Murarka
#61
Dziękuję za wyjaśnienia. Być może i u mnie w końcu powstanie swoisty skansen, szczególnie gdy mnie zabraknie a następcy nie zechcą się angażować w życie pszczół. Owady siłą rzeczy zostaną i jakoś będą musiały sobie radzić. Sam też kupiłem pierwsze kokony a moje starania idą w kierunku rozmnożenia stadka. Mając więcej pszczół w zasięgu obserwacji, łatwiej mi wyłapać szczególne momenty w ich życiu, poszerzać "książkową" wiedzę. Nie sądzę że opiekując się nimi i szczególnie doglądając kokony, wprowadzę jakieś modyfikacje w ich DNA. Nie dokarmiam ich produktami z Mc`Donalds i nie stosuję żadnych środków chemicznych do ich ochrony czy leczenia. Żyją swoim tajemnym życiem. Jedno czym rzeczywiście różni się los moich murarek od tych które zakładają gniazda poza moim rewirem jest trzymanie kokonów w lodówce. Nie mogą więc przystosować się do ocieplającego się klimatu. Może to błąd a może jedyny ratunek bo zmiany następują jednak dość szybko. Pojawiają się u nas owady egzotyczne a nasze rodzime zanikają. Nawiasem mówiąc kokony które kupujemy też są przechowywane u producenta w chłodni.
Dla swoich pszczół robię też siedliska z substytutów ale to akurat im jakoś specjalnie nie przeszkadza. Zdaje się że otwór w czymkolwiek nadaje się do wykorzystania na gniazdo o ile sprawia wrażenie na tyle solidnego że przetrwa ten jeden sezon. Parę zdjęć z moich poczynań https://drive.google.com/drive/folders/0BziQ7NMC5RUWb1VFUnRVOWlxaEk

Wiem że te moje eksperymenty odbiegają zdecydowanie od natury ale sam też żyję w mieście wśród prostopadłościennych betonów. Dzikie pszczoły chyba to zaakceptowały bo nadal je widzę w swoim ogrodzie (oczywiście nie teraz)
Cytuj ten post
#62
Cytat:"wprowadzę jakieś modyfikacje w ich DNA"

Z pewnością w jakieś mierze przeciwdziałasz selekcji naturalnej i koadaptacji relacji gospodarz-pasożyt. Ale dzięki temu szybciej je rozmnażasz powiększając populację pewnie.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#63
Przyrost populacji, o ile nie ma kataklizmu typu sąsiad z opryskiwaczem jest faktycznie spory. O koadaptacji relacji gospodarz-pasożyt trudno mówić ponieważ pasożyty które staram się wyeliminować w miarę możliwości, traktują murarkę jako produkt jednorazowy. Pasożyt lub kilka pasożytów w pakiecie przeżywa kosztem życia pszczoły która nawet nie broni się przed nim. Człowiek też nigdy nie wytworzy przeciwciał chroniących go przed pożarciem przez lwa.
Cytuj ten post
#64
Homeostaza relacji gospodarz-pasożyt nie dotyczy jednostkowych przykładów a populacji.

Przykład z lwem i człowiekiem jest niezasadny i nieanalogiczny. Nie wiem dlaczego wciąż wszyscy z różnych stron próbują antromorfizować pszczoły i argumentować człowiekiem. Ech nie ma to większego sensu ale w miarę możliwości staram się konktargumentować używając argumentów z filozofii rozmówcy.

Otóż wytworzy człowiek taką relację i wytworzył takich całą masę. Przykładem niech będzie Owsik ludzki, Tęgoryjec dwunastnicy, Włosogłówka, które są standardowymi pasożytami człowieka z którym zdrowy człowiek może żyć bez problemu a nawet są one korzystne. Są i tacy którzy leczą się nimi z innych chorób. Hipoteza old friends jest jednym z elementów hipotezy higieny naturalnej.

Ale nawet i ten przykład z Lwem też wskazuje, że w czasach i habitacie edenu narodzin człowiekowatych, kiedy było o wiele więcej i większych kotowatych jak Tygrys szablastozębny i jakoś człowiek przeżył i się rozwinął a nawet konkurował z nimi o dobra takie jak wielkie stada ssaków roślinożernych. Jak więc widać poradził sobie bo dokonał ekspansji ilościowej i terytorialnej a Tygrys szablastozębny nie istnieje.

Przeciwciałem na Lwa jest duży gęsty mózg, więcej czasu i wolne ręce z przeciwstawnym kciukiem tworzące, dzidę, ognisko, schronienie, łuk i dubeltówkę.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#65
Krótko mówiąc trzeba spokojnie pozwolić pszczołom ginąć w nierównej walce z pasożytami (dużo brutalniejszymi niż owsik) aż wreszcie w wyniku chaotycznych mutacji i doboru naturalnego wytworzy się osobnik który skutecznie odeprze atak. Raczej długo trzeba będzie na taki fenomen poczekać. Zauważone już od dawna zmniejszanie się liczby zapylaczy to też proces naturalny choć pewnie w jakiejś części spowodowany przez człowieka. Nie jestem pewien czy pozostawanie wobec nieuchronnej katastrofy obojętnym a przynajmniej pasywnym obserwatorem to najlepszy pomysł. Człowiek posiadł pojemny mózg, ma szansę wesprzeć naturę.
-Panie Boże pomóż mi i pozwól wygrać w Lotka.
-No to daj mi szansę i wypełnij chociaż kupon.
Cytuj ten post
#66
Nie prowadzę hodowli i Kuba również. Nie wdając się w filozoficzne aspekty - udostępniłem miejsce pszczółkom. Same się osiedliły - mam w pobliżu duże siedliska w tynku starych obór i stodół - które jednak zaczynają znikać. Nie zamierzam im pomagać, poza baza pożytkową jaką uskuteczniam od paru lat. Wszystko dla czystej przyjemności - reszta dzieje się sama - i nie widzę tu możliwości do większej ingerencji bo po co. Tu sa takie sieci zależności o jakich nie mamy pojęcia i wchodzenie w ten proces na pewno nie przyniesie nic dobrego.
Cytuj ten post
#67
Cytat:Krótko mówiąc trzeba spokojnie pozwolić pszczołom ginąć w nierównej walce z pasożytami (dużo brutalniejszymi niż owsik)

Jejku. Skoro lecisz w takie wysokie tony równie dobrze można by napisać: dlaczego spokojnie patrzeć jak padają pasożyty murarek najpierw tworząc im siedliska w później z zimną krwią uśmiercając w tym ich małe dzieci, w imię idei troski o nadnaturalne szerzenie się nieprzystosowanej populacji murarek.

Ogarnij strategię rozmnażania r/k https://en.wikipedia.org/wiki/R/K_selection_theory

Przykładowo jakaś ryba nieopiekująca się ikrą i małymi produkująca 500 000 jajeczek z czego wieku dorosłego dożywa kilka ryb jest po skrajnej stronie R. Natomiast człowiek po skrajnej stronie K.

Murarka podejrzewam, że jest bliżej skrajności k. Bardziej nawet niż Pszczoła miodna bo one jednak opiekują, pilnują, bronią: larw, poczwarek, mateczników w tym wychowują przyszłe pszczoły rojowe, które będą stanowiły nową kolonie starając się aby miała jak największe możliwe w danych warunkach możliwości na przetrwania.

U Murarek zostawiających larwy i poczwarki na pastwę losu podejrzewam, że naturalna śmiertelność larw i poczwarek zanim wejdą w stan IMAGO jest rzędu minimum 70%. Produkują o wiele więcej larw niż jest w stanie przeżyć.

Dążąc do przeżycia 100% takiego gatunku wobec tego bardzo osłabia się taki gatunek.
Tak wiem, że jak kupiłem hodowlane kokony to one też były oczyszczane i trzymane w lodówce. Dlatego zaakceptuję korzystny fakt przejścia przez, znów na pełnej wolności, wąskie gardło 5-10% osobników które przeżyją. Jako fakt korzystny.

Jak pisałem traktuje Murarkę jak całkowicie dzikie zwierzę. Ma sobie radzić sama.
Nie mam nic do Twojej hodowli. Rób jak uważasz za słuszne. Troszcz się najbardziej o liczebność a nie możliwości przetrwania murarek w swoim miejscu w końcu jak je kiedyś zostawisz to i tak się przeselekcjonują. Wymieniamy tylko spostrzeżenia. Nie ma sensu lecieć w emocje, że ktoś robi źle.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#68
Masz rację że sieci zależności są pogmatwane a wiele połączeń poprzerywała działalność człowieka. Szczególnie widoczne jest to w mieście. Jeszcze kilkanaście lat temu roje pszczół brzęczały wśród gałęzi drzew. Najgłośniej grał u mnie sumak octowiec. Kilometr ode mnie była pasieka ale właściciel musiał ustąpić przed rozbudową miasta. Odbiło się to na plonach w ogrodzie. w powietrzu zapanowała cisza, czasem zdarza się jakiś zabłąkany trzmiel. Kiedy dowiedziałem się o istnieniu murarek, było to dla mnie jak objawienie i ostro przystąpiłem do dzieła. Nie dziwcie się Koledzy że staram się możliwie szybko ożywić pustynię w otoczeniu. Nie mam specjalnie warunków do poszerzania zasobów pokarmowych ale na szczęście, sądząc po przyroście populacji, to co kwitnie w okolicy pszczołom wystarcza, a u mnie i nieświadomych niczego sąsiadów pojawiły się owoce na drzewkach. Oprócz murarek, w rurkach odkryłem też kokony innych gatunków zapylaczy. Zwabił je być może ruch koło siedliska. Niby pszczoły samotnicze a dobrze funkcjonują w większej grupie. Wszystkie traktuję podobnie. Na zimę do lodówki a na wiosnę zaproszenie do ogrodu. Jeden sezon to jeszcze za krótki czas na wnioski ale na razie ten sposób zadziałał. A ja, mieszczuch żyjący dotąd w świecie techniki, częściej schylam się żeby posłuchać co w trawie piszczy ...
Cytuj ten post
#69
Wspaniale, to zajęcie jest tak przyjemne że nie widzę tu miejsca na konfrontację. Murarki nie wymagają żadnej uwagi. Daj trochę szyszek różnego rodzaju, kawałek spruchniałego drewna, korę, trawy, igliwia. Zobaczysz ile owadów się ujawni.
Cytuj ten post
#70
Oczywiście. Nie oceniam negatywnie Waszych poglądów, chciałem je jedynie poznać. Stąd moje pytania. Jeżeli zostały odczytane jak zaczepka to przepraszam. Obserwowanie tych pracowitych żyjątek z bliska jest rzeczywiście interesujące. W trakcie sezonu lotów traktowałem to jak swoisty relaks. Murarki są szczególnie wdzięcznym obiektem do podglądania bo nie żądlą i pozwalają niemal zajrzeć im do kołyski z potomstwem. Niektórzy hodowcy stosują czasem rurki szklane lub z przezroczystego tworzywa do pełniejszej inwigilacji pszczół, szczególnie gdy chcą też zachęcić do tych zajęć dzieci albo tworzą fotorelację.
Cytuj ten post
#71
A mi to się wydaje, że jak człowiek zacznie tym murarkom pomagać, coś im tam organizować, krótko mówiąc opiekować się nimi to za 30 do 50 lat będziemy mieli murarki nie zdolne do samodzielnego życia, borykające się z jakąś Varroza i będzie trzeba im dawać jakąś "Amitrazę"
Człowiek jeszcze żadnemu zwierzęciu nie pomógł, opiekując się nim. Zawsze dąży to do zagłady.
Cytuj ten post
#72
(19.12.2016, 10:48)Krzyżak napisał(a): A mi to się wydaje, że jak człowiek zacznie tym murarkom pomagać, coś im tam organizować, krótko mówiąc opiekować się nimi to za 30 do 50 lat będziemy mieli murarki nie zdolne do samodzielnego życia, borykające się z jakąś Varroza i będzie trzeba im dawać jakąś "Amitrazę"
Człowiek jeszcze żadnemu zwierzęciu nie pomógł, opiekując się nim. Zawsze dąży to do zagłady.

Łoo, wiem, że dzisiaj poniedziałek, pogoda taka sobie, ale w Toruniu musi być jeszcze gorzej skoro taką deprechą uderzasz Oczko
Człowiek wbrew temu co piszesz pomógł wielu zwierzakom, choćby ostatnio wspominanemu na forum bobrowi. Kuba napisał wyżej, że człowiek jest częścią natury i jako takiej nie musi zostawiać samej sobie. Nie masz pewności, że pszczoły mamy w Polsce przez leczenie, bo być może jakbyśmy nie leczyli to mielibyśmy już odporne... A może nie byłoby ich wcale. To gdybanie na poziomie totalnie abstrakcyjnym.
Odnośnie murarek. 2 lata były i cieszyły oko, czy wiosną się pokażą? Mam nadzieję, ale trzcinki muszę załatwić im nowe. Kupiony w markecie domek dla pszczół w pierwszym roku był bezużyteczny. Teraz coś w nim hibernuje, więc nie tykając liczę, że jednak pomogłem a nie zaszkodziłem.
Cytuj ten post
#73
Nie. Tak nie napisałem. Znów przekręcasz moją wypowiedź.
Cofnij się i zobacz co napisałem.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#74
(19.12.2016, 11:19)MN napisał(a):
(19.12.2016, 10:48)Krzyżak napisał(a): A mi to się wydaje, że jak człowiek zacznie tym murarkom pomagać, coś im tam organizować, krótko mówiąc opiekować się nimi to za 30 do 50 lat będziemy mieli murarki nie zdolne do samodzielnego życia, borykające się z jakąś Varroza i będzie trzeba im dawać jakąś "Amitrazę"
Człowiek jeszcze żadnemu zwierzęciu nie pomógł, opiekując się nim. Zawsze dąży to do zagłady.

Łoo, wiem, że dzisiaj poniedziałek, pogoda taka sobie, ale w Toruniu musi być jeszcze gorzej skoro taką deprechą uderzasz Oczko
Człowiek wbrew temu co piszesz pomógł wielu zwierzakom, choćby ostatnio wspominanemu na forum bobrowi.

A niby jak pomógł bobrowi ? Zakazał opieki nad nim i zakazał zabijania go.
Mówiąc w skrócie, pozwolił mu żyć jak mu się podoba.
Poza tym to chybiony przykład, bo to że bóbr stał na skraju zagłady było wynikiem działania człowieka a nie nieprzystosowania się bobra do natury.
Cytuj ten post
#75
(19.12.2016, 11:19)MN napisał(a): Człowiek wbrew temu co piszesz pomógł wielu zwierzakom, choćby ostatnio wspominanemu na forum bobrowi. 

Może człowiek pomógł bobrowi, ale bober wcale nie pomógł mi Oczko Taka to wdzięczność ze strony, tfu, tfu, natury!

[Obrazek: 02_zalane_ule.jpg]
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#76
przechlapane współczuję
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
#77
Krzysiek, to jest selekcja na wodoodporność. Jak masz pszczoły na mokradłach to muszą to przetrzymać Oczko
Cytuj ten post
#78
(19.12.2016, 11:32)Krzyżak napisał(a): Krzysiek, to jest selekcja na wodoodporność. Jak masz pszczoły na mokradłach to muszą to przetrzymać Oczko

ha ha ha to ci się udało
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
#79
(19.12.2016, 11:21)Borówka napisał(a): Nie. Tak nie napisałem. Znów przekręcasz moją wypowiedź.
Cofnij się i zobacz co napisałem.

Kierowałem się tym zdaniem: Uważam się za człowieka który jest częścią natury i jako taki nie tylko może, powinien ale nawet musi interweniować chcąc żyć i rozwijać się.


Nie było moją intencją wypaczanie jego znaczenia. Odniosłem się do generalnej myśli. Przepraszam jeżeli źle zabrzmiało w jakikolwiek sposób.

Szymon, właśnie tak chciałbym działać z murarkami jak ludziska działali ostatnie lata z bobrami. Zostawiać w spokoju i ewentualnie budować jakieś siedliska. Ludziska jeszcze przesiedlali bobry, żeby zasiedziały się w większej ilości miejsc. Sprowadzając je do siebie w postaci kokonów też mam już ten krok za sobą.

Skąd wiesz, że człowiek wcześniej też nie zaszkodził murarce? W końcu zamiast tynków cementowych mamy domy z silikatowymi, czy mineralnymi tynkami. Zamiast drewnianych stodół są blaszane garaże idt. Sklepanie kilka domków, czy wiechci trzcin raczej nie jest zaburzeniem harmonii w naturze...
Cytuj ten post
#80
Natura w ostatnich latach (kilkunastu a nie 50-ciu) mnie zawodziła więc mimo wszystko próbuję jej pomóc jak Witia Pawlak Jadźce w filmie Sami Swoi. Pszczółki mam dopiero od roku dlatego zajmuję się nimi jak pierwszym dzieckiem. Za rok czy dwa, kiedy w powietrzu się zaroi, dam im więcej swobody.

Zaczerpnięte z innego forum:

poradnik dla mam:
Ubrania Mamy:
Pierwsze dziecko: Zaczynasz nosić ciążowe ciuchy jak tylko ginekolog potwierdzi ciążę.
Drugie dziecko: Nosisz normalne ciuchy jak najdłużej się da.
Trzecie dziecko: Twoje ciuchy ciążowe STAJĄ się Twoimi normalnymi ciuchami.

Przygotowanie do porodu:
Pierwsze dziecko: Z namaszczeniem ćwiczysz oddechy.
Drugie dziecko: Pieprzysz oddechy, bo ostatnim razem nie przyniosły żadnego skutku.
Trzecie dziecko: Prosisz o znieczulenie w 8. miesiącu ciąży.

Ciuszki dziecięce:
Pierwsze dziecko: Pierzesz nawet nowe ciuszki w Cypisku w 90 stopniach, koordynujesz je kolorystycznie i składasz równiutko w kosteczkę.
Drugie dziecko: Wyrzucasz tylko te najbardziej usyfione i pierzesz ze swoimi ubraniami.
Trzecie dziecko: A niby czemu chłopcy nie mogą nosić różowego?

Płacz:
Pierwsze dziecko: Wyciągasz dziecko z łóżeczka jak tylko piśnie.
Drugie dziecko: Wyciągasz dziecko tylko wtedy, kiedy istnieje niebezpieczeństwo, że jego wrzask obudzi starsze dziecko.
Trzecie dziecko: Uczysz swoje pierwsze dziecko jak nakręcać grające zabawki w łóżeczku.

Gdy upadnie smoczek:
Pierwsze dziecko: Wygotowujesz po powrocie do domu.
Drugie dziecko: Polewasz sokiem z butelki i wsadzasz mu do buzi.
Trzecie dziecko: Wycierasz w swoje spodnie i wsadzasz mu do buzi.

Przewijanie:
Pierwsze dziecko: Zmieniasz pieluchę co godzinę, niezależnie czy brudna czy czysta.
Drugie dziecko: Zmieniasz pieluchę co 2-3 godziny, w zależności od potrzeby.
Trzecie dziecko: Starasz się zmieniać pieluchę zanim otoczenie poskarży się na smród, bądź pielucha zwisa dziecku poniżej kolan.

Zajęcia:
Pierwsze dziecko: Bierzesz dziecko na basen, plac zabaw, spacer, do zoo, do teatrzyku itp.
Drugie dziecko: Bierzesz dziecko na spacer.
Trzecie dziecko: Bierzesz dziecko do supermarketu i pralni chemicznej.

Twoje wyjścia:
Pierwsze dziecko: Zanim wsiądziesz do samochodu, trzy razy dzwonisz do opiekunki.
Drugie dziecko: W drzwiach podajesz opiekunce numer swojej komórki.
Trzecie dziecko: Mówisz opiekunce, że ma dzwonić tylko jeśli pojawi się krew.

W domu:
Pierwsze dziecko: Godzinami gapisz się na swoje dzieciątko.
Drugie dziecko: Spoglądasz na swoje dziecko, aby upewnić się, że starsze go nie dusi i nie wkłada mu palca do oka.
Trzecie dziecko: Kryjesz się przed własnymi dziećmi.

Połknięcie monety:
Pierwsze dziecko: Wzywasz pogotowie i domagasz się prześwietlenia.
Drugie dziecko: Czekasz aż się wypróżni.
Trzecie dziecko: Odejmujesz mu z kieszonkowego.
Cytuj ten post
#81
A ja myślałem, że z roku na rok staje się bardziej wyrodnym ojcem a tu się okazuje, że to nie moja wina tylko trzeciego syna Uśmiech
Cytuj ten post
#82
(19.12.2016, 14:44)Krzyżak napisał(a): A ja myślałem, że z roku na rok staje się bardziej wyrodnym ojcem a tu się okazuje, że to nie moja wina tylko trzeciego syna Uśmiech

Zacznij lepiej adoptować murarki Oczko
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#83
Było cicho i spokojnie aż tu nagle... Murarki żyły sobie według swoich zwyczajów, samotnie, nie rzucały się w oczy aż ktoś je dojrzał i wymyślił że należałoby się nimi bliżej zająć. W internecie lawinowo przybywa informacji od rosnącej liczby hodowców. Trudno dzisiaj wyrokować czy ta nieoczekiwana popularność wyjdzie im ostatecznie na zdrowie. Na szczęście a może nieszczęście póki co nie stworzono przepisów prawnych które jasno określałyby gdzie można im zakładać siedliska. Niby w naturze żyją tam gdzie im pasuje ale kiedy w ogrodzie koło domu pojawia się jakaś dziwna konstrukcja wokół której coś bzyka a płochliwy sąsiad ją dojrzy to gotów sprowadzić patrol Straży Miejskiej a z nimi dyskusja trochę jałowa. Teraz wielu działa po partyzancku ukrywając swoje hobby. Jeden ze znajomych chce ulokować niewielkie siedlisko na balkonie w domu wielorodzinnym. Na wszelki wypadek kupił specjalnie rozłożystą paproć do maskowania mini hodowli. Ja swoją skrzynkę z rurkami postawiłem na kompostowniku gdzie i tak coś ciągle fruwa. Mam farta bo sąsiad akurat jest zapalonym ogrodnikiem i szanuje pszczoły. Sam chętnie zagląda jak sprawują się moje murarki a u siebie pod podłogą altany odkrył niewielkie gniazdo trzmieli. Specjalnie otwiera im drzwi do schowka żeby mogły pracować bez przeszkód.
Cytuj ten post
#84
Uśmiech trafiłeś w sedno
Cytuj ten post
#85
Idzie ocieplenie, przyroda się budzi, pąki na drzewach puchną i różowieją... Koło moich budek dla murarek zaczyna się coś dziać. Pierwsze samczyki wygryzły się z zimowych śpiworów, leniwie wyprostowały skrzydełka, zrobiły obowiązkową solidną kupkę, odfrunęły na pierwszy posiłek a teraz kręcą się koło pozostałych kokonów i czekają niecierpliwie na śpiące jeszcze panienki.
Cytuj ten post
#86
W koncu pierwszego samca zauwazylem wczoraj
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#87
U mnie wylazły we wtorek. Ale jeszcze dużo rurek zaklejonych. Oczywiście mnóstwo tam kręci się robaczków ale z ciekawszych to trzmiel rudy. Gdzieś między szyszkami zimował chyb abo tam włazi.
Cytuj ten post
#88
A on gdzie buduje gniazda. Nad ziemia czy tez w ziemii w norkach jak ziemny?

Ciekawe z tym zamurowaniem. Czy to jest tak, ze samiczka w glebik rurki sklada najpierw jaja zenskie a pozniej meski zeby nie bylo zakorkowania na wiosne?
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#89
(30.03.2017, 16:00)Borówka napisał(a): A on gdzie buduje gniazda. Nad ziemia czy tez w ziemii w norkach jak ziemny?
w norkach Uśmiech  
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Cytuj ten post
#90
Murarki w międzyczasie zjazdu przebudziło się konkretnie. Samczyki wszystkie co miały wygryź się wygryzły i już widać pierwsze samiczki. Ze względu na ten wybuch ciepła nagle pewnie. Fajnie popatrzeć.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post