od których opędzić się nie można.
Cytuj ten post
#15
(01.08.2017, 11:29)kosz85 napisał(a): Mikro rodziny muszą mieć mikro wylotki, a najlepiej jakby do tego te rodziny nie były mikro Oczko

Owszem ale nie były jeszcze pełnowartościowe według mojej klasyfikacji. Oczko
IMHO to może mieć znaczenie.

Ogólnie zgadzam się. Dla małych, sztucznych pseudorodzinek: kółko weselne z możliwością regulacji. IMO w takiej sytuacji nieobecności lepiej mikro-pseudo rodzinie zostawić za ciasny wylot i niech się pchają niż za duży. Jakieś inne zdania?

Takie kółko weselne mam dla wszystkich małych odkładów post rodzinek weselnych. A dwie trzymam na mniejszym zamknięciu i jakoś sobie radzą: najmniejszą mikrorodzinę z Łukaszową córką i niedawno stworzoną sztuczną rodzinę z dwóch ramek obsiadanych z czerwiem na wygryzieniu plus jedna z pokarmem dla matki UN Augustowskiej. .Jest ok. Działa. A mam plagę os.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#16
Ja miałem plagę os w zeszłym roku. Załatwiły mi wszystkie małe odkłady. W tym roku zawiesiem pułapki jak tylko zobaczyłem pierwszą osę przy odkładzie. Na razie jest spokój.
Cytuj ten post
#17
A ja bym chciał zaznaczyć że osy załatwiają rodziny na wykończeniu... to nie osy są głównym wykańczaczem, one tylko dobijają i sprzataja.
Cytuj ten post
#18
(01.08.2017, 13:48)bonluk napisał(a): A ja bym chciał zaznaczyć że osy załatwiają rodziny na wykończeniu... to nie osy są głównym wykańczaczem, one tylko dobijają i sprzataja.

Zgadza się. I pewnie podobnie inne pszczoły rabujące. Zauważyłem, że jak jest zdrowy zapach rodziny z czerwiącą matką to nawet nie chcą tak rabować małych rodzin. Przylatują i kręcą się nie wchodząc.

Jednak w moim aktualnym przypadku aby to nastąpiło, jeżeli już chcemy stosować tu selekcję naturalną, to trzeba chyba najpierw pozwolić tym małym sztucznie dzielonym często z obcych pszczół lub obcych matek do pszczół, stać się pełnowartościową rodziną i dopiero przeznaczyć ją na selekcję rabunkową i np. nie robić im malutkich wylotków.

Chyba, że ma się dużo rodzin to możne by zastosować accelerator bond test na rabunek z możliwością likwidacji rodziny przez przyrodę.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#19
(01.08.2017, 13:48)bonluk napisał(a): A ja bym chciał zaznaczyć że osy załatwiają rodziny na wykończeniu... to nie osy są głównym wykańczaczem, one tylko dobijają i sprzataja.
Z tego co widzę to nie tylko na wykończeniu (jako dobicie), ale też na rozpoczęciu. Analogia do atakowania przez drapieżniki osobników starych lub młodych. Takie małe odkładziki nie maja szans w walce z drapieżnikami. To nie są pełne rodziny. To jeszcze dzieci Oczko
Cytuj ten post
#20
(01.08.2017, 14:11)emzarek napisał(a):
(01.08.2017, 13:48)bonluk napisał(a): A ja bym chciał zaznaczyć że osy załatwiają rodziny na wykończeniu... to nie osy są głównym wykańczaczem, one tylko dobijają i sprzataja.
Z tego co widzę to nie tylko na wykończeniu (jako dobicie), ale też na rozpoczęciu. Analogia do atakowania przez drapieżniki osobników starych lub młodych. Takie małe odkładziki nie maja szans w walce z drapieżnikami. To nie są pełne rodziny. To jeszcze dzieci Oczko

Ale dzieci 1,5-4 kg rójka z matką UN to chyba mają niezłe szanse na przeżycie?
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#21
(01.08.2017, 14:14)Borówka napisał(a):
(01.08.2017, 14:11)emzarek napisał(a):
(01.08.2017, 13:48)bonluk napisał(a): A ja bym chciał zaznaczyć że osy załatwiają rodziny na wykończeniu... to nie osy są głównym wykańczaczem, one tylko dobijają i sprzataja.
Z tego co widzę to nie tylko na wykończeniu (jako dobicie), ale też na rozpoczęciu. Analogia do atakowania przez drapieżniki osobników starych lub młodych. Takie małe odkładziki nie maja szans w walce z drapieżnikami. To nie są pełne rodziny. To jeszcze dzieci Oczko

Ale dzieci 1,5-4 kg rójka z matką UN to chyba mają niezłe szanse na przeżycie?

Nie porównujmy rójki z matką UN z jedno czy dwuramkowym odkładem bezmatkiem...
Cytuj ten post
#22
(01.08.2017, 14:19)emzarek napisał(a):
(01.08.2017, 14:14)Borówka napisał(a):
(01.08.2017, 14:11)emzarek napisał(a):
(01.08.2017, 13:48)bonluk napisał(a): A ja bym chciał zaznaczyć że osy załatwiają rodziny na wykończeniu... to nie osy są głównym wykańczaczem, one tylko dobijają i sprzataja.
Z tego co widzę to nie tylko na wykończeniu (jako dobicie), ale też na rozpoczęciu. Analogia do atakowania przez drapieżniki osobników starych lub młodych. Takie małe odkładziki nie maja szans w walce z drapieżnikami. To nie są pełne rodziny. To jeszcze dzieci Oczko

Ale dzieci 1,5-4 kg rójka z matką UN to chyba mają niezłe szanse na przeżycie?

Nie porównujmy rójki z matką UN z jedno czy dwuramkowym odkładem bezmatkiem...

No właśnie chcę to rozróżnić zauważ. 

Jeżeli robimy sztuczne dziecko które nie może się samo bronić należycie to opiekujmy się nim dopóty nie dorośnie to możliwości rójki. Tak?
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#23
(01.08.2017, 14:23)Borówka napisał(a): No właśnie chcę to rozróżnić zauważ. 

Jeżeli robimy sztuczne dziecko które nie może się samo bronić należycie to opiekujmy się nim dopóty nie dorośnie to możliwości rójki. Tak?
Jeżeli o mnie chodzi to tak to widzę
Cytuj ten post
#24
Rabunki to naturalna selekcja, przetrwają najsilniejsi.
to też selekcja na działania pszczelarza, trzeba eliminować akcje powodujące rabunki i/lub pogodzić się z rabunkami. Ostatecznie w naturze nic się nie marnuje.
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#25
Przy tak intensywnym rabunku jak w pierwszym poście .można uratować rodzinę całkowicie zasłaniając ul np. Nakładając startą poszewkę od kołdry intensywnie to spryskując wodą z mietą.warto też spryskać ule sąsiadujące.
Raz postawiłem przed stojakiem z czterema ulami kawał białej blachy dachowej .
Samo pryskanie uli,styków korpusów i bezposrednio pszczół chyba je ogłupia i przy małym rabunku jest skuteczne.
Cytuj ten post