Prosty wychów matek pszczelich
#91
(07.01.2016, 14:03)Krzyżak napisał(a): Adam to chyba szybciej i lepiej zrobić tak.
Zabierasz miodnie, w gnieździe zamieniasz czerw otwarty na kryty i podcinasz jeden plaster w ząbki na mateczniki. Pszczoły zakaładają mateczniki rojowe. Po zasklepieniu mateczników zabierasz ul w nowe miejsce. Na starym miejscu stawiasz korpus z węzą, starą matkę i podkarmiaczkę. Zlatuje się tam stara pszczoła i bierze się do roboty jak rój. W nowym miejscu zostawiasz dwa  mateczniki /dla bezpieczeństwa/. Dajesz im miodnie nad głowę i korpus węzy pod tyłek.
Resztę mateczników dajesz do odkładów lub ulików weselnych.

EDIT: Dla pewności można zakratować kratą odgrodową wylotek aby rodzina nam się nie wyroiła zanim odbierzemy mateczniki i zrobimy całą roszadę.

Pomysł
Cytuj ten post
#92
(07.01.2016, 14:34)Pieteros623 napisał(a):
(07.01.2016, 14:03)Krzyżak napisał(a): Adam to chyba szybciej i lepiej zrobić tak.
Zabierasz miodnie, w gnieździe zamieniasz czerw otwarty na kryty i podcinasz jeden plaster w ząbki na mateczniki. Pszczoły zakaładają mateczniki rojowe. Po zasklepieniu mateczników zabierasz ul w nowe miejsce. Na starym miejscu stawiasz korpus z węzą, starą matkę i podkarmiaczkę. Zlatuje się tam stara pszczoła i bierze się do roboty jak rój. W nowym miejscu zostawiasz dwa  mateczniki /dla bezpieczeństwa/. Dajesz im miodnie nad głowę i korpus węzy pod tyłek.
Resztę mateczników dajesz do odkładów lub ulików weselnych.

EDIT: Dla pewności można zakratować kratą odgrodową wylotek aby rodzina nam się nie wyroiła zanim odbierzemy mateczniki i zrobimy całą roszadę.
I to ma by lazy beekeeping

Poniosla Szymka fantazja 
Cytuj ten post
#93
(07.01.2016, 14:48)bonluk napisał(a):
(07.01.2016, 14:34)Pieteros623 napisał(a):
(07.01.2016, 14:03)Krzyżak napisał(a): Adam to chyba szybciej i lepiej zrobić tak.
Zabierasz miodnie, w gnieździe zamieniasz czerw otwarty na kryty i podcinasz jeden plaster w ząbki na mateczniki. Pszczoły zakaładają mateczniki rojowe. Po zasklepieniu mateczników zabierasz ul w nowe miejsce. Na starym miejscu stawiasz korpus z węzą, starą matkę i podkarmiaczkę. Zlatuje się tam stara pszczoła i bierze się do roboty jak rój. W nowym miejscu zostawiasz dwa  mateczniki /dla bezpieczeństwa/. Dajesz im miodnie nad głowę i korpus węzy pod tyłek.
Resztę mateczników dajesz do odkładów lub ulików weselnych.

EDIT: Dla pewności można zakratować kratą odgrodową wylotek aby rodzina nam się nie wyroiła zanim odbierzemy mateczniki i zrobimy całą roszadę.
I to ma by lazy beekeeping

Poniosla Szymka fantazja 
W końcu to szaleniec z Torunia
Cytuj ten post
#94
To może opiszcie jak Wy byście to ogarneli żeby było bardziej lazy.
Cytuj ten post
#95
hehe Oczko

no można zrobić podobnie, tylko prościej, tak jak pisał to parę postów temu MN. Oczko zabrać jeden korpus i tyle (ramki nie zaczerwione - np. miodnię, kto oddziela kratą). Jak się pojawią mateczniki to powycinać, czy poprzekładać ramki do tworzonych odkładów.
Nie widzę potrzeby ani podcinania plastrów, ani zamieniania czerwiu, ani przenoszenia ula.
Generalnie chodzi tu tylko o to, żeby "skompresować ul" (podobnie sugeruje Bush przy wychowie matek ratunkowych - jest to w odrębnym wątku).

ech, wszystkich nas widać ponosi już fantazja Oczko
... a z Szymonem to nie pogrywajcie, bo póki dobry to dobry, ale jak się zeźli to nas wszystkich pousuwa z forum Oczko ... i zacznie od małopolski Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#96
Czemu fantazja? Podobnie bym postąpił po tym jak pszczoły by odciągnęły pierwsze mateczniki na podciętych ramkach. Odkład ze starą matką, jeden/ dwa mateczniki w macierzaku a reszta do odkładów lub ulików weselnych. W ciągu sezonu masz matek ile chcesz.
Cytuj ten post
#97
Fantazja bo miało być prosto a policz ile tam trzeba wykonać tzw. ruchów przy ulu.... policzysz to daj znać
Cytuj ten post
#98
(07.01.2016, 14:55)pastaga napisał(a): To może opiszcie jak Wy byście to ogarneli żeby było bardziej lazy.

Adam, można to zrobić jak pisał MN czy ja przed chwilą - to po to, żeby wywołać nastrój rojowy.

Ja generalnie zostanę raczej przy matkach ratunkowych. W tym roku robiłem tak że zabierałem pakiet ze starą matką (tu jedyny problem - trzeba ją znaleźć Oczko - ja nie mam krat, ani oznakowanych matek Oczko ale pszczelarze są od spraw trudnych Oczko ). Zostawiałem macierzak w całości do wychowu matek ratunkowych. W 9tym dniu po zabraniu pakietu dzieliłem macierzak na tyle rodzin ile mi pasowało dając każdemu mateczniki. 

W tym roku będę chciał coś pokombinować inaczej, bo wyszukiwanie matki łatwe nie jest.. Oczko

zastanawiam się nad takim rozwiązaniem:
podział rodziny metodą "na pół". zabranie części rodziny gdzie podejrzewam obecność matki (na nosa, bo pewności mieć nie będę) i odstawienie tej części na inne miejsce. Za 2 - 3 dni wrócić i z części rodziny gdzie wziąłem matkę strzepnąć wszystkie pszczoły i zrobić z nich pakiet ze starą matką zostawiając go tam gdzie już jest. czerw oddać do macierzaka. Za kolejny około tydzień macierzak dzielić tak jak mi pasuje. 
ta metoda byłaby dla mnie idealna gdybym wiedział na 100 %, że matkę zabiorę ze sobą na inne miejsce. wtedy stara pszczoła wróci do macierzaka, macierzak będzie zasilony i "skompresowany" a matki ratunkowe mogą być dzięki temu lepsze. Potem nawet oddanie ramek z czerwiem nie powinno być już problemem, za to wygryzająca się pszczoła będzie go systematycznie zasilać. Każda z rodzin dostaje przerwę w czerwieniu. Gorzej jak matka zostanie na miejscu, a zabiorę pół rodziny bez matki, z której odleci część pszczoły i dodatkowo się ta rodzinka osłabi. Wówczas jest duża szansa, że te matki które się wychowają mogą być słabsze, bo może się tam zrobić "rzadko" pszczoły i nie dość, że będą miały czerw do grzania to i jeszcze matki do wychowania...  
żeby zlikwidować ten problem rozważam wrzucanie krat odgrodowych na 2 - 3 dni przed podziałem. Wtedy będę wiedział gdzie jest matka i będę miał praktycznie pewność, że ją zabrałem. 

takie rozwiązanie chodzi mi po głowie i pewnie wypróbuję go na kilku ulach, żeby zobaczyć jak z tym idzie. wydaje mi się proste. Nie muszę szukać matki, rodzinki zakładają mateczniki na plastrze, przerwa w czerwieniu zapewniona... jedyny problem (dla mnie) to ten o którym pisałem z tym, żeby zabrać matkę. Może można by ją np. zgonić dymem w dół lub w górę?... myślę nad tym jak to udoskonalić. na razie wydaje mi się, że najlepszym rozwiązaniem byłaby krata na 2 - 3 dni. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#99
(07.01.2016, 15:09)bonluk napisał(a): Fantazja bo miało być prosto a policz ile tam trzeba wykonać tzw. ruchów przy ulu.... policzysz to daj znać

Bez przesady. Jak chcesz dobre matki, to i tak musisz doprowadzić rodzinę do wrzenia. Później tylko zrzucenie na 1 korpus i ewentualnie odebranie czerwiu odkrytego. Podcięcie plastra. Po np. 7 dniach wycięcie mateczników. Ot i wychów matek.

Reszta to robienie odkładów.

Mankamentem tej metody jest rozbicie rodziny głównej, ale myślę, że można tak zakombinować, że matka trafia do bardzo silnego odkładu lub innej rodziny i hodowla jest kontynuowana.
Cytuj ten post
(07.01.2016, 15:20)MN napisał(a):
(07.01.2016, 15:09)bonluk napisał(a): Fantazja bo miało być prosto a policz ile tam trzeba wykonać tzw. ruchów przy ulu.... policzysz to daj znać

Bez przesady. Jak chcesz dobre matki, to i tak musisz doprowadzić rodzinę do wrzenia. Później tylko zrzucenie na 1 korpus i ewentualnie odebranie czerwiu odkrytego. Podcięcie plastra. Po np. 7 dniach wycięcie mateczników. Ot i wychów matek.

Reszta to robienie odkładów.

Mankamentem tej metody jest rozbicie rodziny głównej, ale myślę, że można tak zakombinować, że matka trafia do bardzo silnego odkładu lub innej rodziny i hodowla jest kontynuowana.

No tak dobre matki.... Bartek zaczynam rozumieć Cię w 100%...
Kiedy Wy zrozumiecie że nie ma matek złych i dobrych...a już na pewno dla nas amatorów którzy nie robią badań, porownan, selekcji celowej taki ranking matek nie ma żadnego znaczenia...
Chociaż dla własnego samopoczucia warto mieć tą swoją najlepszą metodę...
Cytuj ten post
hehe Oczko
no tak to właśnie jest... i nie poradzisz. Wszystko musi być największe i najwspanialsze - nawet pszczoły (w tym matki pszczele) Oczko
"to jest miś na miarę naszych możliwości" ... czy jakoś tak to było Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
Po mojemu: każda matka jest dobra która przeżyła i żyje bez leczenia a człowiek raczej tego wcześniej raczej nie przewidzi.
Cytuj ten post
Chociaż Szymon tam wyliczył, że jak po drodze się coś spierdoli to mamy cichą jesienią więc najlepiej nic nie robić...
Cytuj ten post
Bez paniki. Skoro można dobrze i łatwo to po co kombinować z ratunkowymi i później wymyślać, czemu to rodzina spadła? Panowie, skoro koszt wyhodowania dobrej matki rojowej jest podobny do matki ratunkowej, które NAUKA uznaje za gorsze to o co ta dyskusja.
A twierdzenie, że różnice są niezauważalne jest w istocie błędne. Matki ratunkowe sa wymieniane jesienią. Przynajmniej w mojej pasiece. Odkłady z takimi matkami słabiej się rozwijają. Jak mam matecznik rojowy, to rzadko go marnuję.
Cytuj ten post
Michal wiadomo, że u Ciebie będzie tak a u mnie na odwrót hehe... tak jak pisałem każda teoria jest dobra aby poprawić sobie samopoczucie. Badania badaniami a matki muszą się sprzedawać. Widzisz tu powiązanie bo ja widzę...
Ale żeby przyznać wam rację metoda z wymuszonym stanem rojowym jest najlepsza ale trzeba by ją jeszcze uprościć
Cytuj ten post
Jeżeli potrzebujemy odkłady to tak jak Bush. Nastrój rojowy i dzielimy rodziny na 5-6 części. Jeżeli poczekamy na naturalny nastrój to nie dzielimy wszystkich rodzin i mamy miodek Duży uśmiech
PS. Dzieci piszą. Kultura.
Cytuj ten post
(07.01.2016, 14:34)Pieteros623 napisał(a):
(07.01.2016, 14:03)Krzyżak napisał(a): Adam to chyba szybciej i lepiej zrobić tak.
Zabierasz miodnie, w gnieździe zamieniasz czerw otwarty na kryty i podcinasz jeden plaster w ząbki na mateczniki. Pszczoły zakaładają mateczniki rojowe. Po zasklepieniu mateczników zabierasz ul w nowe miejsce. Na starym miejscu stawiasz korpus z węzą, starą matkę i podkarmiaczkę. Zlatuje się tam stara pszczoła i bierze się do roboty jak rój. W nowym miejscu zostawiasz dwa  mateczniki /dla bezpieczeństwa/. Dajesz im miodnie nad głowę i korpus węzy pod tyłek.
Resztę mateczników dajesz do odkładów lub ulików weselnych.

EDIT: Dla pewności można zakratować kratą odgrodową wylotek aby rodzina nam się nie wyroiła zanim odbierzemy mateczniki i zrobimy całą roszadę.
I to ma by lazy beekeeping

Pewnie, że tak Uśmiech
Za jednym zamachem zdobyłeś kilka lub kilkanaście super matek rojowych, zrobiłeś nową rodzinę, która ma potencjał rójki i idzie do siły w oczach, w starej rodzinie wymieniłeś matkę na nową jakości "rojowej", cały czas pszczoły noszą miód, w starej i nowej rodzinie masz czyszczenie z warrozy poprzez przerwę w czerwieniu.
To wg Ciebie mało ?  Zrób prościej, chętnie skorzystam z podpowiedzi Uśmiech
Cytuj ten post
(08.01.2016, 00:00)Krzyżak napisał(a):
(07.01.2016, 14:34)Pieteros623 napisał(a):
(07.01.2016, 14:03)Krzyżak napisał(a): Adam to chyba szybciej i lepiej zrobić tak.
Zabierasz miodnie, w gnieździe zamieniasz czerw otwarty na kryty i podcinasz jeden plaster w ząbki na mateczniki. Pszczoły zakaładają mateczniki rojowe. Po zasklepieniu mateczników zabierasz ul w nowe miejsce. Na starym miejscu stawiasz korpus z węzą, starą matkę i podkarmiaczkę. Zlatuje się tam stara pszczoła i bierze się do roboty jak rój. W nowym miejscu zostawiasz dwa  mateczniki /dla bezpieczeństwa/. Dajesz im miodnie nad głowę i korpus węzy pod tyłek.
Resztę mateczników dajesz do odkładów lub ulików weselnych.

EDIT: Dla pewności można zakratować kratą odgrodową wylotek aby rodzina nam się nie wyroiła zanim odbierzemy mateczniki i zrobimy całą roszadę.
I to ma by lazy beekeeping

Pewnie, że tak Uśmiech
Za jednym zamachem zdobyłeś kilka lub kilkanaście super matek rojowych, zrobiłeś nową rodzinę, która ma potencjał rójki i idzie do siły w oczach, w starej rodzinie wymieniłeś matkę na nową jakości "rojowej", cały czas pszczoły noszą miód, w starej i nowej rodzinie masz czyszczenie z warrozy poprzez przerwę w czerwieniu.
To wg Ciebie mało ?  Zrób prościej, chętnie skorzystam z podpowiedzi Uśmiech
Sorry, zapomniałem dodać że jak masz pasiekę pod domem to farcierz z Ciebie.
Cytuj ten post
(08.01.2016, 09:43)Pieteros623 napisał(a): Sorry, zapomniałem dodać że jak masz pasiekę pod domem to farcierz z Ciebie.

Nie mam koło domu Uśmiech
Cytuj ten post
Zaczęło się od robienia miseczek matecznikowych, tu jest rozsądny i prosty sposób na ładne woskowe miseczki:
https://www.youtube.com/watch?v=xjJCMdsQuvw

Jak się uprzeć i zrobić kilka rzędów, to można zanurzać i za jednym razem robić 5-10 miseczek co znacznie skróci czas.
Cytuj ten post
(15.01.2016, 14:29)kosz85 napisał(a): Jak się uprzeć i zrobić kilka rzędów, to można zanurzać i za jednym razem robić 5-10 miseczek co znacznie skróci czas.

Są takie formy silikonowe. Na jednej formie 15 "palcy".
Idzie moment.
Cytuj ten post
(15.01.2016, 14:29)kosz85 napisał(a): Zaczęło się od robienia miseczek matecznikowych, tu jest rozsądny i prosty sposób na ładne woskowe miseczki:
https://www.youtube.com/watch?v=xjJCMdsQuvw

Jak się uprzeć i zrobić kilka rzędów, to można zanurzać i za jednym razem robić 5-10 miseczek co znacznie skróci czas.

Sposobów jest tyle że tylko wyobraźnia nas ogranicza 
Cytuj ten post
Miałem ten bezmatek w winy pszczelarza na Przedwojennej robociźnie już ponad 3 tygodnie. Poddawałem im jajka z dwóch różnych rodzin 3 razy po plastrze co tydzień. Już z jednego wygryzły się pszczoły. Założyły odrazy 3 tygodnie temu matecznik na pierwszym plastrze. Później dałem im przedwojenne jaja (bliższe spokrewnienie) i na nich założyły jeszcze dwa mateczniki. W tej chwili wszystkie mateczniki są już puste a dwa zgryzione. Matki nie znalazłem a jajeczek wiąż nie ma. U siebie jeszcze nie widuję trutni. Dziś dałem im cały plaster z pszczołami na wygryzieniu gdzie było też już trochę jajeczek w już wygryzionych komórkach. W razie co pociągną sobie znów matecznik. Jak myślicie
1. Strutowieją robotnice czy nie?
2. Jeśli matka ratunkowa wczesna nie da rady się unasiennić to zrobią sobie nowy matecznik i ją wymienią a nie strutowieją?
3. Inne rozwiązania. Uśmiech

p.s. Przeglądałem dziś Przedwojenne dziś bez rękawiczek pierwszy raz. Uśmiech w tym tą niezintegrowaną totalnie rodzinę niewiadomo jaką. Leciały do rąk ale nie żądliły. Trzeba było się chwilę przyzwyczaić i przemóc strach.
Cytuj ten post
(06.05.2016, 15:15)Borówka napisał(a): Miałem ten bezmatek w winy pszczelarza na Przedwojennej robociźnie już ponad 3 tygodnie. Poddawałem im jajka z dwóch różnych rodzin 3 razy po plastrze co tydzień. Już z jednego wygryzły się pszczoły. Założyły odrazy 3 tygodnie temu matecznik na pierwszym plastrze. Później dałem im przedwojenne jaja (bliższe spokrewnienie) i na nich założyły jeszcze dwa mateczniki. W tej chwili wszystkie mateczniki są już puste a dwa zgryzione. Matki nie znalazłem a jajeczek wiąż nie ma. U siebie jeszcze nie widuję trutni. Dziś dałem im cały plaster z pszczołami na wygryzieniu gdzie było też już trochę jajeczek w już wygryzionych komórkach. W razie co pociągną sobie znów matecznik. Jak myślicie
1. Strutowieją robotnice czy nie?
2. Jeśli matka ratunkowa wczesna nie da rady się unasiennić to zrobią sobie nowy matecznik i ją wymienią a nie strutowieją?
3. Inne rozwiązania. Uśmiech

p.s. Przeglądałem dziś Przedwojenne dziś bez rękawiczek pierwszy raz. Uśmiech w tym tą niezintegrowaną totalnie rodzinę niewiadomo jaką. Leciały do rąk ale nie żądliły. Trzeba było się chwilę przyzwyczaić i przemóc strach.

Trutnie już fruwają, poczekaj. Jak mateczniki zgryzione to ktoś je zgryzł. Pogoda fatalna mogła zginąć ale daj jej tydzień.
Jak się boisz pszczół to z 3 lata potrzymaj buckfasty, przyzwyczaisz się i poszuflatkujesz swą wiedzę.
Cytuj ten post
(06.05.2016, 15:30)marbert napisał(a): Jak się boisz pszczół to z 3 lata potrzymaj buckfasty, przyzwyczaisz się i poszuflatkujesz swą wiedzę.

Ściana

Nie boję się. Po prostu przedwojenny bezmatek lub z nieczerwiącą matką jest bardziej obronny. Gdybym się bał to nie szedłbym w hodowlę pszczół. Buckfasty u mnie padły szybko nieleczone i póki co podziękuję chyba, że w nieznanej mi rójce się zdarzą to oczywiście szanse dostaną. Całkowity brak obronności skutkujący tym, ze można obsługiwać osieroconą rodziną nago bez kapelusza i nic się nie dzieje wskazuje dla mnie, że są to mutanty okaleczone i zrobione przez człowieka. Nie chcę się uczyć czegoś abyś później się oduczać. Akceptuje pszczoły takimi jakimi są.

Marbert Tobie się przecież zdarzało spalić ul z pszczołami na żywca z powodu tego, ze nie podoba Ci się obronność pszczół. Więc podziękuję za Twą radę w tym zakresie aby trzymać BF, jak i w wielu innych zresztą. Bez urazy oczywiście.
Cytuj ten post
(06.05.2016, 15:35)Borówka napisał(a):
(06.05.2016, 15:30)marbert napisał(a): Jak się boisz pszczół to z 3 lata potrzymaj buckfasty, przyzwyczaisz się i poszuflatkujesz swą wiedzę.

Ściana

Nie boję się. Po prostu przedwojenny bezmatek lub z nieczerwiącą matką jest bardziej obronny. Gdybym się bał to nie szedłbym w hodowlę pszczół. Buckfasty u mnie padły szybko nieleczone i póki co podziękuję chyba, że w nieznanej mi rójce się zdarzą to oczywiście szanse dostaną. Całkowity brak obronności skutkujący tym, ze można obsługiwać osieroconą rodziną nago bez kapelusza i nic się nie dzieje wskazuje dla mnie, że są to mutanty okaleczone i zrobione przez człowieka. Nie chcę się uczyć czegoś abyś później się oduczać. Akceptuje pszczoły takimi jakimi są.

Marbert Tobie się przecież zdarzało spalić ul z pszczołami na żywca z powodu tego, ze nie podoba Ci się obronność pszczół. Więc podziękuję za Twą radę w tym zakresie aby trzymać BF,  jak i w wielu innych zresztą. Bez urazy oczywiście.
Myślałem o opcji zerowej.

Ok. Jak Ci bf z czegoś tam nie pasują. Ale mateczkę f4 cz f5 co sobie radzi nie chcesz zobzczyć?
Cytuj ten post
(06.05.2016, 18:02)marbert napisał(a):
(06.05.2016, 15:35)Borówka napisał(a):
(06.05.2016, 15:30)marbert napisał(a): Jak się boisz pszczół to z 3 lata potrzymaj buckfasty, przyzwyczaisz się i poszuflatkujesz swą wiedzę.

Ściana

Nie boję się. Po prostu przedwojenny bezmatek lub z nieczerwiącą matką jest bardziej obronny. Gdybym się bał to nie szedłbym w hodowlę pszczół. Buckfasty u mnie padły szybko nieleczone i póki co podziękuję chyba, że w nieznanej mi rójce się zdarzą to oczywiście szanse dostaną. Całkowity brak obronności skutkujący tym, ze można obsługiwać osieroconą rodziną nago bez kapelusza i nic się nie dzieje wskazuje dla mnie, że są to mutanty okaleczone i zrobione przez człowieka. Nie chcę się uczyć czegoś abyś później się oduczać. Akceptuje pszczoły takimi jakimi są.

Marbert Tobie się przecież zdarzało spalić ul z pszczołami na żywca z powodu tego, ze nie podoba Ci się obronność pszczół. Więc podziękuję za Twą radę w tym zakresie aby trzymać BF,  jak i w wielu innych zresztą. Bez urazy oczywiście.
Myślałem o opcji zerowej.

Ok. Jak Ci bf z czegoś tam nie pasują. Ale mateczkę f4 cz f5 co sobie radzi nie chcesz zobzczyć?

Taką chce tylko, że to dla mnie nie BF. Podkreślam jeszcze raz, że pszczoły spontanicznie z rójek lub okazyjne każde chętnie zobaczę ale jak mam wydać pieniądze to wolę kundle.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
(06.05.2016, 18:02)marbert napisał(a): Ok. Jak Ci bf z czegoś tam nie pasują. Ale mateczkę f4 cz f5 co sobie radzi nie chcesz zobzczyć?

hehe. Robert, pokaż buckfasta nie leczonego 4 czy 5 pokoleń i kundlonego przez ten czas Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
Czerw jest, jajka są i mateczniki też Oczko Cicha wymiana? Jeśli tak to by mnie to cieszyło bo z matki w tej rodzinie jestem bardzo zadowolony, a że ma już trzy lata więc pewnie jej czas powoli dobiegałby końca. Zastanawiam się czy jednego matecznika nie podkraść do innej rodziny. Przełożyłbym matkę ale za cholerę jej nie umiem znaleźć.

[Obrazek: 20160601_155000.jpg]
Cytuj ten post
jak tylko te 2 to cicha wymiana.

ja mam podbitą kratę odgrodową pod jeden korpus. strzepuję po kolei pszczoły i w końcu matkę znajdę..
ostatnio znalazłem matkę po strząśnięciu całego ula hehe ;-)

próbuj. Oczko

możesz też zabrać oba mateczniki i zrobić 2 odkłady. jeżeli to cicha wymiana to założą za tydzień czy dwa nowe Uśmiech pora w sezonie jeszcze taka, że byś tak jeszcze ze 3 razy matki z cichej wymiany odhodował Oczko byle byś im dał wymienić matkę przed zimą.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post