Magiczne energie i rojołapanie :)
#31
Gdzie i w jaki sposób można zdobyć film Pana Osiewalskiego, najlepiej w legalny sposób, honorujący własność intelektualną twórcy?
Cytuj ten post
#32
(17.03.2016, 11:36)Czarek napisał(a): Gdzie i w jaki sposób można zdobyć film Pana Osiewalskiego, najlepiej w legalny sposób, honorujący własność intelektualną twórcy?

Wejdź jeszcze raz na stronę wywiadu na WP a znajdziesz.
Cytuj ten post
#33
Cytat:2. Wieloma zachowaniami pszczół sterują hormony (zwłaszcza) mateczne. Nami również sterują hormony, tyle że pszczoły wydzielają je w przestrzeni ula, oznaczają nimi rejony geograficzne gniazda i wysyłają skrzydełkami znad tyłka w powietrze wabiąc towarzyszki np. do rojnicy w której jest matka.

My też wydzielamy hormony na zewnątrz a niektóre z nich są prawdopodobnie feromonami i wpływają na zachowania innych ludzi.
Cytuj ten post
#34
A mnie chodziło tylko o trochę starej, przeżartej przez motylicę, woszczyny.
A tu się wywiązała dyskusja o łapaniu rojów.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#35
Standard, potem Szymon wydziela 6 wątków.
Cytuj ten post
#36
Ale ktoś może się ze mną podzielić tym trudnodostępnym dobrem?
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#37
Wydaje mi się ze za późno się odezwałeś, ja stary susz mam przetopiony a ładny czeka na włożenie do miodni,.
Cytuj ten post
#38
(17.03.2016, 13:32)flamenco108 napisał(a): Ale ktoś może się ze mną podzielić tym trudnodostępnym dobrem?

chyba musisz przejść po okolicznych pasiekach i popytać. tak będzie łatwiej niż wysyłanie Ci pocztą Oczko

jak pisałem ja mam ze 3 ramki na dziś tylko nie takie stare - mi nie potrzebne (do ula nie wrócą), ale więcej będzie problemu z wysyłką niż to warte. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#39
(17.03.2016, 18:01)MrDrone napisał(a):
(17.03.2016, 13:32)flamenco108 napisał(a): Ale ktoś może się ze mną podzielić tym trudnodostępnym dobrem?

chyba musisz przejść po okolicznych pasiekach i popytać. tak będzie łatwiej niż wysyłanie Ci pocztą Oczko

jak pisałem ja mam ze 3 ramki na dziś tylko nie takie stare - mi nie potrzebne (do ula nie wrócą), ale więcej będzie problemu z wysyłką niż to warte. 

Tylko, że tam na 90% będzie z chemią z węzy i dodaną. Jeśli Ci to robi różnicę Flamenco. Chyba, że nie lub trafisz na wyjątkową pasiekę.
Cytuj ten post
#40
a ile tego byś chciał sztuk ?
Może by cos u mnie znalazł, pech chciał, że miałem, ale poszły z dymem, cos jednak powinno zostać, musiałbym dobrze poszukać, bo może nie wszystkie spaliłem, no i nietkniete przez amitre, bo...dawno temu, nie wiedziedziałem, że trzeba dymić, a jak sie dowiedziałem, i sasiad-przeczelarz dałmi tabletki, to z lenistwa tez nie odymiłem. Uśmiech
A ostanio, wierzyłem, że nie mają warozy, więc również nie dymiłem. Uśmiech

Jak to wiara pomogła mi prowadzić PN, zanim się dowiedziałem że taki twór istnieje... Uśmiech
A Wy się nabijacie z mojej wiary. Uśmiech 
Cytuj ten post
#41
Analiza położenia okolicznych pasiek względem wiedzy z rosyjskich forów podpowiada mi ok 12 miejsc w zasięgu 10km od domu na założenie rojołapek. Ale najprzyjemniejsze są 4, które leżą na mojej drodze do domu, którą w sezonie przemierzam rowerem i mógłbym sprawdzać dość łatwo. Czyli na początek 4 pułapki.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#42
A jednak się dało. Żebyście zobaczyli te ule... Okazało się, że 300m lotu pszczoły od mojego domu gospodaruje na rujnakach warszawskich i wielkopolskich pewien (?) wilkołak (dom jak z horroru, zarośnięte kszorami, obejścia pilnują dwie drapieżne gęsi, pszczeli raj po prostu). Żebyście zobaczyli te pszczoły, skundlone, zostawione samym sobie (oprócz rytualnego odymiania, jak wyszło w wywiadzie środowiskowym), bytujące pod warstwami starych swetrów, materaców, filcowych płaszczy... Te ule oblepione starym, poczerniałym woskiem, propolisem, dziurawe, zwietrzałe, z mysimi kupami... Żeby nie ten apiwarol, to zupełnie naturalne pszczelarstwo. Zimują na miodzie, tatuś podbiera im zaledwie po parę kilo, nie więcej (podobno i tak nie mają większej nadwyżki). Zagląda do nich ze 3 razy w roku. Przeze mnie wykonał niezaplanowany obchód. I znalazł osypany ul.

No to podarował mi 2 poczerniałe plastry, jeszcze w 30% z miodem. Zasklep twardy jak drewno. Mam nadzieję, że nadadzą się na pułapki.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#43
no to gratulacje Oczko

lepiej weź od pana jakiś odkład... albo choć te dwie gęsi... Oczko będzie gęsiarstwo naturalne Oczko

w okresie rójek się do niego uśmiechnij. zgarnij mu ramkę z resztką niewygryzionego czerwiu, z matecznikiem i garść pszczół - zobaczysz na zimę sobie dojdą i będzie rodzina na chwałę pszczelarstwa naturalnego hehe Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#44
(22.03.2016, 18:56)MrDrone napisał(a): e rójek się do niego uśmiechnij. zgarnij mu ramkę z resztką niewygryzionego czerwiu, z matecznikiem i garść pszczół - zobaczysz na zimę sobie dojdą i będzie rodzina na chwałę pszczelarstwa naturalnego hehe Oczko

Nie omieszkam. Będę jeszcze miał okazję i zamierzam pobrać od niego odkładzik ;-) W końcu chce oddać jeden ze swoich starych zrujnowańców, niech też da coś do zasiedlenia ;-)
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#45
(22.03.2016, 20:35)flamenco108 napisał(a):
(22.03.2016, 18:56)MrDrone napisał(a): e rójek się do niego uśmiechnij. zgarnij mu ramkę z resztką niewygryzionego czerwiu, z matecznikiem i garść pszczół - zobaczysz na zimę sobie dojdą i będzie rodzina na chwałę pszczelarstwa naturalnego hehe Oczko

Nie omieszkam. Będę jeszcze miał okazję i zamierzam pobrać od niego odkładzik ;-) W końcu chce oddać jeden ze swoich starych zrujnowańców, niech też da coś do zasiedlenia ;-)

o widzisz, bardzo dobrze Uśmiech
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#46
Czytałem sobie właśnie tych odmieńców z portalu Pasieka24 (wykupuję sobie tam e-prenumeratę i czytam co popadnie póki mam czas) i znalazłem wyjątek wart wklejenia tutaj:
"Po kilku latach prowadzenia pasieki udaje się te miejsca zlokalizować, gdyż co roku roje uwiązują się na tych samych drzewach, płotach itp. Dotyczy to tylko rojów pierwaków, kolejne roje uwiązują się wyżej w nieprzewidywalnych miejscach, z reguły na większej wysokości.

Miejsca wiązania się pierwszych rojów są związane z promieniowaniem wydzielanym przez podziemne żyły wodne. Jak twierdzą pszczelarze zajmujący się radiestezją, roje uwiązują się nad brzegami żył wodnych. Informacje te nie są potwierdzone naukowo."

http://pasieka24.pl/index.php/biblioteczka-pszczelarza-z-pasja-ksiazki-pasieki/148-k129-wielki-poradnik-pasieczny/1540-8-gdy-uciekaja-roje

Wcześniej nie szukałem takiego powiązania, ale teraz naturalnie tak ;-) Każda ogolona gałąź po rojach (odcinam małe gałązki aby było łatwiej kłąb strząsnąć) wisi tuż obok "żył wodnych". Wezmę to pod uwagę przy montażu rojowieszaków poza drzewami, gdzie byłyby lepiej widoczne i dostępne.
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#47
A jak znajdujesz te "żyły wodne"?
Cytuj ten post
#48
Wystarczy dwa druty np. miedziane, wygięte w długą literę L trzymać luźno w dłoniach i iść powoli przed siebie. Dla wygody można w dwóch kawałkach kija od miotły nawiercić otwory w których drut będzie miał luz. Gdy druty się skrzyżują albo rozjadą, oznacza to żyłę wodną albo inne "coś", można iść wężykiem wzdłuż takiego pasma i zaznaczać którędy przebiega. Często okazuje się, że przebieg żyły wodnej wyznaczają szczególnie dorodne mrowiska, krzaki dzikiej róży, ogólnie kolczaste rośliny, ale także wierzby i dęby, a także inne drzewa, tyle że pokręcone nienaturalnie, np. brzozy ze zgrubieniami na gałęziach.
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#49
(24.03.2016, 14:25)Czarek napisał(a): Wystarczy dwa druty np. miedziane, wygięte w długą literę L trzymać luźno w dłoniach i iść powoli przed siebie. Dla wygody można w dwóch kawałkach kija od miotły nawiercić otwory w których drut będzie miał luz. Gdy druty się skrzyżują albo rozjadą, oznacza to żyłę wodną albo inne "coś", można iść wężykiem wzdłuż takiego pasma i zaznaczać którędy przebiega. Często okazuje się, że przebieg żyły wodnej wyznaczają szczególnie dorodne mrowiska, krzaki dzikiej róży, ogólnie kolczaste rośliny, ale także wierzby i dęby, a także inne drzewa, tyle że pokręcone nienaturalnie, np. brzozy ze zgrubieniami na gałęziach.

Możesz wrzucić jakieś zdjęcie lub rysunek z internetu jak to ma wyglądać?
Cytuj ten post
#50
Dzięki! Poćwiczę w święta. Takich brzóz i pokręconych drzewek u mnie pod dostatkiem, więc przekonam się jak to działa.
Pewnie znajdę w necie, ale chciałbym zapytać praktyka. Co powoduje skrzyżowanie/rozjechanie tych drutów? Co żyły wodne "rozsyłają"?
Cytuj ten post
#51
To nie jest naukowa wiedza, więc nic "rozsądnego" nie powoduje skrzyżowania różdżek radiestety Uśmiech Generalnie teoretycznie działa to na zasadzie bezwiednej komunikacji z podświadomością. Mimowolne ruchy mięśni, przekrzywiają twoje dłonie w tą czy inną stronę, powodując ruch różdżek. Podświadomość ma niejako dostęp do wszystkich informacji, które twój mózg tłumi, by nie zalać świadomości zbyt dużą ilością informacji. A to wszystko jest zapisywane w twoim mózgu, od gazety którą czytałeś 2 lata temu, po jakieś emanacje z otoczenia.
Możesz wykrywać w ten sposób co tylko chcesz. Nastawiasz się, że to mają być żyły wodne to skrzyżują się na żyły wodne (o ile takowe istnieją) Oczko Jak nastawisz na najlepsze miejsce na studnie, to skrzyżują się w takim miejscu. Ważna jest bierna postawa i nie wymuszanie rezultatu.
Kiedyś jako dzieciak się tym bawiłem, nie mogę powiedzieć, że to kompletnie nie działa.

Konstrukcja jest prosta jak budowa cepa, dwie rurki z czegokolwiek i w to wrzucasz najlepiej miedziany drut wygięty w położone poziomo L tak by krótsza część wchodziła w rurki. Ot co, cała filozofia. Miedź jest dobrym przewodnikiem, ale teoretycznie, może to być cokolwiek. Byle tarcie rurka/drut było dosyć niewielkie Uśmiech
Cytuj ten post
#52
Kolego kosz85, zdaje się że posiadasz w swoich zasobach sporo ponadpodstawowej użytecznej wiedzy, dość dużo ciekawości świata i odwagi aby go odkrywać. Składam wyrazy szacunku.
Nie pisałem o nazwie tego typu różdżki, bo radiestezyjna terminologia nie jest nam potrzebna, a niektórych odstrasza. Taka różdżka nazywa się hiszpańską, ale nie ma co iść za bardzo w gadżeciarstwo, naprawdę nawet odpowiednio wygięty wieszak druciany zadziała.

To prawda, że świadomie postrzegamy znikomy wycinek tzw. rzeczywistości. Zatraciliśmy też naturalną wrażliwość, sensytywność. Uważam że spokojnie można sobie wytrenować jeszcze kilka zmysłów ponad klasyczną piątkę. Np. zmysł magnetyczny pozwalający ustalić zawsze kierunek geograficzny, albo właśnie odczuwanie promieniowania z różnych zakresów. Ja np. wyczuwam z zewnątrz budunku włączony telewizor (a właściwie słyszę taki dziwny pisko-szum), może dlatego że nie oglądam telewizji i mnie to drażni.
Pomyślcie o tym, że bezprzewodowego Internetu nie widać w powietrzu, a jednak jest i za pomocą odpowiedniego odbiornika możemy odbierać i nadawać informacje. To też magia ;-)

Miałem jeszcze napisać, że można wyciąć sobie świeżą gałązkę wierzby, lub leszczyny w kształcie litery V. Złapać za wolne końce, lekko całość wyginając aby gałązka była naprężona w położeniu równoległym do ziemi, ale jednocześnie trzeba trzymać na tyle luźno aby mogła wahać się w górę i w dół. Ale hiszpańska różdżka jest poręczniejsza.
Te wszystkie akcesoria radiestezyjne są jedynie wskazówkami skomplikowanej maszynerii podświadomości.
Niby wiemy, że ona jest, ale w naszej cywilizacji nie traktuje się tej wiedzy poważnie. Tymczasem jest to element naszej osobowości, z którym można się dobrze dogadywać i w ten sposób z łatwością sobie przypominać sobie istotne informacje w odpowiednim momencie). Pozwolę sobie ponownie nadmienić, że Huna traktuje poważnie każdą z naszych trzech jaźni (Huna nie jest religią).

Do bardziej precyzyjnych pomiarów można korzystać z wahadła. Ale i tak otrzymamy tylko odpowiedzi tak/nie/nie wiadomo. Warunkiem jest czystość intencji, jasno sformułowane pytanie, dobra koncentracja i brak oczekiwań, czysty umysł. Można wtedy dowiedzieć się co się dzieje w rodzinie pszczelej bez podnoszenia daszka. Można też szukać zaginionych rojów i co tylko się wymyśli. Jest to nawet opisane w książce "Różdżkarstwo" z lat siedemdziesiątych.
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#53
(24.03.2016, 20:00)Czarek napisał(a): Kolego kosz85, zdaje się że posiadasz w swoich zasobach sporo ponadpodstawowej użytecznej wiedzy, dość dużo ciekawości świata i odwagi aby go odkrywać. Składam wyrazy szacunku.
Nie pisałem o nazwie tego typu różdżki, bo radiestezyjna terminologia nie jest nam potrzebna, a niektórych odstrasza. Taka różdżka nazywa się hiszpańską, ale nie ma co iść za bardzo w gadżeciarstwo, naprawdę nawet odpowiednio wygięty wieszak druciany zadziała.
Wiedzy głównie teoretycznej, z tego co mówisz masz dużo większą wiedzę praktyczną. Mi jakoś wprowadzanie tego typu wiedzy w życie nigdy nie szło w zgodzie z jego stylem. Nie neguję takich rzeczy, jestem ich równie ciekawy co i biochemii, matematyki, historii czy neurologii.

(24.03.2016, 20:00)Czarek napisał(a): To prawda, że świadomie postrzegamy znikomy wycinek tzw. rzeczywistości. Zatraciliśmy też naturalną wrażliwość, sensytywność. Uważam że spokojnie można sobie wytrenować jeszcze kilka zmysłów ponad klasyczną piątkę. Np. zmysł magnetyczny pozwalający ustalić zawsze kierunek geograficzny, albo właśnie odczuwanie promieniowania z różnych zakresów. Ja np. wyczuwam z zewnątrz budunku włączony telewizor (a właściwie słyszę taki dziwny pisko-szum), może dlatego że nie oglądam telewizji i mnie to drażni.
Pomyślcie o tym, że bezprzewodowego Internetu nie widać w powietrzu, a jednak jest i za pomocą odpowiedniego odbiornika możemy odbierać i nadawać informacje. To też magia ;-)

Wiem, że to mniej na temat, ale jednak trochę w temacie. Są osoby które wszczepiają sobie mały magnesik w opuszek palca. Po kilku miesiącach treningu są w stanie wykrywać agregaty prądotwórcze kilka metrów pod ziemią, czy też linie elektryczne - o ile chcą. Podobnie jest zresztą z osobami niewidomymi. Mózg robi pierwsze reorganizacje w połączeniach nerwowych już po 48h bez zmysłu wzroku, wyostrza zmysł dotyku i słuchu, a kora odpowiadająca do tej pory tylko za wzrok zaczyna zajmować się pozostałymi zmysłami.
Byłem kiedyś na pewnym kursie, który uczył rozwijać te "pozostałe" zmysły. Dwie osoby z zawiązanymi osobami podchodziły do trzeciej próbując wyczuć jej "pole" i zatrzymywały się w tym samym miejscu. Zbiorowa sugestia? Czy rzeczywiście coś tam jest. Powtarzane było to kilka razy, sam to wielokrotnie wyczuwałem. Nawiązując do pszczół zwierzęta mają podobne "pola", które odpowiadają między innymi za ich zdrowie. Sądzę że pszczoły mogą mieć dość jednorodne wspólne pole, jako super organizm, ale to gdybanie teoretyka.

(24.03.2016, 20:00)Czarek napisał(a): Niby wiemy, że ona jest, ale w naszej cywilizacji nie traktuje się tej wiedzy poważnie. Tymczasem jest to element naszej osobowości, z którym można się dobrze dogadywać i w ten sposób z łatwością sobie przypominać sobie istotne informacje w odpowiednim momencie). Pozwolę sobie ponownie nadmienić, że Huna traktuje poważnie każdą z naszych trzech jaźni (Huna nie jest religią).
Czy ja wiem? Psychologia jak najbardziej uznaje podświadomość, może umniejsza jej nieco roli, ale wie, że odgrywa jakąś rolę. Chociaż sama psychologia to "nauka" z pogranicza prawdziwej nauki i wiele naukowców jej nie uznaje.
Ciekawi mnie o jakiej Hunie mówisz (tylko to forum nie bardzo się do tego nadaje), czy o warsztatowej, czy bardziej Hunie Serga Kahiliego, książkowej, a może jeszcze innej. Huna w pewnym momencie zrobiła się komercyjnym śmietnikiem. Dodatkowo przez złe rozumienie zasady PONO co po niektórzy uznali że mogą wrzucić dzięki niej praktyki Reiki, Indian, Vodoo, czy nawet astrologie, na zasadzie co tylko dusza zapragnie, co dla nich indywidualnie "działa i jest skuteczne (prawdziwe)". A to się przestaje kupy trzymać, nawet magia chaosu jest bardziej składna niż TAKA wiedza huny, mimo że z założenia jest to praktyka synkretyczna zapożyczająca co ciekawsze techniki.
Rdzenne techniki szybkiego biegu, kija mocy, "podróży", czy chodzenia po zastygłej lawie, są coraz bardziej pomijane, celowo (w celu ich ukrycia) bądź przez zwykłą głupotę.

(24.03.2016, 20:00)Czarek napisał(a): Do bardziej precyzyjnych pomiarów można korzystać z wahadła. Ale i tak otrzymamy tylko odpowiedzi tak/nie/nie wiadomo. Warunkiem jest czystość intencji, jasno sformułowane pytanie, dobra koncentracja i brak oczekiwań, czysty umysł. Można wtedy dowiedzieć się co się dzieje w rodzinie pszczelej bez podnoszenia daszka. Można też szukać zaginionych rojów i co tylko się wymyśli. Jest to nawet opisane w książce "Różdżkarstwo" z lat siedemdziesiątych.
Do wahania używa się (niespecjalnie) specjalnych planszy i można spokojnie mieć odpowiedzi w procentach czy konkretnych liczbach Uśmiech Ale fakt że w terenie tak/nie/nie wiem najlepiej się sprawdza. Aczkolwiek w teren do poszukiwań lepsza różdżka, chyba że to szukanie na mapie. Wahałem jako dzieciak, czysty umysł i brak oczekiwań to najtrudniejsza rzecz pod słońcem, czasem brak oczekiwań lub ich świadomość potrafi zabić wahadło.
Cytuj ten post
#54
Ja używam wahadła mermeta do wyznaczania miejsc pod studnie, niekoniecznie trzeba być na miejscu, wystarczy plan narysowany odręcznie na kartce papieru i teleradiestezyjnie można sprawdzic teren.
Rój pszczeli ma bardzo silną aurę, można łatwo sprawdzić wahadłem aure wokół uwiązanego roju na drzewie lub potem wokół ula do którego go wsadzono, natomiast sztucznie stworzony odkład już ma dużo słabszą energie w swojej aurze.
Podobnie matki rojowe mają większą witalność niż inne sztucznie hodowane z ingerencją człowieka, w innych warunkach przebiega wzrost i rozwój matek, pozbawione są naturalnej otoczki energetycznej rodziny pszczelej.
Pozdrawiam
and777
Cytuj ten post
#55
Po raz kolejny muszę napisać: WOW! Jestem w domu ;-)
Co prawda nie jestem ezoterycznym maniakiem, raczej przypominam sobie o różnych możliwościach kiedy zachodzi potrzeba niekonwencjonalnego działania. Szukam złotego środka.
Używałem biometrów do określania parametrów badanych żył wodnych, rzeczywiście można znacznie więcej precyzyjnych informacji uzyskać, pozostaje tylko zaprojektować pszczelarski biometr i koniec z g rzebaniem w ulach, bo to przecież zawsze jak operacja na otwartym sercu.
Szamanizm od kilku lat już mnie nie kręci, znalazłem w Hunie coś sensownego, przy czym uczyłem się raczej od Leszka Żądło, Henry`ego Krotoschina, Sławomira Hulajnickiego, Serge jakoś do mnie nie przemówił, nawet Max F. Long był jakiś nieżyciowy w moim sensie.
Tu również zaznaczę, że nie jestem fanatycznym wyznawcą zasad Huny, to nie one dyktują mi jak żyć, ale raczej odnajduję w moim życiu potwierdzenie tych zasad. W tym także nie należy przesadzać.

Coraz bardziej oddalam się od rojołapania, ale magiczne energie wciąż aktualne ;)
Zgadzam się, że biopole rodziny pszczelej jest potężne. Przebywanie w nim jest dużą radością w życiu.
Stąd pewnie idea budowania domków z łóżkiem nad ulami do inhalacji i regeneracji. Ale to temat na osobny wątek.
Jeśli lubisz matematykę to zapewne interesowałeś się złotą geometrią, liczbą phi, być może łokciem egipskim, promieniowaniem przedmiotów o długości wielokrotności 5 cali. Oscar Perone kierował się zasadą złotego podziału przy projektowaniu swojego ula. Sam choć jestem raczej humanistą, gdy coś buduję to wszędzie dążę do stosowania "ładnych" prostokątów, "magicznych" wymiarów. Dzielę lub mnożę przez 1.618 albo stosuję wymiar 63,5 cm lub 127cm w czym się da. Oczywiście przy tępym użyciu kalkulatora. Niezbyt w to wierzyłem dopóki nie okazało się że cal wywodzi się z trzykrotnej długości przeciętnego ziarna jęczmienia, a więc jest to miara pochodząca z organicznej natury. Jestem ciekaw czy stosujesz matematyczną wiedzę o świętej geometrii w życiu i czy daje to jakieś rezultaty oprócz osobistej satysfakcji i zachowania estetyki?

and777 chwała Tobie za takie obserwacje i podzielenie się nimi.
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#56
To co by się nie oddalać dalej, skomentuję to co pszczelarskie.
Generalnie ul Perona jakoś do mnie nie przemawia. Rozumiem, że złoty podział, ale moim zdaniem jest on tu wciśnięty na siłę. Złoty podział może się uwidaczniać w stosunkach naszego ciała, co nie oznacza, że najlepiej będziemy się czuli w prostokątnym pokoju o stosunkach ścian wyrażonych w phi. Na tej samej zasadzie, w swoich rozważaniach teoretycznych prędzej przedkładam barć czy sun-hive ponad jego rozwiązanie.

Metr podobno wywodzi się od qubita, miary egipskiej której użyto przy budowie piramidy, a ten znowu jest powiązany z długością równika, więc metr niejako jest nawet bardziej ściśle powiązany z naturą Oczko Masoni nie tworzyli sobie miar od tak bez sensu, od zawsze byli świadomi pewnych zależności.
Cytuj ten post
#57
Kojarzę, że metr ma związek z długością równika, coś tam z podstawówki pamiętam Oczko

Na razie nie mam dość doświadczenia aby zweryfikować czy Oscar Perone ma rację. Czas pokaże... i pszczoły.
Ale zauważ, że w jego ulu w rogach są listewki o trójkątnym przekroju, co nie tylko wzmacnia konstrukcję (może przeciwko trzęsieniom ziemi), ale daje ośmiokątne wnętrze, bardziej zbliżone do okręgu. Feng-shui nie lubi prostych linii, kątów i kantów.

Tymi calami akurat zaraził mnie Serge w krótkim filmiku i przyjąłem jego nauki bezkrytycznie, nadal to testuję.
https://www.youtube.com/watch?v=U4IP1s5jKVQ
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#58
Pszczelarstwo 1998 / 04

Czy różdżkarze mogą pomóc pszczelarzom?

   
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#59
Wydaje mi się, że już to wklejałem, ale jest w temacie:
http://www.dave-cushman.net/bee/leylines.html

Takie same spostrzeżenia mają w UK jeśli chodzi o żyły wodne.
Cytuj ten post
#60
"Znaczenie dla pszczelarstwa promieniowania żył wodnych" (cześć 1).

Pszczelarstwo 1998 / 11

cześć 2

1998 / 12
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post