09 - Początki gospodarowania
#1
Jak prowadzić rodzinę na początku, jak dbać o nią zanim zdobędziemy swoje doświadczenia, jak robić pierwsze przeglądy, na co zwracać uwagę, jak rozwijać małą pasiekę będąc niedoświadczonym.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#2
początki są ciężkie, bo nie wiadomo o co chodzi Oczko

Na początku trzeba zachować dużo spokoju i nie przejmować się niepowodzeniami.
W miarę możliwości trzeba zadbać o to, żeby ramki były w równych odległościach od siebie, żeby nie gnieść pszczół, nie upuszczać plastrów, nie doprowadzać do dzikiej zabudowy, która z kolei będzie powodować "rwanie" gniazda i prowadzić do agresywności pszczół.
Według mnie na początku warto byłoby zapewnić pszczołom zawsze choć jedną pustą ramkę do budowy gdzieś na skraju gniazda.
Nie ma co wyszukiwać matki przy przeglądach, bo to do niczego nie prowadzi. Warto tylko zobaczyć czy w gnieździe są jajeczka (czasem i tego nie trzeba robić) - wtedy matka na pewno jest i wszystko jest w porządku.

Jeżeli w ulu dzieje się coś co nam się nie podoba, to lepiej to zostawić, wrócić do domu, poszukać na sieci, popytać, zapytać znajomego pszczelarza, 5 razy się zastanowić zanim coś zrobimy itp itd. bo przez dzień czy dwa nic strasznego się nie wydarzy (co najwyżej ucieknie rójka, to nie dramat).

Jeżeli kiedyś pojawią się mateczniki to trzeba się 10 razy zastanowić czy je wszystkie zrywać. Owszem może to być oznaka przyszłej rójki - ale cóż, najwyżej nam część pszczół ucieknie. Gorzej by natomiast było gdyby się okazało, że zginęła nam matka (zapewne sami ją zgnietliśmy) i zerwiemy wszystkie mateczniki ratunkowe. Wtedy zostajemy bez matki, a pszczoły zostają bez możliwości wychowania młodej - zanim się zorientujemy i skombinujemy nową matkę, to siła rodziny może się załamać. Podobnie będzie problem jeżeli matka już wyszła z rójką przed naszym przeglądem. Wtedy likwidacja mateczników to pewny bezmatek.
Jeżeli mamy puste ule i planowaliśmy i tak pszczoły rozmnażać, to lepiej wziąć część pszczół z takimi matecznikami i przenieść je do tych pustych uli. Rodziny sobie poradzą i wychowają nową matkę. Na wszelki wypadek lepiej dać do każdego ula po 2 - 3 mateczniki, jeżeli tyle jest. Wtedy jest większa szansa na to, że nic złego się nie wydarzy (np. nie przełożymy uszkodzonego matecznika).

Trzeba pilnować żeby pszczoły zawsze miały choć trochę pokarmu. najlepiej im po prostu nie zabierać za dużo. Lepiej pomału uczyć się ile miodu możemy wziąć, niż połasić się na każdy słoik, a potem biegać z syropami.

Trzeba się też nastawić, że nawet najspokojniesze pszczoły mogą się przed nami bronić (to jest normalna reakcja pszczół na to, że atakujemy ich dom) - więc jeżeli pszczoły będą nas chciały żądlić, to nie rzucać w nie ramkami Uśmiech jeżeli w naszej ocenie przeginają, to w miarę możliwości poskładać ul do kupy jak najspokojniej i wrócić za parę godzin albo następnego dnia (o ile to jest konieczne).

Więc duży spokój, żadnych gwałtownych decyzji. Pszczoły żyły bez pszczelarzy miliony lat i sobie radziły. My wcale nie jesteśmy im niezbędni. Trzeba przyjąć do wiadomości, że one bez nas dobrze sobie radzą (prawdopodobnie lepiej bez nas niż z nami).
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post