Prosty wychów matek pszczelich
(13.05.2017, 16:28)emzarek napisał(a): A bez wywożenia?

Chciałoby się napisać, że wywożenie jest kluczowe ale podobno już nie jest hehehe....
więc możesz zrobić tak jak pisali koledzy powyżej.
Cytuj ten post
(14.05.2017, 09:17)bonluk napisał(a):
(13.05.2017, 16:28)emzarek napisał(a): A bez wywożenia?

Chciałoby się napisać, że wywożenie jest kluczowe ale podobno już nie jest hehehe....
więc możesz zrobić tak jak pisali koledzy powyżej.

Łukasz do pięt Ci w pszczelarstwie nie dorastam, wiele nie piszę bo nie lubię pisać jak nie mam o czymś pojęcia ale odkłady przetrzymane powyżej 3 dób (dla pewności 4 pełne doby) pięknie się rozwijają i ubytek pszczoły jest niezauważalny. Takie mam swoje spostrzeżenia.
Cytuj ten post
A jak jest z czerwiem i jajkami podczas takiego przetrzymywania odkładu w piwnicy? Tam jest ok 8 stC. Nie ma ryzyka że się wyziębi?
Cytuj ten post
(14.05.2017, 19:35)emzarek napisał(a): A jak jest z czerwiem i jajkami podczas takiego przetrzymywania odkładu w piwnicy? Tam jest ok 8 stC. Nie ma ryzyka że się wyziębi?

Ja przetrzymywałem w 14-16 stC. Robiłem silne odkłady więc chyba nie było problemu. Wentylację jednak pszczołom przymykałem zostawiając tak przymkniętą lekko.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
(14.05.2017, 18:26)pastaga napisał(a):
(14.05.2017, 09:17)bonluk napisał(a):
(13.05.2017, 16:28)emzarek napisał(a): A bez wywożenia?

Chciałoby się napisać, że wywożenie jest kluczowe ale podobno już nie jest hehehe....
więc możesz zrobić tak jak pisali koledzy powyżej.

Łukasz do pięt Ci w pszczelarstwie nie dorastam, wiele nie piszę bo nie lubię pisać jak nie mam o czymś pojęcia ale odkłady przetrzymane powyżej 3 dób (dla pewności 4 pełne doby) pięknie się rozwijają i ubytek pszczoły jest niezauważalny. Takie mam swoje spostrzeżenia.

Adam zgadzam się oczywiście nie z tymi piętami ale z tym przetrzymaniem... ja tylko zażartowałem trochę sobie z MrDrona... on wie o co chodzi...
Cytuj ten post
(14.05.2017, 19:35)emzarek napisał(a): A jak jest z czerwiem i jajkami podczas takiego przetrzymywania odkładu w piwnicy? Tam jest ok 8 stC. Nie ma ryzyka że się wyziębi?

To chyba zależne od siły/ilości pszczoły w odkładzie. Wstawiałem do garażu właśnie ze względu na zapowiadane przymrozki - to raczej takie "chuchanie na zimno" z mojej strony. Teraz jak już raczej przymrozków nie będzie może po prostu postaw gdzieś w cieniu.
Cytuj ten post
(14.05.2017, 20:20)pastaga napisał(a):
(14.05.2017, 19:35)emzarek napisał(a): A jak jest z czerwiem i jajkami podczas takiego przetrzymywania odkładu w piwnicy? Tam jest ok 8 stC. Nie ma ryzyka że się wyziębi?

To chyba zależne od siły/ilości pszczoły w odkładzie. Wstawiałem do garażu właśnie ze względu na zapowiadane przymrozki - to raczej takie "chuchanie na zimno" z mojej strony. Teraz jak już raczej przymrozków nie będzie może po prostu postaw gdzieś w cieniu.

no dokladnie. Ja czesto stawialem albo pod wiata albo pod jakims iglakiem...
Cytuj ten post
Czyli rysuje się taki schemat:
W lotny dzień rano przygotowuję nowy ul do którego wstawiam susz i zostawiam wolne miejsce na jedną ramkę. Następnie w macierzaku znajduję matkę, przekładam ją do nowego ula i dodaje ramkę z zapasami. Dodatkowo strząsam pszczoły z jednej ramki żeby zapewnić różnorodność wiekową pszczół w nowym ulu. Następnie macierzak odstawiam na nowe miejsce a nowy ul stawiam w miejscu macierzaka. Przez godzinę (dwie, trzy czy ile tam trzeba) pszczoła lotna wraca na stare miejsce zasilając nowy ul. Po tym czasie nowy ul jest zamykany, dostaje słoik syropu i idzie do piwnicy czy garażu na 4, 5 dni (nie ma w nim czerwiu wiec nie ma się co zaziębić) a macierzak wraca na stare miejsce i przejmuje pozostałe pszczoły lotne. Ponieważ nie ma matki zakłada mateczniki ratunkowe. Po pięciu dniach nowy ul z piwnicy idzie na nowe miejsce i zaczyna nowe życie, a macierzak jest dzielony znowu, w zależności od siły i liczby mateczników ratunkowych na kolejne odkłady. Przy czym jeden z nich zostaje na starym miejscu a pozostałe idą na 5 dni do karceru. I po tym czasie wszystkie dostają nowe miejscówki i żyją długo i szczęśliwie obdarzając swojego dobrego pana tonami miodu.
Czy to ma ręce i nogi czy gdzieś jest błąd metodyczny?
Cytuj ten post
Skrocilbym te dni do 2 gora 3
Cytuj ten post
Może czegoś nie zrozumiałem ale wg. mnie to strasznie to skomplikowałeś.
Do przygotowanego korpusu z suszem wstawiasz ramkę, na której znajdziesz matkę i ramkę zapasu. Stawiasz to na miejscu macierzaka i tam już to pozostaje. Były macierzak z czerwiem odstawiasz obok albo i na górę z wylotkiem obróconym o 180st. i zostawiasz, nigdzie nie przenosisz. Pszczoła z macierzaka zasila korpus z matką, macierzak zakłada mateczniki. Po zasklepieniu mateczników dzielisz były macierzak na odkłady z matecznikami i wtedy albo wywozisz albo zamykasz w piwnicy czy na pasiece.

Edit: były macierzak ma też mieć zapas, można mu zmniejszyć wylotek bo utraci strażniczki. Liebig pisze, że żeby utworzyć dobry odkład przez nalot stara rodzina/macierzak ma stać na nowym miejscu 7 dni. Chodzi chyba, że tyle zajmuje żeby do korpusu z matką zleciała się cała pszczoła lotna.
Cytuj ten post
Chłopaki.....po co całe te kombinacje......podzielić ładnie starą metodą ''na pół lotu''.
No chyba, że więcej odkładów w planie...to potem znów na pół lotu....bez wywożenia i chowania po piwnicach.
HB
Cytuj ten post
(14.05.2017, 21:19)Harnaś Beskidzki napisał(a): Chłopaki.....po co całe te kombinacje......podzielić ładnie starą metodą ''na pół lotu''.
HB

hehe co kraj to obyczaj...
Cytuj ten post
Emzarek poczytaj TU - prawie identycznie tylko, że zamiast ramki z jajkami dajesz ramkę z matką. Opisany sposób do walki z nastrojem rojowym Ty możesz wykorzystać do swoich celów.
Cytuj ten post
(14.05.2017, 21:21)bonluk napisał(a):
(14.05.2017, 21:19)Harnaś Beskidzki napisał(a): Chłopaki.....po co całe te kombinacje......podzielić ładnie starą metodą ''na pół lotu''.
HB

hehe co kraj to obyczaj...
Stara metoda. Dziadek mnie uczył. Bez wywożenia i chowania pszczół po piwnicach.
Zaleta taka, że każda nowa rodzinka ma trochę pszczoly lotnej i zawsze ktoś pilnuje wylotka, a to ważne zwłaszcza przy podziałach po pożytku.
Róbcie jak chcecie, ja się tu nie mądrzę, przecież cala przyjemność w tej zabawie i sprobowaniu wielu sposobów.
HB
Cytuj ten post
Ogolnie mozliwisci jest 100... trzeba wiedziec czego sie chce i tyle...
Cytuj ten post
(14.05.2017, 21:33)bonluk napisał(a): Ogolnie mozliwisci jest 100... trzeba wiedziec czego sie chce i tyle...
Otóż to mocium panie.
https://www.youtube.com/watch?v=SWutBNK0Wec
HB
Cytuj ten post
(14.05.2017, 21:09)pastaga napisał(a): Może czegoś nie zrozumiałem ale wg. mnie to strasznie to skomplikowałeś.
Do przygotowanego korpusu z suszem wstawiasz ramkę, na której znajdziesz matkę i ramkę zapasu. Stawiasz to na miejscu macierzaka i tam już to pozostaje. Były macierzak z czerwiem odstawiasz obok albo i na górę z wylotkiem obróconym o 180st. i zostawiasz, nigdzie nie przenosisz. Pszczoła z macierzaka zasila korpus z matką, macierzak zakłada mateczniki. Po zasklepieniu mateczników dzielisz były macierzak na odkłady z matecznikami i wtedy albo wywozisz albo zamykasz w piwnicy czy na pasiece.

Edit: były macierzak ma też mieć zapas, można mu zmniejszyć wylotek bo utraci strażniczki. Liebig pisze, że żeby utworzyć dobry odkład przez nalot stara rodzina/macierzak ma stać na nowym miejscu 7 dni. Chodzi chyba, że tyle zajmuje żeby do korpusu z matką zleciała się cała pszczoła lotna.
Mi chodzi właśnie o to żeby nie cała lotna poszła do nowego ula.
Cytuj ten post
(14.05.2017, 20:54)bonluk napisał(a): Skrocilbym te dni do 2 gora 3
Napisałem 4, 5 bo tak jest mi łatwiej technicznie. W niedzielę dzielę Uśmiech i chowam do piwnicy a w kolejny piątek po pracy działam dalej.
Cytuj ten post
Prosty podział rodziny metodą ''na pół lotu''.
Dzień pierwszy: wbijam kołek drewniany na środku szerokości wylotka macierzaka przeznaczonego do podziału metr przed ulem. (taki punkt orientacyjny dla pszczół). Dostawiam zaraz obok na styk nowy ul pusty do macierzaka.
Dzień drugi: Dzielę ramki z czerwiem i pszczołami sprawiedliwie na pół na dwa ule czyli pół do macierzaka, pół ramek do nowego. (Ja zawsze do ula ze starą matką daję mniej o dwie ramki czerwiu, bo mają matkę a to jest przewaga.) Następnie odstawiam na bok ule na dwa metry od kołka...jeden w prawo...drugi w lewo na dwa metry od kołka. Lotna pszczoła mając za żelazny punkt orientacyjny ten kołek rozdziela się równo na dwa ule czyli na pół lotu.
Czasem pszczoły mocno pamietają stary ul, ale jeśli jesteś tam to możesz sterować tym podziałem pszczoły lotnej, bo to się najlepiej robi w południe. Jeśli za dużo lotnej pszczoły wraca do starego ula to go trzeba trochę dalej jeszcze odsunąć.
Operację można znowu powtórzyć z tymi rodzinami jeśli ich siła pozwala na dalszy podział.
Pozdrawiam
HB
Cytuj ten post
(14.05.2017, 22:33)Harnaś Beskidzki napisał(a): Prosty podział rodziny metodą ''na pół lotu''.
Dzień pierwszy: wbijam kołek drewniany na środku szerokości wylotka macierzaka przeznaczonego do podziału metr przed ulem. (taki punkt orientacyjny dla pszczół). Dostawiam zaraz obok na styk nowy ul pusty do macierzaka.
Dzień drugi: Dzielę ramki z czerwiem i pszczołami sprawiedliwie na pół na dwa ule czyli pół do macierzaka, pół ramek do nowego. (Ja zawsze do ula ze starą matką daję mniej o dwie ramki czerwiu, bo mają matkę a to jest przewaga.) Następnie odstawiam na bok ule na dwa metry od kołka...jeden w prawo...drugi w lewo na dwa metry od kołka. Lotna pszczoła mając za żelazny punkt orientacyjny ten kołek rozdziela się równo na dwa ule czyli na pół lotu.
Czasem pszczoły mocno pamietają stary ul, ale jeśli jesteś tam to możesz sterować tym podziałem pszczoły lotnej, bo to się najlepiej robi w południe. Jeśli za dużo lotnej pszczoły wraca do starego ula to go trzeba trochę dalej jeszcze odsunąć.
Operację można znowu powtórzyć z tymi rodzinami jeśli ich siła pozwala na dalszy podział.
Pozdrawiam
HB
Znam ta metodę, ale raz - nie ma mnie na pasiece w tygodniu tylko w weekendy, dwa - mam tak postawione ule na stojakach że nie da się ich odsuwać na boki.
Cytuj ten post
(14.05.2017, 23:00)emzarek napisał(a): Znam ta metodę, ale raz - nie ma mnie na pasiece w tygodniu tylko w weekendy, dwa - mam tak postawione ule na stojakach że nie da się ich odsuwać na boki.

I widzisz, jak nowoczesność szkodzi Oczko
Rok temu oglądałem serię Videopaseka.ru, gdzie były pułkownik lotnictwa pokazywał sztuczki, jakie można wykonać tylko dlatego, że się ma dość czasu (i odpowiednie stojaki!), aby przesuwać ul po metrze, pół metra dziennie.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
Koledzy...rady potrzebuję
Zrobiłem bardzo silny odkład 7 ramek dadanta z czerwiem otwartym również.
Dałem do tego odkładu matkę czerwiącą ale pod kołpak aluminiowy z siatki.
Kiedy uwolnić matkę...jutro?.......czy dopiero po skasowaniu mateczników o ile zrobią mateczniki.
Praktykowaliście taki sposób...kiedy uwalnialiście matkę?
Wiem, że pytanie banalne, ale to bardzo cenna matka.
Gadanie gadaniem, a życie czasem figle płata...dlatego chce waszej rady, by mieć pewność.
HB
Cytuj ten post
Jak pociągną mateczniki ratunkowe to matkę same Ci skasują Uśmiech
Ja sprawdzałem po 48h, przeważnie matka była już uwolniona, jeżeli nie, to uwalniałem.
Dobrze jest kołpak dać na czerw na wyjściu to matka od razu z obstawą młodej pszczoły "wychodzi".
Cytuj ten post
(15.05.2017, 17:04)Krzyżak napisał(a): Jak pociągną mateczniki ratunkowe to matkę same Ci skasują Uśmiech
Ja sprawdzałem po 48h, przeważnie matka była już uwolniona, jeżeli nie, to uwalniałem.
Dobrze jest kołpak dać na czerw na wyjściu to matka od razu z obstawą młodej pszczoły "wychodzi".

To "pod kołpak" znaczy po angliczańsku "by push-in cage?

https://www.youtube.com/watch?v=zvtuR_8sgvI
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
Dzięki..nigdy nie dawałem pod kołpak, zawsze w klateczce. Zajrzę jutro co zrobiły.
Dzięki
HB
Cytuj ten post
(15.05.2017, 17:15)flamenco108 napisał(a): To "pod kołpak" znaczy po angliczańsku "by push-in cage?


https://www.youtube.com/watch?v=zvtuR_8sgvI

Exactly Oczko
Cytuj ten post
Znajomy starszy pszczelarz m.in. na Warszawiakch podpowiedzial mi jeszcze jedna prosta metoda.
Do ula z matka od ktorej chcemy mateczniki bierze sie plaster z jajkami zlozonymi wysoko albo wsadza przygotowany susz przez pszczoly do zaczerwienia w sam srodek gniazda. Jak matka zaczerwi obcina sie rowno plaster zostawiajc z 8 cm na gorze. Pszczoly chetnie pociagna na ostatnich nieobcietych jajeczkach mateczniki w dol. Przy dobrze odzywionej silnej rodzinie bedzie tyle matecznikow ponoc, ze czesc trzeba bedzie zlikwidowac aby byly osobno. Mateczniki zwisaja w powietrzu wiec latwo je ponoc zaizolowac lub powycinac i wkladac gdzie sie chce. Wkladamy jajeczka wiec larwa bedzie zywiona odrazu na matke gdyby ktos uwazal, ze to robi roznice.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
Ja w tym roku zrobiłem serię na "ciapanie".
Wyciąłem kawałeczek plasterka (dziewiczego) z larwami ładnie podlanymi i jajeczkami, wyciąłem komórki i przykleiłem na wosku do koreczków które przykleiłem woskiem do listwy. Dałem do bezmatka, na 15 przyjętych 12. Od razu fajnie wszystkie komórki zostały przerobione na miseczki (pewnie dlatego że je ściąłem o połowę). Nieprzyjęte zostały zupełnie skasowane nie było nawet komórki. Mateczniki poszły do weselnych i rodzin niepewnych.
Bardzo fajna metoda. Bez ruszania larw. Mi pasuje. Ciapanie żadne. Trzeba tylko delikatności podczas operacji bo łatwo uszkodzić komórki. Nóż do tapet idealnie działa maczany we wrzątku, nie wygina komórek nie szarpie.
No i całość operacji w zaciszu i chłodzie nowego pomieszczenia, przy dobrym świetle, na krzesełku, przy biurku. Całość od wycięcia plastra do włożenia listwy do ula zajęła jakieś 40 min, ale wcale sie nie śpieszyłem.
Cytuj ten post
Robiłem tak rok czy dwa temu. Fajne i proste, tylko to ciapanie wkurza Uśmiech
Wszystko się klei i ciapie Uśmiech
Cytuj ten post
W tym sezonie matki przynajmniej u mnie zaczynają czerwić przeważnie w 10-14 dniu od wygryzienia a więc dają sobie trochę czasu na złożenie pierwszego jaja... Zazwyczaj czerwienie rozpoczynały w 7-10 dniu. Ważne, że powoli zaczyna przybywać młodych rodzinek TF... i teraz tylko kwestia w miarę ciągłego stałego pożytku i aby susza nie nadeszła bo bez pyłku będzie bardzo ciężko... do listy życzeń dorzuciłby jeszcze pogodny i w miarę ciepły wrzesień...
Cytuj ten post