Kolejny przykład że się da...
#31
Historia bardzo fajna. Szkoda, że musiałeś wyjechać może teraz inaczej by to wyglądało.
Cytuj ten post
#32
MaYoN - my tu takich doświadczeń jesteśmy bardzo ciekawi Oczko

ciekawe, że każdy kto pisze, że nie leczy(ł) pisze o tej wyjątkowej agresji. ciekawe skąd to się bierze. Amerykanie nie opisują takiej agresji u swoich nieleczonych pszczół. Może to chodzi o to, że pszczoły półdzikie i pokrzyżowane u nas to krainki (a te ponoć są znane z pokazywania pazurków), a w USA dominują raczej skundlone włoszki....
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#33
Mówi się również że pszczoła nie lubi nie ładnego zapachu.Dawno temu z dymiącego obornika wydłubałem rój z ładnie odbudowanymi plastrami.
Myślę że to prawda że te nasze pszczoły są skrzyżowane z krainkami.
Jeszcze jedna takie małe przypomnienie.
Kupowałem roje od jednego starszego pana pszczelarza z kilku swoich rodzin nie chciał mi sprzedawać roi mówił że to żmijki prawdziwe i że z nimi to sobie nie poradzę fakt nawet w nocy cieły.
Cytuj ten post
#34
Ale zainteresowało mnie to że jednak można mieć pszczołę której nie trzeba leczyć żadną chemią i że jest takie forum .Oczko
Cytuj ten post
#35
(18.03.2016, 22:12)MaYoN napisał(a): Ale zainteresowało mnie to że jednak można mieć pszczołę której nie trzeba leczyć żadną chemią i że jest takie forum .Oczko
A tego to doświadczamy. Uczymy się, eksperementujemy. Jedni bardziej naturalnie a inni jak ja bardziej hodowla i buckfast. Takie tam oszołomy! I Kłótnie . Jak to w życiu.
Cytuj ten post
#36
(18.03.2016, 20:52)MrDrone napisał(a): MaYoN - my tu takich doświadczeń jesteśmy bardzo ciekawi Oczko

ciekawe, że każdy kto pisze, że nie leczy(ł) pisze o tej wyjątkowej agresji. ciekawe skąd to się bierze. Amerykanie nie opisują takiej agresji u swoich nieleczonych pszczół. Może to chodzi o to, że pszczoły półdzikie i pokrzyżowane u nas to krainki (a te ponoć są znane z pokazywania pazurków), a w USA dominują raczej skundlone włoszki....

Na mój prosty chłopski rozum to cecha mocnej obronności jest po prostu preferowaną cechą naturalną u pszczół choć to pewnie zależy od lokalnego miejscowego środowiska. Na logikę pszczoły które lepiej broniły swojego gniazda przed grabieżcami miały większe szanse na przeżycie. Więc przy dziczeniu i skundlaniu takie cechy mogą wychodzić.
Fakt, że doświadczenia Amerykanów i niektórych Warrozowców robią wyłom w tej teorii. Może dlatego, że USA nie jest pierwotnym siedliskiem tej pszczoły. Może tam nie ma jakiś drapieżników.

Różnice mogą też być pomiędzy puszczą w klimacie umiarkowanym, Afryką i innymi różnymi środowiskami.

p.s. Wolę używać słowa obronne a nie agresywne jako rozróżnienie pomiędzy agresją inicjowaną a agresją jako mechanizm obronny. 
Cytuj ten post
#37
p.s. Wolę używać słowa obronne a nie agresywne jako rozróżnienie pomiędzy agresją inicjowaną a agresją jako mechanizm obronny. 
[/quote]

U mnie raczej ciężko mówić o obronności Gdyż pszczoły z tych uli atakują bez powodów nie muszę do niego zaglądać wystarczy przejść obok.
Co do chorób a warrozy to teraz będę większą uwagę na te rodziny zwracał i jak admin powiedział będę robił mini odkłady z tych rodzin oczywiście dla własnej wiadomości czy aby jest to pszczoła w pewnym stopniu odporna i czy da się zmniejszyć tę agresje.
Cytuj ten post
#38
(19.03.2016, 09:03)MaYoN napisał(a): U mnie raczej ciężko mówić o obronności Gdyż pszczoły z tych uli atakują bez powodów nie muszę do niego zaglądać wystarczy przejść obok.

Dla mnie to nadal obronność.
Co innego gdyby atakowały np. tam gdzie zbierają nektar. Atakują głównie aby bronić swojego gniazda przed intruzami.
Cytuj ten post
#39
(19.03.2016, 08:49)Borówka napisał(a):
(18.03.2016, 20:52)MrDrone napisał(a): MaYoN - my tu takich doświadczeń jesteśmy bardzo ciekawi Oczko

ciekawe, że każdy kto pisze, że nie leczy(ł) pisze o tej wyjątkowej agresji. ciekawe skąd to się bierze. Amerykanie nie opisują takiej agresji u swoich nieleczonych pszczół. Może to chodzi o to, że pszczoły półdzikie i pokrzyżowane u nas to krainki (a te ponoć są znane z pokazywania pazurków), a w USA dominują raczej skundlone włoszki....

Na mój prosty chłopski rozum to cecha mocnej obronności jest po prostu preferowaną cechą naturalną u pszczół choć to pewnie zależy od lokalnego miejscowego środowiska. Na logikę pszczoły które lepiej broniły swojego gniazda przed grabieżcami miały większe szanse na przeżycie. Więc przy dziczeniu i skundlaniu takie cechy mogą wychodzić.
Fakt, że doświadczenia Amerykanów i niektórych Warrozowców robią wyłom w tej teorii. Może dlatego, że USA nie jest pierwotnym siedliskiem tej pszczoły. Może tam nie ma jakiś drapieżników.

Różnice mogą też być pomiędzy puszczą w klimacie umiarkowanym, Afryką i innymi różnymi środowiskami.

p.s. Wolę używać słowa obronne a nie agresywne jako rozróżnienie pomiędzy agresją inicjowaną a agresją jako mechanizm obronny. 

no tak, to wszystko jest jasne. prawdopodobnie też nikt nie sprowadzał do Ameryki pszczół wyjątkowo agresywnych (obronnych) to i może być efekt (i zapewne jest) innej różnorodności genetycznej pszczół na naszym i tamtym kontynencie.
Zdaję sobie sprawę z wagi obronności w naturalnym świecie, a tylko zastanawia mnie skąd takie różnice. Jeżeli pszczoły obronne są w mniejszości (a są) to mniej więcej porównywalne cechy powinny być możliwe do uzyskania. W końcu obronność u pszczół też eliminowano w drodze selekcji, a nie tylko sprowadzania takich co to w ogóle nie żądliły.
Ja na samą selekcję w stronę łagodzenia też się nie oburzam, byle by była selekcjonowana w równowadze ze zdolnością do przeżycia. 

Z drugiej strony na razie mamy pojedyncze głosy o tym, że gdzieś przeżyły jakieś dziczki czy półdziczki. Może w pewien sposób (mniej lub bardziej naturalny) można tym sterować w procesie hodowli. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#40
(19.03.2016, 09:09)MrDrone napisał(a):
(19.03.2016, 08:49)Borówka napisał(a):
(18.03.2016, 20:52)MrDrone napisał(a): MaYoN - my tu takich doświadczeń jesteśmy bardzo ciekawi Oczko

ciekawe, że każdy kto pisze, że nie leczy(ł) pisze o tej wyjątkowej agresji. ciekawe skąd to się bierze. Amerykanie nie opisują takiej agresji u swoich nieleczonych pszczół. Może to chodzi o to, że pszczoły półdzikie i pokrzyżowane u nas to krainki (a te ponoć są znane z pokazywania pazurków), a w USA dominują raczej skundlone włoszki....

Na mój prosty chłopski rozum to cecha mocnej obronności jest po prostu preferowaną cechą naturalną u pszczół choć to pewnie zależy od lokalnego miejscowego środowiska. Na logikę pszczoły które lepiej broniły swojego gniazda przed grabieżcami miały większe szanse na przeżycie. Więc przy dziczeniu i skundlaniu takie cechy mogą wychodzić.
Fakt, że doświadczenia Amerykanów i niektórych Warrozowców robią wyłom w tej teorii. Może dlatego, że USA nie jest pierwotnym siedliskiem tej pszczoły. Może tam nie ma jakiś drapieżników.

Różnice mogą też być pomiędzy puszczą w klimacie umiarkowanym, Afryką i innymi różnymi środowiskami.

p.s. Wolę używać słowa obronne a nie agresywne jako rozróżnienie pomiędzy agresją inicjowaną a agresją jako mechanizm obronny. 

no tak, to wszystko jest jasne. prawdopodobnie też nikt nie sprowadzał do Ameryki pszczół wyjątkowo agresywnych (obronnych) to i może być efekt (i zapewne jest) innej różnorodności genetycznej pszczół na naszym i tamtym kontynencie.
Zdaję sobie sprawę z wagi obronności w naturalnym świecie, a tylko zastanawia mnie skąd takie różnice. Jeżeli pszczoły obronne są w mniejszości (a są) to mniej więcej porównywalne cechy powinny być możliwe do uzyskania. W końcu obronność u pszczół też eliminowano w drodze selekcji, a nie tylko sprowadzania takich co to w ogóle nie żądliły.
Ja na samą selekcję w stronę łagodzenia też się nie oburzam, byle by była selekcjonowana w równowadze ze zdolnością do przeżycia. 

Z drugiej strony na razie mamy pojedyncze głosy o tym, że gdzieś przeżyły jakieś dziczki czy półdziczki. Może w pewien sposób (mniej lub bardziej naturalny) można tym sterować w procesie hodowli. 

Obronność też jest cechą stopniowalną. Dla jednego to, ze użądli przy przechodzeniu koło ula jest już nie do zniesienia będąc przyzwyczajonym do pszczół którym można grzebać w gnieździe przy osieroconej rodzinie (czyli zestresowanej) w kąpielówkach bez kapelusza.
Dla mnie to, że pszczoła użądli 1-3 żądła przy przejściu koło ula jest jeszcze akceptowalne. Co innego gdyby się całym rojem lub półrojem rzucała na człowieka przy każdej sposobności. Osobiście pożądam tego aby zostać użądlonym przynajmniej te 25-50 razy w ciągu sezonu. Jest to dla mnie forma terapii jadem i plus (benefit) z trzymania pszczół.

Mam różne kundelki. Moją narzeczoną np. ani razu jeszcze nie żądliły bo nigdy im się nie naprzykrza. Mnie nieraz jak przechodziłem koło ula. Przy okazji też trening wymuszonego sprintu mam. Też plus.

Gdybym nie miał bardziej "cywilizowanych" sąsiadów to już w ogóle bym się nie przejmował. A tak to zamierzam zrobić filię pasieki złożonej z na maksa obronnych pszczół w miejscu mocno odludnym. Aby zobaczyć jak będą sobie radziły. Szymon miał mi załatwić takiej ostre ale niestety pszczelarz zmarł. :/
Cytuj ten post
#41
Nie jestem jednak masochistą, żeby nie było. Przy okazji zamierzam testować jak delikatne zachowania pszczelarza wpływają na te obronne pszczoły. Które opisywał Woyke, Bush, Crowder czy Chandler. Staram się tylko trochę odymić lub używać tylko zraszania z melisą, nie przesuwam i raczej nie zaglądam tam gdzie jest czerw. Dodatkowo mam beleczki więc karmicielki powinny czuć się mniej zagrożone (chłód i światło nie bada im najczęściej na plastry z czerwiem).

Testowałem też rozcieńczoną mocno gnojówkę z krowieńca i też jakby pszczoły to lekko uspokajało. Ale może to placebo było.
Jeszcze będę testował dalej różne rzeczy.

p.s. właśnie u mnie pada śnieg
Cytuj ten post
#42
(19.03.2016, 09:20)Borówka napisał(a): Obronność też jest cechą stopniowalną. Dla jednego to, ze użądli przy przechodzeniu koło ula jest już nie do zniesienia będąc przyzwyczajonym do pszczół którym można grzebać w gnieździe przy osieroconej rodzinie (czyli zestresowanej) w kąpielówkach bez kapelusza.
Dla mnie to, że pszczoła użądli 1-3 żądła przy przejściu koło ula jest jeszcze akceptowalne. Co innego gdyby się całym rojem lub półrojem rzucała na człowieka przy każdej sposobności. Osobiście pożądam tego aby zostać użądlonym przynajmniej te 25-50 razy w ciągu sezonu. Jest to dla mnie forma terapii jadem i plus (benefit) z trzymania pszczół.

Mam różne kundelki. Moją narzeczoną np. ani razu jeszcze nie żądliły bo nigdy im się nie naprzykrza. Mnie nieraz jak przechodziłem koło ula. Przy okazji też trening wymuszonego sprintu mam. Też plus.

Gdybym nie miał bardziej "cywilizowanych" sąsiadów to już w ogóle bym się nie przejmował. A tak to zamierzam zrobić filię pasieki złożonej z na maksa obronnych pszczół w miejscu mocno odludnym. Aby zobaczyć jak będą sobie radziły. Szymon miał mi załatwić takiej ostre ale niestety pszczelarz zmarł. :/

Kuba, ja się cieszę jak mnie nie użądlą 25 razy w ciągu jednego przeglądu hahaha Oczko
a tak serio to tak było tylko przez pewien czas. 

Myślę, że samo osierocenie (a raczej bezmateczność) nie jest główną przyczyną rozdrażnienia pszczół. U mnie było jeszcze parę innych czynników (myślę, że najważniejszą był - nazwijmy to - nieporządek w gnieździe, który im spowodowałem), a mając wcześniej i później do czynienia z bezmatkami, mogę śmiało powiedzieć, że wcale nie są tak bardzo agresywne / obronne (nawet przedwojenne nie były).

Jeżeli pszczoła żądli po podejściu do ula na 5 czy nawet 10 metrów to dla mnie jest w porządku. Tak samo w porządku jest dla mnie jeżeli bronią się po otwarciu daszka. 
Nieakceptowale jest tylko jak pszczoły nie przeglądane 2 - 3 dni gonią na 100 metrów i latają do sąsiadów 50 - 100 metrów dalej i ich żądlą bez powodu. 
takich pszczół pod domem mieć nie będę (najwyżej nie będę miał wcale pod domem), ale na niektórych pasieczyskach mogę mieć. Mogę też dogadać się z lasami gdzieś na odludziu i też będzie to dla mnie w porządku. 

Natomiast wciąż uważam, że obronność nie musi współistnieć z pszczołami różnorodnymi genetycznie i można mieć względnie (pytanie co dla kogo jest względne) łagodne pszczoły. Mój "Mentor" pszczelarski, ma takie kraińskie kundle i prowadzi pasiekę tylko na swoich pszczołach od pewnie co najmniej 10 lat (sporadycznie wprowadza jakieś matki hodowlane np. w zeszłym roku gdy dokupił odkładów po większych stratach), a w 90% dni można chodzić po pasiece bez stroju i nie żądlą. Nawet przy przeglądach zachowują się normalnie, choć hodowlane są trochę spokojniejsze (te nawet jak nie żądlą, to są bardziej  ruchliwe, więcej latają itp - kto nie przyzwyczajony to może go to stresować i sytuacja przez to może się zaostrzać Oczko )
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#43
(19.03.2016, 09:34)Borówka napisał(a): Testowałem też rozcieńczoną mocno gnojówkę z krowieńca i też jakby pszczoły to lekko uspokajało. Ale może to placebo było.

Kuba, wg mnie to wszystko co "pachnie" czy "śmierdzi" będzie w pewien sposób pomocne. Jednym z głównych zadań dymu czy tych wszystkich płynów jest zaburzenie komunikacji chemicznej (feromonowej) u pszczół. Pszczoły lecące do ataku (a raczej do obrony Oczko ) wydzielają feromon, który drażni i skłania inne pszczoły do tego samego zachowania (dodatkowo wzmacnia ten efekt zapach jadu po użądleniu). Jeżeli zagłuszysz to czymkolwiek (choćby tą gnojówką) to na pewno to pomoże. Dym ma jeszcze do siebie to, że skłania pszczoły do pobierania miodu, co też dodatkowo wpływa na mniejszą chęć obrony. Wtedy pszczoły realizują raczej instynkt ucieczki niż ataku. 
Ja raczej nie kombinuję tylko stosuje dym. Może w tym roku będę próbował mieć jeszcze czystą wodę do lekkiego spryskania. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#44
Właśnie. Za pewne człowiek zestresowany i strachliwy będzie prowokował więcej żądeł. W końcu człowiek w strachu wydziela odpowiednie feromony.

Może i jakieś badania są na ten temat bo coś jakbym pamiętał jak kiedyś coś czytałem.

p.s. Mam jednego takiego kolegę który panicznie boi się kleszczy. Zawsze jak przebywa w klimacie wiejskim czy na łonie przyrody, poza zimą, opryskuje się czymś na kleszcze. Trzeba przy czym trzeba zasłaniać śluzówki przy oprysku (wnioskuję więc, ze nie jest obojętne dla zdrowia). Zawsze nosi ze sobą ciuchy na zmianę aby później się przebrać (kleszcze potrafią znieść nawet pranie podobno). Zawsze jak byliśmy w grupie on łapał najwięcej kleszczy. Diabeł

25-50 żądeł napisałem w sezonie PRZYNAJMNIEJ czyli, ze może być więcej.

Ja też nie twierdzę, ze im bardziej ostra pszczoła tym lepsza i tym większe szanse na zdrowie przy czystym PN. Po prostu mam możliwość założenia filli na takim sadowniczym odludziu (wieś sadowników charakteryzuje się oddalonymi domami) to spróbuję z takimi pszczołami jakie inni by wymienili (tzn. ukatrupili matkę). Co mi szkodzi.
Cytuj ten post
#45
Pszczoły Kolegi, których matke "ubiłem" na jego polecenie, czego do dziś nie moge zboleć, nie były jakieś zbyt obronne, kiedy się chodziło po podwórku, czy około 7 metrów od ula. Natomiast w czasie przegladów, cieły jak cholera. Jak taka pszczoła przyczepiła sie do ubrania, to juz nie było szansy ją odpędzić. Jak powoli rozsuwałem ramki, to tak były główkami w górę ustawione w szeregu, jak by je kto celowo uszeregował. Wytarczyło, że rozsunąłem ramki na odpowiedznią odleglość i...heja ! Ale były najmoceniejsze, i najwięcej miodu miały. Zdrowe i chyba z warozą, ale nie widziałem jej wiele. Raz założyłem spodnie przetarte w kroku, to...z 17 naliczyłem, wszystkie wiedziały, gdzie wlecieć,  by skutecznie żądlić. To cud, że nie oberwałem tam, gdzi by najbardziej bolało.

W sezonie 2014 to tak licze...mogłem zebrać około 300 żądeł. Było czasami 2 do 5, dziennie, ale było też około 30. Oczywiście zdecydowana wiekszość przez ubranie.
Cytuj ten post
#46
(19.03.2016, 09:55)Borówka napisał(a): p.s. Mam jednego takiego kolegę który panicznie boi się kleszczy. Zawsze jak przebywa w klimacie wiejskim czy na łonie przyrody, poza zimą, opryskuje się czymś na kleszcze. Trzeba przy czym trzeba zasłaniać śluzówki przy oprysku (wnioskuję więc, ze nie jest obojętne dla zdrowia). Zawsze nosi ze sobą ciuchy na zmianę aby później się przebrać (kleszcze potrafią znieść nawet pranie podobno). Zawsze jak byliśmy w grupie on łapał najwięcej kleszczy.  Diabeł 

Ja jestem, a raczej byłem taką osobą. Szliśmy w 5-10 osób, nikt żadnego kleszcza, a ja 2. Trawnik w parku, wydawałoby się bezpieczne miejsce, nikt nie złapał kleszcza, a ja tak. Do czasu, zmieniłem dietę mocno ograniczyłem węglowodany, uciąłem cukier i jak ręką odjął. Coś musi być w pocie co je ciągnie, podobnie z komarami, może i pszczoły mają nielubiane składniki metabolizmu.
Cytuj ten post
#47
(19.03.2016, 11:52)kosz85 napisał(a):
(19.03.2016, 09:55)Borówka napisał(a): p.s. Mam jednego takiego kolegę który panicznie boi się kleszczy. Zawsze jak przebywa w klimacie wiejskim czy na łonie przyrody, poza zimą, opryskuje się czymś na kleszcze. Trzeba przy czym trzeba zasłaniać śluzówki przy oprysku (wnioskuję więc, ze nie jest obojętne dla zdrowia). Zawsze nosi ze sobą ciuchy na zmianę aby później się przebrać (kleszcze potrafią znieść nawet pranie podobno). Zawsze jak byliśmy w grupie on łapał najwięcej kleszczy.  Diabeł 

Ja jestem, a raczej byłem taką osobą. Szliśmy w 5-10 osób, nikt żadnego kleszcza, a ja 2. Trawnik w parku, wydawałoby się bezpieczne miejsce, nikt nie złapał kleszcza, a ja tak. Do czasu, zmieniłem dietę mocno ograniczyłem węglowodany, uciąłem cukier i jak ręką odjął. Coś musi być w pocie co je ciągnie, podobnie z komarami, może i pszczoły mają nielubiane składniki metabolizmu.

Sądzę, że nie jest to generalnie ograniczenie węglowodanów jako główny czynnik bo inaczej np. takich Hadzabe, Kitava czy Pigmejów, Indian z puszcz tropikalnych a także np. Azjatów musiałby by mocniej ciąć a nic nie wiem na ten temat. Obstawiam, ze przy zmianie diety zmieniłeś także sporo innych czynników zdrowia np. ograniczyłeś śmieciowe rafinowane węglowodany. Obstawiam, że wcześniej Twoją bazą węglowodanów nie były owoce, plastry miodu lub gotowane zdrowe warzywa. Być może stałeś się odważniejszy skoro nowa dieta Ci bardziej służy (teoria strachu i feromonów lub przyciągania tego czego się panicznie boimy).

Sam nie żałuję sobie cukru w tym sporo miodu i nie zauważyłem tutaj żadnej prawidłowości kiedy jem bardziej tłusto a kiedy bardziej słodko.
Cytuj ten post
#48
Nowy wpis u Erika... dzisiaj dopiero miałem czas go przeczytać...
Fajny i znowu daje nadzieję, że nie tylko genetyka jest ważna a wzajemne uczenie się pszczół może dużo pomóc...

Cytat:If you find resistant colonies

If you find resistant colonies, even if they are somewhat bad tempered, swarmy, and only give small crops of honey, take care of them like golden nuggets. Move them if you can to an apiary of their own somewhat isolated, a couple of miles (3 km) to the other bees. Make splits from them and give those splits pupae bred from good tempered bees, reluctant to swarm and high producing.. Then continue to do splits following year from the best varroa resistant colonies and let them make their own queens. Doing so also from the original resistant colonies and let them make their own queens. Now there are good drones in respect to other good qualities from the previous year’s new colonies. Continue the following years to replace the poorest queens with those bred from the best in the apiary.
Cytuj ten post
#49
(15.05.2016, 10:37)bonluk napisał(a): Nowy wpis u Erika... dzisiaj dopiero miałem czas go przeczytać...
Fajny i znowu daje nadzieję, że nie tylko genetyka jest ważna a wzajemne uczenie się pszczół może dużo pomóc...

Cytat:If you find resistant colonies

If you find resistant colonies, even if they are somewhat bad tempered, swarmy, and only give small crops of honey, take care of them like golden nuggets. Move them if you can to an apiary of their own somewhat isolated, a couple of miles (3 km) to the other bees. Make splits from them and give those splits pupae bred from good tempered bees, reluctant to swarm and high producing.. Then continue to do splits following year from the best varroa resistant colonies and let them make their own queens. Doing so also from the original resistant colonies and let them make their own queens. Now there are good drones in respect to other good qualities from the previous year’s new colonies. Continue the following years to replace the poorest queens with those bred from the best in the apiary.

Wniosek z tego jest wspaniały:
1. Dochować się pszczół odpornych. Możliwy spadek produktywności.
2. Zakupić geny pszczół nieodpornych, ale za to noszących miód tonami.
3. Dokonać wymiany doświadczeń metodami opisanymi wyżej.
4. Mamy pszczoły odporne i produktywne.
Tylko żeby nie wyszło, że będą pszczoły nieodporne i nieproduktywne Oczko
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#50
O ile będzie się to sprawdzać gdzie indziej. Uczenie się pszczoły od pszczoły jest dla mnie realne i możliwe. Ciekaw jestem tylko czy dana pszczoła nauczona od pszczoły która przyszła z ramką czerwiu z innego ula będzie dalej umiała przekazywać tą naukę własnym siostrą z nowych pokoleń...
Cytuj ten post
#51
(16.05.2016, 12:45)bonluk napisał(a): O ile będzie się to sprawdzać gdzie indziej. Uczenie się pszczoły od pszczoły jest dla mnie realne i możliwe. Ciekaw jestem tylko czy dana pszczoła nauczona od pszczoły która przyszła z ramką czerwiu z innego ula będzie dalej umiała przekazywać tą naukę własnym siostrą z nowych pokoleń...

Będzie potrafiła dzięki dziedziczeniu cech nabytych w tym również (choć nie tylko) na zasadzie nabytej nielosowej modyfikacji kodu genetycznego.

Tutaj więcej:http://www.cell.com/cell/fulltext/S0092-8674(07)00121-3

A także podcast który zapodałem w wątku: Hipotezy i teorie modelu ewolucji
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#52
No widzisz ja nie jestem tego taki pewien.
Cytuj ten post
#53
(16.05.2016, 12:51)bonluk napisał(a): No widzisz ja nie jestem tego taki pewien.

Tego akurat poszczególnego przypadku też nie jestem pewien bo zaburzamy wtedy naturalną więź biologiczną. Chodziło mi tylko o to, ze możliwe jest dziedziczenie tego co nabędą np. odpowiedniej mikroflory która będzie wpływała na ich zwoje mózgowe czyli również na zachowanie i podejmowanie decyzji.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#54
Cytat:Given a mutation rate and a target size, one may, in principle, predict the stability of a phenotype of interest. However, researchers have discovered several cellular mechanisms that increase or decrease the rates of change of a subset of phenotypes. It is useful here to distinguish between regulation of global variation, locus-specific variation, and temporal regulation of variation (local or global; Jablonka and Lamb, 2005, Metzgar and Wills, 2000). The broad idea that cells have evolved the ability to regulate the global tempo of phenotypic change is irrefutable. The existence of proofreading activities and sophisticated error-correction systems encoded in most genomes demonstrates that evolution has selected for systems that modulate the fidelity of information transfer between generations. Indeed, subpopulations of cells lacking proofreading activities, known as “mutators,” are found at high frequencies (often on the order of 1%) in microbes gathered from the environment (LeClerc et al., 1996). However, we aim specifically to discuss examples of localized variation in the fidelity of information transfer (genotypic or, in some cases, exclusively phenotypic). We will also discuss mechanisms that regulate the timing of variability, with cellular stress generally leading to increased variation. Finally, we describe a few examples where cells are able to influence both the timing and location of variability in response to environmental cues.

Cytat: In other words, transcription of the operon occurs at one of two levels, and, at intermediate lactose concentrations, the level of expression is determined by the past history of the cell. This cellular memory is stable for several generations after cells are shifted to the intermediate inducer level, thus providing an example of an epigenetically heritable network state.

Cytat:Of course, random switching comes at a cost it results in some maladapted individuals in every generation. A directed switching strategy in which cells bias their progeny phenotypes based on the recent environment would be preferable (Jablonka et al., 1995). This inheritance strategy, which is widely disbelieved (but experiencing a recent resurgence), is now often referred to as “Lamarckism” and will be addressed at the end of this Review. We first turn to the decrease of variability in certain phenotypes.

Cytat:Stress-induced mutagenesis is not limited to microbes. It was recently found that irradiation of male mice causes elevated mutation rates in the (nonexposed) first- and second-generation offspring (Barber et al., 2002). Although the mechanism behind this phenomenon is as yet unknown, trivial explanations (such as radiation-induced mutations in DNA-repair genes) have been ruled out due to the non-Mendelian inheritance of the phenotype and the lack of direct radiation exposure in some of the cells that exhibit the phenotype. Instead, the mechanism appears to be more complex and may involve epigenetic alterations, as irradiation also causes a significant reduction in the levels of methyltransferases in (nonexposed) bystander tissue. (Barber et al., 2002, Koturbash et al., 2006). A similar phenomenon was recently described in Arabidopsis, where stress causes increased homologous recombination rates in at least four generations of the progeny of treated plants (Molinier et al., 2006).

Cytat:In addition, many mechanisms of epigenetic inheritance described above not only make certain phenotypes more variable but also influence selected types of genetic variation and are responsive to the external environment. Specifically, subtelomeric genes are highly genetically variable in yeast, presumably because when silenced they are largely invisible to selection, while a similar argument may be made for highly variable 3′ untranslated regions that are not translated in the epigenetic [psi−] prion state of yeast.

Cytat:Here, we have discussed mechanisms by which cells manipulate the location and/or timing of phenotypic variation. In many of these cases, it has been argued (or it may be argued by extension from other examples) that these cellular mechanisms tune the variability of a given phenotype to match the variability of the selective pressure that acts upon that phenotype. Phenotypes that are under swiftly changing variable selection are made more variable, whereas phenotypes under constant “stabilizing” selection are protected from variation by canalization, which results in their robustness. Other mechanisms seem to increase the phenotypic variability exactly when the selective pressure changes (i.e., in times of stress).

http://www.cell.com/cell/fulltext/S0092-8674(07)00121-3
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#55
(15.05.2016, 18:40)flamenco108 napisał(a):
(15.05.2016, 10:37)bonluk napisał(a): Nowy wpis u Erika... dzisiaj dopiero miałem czas go przeczytać...
Fajny i znowu daje nadzieję, że nie tylko genetyka jest ważna a wzajemne uczenie się pszczół może dużo pomóc...

Cytat:If you find resistant colonies

If you find resistant colonies, even if they are somewhat bad tempered, swarmy, and only give small crops of honey, take care of them like golden nuggets. Move them if you can to an apiary of their own somewhat isolated, a couple of miles (3 km) to the other bees. Make splits from them and give those splits pupae bred from good tempered bees, reluctant to swarm and high producing.. Then continue to do splits following year from the best varroa resistant colonies and let them make their own queens. Doing so also from the original resistant colonies and let them make their own queens. Now there are good drones in respect to other good qualities from the previous year’s new colonies. Continue the following years to replace the poorest queens with those bred from the best in the apiary.

Wniosek z tego jest wspaniały:
1. Dochować się pszczół odpornych. Możliwy spadek produktywności.
2. Zakupić geny pszczół nieodpornych, ale za to noszących miód tonami.
3. Dokonać wymiany doświadczeń metodami opisanymi wyżej.
4. Mamy pszczoły odporne i produktywne.
Tylko żeby nie wyszło, że będą pszczoły nieodporne i nieproduktywne Oczko
Z moich marnych obserwacji wynika że odporniejsze są mniej produktywne.
Cytuj ten post
#56
(18.03.2016, 20:20)MaYoN napisał(a): Szkoda że ja nie prowadziłem dalej swojej pasieki.W 90tych latach od słynnych pasków poleciało mi ponad 200 rodzin pszczelich z 237 zostało mi 21 rodzin ledwo ciepłych.
Zwiozłem to na jedno pasieczysko celem odnawiania ale z przyczyn ekonomicznych musiałem wyjechać na kilka lat za granicę dokładnie na 2 lata.
Po powrocie było jak się nie mylę 33 rodziny i były na całych gniazdach lato i zima.Co fajniejsze nie leczone z tych rodzin robiłem więcej ale już moje chęci do pszczelarstwa troszkę ucichły.To albo leczyłem albo i nie jak doszłem do 50 rodzin to już za czołem leczyć co mnie dziwiło teraz jak piszą ludzie na forach że osyp warrozy mieli 200/500 szt u mnie wtedy jak spadło 21 sztk to byłem przerażony.
I w tedy trzeba było mi te pszczółki hodować a nie zmieniać na wynalazki.Ale to dla tego że nie dawały do siebie podejść nawet zwierzyna leśna nie wchodziła na pasiekę w mocne mrozy.
50 rodzin jakie trzymałem dla miodu mało kiedy odymiałem a nawet i karmiłem na zimę max pokarmu jakiego dawałem to było 6 kg na rodzinę i to nie kiedy było za dużo.Dziś to raczej wspomnienie mam takich rodzin 8 ale i już powiększyłem pasieki.
Dodam jeszcze że niemal każdy rój jaki wbiję mi w jakiś ul to agresja sądzę teraz że mogą to być moje dawne pszczoły albo te które są jeszcze w naszych lasach.
Z tego forum wiele się dowiedziałem i będę testował swoje agresywne pszczoły.
Jak na dzień dzisiejszy to z tych 8 uli agresywnych i nie koniecznie leczonych a na pewno nie zakarmionych na zimę w jednym jak by brak było matki ale nie udało mi się go przeglądnąć.
Będę jeszcze robił podchody do jego przejrzenia bo mam go blisko domu.
To taka moja historia z pszczołami.pewnie się to nikomu nie przyda ale chętnie poczytam uwag bardziej doświadczonych pszczelarzy.

i tu jest pies pogrzebany odnośnie odporności pszczół na warroze
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
#57
Bardzo ciekawa historia, inspirująca. Dzięki :-)
I świetny sposób na dojście do pszczół PN TF, nawet be nazywania tego TF ;-)

Czyli nic nie robić, jak nie ma ingerencji człowieka to jest naturalnie.

Może też gdzieś pojadę na dwa lata i zostawię pasiekę be "opieki" ?
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#58
(04.10.2016, 10:08)Czarek napisał(a): Bardzo ciekawa historia, inspirująca. Dzięki :-)
I świetny sposób na dojście do pszczół PN TF, nawet be nazywania tego TF ;-)

Czyli nic nie robić, jak nie ma ingerencji człowieka to jest naturalnie.

Może też gdzieś pojadę na dwa lata i zostawię pasiekę be "opieki" ?

To konieczny jest ten wyjazd?  
Cytuj ten post
#59
(04.10.2016, 10:16)bonluk napisał(a):
(04.10.2016, 10:08)Czarek napisał(a): Bardzo ciekawa historia, inspirująca. Dzięki :-)
I świetny sposób na dojście do pszczół PN TF, nawet be nazywania tego TF ;-)

Czyli nic nie robić, jak nie ma ingerencji człowieka to jest naturalnie.

Może też gdzieś pojadę na dwa lata i zostawię pasiekę be "opieki" ?

To konieczny jest ten wyjazd?  

Można zachorować. Tak zrobił jeden pszczelarz w mojej okolicy. 2 lata zaniedbał pszczółki. Czaję się na ten jego materiał, ale w tym roku, niestety, odymił...
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#60
Może śpiączka, żeby nie kusiło Uśmiech
Cytuj ten post