Kolejny przykład że się da...
#1
Pewnie Ci co czytają na bieżąco blog Erika znają temat... ale warto pokazać, że można mieć pszczoły bez leczenia zaczynając od małej ilości i pszczół bardziej przystosowanych.
Eryk na blogu opisuje pasiekę a raczej pasieki i pszczelarstwo swojego znajomego Richarda Reida
W skrócie Richard ma pasieki w USA w Virgini. Pszczoły miał dłuższy czas do roku 1995 kiedy wszystko mu zmarło i dał sobie spokój... Ule a raczej stosy korpusów stały tak jak zostały po śmierci pszczół. W 2008 roku zachęcony samoistnymi zasiedleniami przez pszczoły jego korpusów powrócił do pszczelarstwa. Od tego czasu nie leczy pszczół niczym i rozwinął pasiekę do 75 rodzin produkcyjnych i 105 młodych rodzin odkładowych. Jego plany to dalsze powiększanie rodzin i znalezienie nowych miejsc pod pasieki których obecnie ma 9.

Warto przeczytać cały wpis...
http://www.elgon.es/diary
Cytuj ten post
#2
Łukasz, nie da się. Gość na pewno kłamie Oczko haha

a na poważnie. czytałem to już. jest tam bardzo ładne zdanie:
How can one be so ignorant to what others achieve?
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#3
Tam mają dwa duże ułatwienia:
1. Mniejsze napszczelenie przez konwencjonalnych pszczelarzy /jak sam pisze w promieniu 3km nie ma pasiek/
2. Mają duże dzikie tereny gdzie uchowały się dzikie pszczoły, które przez ostatnie 30 lat się selekcjonują.

U mnie dzikich pszczół praktycznie brak a znaleźć miejsce żeby w promieniu 1km nie było pasieki jest bardzo trudno. Nie wiedzieć czemu uważam, że mimo wszystko mi się uda nie leczyć Uśmiech
Cytuj ten post
#4
(27.01.2016, 10:42)Krzyżak napisał(a): Tam mają dwa duże ułatwienia:
1. Mniejsze napszczelenie przez konwencjonalnych pszczelarzy /jak sam pisze w promieniu 3km nie ma pasiek/
2. Mają duże dzikie tereny gdzie uchowały się dzikie pszczoły, które przez ostatnie 30 lat się selekcjonują.

U mnie dzikich pszczół praktycznie brak a znaleźć miejsce żeby w promieniu 1km nie było pasieki jest bardzo trudno. Nie wiedzieć czemu uważam, że mimo wszystko mi się uda nie leczyć Uśmiech

bo upadłeś na głowę i tyle Oczko
a o dzikiej populacji już pisałem, ale Ty uważasz, że nie ma to sensu Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#5
(27.01.2016, 10:44)MrDrone napisał(a): a o dzikiej populacji już pisałem, ale Ty uważasz, że nie ma to sensu Oczko

I nadal tak uważam. Jak będziesz miał już radzące sobie pszczoły to "rozsiewaj" je jak najwięcej.
Póki co to nie ma sensu.
Cytuj ten post
#6
(27.01.2016, 11:03)Krzyżak napisał(a):
(27.01.2016, 10:44)MrDrone napisał(a): a o dzikiej populacji już pisałem, ale Ty uważasz, że nie ma to sensu Oczko

I nadal tak uważam. Jak będziesz miał już radzące sobie pszczoły to "rozsiewaj" je jak najwięcej.
Póki co to nie ma sensu.

a Ty masz już radzące sobie pszczoły, że ich nie leczysz? Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#7
(27.01.2016, 10:42)Krzyżak napisał(a): Tam mają dwa duże ułatwienia:
1. Mniejsze napszczelenie przez konwencjonalnych pszczelarzy /jak sam pisze w promieniu 3km nie ma pasiek/
2. Mają duże dzikie tereny gdzie uchowały się dzikie pszczoły, które przez ostatnie 30 lat się selekcjonują.

U mnie dzikich pszczół praktycznie brak a znaleźć miejsce żeby w promieniu 1km nie było pasieki jest bardzo trudno. Nie wiedzieć czemu uważam, że mimo wszystko mi się uda nie leczyć Uśmiech


Z tego co on tam pisze... nie ma dużych pasiek w promieniu 3 km ale jakieś małe pojedyncze pasieczki są...
Ja miejsca w lesie tak mam do najbliższej amatorskiej pasieki jakieś 3 km. Pierwsza większa bardziej komercyjna czyli 20-30 rodzin jakieś 5 km ale ja bym się tym tak bardzo nie przejmował...

Bardziej właśnie tych dzikich będzie potrzeba. Ja u siebie nie wykluczam, że gdzieś żyją a czy żyją to ciężko to sprawdzić... Stare plastry widziałem w pustych dziuplach ale pszczół nie... Może będzie się poprawiać w tamtym roku poszło mi ze 4 rójki a może więcej. W okolicy kilka małych pasieczek które też nie są za głównym trendem bo to pasieczki z dziada pradziada na własnym utrzymaniu...
Cytuj ten post
#8
(27.01.2016, 11:09)MrDrone napisał(a):
(27.01.2016, 11:03)Krzyżak napisał(a):
(27.01.2016, 10:44)MrDrone napisał(a): a o dzikiej populacji już pisałem, ale Ty uważasz, że nie ma to sensu Oczko

I nadal tak uważam. Jak będziesz miał już radzące sobie pszczoły to "rozsiewaj" je jak najwięcej.
Póki co to nie ma sensu.
a Ty masz już radzące sobie pszczoły, że ich nie leczysz? Oczko

Pewnie Uśmiech Przecież inaczej to bym je leczył ;p
Cytuj ten post
#9
(27.01.2016, 11:25)Krzyżak napisał(a):
(27.01.2016, 11:09)MrDrone napisał(a):
(27.01.2016, 11:03)Krzyżak napisał(a):
(27.01.2016, 10:44)MrDrone napisał(a): a o dzikiej populacji już pisałem, ale Ty uważasz, że nie ma to sensu Oczko

I nadal tak uważam. Jak będziesz miał już radzące sobie pszczoły to "rozsiewaj" je jak najwięcej.
Póki co to nie ma sensu.
a Ty masz już radzące sobie pszczoły, że ich nie leczysz? Oczko

Pewnie Uśmiech Przecież inaczej to bym je leczył ;p

no to rozsiewaj ich jak najwięcej! Oczko

ważna jest bioróżnorodność i jak największa ilość rodzin oddanych selekcji. Więc do dzieła, a nie marudzić, że nie są jeszcze odporne. Oczko wszyscy pszczelarze twierdzą, że oni by świat zwojowali gdyby mieli odporne pszczoły. Ty widzę też Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#10
Anie zwojowali by?Język Pewnie ze by zwojowaliDuży uśmiech
Jak pszczoła będzie odporna w jakimś stopniu to już naszym zadaniem będzie przywrócenie pszczoly naturzeUśmiech
Cytuj ten post
#11
Dzięki takim ludziom jak Richard łatwiej uwierzyć że się da bez leczenia.
Cytuj ten post
#12
Mnie tam cieszy jeszcze jedna sprawa o której pisze Erik...
Właściciel pasieki mówił, że miał pszczoły porażone rzez wirusy bo widział zdeformowane skrzydełka itd. Po większym zimowym załamaniu reszta pszczół która przeżyła nie miała już typowych objawów wirusowych... więc widocznie potrafiły z tymi wirusami żyć.
Cytuj ten post
#13
wirusy są wszędzie i non stop wchłaniamy je do organizmu, a pewnie wielu z nich jesteśmy nosicielami. są wirusy, które powodują (rzecz jasna wg "maistreamowymi teoriami" - z którymi ja akurat się zgadzam) śmiertelne choroby, a wielu ludzi żyje z nimi i nie ma objawów chorobowych (najczęściej dzieje się tak aż do śmierci Duży uśmiech). jest też wiele wirusów, które "powodują katar" i organizm dochodzi do siebie szybko o ile jest zdrowy, dobrze odżywiony, żyje w odpowiednich warunkach. w warunkach głodu, ubóstwa, złych warunków życiowych te same wirusy bywają bardzo groźne i powodują często dużą śmiertelność.

Więc jestem głęboko przekonany, że po pewnej selekcji + przy stworzeniu pszczołom odpowiednich warunków (o których tu cały czas piszemy) wiele z tych chorób może ich dotyczyć, ale te choroby nie będą dla nich realnie groźne.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#14
Widać były to wirusy, które działają podobnie jak nossema. W lato nie jest problem ale jak w zimę pszczoły cały czas siedzą na zainfekowanych plastrach to pokazuje swoją siłę. Poza ty z wiosną jak przyszedł świeży pyłek i nektar to pewnie im pomógł. Kolejna rzecz to pewnie na wiosnę najmocniej zainfekowane pokolenie się wymieniło. Młode na świeżym pyłku i nektarze dało sobie rardę.
Cytuj ten post
#15
ja bym tych zainfekowanych plastrów nie demonizował. jest to zapewne jakieś zagrożenie, ale pewnie spora część z patogenów nie żyje długo bez żywiciela (co najwyżej w formie przetrwalników). Myślę, że kluczem jest naturalny pokarm (pyłek) + właściwości biologiczne miodu + czysty od chemii plaster. Pszczoły mają swoje sposoby na "zainfekowane plastry" - czyli oprócz miodu to propolis. te warunki stopniowo powinny pomóc wypracować równowagę biologiczną. Dopóki się demonizuje patogeny idzie się z nimi na wojnę - a ta wiemy gdzie prowadzi.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#16
Według mnie plastry po spadłej rodzinie to dobre plastry do użycia.
Cytuj ten post
#17
A co z plastrami po podłej rodzinie która miała czerw lub podejrzewamy noseme?
Cytuj ten post
#18
(29.01.2016, 16:00)MirusB napisał(a): A co z plastrami po podłej rodzinie która miała czerw lub podejrzewamy noseme?

Dokładnie taką sytuację miałem. Wpuszczam nowe rodziny na te plastry.
Cytuj ten post
#19
A robisz coś z tymi plastrami przed wpuszczeniem nowej rodziny oprócz usunięcia martwych pszczół?
Cytuj ten post
#20
jeżeli zależałoby mi bardzo na użyciu takich plastrów (z reguły mi nie zależy, bo uznaję, że normalna średnia rodzina się odbuduje sama we własnym zakresie) to ja bym miejsca zaczerwione wyciął z zapasem paru cm i podał taki plaster do rodziny.
Nosemę ma praktycznie każda pszczoła. nie trzeba plastra żeby ją przenieść. Więc akurat moje osobiste zdanie jest takie, że nie ma tu jakichś specjalnych obaw.


Generalnie gdybym bardzo chciał użyć takich plastrów po padłej rodzinie, to uznaję, że parę tygodni leżakowania tych plastrów (w zwykłych neutralnych warunkach - np. w niezasiedlonym ulu, czy na strychu w domu) jest wystarczające, żeby zrównoważyć je biologicznie i żeby były co najmniej neutralne dla pszczół. (z reguły będą wg mnie korzystniejsze niz podanie np. węzy, czy sterylizowanego plastra z uwagi na mikroekosystemy na takim plastrze).

to oczywiście tylko moja opinia (od razu zastrzegam Oczko ) i wiem, że jest kontrowersyjna i mało kto się zgodzi Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#21
Zazwyczaj ciężko stwierdzić czy na tych plastrach coś jest czy coś mogło być... Plastry zasrane a to widać albo plastry spleśniałe lepiej sobie darować... Jeżeli plastry są wizualnie ok to nie widzę problemu. Rodzina pszczela zagospodaruje je z chęcią zwłaszcza jeśli będzie tam pokarm czyli pierzga i pyłek.

Według powszechnych nauk takie plastry należałoby zutylizować i zwykły przetop tu nie wystarczy. Wykopać dół susz zakopać albo spalić całe ramki z suszem. Łagodniejszy wariant to przetopić susz i odkazić ramki. Wersja soft odkazić susz i ramki i można używać dalej....hehehe....
Cytuj ten post
#22
Powszechne nauki znam w tym zakresie i o nie nie pytam.
Cytuj ten post
#23
generalnie problem jest w nowoczesnej tendencji "nauki" pszczelarstwa, która nakazuje mieć pewnie ze 2 korpusy dodatkowych ramek na ul, bo dzięki temu zbiory będą większe... stąd jakaś potrzeba oszczędzania ramek, używania ich ponownie, przechowywania, szukania na to metod i sposobów itp.

Co do zasady osadzamy pszczoły w maju czy na początku czerwca na pustych ramkach i do jesieni mają gniazdo do zimowania. W kolejnym roku odbudowują sporo i to zostawiamy im na zimę, a "stare ramki" można (ale wcale nie trzeba) wycofać.
Dzięki temu co rok mamy wymianę gniazda i nie trzeba niczego oszczędzać, podawać im, zastanawiać się jak to przechowywać itp.
Ja takie założenie przyjąłem - czyli nic poza ulem nie zimuje. to na czym pszczoły nie będą zimować idzie do przetopu, bo mi to nie potrzebne. Być może będą u mnie zimować pszczoły na 2 letnich ramkach czyli takie będą u mnie funkcjonować - ale będą zimować w ulu, a nie poza nim.

Oczywiście - zbiory będą niższe niż jak przed pożytkiem dołożymy 2 korpusy pustych ramek. tylko pytanie kto czego szuka w pszczelarstwie. Jeżeli ktoś chce mieć pasiekę towarową to nie będzie się zastanawiał nad tym czy taką ramkę użyć czy nie, tylko ją spali (zgodnie z tym co Bonluk pisze), bo i tak ma masówę i mu to nie potrzebne i nie będzie ryzykował (zwłaszcza, że w pasiece towarowej zapewne odporność pszczół jest znikoma, a o naturalnych zrównoważonych ekosystemach możemy tylko pomarzyć). A jak ktoś szuka natury to też nie musi takiej ramki używać, bo najwyżej pszczoły będą mieć tą 1 ramkę mniej - ot cała tragedia. w najbardziej skrajnym przypadku o tyle mniej miodu pszczoły zbiorą (wiem wiem - tragedia! olaboga! Oczko )
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#24
(29.01.2016, 18:03)MirusB napisał(a): Powszechne nauki znam w tym zakresie i o nie nie pytam.

Mi pszczoły padały, ramki zostawały z pokarmem i dalej je używałem, zazwyczaj do nowych rodzin... Do przetopu brałem tylko jakieś takie podejrzane czyli albo bardzo zabrudzone kałem albo spleśniałe chodź żadko takie się zdarzały. Wydaje mi się, że jeżeli jest ramka z pierzgą, miodem to szkoda ją topić, rodzina je spożytkuje ale jeżeli mamy sam susz starszy to do topiarki bo to żadna oszczędność, pszczoły odbudują nowe tak jak pisał Bartek
Cytuj ten post
#25
Ok rozumiem i dziękuję za pomoc.
Cytuj ten post
#26
(29.01.2016, 17:10)MirusB napisał(a): A robisz coś z tymi plastrami przed wpuszczeniem nowej rodziny oprócz usunięcia martwych pszczół?

Usuwam nadmiar pleśni jest taka jest po martwych pszczołach przyczepionych do plastrów. Usuwam też martwe pszczoły ale niedokładnie.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#27
No właśnie de tego pytam bo mam na tych ramkach dużo pokarmu i pierzgi więc zależało by mi na nich jak dobrej bazie dla nowych rodzin tym bardziej że około połowa tego zapasu węglowodanowego to miód późnoletni
Cytuj ten post
#28
koledzy z Forum Beesource wczoraj założyli wątek, w którym umieszczają podstawowe informacje o swoich pasiekach bez leczenia (lokalizacja, ilość rodzin, czas od jakiego nie leczą). Warto czasem zajrzeć, bo zakładam, że lista będzie się wydłużać.

http://www.beesource.com/forums/showthread.php?320882-treatment-free-member-listing&p=1374317#post1374317
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#29
Zaglądamy, zaglądamy... u nich też te same problemy
Cytuj ten post
#30
Szkoda że ja nie prowadziłem dalej swojej pasieki.W 90tych latach od słynnych pasków poleciało mi ponad 200 rodzin pszczelich z 237 zostało mi 21 rodzin ledwo ciepłych.
Zwiozłem to na jedno pasieczysko celem odnawiania ale z przyczyn ekonomicznych musiałem wyjechać na kilka lat za granicę dokładnie na 2 lata.
Po powrocie było jak się nie mylę 33 rodziny i były na całych gniazdach lato i zima.Co fajniejsze nie leczone z tych rodzin robiłem więcej ale już moje chęci do pszczelarstwa troszkę ucichły.To albo leczyłem albo i nie jak doszłem do 50 rodzin to już za czołem leczyć co mnie dziwiło teraz jak piszą ludzie na forach że osyp warrozy mieli 200/500 szt u mnie wtedy jak spadło 21 sztk to byłem przerażony.
I w tedy trzeba było mi te pszczółki hodować a nie zmieniać na wynalazki.Ale to dla tego że nie dawały do siebie podejść nawet zwierzyna leśna nie wchodziła na pasiekę w mocne mrozy.
50 rodzin jakie trzymałem dla miodu mało kiedy odymiałem a nawet i karmiłem na zimę max pokarmu jakiego dawałem to było 6 kg na rodzinę i to nie kiedy było za dużo.Dziś to raczej wspomnienie mam takich rodzin 8 ale i już powiększyłem pasieki.
Dodam jeszcze że niemal każdy rój jaki wbiję mi w jakiś ul to agresja sądzę teraz że mogą to być moje dawne pszczoły albo te które są jeszcze w naszych lasach.
Z tego forum wiele się dowiedziałem i będę testował swoje agresywne pszczoły.
Jak na dzień dzisiejszy to z tych 8 uli agresywnych i nie koniecznie leczonych a na pewno nie zakarmionych na zimę w jednym jak by brak było matki ale nie udało mi się go przeglądnąć.
Będę jeszcze robił podchody do jego przejrzenia bo mam go blisko domu.
To taka moja historia z pszczołami.pewnie się to nikomu nie przyda ale chętnie poczytam uwag bardziej doświadczonych pszczelarzy.
Cytuj ten post