Jak to wszystko ugryźć i nic nie spaprać??
#1
Szanowne Grono Kolegów,
jestem świeżym pszczelarzem i do tego świeży w temacie hodowli bez leczenia.
posiadam cztery rodzinki. Odkłady 2015 z matkami Buckfast po matkach od Brandstrupa.

Po tegorocznej akcji podawania kwasu i amitrazy zacząłem wątpić w zdrowe oddziaływanie miodu Uśmiech.

Jak to ugryźć?? Czy te pszczoły nadają się do chodowli naturalnej??
Czy podać im węzę 4,9 mm, czy też na początek węzę 5,1?
A może ramki bez węzy??
Może od razu wymienić matki na takie, które mają potwierdzoną higieniczność??
Czy koledzy dysponujecie takimi, czy możęcie się takowymi podzielić??


Jak się do tego zabrać??
Pytam, bo macie już doświadczenia. Chciał bym dla moich rodzin jak najlepiej.

Zamówiłem na ten sezon jeszcze cztery takie odkłady, bo byłem zachwycony ich łagodnością.

Zakupiłem trzy matki pszczół naszych regionalnych.

Niską, Kampinoską i Augustowską z odbiorem na maj 2016.
Czy to dobry kierunek??

Wiem że pytań jest cała masa, liczę że pomożecie.

Piotr
Cytuj ten post
#2
Według mnie każde się nadają tyle, że jedne mają przez nas ludzi przewidywany lepszy potencjał a drugie (te czystorasowe komercyjne miodne, małorojliwe, superłagodne) mniejsze. Większość tych którym się udała bazowali na lokalnych kundlach ale to nie znaczy, że ich Buckfast może się nie skundlić. Czy te czyste geny AMM hodowane w stacjach hodowli są takie naturalne i dzikie śmiem wątpić i nie jest to moja odosobniona opinia. Co nie znaczy, ze jakiś ich dodatek w celu skundlenia i wzbogacenia naszej pasieki nie będzie pożyteczny.
Cytuj ten post
#3
ponieważ ja z założenia jestem przeciwny zabijaniu matek pszczelich to tego na pewno Ci nie doradzę - zwłaszcza że tak naprawdę nie wiadomo czy Twoje matki będą złe z punktu widzenia założeń pszczelarstwa naturalnego. dopóki nie sprawdzisz to nie wiesz - jak sprawdzisz może się to skończyć osypaniem rodziny - dylemat jest trudny, wiem o tym....
Nie znam tej hodowli, ale przy wielu hodowlach Buckfast coraz mocniej uwzględnia się higieniczność lub VSH... jeżeli to są takie matki, to kto wie - może na początek są obiecujące...?

podsumowując - ja bym ich nie wymieniał, tylko rozmnażałbym wiosną co przeżyje, zostawiając całe towarzystwo selekcji naturalnej... - ta decyzja też jest trudna, o tym też wiem Oczko

każdy z kroków jakie wymieniłeś: czyli 5.1, 4.9 lub bez węzy - ma swoje plusy i minusy, ale każdy z tych kroków będzie dobry o ile masz dostęp do czystego wosku/ czystej węzy. Jeżeli nie masz poleciłbym Ci pszczelarstwo bezwęzowe, jeżeli masz to każda droga jaką wybierzesz będzie dobra i właściwa.

co do polskich pszczół - myślę, że to dobry punkt rozpoczęcia ulokalniania i selekcji naturalnej. Na pewno lepszy niż pszczoły nie selekcjonowane na tolerancję na choroby (a raczej selekcjonowane na cechy gospodarcze). W każdym razie nie mamy w Polsce żadnego źródła gdzie moglibyśmy otrzymać jakieś gwarancje. Pszczoły Polskie są pszczołami lokalnymi posiadającymi wiele cech niezbędnych dla zdrowia rodziny (np. dostosowanie rozwoju do pogody/klimatu, dobra zimowla, względnie dobra odporność na lokalne patogeny). Więc to pewnie względnie dobry krok - aczkolwiek pewnie "pszczoły od dziadka" byłyby lepsze niż ze stad zachowawczych, w których cały czas odbywa się selekcja na cechy gospodarcze...

Nie wiem czy pomogłem...
Ważna jest konsekwencja działań.
1. ulokalnianie pszczół - czyli poddanie selekcji naturalnej i rozmnażanie swoich, które radzą sobie w Twoim ulu, w Twoim klimacie, w Twoich pożytkach itp
2. systematyczne "czyszczenie" środowiska z chemii - czyli usuwanie starego wosku z chemią, brak dodawania toksyn do uli
3. systematyczne budowanie ekosystemów ulowych - jw - brak ładowania chemii która te ekosystemy niszczy
4. inne warunki - minimalizacja stresów, minimalizacja ingerencji, naturalne materiały, minimalizacja karmienia cukrem itp - o tym wszystkim tu na forum znajdziesz jakieś informacje.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#4
Albo jako opozycja do radykałów Uśmiech możesz na początek kupić węzę ze swojego wosku - zakładam, że jednak jeszcze nie posiadasz, więc albo jakąkolwiek od sprawdzonego źródła, albo np. plastikowe ramki. Zaraz posypią się gromy, ale takie ramki dadzą Ci możliwość przejścia na mniejszą komórkę bez wprowadzania syfu do pasieki. Możesz również pójść za radą MrDrona i spróbować bez węzy, ale jako początkujący będziesz miał z tym problemy.
Brak leczenia na początek uważam za zły pomysł. Są kwasy, które można bezpiecznie stosować. Jest tymol, pichta, olejki, ramka pracy. Nie trzeba od razu amitrazy serwować. Bez leczenia, będziesz miał problemy większe, niż te którą rasę pszczół wprowadzić do pasieki.
Niedługo wyjdzie książka dr Liebiga, który leczy pszczoły tylko poprzez regularną wymianę gniazda, kwas mrówkowy i kwas szczawiowy. Hoduje swoje matki po dobrych rodzinach. W moim przekonaniu prowadzi pszczelarstwo naturalne z głową.
Cytuj ten post
#5
Kolego MN,
po pierwsze pytanie czy to wciąż PN - może tak może nie. w definicję naszego stowarzyszenia się mieści, ale czy zapewnia przystosowanie pszczół do życia w naturze, to już inna historia. Ale ok. Piotrek wybierze własną drogę...

... tyle, że napisał, cytuję: "Po tegorocznej akcji podawania kwasu i amitrazy zacząłem wątpić w zdrowe oddziaływanie miodu" koniec cytatu. i wszystko w temacie.

co do ramek bezwęzowych dla początkującego:
w 2013 roku zaczynałem moją pszczelarską przygodę w czerwcu jednym odkładem i w lipcu drugim odkładem. Oczywiście dawałem wtedy węzę bo wmówiono mi że tak trzeba...
w 2014 roku od wiosny podawałem tylko puste ramki (miałem może z 5 - 10 ramek z paskiem wprawionej węzy - zanim nie rzuciłem tego w cholerę z początkami nerwicy udało mi się tyle wprawić). Od tej pory tylko tak to robię.

Jak widzisz kolega Piotr mając w zeszłym roku 4 rodzinki ma znacząco większe doświadczenie (dwukrotnie) niż ja kiedy zaczynałem z ramkami bezwęzowymi. Opowiadacie jakie to straszne i jakiej to ogromnej wiedzy wymaga, że ... chce mi się śmiać Oczko
MN, nie strasz ludzi brakiem węzy Oczko

Co do tematu leczyć nie leczyć - kolega chce próbować, zaryzykować. czy to mądre czy niemądre - każdy ma swoje zdanie. Ja go popieram, choć nie wiem gdzie jego (lub mnie) to doprowadzi. Pół świata idzie w tą stronę, bo widzi, że środki chemiczne mają złe oddziaływanie na pszczoły i ekosystemu ulowe - że o produktach ulowych nie wspomnę. I czego by tam doktor Liebieg w tej książce nie napisał, to nie zmieni tego, że kwas pali pszczoły i zabija korzystną mikroflorę ulową...
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#6
Pisałem wcześniej, że prawie każdy lek jest też trucizną. Jak wypijesz "na raz" za dużo wody to też Ci zaszkodzi. Generalnie wybieram mniejsze zło. KM, czy KS mogą zabić pszczoły. Zgadza się. Zabiją kilka sztuk z jednego pokolenia i to jest jakaś strata. Amitraza będzie oddziaływać negatywnie na środowisko ula przez x czasu. Wolę poświęcić kilka pszczół i mieć wolny od warrozy ul oraz czysty miód, niż pakować amitrazę - tak doszedłem do tego niedawno. Bez leczenia - podkreślam, że to moje zdanie - uważam, że zostanę po jakimś czasie bez warrozy. Pytanie ile razy do tego czasu stracę wszystkie pszczoły?
Co do ramek bez węzy. Nie boję się ich i przed nimi nie straszę. Warto jednak korzystać z małej komórki, a ta sama się za szybko nie pokaże, stąd pomysł o plastikowych ramkach, czyli braku konieczności wprowadzania "nieczystej" węzy do pasieki.
Cytuj ten post
#7
Michał, oczywiście - dla Ciebie jest to mniejsze zło. Nie będę nad tym dyskutował. Pytanie czy mamy działać na zasadzie mniejszego zła i potęgować nieprzystosowanie pszczół, czy też zaciskamy pasa, liczymy się ze stratami licząc na lepsze stabilne "jutro" (fakt: kto wie za ile lat to jutro nastąpi). ale to są trudne dylematy dla niektórych. Dla mnie nie są trudne - decyzja jest jednoznaczna, bo dla mnie lepszym wyborem jest potencjalne dobro w przyszłości niż mniejsze zło "do końca świata i o jeden dzień dłużej".
Plastik może i jest rozwiązaniem... nie wiem, przez chwilę też to rozważałem. ale już mam te przemyślenia za sobą i już go nie rozważam Oczko

Myślę że Piotrek ma swoje dylematy i wybierze co uważa za słuszne.

Polecam ten artykuł w szczególności końcówkę (poniżej przeklejam). Cała prawda o oddziaływaniu kwasów - mi więcej w każdym razie nie trzeba, żeby wyrobić sobie zdanie.
http://www.beesource.com/point-of-view/erik-osterlund/buckfast-breeding-principles/

Cytat:There is though an interesting experience from Bornholm to tell, that have to give us something to think about further and more to investigate. Do chemical treatment increase the susceptibility to secondary infections like viruses? There are reports that indicate this. And if it is so, we have no great use of tolerant bees if we use chemical treatments, and we will have great difficulties discovering such bees if such treatments are used. Do all kind of chemical treatment have the same kind of bad influence in this respect? Probably not and hopefully not.

In August 1998 Poul Erik Karlsen on Bornholm treated 90 of his colonies with formic acid to find out the level of the number of mites in his colonies, as he had not treated at all for a number of years then. 60 of these died of dysentery during late winter. Another 25 of these didn’t develop properly during spring and secondary infections and the mites took over in these colonies so he killed them. If Poul Erik had had new mated queens available of his own strain he would have had just shifted queens in the strongest of them to try to restore them. He had finally three left, of which the bees shifted the queens in two of them. He has of course bred from these three colonies.

Of his 110 untreated colonies, of which many went into their fifth year without treatment, one died of mice. He used these colonies to make divides and build up his number of hives again. Is the right conclusion that chemical treatment decrease the tolerance to secondary infections?
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#8
Bartek, Twój wybór też dotyczył mniejszego zła. Ty uznałeś, że pozwolisz umierać milionom pszczół wierząc, że kiedyś same dadzą radę. Moje kryteria nie zakładają wiary w możliwości obrony przed wrogiem jakim dla pszczół jest warroza. Stąd moje mniejsze zło, to kilka pszczół poparzonych kwasem.
Cytuj ten post
#9
Cytat:"spróbować bez węzy, ale jako początkujący będziesz miał z tym problemy"

Ja tak zacząłem od razu jako początkujący. Później spróbowałem kilka razy wtapiac węzę i drutować ramki i miałem z tym kłopoty. Napiszesz bo nie wytrenowałem się dostatecznie. Racja. Podobnie jak ktoś wytrenowany w drutowaniu i wlepianiu węzy może mieć kłopoty przy przejściu na bezwęzową. Wniosek: jeśli dla kogoś celem jest bezwęzowa lepiej odrazu próbować bezwęzową a nie uczyć się czegoś innego co jest nieprzydatne później.

p.s. Z węzy ktorą kupiłem zrobiło się świeczki a pszczołom dałem wolność.
Cytuj ten post
#10
(25.01.2016, 13:56)Borówka napisał(a):
Cytat:"spróbować bez węzy, ale jako początkujący będziesz miał z tym problemy"

Ja tak zacząłem od razu jako początkujący. Później spróbowałem kilka razy wtapiac węzę i drutować ramki i miałem z tym kłopoty. Napiszesz bo nie wytrenowałem się dostatecznie. Racja. Podobnie jak ktoś wytrenowany w drutowaniu i wlepianiu węzy może mieć kłopoty przy przejściu na bezwęzową. Wniosek: jeśli dla kogoś celem jest bezwęzowa lepiej odrazu próbować bezwęzową a nie uczyć się czegoś innego co jest nieprzydatne później.

p.s. Z węzy ktorą kupiłem zrobiło się świeczki a pszczołom dałem wolność.

Mogę sie z tym zgodzić, ale musisz zaznaczyć od razu, że nie wirujesz ramek i nie pozyskujesz miodu z żyjących rodzin. Ma to znaczny wpływ na późniejszy brak węzy, prawda? Trzeba się nauczyć gospodarki bezwęzowej i mam nadzieję, że za kilka sezonów będę mógł coś o tym napisać.
Cytuj ten post
#11
(25.01.2016, 14:01)MN napisał(a):
(25.01.2016, 13:56)Borówka napisał(a):
Cytat:"spróbować bez węzy, ale jako początkujący będziesz miał z tym problemy"

Ja tak zacząłem od razu jako początkujący. Później spróbowałem kilka razy wtapiac węzę i drutować ramki i miałem z tym kłopoty. Napiszesz bo nie wytrenowałem się dostatecznie. Racja. Podobnie jak ktoś wytrenowany w drutowaniu i wlepianiu węzy może mieć kłopoty przy przejściu na bezwęzową. Wniosek: jeśli dla kogoś celem jest bezwęzowa lepiej odrazu próbować bezwęzową a nie uczyć się czegoś innego co jest nieprzydatne później.

p.s. Z węzy ktorą kupiłem zrobiło się świeczki a pszczołom dałem wolność.

Mogę sie z tym zgodzić, ale musisz zaznaczyć od razu, że nie wirujesz ramek i nie pozyskujesz miodu z żyjących rodzin. Ma to znaczny wpływ na późniejszy brak węzy, prawda? Trzeba się nauczyć gospodarki bezwęzowej i mam nadzieję, że za kilka sezonów będę mógł coś o tym napisać.

Pozyskuję a nawet wycinam czerw ale w stopniu zapewniającym im możliwośc przeżycia bez dokarmiania cukrem.
Uważam, że przy moich założeniach taka nauka to strata czasu. Owszem gdybym chciał tak jak Krzyżak argumentował odebrać pszczołom sporo miodu i liczyć, że pszczoły dadzą radę szybko zapełnić komórki do jesieni lub następnego miodu np. akacja po rzepaku. Wtedy owszem jest to bardzo pomocne i korzystne. Gdybym chciał przyspieszać zmniejszanie się pszczoły też podobnie. Gdybym chciał je mocno dzielić i robić dużo odkładów pewnie też byłoby to pomocne.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#12
Cytat:Mogę sie z tym zgodzić, ale musisz zaznaczyć od razu, że nie wirujesz ramek

Tego też nie muszę zaznaczać gdyż można wirować miód z plastrów naturalnych zarówno tych dziewiczych jak pokazał np. Mr. Drone ale lepiej z takich przeczerwionych bo są sztywniejsze a i miód wartościowszy odżywczo będzie. Oczko
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#13
Można, ale jak napisałem: rodzi to pewne trudności. Nawet ramka 35mm i bez węzy, czy drutu nie zagwarantuje Tobie sukcesu wirowaniu. Mi takie ramki w wirówce 10cio ramkowej eksplodowały niestety...
Cytuj ten post
#14
(25.01.2016, 14:13)MN napisał(a): Można, ale jak napisałem: rodzi to pewne trudności. Nawet ramka 35mm i bez węzy, czy drutu nie zagwarantuje Tobie sukcesu wirowaniu. Mi takie ramki w wirówce 10cio ramkowej eksplodowały niestety...
Bo trzeba mieć możliwość ustawienia wolnych obrotów? Miałeś takowe?
Cytuj ten post
#15
(25.01.2016, 14:01)MN napisał(a): Mogę sie z tym zgodzić, ale musisz zaznaczyć od razu, że nie wirujesz ramek i nie pozyskujesz miodu z żyjących rodzin. Ma to znaczny wpływ na późniejszy brak węzy, prawda? Trzeba się nauczyć gospodarki bezwęzowej i mam nadzieję, że za kilka sezonów będę mógł coś o tym napisać.

ech... można pisać i pisać, że się wiruje, a Ty i tak swoje Oczko

co do tego mniejszego zła. może i trochę masz rację, że działam też na tej zasadzie, ale różnica jest taka, że ja mam perspektywę paru lat strat i selekcji, a Ty masz perspektywę całego życia palenia kwasem pszczół nieprzystosowanych ewolucyjnie do środowiska (bo przypominam, że warroza jest częścią tego środowiska i już zawsze będzie). 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#16
(25.01.2016, 12:35)pitervader napisał(a): Szanowne Grono Kolegów,
jestem świeżym pszczelarzem i do tego świeży w temacie hodowli bez leczenia.
posiadam cztery rodzinki. Odkłady 2015 z matkami Buckfast po matkach od Brandstrupa.

Po tegorocznej akcji podawania kwasu i amitrazy zacząłem wątpić w zdrowe oddziaływanie miodu Uśmiech.

Jak to ugryźć?? Czy te pszczoły nadają się do chodowli naturalnej??
Czy podać im węzę 4,9 mm, czy też na początek węzę 5,1?
A może ramki bez węzy??
Może od razu wymienić matki na takie, które mają potwierdzoną higieniczność??
Czy koledzy dysponujecie takimi, czy możęcie się takowymi podzielić??


Jak się do tego zabrać??
Pytam, bo macie już doświadczenia. Chciał bym dla moich rodzin jak najlepiej.

Zamówiłem na ten sezon jeszcze cztery takie odkłady, bo byłem zachwycony ich łagodnością.

Zakupiłem trzy matki pszczół naszych regionalnych.

Niską, Kampinoską i Augustowską z odbiorem na maj 2016.
Czy to dobry kierunek??

Wiem że pytań jest cała masa, liczę że pomożecie.

Piotr

Piotrek co nie zrobisz to i tak będzie bardzo dobrze...
Matek nie wymieniaj nie cuduj. Narazisz się na możliwe niepowodzenia.
Skup się na powiększaniu pasieki. Zrób sporo nowych rodzin. Spróbuj odchować coś po swoich pszczołach które według Ciebie będą najlepiej się nadawać itd.
Co do węzy to tylko ze swojego wosku jest w miarę pewna... Inne zakupy niestety nie dają takiej gwarancji. Na początku jest z tym duży problem... Spróbuj na dzikiej zabudowie ale jak kupisz węze 4,9 mm to możesz też dawać paski...
Jakbyś potrzebował bardziej lokalnych kundelków to wpadnij wiosną to coś znajdziemy.
Cytuj ten post
#17
Wirowałem na niskich obrotach, ale widocznie nie dość niskich Oczko
Nie upieram się, wiem, że gospodarka bez węzy jest możliwa, ale jest również kłopotliwa. Amen

Niedawno w ręce wpadł mi jakiś artykuł, gdzie chyba dr Pohorecka pisała o tym, że pracują nad odpornymi pszczołami, ale nie zaprzestają leczenia. Zmniejszają dawki i rodzaj leków, co ma stopniowo hartować pszczoły. Wrzucenie ich na głęboką wodę uznała za niedorzeczne.

Bartek, choćbym 50 lat palił pszczoły kwasem, podejrzewam, że ucierpi ich mniej niż przy Twojej filozofii pozwalania na wymieranie całych rodzin.
Cytuj ten post
#18
(25.01.2016, 14:13)MN napisał(a): Można, ale jak napisałem: rodzi to pewne trudności. Nawet ramka 35mm i bez węzy, czy drutu nie zagwarantuje Tobie sukcesu wirowaniu. Mi takie ramki w wirówce 10cio ramkowej eksplodowały niestety...

Wirowanie to najmniejszy problem... Da się to zrobić z głową. W minionym sezonie wirowałem bezwęzowe ramki dziewicze z miodem spadziowym i dało radę... więc spokojnie to można ogarnąć.
Cytuj ten post
#19
(25.01.2016, 14:30)MN napisał(a): Wirowałem na niskich obrotach, ale widocznie nie dość niskich Oczko
Nie upieram się, wiem, że gospodarka bez węzy jest możliwa, ale jest również kłopotliwa. Amen

Niedawno w ręce wpadł mi jakiś artykuł, gdzie chyba dr Pohorecka pisała o tym, że pracują nad odpornymi pszczołami, ale nie zaprzestają leczenia. Zmniejszają dawki i rodzaj leków, co ma stopniowo hartować pszczoły. Wrzucenie ich na głęboką wodę uznała za niedorzeczne.

Bartek, choćbym 50 lat palił pszczoły kwasem, podejrzewam, że ucierpi ich mniej niż przy Twojej filozofii pozwalania na wymieranie całych rodzin.

ech... Oczko
kłopotliwe to jest wprawianie węzy, a nie gospodarka bezwęzowa... Oczko ale widocznie każdy inaczej definiuje kłopot.

Hm. no to skoro naukowcy uznają to za niedorzeczne to znaczy, że chyba faktycznie jest to niedorzeczne... a jak to potwierdzi paru hodowców to już ho ho! drżyjcie ludzie przed autorytetami Oczko

MN, niedorzeczne to były wszystkie odkrycia naukowe poczynając od wykorzystania ognia, przez koło i parę innych mniej lub bardziej spektakularnych odkryć typu heliocentryzm kończony procesami inkwizycyjnymi - rzecz jasna to okazała się tylko połowa prawdy, ale raczej koncepcja ta nie powinna zakończyć się spaleniem na stosie... Oczko 

co do tego ile pszczół ucierpi to chyba nie masz świadomości jak wygląda biologia rodziny pszczelej i jak szybko następuje wymieranie pszczół w ulu. jedyne co możesz zarzucić to to, że moje pszczoły umrą 2 tygodnie przed Twoimi, a matki pszczele umrą naturalną śmiercią, a nie pod butem przy wymianie na "lepszą". ale jeżeli umrą to znaczy, że nie powielam nieprzystosowania. możesz mi też zarzucić, że mniej pszczół się "narodzi", bo w końcu rodzina faktycznie może umrzeć zanim wyda na świat kolejne pokolenie... 
możesz też zarzucić, że to mniej wydajny ekonomicznie system. i pewnie będziesz miał rację, ale ja temu nie zaprzeczam.

MN, wbij sobie do głowy jedno. Naukowcy i autorytety-hodowcy pracują nad pszczołami odpornymi i pracują. a tymczasem pół świata ma pszczoły odporne bo po prostu nie leczy. a tamci dalej pracują i pracować będą Oczko
a wiesz dlaczego? bo pracują nad pszczołą wydajną, a nie zdrową. Pracują nad tym, żeby ktoś ją kupił, a nie żeby sobie żyła jak natura chciała. 
Nie wiem czy to nie właśnie cytat pani dr Pohoreckiej pojawił się gdzieś na tym forum gdzie praktycznie wprost powiedziała, że problemem jest wydajność pszczół, a nie odporność na warrozę. i cały świat pszczelarstwa naturalnego to powtarza, ale ludzie tacy jak Ty nie chcą otworzyć oczu i uszu tylko ciągle im mało słoików miodu w spiżarni.



edit.

sprostowanie. Chodziło nie o dr Pohorecką tylko Bieńkowską.
http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?tid=421&pid=11167#pid11167 - post 76 i 77, a potem dyskusja która się z tego wywiązała...
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#20
Oj Bartku pojechałeś teraz... pół świata nie leczy? Które? Prawe, lewe, czy dzielone w poziomie? Zejdź na ziemię. Cały świat leczy pszczoły HODOWLANE. Inaczej być nie chce. Kto nie leczy, nie należy do mainstreamu i dobrze o tym wiesz. Pytanie, czy leczy właściwie, ale to już inna bajka.
Ograniczyłeś się niestety teraz do jednej, właściwej filozofii i już nawet nie chcesz słuchać o alternatywach. Nie będę Cię nawracał na leczenie, ale nie skreślaj innych opcji niż Twoja własna.

Ten artykuł nie miał za zadanie reklamować konkretnej pszczoły, ale właśnie zmienić podejście do walki z warrozą. Zamiast amitrazy polecano korzystać z naturalnych środków. To krok milowy, bo w końcu mądre głowy zaczynają kumać, że ciągłe pakowanie chemii do ula to nic fajnego.

Nie wiem tylko, czy mi się tak wydaje, czy jest tak w rzeczywistości, ale Ci naukowcy odpalają kolejne petardy w momencie, gdy na forach internetowych jest już po nich tylko dym. Jak na forach pisali o mutacji i przystosowaniu warrozy, dr Chorbiński pisał o tym po chwili artykuły. Jak odchodzimy od amitrazy, pojawia się zgoda na kwasy i eksperymenty. Za chwilę będzie inna moda której przyklasną naukowcy, żeby ich dalej słuchano.
Niestety boję się, że moda na PN minie za chwilę, a Ci którzy w pełni myśleli, że już od teraz będą mieli super pszczołę odejdą od pszczelarstwa rozczarowani. Do wszystkiego trzeba podejść z głową a umiarkowane centrum to zawsze dobra pozycja do obserwacji, bo dojrzysz to co widać z prawa i z lewa...

edit. Bartku nie o te materiały mi chodziło, ale widzisz, że zaczęło się już jakiś czas o tym mówić. Jak odnajdę artykuł obiecuję załączyć.
Cytuj ten post
#21
hahaha Oczko Michał, dajesz po jajach niemożliwie Oczko

Otóż pół świata nie leczy. i żadne prawe czy lewe. to biedniejsze pół nie leczy. Nie leczy pół ameryki południowej, praktycznie cała afryka (a napewno biedniejsze rejony) i pół Azji. do tego nie leczy tysiące pszczelarzy amatorów i półzawodowców w USA i Kanadzie i na szczęście coraz liczniejsze przykłady mamy w Europie.

Ograniczyłem się do jednej filozofii, bo dla mnie jest właściwa. tylko ta filozofia pozwala na powrót pszczół do natury. tylko ta filozofia umożliwia zasiedlenie resztek dzikiego świata dzikimi pszczołami zdolnymi żyć 3 - 5 lat bez leczenia, które wydadzą nowe pokolenia.
Jesteś ślepy i głuchy Michale, choć wydaje Ci się, że jesteś otwarty. Fakt, otworzyłeś się trochę względem dawnego podejścia, ale dalej brak Ci wizji tego co się dzieje dookoła. Patrzysz na to z góry widząc, że sąsiad obok spala tabletkę, a Ty jesteś otwarty bo używasz kwasu... a Twoje pszczoły są tak samo przystosowane do życia jak i jego pszczoły. Niczym się nie różnią, choć wydaje Ci się, że zrobiłeś krok na przód.

Zrozum jedno - leczenie kwasem czy olejkiem to zdrowszy miód. ale to wciąż NIEPRZYSTOSOWANE PSZCZOŁY. czy to krok milowy? może i tak. Dla zamkniętych umysłów to pewnie 10 mil, a nie mila.

Ty możesz uważać to za modę czy nie modę, ale otwórz oczy: to działa w połowie świata. U Ciebie nie działa bo nie próbujesz. U Polbarta nie działa bo nie próbuje. U Tomka Miodka nie działa bo nie próbuje. Załapiesz to wreszcie? Oczko

umiarkowane centrum to może lepiej niż zajadły konserwatyzm, ale umiarkowane centrum nie pcha rozwoju do przodu.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#22
Cytat:"Oj Bartku pojechałeś teraz... pół świata nie leczy? Które? Prawe, lewe, czy dzielone w poziomie? Zejdź na ziemię. "

Przecież nie na Marsie czy Jowiszu tylko na Ziemi. Np. w Afryce i Azji.
Cytuj ten post
#23
Cytat:"Ty jesteś otwarty bo używasz kwasu... a Twoje pszczoły są tak samo przystosowane do życia jak i jego pszczoły. Niczym się nie różnią, choć wydaje Ci się, że zrobiłeś krok na przód.

Zrozum jedno - leczenie kwasem czy olejkiem to zdrowszy miód. ale to wciąż NIEPRZYSTOSOWANE PSZCZOŁY. czy to krok milowy? może i tak. Dla zamkniętych umysłów to pewnie 10 mil, a nie mila. "

Niewykluczone, ze parzenie kwasami jest gorsze dla pszczół niż amitraza co jakiś czas.

Nie leczenie pszczół i hodowanie ich w sposób zbliżony do bartnictwa to akurat jeszcze większy konserwatyzm niż węza i leczenie. Oczko Najmniej otwarci IMHO i a za to zniewoleni, posłuszni mainstreamowi, wstrzymujący rozwój są często właśnie umiarkowani centrowi średniacy.
Cytuj ten post
#24
(25.01.2016, 15:32)Borówka napisał(a): Niewykluczone, ze parzenie kwasami jest gorsze dla pszczół niż amitraza co jakiś czas.

też bym się wcale nie zdziwił gdyby tak było. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#25
No i do czego dochodzimy? Biedna Afryka nie leczy i nie ma pszczół hodowlanych. A Azji też nie słyszałem o pasiekach hodowlanych w takiej formie jak u nas, są to zazwyczaj małe uliki na stokach, prawda? Tam gdzie są hodowle pszczół, to normalnie są leczone. Kraj Primorski podobno się w tym wyróżnia, ale nie zgłębiałem techniki ich marketingu jeszcze. W Japonii i Chinach swego czasu przetrzebiło im pszczoły doszczętnie.
Ameryka Płd. tam głównie żyje pszczoła bezżądła i na niej skupiają się tubylcy, więc również kiepski przykład.
Nie przeczę, że są wyjątki, którym się udało lub marketingowo twierdzą, że mogą pokazać za $$ jak to zrobić.
Skorom głuchy i ślepy to widocznie i głupi bo pojąć nie mogę po co całe to zamieszanie... Młody pszczelarz pyta, czy dobrze zrobił kupując buckfasta a Wy twierdzicie, że ma pszczoły wydać na pastwę losu warrozie i modlić się, że może z 1% dożyje wiosny.
Twierdzę, że jak odparuje raz, czy dwa kwas mrówkowy to nie dość, że pszczoły przeżyją to jeszcze mu wiosną i latem miodu dadzą. Krzywdy im nie zrobi a na pewno nie wyhoduje warrozy odpornej na wszystko, a może uda mu się po iluś latach zrezygnować z KM w jakiejś części lub zupełnie. Jak postąpi wg Waszych rad założę się, że za te kilka lat zapomni, że się tutaj logował.
Cytuj ten post
#26
(25.01.2016, 15:34)MrDrone napisał(a):
(25.01.2016, 15:32)Borówka napisał(a): Niewykluczone, ze parzenie kwasami jest gorsze dla pszczół niż amitraza co jakiś czas.

też bym się wcale nie zdziwił gdyby tak było. 

Możecie mnie oświecić dlaczego kwas jest gorszy?
Cytuj ten post
#27
(25.01.2016, 15:46)MN napisał(a):
(25.01.2016, 15:34)MrDrone napisał(a):
(25.01.2016, 15:32)Borówka napisał(a): Niewykluczone, ze parzenie kwasami jest gorsze dla pszczół niż amitraza co jakiś czas.

też bym się wcale nie zdziwił gdyby tak było. 

Możecie mnie oświecić dlaczego kwas jest gorszy?

Bo jest szkodliwy i lekko żrący dla pszczół. Amitrazę w końcu stosuje się w niewielkich dawkach a nie kilkadziesiąt procent stężenie roztworu. Ona szkodzi ale też dlatego, że produkty jej rozpadu przez długie lata koncentrują się w wosku a przede wszystkim jest nadużywana i nieskuteczna długofalowo.

Napisałem niewykluczone bo nie mam na ten temat wyrobionej opinii i brak większej wiedzy w tym zakresie jako, że odrzucam oba preparaty. Intuicyjnie jeśli już to poszedłbym w stronę podgrzewania i olejków jako mniej szkodliwych.
Cytuj ten post
#28
I bardzo dobrze, ale stopniowo. Osobiście uważam amitrazę za największe zło. Zastąpię to kwasem. W przyszłości zamiast 2, czy zalecanych 3 zabiegów kwasem użyję olejku, czy tymolu. I tak stopniowo w dół. Naprawdę uważacie, że taka droga jest skazana na porażkę? Myśląc logicznie uważam, że jest najskuteczniejsza, ale co ja tam wiem skorom głuchy i ślepy... Oczko
Cytuj ten post
#29
(25.01.2016, 16:02)MN napisał(a): I bardzo dobrze, ale stopniowo. Osobiście uważam amitrazę za największe zło. Zastąpię to kwasem. W przyszłości zamiast 2, czy zalecanych 3 zabiegów kwasem użyję olejku, czy tymolu. I tak stopniowo w dół. Naprawdę uważacie, że taka droga jest skazana na porażkę? Myśląc logicznie uważam, że jest najskuteczniejsza, ale co ja tam wiem skorom głuchy i ślepy... Oczko

"Porażka" to w zależności co jest Twoim priorytetem. Jeśli np. zdziczałe pszczoły które same sobie radzą w naturze bez pomocy człowieka to raczej tak. Aczkolwiek jeśli będziesz stopniowo zmniejszał dawkę to może dojdziesz do zera. Tego to nie wiem. W nieleczeniu jest jedno główne zagrożenie, że zostaniesz ze stanem pasieki zero.
Cytuj ten post
#30
(25.01.2016, 16:02)MN napisał(a): I bardzo dobrze, ale stopniowo. Osobiście uważam amitrazę za największe zło. Zastąpię to kwasem. W przyszłości zamiast 2, czy zalecanych 3 zabiegów kwasem użyję olejku, czy tymolu. I tak stopniowo w dół. Naprawdę uważacie, że taka droga jest skazana na porażkę? Myśląc logicznie uważam, że jest najskuteczniejsza, ale co ja tam wiem skorom głuchy i ślepy... Oczko
Jestem ciekawy na jaki mechanizm liczysz przy takim podejściu. W tym roku zamiast amitrazy dasz kwas dzięki czemu pozbędziesz się części pasożytów. To zwiększy szansę na przeżycie tej rodziny w stosunku do całkowitego nieleczenia. Za rok zmniejszysz ilość kwasu i znowu będziesz miał większą szansę na przeżycie tej rodziny w stosunku do nieleczenia ale już mniejszą niż rok wcześniej. Na jakiej podstawie zakładasz że będziesz mógł co roku zmniejszać dawki przy tej samej szansie na przeżycie? Taki mechanizm zachodzi wyłącznie w układzie izolowanym i pozbawionym możliwości rozmnażania się patogenu i polega na stopniowym zmniejszaniu się jego liczebności aż do całkowitego wyginięcia. Drugim modelem jest wykształcenie się mechanizmów obronnych u rodziny pszczelej ale obawiam się że cykl życia takiej jednej rodziny jest niewystarczający do wykształcenia i utrwalenia się takiej cechy. Na jaki mechanizm więc Ty liczysz?
Cytuj ten post