dzika populacja i jej znaczenie
#31
(28.12.2015, 14:11)bonluk napisał(a): No chyba każdy martwi się o stan ilościowy na wiosnę...

ja się nie martwię haha Oczko
no chyba że będzie 0, ale raczej tak źle nie będzie Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#32
Ee to chyba nie to bo ten złapany przeze mnie, mimo że potraktowany "normalnie" też ostatecznie zwiał.  Nie dałem ramki z czerwiem po przełożeniu i czmychnął.

p.s o te co mam aż tak bardzo się nie martwię ale chcę mieć sporo więcej.
Cytuj ten post
#33
(28.12.2015, 14:11)bonluk napisał(a): No chyba każdy martwi się o stan ilościowy na wiosnę...
W minimom sezonie prawie wszystkie rójki które złapałe i tak uciekły haha... pewnie wiedziały co je czeka, brak leczenie, czyta własna zabudowa, obszerne gniazdo itd. Przyzwyczajone do standardów pszczelarstwa wolały szukać miejsca gdzie indziej

Jeśli standard to matkę z rójki i tak czekała śmierć pewno. Oczko
Cytuj ten post
#34
Albo ja mam szczęście albo osadzam roje lepiej od Was, bo nigdy mi żaden rój nie uciekł Oczko
Cytuj ten post
#35
Ja po złapaniu umyśliłem sobie, że osadzę go w LN bo już ilości wlkp zwiększać nie chciałem, ale nie miałem ani suszu ani czerwiu otwartego i jak widać same przetrzymanie w chłodzie do wieczora, węza i podkarmienie nie było wystarczające. Doświadczenie bezcenne Uśmiech
Cytuj ten post
#36
Ja trzymam przeważnie rodziny w piwnicy od 24 do 48h. Osadzam na węzie. Nie daję czerwiu. Podkarmiaczka nad głowę i syrop. Może przez to, że długo je trzymam w piwnicy to rodzina jest już głodna i nie ma ochoty nigdzie się przemieszczać. Potem w ulu dostają syrop więc jest im tam dobrze. Przy zasiedlaniu zsypuje pszczoły ze skrzynki/worka/wiadra bezpośrednio do korpusu. Nie bawię się w pomosty i wprowadzanie pszczół do ula choć tak podobno jest najlepiej.
Cytuj ten post
#37
Pan Osiewalski załatwia to tak, że utyka ścinki kraty odgrodowej w wylotku i więzi matkę. Jak już złoży jaja to usuwa kratę. 
Cytuj ten post
#38
Miałem zamiar przytrzymać do rana ale poradzono mi strząsnąć przed ul już wieczorem i to przy braku czerwiu było za szybko - takie sobie wyciągnąłem wnioski Uśmiech
Cytuj ten post
#39
Z rójkami to nigdy nie wiadomo... Mi tam czasami uciekają ale to zawsze praktycznie z mojej winy bo mi się śpieszy i robię wszystko za szybko... Ciekaw jestem gdzie one wtedy pryskają...
Cytuj ten post
#40
Łukasz, rzecz jasna leci w las i tworzy dziką populację Oczko to jest wersja optymistyczna. Uśmiech

co do osadzenia - wg Charlesa Martina Simona może być to problem nowych uli. a ja się zgadzam, że to może być jeden z czynników. Myslę, że pszczoły czują, że nowy ul to nie jest dla nich najlepsze miejsce. Pszczoły Marcina zwiewały z nowych uli jak trzeba Oczko fakt, że i kubatura była nie największa, ale skoro same przyszły do malutkich skrzynek Szymona (i to ponoć aż 3!), to wg mnie kubatura sama w sobie nie jest kluczowym czynnikiem. No i ciekawe jak Szymon tłumaczy to, że pszczoły chcą siedzieć w takich małych ulach Oczko Może wiedziały, że choć kubatura jest niekoniecznie duża to że będą potem osadzone w LN 3/4? Pszczoły wiedzą że to najlepszy ul, a głupie nie są! Oczko Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#41
(28.12.2015, 20:40)MrDrone napisał(a): Pszczoły Marcina zwiewały z nowych uli jak trzeba undefined fakt, że i kubatura była nie największa

U mnie wybrały japońca na spontaniczne osiedlenie więc różnie jest.
Cytuj ten post
#42
Śmiej się śmiej. Skrzynka na 5 ramek LN więc trochę miejsca jest.
Moim zdaniem "na bez rybiu i rak ryba". Jak skrzynka jest w pobliżu pasieki wolą ją niż ryzyko lecenia gdzieś daleko i nie wiadomo co się trafi. Poza tym zapach "wosku" działa na pszczoły przyciągająco.
Cytuj ten post
#43
Pszczoły myślą inaczej niż my...
Najciekawsze jest to, że każdy pszczelarz wie jaki ul działa na pszczoły i wabi je... czyli stary przechodzony ul aktywny biologicznie ze starymi plastrami i zapachem rodziny pszczelej. Tylko, że po przyjściu roju pszczelarz zabiera stary i daje nowy piękny plastikowy ul czyściutki i sterylny
Cytuj ten post
#44
Ciekawy temat, jak już kiedyś wspominałem też nad tym myślę.
Będę ustawiał dookoła pasieki kłody i stare ule nierozbieralne, czyli skrzynki ze snozami na górze Uśmiech.
Nikt nie poruszył tu ważnej kwestii - w jakiej odległości od pasieki i w jakich odległościach od siebie je porozstawiać.
Moim zdaniem głownie zależeć to powinno od pożytku w okolicy. Tak dobrać odległości i ilość kłód, żeby nie głodowały.
Myślę też, że takie dzikie stanowiska powinny być na tyle daleko od pasieki, żeby nie korzystały z wspólnych pożytków, ewent. żeby teren lotów nieznacznie się pokrywał.
Rójka, szukając sobie nowego domu, osiedla się zwykle w znacznej odległości od pasieki właśnie dlatego, żeby skolonizować nowy teren i korzystać z innego pastwiska.

Konsultowałem tą kwestię z Piotrkiem Piłasiewiczem i jest podobnego zdania. Przy planowaniu i rozstawianiu dzikich stanowisk trzeba dobrze znać pożytki w okolicy i kierować się głównie tym.
Stare źródła nt. bartnictwa nie pomogą, bo różnie te barcie robili, raz gęściej, raz rzadziej, ale przede wszystkim lasy były wtedy zupełnie inne i 'płynęły nektarem', więc też do napszczelenia nikt zbytnio wagi nie przykładał.
Cytuj ten post
#45
Moim zdaniem nie ma sensu obliczać odległości, trzymać się rozstawu tych skrzynek itd. ponieważ raz, że nie będziemy mieli fizycznej możliwości tego wszystkiego tak gęsto wieszać i w tak dużych ilościach a dwa, że to pszczoły będą decydować gdzie "wlezą" do skrzynki...
Mogą być 3 skrzynki obok siebie co 100 m a pszczoły wybiorą pusty ul pod drzewem...
Nie widzę sensu rozmyślania nad odległościami, pożytkami itd... Ważniejsze będzie miejsce czyli drzewo na którym wisi skrzynka czyli skraje polan, doświetlenia, bliskość cieków wodnych itd...

a i jeszcze jedno nie prawdą według mnie jest, że rójka leci.... w siną dal te ileś tam km... Pewnie nie szukają daleko i obstawiam że 1km góra 2 km i coś znajdują... nie te pszczoły, nie te czasy
Cytuj ten post
#46
Hej, apropo dzikiej populacji, dostałem ciekawy dokument od Davida Heaf'a na temat dzikich pszczół (feral bees) w Polsce. Być może kogoś zainteresuje, niektóre dane bardzo ciekawe Uśmiech Np. to, że w większości były to A.m.m. Chociaż tu należy przyznać, że bliskość puszczy Augustowskiej z jej rezerwuarem na pewno miał na to wpływ.


Załączone pliki
.pdf   Oleska etal 2013 rural avenues for ferals.pdf (Rozmiar: 311,62 KB / Pobrań: 64)
Cytuj ten post
#47
Znam to... dość naciągane są tam niektóre wnioski... ale cóż i powinno być Oleksa A. Tego autora są jeszcze inne prace stwierdzające, że pszczoły w tamtym rejonie właśnie są dość zmieszańcowane
Cytuj ten post
#48
A masz te inne może? Uśmiech


---
Uwaga! Nie mam pszczół, moje opinie są jedynie wynikiem przemyśleń na temat przeczytanych książek i zagranicznych artykułów naukowych.
Cytuj ten post
#49
(04.02.2016, 18:26)kosz85 napisał(a): A masz te inne może? Uśmiech


---
Uwaga! Nie mam pszczół, moje opinie są jedynie wynikiem przemyśleń na temat przeczytanych książek i zagranicznych artykułów naukowych.

Mam daj maila bo na forum się nie mieści 
Cytuj ten post
#50
Kosz85 małpa o2.pl


---
Uwaga! Nie mam pszczół, moje opinie są jedynie wynikiem przemyśleń na temat przeczytanych książek i zagranicznych artykułów naukowych.
Cytuj ten post
#51
Marbert napisał zarzuty i chyba tłumione pretensje pod kątem naszych metod dochodzenia do TF na blogu Mr. Drona.
Napisał to niestety w sposób momentami niepoważny i nie całkiem merytoryczny ale to nie znaczy, że nie moglibyśmy rozważyć jego argumentu.

Otóż pisze, że u niego w okolicy w lasach bieszczadzkich każdemu pszczelarzowi ileś tam rójek co roku wylatuje w las. Podał liczbę, że zakłada, że co roku ok. 200 rójek idzie w las. Więc gdyby nasze metody działały to tam już powinna istnieć populacja TF gdyż pszczoły mają świetne warunki do życia.

Jakie widzę tu problemy zakładając, że rzeczywiście te 200 rójek idzie w las.

Po pierwsze jakie to są rójki. Pewno od pszczół komercyjnych głównie z najwyżej drugorocznymi matkami po wymianie.
Górski klimat w Bieszczadach jest bardziej surowy niż gdzie indziej. Kompletnie więc niedostosowane pszczoły mają trudniej na początku.
Po drugie kwestia dziupli. Marbert twierdzi, że są. Ale czy to są wystarczająco stare i duże drzewa dziuplaste. To, że widać otworek w drzewie to nie znaczy, że dziupla spełni oczekiwania pszczół. Nie widać przecież czy są to dziuple 10, 40 czy 100 litrowe? Jeżeli to są głównie dziuple 10-20 litrowe to populacji cięzko byłoby w nich przetrwać. Z drugiej strony czy to wiadomo, że tam nie ma żadnej dzikiej populacji która przeżywa z pokolenia na pokolenie w jakieś ilości choćby niewielkiej? Czy ktoś to badał? Jestem ciekawy. Bo nawet jeśli jest taka populacja to przecież jak przyleci do kogoś do ula rójka to w ponad 90% pewnie matka zostanie wymieniona prędzej czy później a ul i tak przeleczony więc to akurat to nie byłby żaden sprawdzian.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#52
Z dziuplami w lasach jest tak, że są oznaczane... może nie wszystkie ale część na pewno.
Sam byłem świadkiem jak podleśniczy chodził i oznaczał dziuple i drzewa dziuplaste. Spisywał koordynaty, oddział i rodzaj drzewa. Wtedy jak go pytałem to mówił, że muszą tak robić co jakiś czas ale nie drążyłem tematu. Pewnie można by postarać się o taki wykaz w Nadleśnictwie ale czy udostępnią to nie mam pojęcia.

U mnie praktycznie co 1-2 lata zawsze ktoś znajdzie pszczoły w lesie... tylko, że jak je znajdzie to jedzie z piłą i ścina drzewo z pszczołami a pszczoły zabiera na pasiekę... no cóż tak tu robili od zawsze...

Ja też często jestem w lesie ale pszczół nigdy nie widziałem w dziupli. Za to często widziałem pszczoły w głębi lasu na pożytku... jakieś 4-5 km od wsi gdzie są pasieki...
Cytuj ten post