dzika populacja i jej znaczenie
#61
(30.11.2017, 23:07)m.kowalski napisał(a):
(30.11.2017, 23:02)Borówka napisał(a): Bo?

Albowiem nie da się zrobić czegoś czego nie dała rady zrobić natura naśladując ją.
Proste.

Pewnie starałeś się napisać prosto ale niestety nie rozumiem do końca o co Ci chodzi.

10 osób ma hodowlane pszczoły, które nie mają dzikich genów w sobie (co jest tylko założeniem bo przecież mają w sobie dzikie geny w sobie w jakimś procencie, geny dzikich czy zdziczałych lekko ucywilizowanych AMM są np. stale dolewane do różnych hodowli BF aby różne mutanty tej hybrydy mogły jako tako funkcjonować) selekcjonuje pszczoły na przeżywalność przez 10 lat. Przyjmijmy, że jeden sezon to dwa pokolenia matek i trutni. To już daje 20 pokoleń.

Jeżeli chodzi o ewolucję owadów z punktu widzenia odporności i adaptacji do patogenów to bardzo dużo choćby i zaczynać z samych hodowanych linii dojdzie się spokojnie do zdziczałej populacji. Tak jak pisałem to jednak założenie pesymistyczne bo zdziczała populacja w Polsce jakoś tam chyba istnieje. Sam mam takie pszczoły.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#62
(30.11.2017, 23:14)Borówka napisał(a):
(30.11.2017, 23:07)m.kowalski napisał(a):
(30.11.2017, 23:02)Borówka napisał(a): Bo?

Albowiem nie da się zrobić czegoś czego nie dała rady zrobić natura naśladując ją.
Proste.

Pewnie starałeś się napisać prosto ale niestety nie rozumiem do końca o co Ci chodzi.

10 osób ma hodowlane pszczoły, które nie mają dzikich genów w sobie (co jest tylko założeniem bo przecież mają w sobie dzikie geny w sobie w jakimś procencie, geny dzikich czy zdziczałych lekko ucywilizowanych AMM są np. stale dolewane do różnych hodowli BF aby różne mutanty tej hybrydy mogły jako tako funkcjonować) selekcjonuje pszczoły na przeżywalność przez 10 lat. Przyjmijmy, że jeden sezon to dwa pokolenia matek i trutni. To już daje 20 pokoleń.

Jeżeli chodzi o ewolucję owadów z punktu widzenia odporności i adaptacji do patogenów to bardzo dużo choćby i zaczynać z samych hodowanych linii dojdzie się spokojnie do zdziczałej populacji. Tak jak pisałem to jednak założenie pesymistyczne bo zdziała populacja w Polsce istnieje. Sam mam takie pszczoły.

Nic z tego nie rozumiem.

Nie ma dzikich genów
Nie ma hodowlanych genow
Geny to klocki.

Matka natura w procesie ewolucji (lub Stwórca, eto wsio rawno) poukładała te klocki idealnie.

I te idealnie dzikie pszczoły wygineły / giną.

Ty tymi samymi metodami (czyli doborem naturalnym) mając nieskończenie mniejsze możliwości i wiedzę, chcesz jednak zdziczyć pszczoły jeszcze bardziej.
Nie da się.

Ps.
Jeden rok jedno pokolenie.
Cytuj ten post
#63
Jak Nowak do Kowalskiego, pieprzysz Pan! Nie ma dzikich pszczół? To jakie są w Afryce? Jakie są w Azji? O skandynawskich dzikich populacjach słyszał? Pszczoła dzika nie wyginęła! Została na wielu obszarach wyparta hodowlanymi genami, ale zachowała się tam, gdzie mogła.
Cytuj ten post
#64
W jednym sezonie można zrobić nawet 3-4 pokolenia matek ale załóżmy, że dwa są w ramach możliwości przeciętnego amatora.
Nie wspomnę już o pokoleniach robotnic.

Cytat:Matka natura w procesie ewolucji (lub Stwórca, eto wsio rawno) poukładała te klocki idealnie

Przy założeniu, że zrobiła to raz i koniec. Nie ma żadnej ewolucji a w raz z nią adaptacji do zmieniającego się środowiska, tak by było. Ale tak nie jest. Mylisz się. Matka natura nie poukładała tych genów idealnie. Stąd właśnie jej elastyczność.
http://wolnepszczoly.org/dzikie-pszczoly/

Ok. Nie ma dzikich pszczół i nasza idea jest bez sensu. Jaki w związku z tym jest cel Twojej obecności tutaj? Przyszedłeś nam to uświadomić i wyciągnąć nas z błędu?

Przy okazji. Podeślij jakiś link do badań mówiących, że dzika populacja wyginęła. Chętnie poczytam.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#65
(01.12.2017, 08:30)MN napisał(a): Jak Nowak do Kowalskiego, pieprzysz Pan! Nie ma dzikich pszczół? To jakie są w Afryce? Jakie są w Azji? O skandynawskich dzikich populacjach słyszał? Pszczoła dzika nie wyginęła! Została na wielu obszarach wyparta hodowlanymi genami, ale zachowała się tam, gdzie mogła.

Litości.
Rozmawiamy o apis melifera w  Polsce, nie o  ceranie,  dorsacie czy innych pszczołch azjatyckich czy afrykańskich.
Cytuj ten post
#66
(01.12.2017, 08:57)Borówka napisał(a): W jednym sezonie można zrobić nawet 3-4 pokolenia matek ale załóżmy, że dwa są w ramach możliwości przeciętnego amatora.
Nie wspomnę już o pokoleniach robotnic.

Cytat:Matka natura w procesie ewolucji (lub Stwórca, eto wsio rawno) poukładała te klocki idealnie

Przy założeniu, że zrobiła to raz i koniec. Nie ma żadnej ewolucji a w raz z nią adaptacji do zmieniającego się środowiska, tak by było. Ale tak nie jest. Mylisz się. Matka natura nie poukładała tych genów idealnie. Stąd właśnie jej elastyczność.
http://wolnepszczoly.org/dzikie-pszczoly/

Ok. Nie ma dzikich pszczół i nasza idea jest bez sensu. Jaki w związku z tym jest cel Twojej obecności tutaj? Przyszedłeś nam to uświadomić i wyciągnąć nas z błędu?

Przy okazji. Podeślij jakiś link do badań mówiących, że dzika populacja wyginęła. Chętnie poczytam.

Można zrobić i 10 pokoleń matek tylko co z tego ?


Nie rozumiesz.
Natura poukładsła te geny idealnie i układa je , cały czas bez przerwy. To że jest to proces trwający nic nie zmienia w tym rozumowaniu.
Ty tego lepiej nie zrobisz.

Dlaczego tu pisze ?
Z tych samych powodów dla których Ty piszesz na miodu czy innych forach.

Bo mogę.
Cytuj ten post
#67
(17.10.1974, 03:16)m.kowalski napisał(a): Nic z tego nie rozumiem.

Nie ma dzikich genów
Nie ma hodowlanych genow
Geny to klocki.

Matka natura w procesie ewolucji (lub Stwórca, eto wsio rawno) poukładała te klocki idealnie.

I te idealnie dzikie pszczoły wygineły / giną.

Ty tymi samymi metodami (czyli doborem naturalnym) mając nieskończenie mniejsze możliwości i wiedzę, chcesz jednak zdziczyć pszczoły jeszcze bardziej.
Nie da się.

Ps.
Jeden rok jedno pokolenie.

Jeżeli jest tak kolega pisze to jak wyjaśnić powstawanie nowych  gatunków np  euglosss dilemma.
Wystarczy zajrzeć do ula i przyjrzeć się układowi kolorowych pasków na pierwszym segmencie .
Gołym okiem widać różnorodność w rodzinie.

proponuję taki eksperyment proszę zjeść kilogram surowego mięsa jak nasi protoplasci w jaskinach, ciekawe jaki będzie tego skutek .

Zaciekawiło mnie to "jeden rok jedno pokolenie "
Mógłby kolega rozwinąć,  tylko prosił bym w szczerych prostych słowach i bez zagranicznych apoftegmatów bo to może być dla mnie za wiele.
Cytuj ten post
#68
(01.12.2017, 09:46)m.kowalski napisał(a): Można zrobić i 10 pokoleń matek tylko co z tego ?

Wydzieliłem wątek, bo odbiegliśmy od tematu. Zapraszam do pisania, nikt nikomu nie broni Uśmiech


Ja rozumiem trochę Jakuba. Dzika populacja nie jest jednolita genetycznie inaczej by wyginęła od pierwszej lepszej zarazy. Pszczoła na północy Polski różni się od tej na południu. Wrzosówka różniła się od spadziówki itd. Mają różne rozmiary, różne cykle wiosennego rozwoju, itd. Te 10 pokoleń, wróci do bardziej pierwotnej pszczoły.

Do tego pszczoły generalnie są mało "zmodyfikowane" przez człowieka. To nie jest koza, krowa, czy pies. Tak naprawdę nawet teraz ciężko jest kontrolować genetykę pszczoły, a inseminujemy je dopiero od kilkudziesięciu lat. To nie są setki lat kierowanej selekcji. Do tego pszczoły nie można łatwo hodować wsobnie, nie mówiąc o kontroli strony ojcowskiej, bo zawsze jest więcej niż jeden ojciec.
Robiono eksperymenty z kozami i krowami, które wracają do dzikich cech przodków, zakładam, że z pszczołami jest podobnie.

Dochodzimy do wniosku, że dyskusyjną kwestią jest czy obecna pszczoła jest wystarczająco zmodyfikowana by nie zdziczała po kilku pokoleniach. A generalnie wiadome jest z genetyki, że krzyżowanie pomiędzy liniami  w dłuższej perspektywie przywraca cechy pierwotne.
Warto też wspomnieć, o pszczelarzach, którzy cały czas hodują własne matki, lub o tych, którzy prowadzą gospodarkę rojową z dziada na pradziada bez zabiegów hodowlanych, czyli między innymi selekcji na cechy. Takie pszczoły są rezerwuarem pszczół nie zmienionych od lat przez zabiegi hodowlane.

Tu masz artykuł o alejach drzew przy drogach:
https://link.springer.com/article/10.1007/s10841-012-9528-6
Co ciekawe wskazuje, że AMM nadal występuje w tych regionach, na równi z krainką. Czy twierdzisz, że te ilości AMM są również rojami uciekającymi z komercyjnych pasiek? AMM jest mało popularna, wśród pszczelarzy, więc stawiam hipotezę, że jest to dzika populacja. Skrzyżowana i skundlona w pewnym stopniu, ale dzika.
Cytuj ten post
#69
(01.12.2017, 10:02)Jacuch napisał(a):
(17.10.1974, 03:16)m.kowalski napisał(a): Nic z tego nie rozumiem.

Nie ma dzikich genów
Nie ma hodowlanych genow
Geny to klocki.

Matka natura w procesie ewolucji (lub Stwórca, eto wsio rawno) poukładała te klocki idealnie.

I te idealnie dzikie pszczoły wygineły / giną.

Ty tymi samymi metodami (czyli doborem naturalnym) mając nieskończenie mniejsze możliwości i wiedzę, chcesz jednak zdziczyć pszczoły jeszcze bardziej.
Nie da się.

Ps.
Jeden rok jedno pokolenie.

Jeżeli jest tak kolega pisze to jak wyjaśnić powstawanie nowych  gatunków np  euglosss dilemma.
Wystarczy zajrzeć do ula i przyjrzeć się układowi kolorowych pasków na pierwszym segmencie .
Gołym okiem widać różnorodność w rodzinie.

proponuję taki eksperyment proszę zjeść kilogram surowego mięsa jak nasi protoplasci w jaskinach, ciekawe jaki będzie tego skutek .

Zaciekawiło mnie to "jeden rok jedno pokolenie "
Mógłby kolega rozwinąć,  tylko prosił bym w szczerych prostych słowach i bez zagranicznych apoftegmatów bo to może być dla mnie za wiele.

Co maja do tego nowe gatunki ?

Różnice ubarwienie pszczół, bo o to koledze pewnie chodzi, wynikają z biologii rozrodu - matka i kopuluje z wieloma samcami.
Po mięsie rozbili mnie brzuch- no i ?
Jesli selekcjonujemy pszczoły na przezywalnosc, czy to korzystając z wiedzy i  rozumu czy to  naturalnie chyba logiczne jest że przez sezon nie uzyskamy więcej niż jednego pokolenia matek.
Cytuj ten post
#70
(01.12.2017, 10:02)Jacuch napisał(a): proponuję taki eksperyment proszę zjeść kilogram surowego mięsa jak nasi protoplasci w jaskinach, ciekawe jaki będzie tego skutek .

Jak kolega sądzi? Jaki będzie?
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#71
(01.12.2017, 09:46)m.kowalski napisał(a): Dlaczego tu pisze ?
Z tych samych powodów dla których Ty piszesz na miodu czy innych forach.

Bo mogę.

A skąd wiesz z jakich ja powodów piszę gdzie indziej?

Możesz to prawda ale ja się pytam jaki masz w tym cel? Zabijanie nudy? 

Cytat:Jesli selekcjonujemy pszczoły na przezywalnosc, czy to korzystając z wiedzy i  rozumu czy to  naturalnie chyba logiczne jest że przez sezon nie uzyskamy więcej niż jednego pokolenia matek.

Nie, nielogiczne. Z łatwością można uzyskać dwie jak ktoś chce, a jak ktoś ma umiejętności a pogoda i pożytki sprzyja 3-4, jest w zasięgu.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#72
Cytat:Dochodzimy do wniosku, że dyskusyjną kwestią jest czy obecna pszczoła jest wystarczająco zmodyfikowana by nie zdziczała po kilku pokoleniach

Ja podałem przykład 20 pokoleń przez 10 lat. Wiecie ile to jest lat dla człowieka? 600 lat.

Nawet przy założeniu, że tempo adaptacji jest takie samo (a chyba nie jest bo owady dostosowują się szybciej) spokojnie przy hipotetycznym założeniu jeśli w jakimś rejonie są tylko i wyłącznie hodowlane linie to przez 20 pokoleń selekcji i doboru (włączając to wszelkie epigenetyczne czynniki które im się stwarza a także którymi się je wspomaga oraz przy warunku stworzenia czy istnienia dla nich siedlisk) populacja byłaby w pełni zdziczała. Moim zdaniem to nie jest dyskusyjne. Celem przecież nie jest duża zmiana a tylko adaptacja odporności i koewolucja ze zjadliwymi patogenami rodzin pszczelich.

Dyskusyjna jest tylko duża ilość innych bardzo niesprzyjających pszczelarzy wokół.
Natomiast gdyby te 10 hipotetycznych osób okupowało terytorium gminy (jak w hrabstwie Gwynedd) to mając do dyspozycji 10 lat i 20 pokoleń, to nie wierzę, że to mogłoby nie wyjść.

Edycja.

Pozwoliłem sobie połączyć bardzo zbliżone wątki.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#73
No dobra.
Przyjmijmy że dzika populacja istnieje.
Na potrzebę tej rozmowy czynimy takie założenie.

To powiedzcie mi, koledzy naturalni, co to za populacja jest ?
To są pszczoły odporne na warrozę?
No, muszą być odporne/tolerujace, tak ?
Bo inaczej by ich nie było.
Gdzieś się mylę ?
Bo przecież nie uważamy za dzika tej grupy rodzin którą dała dyla z pasiek, a która sukcesywnie w cyklu trzyletni umiera.

No więc, jeśli zakładamy że mamy populacje dzika zachowaną, jest to pszczoła odporna w jakiś sposób na warrozę.
Tak ?
Cytuj ten post
#74
(04.12.2017, 00:15)m.kowalski napisał(a): To powiedzcie mi, koledzy naturalni,  co to za populacja jest ?
To są pszczoły odporne na warrozę?
No, muszą być odporne/tolerujace, tak ?
A czemu sam nie możesz sobie na to pytanie odpowiedzieć? Jeżeli coś żyje (a na użytek tej dyskusji przyznaliśmy, że owszem), to znaczy, że radzi sobie jakoś z trudnościami.

(04.12.2017, 00:15)m.kowalski napisał(a): Bo inaczej by ich nie było.
Gdzieś się mylę ?
Bo przecież nie uważamy za dzika tej grupy rodzin którą dała dyla z pasiek, a która sukcesywnie w cyklu trzyletni umiera.
No więc, jeśli zakładamy że mamy populacje dzika zachowaną, jest to pszczoła odporna w jakiś sposób na warrozę.
Tak ?

Dokładnie tak: w jakiś sposób. Jeżeli przeżywa, to w jakiś sposób ma zbudowaną odporność. W momencie jednak, kiedy zaczynasz sugerować, że trzyletni cykl, że wymiana matki, że rojenie, że coś tam, odpowiedź natychmiast brzmi: nie wiem. Może właśnie tak, a może inaczej. Ale jeżeli istnieje, to znaczy, że sobie radzi. To jest początek wszelkiego rozumowania. Następnym krokiem jest oczywisty wniosek, że skoro dzika populacja sobie radzi, to pasieczna też powinna, o ile spełni podobne warunki. Powinna. Nie: na pewno sobie poradzi. Powinna. Jeżeli spełni podobne warunki. I wracając do góry akapitu: jakie warunki? O większości z nich nie mamy pojęcia, bo zasadniczo dzikiej populacji nikt dziś w Polsce nie bada. Zatem możemy tylko gdybać. Ale zawsze pamiętając, że im głębiej w szczegóły, tym bardziej się pomylimy - najprawdopodobniej.
Czyli jak wyżej podałeś cykl trzyletni, to już może być zbyt daleko wybiegająca hipoteza, zanim nie zbierze się jakiegoś materiału badawczego.

Na tym forum podano cytaty i odsyłacze do licznych prac badawczych, które sporządzono głównie za granicą. Zamieszczono też świadectwa praktyków. Poszukiwacze podawaliby przykłady polskie, gdyby takie znaleźli. Z materiału zagranicznego (oraz podanego niżej linku do pracy polskiej) wynika jednakoż:
1. Dzika populacja istnieje, choć prawdopodobnie nie wszędzie.
2. Pszczoły potrafią sobie poradzić z aktualnie występującymi patogenami (nie tylko z warrozą).
3. Nie zawsze pkt 2. oznacza, że radzą sobie zgodnie z ludzkim rozumieniem dobrej praktyki chowu - czyli np. na Gotlandii ważnym czynnikiem jest rojenie się i porzucanie gniazd. Z punktu widzenia gospodarki pozyskującej miód jest to metoda bezwartościowa.

Czy to odpowiada na Twoje pytanie?
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#75
Jeszcze trzeba stwierdzić, że jest bardzo mało badań i prac na temat dzikiej populacji pszczół w Polsce lub nie ma ich w cale. Pojawiła się chyba ta Oleksy o rodzinach w przydrożnych drzewach i po za tym nie ma nic. Są badania określające na danym terenie obecność AMM lub skład rasowy poszczególnych pszczół... ale głownie chyba w pasiekach... Dlaczego nikt nie robi takich badań? Bo pewnie jest to raz, że bardzo kosztowne a dwa będzie trudne do ocenienia która pszczoła jest dzika a która zdziczała a która to uciekinierka...

Ogólnie według mnie wszystko co żyje po za ulem i z dala od ręki pszczelarza można uznać za zdziczałe... Jeżeli wzywa mnie ktoś do pszczół na strychu czy w kominie to widzę po plastrach jak długo pszczoły tam gościły chodź nie koniecznie muszą być to akurat te pszczoły ale każde jedne pszczoły które przetrwają zimę bez pszczelarza i żyją dalej można śmiało nazywać zdziczałymi. Jeszcze lepiej jak będą w stanie się rozmnożyć i wydać rójkę... Ten rok 2017 był kiepski jeśli chodzi o ilość zgłoszeń do pszczół w obejściach ludzkich ale rok 2016 to było apogeum... Pewnie około 30-40 telefonów z pszczołami w różnych miejscach, od kominów poprzez strychy, stare podłogi itd. Ze 3 rodzin zostawiłem bo były nie do wyjęcia... i właściciel nie mieli nic przeciwko... więc dzika populacja jest i to według mnie nie taka marginalna, oczywiście z wahaniami sezonowymi... Bardzo dużo pszczół jest w mieście, w pustostanach, opuszczonych budynkach itd.
Prosty przykład, jakieś 200 m od mojego domu rosła lipa przy drodze... prawie codziennie tam przechodziłem, czy przejeżdżałem do pracy i nigdy nie widziałem pszczół albo po prostu nie zwracałem uwagi. Dopiero jak zaczęli robić chodnik i ją ścieli okazało się, że w środku była rodzina pszczela z bardzo dużą ilością plastrów... Nie jesteśmy w stanie wyśledzić takich pszczół koło własnego nosa a co mówić o większym obszarze..

Jeszcze jeżeli chodzi o Europejskie populacje dzikich pszczół. Przykład z Francji bardzo blisko Polski i napszczelenie też raczej podobne...tam chyba przez ponad 15 lat obserwowali 12 rodzin w dwóch różnych lokalizacjach które żyły dziko. Średnio dana rodzina przeżywała około 10 lat a 6 rodzin przeżyło ponad 11 lat... bez jakiegokolwiek udziału człowieka. Same się zakarmiały, roiły itd.
Cytuj ten post
#76
Jeśli taka pszczoła przeżywa, to jest jakoś odporna na warrozę, podobnie jak pszczoły Norweskie, które jak zbadano radzą sobie z warrozą. Sytuacja w Norwegii jest o tyle ciekawa, że zabroniono tam używać środków chemicznych w ulach. Waroza jest zwalczana jedynie naturalnymi metodami, po 17 latach nadal mają pszczołý, które nie dość, że nadal żyją to nabyły cech pozwalających kontrolować populację roztocza. Spadki rodzin mają na poziomie rzędu 10%.

http://www.norges-birokterlag.no/engelsk.cfm

Tak naprawdę pszczelarze wymieniając matki, na te niedostosowane sami sobie szkodzą, niszcząc nie tylko swoje pszczoły poprzez import chorób i wirusów, ale również stając się rezerwuarem chorób dla dzikiej populacji. Czyli zupełnie przeciwna sytuacja niż powszechnie głoszona.
Dlaczego jest zakaz importu zwierząt i niektórych produktów spożywczych zza granicy? By nie przywlec zarazy, a pszczelarze importują wszystko jak leci.
Cytuj ten post
#77
Podsumujmy modnie obrazkowo od Randy Oliviera:


Załączone pliki Miniatury
   
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#78
Jeszcze w sprawie tych pszczół z Francji bo miałem to w głowie ale znalazłem pracę na ten temat... Jednak tam było sporo więcej pszczół badanych, doczytałem bo nie byłem pewny.
Otóż okazuje się, że oni w tych badaniach wyszukiwali pszczół które żyły gdzieś dziko, żyły w opuszczonych pasiekach i również chyba brali od pszczelarzy którzy deklarowali że przynajmniej od 3 lat nie leczą...
Ilości były spore bo w jednym miejscu było po 10 latach 52 rodziny a w drugim 30 rodzin. Kolonie były prowadzone prawie na dziko bo pozwalano się im roić, oczywiście nie leczono a jedyna ingerencja to odbieranie nadwyżek miodu. Oczywiście w okolicy również były kolonie leczone tak aby móc zrobić porównanie odległość od nieleczonych to 0,5 km oraz 2,5 km następne położenie od drugiej grupy odległość 0,1 i 1.3 km a więc dość blisko. Przez ponad 7 lat (1999-2005) nie było znaczących różnic w śmiertelności zarówno w koloniach leczonych jak nieleczonych. Jednak testy wykazały, że rodziny nie leczone miały 3 krotnie mniej roztoczy od rodzin leczonych co oczywiście sugeruje, że posiadały cechy które przyczyniały się do ograniczenia roztoczy. Co jeszcze. Rodziny leczone dały 2 razy więcej miodu, poziom rojliwości podobny. Oczywiście nieleczone posiadały wachlarz cechy higienicznych od VSH poprzez uszkadzanie warrozy itd. Na koniec jeszcze piszą, że były próby sprawdzenia tych pszczół w innym środowisku ale okazało się, że odporność spada więc sugerują,  że tylko lokalna selekcja ma sens. Zatem interakcja środowisko-genotyp. Praca zawiera jeszcze inne szczegóły ale nie chce mi się tego dokładnie czytać...
Cytuj ten post
#79
Bonluku też badania masz na myśli czy inne?
http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?tid=159&pid=34350#pid34350
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#80
(04.12.2017, 14:40)Borówka napisał(a): Bonluku też badania masz na myśli czy inne?
http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?tid=159&pid=34350#pid34350

Z tego wychodzi, że to te badania bo pojawia się Awignon
Cytuj ten post