Prosty wychów matek pszczelich
   

Taką matkę ratunkową znalazłem w jednym z łokełejów przedwojennych, które powstały 22 maja. Ta matka ładnie odpracowuje przerwę w czerwieniu w rodzinie. Wszystkie łokełeje powstałe metodą zabrania im matki (niechcący) są już czerwiące i to bardzo ładnie. Znakiem tego najprostsza metoda wychowu matek pszczelich działa Oczko

Z odkładów typu łokełej (mniej więcej, bo z pewnymi komplikacjami wynikającymi z różnych okoliczności), które powstały w czwartym tygodniu maja w liczbie 13, tylko w dwóch na razie nie znalazłem czerwiącej matki, przy czym rodziny huczały i zachowywały się tak jakoś, więc postanowiłem im dać po ramce z jajkami. Jedna z nich to był macierzak moich fuksów. Bardzo nieładnie z ich strony, bo w ten sposób muszę ciągle liczyć, że mam zaledwie 2 sztuki córek po nich, w tym jedna w pace u mnie pod domem. Ale zastosowałem dziś także nieprosty wychów z fuksówek (przez przekładanie larw), więc mam nadzieję, że coś się przyjmie i będzie można je jeszcze powielić.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
W nadchodzącym tygodniu będę robił rodzinki weselne dla mateczników na wygryzieniu z córkami mojej rodziny surwiwalowej. Niestety z racji stanu mojej pasieki mogą to być odkłady jedna-dwie ramki WZ z czerwiem otwartym plus jedna-dwie ramki WZ z pokarmem (Miód plus pierzga). Niestety nie będę dysponował czerwiem zamkniętym dla części rodzinek. Czy w takiej sytuacji lepiej poczekać aż odkład poczuje bezmateczność i założy dzikie mateczniki które będę musiał zniszczyć przed podaniem matecznika czy lepiej podać im pakiet pszczół bez żadnego czerwiu na susz i ramki z pokarmem. Pytam bo znalazłem informację w necie, że w przypadku kiedy odkład bezmateczny ma dużo czerwiu otwartego może zgryź matecznik, które można od tego zabezpieczyć specjalnym ochraniaczem którego nie mam więc nie podam.

P.S. Ładna matka Krzysiu o cechach włoskich. Oczko
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
a czemu Wy kolor matki przypisujecie do danych ras pszczół... zawsze mnie to dziwi... nie znając całkowicie pochodzenia rodziny lub chodzby badań skrzydelek?
Cytuj ten post
W przypadku genow wloskich akurat jest to jakis wskaznik juz bo: http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?pid=41626#pid41626

I napisalem o cechach charakterystycznych dla danej rasy jesli by mnie czytac precyzyjnie. A to nie oznacza przypisania do rasy.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
Napisałeś o cechach włoskich a więc jasno przypisałes ja do wloszki... Według mnie nie ma to nic wspólnego. Mając czysta carnice i hodując po niej matki wyglądały podobnie z resztą widziałem w pszczołach AMM podobne matki gdzie po robotnicach wychodziło że czyste AMM dlatego kolejny raz piszę że przyporzadkowywanie pszczół po fenorypie w dzisiejszych realiach jest dla mnie wielką pomyłką....
Cytuj ten post
(26.06.2017, 05:14)bonluk napisał(a): Napisałeś o cechach włoskich a więc jasno przypisałes ja do wloszki... Według mnie nie ma to nic wspólnego. Mając czysta carnice i hodując po niej matki wyglądały podobnie z resztą widziałem w pszczołach AMM podobne matki gdzie po robotnicach wychodziło że czyste AMM dlatego kolejny raz piszę że przyporzadkowywanie pszczół po fenorypie w dzisiejszych realiach jest dla mnie wielką pomyłką....

Zależy po jakich cechach fenotypu. Według badań jest b. duża korelacja pomiędzy DNA satelitarnym mitochondriów i badań morfometrii skrzydełek. Co ciekawe, większa niż między badaniem DNA jądrowego. Badanie skrzydełek daje bardzo dobry wskaźnik do wyznaczenia z dużą pewnością czy dana  rodzina jest czysta rasowo.
Natomiast zgodzę się, że żółta matka o niczym nie świadczy Oczko aczkolwiek, żółte AMM to nie AMM. 
Cytuj ten post
dokładnie tak to widzę...
Cytuj ten post
(26.06.2017, 15:01)kosz85 napisał(a): Natomiast zgodzę się, że żółta matka o niczym nie świadczy Oczko aczkolwiek, żółte AMM to nie AMM. 

Być może profesor się myli.

Workers, queens and drones of the
black European bees, A. m. mellifera, A. m.
carnica and A. m. caucasica are black (Fig. 2).
They have small areas of yellow colour on the
sides of the abdomina. Gene y
bl is responsible
for this body colour expression. The pattern
on the abdomen varies. Modifiers of the major
body colour gene y
bl are responsible for the
variation.
A cross between yellow Italian queen (gene
Y/Y) and black European drone (gene y
bl) results
in yellow hybrid workers (Y/y
bl). This occurs
because yellow colour is dominant over black.
The hybrid queens (Y/y
bl).produce two types of
body coloured drones; yellow and black. Wide
variation in the colour pattern occurs, ranging
from yellow to black. Two peaks of frequency
distribution appear, one within the yellow
range, and the other within the black one. This
occurs because the two major body-colour
genes Y and y
bl are modified by several
modifiers (Woyke 1977)
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
Yy bl jest genem dominującym, ale to nie oznacza, że nie ma genów niedominujących odpowiadających za żółty kolor matki. Za kolor odpowiada kilka genów. Krainka może być żółta i nie być wymieszana z włoszką, inaczej wszystkie królowe z żółtym byłyby nierasowe.
Zresztą mówimy tu tylko o kolorze, który nie jest dobrym wyznacznikiem rasy. Królowa może być mieszańcem i mieć 3% włoszki i geny odpowiadające za kolor i 97% krainki. Geometria skrzydełka jest bardziej czuła na takie domieszki genetyczne.

Zresztą nigdy nie należy patrzeć tylko po jednej cesze Uśmiech
Cytuj ten post
Zgadzam się zwlaszcza, ze nie twierdzilem wczesniej inaczej. Natomiast Ty twierdziles, ze kolor o niczym nie swiadczy natomiast zaraz pozniej dodales, ze to nie cecha AMM a wiec jednak cos znaczy. Ot co.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
Zostały mi się 2 matki w weselnych. Czerwiące. Tylko pszczół malutko. Weselny to ćwiartka WLP. Zastanawiam się co zrobić, czy dosypać pszczół i trzymać na wszelki wypadek, czy zrobić odkład - musiałby to być mały odkład bo i tak z 3 rodzin zrobiłem 15, więc nie mam za bardzo materiału. Doradźcie.
Cytuj ten post
Może co ja bym zrobił. Przełóż do normalnego ula i maksymalnie zmniejsz wylotek. Niech się rozwiną. Jeżeli coś się przytrafi z jakąś matką w innej rodzinie będziesz miał pod ręką zapasową. Jak do końca sezonu będzie dobrze to rodzinki połączysz i zazimujesz. Matkę może ktoś będzie potrzebował to odsprzedasz, jak nie to mateczki może... może będą się przez zimę tolerowały Oczko
Cytuj ten post
(27.06.2017, 08:11)Popszczelony napisał(a): Zostały mi się 2 matki w weselnych. Czerwiące. Tylko pszczół malutko. Weselny to ćwiartka WLP. Zastanawiam się co zrobić, czy dosypać pszczół i trzymać na wszelki wypadek, czy zrobić odkład - musiałby to być mały odkład bo i tak z 3 rodzin zrobiłem 15, więc nie mam za bardzo materiału. Doradźcie.

Zostaw w weselnym, aż Ci matka zaczerwi na obu ramkach, dopiero wtedy przełóż do większego ula, daj po ramce suszu z obu stron i dalej coś na zatwór. I dalej techniką pradziadów, dokładaj ramki w miarę zaczerwiania. Tak bym to zrobił, ale ja jestem początkujący... Smutny
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
Ok. Dzięki. Podjąłem decyzję. Dam matce możliwość czerwienia.
Mam takie weselne. Naczytałem się na internetach i yutubach a teraz nie wiadomo co zrobić z zawartością Uśmiech

[Obrazek: ulik_weselny.jpg]

Zaczerwione już wszystkie rameczki, a pszczół ubywa bo to były rojowe i istnieje obawa że nie dadzą rady ogarnąć tego wszystkiego. Zrobię zsypańca po troszku od każdej rodziny (może nie będą się ścinać) i dam do LN odkładówki. Że rameczki są na 13 cm wysokości  w weselnym to podwiążę do snozy i wyjdzie prawie 2 plastry LN, będe musiał jeszcze ukraść ze 2 plastry z innych uli i jakoś to będzie.

Jak nie będzie spadzi albo lipy ( a nie zapowiada się) to sezon zakończony. W zasadzie mógłbym zacząć zakarmiać na zimę.
Cytuj ten post
To jest właśnie główny powód by jednak robić uliki weselne na ramce, którą ma sie w pasiece. Słabo to niestety wygląda. Pozostwje chyba trochę żmudnej babraniny... Sugerowałbym zaizolować matki w klateczkach. Niech chwilę odpoczną a jakiś czerw się wygryzie. Przełóż czerw kryty do jednego ulika, w drugim zostaw czerw otwarty. Zrobisz za kilka dni pakiecik z ulika z czerwiem krytym i matką. Drugiemu musisz dać więcej czasu niestety a straty w czerwiu będą niemałe.
Ewentualnie przełóż ramki z ulika weselnego do normalnego korpusu. Ułóż te rameczki na listewkach - na ciepło i obok dokładaj normalne ramki z langa. Te małe ramki daj od ściany, żeby matka nie musiała już po nich buszować a szła w drugą stronę ula. Jest szansa, że matka przejdzie na większą powierzchnię. Jak czerw z weselnych się wygryzie to ramki usuniesz.
Tylko to mi do głowy przychodzi, żeby nie stracić tego czerwiu "weselnego".
Cytuj ten post
hehe... to są problemy...
zaczerwiły tyle to znakiem że dadzą rade ogrzać... zmienisz im warunki i kubature musisz wtedy kombinować...
przerzucić na standard ul zdążysz do końca lipca...
Cytuj ten post
Był urodzaj mateczników to postanowiłem wykorzystać, minimalnym kosztem, - jak się uda to będę sie martwił potem a jak nie to nie Uśmiech. A że się udało...
Cytuj ten post
Przezimuj.
Na którymś filmiku polskiego pszczelarza widziałem zimowanie 2-3 matek w jednym ulu zaizolowanych kratą windurową na jednej ramce, która była podzielona na strefy dla każdej z matek.
Albo zimuj cały ulik, nad silną rodziną lub w piwnicy. Miniplusy zimują całkiem dobrze. Więc jak się rozwiną do wielkości niepełnego korpusa warre, to powinny dać radę.
Cytuj ten post
(30.06.2017, 04:00)flamenco108 napisał(a):
(30.06.2017, 02:56)bonluk napisał(a): W pierwszych godzinach jest niewyczuwalna przez pszczoły jako matka dlatego inne też mają szansę się wygryźć
A poza tym samo przegryzanie mateczników też musi trochę potrwać, co nie?

To też ale ale jak widać jeden wygryziony prawidłowo matecznik i reszta jeszcze nie wygryzione to chyba znaczy to, że matka z pszczołami jeszcze nie zdążyła zabić konkurentki do tronu (lub może być tak jak podaje Krzyżak, że nie widać zabicia matecznika).
Natomiast jak widać 2-3 wygryzione prawidłowo mateczniki to znaczy, że wszystkie 2-3 zdążyły się wygryźć (niezależnie ile to trwało) i albo stoczą między sobą walkę na śmierć i życie lub cześć rodziny się wyroi. Chyba, że mogą zabić nową matkę w momencie kiedy otworzyła już sobie wieko i własnie próbuje się wydostać. Czy coś pominąłem?

Cytat:Według mnie matka zabija konkurentki nie przez matecznik tylko przez wygryziona przez pszczoły dziurę u nasady matecznika( po to sa wlasnie ochraniacze). W pierwszych godzinach jest niewyczuwalna przez pszczoły jako matka dlatego inne też mają szansę się wygryźć

Właśnie ostatnio dowiedziałem się o takich ochraniaczach. Czyli teoretycznie jeśli będzie założonych na 10 matecznikach 10 ochraniaczy i żaden matecznik nie jest zamarł to powinny się wygryźć wszystkie mateczniki?

Opiekunki chyba pomagają matce się wygryzać. Ostrowska pisze aby zaizolować w klateczce matecznik z 3-4 pszczołami. Czy to może powodować, że czasem zaizolowany samotny matecznik się nie wygryzie lub utknie w trakcie z powodu braku sił?


Poddałem wczoraj świeżą matkę z lokówki do bezmatka w uliku weselnym. Widok odrazu przyjmowanej wyhodowanej samemu matki na plastrze: witanie się z nią, otaczanie i odrazu wymienianie informacji czułkami czy podkarmianie to zaiste wielka radość taki widok. Uśmiech
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
Cytat:To też ale ale jak widać jeden wygryziony prawidłowo matecznik i reszta jeszcze nie wygryzione to chyba znaczy to, że matka z pszczołami jeszcze nie zdążyła zabić konkurentki do tronu (lub może być tak jak podaje Krzyżak, że nie widać zabicia matecznika).
Natomiast jak widać 2-3 wygryzione prawidłowo mateczniki to znaczy, że wszystkie 2-3 zdążyły się wygryźć (niezależnie ile to trwało) i albo stoczą między sobą walkę na śmierć i życie lub cześć rodziny się wyroi. Chyba, że mogą zabić nową matkę w momencie kiedy otworzyła już sobie wieko i własnie próbuje się wydostać. Czy coś pominąłem?

Nie spotkałem się jeszcze aby matka została zabita w mateczniku... więc tą wersję bym odrzucił na starcie.
Po prostu wygryzają się zgodnie z terminem zakładania mateczników raz, że różnej kolejności dwa, że na różnych wiekowo larwach... i różnice są naturalne...
Nie spotkałem się jeszcze aby rodzina wyroiła się na matecznikach ratunkowych. Jest to chyba nie możliwe jeżeli w rodzinie nie ma stanu rojowego. Ilość matek w rodzinie nie decyduje i wyjściu roju....

Cytat:Właśnie ostatnio dowiedziałem się o takich ochraniaczach. Czyli teoretycznie jeśli będzie założonych na 10 matecznikach 10 ochraniaczy i żaden matecznik nie jest zamarł to powinny się wygryźć wszystkie mateczniki?

Opiekunki chyba pomagają matce się wygryzać. Ostrowska pisze aby zaizolować w klateczce matecznik z 3-4 pszczołami. Czy to może powodować, że czasem zaizolowany samotny matecznik się nie wygryzie lub utknie w trakcie z powodu braku sił?

Ochraniacze mogą być plastikowe gotowe typy nicota lub typu JZBZ czyli takie z czerwonej siateczki... lub np. zwykła folia aluminiowa owinięta w okół matecznika z pozostawionym wierzchołkiem aby matka mogła się wygryźć...

Opiekunki pomagają ale pewnie nie zawsze i nie wszędzie. Swego czasu jak zdarzało się, że matki padały z głodu w lokówkach dawałem tam, 3-4 pszczoły i trochę miodu. Poprawiało się...
Cytuj ten post
(30.06.2017, 07:25)bonluk napisał(a): Nie spotkałem się jeszcze aby rodzina wyroiła się na matecznikach ratunkowych. Jest to chyba nie możliwe jeżeli w rodzinie nie ma stanu rojowego. Ilość matek w rodzinie nie decyduje i wyjściu roju....

Bartek i Mariusz na tym forum pisali, że im się zdarzyło. 

(22.06.2016, 09:37)MrDrone napisał(a): Kuba, w zeszłym roku wyroiły mi się 2 rodziny z mateczników ratunkowych. Wiem to na pewno, bo zabrałem pakiet ze starą matką wcześniej, a w macierzakach nie było mateczników wcześniej. Jeżeli rodzina jest dobrze odżywiona, pełna pszczół to wyroi Ci się też na matecznikach ratunkowych. (...)

Mariusz nie pamiętam w którym wątku pisał.

Zrozumiałem to wtedy tak, że nastrój rojowy może wywołać niewygryziony matecznik ratunkowy w obecności już wygryzionej matki ratunkowej. Czyli tak jak w moim przypadku w rodzinie statero-wychowyjąco-weselnej. Gdyby zostawić im jeden matecznik ratunkowy to pewnie by się nie wyroiły. 

Ale faktycznie pewnie też zależy wszystko od ilości pszczół, mleczka, wentylacji, wielkości gniazda etc. Ta nie ma ma cech dobrych do rójki ale czytałem już o mikro-rójkach z ulików weselnych hehe. Więc wolę się dopytać i zabezpieczyć. W każdym razie dzięki za informacje.


Cytat:Opiekunki pomagają ale pewnie nie zawsze i nie wszędzie. Swego czasu jak zdarzało się, że matki padały z głodu w lokówkach dawałem tam, 3-4 pszczoły i trochę miodu. Poprawiało się...

To będę teraz musiał codziennie kontrolować skoro nie dałem im pszczół i pokarmu albo znów pomajsterkuję przy nich i dam te pszczoły i pokarm tam gdzie się da. Pół dnia wytrzyma w lokówce? Te które Ci padały w lokówce ile mogły w niej siedzieć bez pokarmu i  opiekunek?
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
Kuba niech napiszą w jakich okolicznościach bo może robili matki na rodzinie w stanie rojowym...

Mikro rójki z ulikow weselnych to nie rójki tylko ucieczki a przyczyn takich ucieczek jest bardzo dużo.  Dwie podstawowe,  poszły na lot razem z matką i nie wróciły,  środowisko ulika im nie odpowiada zwłaszcza jak nowy itp.

Padły po wygryzieniu w cieplarce... oceniam około 12 h... jeżeli jest to w ulu to pszczoły ulowe powinny je karmić...
Cytuj ten post
W tym kontekście to może nie nastrój rojowy - tylko ucieczka z gniazda.
Cytuj ten post
(30.06.2017, 08:09)Popszczelony napisał(a): W tym kontekście to może nie nastrój rojowy  - tylko ucieczka z gniazda.

No i ja to tak widzę ucieczka a nie rójka 
Cytuj ten post
Na którymś z filmików TM wspominał, że też mu padły z głodu i od tamtego czasu daje po kropelce miodu. Robię zapobiegawczo tak samo.
Cytuj ten post
(30.06.2017, 08:12)bonluk napisał(a):
(30.06.2017, 08:09)Popszczelony napisał(a): W tym kontekście to może nie nastrój rojowy  - tylko ucieczka z gniazda.

No i ja to tak widzę ucieczka a nie rójka 

Rozumiem. Jednak efekt uszczuplania stanu posiadanych pszczół może wystąpić podobny w obu przypadkach. haha
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
(30.06.2017, 10:08)Borówka napisał(a):
(30.06.2017, 08:12)bonluk napisał(a):
(30.06.2017, 08:09)Popszczelony napisał(a): W tym kontekście to może nie nastrój rojowy  - tylko ucieczka z gniazda.

No i ja to tak widzę ucieczka a nie rójka 

Rozumiem. Jednak efekt uszczuplania stanu posiadanych pszczół może wystąpić podobny w obu przypadkach. haha

No uszczuplenie może zawsze wystąpić chodzby z choroby... 
Cytuj ten post
Pytanie. Czy to możliwe, że mały odkładzik dwuramkowy WZ docelowo weselny, który nie ma matki (bo szukałem już 3 razy bez skutku) a ma 4-5 dniowy czerw otwarty, zachowuje się spokojnie i chicho jak rodzina z matką? Dobę wcześniej zostały zniszczone dzikie otwarte mateczniki ratunkowe.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
Kurcze ale porażka początkującego. Smutny

Wygryzła mi się dziś rano spóźniona matka z materiału od Łukasza (pewnie z jajeczka jednodniowego założona - tak wychodzi jeśli w 16 dniu rozwoju) wygryzla sie na moich oczach w lokówce która spoczywała 3 doby nad beleczkami nad rodziną dobrze czerwiącą i grzejącą listewki a od góry zaizolowana poduchą słomianą. W temp 31 stopni (mierzone igłowym termometrem).

Wziąłem sobie wszystko na ciepły od słońca parapet w pokoju. Były to to dwie lokówki które spoczywały obok dosłownie złączone razem. W jednej z wygryzającą się matką były 2 pszczoły a w drugiej (z jak się okazało z zamarłym matecznikiem) 3 pszczoły. Wszystkie mały codziennie dokładane odrobinę miodu lub ciasta oraz zraszane mgłą z wody z odrobiną olejku miętowego i melisowego jak to mam do uli zwyczajowo. Matka się wygryzła i wpuściłem matkę nowiutką do klateczki z pszczołami które były w jej lokówce. Pszczółki zaczęły lizać i oczyszczać matkę. Piękny widok.

Jeśli ktoś myślał, że pszczoły przebywające bez rodziny 3 doby w sąsiednich lokówkach złączonych razem, pobrane wcześniej z tego samego bezmatka wychowującego mateczniki od tej samej matki, nie mogą się ściąć po połączeniu razem to jest w błędzie. Zacząłem wpuszczać pszczoły z sąsiedniej lokówki. Weszła jedna i odrazu się ścięły z inną w klateczce. Interweniowałem w popłochu. Ale rozbijały się po całej klateczce i dotknęły też matki. Niestety matka chyba dostała przypadkowo żądło (zresztą sama swoje wysunęła) i tak wpadła w stan agonii. Niestety na moich oczach wygryzła się matka i 5 minut później została ścięta trochę przypadkowo ale z mojej winy przez pszczoły. Kto by się spodziewał, że takie pszczoły się zetną?

Trzeba było je obok potrzymać we wspólnym jakimś pudełku z matką kilka godzin.

Bolesna lekcja na przyszłość.

EDYCJA:

P.S. W tej samej rodzinie wychowującej z młodą matką nie można jednak dalej na dziko wychowywać zaizolowanych mateczników dłużej niż dobę, w rodzinie która już ich nie chce, nawet schowane na ostatnim plastrze przez zatworem. Pszczoły zgryzły dostając się do mateczników od drugiej strony plastra lub przez górę lokówki też przez wosk. Gdyby były zaizolowane porządnie na mateczniki na korku to pewnie było ok. Ale też nie wiem czy to takie dobre aby matki wygryzały się w rodzinie wrogo już do nich nastawionej. Stąd te co się uratowały przez zgryzieniem przeniosłem nad beleczki dobrze grzejącej czerwiącej rodziny.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post