Surowy miód
#31
(08.01.2016, 15:29)Borówka napisał(a):
Cytat:"Wirując pozbywasz się delikatnych substancji substancji eterycznych - to mi proszę wyklaruj, bo chyba nie do końca łapię jak się tych (jakich??) substancji pozbywam."

Zajrzyj do wątku: Prawdziwy nieprzetworzony miód w dziale Produkty pszczele.


Miód z odsklepin:
"Okazuje sie, ze ten miód, który przez pszczoły umieszczany jest na samym wierzchu komórek, ma specjalne właściwosci. Jest w nim nawet 10-ciokrotnie wiecej substancji lotnych (akloholi, aldehydów, ketonów) pochodzących z nektaru, propolisu i wydzielin pszczół. Ponieważ wieczka komórek nie są w 100% szczelne, ta warstwa super-miodu dodatkowo chroni zawartość plastra przed zepsuciem."

Internet pierwsze z brzegu. Pisał o tym Różańki m.in. Stosuje się na drogi oddechowe.

Dalej to jest miód. Można z odsklepin go wycisnąć, co osobiście robię i podaję rodzinie w pierwszej kolejności. Nie widzę związku z miodem z miodarki... Powtórzę Ci po raz n-ty miód to miód. Zajrzyj do słownika, co to oznacza.
Cytuj ten post
#32
Rozróżniam i filtrowanie miodu jest rafinacją. Wrzuciłem zdjęcia jak wygląda miód bartny i Raw-Honey z USA.

Im też napiszesz, ze źle używają nazwę miód. Widzisz tam "zanieczyszczenia"?

A może to aktualnie, źle się używa bo prawdziwy miód to jest taki w którym są różne zanieczyszczenia jak w średniowieczu w czasach bartnictwa. Może ten współczesny miód na półkach nie jest miodem tylko podróbą miodu jakby go zobaczyli bartnicy ze średniowiecza.

[Obrazek: Raw%20honey%20A.jpg]
Cytuj ten post
#33
MN,
w jednym Kuba dobrze napisał: inaczej definiujecie (definiujemy) jakość.

Dla Ciebie miód dobrej jakości to "czysty" miód.
Dla Kuby czy dla mnie to miód "jak leci" z tym wszystkim z czym ma on kontakt.

Miód odparowuje z niektórych związków aromatycznych (czy innych - ja się nie znam na chemii tak dobrze). Dlatego :
1. najlepszy będzie miód w plastrze - miód jest tam "uwięziony" więc nie odparowuje, do tego spożywasz go z drobinami wosku, który o ile jest naturalny może być również cenny spożywczo (pomijam pierzgę - bo ona dodatkowo wzbogaci miód... no i ja akurat larw nie zjadam, ale wierzę, że mogą być bardzo zdrowe. Na świecie mnóstwo ludów - również cywilizowanych - zjada owady)
2. trochę gorszy będzie wyciskany - miód jest uwalniany z plastra i jego powierzchnia będzie odparowywać z tych związków
3. "najgorszy" (choć wciąż dobry!) będzie wirowany - bo rozbijasz miód na drobne krople, które mają bardzo duże powierzchnie parowania względem ich masy (im mniejsza kropla tym większy stosunek powierzchni do objętości/masy miodu. stąd wg mnie lepiej byłoby wirować na niskich obrotach, żeby miód bardziej się wylewał niż wypryskiwał rozbijany na krople) - do tego wprowadzasz je w ruch w miodarce, co dodatkowo je uwalnia i "skłania" do ucieczki.

Na ile tych różnych wartości z miodu ucieka - tego nie wiem. Nie wiem też na ile ich ucieczka jest realnym obniżeniem jakości.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#34
(08.01.2016, 15:37)Borówka napisał(a): Rozróżniam i filtrowanie miodu jest rafinacją. Wrzuciłem zdjęcia jak wygląda miód bartny i Raw-Honey z USA.

Im też napiszesz, ze źle używają nazwę miód. Widzisz tam "zanieczyszczenia"?

A może to aktualnie, źle się używa bo prawdziwy miód to jest taki w którym są różne zanieczyszczenia jak w średniowieczu w czasach bartnictwa. Może ten współczesny miód na półkach nie jest miodem tylko podróbą miodu jakby go zobaczyli bartnicy ze średniowiecza.

[Obrazek: Raw%20honey%20A.jpg]

W Polsce nie ma pojęcia "Mój surowy miód". Możesz otworzyć firmę i taki sprzedawać. Wg prawa i definicji nie jest to jednak miód.
Cytuj ten post
#35
(08.01.2016, 15:34)MN napisał(a):
(08.01.2016, 15:29)Borówka napisał(a):
Cytat:"Wirując pozbywasz się delikatnych substancji substancji eterycznych - to mi proszę wyklaruj, bo chyba nie do końca łapię jak się tych (jakich??) substancji pozbywam."

Zajrzyj do wątku: Prawdziwy nieprzetworzony miód w dziale Produkty pszczele.


Miód z odsklepin:
"Okazuje sie, ze ten miód, który przez pszczoły umieszczany jest na samym wierzchu komórek, ma specjalne właściwosci. Jest w nim nawet 10-ciokrotnie wiecej substancji lotnych (akloholi, aldehydów, ketonów) pochodzących z nektaru, propolisu i wydzielin pszczół. Ponieważ wieczka komórek nie są w 100% szczelne, ta warstwa super-miodu dodatkowo chroni zawartość plastra przed zepsuciem."

Internet pierwsze z brzegu. Pisał o tym Różańki m.in. Stosuje się na drogi oddechowe.

Dalej to jest miód. Można z odsklepin go wycisnąć, co osobiście robię i podaję rodzinie w pierwszej kolejności. Nie widzę związku z miodem z miodarki... Powtórzę Ci po raz n-ty miód to miód. Zajrzyj do słownika, co to oznacza.

Wiec właśnie. Spożywając plaster miodu lub tłoczony miód spożywasz również te odsklepiny. Miód wirowany, który sprzedajesz jest ich pozbawiony czyli oczyszczony z tych substancji z "brudnymi" fragmnetami wosku, propolisu i nie daj Boże fragmentu pszczoły. Twoi klienci spożywają więc miód oczyszczony z wartościowego miodu z odsklepin oraz odfiltrowany on innych wartościowych cząstek. Ja zakładam, ze pokarm nierafinowany to taki który jest maksymalnie podobny do tego jaki występuje w naturze tak jak go opracowała Matka Natura lub Bóg (w zależności od wiary). Rozumiesz?
Cytuj ten post
#36
(08.01.2016, 15:43)MN napisał(a):
(08.01.2016, 15:37)Borówka napisał(a): Rozróżniam i filtrowanie miodu jest rafinacją. Wrzuciłem zdjęcia jak wygląda miód bartny i Raw-Honey z USA.

Im też napiszesz, ze źle używają nazwę miód. Widzisz tam "zanieczyszczenia"?

A może to aktualnie, źle się używa bo prawdziwy miód to jest taki w którym są różne zanieczyszczenia jak w średniowieczu w czasach bartnictwa. Może ten współczesny miód na półkach nie jest miodem tylko podróbą miodu jakby go zobaczyli bartnicy ze średniowiecza.

[Obrazek: Raw%20honey%20A.jpg]

W Polsce nie ma pojęcia "Mój surowy miód". Możesz otworzyć firmę i taki sprzedawać. Wg prawa i definicji nie jest to jednak miód.

W USA też nie ma prawnej definicji: "surowy miód". Mylisz się. Jest to nadal miód. Zresztą mam gdzieś definicje wedle prawa w tej materii. Prawo UE reguluje ile pyłku ma być w miodzie. Duży uśmiech
Wolę definicje wedle słownika i logiki języka, którzy tworzą ludzie.
Cytuj ten post
#37
Twoja wola. Dla mnie to nie jest miód tylko mamałyga pszczela.
Cytuj ten post
#38
[/quote]

W Polsce nie ma pojęcia "Mój surowy miód". Możesz otworzyć firmę i taki sprzedawać. Wg prawa i definicji nie jest to jednak miód.
[/quote]

Ejże, pszczelarzem jesteś i powołujesz się na definicje urzędasa co pszczoły nie widział. Uśmiech
A jak ochłoniesz to przyznasz że miód miodowi nierówny.
Cytuj ten post
#39

W Polsce nie ma pojęcia "Mój surowy miód". Możesz otworzyć firmę i taki sprzedawać. Wg prawa i definicji nie jest to jednak miód.
[/quote]

Ejże, pszczelarzem jesteś i powołujesz się na definicje urzędasa co pszczoły nie widział. Uśmiech
A jak ochłoniesz to przyznasz że miód miodowi nierówny.
[/quote]

Zresztą chyba nie potrzebujemy definicji prawnej pszczelarskiej aby używać języka uczciwie zgodnie z logiką. Oczko
Niefiltrowany surowy miód chyba jest jasne co to znaczy. Czyli nie przepuszczony przez żadne filtry i nie poddany żadnej obróbce termicznej czyli podgrzewaniu. Jak ktoś by się bardziej zainteresował to wtedy wie, że do 40 stopni celcjusza kiedy zaczynają się anihilować delikatne enzymy. Ale ta wiedza jest niepotrzebna. Surowy to surowy. Oczko

I nie widzę powodu aby niefitlrowany miód nie nazywać miodem. To już prędzej mikrofiltrowany, podgrzewany miód nazwałbym podróbą. Bo co to za miód który jest pozbawiony enzymów i pyłków. 
Cytuj ten post
#40
Analogicznie - podbnie z mąką. Im "czystsza" tym "lepsza" - w "praktyce" i w propagandzie. W teori, natomiast to co odrzucone przy przesiewaniu, czyli zmielona skórka ziarna plus maką "czarniejsza" jest najzdrowsza.
A co robi Pani kupujaca chleb w piekarni, "odłużona propagandą" ? Prosi "o ten drugi, bileszy", bo ten czarny taki "niesympatyczny" !!!
Cytuj ten post
#41
Ja chyba też będę wyciskał, i nawet sitka nie kupie, a planowałem kupić miodarkę od Łysonia. Zamiast tego zrobię dobrą prasę z kwasówki. Jeszcze nie słyszałem, by odrobina wosku czy pierzgi komuś zaszkodziła.
Cytuj ten post
#42
(08.01.2016, 16:00)markus napisał(a): Analogicznie - podbnie z mąką. Im "czystsza" tym "lepsza" - w "praktyce" i w propagandzie. W teori, natomiast to co odrzucone przy przesiewaniu, czyli zmielona skórka ziarna plus maką "czarniejsza" jest najzdrowsza.
A co robi Pani kupujaca chleb w piekarni, "odłużona propagandą" ? Prosi "o ten drugi, bileszy", bo ten czarny taki "niesympatyczny" !!!

A ktoś mógłby powiedzieć, że taki razowiec to już nie chleb tylko żytnia mamałyga. Duży uśmiech
Cytuj ten post
#43
Zdjęcie wiejskiego miodu z Ukrainy

   

BTW:

Chyba dobrze by było gdyby admin przeniósł dyskusję do wątku Prawdziwy Nieprzetworzony Miód w dziale Produkty Pszczele lub utworzył nowy. Wybacz Szymon. Oczko
Cytuj ten post
#44
Zupełnie nie rozumiem po co robić taki "miód". Kawałki pszczół w środku, wygląda nieapetycznie i zakładam, że po pół roku będzie w słoiku ferment. Jeżeli już naturalnie, to dlaczego nie w całości jako plaster? Wygląda apetycznie, jest naturalny i czysty. Jakbym widział na półce w sklepie taką mamałygę a plasterek taki jak np. u Smolika (https://www.youtube.com/watch?v=nzVM2EEQu-M) to raczej nie miałbym wątpliwości, co lepsze...
Cytuj ten post
#45
(08.01.2016, 17:45)MN napisał(a): Zupełnie nie rozumiem po co robić taki "miód". Kawałki pszczół w środku, wygląda nieapetycznie i zakładam, że po pół roku będzie w słoiku ferment. Jeżeli już naturalnie, to dlaczego nie w całości jako plaster? Wygląda apetycznie, jest naturalny i czysty. Jakbym widział na półce w sklepie taką mamałygę a plasterek taki jak np. u Smolika (https://www.youtube.com/watch?v=nzVM2EEQu-M) to raczej nie miałbym wątpliwości, co lepsze...

Odpowiedź znajdziesz w poście: "Prawdziwy nieprzetworzony miód" oraz w moim artykule na stronie SPN WP
http://wolnepszczoly.org/jakosc-produktow-pszczelich-na-rynku-a-pszczelarstwo-naturalne/

Wygląd to rzecz subiektywna. Dla wielu wygląda apetycznie i celowo wybierają ciemny jak ludy Hadza, Buszemni, Pigmeje, Ache i wiele innych.

Rozumiem, ze wybrałbyś inaczej. Pisałem przecież, że to produkt elitarny ekskluzywny we współczesnym świecie, nie dla każdego.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#46
Cytat:"Zupełnie nie rozumiem po co robić taki "miód". Kawałki pszczół w środku, wygląda nieapetycznie i zakładam, że po pół roku będzie w słoiku ferment. "

Źle zakładasz. Jadłem taki miód ponad pół roku i nic się nie działo. Moja znajoma które oddałem ma już prawie rok i nadal z tego co wiem go spożywa i nie narzeka.

   

Dodam, ze współcześni standardowo żyjący ludzie cierpią masowo na niedobór witamina D3 szczególnie zimą. Uśmiech
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#47
The most prominent example of this comes from P. J. Chandler, a pioneer of natural and sustainable beekeeping. He writes that bees fed heated honey perish (5). This is likely due to the increase in HMF that occurs when honey is heated, as this chemical is toxic to bees.

Certainly, honey is a most traditional superfood that is praised in ancient texts and a component of numerous traditional diets from around the world. Modern science has verified the health benefits of consuming honey as it contains vitamins, minerals, probiotics (Lactobacillus kunkeei), enzymes, antioxidants, and some amino acids.
Those who use honey generally seem to understand that it is best to seek it in an unheated (raw) state to obtain maximum benefits. However, what most do not know is that cooking honey or baking with it – even simply adding honey to hot liquids causes negative chemical changes to this ancient food. In fact, consuming honey that has been heated or cooked in any manner actually can contribute to ill health particularly of the digestive system.
First, Ayurveda claims that heating honey to 104°F/ 40°C or above causes a negative chemical change that causes it to become bitter. This makes it undesirable to use from a culinary perspective in comparison with other natural sweeteners like unrefined cane sugar or fruit.
The researchers discovered that the specific gravity of samples showed a significant decrease in honey and ghee samples heated to 284°F/ 140°C which is on the low end for an average cooking temperature. In addition, the pH and ash value of honey heated to 284°F/ 140°C was elevated.

http://www.thehealthyhomeeconomist.com/is-cooking-honey-unhealthy/?utm_campaign=shareaholic&utm_medium=email_this&utm_source=email

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3215355/
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#48
Biorąc pod uwagę to, że najcieplejszy miód jaki spożywam, to ten prosto z plastra to spoko. W Gorzowie podczas ubiegłorocznego szkolenia była mowa o tym, że temperatura nie zabija cennych wartości miodu... od razu. Czyli słodząc np. ciepłą herbatę - w okolicach 80-70 stopni C miód przestanie być wartościowy po około 20 min. Nie mam niestety wyników badań, ani nie zanotowałem kto te badania robił, ale jakoś herbata dalej smakuje mi najbardziej gorzka.
No dobra... ostatnio od kolegi nabyłem słoik miodu z nawłoci i ten z herbatą smakuje obłędnie Uśmiech
Cytuj ten post
#49
(11.01.2016, 11:56)MN napisał(a): Biorąc pod uwagę to, że najcieplejszy miód jaki spożywam, to ten prosto z plastra to spoko. W Gorzowie podczas ubiegłorocznego szkolenia była mowa o tym, że temperatura nie zabija cennych wartości miodu... od razu. Czyli słodząc np. ciepłą herbatę - w okolicach 80-70 stopni C miód przestanie być wartościowy po około 20 min. Nie mam niestety wyników badań, ani nie zanotowałem kto te badania robił, ale jakoś herbata dalej smakuje mi najbardziej gorzka.
No dobra... ostatnio od kolegi nabyłem słoik miodu z nawłoci i ten z herbatą smakuje obłędnie Uśmiech

To raczej pobożne życzenia i naiwność z Twojej strony. 60 stopni już mocno zwiększa ilości kancerogenu. Choć wciąż ma o wiele mniej niż kawa, ciastka czy czipsy, pieczone i długo smażone rzeczy z węglowodanami.

   


Ciepły miód z plastra a miód o miód wywirowany o takiej samej temperaturze to zasadnicza różnica. Miód wywirowany jest pozbawiony części chroniących związków i plastra np. polifenoli, które pełnią rolę zabezpieczającą antyoksydacyjną ( w tym wosk i odpadki zwierzęce których tak się boisz) i jest narażony na obecność powietrza. Przemkowi z badań wyszło 30-60% HMF mniej w miodzie tłoczonym niż wirowanym. Należy założyć, że miód z plastra będzie jeszcze lepszy.
Po za tym ciepły miód z ula je się szybko zanim zdąży się uszkodzić. Później jak go się przechowuje to ma niższą temperaturę co go dodatkowo chroni przed uszkodzeniami.
Cytuj ten post
#50
(08.01.2016, 14:50)MN napisał(a):
(08.01.2016, 14:44)Borówka napisał(a): Mi się elitarny kojarzy neutralnie dlatego używam słowa i używał będę zgodnie z definicją.

Właśnie uważam, że miód nie powinien być elitarny. U mnie w domu był zawsze, odkąd pamiętam. Sądzę, że lepiej mieć miód dla ludzi w dobrej, czytaj przystępnej cenie niż kazać im płacić po 100 zł za luksus. Sorry tak mam, dlatego nie zawyżam sztucznie ceny. Syropu pod postacią cukru nie sprzedaję, tylko prawdziwy, pszczeli miód, więc wstydzić nie mam się czego. Po prostu walczę ze stwierdzeniem, że miód powinien "mieć swoją cenę". Wolę sprzedać kilo za 20 zł i cieszyć się, że komuś smakuje niż trzymać po 50 zł dla snobów.

Miód tłoczony sprzedawałem po 70 zł / litr i nawet u siebie na miejscu bez problemu znalazłem na taki zbyt. Jednak najładniejsze, dziewicze i w pełni zasklepione plastry sprzedawałem 100% nieprzetworzone, czyli tylko pocięte i pakowane do słoików - po 60 zł / kg, czyli mniej-więcej 80 zł / litr. Z pierzgą czy bez, ale bez pszczół. Nie poszedł na miejscu, tylko do innych miejsc w Polsce, ale i tak bez problemu.
To jasne, że taki miód musi kosztować więcej. Klient ma wybór, większość i tak woli iść na targ i kupić po 35 zł / litr, ale znajdą się osoby, które stawiają na jakość.
Osobiście wstyd byłoby mi rabować biedne pszczoły i pchać miód taniej, tym bardziej, że nie mam zbyt bogatych pożytków.
W przyszłym roku nie wiem czy w ogóle będę sprzedawał miód. Najpierw postanowiłem odłożyć wystarczającą ilość dla pszczół do zimowli, ewent. nadmiar będę mógł jakoś spożytkować. Przy braku późnych pożytków pszczoły same wystarczająco sobie nie nazbierają, a jeśli nie odbiorę miodu w odpowiednim czasie to zjedzą w okresie bezpożytkowym.
Cytuj ten post
#51
Przemek, ok, ale jak np. odbierzesz pszczołom miód, który zebrały do akacji wcale im nie zaszkodzisz... Zmotywuje je to do większej pracy, miodobranie jest zabiegiem przeciwrojowym, a przede wszystkim zabierzesz miód, który szybko krystalizuje. Pszczołom on do zimowli nie jest potrzebny, nawet odkłady karmione ramkami z miodem np. rzepakowym nie chcą się rozwijać, bo wyrzucają tylko kryształy na dennicę.

Jak najbardziej jestem za sprzedażą miodu w plastrach.
Cytuj ten post
#52
(13.01.2016, 08:40)MN napisał(a): Przemek, ok, ale jak np. odbierzesz pszczołom miód, który zebrały do akacji wcale im nie zaszkodzisz... Zmotywuje je to do większej pracy, miodobranie jest zabiegiem przeciwrojowym, a przede wszystkim zabierzesz miód, który szybko krystalizuje. Pszczołom on do zimowli nie jest potrzebny, nawet odkłady karmione ramkami z miodem np. rzepakowym nie chcą się rozwijać, bo wyrzucają tylko kryształy na dennicę.

Jak najbardziej jestem za sprzedażą miodu w plastrach.

z tą motywacją pszczół to różnie mówią. ja trafiałem (teraz nie przytoczę) na badania czy obserwacje mówiące coś odwrotnego, tj. że pszczoły mając zapas są "spokojniejsze" i dzięki temu bardziej pracowite. Stres wpływa zawsze mobilizująco na organizmy w pewnym zakresie, ale potrafi być też szkodliwy i czasem przynosi efekt odwrotny. 
Więc ja bym tu nie był taki pewny, że wiedza przekazywana z pokolenia na pokolenie - w tym na szkoleniach - uzasadniająca racjonalność gospodarki rabunkowej jest zasadna i słuszna. Pszczoły są żywymi organizmami, być może na jedne rodziny to zadziała mobilizująco, a na inne nie. Niezależnie od tego ja uważam, że zasadność utrzymywania "żelaznego zapasu" w wysokości 4 czy 5 kg jako wystarczającego jest co najmniej wątpliwa i dyskusyjna.

Co do tej krystalizacji. Może i tak, może i nie. Być może część pokarmu "zmarnuje" się w postaci wyrzuconych kryształów, ale przecież odkąd istniały pszczoły one zawsze zbierały różne miody i różnie one krystalizowały. A pszczoły jakoś żyły, dawały radę. Rozumiem, że nie bywało wtedy wielu hektarów rzepaku, a każdy miód był wielokwiatem, ale miody krystalizowały odkąd powstał pierwszy miód.

Myślę, że te obydwa zagadnienia to podobna "wiedza" jak i z tą szkodliwością miodu spadziowego...
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#53
Bartek, naturalnie nie bywa tak, że kilka/kilkanaście (etc) ha rośliny krzyżowej rosło w jednym łanie. Nie krystalizował niebezpiecznie, mieszał się z miodem z mlecza, czy drzew owocowych. Odebranie miodu wiosennego pobudza pszczoły, zaufaj mi. Nie mówię o grabieniu pszczół do 0. Te 5kg uznajmy za minimum, które obowiązuje, gdy w polu jest kilka razy tyle do zebrania, ok?
Jak pszczoły mają za dużo miodu - takie tendencje ma właśnie pszczoła miodna... - po jego odebraniu pszczoły zamiast myśleć o rozmnażaniu (rójce) będą zmobilizowane do ponownego nagromadzenia zapasów. To pozytywny aspekt pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#54
(12.01.2016, 16:14)Przemek napisał(a): W przyszłym roku nie wiem czy w ogóle będę sprzedawał miód. Najpierw postanowiłem odłożyć wystarczającą ilość dla pszczół do zimowli, ewent. nadmiar będę mógł jakoś spożytkować. Przy braku późnych pożytków pszczoły same wystarczająco sobie nie nazbierają, a jeśli nie odbiorę miodu w odpowiednim czasie to zjedzą w okresie bezpożytkowym

Nie rozumiem tego fragmentu czyli lepiej im odebrać żeby później głodowały bo skoro zjedzą to najwyraźniej ten miód był im do czegoś potrzebny... Nie widzę sensu takiego działania...?
Cytuj ten post
#55
Cytat:"Jak najbardziej jestem za sprzedażą miodu w plastrach."

Przeczerwionego też? Oczko
Cytuj ten post
#56
(13.01.2016, 09:52)Borówka napisał(a):
Cytat:"Jak najbardziej jestem za sprzedażą miodu w plastrach."

Przeczerwionego też? Oczko

Nie przeginaj Uśmiech
Cytuj ten post
#57
U nas tak na wolnym rynku taki miód w plastrach przeczerwionych pewnie byłby niespotykany...
Znalazłaby się grupka osób chętnych na taki produkt..
Cytuj ten post
#58
(13.01.2016, 09:44)MN napisał(a): Jak pszczoły mają za dużo miodu - takie tendencje ma właśnie pszczoła miodna... - po jego odebraniu pszczoły zamiast myśleć o rozmnażaniu (rójce) będą zmobilizowane do ponownego nagromadzenia zapasów. To pozytywny aspekt pszczelarstwa.

A jak byś każdego 10tego wychodził z pracy z wypłatą w kieszeni a za bramą zakładu co miesiąc dresiarze kroili by Cię z 70% pensji to mobilizowałoby Cię to do bardziej wytężonej pracy w zakładzie ?
Nie opowiadajmy bajek, że grabienie pszczół z miodu je do czegoś pobudza. Pszczoły pracują ciężko i wytrwale bez względu czy mają zapas czy nie. Brak zabezpieczenia, żelaznego zapasu moim zdaniem wpływa na nich stresogennie.
Stres czasami może mobilizować ale długotrwały i nawracający wyniszcza.
Żeby była jasność odbieram pszczołom miód ale nie dorabiam do tego teorii, że to dla ich dobra.
5kg to nie żaden zapas. 5kg starczy na wykarmienie dwóch ramek czerwiu. Zapas to 20kg.
Cytuj ten post
#59
(13.01.2016, 10:06)bonluk napisał(a): U nas tak na wolnym rynku taki miód w plastrach przeczerwionych pewnie byłby niespotykany...
Znalazłaby się grupka osób chętnych na taki produkt..

Z tymże, żeby było jasne, nie chodzi teraz o plaster z czerwiem, tylko o zwykły plaster w brązowym plastrze. 
Cytuj ten post
#60
Cytat:"Stres czasami może mobilizować ale długotrwały i nawracający wyniszcza."

Z tym się zgadzam. Krótkotrwały jest prozdrowotny o ile następuje jego rozładowanie (to ważne aby wyciszyły się hormony stresu, które przygotowują do walki, ucieczki, obrony etc.). Chroniczny długotrwały jest wyniszczający.
Cytuj ten post