Prosty wychów matek pszczelich
#61
(06.01.2016, 11:47)Krzyżak napisał(a):
(06.01.2016, 11:40)pasieka krosno odrzańskie napisał(a): Też tak myślę, natomiast chciałbym się odnieść jeszcze do matki ratunkowej. Z tego co wiem to matka ratunkowa to 2-3 dniowa larwa pszczoły ( od jaja do larwy 2-3 dniwej karmiona jak na pszczołę), która decyzją pszczół zostaje "mianowana" na przyszłą matke. Czyli te mleczko w którym pływa jest wymieniane na te dla matek ( inny skład). Larwa pszczoły przez cały swój rozwój jest dokarmiana około 140 razy natomiast larwy matka 1600 razy. Jeżeli chodzi o to co larwy robią w pierwszzych trzech dniach zycia to: larwa matki o 13% więcej spożywa pokarmu niż larwa pszczoły. Reasumując matka ratunkowa mimo wszystko, będzie gorsza jakościowa od innej ( naturanej) o jakieś do 20 %.


Te cyferki to opracowania naukowe, nie mojeOczko

Jaja nie są karmione. Larwy do 3 dnia czy to na matkę czy na pszczołę są karmione tak samo więc o tych obliczeniach możesz zapomnieć. W jakim wieku larwy są wybrane na matki do końca nie wiadomo, są różne teorie. Niektórzy nawet twierdzą, że pszczoły w "pośpiechu" wybierają na chybił-trafił.

Ja przytoczyłem opracowanie akurat prof. Andrzeja Pidka.
Cytuj ten post
#62
(06.01.2016, 11:50)Borówka napisał(a):
(06.01.2016, 11:00)bonluk napisał(a): A co to za efekty haha... mają być fajerwerki bo nie kumam...a jeszcze nie ilość a jakość mleczka decyduje o przyszłej matce. 

Właśnie. Stawiam hipotezę, ze jakość mleczka zależy też od zdrowia pszczół, od bioróżnorodności nektaru, spadzi i pyłku, od "czystości" niechemicznej tych pokarmów. O tego czy w tym czasie karmione są syropami i cukrem.
Jeśli mleko od krów grass-fed na zielonej wiosennej łące różni się dość sporo od mleka któw żywionych ziarnem, soją, kukurydzą, mączkami to wydaje mi się, że u pszczół nie jest inaczej. 

Tak Kuba o to właśnie chodzi. Ja jestem prawie pewny, że pełna rodzina zrobi to lepiej ze względu na prawidłowe odżywianie  i normalne funkcjonowanie z lotami na pożytek itd.
Cytuj ten post
#63
(06.01.2016, 11:51)Krzyżak napisał(a):
(06.01.2016, 11:48)pasieka krosno odrzańskie napisał(a):
(06.01.2016, 11:32)Krzyżak napisał(a): Taka rodzina bezmateczna /starter/ musi mieć oczywiście zapasy miodu i pierzgi.

Ale rodzina bezmateczna to nie starter, ani odkład. Dobierajmy słowa bo się nie dogadamy. Starter to pszczoły (gołe) +matka (ewentualnie matecznik na wygryzieniu). Zapasy dotyczą się raczej odkładu. 
Zwracam uwage żebyśmy się dobrze rozumieli wypowiadając swoje zdanie.

Ja wyrażam się prawidłowo. To ty mylisz starter z pakietem.


Dobra rozpędziłem się. OK.
Cytuj ten post
#64
(06.01.2016, 11:40)pasieka krosno odrzańskie napisał(a): (...) Z tego co wiem to matka ratunkowa to 2-3 dniowa larwa pszczoły ( od jaja do larwy 2-3 dniwej karmiona jak na pszczołę), która decyzją pszczół zostaje "mianowana" na przyszłą matke. Czyli te mleczko w którym pływa jest wymieniane na te dla matek ( inny skład). Larwa pszczoły przez cały swój rozwój jest dokarmiana około 140 razy natomiast larwy matka 1600 razy. Jeżeli chodzi o to co larwy robią w pierwszzych trzech dniach zycia to: larwa matki o 13% więcej spożywa pokarmu niż larwa pszczoły. Reasumując matka ratunkowa mimo wszystko, będzie gorsza jakościowa od innej ( naturanej) o jakieś do 20 %.

Te cyferki to opracowania naukowe, nie mojeOczko

Z tego co ja wiem, to przez pierwsze dni larwa robotnic jest traktowana w sposób bardzo zbliżony do larwy matki (w pierwszym okresie - na start - larwy dostają przede wszystkim mleczko). Oczywiście, że im larwa starsza tym więcej pojawia się "niematczynego" pokarmu, więc teoretycznie im młodsza larwa tym lepiej. i nie zamierzam tego negować.

Te procenty to oczywiście nasze gdybanie (bo to jest dokładnie jak z tym, że jakiś tam krem poprawia jędrność skóry o 67,2 %). ja też takie uproszczenia stosuję. 
Więc - jeżeli dla mnie wpływ rodzaju wychowu matki na całość efektu tej rodziny to max 10 %, to jeżeli taka matka jest o 20% słabsza to daje o 2% gorszy efekt całości rodziny. 
Oczywiście wiem, że to nie matematyka i tylko pewnego rodzaju uproszczenie. Sam się takiemu liczeniu sprzeciwiam, chodzi mi o pokazanie pewnej skali problemu o jakim dyskutujemy. Mówię tu o uproszczeniach (myślę, że wszyscy mówimy). 

i cały czas podkreślam, że dla mnie ten efekt jest po prostu pomijalny. 

Łukasz też tu napisał:

(06.01.2016, 11:41)bonluk napisał(a): (...) Każdy ma swoją teorię i będzie się jej trzymał. W tym roku wykorzystałem wiele przypadkowych mateczników czyli takich zabranych z rodzin bo powstały albo z cichej albo z nastroju albo i z zaginięcia matki i nowe matule czerwiły, rodziny się rozwijały itd. (...)

i ja dokładnie o tym mówię. Ja nie gonię za optymalnym zbiorem miodu, bo dla mnie nie o to chodzi w pszczelarstwie (zwłaszcza naturalnym). Kto z tego żyje niech "niszczy" pszczoły w toku selekcji, metod pasiecznych i zatruwania ich toksynami. Ja się temu sprzeciwiam i nie zamierzam się temu poddać - również przy wychowie matki.

Łukasz Wam może zresztą napisać jakie matki dostał w ostatnim sezonie od jednego ze znanych hodowców i jaki był tego efekt. Ile mówiłeś Łukasz na 5 podjęła czerwienie 1 czy 2...? jakoś tak... I założę się, że te matki były wychowane jedną z "optymalnych metod", a nie metodą ratunkową... 

Więc to takie gdybanie i teoretyzowanie. A pszczoły i tak zrobią co uznają za słuszne o ile im to umożliwimy i nie będziemy przeszkadzać. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#65
(06.01.2016, 11:52)pasieka krosno odrzańskie napisał(a):
(06.01.2016, 11:47)Krzyżak napisał(a):
(06.01.2016, 11:40)pasieka krosno odrzańskie napisał(a): Też tak myślę, natomiast chciałbym się odnieść jeszcze do matki ratunkowej. Z tego co wiem to matka ratunkowa to 2-3 dniowa larwa pszczoły ( od jaja do larwy 2-3 dniwej karmiona jak na pszczołę), która decyzją pszczół zostaje "mianowana" na przyszłą matke. Czyli te mleczko w którym pływa jest wymieniane na te dla matek ( inny skład). Larwa pszczoły przez cały swój rozwój jest dokarmiana około 140 razy natomiast larwy matka 1600 razy. Jeżeli chodzi o to co larwy robią w pierwszzych trzech dniach zycia to: larwa matki o 13% więcej spożywa pokarmu niż larwa pszczoły. Reasumując matka ratunkowa mimo wszystko, będzie gorsza jakościowa od innej ( naturanej) o jakieś do 20 %.


Te cyferki to opracowania naukowe, nie mojeOczko

Jaja nie są karmione. Larwy do 3 dnia czy to na matkę czy na pszczołę są karmione tak samo więc o tych obliczeniach możesz zapomnieć. W jakim wieku larwy są wybrane na matki do końca nie wiadomo, są różne teorie. Niektórzy nawet twierdzą, że pszczoły w "pośpiechu" wybierają na chybił-trafił.

Ja przytoczyłem opracowanie akurat prof. Andrzeja Pidka.

Mam książki  Andrzeja Pidka i wiedza zawarta tam pokrywa się z tym co napisałem.
Doczytaj, bo coś Ci się pomyliło.
Cytuj ten post
#66
(06.01.2016, 12:00)Krzyżak napisał(a):
(06.01.2016, 11:52)pasieka krosno odrzańskie napisał(a):
(06.01.2016, 11:47)Krzyżak napisał(a):
(06.01.2016, 11:40)pasieka krosno odrzańskie napisał(a): Też tak myślę, natomiast chciałbym się odnieść jeszcze do matki ratunkowej. Z tego co wiem to matka ratunkowa to 2-3 dniowa larwa pszczoły ( od jaja do larwy 2-3 dniwej karmiona jak na pszczołę), która decyzją pszczół zostaje "mianowana" na przyszłą matke. Czyli te mleczko w którym pływa jest wymieniane na te dla matek ( inny skład). Larwa pszczoły przez cały swój rozwój jest dokarmiana około 140 razy natomiast larwy matka 1600 razy. Jeżeli chodzi o to co larwy robią w pierwszzych trzech dniach zycia to: larwa matki o 13% więcej spożywa pokarmu niż larwa pszczoły. Reasumując matka ratunkowa mimo wszystko, będzie gorsza jakościowa od innej ( naturanej) o jakieś do 20 %.


Te cyferki to opracowania naukowe, nie mojeOczko

Jaja nie są karmione. Larwy do 3 dnia czy to na matkę czy na pszczołę są karmione tak samo więc o tych obliczeniach możesz zapomnieć. W jakim wieku larwy są wybrane na matki do końca nie wiadomo, są różne teorie. Niektórzy nawet twierdzą, że pszczoły w "pośpiechu" wybierają na chybił-trafił.

Ja przytoczyłem opracowanie akurat prof. Andrzeja Pidka.

Mam książki  Andrzeja Pidka i wiedza zawarta tam pokrywa się z tym co napisałem.
Doczytaj, bo coś Ci się pomyliło.

No to poczytaj na    Andrzej Pidek, Metody wychowu matek pszczelich, Nowy Sącz 1999, str.18.
Cytuj ten post
#67
Jeżeli wchodzimy na temat matek od hodowców to trzeba by założyć kolejny temat ale nie ma sensu na kogoś psioczyć bo taka ich praca i z tego żyją...

Największym problemem jest to, że matki które do nas przychodzą nie są już jednodniówkami a mają czasami 4-5-7 dni a my chcemy aby rodzina nam je ładnie przyjęła i ładnie się unasienniły. Takie matki to "śmieci" przetrzebione podróżą, zestresowane itd. Nie warto ich kupować chyba, że mamy blisko i podjedziemy po wygryzające się młode matule a jeszcze lepiej brać mateczniki na wygryzieniu. (Bartek to było 6 matek, 5 zostało przyjęte a 2 podjęły czerwienie)

Dlatego najlepiej mieć swoje mateczniki na wygryzieniu które podajemy do rodziny i matki od pierwszych sekund po wygryzieniu czują rodzinę pszczelą, są w naturalnym środowisku i mają o wiele lepszy start niż każda inna matka z zakupu...
Cytuj ten post
#68
(06.01.2016, 12:04)bonluk napisał(a): Jeżeli wchodzimy na temat matek od hodowców to trzeba by założyć kolejny temat ale nie ma sensu na kogoś psioczyć bo taka ich praca i z tego żyją...

Największym problemem jest to, że matki które do nas przychodzą nie są już jednodniówkami a mają czasami 4-5-7 dni a my chcemy aby rodzina nam je ładnie przyjęła i ładnie się unasienniły. Takie matki to "śmieci" przetrzebione podróżą, zestresowane itd. Nie warto ich kupować chyba, że mamy blisko i podjedziemy po wygryzające się młode matule a jeszcze lepiej brać mateczniki na wygryzieniu. (Bartek to było 6 matek, 5 zostało przyjęte a 2 podjęły czerwienie)

Dlatego najlepiej mieć swoje mateczniki na wygryzieniu które podajemy do rodziny i matki od pierwszych sekund po wygryzieniu czują rodzinę pszczelą, są w naturalnym środowisku i mają o wiele lepszy start niż każda inna matka z zakupu...

Nie chodziło mi o to, żeby psioczyć na konkretne osoby - nie wątpię, że wszystko było w jak najlepszej wierze (różne rzeczy mogą się przytrafić).
Chodziło mi tylko o to, że te  różne metody są fajne jak się robi 10 czy 20 matek i się tego dogląda i pilnuje. Jak się robi 100 , 200 czy 500 na raz to idzie masówa. Różne rzeczy umykają. Do tego tak jak piszesz dołożymy stres w transporcie, jakieś drobiazgi przy zaopatrzeniu pszczół na ten transport i efekt jest jaki jest. Nie chodzi mi o to, żeby rozpoczynać o tym dyskusję - jeszcze raz piszę: wierzę w dobrą wiarę hodowców, kwestionuję "jakość" produktu masowego, niezależnie od metody. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#69
(06.01.2016, 12:02)pasieka krosno odrzańskie napisał(a): No to poczytaj na    Andrzej Pidek, Metody wychowu matek pszczelich, Nowy Sącz 1999, str.18.

Przeczytałem.
Larwa pszczoły jest karmiona mleczkiem przez 3 dni.
Larwa matki jest karmiona mleczkiem przez cały okres aż do zasklepienia metecznika.
Nic innego nie twierdziłem.
Cytuj ten post
#70
(06.01.2016, 12:20)Krzyżak napisał(a):
(06.01.2016, 12:02)pasieka krosno odrzańskie napisał(a): No to poczytaj na    Andrzej Pidek, Metody wychowu matek pszczelich, Nowy Sącz 1999, str.18.

Przeczytałem.
Larwa pszczoły jest karmiona mleczkiem przez 3 dni.
Larwa matki jest karmiona mleczkiem przez cały okres aż do zasklepienia metecznika.
Nic innego nie twierdziłem.

No dobrze, ale jak to się odnosi do tego co napisałem we wcześniejszych postach. Pisałem o matce ratunkowej i w związku z tym wskazałem pewne zależności i tyle. Mam wrażenie, że chcesz ciągle "łapać mnie za słówka". Nie wiem tylko co to wniesie do tej rzeczowej i fajnej dyskusji. Jak dalej będziesz coś chciał napisać typowo do Mnie to pisz na PW. Nie róbmy tu śmietnika( wszystkie tamaty w jednym, czyli nic.)
Cytuj ten post
#71
Wracając do tematu to najprostszy wychów to tak jak pisał Bartek tylko, że to właśnie dla osób które nie oczekują cudów w pasiece a stabilne czerwienie i normalny rozwój im wystarcza...
Wybieramy silną rodzinę w pasiece obojętnie jaką... (możemy dobrać tak rodzinę aby odpowiadała nam pewnymi cechami) zabieramy jej starą matkę z ramką pszczół tworząc mini odkład który przeżyje i zostawiamy sprawę pszczołom... Możemy wzbogacić tą metodę zaznaczając ramkę z młodymi larwami czy jajeczkami i tylko na tej ramce zostawiać mateczniki... Możemy pierwsze mateczniki usunąć pozostawiając te późniejsze...

Po wszystkim łączymy rodzinkę z mini odkładem w którym jest stara matka...
Cytuj ten post
#72
(06.01.2016, 14:35)bonluk napisał(a): (...)
Możemy wzbogacić tą metodę zaznaczając ramkę z młodymi larwami czy jajeczkami i tylko na tej ramce zostawiać mateczniki... Możemy pierwsze mateczniki usunąć pozostawiając te późniejsze...


Po wszystkim łączymy rodzinkę z mini odkładem w którym jest stara matka...
Spotkałem się z twierdzeniem żeby usunąć pierwsze mateczniki dopiero w czwartym dniu, pszczoły wtedy zakładają nowe mateczniki na najmłodszych larwach.
Cytuj ten post
#73
(06.01.2016, 14:59)pastaga napisał(a):
(06.01.2016, 14:35)bonluk napisał(a): (...)
Możemy wzbogacić tą metodę zaznaczając ramkę z młodymi larwami czy jajeczkami i tylko na tej ramce zostawiać mateczniki... Możemy pierwsze mateczniki usunąć pozostawiając te późniejsze...


Po wszystkim łączymy rodzinkę z mini odkładem w którym jest stara matka...
Spotkałem się z twierdzeniem żeby usunąć pierwsze mateczniki dopiero w czwartym dniu, pszczoły wtedy zakładają nowe mateczniki na najmłodszych larwach.
Tak o to chodzi...bo po 3 niach już nie ma jajeczek w rodzinie 
Cytuj ten post
#74
https://www.youtube.com/watch?v=AdIQSaNM8LU polecam dla kogoś kto nie widział wcześniej. Bardzo ciekawe. P.S.13:34 ciekawe stwerdzenie
Cytuj ten post
#75
Pewnie większość oglądała... ale warto obejrzeć jeszcze raz dla przypomnienia...
Cytuj ten post
#76
Skoda tylko, że Pan redaktor nie ma pojęcia o czym mówi dr. Zawilski, bo mogło być jeszcze ciekawiej.
Cytuj ten post
#77
(07.01.2016, 08:26)Krzyżak napisał(a): Skoda tylko, że Pan redaktor nie ma pojęcia o czym mówi dr. Zawilski, bo mogło być jeszcze ciekawiej.

jak to? przecież wie, że o pszczołach Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#78
Ale fajnie "wymieniacie zdania" Uśmiech A tak serio. Najlepsze są matki z cichej wymiany i rojowe. Z tym się zgodzimy wszyscy. (Prawda Bartek?) Z cichej wymiany ciężko je naturalnie wyhodować, ok. Rojowe też? Co za problem bujnąć rodzinę na maksa i zrzucić na 1 korpus po pewnym czasie? Można wymienić czerw otwarty na kryty, bardziej je "zmobilizujemy". I wtedy tylko podcinamy plaster. Jak myślicie ile czasu zajmie pszczołom wybudowanie mateczników? Będzie ich pewnie z 10, może i 20. Wszystkie cacy i najlepsze.
Osobiście skłaniam się do teorii, że najlepsze są te matki, które od początku były hodowane w mateczniku pionowym, czyli od początku w miseczce. Nie po to pszczoły w sezonie budują ich dziesiątki, żeby później hodować matki w zwykłych komórkach.
Cytuj ten post
#79
(07.01.2016, 12:00)MN napisał(a): Ale fajnie "wymieniacie zdania" Uśmiech A tak serio. Najlepsze są matki z cichej wymiany i rojowe. Z tym się zgodzimy wszyscy. (Prawda Bartek?) Z cichej wymiany ciężko je naturalnie wyhodować, ok. Rojowe też? Co za problem bujnąć rodzinę na maksa i zrzucić na 1 korpus po pewnym czasie? Można wymienić czerw otwarty na kryty, bardziej je "zmobilizujemy". I wtedy tylko podcinamy plaster. Jak myślicie ile czasu zajmie pszczołom wybudowanie mateczników? Będzie ich pewnie z 10, może i 20. Wszystkie cacy i najlepsze.
Osobiście skłaniam się do teorii, że najlepsze są te matki, które od początku były hodowane w mateczniku pionowym, czyli od początku w miseczce. Nie po to pszczoły w sezonie budują ich dziesiątki, żeby później hodować matki w zwykłych komórkach.

No tak jest w tym sens bo co miseczka to miseczka ale myślę, że pszczoły jak muszą to komóreczkę tak wyprofilują, że jest jak miseczka... ale sposób o pociśnięciu rodziny do stanu rojowego już tu padł i też nie jest taki trudny chodź trudniejszy niż zabranie matki... Matki rojowe muszą być świetne bo to są zaczątki przyszłych nowych rodzin... Myślę, że pszczoły dziadostwa nie chciałyby wypuszczać w świat..
Cytuj ten post
#80
(07.01.2016, 12:00)MN napisał(a): Ale fajnie "wymieniacie zdania" Uśmiech A tak serio. Najlepsze są matki z cichej wymiany i rojowe. Z tym się zgodzimy wszyscy. (Prawda Bartek?) Z cichej wymiany ciężko je naturalnie wyhodować, ok. Rojowe też? Co za problem bujnąć rodzinę na maksa i zrzucić na 1 korpus po pewnym czasie? Można wymienić czerw otwarty na kryty, bardziej je "zmobilizujemy". I wtedy tylko podcinamy plaster. Jak myślicie ile czasu zajmie pszczołom wybudowanie mateczników? Będzie ich pewnie z 10, może i 20. Wszystkie cacy i najlepsze.
Osobiście skłaniam się do teorii, że najlepsze są te matki, które od początku były hodowane w mateczniku pionowym, czyli od początku w miseczce. Nie po to pszczoły w sezonie budują ich dziesiątki, żeby później hodować matki w zwykłych komórkach.

Prawda Michał Oczko
tylko ja tak na prawdę nie widzę wielkiej różnicy Oczko
jest to i owszem bardzo dobra metoda. Sam wielokrotnie o tym myślałem. Myślę nawet że nie ma potrzeby podcinania plastra. Niemniej jednak prawdopodobnie u siebie pozostanę na ratunkowych - właśnie dlatego, że dla mnie te różnice są pomijalne. może spróbuję na 2 czy 3 rodzinach tej metody. to się jeszcze zobaczy. Uśmiech
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#81
Podcięcie plastra sprawia, że pszczoły w tym miejscu budują pionowe miseczki. Wiesz też, gdzie szukać matecznika później.
Matki ratunkowe nie są dobre. Mój nauczyciel pszczelarstwa wpoił mi robienie odkładów na zasadzie - zabierasz 3 ramki z czerwiem i pszczołami + 1 z pokarmem i one same sobie odhodują matkę. 90% tych matek jesienią jest wymieniana, a rodziny nie zawsze dochodziły do siły. Za tę praktykę podziękuję.
Cytuj ten post
#82
(07.01.2016, 12:40)MN napisał(a): Podcięcie plastra sprawia, że pszczoły w tym miejscu budują pionowe miseczki. Wiesz też, gdzie szukać matecznika później.
Matki ratunkowe nie są dobre. Mój nauczyciel pszczelarstwa wpoił mi robienie odkładów na zasadzie - zabierasz 3 ramki z czerwiem i pszczołami + 1 z pokarmem i one same sobie odhodują matkę. 90% tych matek jesienią jest wymieniana, a rodziny nie zawsze dochodziły do siły. Za tę praktykę podziękuję.

No i ostatecznie masz matkę z cichej wymiany Uśmiech
Cytuj ten post
#83
(07.01.2016, 12:40)MN napisał(a): Podcięcie plastra sprawia, że pszczoły w tym miejscu budują pionowe miseczki. Wiesz też, gdzie szukać matecznika później.
Matki ratunkowe nie są dobre. Mój nauczyciel pszczelarstwa wpoił mi robienie odkładów na zasadzie - zabierasz 3 ramki z czerwiem i pszczołami + 1 z pokarmem i one same sobie odhodują matkę. 90% tych matek jesienią jest wymieniana, a rodziny nie zawsze dochodziły do siły. Za tę praktykę podziękuję.

ja mam u siebie jakieś 20 matek ratunkowych (na 34 rodziny). w jesieni wszystko było w porządku. ale nie upieram się, że nie wymienią ich wcześniej niż rojową, z cichej wymiany, czy nawet dobrze odchowaną matkę w którymkolwiek z rozlicznych systemów. tylko co z tego? niech sobie wymienią. Mi to nie przeszkadza. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#84
(07.01.2016, 12:43)Krzyżak napisał(a): No i ostatecznie masz matkę z cichej wymiany Uśmiech

... Szymon, bo pomyślę, że bronisz koncepcji matek ratunkowych!!! Oczko hehe
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#85
(07.01.2016, 12:45)MrDrone napisał(a):
(07.01.2016, 12:43)Krzyżak napisał(a): No i ostatecznie masz matkę z cichej wymiany Uśmiech

... Szymon, bo pomyślę, że bronisz koncepcji matek ratunkowych!!! Oczko hehe

Same matki nie są aż tak bardzo złe Uśmiech Ale jak dołożyć do tego, że są odchowane w słabym odkładziku to są już średnie, do tego mogą się słabo unasiennić, to taka kombinacja jest mało rozwojowa.
Słaby odkład, średnia matka, słabo unasienniona, długi okres bez czerwiu to z tej rodziny może nic nie być.
Pewnie przyszłej wiosny doczeka połowa z tak założonych rodzinek.
A wystarczy troszkę wysiłku np. poddając matkę UN lub chociaż matecznik rojowy na wygryzieniu i już może być dużo, dużo lepiej.
Cytuj ten post
#86
To może zsypać na 1 korpus, doprowadzić do nastroju rojowego, wstawić listwę z larwami i pozyskać mateczniki tylko z tej listwy?

Tylko jak by nie było jak to najmądrzej potem rozroić? Odkład ze starą matką, zabranie listwy, pozostawienie jednego matecznika i poszerzenie gniazda?
Cytuj ten post
#87
Adam to chyba szybciej i lepiej zrobić tak.
Zabierasz miodnie, w gnieździe zamieniasz czerw otwarty na kryty i podcinasz jeden plaster w ząbki na mateczniki. Pszczoły zakaładają mateczniki rojowe. Po zasklepieniu mateczników zabierasz ul w nowe miejsce. Na starym miejscu stawiasz korpus z węzą, starą matkę i podkarmiaczkę. Zlatuje się tam stara pszczoła i bierze się do roboty jak rój. W nowym miejscu zostawiasz dwa  mateczniki /dla bezpieczeństwa/. Dajesz im miodnie nad głowę i korpus węzy pod tyłek.
Resztę mateczników dajesz do odkładów lub ulików weselnych.

EDIT: Dla pewności można zakratować kratą odgrodową wylotek aby rodzina nam się nie wyroiła zanim odbierzemy mateczniki i zrobimy całą roszadę.
Cytuj ten post
#88
Pszczelarstwo w Twoim wydaniu jest za proste, nic tylko byś szedł na łatwiznę Oczko
A tak bardziej serio to dzięki za wyjaśnienie.
Cytuj ten post
#89
bo Szymon jest prostakiem i tyle Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#90
(07.01.2016, 14:03)Krzyżak napisał(a): Adam to chyba szybciej i lepiej zrobić tak.
Zabierasz miodnie, w gnieździe zamieniasz czerw otwarty na kryty i podcinasz jeden plaster w ząbki na mateczniki. Pszczoły zakaładają mateczniki rojowe. Po zasklepieniu mateczników zabierasz ul w nowe miejsce. Na starym miejscu stawiasz korpus z węzą, starą matkę i podkarmiaczkę. Zlatuje się tam stara pszczoła i bierze się do roboty jak rój. W nowym miejscu zostawiasz dwa  mateczniki /dla bezpieczeństwa/. Dajesz im miodnie nad głowę i korpus węzy pod tyłek.
Resztę mateczników dajesz do odkładów lub ulików weselnych.

EDIT: Dla pewności można zakratować kratą odgrodową wylotek aby rodzina nam się nie wyroiła zanim odbierzemy mateczniki i zrobimy całą roszadę.
I to ma by lazy beekeeping
Cytuj ten post