Rozważania na temat strat w pierwszych latach pszczelarstwa bez leczenia
#91
(07.04.2016, 17:50)MrDrone napisał(a): Marbert, mi też się nie podoba.

Czyli, poddajesz się samokrytyce? hehe Duży uśmiech
Cytuj ten post
#92
(07.04.2016, 17:54)marbert napisał(a):
(07.04.2016, 17:50)MrDrone napisał(a): Marbert, mi też się nie podoba.

Czyli, poddajesz się samokrytyce? hehe Duży uśmiech

Oczko 
ależ oczywiście...
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#93
(07.04.2016, 18:04)MrDrone napisał(a):
(07.04.2016, 17:54)marbert napisał(a):
(07.04.2016, 17:50)MrDrone napisał(a): Marbert, mi też się nie podoba.

Czyli, poddajesz się samokrytyce? hehe Duży uśmiech

Oczko 
ależ oczywiście...

Fajnie Oczko

tylko

..... nie rozumiem  Płacz
Cytuj ten post
#94
Nic na to nie poradzę. Uśmiech 
Cytuj ten post
#95
Biorąc pod uwagę moje streszczenie wywiadu środowiskowego przeprowadzonego na dzikiej pszczole augustowskiej trzymanej w starych ulach z tego komentarza:
http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?tid=40&pid=42733#pid42733

pragnę zwrócić uwagę na te dane w tym wątku:

Cytat:Padało w ówczesnych ostatnich dwóch latach ponad 53% pni, średnio 4 na pasiekę.

Obserwacja:
Pszczoła trzymana poza tym, że w starych ulach, to w sposób bardzo bliski trzymania dzikiej pszczoły na zasadzie bartnictwa i nie tak daleka od zwykłego rabowania dzikich pszczół w dziuplach w łańcuchu pokarmowym, posiada śmiertelność 53%, co pokrywa się z konkluzją m.in. Salomona Parkera, że dzikie pszczoły w naturze mają śmiertelność bliską 50% prawdopodobnie. Jako zwierzę które wydając rójki w selekcji należy bardziej do modelu r.
https://en.wikipedia.org/wiki/R/K_selection_theory


Zagadnienie:
Oddalając się od takiego totalnego trzymactwa pokrzywowego, które sprzyja istnieniu lokalnej dzikiej populacji TF, stosując zabiegi nowoczesnego pszczelarstwa możemy zwiększać przeżywalność dla własnych oczywistych celów. Czy jednak jednocześnie wprowadzając takie zabiegi i nie pozwalając na taką śmiertelność (a jednocześnie na taką selekcję i utrzymywanie chorób) która jako średnia wartość byłaby ciężka do zaakceptowania (jeżeli nie chcemy zbierać produktów pszczelich z padłych rodzin, nie oddalamy się od dzikiej pszczoły? Czy pszczoła taka nie będzie miała problem przetrwać bez większych strat bez jakieś jednak opieki człowieka, w warunkach bez totalnej metody i zabiegów pszczelarskich?

Czy istnieje tu paradoks i dylemat? Czy nie jesteśmy skazani albo na pewne T albo na tolerowanie notorycznej dużej śmiertelności będąc hands-off aby mieć dziką pszczołę. Jak robili to pszczelarze w Augustowskim i zapewne bartnicy mają dużą liczbę barci. Prawdopodobnie posilając się też produktami pszczelimi po padłych rodzinach w niemałym udziale.

Zapraszam do dyskusji
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post