Prosty wychów matek pszczelich
#31
(05.01.2016, 14:41)pasieka krosno odrzańskie napisał(a):
(05.01.2016, 09:03)Krzyżak napisał(a): A jak chcesz sprowokować pszczoły do cichej wymiany ?

Obcinając, całe skrzydło lub jedną z przredniej pary nóżek. Obcięcie nóżki powoduje, że matka albo przestaje czerwć albo czerwi jaja trutowe w komórki pszczele i odwrotnie i pszczoły zaczyają dochodzić do wniosku, że nadszedł czas wymiany. Jeśli chodzi o skrzydło to jeśli matka jest super to pszczoły nie od razu ją wymienią, a nawet mogą nie wymienić- ale to musiała by być nieprzeciętna matka.

Jeżeli chodzi o to czy matka z wymiany, rojowa, wychodowana, ratunkowa to logika podpowiada mi, że pszczoły im więcej poświącą uwagi i wysiłku na jej stworzenie tym będzie lepsza... 

Weź kolego sobie coś utnij.
Pomyliłeś chyba fora.
Cytuj ten post
#32
Bartek uważam, że jak ma się 2-3 ule to nie ma co się bawić. Dzwonisz do kolegi pszczelarza i prosisz o pomoc. Jak masz więcej rodzin to warto sobie odchować.
Cytuj ten post
#33
(05.01.2016, 14:53)Krzyżak napisał(a):
(05.01.2016, 14:41)pasieka krosno odrzańskie napisał(a):
(05.01.2016, 09:03)Krzyżak napisał(a): A jak chcesz sprowokować pszczoły do cichej wymiany ?

Obcinając, całe skrzydło lub jedną z przredniej pary nóżek. Obcięcie nóżki powoduje, że matka albo przestaje czerwć albo czerwi jaja trutowe w komórki pszczele i odwrotnie i pszczoły zaczyają dochodzić do wniosku, że nadszedł czas wymiany. Jeśli chodzi o skrzydło to jeśli matka jest super to pszczoły nie od razu ją wymienią, a nawet mogą nie wymienić- ale to musiała by być nieprzeciętna matka.

Jeżeli chodzi o to czy matka z wymiany, rojowa, wychodowana, ratunkowa to logika podpowiada mi, że pszczoły im więcej poświącą uwagi i wysiłku na jej stworzenie tym będzie lepsza... 

Weź kolego sobie coś utnij.
Pomyliłeś chyba fora.

Wyręczyłeś mnie tylko ja chciałem bardziej łagodnie a mówią, że to ja jestem "narwany".  Diabeł
Cytuj ten post
#34
(05.01.2016, 14:53)Krzyżak napisał(a):
(05.01.2016, 14:41)pasieka krosno odrzańskie napisał(a):
(05.01.2016, 09:03)Krzyżak napisał(a): A jak chcesz sprowokować pszczoły do cichej wymiany ?

Obcinając, całe skrzydło lub jedną z przredniej pary nóżek. Obcięcie nóżki powoduje, że matka albo przestaje czerwć albo czerwi jaja trutowe w komórki pszczele i odwrotnie i pszczoły zaczyają dochodzić do wniosku, że nadszedł czas wymiany. Jeśli chodzi o skrzydło to jeśli matka jest super to pszczoły nie od razu ją wymienią, a nawet mogą nie wymienić- ale to musiała by być nieprzeciętna matka.

Jeżeli chodzi o to czy matka z wymiany, rojowa, wychodowana, ratunkowa to logika podpowiada mi, że pszczoły im więcej poświącą uwagi i wysiłku na jej stworzenie tym będzie lepsza... 

Weź kolego sobie coś utnij.
Pomyliłeś chyba fora.

Kolego, jeśli pytałeś to ci odpowiedziałem. Jeśli ta prawda jest dla ciebie okrutna to nie zadawaj pytań, tylko czytaj odpowiednią literaturę i się dowiesz o tym nie z forum tylko z ksiązki.
Cytuj ten post
#35
(05.01.2016, 15:05)pasieka krosno odrzańskie napisał(a): Kolego, jeśli pytałeś to ci odpowiedziałem. Jeśli ta prawda jest dla ciebie okrutna to nie zadawaj pytań, tylko czytaj odpowiednią literaturę i się dowiesz o tym nie z forum tylko z książki.

Kolego nie musisz mi opowiadać co jest w książkach, bo je wszystkie po pięć razy przeczytałem. Co nie oznacza, że ślepo i głupio je naśladuję. Zadałem Ci pytanie z nadzieją, iż znasz jakąś metodę do wywołania cichej wymiany, która nie zawiera w sobie bestialskich i wg mnie karygodnych zachowań, których pszczelarzowi nie przestoją.
To jest forum ludzi miłujących pszczołę miodną jako gatunek, uszanuj to i proponuj rozwiązanie mieszczące się w tych ramach.
Cytuj ten post
#36
(05.01.2016, 14:53)Krzyżak napisał(a):
(05.01.2016, 14:41)pasieka krosno odrzańskie napisał(a):
(05.01.2016, 09:03)Krzyżak napisał(a): A jak chcesz sprowokować pszczoły do cichej wymiany ?

Obcinając, całe skrzydło lub jedną z przredniej pary nóżek. Obcięcie nóżki powoduje, że matka albo przestaje czerwć albo czerwi jaja trutowe w komórki pszczele i odwrotnie i pszczoły zaczyają dochodzić do wniosku, że nadszedł czas wymiany. Jeśli chodzi o skrzydło to jeśli matka jest super to pszczoły nie od razu ją wymienią, a nawet mogą nie wymienić- ale to musiała by być nieprzeciętna matka.

Jeżeli chodzi o to czy matka z wymiany, rojowa, wychodowana, ratunkowa to logika podpowiada mi, że pszczoły im więcej poświącą uwagi i wysiłku na jej stworzenie tym będzie lepsza... 

Weź kolego sobie coś utnij.
Pomyliłeś chyba fora.
Krzyżaku spokojnie. Było pytanie jak, i rzeczywiście w taki sposób można to wywołać. To, że tego nie akceptujemy to inna para kaloszy. Wierzę, że w Krośnie na Odrą też tego nie akceptują.
Cytuj ten post
#37
(05.01.2016, 16:50)Krzyżak napisał(a):
(05.01.2016, 15:05)pasieka krosno odrzańskie napisał(a): Kolego, jeśli pytałeś to ci odpowiedziałem. Jeśli ta prawda jest dla ciebie okrutna to nie zadawaj pytań, tylko czytaj odpowiednią literaturę i się dowiesz o tym nie z forum tylko z książki.

Kolego nie musisz mi opowiadać co jest w książkach, bo je wszystkie po pięć razy przeczytałem. Co nie oznacza, że ślepo i głupio je naśladuję. Zadałem Ci pytanie z nadzieją, iż znasz jakąś metodę do wywołania cichej wymiany, która nie zawiera w sobie bestialskich i wg mnie karygodnych zachowań, których pszczelarzowi nie przestoją.
To jest forum ludzi miłujących pszczołę miodną jako gatunek, uszanuj to i proponuj rozwiązanie mieszczące się w tych ramach.

Nie pouczaj mnie kolego. Nie uważaj sie za wszechwiedzącego, który "przeczytał wszystko pięć razy", bo gdyby tak było to byś wiedział, że pszczoły dokonują cichej wymiany kiedy ich matka nie spełnia ich oczekiwań-ogólnie mówiąc. Więc jeśli chcesz naturalnie, to czekaj do pieciu lat, może ci się poszczęści i będzie szybciej, a może nawet nie będziesz wiedział kiedy i to się stanie. 

Dobra, tyle tego. Nie mam ochoty walczyć na mało znaczące dla forum argumenty. Tak zrozumiałem twoje pytanie jak je zadałeś, więc nie powinieneś w ten sposób Mnie atakować, jak to zrobiłeś.  Było mineło... 
Cytuj ten post
#38
No jedną z metod jest upośledzenie matki, są metody wychowu w pełnej rodzinie nad kratą w izolatorze itd.
Poszukać, poszperać pooglądać Rosyjskich pszczelarzy i się znajdzie jeszcze kilka innych metod...
To wszystko jest najmniej ważne... Zauważcie, że często pszczelarze skarżą się że matki poginęły w locie godowym, źle czerwią itd. Tu pojawia się problem braku trutni a może odpowiedniej ilości trutni skoro pszczelarze pierwszy czerw trutowy rżną z wiosny na potęgę.

Teraz tak, ja krótko mam pszczoły ale już jakiś czas aby w miarę ocenić daną rodzinę przynajmniej na tyle na ile umiem i za pierona nie potrafię odróżnić która matka jest z cichej wymiany, rojowa czy ratunkowo i nie chodzi mi tu o typowe objawy czyli mateczniki rojowe, na cichą wymianę czy ratunkowe a późniejsze zachowywanie się danej rodziny. Dla pszczelarza amatora jakimi większość nas tu jest nie ma to żadnego znaczenia bo zarówno taka czy taka matka wychowana przez pszczoły z jakiej metody by nie była i tak będzie czerwić jak tylko dobrze się unasienni że nie będzie to miało żadnego wpływu na dalsze losy rodzin pszczelej...
Szkoda sobie tym głowę zawracać i tyle a lepiej zająć się najprostszymi sposobami wychowu matek pszczelich
Cytuj ten post
#39
Jak pamiętam Pan Mirosław Worobik powtarzał, że matka z cichej wymiany i rojowa jest nieraz lepsza od zakupionych. Jakkolwiek, matka kiedy już czerwi to nie odróżnisz, wiesz to po obserwacji rodziny i analizy co się w niej dzieje i do czego dąży (dążyła). Jeżeli chodzi o pochodzenie (CW,RO,RA) to myślę, że jednak ma znaczenie i wpływ na cechy, przynajmniej w 50% na rodzinę wygryzioną z nowego czerwiu
Cytuj ten post
#40
Wpływa na co... przecież kupujecie matki nierojliwe, łagodne i miodne a często i modne od hodowców to jakim cudem u was na pasiekach stają się rojliwe, obronne i leniwe... Jak miał to być hodowlany cukiereczek...
Ja sprawdziłem i ciche wymiany i ratunkowe i rojowe i dla mnie jeden pieron ważne aby u mnie na pasiece i z moich pszczół... Rozumiem Twoje stanowisko doskonale bo sam myślałem identycznie...
Cytuj ten post
#41
(05.01.2016, 19:40)bonluk napisał(a): przecież kupujecie matki nierojliwe, łagodne i miodne a często i modne od hodowców to jakim cudem u was na pasiekach stają się rojliwe,  obronne i leniwe... Jak miał to być hodowlany cukiereczek...
Ja sprawdziłem i ciche wymiany i ratunkowe i rojowe i dla mnie jeden pieron ważne aby u mnie na pasiece i z moich pszczół...

 Zgadzam się z Twoją opinią, jest tak jak piszesz z tymi super najlepszymi matkami od wszystkich tych, którzy chcą sprzedawać.
 Jeżeli chodzi o własne selekcjonowanie na własnym pasieczysku to równierz zmierzam w tym kierunku, dlatego też w przyszłym roku zaczynam od reproduktorek augustowskiej i północnej, bo przecież od czegoś trzeba zacząć co jest bliższe natury ( mało modyfikowane).
Cytuj ten post
#42
(05.01.2016, 20:44)pasieka krosno odrzańskie napisał(a):
(05.01.2016, 19:40)bonluk napisał(a): przecież kupujecie matki nierojliwe, łagodne i miodne a często i modne od hodowców to jakim cudem u was na pasiekach stają się rojliwe,  obronne i leniwe... Jak miał to być hodowlany cukiereczek...
Ja sprawdziłem i ciche wymiany i ratunkowe i rojowe i dla mnie jeden pieron ważne aby u mnie na pasiece i z moich pszczół...

 Zgadzam się z Twoją opinią, jest tak jak piszesz z tymi super najlepszymi matkami od wszystkich tych, którzy chcą sprzedawać.
 Jeżeli chodzi o własne selekcjonowanie na własnym pasieczysku to równierz zmierzam w tym kierunku, dlatego też w przyszłym roku zaczynam od reproduktorek augustowskiej i północnej, bo przecież od czegoś trzeba zacząć co jest bliższe natury ( mało modyfikowane).
 
Zacząć zawsze trzeba... Poszukaj starszych pszczelarzy takich co nie jeżdżą na wykłady, szkolenia i prelekcje.... Tam znajdziesz najlepszy materiał jakiego nie kupisz za żadne pieniądze... Reproduktorki sobie odpuść szkoda pieniędzy.
Lepiej za tą kasę zrób własną praskę, zadbaj o jakość wosku itd.
Cytuj ten post
#43
(05.01.2016, 16:50)Krzyżak napisał(a):
(05.01.2016, 15:05)pasieka krosno odrzańskie napisał(a): Kolego, jeśli pytałeś to ci odpowiedziałem. Jeśli ta prawda jest dla ciebie okrutna to nie zadawaj pytań, tylko czytaj odpowiednią literaturę i się dowiesz o tym nie z forum tylko z książki.

Kolego nie musisz mi opowiadać co jest w książkach, bo je wszystkie po pięć razy przeczytałem. Co nie oznacza, że ślepo i głupio je naśladuję. Zadałem Ci pytanie z nadzieją, iż znasz jakąś metodę do wywołania cichej wymiany, która nie zawiera w sobie bestialskich i wg mnie karygodnych zachowań, których pszczelarzowi nie przestoją.
To jest forum ludzi miłujących pszczołę miodną jako gatunek, uszanuj to i proponuj rozwiązanie mieszczące się w tych ramach.

Mi się  w tamtym roku udało wywoływać cichą wymianę " na żądanie " Ale potrzeba starej matki, która już nie pachnie pszczołom tak bardzo. W rodzinie z taką matką pszczoły budują matecznik do cichej wymiany ale starej matki nie zabijają do czasu aż nowa zacznie czerwić , więc my hyc zabieramy tą starą matkę i wkładamy do bezmatka (który nie ma na czym założyć swoich mateczników). Bez zbędnych cergieli , taka matka jest przyjmowana od razu , pszczoły dalej budują matecznik do cichej wymiany bo ta stara im jednak nie pasuje. W tamtym roku chyba w trzech rodzinach pod rząd rodziny pociągnęły mateczniki do cichej wymiany Duży uśmiech Cicha wymiana to jednak nie sposób na wyhodowanie wielu matek bo pszczoły przeważnie ciągną jeden matecznik ..
Cytuj ten post
#44
(05.01.2016, 21:18)slawekmalec1992 napisał(a): Cicha wymiana to jednak nie sposób na wyhodowanie wielu matek bo pszczoły przeważnie ciągną jeden matecznik ..

No i do tego zmierzałem, jeden, dwa, może się zdarza trzy, i myślę, że to jest kwintesencja, kwiat tej rodziny, te właśnie mateczniki... Umarł Król, Niech Żyje Król.
Cytuj ten post
#45
Coś w tym jest , ale tak jak pisał bonluk unasienianie ma duże znaczenie, jak jest mało trutni w okolicy to matki słabo czerwią , są jakieś nie udane , więc trzeba zadbać o Guciów.
Cytuj ten post
#46
jaka kwintesencja? jakie wyrywanie skrzydełek???
Nie mówię, że matka nie jest ważna, bo jest, ale nie dajmy się zwariować.
Dee Lusby robi selekcję na mniejsze mateczniki. Jest pszczelarzem komercyjnym, żyje z pszczół. A tu się okazuje że mogą być tylko te największe i najwspanialsze, bo inaczej rodzina ma się źle, a pszczelarstwo nie mam sensu... ech... ja już nie mogę...
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#47
(06.01.2016, 09:37)MrDrone napisał(a): jaka kwintesencja? jakie wyrywanie skrzydełek???
Nie mówię, że matka nie jest ważna, bo jest, ale nie dajmy się zwariować.
Dee Lusby robi selekcję na mniejsze mateczniki. Jest pszczelarzem komercyjnym, żyje z pszczół. A tu się okazuje że mogą być tylko te największe i najwspanialsze, bo inaczej rodzina ma się źle, a pszczelarstwo nie mam sensu... ech... ja już nie mogę...

z tymi matecznikami to huk wie jak to jest...w starych pracach Wawryna im większy tym lepszy i ja się tego trzymam bo nawet patrząc na mateczniki rojowe można łatwo stwierdzić że to byki i długie na 3 cm...
Czy większy matecznik to lepiej odżywiona matka i większa tego już nie wiem i nie będę sprawdzał...Ważne aby się wygryzła poleciała i czerwiła na pszczołę...
Cytuj ten post
#48
Nie wiem jak kto to rozumie, ale myślę jedno, że pszczoły matecznik który zakładają w celu cichej wymiany jest najlepszym materiałem na kolejną matkę. Więc jeśli chodzi o 50% cech przyszłej matki to wyboru tego dokonuje rodzina, natomiast kolejne 50% przyszłego pokolenia tej rodziny bedzie uzależniona z iloma trutniami się spotka i które to będą te "najsilniejsze", które zdołają zapłodnić i przekażą swoje dominujące cechy.

P.S. Jeżeli mówię o cichej wymianie to mam na myśli naturaly jej przebieg. Darujcie sobie już te docinki z obcinaniem,wyrywaniem etc.
Cytuj ten post
#49
ja w tym roku zrobiłem parę rodzin z matkami z małych mateczników, takich "mikro" wręcz (sam się zastanawiałem czy dadzą radę, ale potem widziałem te matki i były wzrokowo normalne). od wygryzienia matki do zazimowania z tymi rodzinami było wszystko w porządku - zachowywały się jak każdy inny odkład. Nie do końca już kojarzę, ale było to chyba 4 rodziny, ze 2 wiem które to są i zobaczę w przyszłym roku jak się miewają. Nie chce mi się notować i porównywać stąd czasem zapominam, która jest gdzie. Docelowo nie zamierzam przez najbliższe lata w ogóle na to zwracać uwagi. Po paru latach być może zacznę prowadzić jakieś obserwacje tych rodzin, które w mojej ocenie mają się dobrze.

Jeżeli chodzi o matkę - będzie ona stanowić 50% cech genetycznych nowej (swojej) rodziny. Drugie 50% cech genetycznych to trutnie. Ale genetyka to nie wszystko. Są czynniki dotyczące warunków wychowu tej matki, bieżące warunki w ulu, są sprawy dotyczące ekosystemu ulowego, warunków zewnętrznych, pożytków, klimatu, wielkości gniazda, wielkości komórki, czystości środowiska itp itd. Można by to wymieniać, ale pewnie tych głównych czynników będzie z 7 - 8. Jeżeli każdemu przypiszemy jakiś procent wpływu na końcowy efekt rodziny to okaże się że to czy matka pochodzi z matecznika ratunkowego czy cichej wymiany to będzie max 5% tego efektu. Niech będzie że 10. Ale nawet najgorsza matka ratunkowa (wiem, że taka ocena pokutuje), będzie dawać jakiś tam wynik - przyjmijmy, że będzie czerwić 10 czy nawet 20 % mniej niż "najlepsza" - ale uwaga : w OPTYMALNYCH WARUNKACH - i pożyje statystycznie 3 lata zamiast 4 zanim nie zostanie wymieniona. a to już znaczy tylko, że nasza rodzina w szczycie rozwoju - jak zapewnimy jej my i środowisko te optymalne warunki - nie osiągnie 5 korpusów tylko 4 i przyniesie trochę mniej miodu (ile przyniesie to i tak zależy w dużej mierze od pożytków, a nie od matki). Ja wiem, że dla wielu ten czynnik jest kluczowy. ale po pierwsze ja wcale nie twierdzę, że tak będzie tylko że to jest jakoś tam prawdopodobne, a po drugie w pszczelarstwie naturalnym (dla mnie) nie chodzi o wyniki miodowe tylko o przeżywalność, zdrowie, zdrowe produkty, bioróżnorodność. Dla mnie te "zagrożenia" słabszej matki to czynniki pomijalne - zwłaszcza na dziś kiedy żadnej rodziny nie zamierzam doprowadzać do jej maksimum bo będę ją chciał dzielić zanim tam dojdzie.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#50
Tak naprawdę nic nie wiemy jaka matka jest optymalna. Wszystko co o nich wiemy pochodzi z badań i obserwacji na pszczołach komercyjnych w środowisku powiedzmy mało naturalnym. Po różnych selekcjach, po trzymaniu w rodzinach bez trutni, po polewaniu ich chemią, po zmuszaniu do czerwienia w dużych komórkach itp. Więc trzymając teraz pszczoły trochę inaczej, bardziej naturalnie, musimy prowadzić swoje obserwacje i wyciągać swoje wnioski.
Czytałem kiedyś badania gdzie pokazywali, że wielkość matki jest bezpośrednio związana z wielkością matecznika i z ilością mleczka. Zostawiali na ramce hodowlanej zamiast 20 mateczników tylko 5 i pszczoły je budowały duże i obficie karmiły. Matki wychodziły bardzo duże ale nie wpływało to lepiej na czerwienie czy inne cechy.
Moim zdaniem kluczowa jest ilość mleczka. Mleczko jest najważniejsze. Larwa ma pływać w mleczku.
Dlatego uważam, że matki ratunkowe z jakiś słabych rodzinek mogą być trochę "gorsze", bo tam mogą być właśnie gorzej odżywione ze względu na słabość rodziny. Dlatego też przekonuje mnie wychów w starterze złożonym z młodej pszczoły gdzie nie ma czerwiu otwartego. Tam jest pełno karmicielek i matki są dosłownie zalewane mleczkiem.Pszczoły nie myślą o niczym innym jak tylko wychować matkę.
Wstawienie odpalonych mateczników pomiędzy dwie ramki z czerwiem otwartym w miodni /jak to to się robi w metodzie wychowu z matką/ moim zdaniem nie da tego efektu. Tam karmicielki poza karmieniem larw matecznych mają do roboty innej roboty. Mleczko to podstawa.
Cytuj ten post
#51
A co to za efekty haha... mają być fajerwerki bo nie kumam...a jeszcze nie ilość a jakość mleczka decyduje o przyszłej matce. Starter to upośledzony twor który nie funkcjonuje normalnie bo nie lata na pożytek nie zbiera pyłku i nie robi wielu innych rzeczy które musi robić aby wszystko było ok... i starter to starter... wystarczy tam 12 h i ni godziny więcej więc pomysł na wychowanie w nim matek od początku do końca uważam za kiepski...
Cytuj ten post
#52
(06.01.2016, 10:53)Krzyżak napisał(a): Tak naprawdę nic nie wiemy jaka matka jest optymalna. Wszystko co o nich wiemy pochodzi z badań i obserwacji na pszczołach komercyjnych w środowisku powiedzmy mało naturalnym. Po różnych selekcjach, po trzymaniu w rodzinach bez trutni, po polewaniu ich chemią, po zmuszaniu do czerwienia w dużych komórkach itp. Więc trzymając teraz pszczoły trochę inaczej, bardziej naturalnie, musimy prowadzić swoje obserwacje i wyciągać swoje wnioski.
Czytałem kiedyś badania gdzie pokazywali, że wielkość matki jest bezpośrednio związana z wielkością matecznika i z ilością mleczka. Zostawiali na ramce hodowlanej zamiast 20 mateczników tylko 5 i pszczoły je budowały duże i obficie karmiły. Matki wychodziły bardzo duże ale nie wpływało to lepiej na czerwienie czy inne cechy.
Moim zdaniem kluczowa jest ilość mleczka. Mleczko jest najważniejsze. Larwa ma pływać w mleczku.
Dlatego uważam, że matki ratunkowe z jakiś słabych rodzinek mogą być trochę "gorsze", bo tam mogą być właśnie gorzej odżywione ze względu na słabość rodziny. Dlatego też przekonuje mnie wychów w starterze złożonym z młodej pszczoły gdzie nie ma czerwiu otwartego. Tam jest pełno karmicielek i matki są dosłownie zalewane mleczkiem.Pszczoły nie myślą o niczym innym jak tylko wychować matkę.
Wstawienie odpalonych mateczników pomiędzy dwie ramki z czerwiem otwartym w miodni /jak to to się robi w metodzie wychowu z matką/ moim zdaniem nie da tego efektu. Tam karmicielki poza karmieniem larw matecznych mają do roboty innej roboty. Mleczko to podstawa.

Szymon, ale piszesz wyżej że ma to wszystko wpływ na wielkość matki, ale nie wpłynęło to na czerwienie czy inne cechy. Więc teoretycznie jak ze słabiaka wyjdzie mała matka to rodzina zachowa tą samą ilość czerwiu jaką by miała przy matce dużej, a cechy się nie zmienią.

Moje gdybanie (czysta hipoteza, oparta na przemyśleniach, a nie na jakichś danych badawczych) jest takie, że odżywienie i wielkość matki może wpłynąć na jej długowieczność i siłę feromonu. Co oczywiście jest bardzo ważne, bo wpłynie na rojliwość, na integrację pszczół itp. Wcześniej też ją wymienią lub jest ciut większe prawdopodobieństwo, że matka padnie np. w zimie, jako "gorzej rozwinięta". Ale jak piszę ja się nie daję tym zwariować. Może tak i jest. Ale ja wolę mieć matkę wychowaną w odkładzie 4ro ramkowym (mam takich kilka jak pisałem wyżej) niż matkę z cieplarki wychowaną w miseczce zrobionej z zanieczyszczonego wosku czy w rodzinie oblewanej kwasami czy rapicydem (choćby ze względu na zaszczepienie mikroflory takiej matki w czasie jej rozwoju).

Co kto lubi. Oczywiście ja nie neguję, że najlepsza matka byłaby z cichej wymiany czy rojowa wychowana w silnej rodzinie w czasie optymalnego pożytku i z optymalnym stosunkiem karmicielek do czerwiu. Nie będę się tu spierał. Chodzi mi tylko o to, że dla mnie osobiście te czynniki są na dziś pomijalne. Ja uznaję, że jak pszczołom nie będzie matka pasować to właśnie sobie ją zmienią w toku cichej wymiany. A cicha wymiana to akurat nie wpłynie znacząco na naturalny cykl rodziny, bo dzieje się to w czasie czerwienia starej matki itp. Co więcej jest pewne prawdopodobieństwo że przez jakiś czas będą czerwić 2 matki, co da dodatkowego kopa tej rodzinie. 

Nie ma co gonić za doskonałością i optymalnością w każdym punkcie. Wiemy co dla nas jest doskonałe i optymalne, ale nie wiemy co takie jest dla pszczół. I wiemy też gdzie ta pogoń doprowadziła pszczoły i pszczelarstwo. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#53
Każdy sposób wychowu matek przez człowieka jest tworzeniem jakiegoś "upośledzonego tworu".
Pszczoły nie przenoszą sobie czerwiu do miodni i tam nie odchowują matek, to sposób człowieka.
To całe karmienie larw matek pszczelich to zaledwie kilka dni. W Twojej metodzie też mogą być to dni nielotne i co wtedy ? Uważasz, że takie matki są do bani i je zlikwidujesz ? Nie przesadzajmy.
Taka rodzina bezmateczna /starter/ musi mieć oczywiście zapasy miodu i pierzgi. Jak trzymamy taką rodzinę dłużej /dla kolejnych serii/ to część pszczół zaczyna latać na pożytek i nie ma tego efektu o którym mówisz.
Dokładać jej tylko czerw na wygryzieniu aby zawsze były młode pszczoły.
Cytuj ten post
#54
(06.01.2016, 11:00)bonluk napisał(a): A co to za efekty haha... mają być fajerwerki bo nie kumam...a jeszcze nie ilość a jakość mleczka decyduje o przyszłej matce. Starter to upośledzony twor który nie funkcjonuje normalnie bo nie lata na pożytek nie zbiera pyłku i nie robi wielu innych rzeczy które musi robić aby wszystko było ok... i starter to starter... wystarczy tam 12 h i ni godziny więcej więc pomysł na wychowanie w nim matek od początku do końca uważam za kiepski...

Też tak myślę, natomiast chciałbym się odnieść jeszcze do matki ratunkowej. Z tego co wiem to matka ratunkowa to 2-3 dniowa larwa pszczoły ( od jaja do larwy 2-3 dniwej karmiona jak na pszczołę), która decyzją pszczół zostaje "mianowana" na przyszłą matke. Czyli te mleczko w którym pływa jest wymieniane na te dla matek ( inny skład). Larwa pszczoły przez cały swój rozwój jest dokarmiana około 140 razy natomiast larwy matka 1600 razy. Jeżeli chodzi o to co larwy robią w pierwszzych trzech dniach zycia to: larwa matki o 13% więcej spożywa pokarmu niż larwa pszczoły. Reasumując matka ratunkowa mimo wszystko, będzie gorsza jakościowa od innej ( naturanej) o jakieś do 20 %.

Te cyferki to opracowania naukowe, nie mojeOczko
Cytuj ten post
#55
(06.01.2016, 11:32)Krzyżak napisał(a): Każdy sposób wychowu matek przez człowieka jest tworzeniem jakiegoś "upośledzonego tworu".
Pszczoły nie przenoszą sobie czerwiu do miodni i tam nie odchowują matek, to sposób człowieka.
To całe karmienie larw matek pszczelich to zaledwie kilka dni. W Twojej metodzie też mogą być to dni nielotne i co wtedy ? Uważasz, że takie matki są do bani i je zlikwidujesz ? Nie przesadzajmy.
Taka rodzina bezmateczna /starter/ musi mieć oczywiście zapasy miodu i pierzgi. Jak trzymamy taką rodzinę dłużej /dla kolejnych serii/ to część pszczół zaczyna latać na pożytek i nie ma tego efektu o którym mówisz.
Dokładać jej tylko czerw na wygryzieniu aby zawsze były młode pszczoły.

Taaaa... jakbym nie wiedział jak to wygląda to bym uwierzył...
Niestety wiem i widzę jak funkcjonuje normalna rodzina a jak funkcjonują zsypane pszczoły...

Każdy ma swoją teorię i będzie się jej trzymał. W tym roku wykorzystałem wiele przypadkowych mateczników czyli takich zabranych z rodzin bo powstały albo z cichej albo z nastroju albo i z zaginięcia matki i nowe matule czerwiły, rodziny się rozwijały itd. Metod na wychów matek jest mnóstwo. Każdy musi znaleźć swoją...
Cytuj ten post
#56
(06.01.2016, 11:40)pasieka krosno odrzańskie napisał(a): Też tak myślę, natomiast chciałbym się odnieść jeszcze do matki ratunkowej. Z tego co wiem to matka ratunkowa to 2-3 dniowa larwa pszczoły ( od jaja do larwy 2-3 dniwej karmiona jak na pszczołę), która decyzją pszczół zostaje "mianowana" na przyszłą matke. Czyli te mleczko w którym pływa jest wymieniane na te dla matek ( inny skład). Larwa pszczoły przez cały swój rozwój jest dokarmiana około 140 razy natomiast larwy matka 1600 razy. Jeżeli chodzi o to co larwy robią w pierwszzych trzech dniach zycia to: larwa matki o 13% więcej spożywa pokarmu niż larwa pszczoły. Reasumując matka ratunkowa mimo wszystko, będzie gorsza jakościowa od innej ( naturanej) o jakieś do 20 %.


Te cyferki to opracowania naukowe, nie mojeOczko

Jaja nie są karmione. Larwy do 3 dnia czy to na matkę czy na pszczołę są karmione tak samo więc o tych obliczeniach możesz zapomnieć. W jakim wieku larwy są wybrane na matki do końca nie wiadomo, są różne teorie. Niektórzy nawet twierdzą, że pszczoły w "pośpiechu" wybierają na chybił-trafił.
Cytuj ten post
#57
(06.01.2016, 11:32)Krzyżak napisał(a): Taka rodzina bezmateczna /starter/ musi mieć oczywiście zapasy miodu i pierzgi.

Ale rodzina bezmateczna to nie starter, ani odkład. Dobierajmy słowa bo się nie dogadamy. Starter to pszczoły (gołe) +matka (ewentualnie matecznik na wygryzieniu). Zapasy dotyczą się raczej odkładu. 
Zwracam uwage żebyśmy się dobrze rozumieli wypowiadając swoje zdanie.
Cytuj ten post
#58
(06.01.2016, 11:00)bonluk napisał(a): A co to za efekty haha... mają być fajerwerki bo nie kumam...a jeszcze nie ilość a jakość mleczka decyduje o przyszłej matce. 

Właśnie. Stawiam hipotezę, ze jakość mleczka zależy też od zdrowia pszczół, od bioróżnorodności nektaru, spadzi i pyłku, od "czystości" niechemicznej tych pokarmów. O tego czy w tym czasie karmione są syropami i cukrem.
Jeśli mleko od krów grass-fed na zielonej wiosennej łące różni się dość sporo od mleka któw żywionych ziarnem, soją, kukurydzą, mączkami to wydaje mi się, że u pszczół nie jest inaczej. 
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#59
(06.01.2016, 11:48)pasieka krosno odrzańskie napisał(a):
(06.01.2016, 11:32)Krzyżak napisał(a): Taka rodzina bezmateczna /starter/ musi mieć oczywiście zapasy miodu i pierzgi.

Ale rodzina bezmateczna to nie starter, ani odkład. Dobierajmy słowa bo się nie dogadamy. Starter to pszczoły (gołe) +matka (ewentualnie matecznik na wygryzieniu). Zapasy dotyczą się raczej odkładu. 
Zwracam uwage żebyśmy się dobrze rozumieli wypowiadając swoje zdanie.

Ja wyrażam się prawidłowo. To ty mylisz starter z pakietem.
Cytuj ten post
#60
(06.01.2016, 11:48)pasieka krosno odrzańskie napisał(a):
(06.01.2016, 11:32)Krzyżak napisał(a): Taka rodzina bezmateczna /starter/ musi mieć oczywiście zapasy miodu i pierzgi.

Ale rodzina bezmateczna to nie starter, ani odkład. Dobierajmy słowa bo się nie dogadamy. Starter to pszczoły (gołe) +matka (ewentualnie matecznik na wygryzieniu). Zapasy dotyczą się raczej odkładu. 
Zwracam uwage żebyśmy się dobrze rozumieli wypowiadając swoje zdanie.

To już pomieszałeś wszystko ze wszystkim...
Starter to zazwyczaj młode pszczoły zrzucone do skrzynki z plastrami z pokarmem węglowodanowym i białkowym bez obecności jakiegokolwiek czerwiu i matki
Odkład to odkład, pakiet to pakiet, a bezmatek to rodzina która nie posiada matki i odczuwa jej brak
Cytuj ten post